ppieprz
30.08.09, 22:26
Witam
Jestem tu nowa. I nie wiem właściwie jak zacząć. Moja historia jest podobna do
waszych. Wszystko było dobrze, a teraz jest bez sensu...
Całe moje życie zawaliło sie w ciagu kilku sekund, kiedy na mojego męża spadła
belka podtrzymująca strop... Remontowaliśmy sobie dom...
Wszystko miało być już dobrze, już mieliśmy się wyprowadzić z wynajmowanego
mieszkania i być wreszcie na swoim...
Czasami, kiedy rozmawiam z kimś o tym co się stało, lub teraz, kiedy o tym
piszę, mam wrażenie, że to w ogóle nie dotyczy mnie, że to czyjaś inna
historia, którą ja tylko mocno przeżywam... Przecież to niemożliwe, żeby cos
takiego przydarzyło się nam... a Krzysiek był w moim życiu na pierwszym planie
od 10 lat, jak może go teraz zabraknąć?!
Nie wiem czym zasłużyłam sobie na taki ból, czym on sobie zasłużył na to, że
nie może patrzeć jak jego ukochana córeczka dorasta, czym zasłużyło sobie
nasze dziecko?!
Czy na pewno jest jakaś siła która nad tym wszystkim czuwa?????