30.08.09, 22:26
Witam
Jestem tu nowa. I nie wiem właściwie jak zacząć. Moja historia jest podobna do
waszych. Wszystko było dobrze, a teraz jest bez sensu...
Całe moje życie zawaliło sie w ciagu kilku sekund, kiedy na mojego męża spadła
belka podtrzymująca strop... Remontowaliśmy sobie dom...
Wszystko miało być już dobrze, już mieliśmy się wyprowadzić z wynajmowanego
mieszkania i być wreszcie na swoim...
Czasami, kiedy rozmawiam z kimś o tym co się stało, lub teraz, kiedy o tym
piszę, mam wrażenie, że to w ogóle nie dotyczy mnie, że to czyjaś inna
historia, którą ja tylko mocno przeżywam... Przecież to niemożliwe, żeby cos
takiego przydarzyło się nam... a Krzysiek był w moim życiu na pierwszym planie
od 10 lat, jak może go teraz zabraknąć?!
Nie wiem czym zasłużyłam sobie na taki ból, czym on sobie zasłużył na to, że
nie może patrzeć jak jego ukochana córeczka dorasta, czym zasłużyło sobie
nasze dziecko?!
Czy na pewno jest jakaś siła która nad tym wszystkim czuwa?????
Obserwuj wątek
    • wiolawarszawa Re: Witam 30.08.09, 22:32

      Bardzi mi przykro.......
      • tilia7 Re: Witam 31.08.09, 12:13
        Nie,nie ma takiej siły, która nad wszystkim czuwa.Może to lepiej, bo
        gdyby była to nasze historie byłyby dowodem na to, że jest to siła
        perfidna,okrutna i do bólu złośliwa
    • justynakm1 Re: Witam 31.08.09, 23:08
      Moja Droga, przytulam Was obie namocniej jak potrafie.
    • kwiatek_0 Re: Witam 18.09.09, 13:07
      Witaj, ja też jestem "nowa". z moim mężem też byliśmy 10 lat choć
      tylko 2,5 roku po ślubie.
      I też wydaje mi się, że jak opowiadam moją historię to jakby nie
      dotyczyła mnie. Stoję w tym wszystkim gdzieś obok.
      Mamy też córeczkę i w tym wszystkim najbardziej mnie boli, że On nie
      ędzie mógł patrzeć jak ona dorasta :((
      pozdrawiam ciepło
      • first.marionetka Re: Witam 18.09.09, 19:09
        Ja straciłam syna i też czuję się , jakby to mnie nie dotyczyło.
        Żyję w innym świecie. Czuję się jakbym to ja umarła, a on żył.
        Nie sposób to opisać słowami, ale myślę, że wy wiecie o czym ja piszę.
        Jakie to życie jest do d... , mogłoby się układać zonie z mężem, rodzicom z
        dziećmi itp. ale nie , w najmniej oczekiwanym momencie dzieje się coś , co
        wywraca nasze życie na " drugą stronę" Wciąż nie znajduję odpowiedzi po co?
        czemu, komu ma to służyć?

        Kiedyś myślałam, że jestem mądrym, dobrym człowiekiem, dziś już tak nie uważam.
        Po jego śmierci nawet nie wiem jak się nazywam.
        Jak czytam to forum, to widzę jak dużo osób cierpi podobnie jak my, a jak dużo
        jest tych co tu nie trafili i cierpią w samotności.....może jeszcze bardziej niż my.

        Nie napiszę trzymajcie się, bo wiem,że teraz huśtawka nastrojów, ból,
        niezrozumienie życia to nasza codzienność.
        • wiolawarszawa Re: Witam 18.09.09, 19:45

          a ile jest jeszcze ludzi, którzy nie wiedzą, że ich życie może
          przewrócić się do góry nogami .... i zniszczyć wszystko dając w
          zamian ból, cierpienie i pustkę... oby NIGDY TEGO NIE DOŚWIADCZYLI...
          i cieszyli się każdą chwilą, którą mogą spędzić RAZEM.....
          • edzia764 Re: Witam 16.11.09, 17:07
            Wiolawarszawa ... masz rację jest jeszcze bardzo duzo ludzi, którzy
            żyją "w nieświadomości" co może ich spotkać. Najgorsze jest to, że
            wielu z nich zamiast współczuć potrafi swoim zachowaniem (brak mi
            słów jakim) doprowadzić Cię do załamania psychicznego. Nie dość, że
            borykamy się z tragedia jaka nas spotkała, to jeszcze musimy
            dodatkowo przeżywać okazywaną "znieczulice". Ja własnie jestem na
            takim etapie. Trwać to bedzie jeszcze dłuższy czas, aż załatwię
            sprawy ... dobrze, ze WY tutaj jestescie, WY które doskonale
            rozumiecie jaką drogę musimy pokonać ... pozdrawiam Irena
    • gajaga75 Re: Witam 15.11.09, 22:07
      Witam.Jestem tu od kilku dni.Przez dłuższy czas myślałam,że tylko ja tak cierpię i walczę z tym strasznym bólem który rozrywa mi wnętrze wprowadzając przy tym w stan odrętwienia.Niejednokrotnie słyszałam,że są inni którzy cierpią po stracie bliskich.Wstyd się przyznać ale nie obchodziło mnie to.Co mnie interesują tragedie innych?Dziś myślę inaczej.Każdy nick na tym forum to czyjaś tragedia,każdy nagrobek,klepsydra,jadący karawan z trumną.....Będąc na cmentarzu czytam dane na nagrobkach i zastanawiam się jakim ten ktoś był człowiekiem,jak żył,kogo zostawił.Ludzie umierali,umierają i będą umierać.My też kiedyś umrzemy.Teraz,dla nas najważniejsze jest to,aby to wszystko przetrwać i nie zwariować,a cała reszta przyjdzie z czasem.Musimy pomoc sobie same i nawzajem.Po to tu jesteśmy.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka