zepek76live
09.10.10, 04:49
Witam serdecznie. Cieszy bardzo fakt , że w Żurominie jest maratoińczyk, ale nie jest to raczej wielką atrakcją, mimo że biegnie w drużynie GW. Droga Aleksandro , pragnę przypomnieć , że w Łącku rodzimym jest pewnie nie jeden maratończyk...o tym ani słowa, mimo, że miejscopwość mniejsza niżli Żuromin, ponadto w mniejszych wioskach też są osoby które biegają tak długie dystanse. Pewnie są mniej medialne gdyż nie pchają się na strony gazety. NIe piszę się o tych pozytywnie zakręconych niestety...bo po co, skoro ich występy nie są medialnie rozpropagowane. Maratończykowi z Żuromina życzę wytrwałości w osiągnięciu sukcesu jakim jest pokonanie maratonu, oraz dużo pokory w walce z samym sobą- niezbędna!
Przepraszam za zbyt spoufały ton wypowiedzi, ale Droga Olu wiesz sama , że nawet w małych wsiach są osoby , które biegają leśnymi i polnymi duktami i oddają się temu z pasją. Wynikiem tej pracy są pokonywane maratony...warszawski, poznaski, toruński..ale w tym przypadku cisza, może dlatego, że nie biegają dla Gazety tylko z własnej nieprzymuszonej woli?
Zatem powiadam...jest w Proboszczewicach maratończyk, jest w Maszewie maratończyk, jest w Łącku i w Gostyninie, w Sikorzu i Brudzeniu, w Sierpcu i Skrwilniejest też w Słupnie i w Janoszycach. Czyż ten z Żuromina jest bardziej wybitnym ?
Pozdrawiam w imieniu bezimiennych...maratończyków zmagających się z klasycznym dystansem 42.195km