lotos.flower
08.09.07, 07:21
Kasa w supermarkecie, młoda kasjereczka (na moje oko ma nie więcej niż 25 lat)
skasowala mnie, ja się pakuję, ona kasuje kobiecinę za mną. W kolejce staje
następna kobieta (tak około 50 lat). Zaczyna szczebiotać do kasjerki "och, jak
ja cie dlugo nie widziałam... bla,bla,bla ... co u mamy?
Dziewczyna zrobiła się czerwona i mówi cichutko "mama nie żyje... już 5 lat".
Mnie zamurowało. Kobieta baknęła 'przepraszam' i szczebiotała dalej "a co u
brata? ożenił się? a Ty wyszłaś za mąż? A dalej tam mieszkasz?"
Nie zazdroszczę sytuacji, ani kobiecie, ani tej dziewczynie.
Jednak wydaje mi się że gdybym była na miejscu tej kobiety, po przeprosinach
zamilkłabym. Choć nie jestem pewna własnej reakcji
"wiemy o sobie tyle, ile nas sprawdzono"