Dodaj do ulubionych

Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5

19.01.11, 09:46
Audiovoodoo pełną gębą.
Obserwuj wątek
    • baron13 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 15:04
      Jak już wielokrotnie w różnych miejscach pisałem, technika HI-FI poszła w magię i miecz, albo fantasy. Z tego co autot testu pisze nic nie zrozumiałem. Owszem budowałem wzmacniacze, one działały i to całkiem dobrze. Miały dobre parametry, które potwierdzały pomiary. Nie byłem tak głuchy, jak dziś, mogłem też prowadzić testy odsłuchowe. Po mojemu, autor, czytając co wypisuje, nie ma zielonego pojęcia o testach odsłuchowych. Aliści owe testy za dawnych czasów traktowało się jako uzupełniające. "Ich bias..." Matko jedyna, a cóż to za żargon! Kolega raczył wrócić z pracy chicago (jak to wymawiać chi-ca -go całkiem fonetycznie można się z warsiawska można się nauczyć od Jaremy Stępowskiego). No ten bias kurrent też się po polskiemu jakoś nazywa. Nie dowiedzieliśmy nic na temat podstawowych parametrów wzmacniacza, nic właściwie na temat jego konstrukcji, owszem dowiedzieliśmy się, że recenzent chciałby nas przekonać, że ma jakieś pojęcie o technice HI-FI. Niestety, jak widzę, to ja nie mam pojęcia jak się teraz pisze, bo gdybym zaczął dywagacje o poziomie zniekształceń intermodulacyjnych pewnie dostałbym w łeb od redaktora prowadzącego za używanie brzydkich słów.
    • vontomke Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 15:45
      Baron13 to jeszcze nie jest fantasy, te wzmacniacze brzmią genialnie na odpowiedniej klasy kolumnach. Fantasy w audio zaczyna się gdy mówimy o wpływie kabli na brzmienie, kondycjerach sieciowych itp voodoo. Ale kabelki to najbardziej powszechna choroba tzw. audiofili.
    • baron13 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 16:26
      vontomke: niewątpliwie wspólczesny wzmacniacz, o ile nie jest lampowy z wyjściem transformatorowym, powinien brzmieć genialnie. jakieś 20 lat temu ustalił się schemat końcówki która gwarantuje zniekształcenia nieliniowe na poziomie 0,001% w całym pasmie przenoszenia. Ponieważ człowiek przestaje słyszeć zniekształcenia od poziomu ok 0,2% a dopiero przy 1-2% słyszy zniekształcenia jako zniekształcenia, poniżej jako np owo genialnie ciepłe brzmienie wzmacniaczy lampowych, to trudno, aby porządna konstrukcja dziś brzmiała gorzej. Trudno mi jednak zachować dla siebie emocje i cos nie napisać. Na przykład mam w pudełeczku kilka układów z serii tzw scalonych wzmacniaczy mocy. Nabyłem to kiedyś w celu wykonania aktywnego toru kolumny. Z czym jest problem we współczesnym sprzęcie, to chyba tylko z zakresem 80 - 30 Hz. Chciałbym mieć pasmo do 30 Hz bo ostatnia struna kontrabasu ma tyle. Można by jeszcze pomyśleć o 25 Hz bo to częstości bębna orkiestrowego wielkiego, czy jakoś inaczej się zwie, ale to już trochę poza zakresem. Otóż te scalone wzmacniacze mocy w cenie gdzieś 12 zł sztuka w tymże paśmie dawały zniekształcenia na poziomie mniej więcej 0,01 procenta, mówię na pamięć. O rząd mniej niż dają głośniki niskotonowe. Próby warsztatowe potwierdziły, że z kolumną o pojemności ~ 300 litrów, z tandemem głośników 30 cm brzmi wspaniale. No ale po tym trzeba się było dogadać z żoną na temat tej kolumny. Mam też w woreczku około 10 sztuk tranzystorów 200 W moc strat pasmo przenoszenia 40 KHz > Kupiłem bo były po 4,75 złotego sztuka jakoś tak, a miały tak zachwycające parametry, że choć nie wiedziałem po co, to musiałem je mieć. No i mam...
      Muszę się po prostu przyzwyczaić, że współczesna elektronika nie ma żadnych problemów ze zrobieniem wzmacniacza. Jest to diablo tanie i jest to, wbrew temu, co sugerują audiofile, zwyczajnie rutynowe.
      Natomiast zgrozą napawa mnie upadek wiedzy. Kiedyś maniak elektroniki potrafił z głowy wyrysować schemat wzmacniacza z wartościami elementów i dywagować czy w danym miejscu lepiej zwierciadło prądowe, czy może jednak zwyczajnie oporniczek . Dywagował nad sensownością zastosowania stabilizatora w zasilaczu. Wiedział, że naprawdę krytyczną sprawą jest poprowadzenie masy. wiedział wreszcie, jak mają się zniekształcenia dynamiczne, wywołane pracą głosników do zniekształceń mierzonych na czystej rezystancji. Wiedział, że w niskich tonach głównym problemem jest nieliniowość głośników, jak zmienia się moc akustyczna przy stałej amplitudzie wychylenia i różnej powierzchni membrany, że dwa głośniki sprzężone brzmią ( dają ciśnienie akustyczne) jak cztery i wreszcie że pasmo mierzone przy - 40 dB do 20 Hz w to jest kit. Dziś faktycznie mamy voodoo pełną gębą. Zawody, kto wywali więcej kasy. To mi nie przeszkadza, ale boję się zaniku inżynierskiej wiedzy. Potrzeba ZSRR, aby Zachód bał się własnej głupoty.
    • miskidomleka Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 17:59
      Wojciech Pacuła słynie z propagowania magii audiofilskiej całkowcie sprzecznej z jakąkolwiek rzetelną wiedzą i zdrowym rozsądkiem. Mówimy tu już o bełkocie takim, jak rzekoma zależność jakości dźwięku od rodzaju kabla USB (tak!) jakim dane są przesyłane z komputera do zewnętrznej karty dźwiękowej.

      Portal gazeta.pl od dawna sieje ciemnotę w sprawach żywieniowych czy paramedycznych (niedawno było o pochlebnie o płukaniu jelita, zresztą cała twórczość p. Bosackiej o żywieniu tu podpada).
      Włączenie kolejnego oszołoma do 'teamu' było tylko kwestią czasu,
    • vontomke Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 18:08
      Baron13 chylę czoła przed twoją wiedzą w zakresie wzmacniaczy, ale czytam to wszystko z niedowierzaniem, albo z podejrzeniem że nigdy nie wyszedłeś ze swojego warsztatu, ewentualnie poza rejony japońskiego audio. To wszystko 100% prawda co piszesz, ale możesz mi wierzyć że w życiu przesłuchałem sporo wzmacniaczy i jeśli chodzi o dobre stereo to naprawdę każdy usłyszy różnicę między amplitunerem Sony za 10k pln a wzmakiem stereo np. Krell KAV400 czy Pass 150. Oczywiście na dobrych kolumnach np. wysokich Dynaudio. Kable nie mają żadnego wpływu na słyszalny dźwięk, źródło ma bardzo niewielkie, ale już wzmacniacz jednak ma duży wpływ, no a kolumny największy. Oczywiście elektronika nie ma problemów ze zrobieniem wzmacniacza, ale muzyka która płynie może być bardziej lub mniej przekonująca, detaliczna itp.
    • tymon99 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 18:40
      uwierz, baronie: bardzo niski poziom zmierzonych - w stanie ustalonym, przy wysterowaniu sygnałem sinusoidalnym - zniekształceń nieliniowych nie jest warunkiem ani koniecznym, ani wystarczającym, aby wzmacniacz brzmiał choć przyzwoicie. inni szatani też są tu czynni, choć nie uczą o nich w technikum.
    • wilczek1968 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 20:41
      Co to za pseudo-techniczny bełkot?
      Ja rozumiem, że trzeba podkreślać magię i nieprzewidywalność sprzętu audiofilskiego, ale zapewniam, że pan Pass konstruując swoje wzmacniacze dokładnie wie co robi a i opis, który autor nieudolnie tłumaczy, jest precyzyjny. I dlatego zamiast biasu należy również precyzyjnie przetłumaczyć - prąd spoczynkowy. Zamiast wejść i wyjść zbalansowanych / niezbalansowanych są wejścia i wyjścia symetryczne bądź niesymetryczne. Odrobina rzetelności nie zaszkodzi. Gdyby pan autor recenzujący urządzenie elektroniczne, był elektronikiem, nie mielibyśmy takich baboli... tymczasem u nas zdaje się królować zasada, że najłatwiej mówić (i pisać) na temat, o którym się nie ma pojęcia.
      I żeby ktoś nie mówił, że ja też nie na temat - mam wzmacniacz X-Pass w pracy, pędzi B&W Nautilus i przyjemnie się tego słucha.
    • wilczek1968 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 20:48
      I jeszcze jeden babol przy zdjęciach - prąd podkładu... Prąd podkładu to prąd stały lub zmienny dodawany do modulacji audio przy zapisie sygnału przez głowicę zapisującą na taśmie magnetycznej. Z prądem płynącym przez tranzystory nie ma nic wspólnego.
      Gdybym miał płacić za Gazetę i czytać takie brednie, to dla zasady przestałbym ją kupować. Błagam, trzymajcie jakiś elementarny poziom artykułów technicznych.
    • slawas007 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 23.01.11, 22:38
      amplituner Sony za 10k zeta? nie widziałem takiego, a choć nie jestem audiofilem, a chciałbym nim być, gdybym miał kasę, to nie kupiłbym amplitunera, prędzej stare polskie PW 7020, ale takich już nie ma, mam scherwooda, nowego, kiedyś to była marka, a teraz to lepiej nie gadać
    • cree-is-me Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 24.01.11, 01:25
      @baron13:
      "10 sztuk tranzystorów 200 W moc strat pasmo przenoszenia 40 KHz"
      Pasmo przenoszenia definiuje się dla wzmocnienia k=1, więc te 40 kHz dla tranzystora do wzmacniacza akustycznego wygląda dosyć dziwnie, czegoś nie dopowiedziałeś ;)

      @tymon99:
      Nie rób proszę ludziom wody z mózgu, przeczytaj sobie co oznacza określenie "jitter" i co u licha ma to wspólnego z "jakością kabla cyfrowego"?! Gdybyś jeszcze mówił o transmisji analogowej, to można by "dywagować" (ale tylko tyle...).

      @macsad:
      Oczywiście jeśli do wzmacniacza 1kW podłączysz głośniki przewodem 0,5mm kw. to z pewnością BĘDZIE to miało "uderzająco duży wpływ na brzmienie". Najprawdopodobniej w pierwszych sekundach przewody upalą się, usłyszysz jakiś pisk, syczenie lub trzask i tyle będzie z grania.
      Natomiast jeśli instalacje wykonasz z zachowaniem reguł, zarówno po stronie małych sygnałów jak i dużych mocy, wszystkie połączenia będą miały dobre styki itp., to nie ma tzw. gwizdka żebyś usłyszał różnice w brzmieniu ;) I nie daj sobie wcisnąć ciemnoty, że np. pozłacane kable dają mniejsze opóźnienia grupowe ("bo mają mniejszy efekt naskórkowości") i "nie słychać zniekształceń" - prędkość grupowa w kablach jest rzędu 80 tys. km/sek, sprawdź sobie proszę jakie opóźnienia dźwięku jest w stanie rozróżnić ucho ludzkie (nawet jeśli kabel będzie miał absurdalne 100m długości). I wyciągnij wnioski dla siebie ;)


      @wilczek1968:
      Źle przetłumaczony "bias" oznacza w tym kontekście po prostu prąd spoczynkowy / polaryzacji (lub szerzej: stan spoczynkowy).

      • tymon99 Re: Podwójny Nelson - Pass Laboratories XA60.5 24.01.11, 18:08
        transmitujesz kablem sygnał cyfrowy, czyli przebieg prostokątny o częstotliwości na tyle dużej, że modelem kabla musi być linia długa. jej parametry mają istotny wpływ na kształt przebiegu. jeśli zbocza twojego prostokąta zamiast być (prawie) pionowe staną się łagodnym zboczem, dodatkowo ozdobionym odbiciami, przerzutami i dzwonieniem - odtworzony z nich sygnał zegara będzie obarczony fluktuacjami częstotliwości, czyli jitterem właśnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka