12.06.06, 13:11
Co sadzicie o mentorstwie w budowie biznesu mlm? Czy Waszym zdaniem jest ono potrzebne czy bez wzorcow latwiej czy trudniej osiagnac sukces?
Obserwuj wątek
    • romek744 Re: Wzorce. 12.06.06, 20:57
      Mentorzy są według mnie bardzo potrzebni. W każdym biznesie, a nawet nie tylko
      w biznesie, w życiu ogólnie są potrzebni bardzo. Od kogoś się musimy uczyć.
      Byleby mentorzy byli uczciwymi ludźmi, przekazywali wiedzę i dzielili się
      doświadczeniami. Udawanych mentorów, oszustów jest mnóstwo. Takich trzeba
      unikać.
      romek
    • gxpert Wzorce 13.06.06, 10:23

      Zgodzę się z romkiem. Ludzie są różni. Jedni zaradni, samodzielni, rzutcy, łatwo
      przyswajający sobie wszelakie umiejętności. Są też tacy którzy mają duże
      samozaparcie a znacznie mniej zdolności. Dla tych dobry wzorzec, mentor to
      podstawa do rozpoczęcia jakiegokolwiek działania. Nieraz trzeba dość długo
      prowadzić takiego człowieka by wreszcie poczuł się pewnie i zaczął pracować
      samodzielnie. Ale często jest to decydujący moment, w takim człowieku następuję
      niejednokrotnie niewiarygodna przemiana. Można w ten sposób wypromować nowego
      mentora!

      Romek ma rację. Wzorce są potrzebne nie tylko w networku.
      • jkw2 Re: Wzorce 13.06.06, 10:38
        Moze ustalmy kto to jest mentor. W moim pojeciu jest to ktos kto umial zrobic to co ja chce zrobic, jest w miejscu w ktorym ja chce byc i pozwala na to aby mozna bylo zduplikowac jego dzialanie. W jakims sensie wszyscy jestesmy mentorami, kazdy ojciec jest dumny jesli bedzie wzorem dla swoich dzieci, a one z kolei powielaja jego zachowanie czy jest ono dobre czy nie.
        Czy mozna stworzyc mentora? Trudne pytanie, chyba raczej nie.
        • gxpert Mentor 13.06.06, 10:47

          Zgadza się. Twoja definicja mentora jest prawidłowa, szczególnie w odniesieniu
          do mentorstwa w naszej branży.
          Oczywiście, że można stworzyć mentora, właśnie przez naśladownictwo. Wystarczy,
          że wybrany przez Ciebie współpracownik o łatwo dostrzegalnym potencjale zostanie
          pilnie przez Ciebie poprowadzony i odniesie swój sukces. Masz mentora jak nic.
          Więc można kreować (tworzyć) mentorów, to chyba najlepszy dowód skutecznej
          duplikacji.
          • jkw2 Re: Mentor 13.06.06, 13:15
            Chyba nie do konca sie rozumiemy. Mentor to ktos z kogo ja biore przyklad, a trudno sobie tworzyc kogos kto bedzie dla nas przykladem. To ktos kto juz jest w miejscu do ktorego ja ide. Oczywiscie mozemy znalesc innego mentora, to moze sie zmienic. Mysle, ze mozna w pewnym sensie pomoc innym znalesc kogos takiego szczegolnie przy madrze prowadzonym procesie edyfikacji. Mentorstwo jest raczej zasluga, a nie pozycja zdobyta przez trening.
            • gxpert Re: Mentor 13.06.06, 14:52

              Janusz, jasne, że się nie rozumiemy, albo Ty opatrznie zrozumiałeś mnie!
              Wiadomo, że każdy z nas miał raczej jakiegoś swojego mentora, nauczyciela, kogoś
              z kogo czerpaliśmy przykład, kogoś kto nas dobrze nauczył swego rzemiosła,
              nauczył duplikacji, opieki itd.
              Od początku traktuję wątek jako zainicjowany przez absolutnego profi, sądzę, że
              dzisiaj Ty jesteś dla wielu przykładem (wzorcem) do naśladowania. Chodziło mi
              raczej w dalszej wypowiedzi o to, że my - jako mentorzy - kreujemy następnych.
              Tak więc... to rzeczywiście nieporozumienie albo niezrozumienie.
              Pozdrawiam
              • romek744 Re: Mentor 13.06.06, 18:48
                Jak zwykle oboje macie rację, tylko lubicie się troszkę licytować. Mentora może
                stworzyć mentor, ale ten mentor żółtodziób raczej nie będzie wzorcem dla tego
                starego wygi - nauczyciela. Ale będzie mentorem dla ucznów swoich. Choć
                widzicie, są przykłady z życia wzięte, gdzie uczeń przerósł swojego
                nauczyciela :)
                romek
                • mlm40 Re: Mentor 13.06.06, 23:15
                  Ja myśle że gxpert wcale nie miał na myśli tego, że wykreowany mentor stanie się
                  wzorem dla swego nauczyciela. Wydaje mi się że zawsze mistrz jest dumny kiedy
                  uczeń go przerasta i osiaga większą doskonałość ale na pewno mistrz nigdy nie
                  czerpie już z umiejętności i doświadczenia ucznia. Na myśl przychodzą mi tu
                  mistrzowie Kung-Fu. Ale chyba podobnie jest w branży networkowej. Tak więc Romku
                  oczywiście że obaj panowie mają rację i chyba nie tyle się licytują co czasem
                  mówią o tym samym używając innej semantyki i inaczej odczytując własne
                  wypowiedzi. Popieram wypowidzi obu.
                    • jkw2 Re: Mentor 14.06.06, 09:44
                      Czasem myslac podobnie trudno sie zrozumiec. NIe traktuje tych rozmow jako licytacji "kto madrzejszy".
                      Dziwi mnie tylko male zainteresowanie, nie tylko tym watkiem ale generalnie.
                      Jest tu kilku ludzi o majacych duza wiedze, a z pytan wiekszosci widac, ze /moze to brzytko zabrzmi/ nie maja pojecia co robia i nie zdaja sobie nawet sprawy jak mozna im pomoc. Jesli ktos podjal decyzje o tekiej formie biznesu czemu traci czas meczac sie i majac male dochody i trudno mu zrozumiec, ze majac pomoc moze miec naprawde dopiero sukces. Wiekszosc ludzi mysli, ze jak juz skonczyla szkole to do konca zycia nie musi sie uczyc. Czy chcielibyscie korzystac z uslug lekarza, ktory w dwadziescia lat po dyplomie nie doksztalca sie? Tak samo ludzie moga nie chciec miec do czynienia z niedouczonym networkowcem,ktory robo rozne dziwne rzeczy i dopiero wtedy mowi sie - to nie dziala.
                      • gxpert Re:mendzone Re:fleksje. 14.06.06, 10:55

                        Cześć Janusz.
                        Dotknąłeś istoty problemu. Czasem pojawiają się pytania "zagubionych"
                        networkowców a z chwilą gdy staramy się rzeczowo im odpowiadać, Ty, Romek, ja i
                        kilka innych zorientowanych w temacie uczestników forum to dyskusja schodzi na
                        zupełnie inne tory. Na przepychanki, reklamki czy wręcz demotywację.
                        Masz zupełną słuszność, że takie miejsca mogą pomóc w rozwoju wielu ludziom
                        którzy zostali (brzydko mówiąc) "wciągnięci" przez kogoś do networku i nie mając
                        do końca pojęcia z czym się zetkneli próbują za wszelką cenę uczyć się pływać w
                        tym biznesie. Ten który ich zaprosił nie będzie służył za ratownika tylko
                        pójdzie manipulować następnego. A przecież sukces w network marketingu -
                        szczególnie wielopoziomowym - to nie ilość a jakość! Tylko przez jakość można
                        zbudować rozsądną i dającą wymierne korzyści "ilość".
                        Tak więc Twoje pytanie o potrzebę mentorów jest jak najbardziej słuszne. Ale
                        zauważ, że nie zabrał głosu nikt z tych "uczących się pływać"! Czego się boją?
                        Przecież wiadome, że w życiu stale się uczymy! Tym bardziej jak trafiamy do
                        branży z którą wcześniej nie mieliśmy żadnego kontaktu!
                        Trudno postawić kierowcę ciężarówki przy frezarce, kiedy on nawet nie umie
                        dobrze suwmiarką czy mikrometrem się posługiwać - a przecież poniekąd mechanik?

                        Ja akurat mam za sobą przegromne doświadczenia zawodowe. Mimo młodego wieku
                        imałem się wielu zajęć. Taki jestem. Jak czegoś dotknę to chcę zgłębić na tyle
                        mocno na ile jest to w moim przypadku możliwe. Dlatego nie było problemu bym
                        kładł 18-20 metrowe drzewa na cmentarzach, dorabiał stemple do wycinania
                        elementów do grill'a ze stalówki o centymetrowej grubości, toczył niezbędny
                        element do wiązania rozszczepionych platanów, cynkował elementy druciane czy
                        wymieniał wał korbowy w motorze S21 w poczciwej Nysie. Mało tego, nie umiejąc -
                        bo nie mając wzorców - robiłem na początku lat 90-tych pierwsze jingle animacje
                        dla telewizji, potem prezentacje multimedialne dla dużych firm i instytucji, czy
                        potem projektował strony www. Jest tego za mną nawet więcej. Przez dwa lata
                        byłem szefem Jazz Club'u, prowadziłem i organizowałem koncerty znanych polskich
                        kapel rockowych, blues'owych czy reggae.
                        Brałem aktywny udział (grałem) na Jam Session ze znanymi polskimi muzykami.
                        Jestem jednym słowem człowiekiem z dużym doświadczeniem życiowym.
                        Network pociągnął mnie w 1999 roku. Pewnie znacznie później niż wielu innych.
                        Ale jak robię network TO JEDEN - A DOBRZE!
                        Inni idą do każdej firmy jaka się napatoczy a potem dziwią się, że nie ma
                        sukcesu. A ja wiem czemu! Nie da się robić wszystkiego na raz!
                        Trzeba robić dobrze i skutecznie. Skutecznie duplikować. Może wolniej ale dalej.
                        Nie ma przynajmniej rozczarowań! A przede wszystkim nie można powiedzieć: TO SIĘ
                        NIE MOŻE UDAĆ!

                        Zajrzyj na fora www.mlm.pl albo na IPE. Ileż tam jest sfrustrowanych ludzi. Ilu
                        ludzi którzy przeczą networkowi choć sami próbowali! Dlatego właśnie, że zbrakło
                        im mentorów. Ludzi którzy sami odnieśli sukces i z których zaangażowanie aż
                        kipi. Ja jeszcze w zeszłym roku robiłem autem 80 tyś. km rocznie po Polsce. Ze
                        smutkiem stwierdzam, że mimo mojego zapału bardzo mało ludzi przejmowało moją
                        wiarę i pewność sukcesu.
                        Czas odpocząć. Teraz staram się pracować na ograniczonym terenie, co nie znaczy,
                        że nie pojadę gdzieś gdzie pojawi się silne działanie i gdzie moja pomoc będzie
                        jak najbardziej wskazana.
                        Mi zależy! Zależy mi na CAŁEJ BRANŻY! Nie jestem krótkowzroczny, nie patrzę
                        tylko na swój interes! Przecież mój sukces jest pochodną sukcesu innych. Więc
                        jak mogę ich nie prowadzić? Jak nie pomagać? Jak nie robić czegoś dla ogółu?

                        Ehhh, takie przydługie refleksje mi wyszły.
                        Przepraszam za przechwałki i samoreklamę. Bardziej chodziło mi o pokazanie, że
                        życie nie musi być jednostajne. Że człowiek może przez całe życie sprawdzać się
                        w różnych dziedzinach i szukać swego miejsca.

                        Pozdrawiam wszystkich.
    • justa_79 Re: Wzorce. 16.06.06, 14:45
      uważam, że wzorce są potrzebne. i pomocne w dążeniu do celu. motywują. i nawet
      nie musi to być jakaś osoba, którą dobrze znamy. na mnie działa motywująco np.
      lista nazwisk osób, które osiągnęły jakiś poziom w danym biznesie :) fajnie
      jest też poznać ich historie, jak zaczynali itp. ale dobrze też znać takich
      ludzi osobiście, móc zadawać pytania... dobrze widzieć, że się da, że można, że
      ktoś to już przed nami osiągnął, a więc nie jest to niewykonalne.
    • misia119 Re: Wzorce. 06.07.06, 23:12
      Jestem jak najbardziej za mentorami, to bardzo pomaga wytyczyć kierunek
      działania, a w chwilach zwątpienia dodaje jasności sytuacji i otuchy. Właśnie
      czytam książkę, napisaną przez b.młodego polskiego biznesmena. Jest niesamowita,
      przedstawia ciekawą filozofię na temat pracy, pieniędzy, otoczenia, biznesu.
      Przyznaję, że od czasu przeczytania B.Tracy - Dążenie do maksimum, nic dotąd tak
      bardzo nie zaskoczyło i nie zainspirowało.Podaję link, można ściągnąć darmowy
      fragment tego ebooka
      efekt-motyla.zlotemysli.pl/007ok.php
      • romek744 Re: Wzorce. 10.07.06, 07:18
        Nie wiem, czy chłopak dobrze zrobił, nazywając książkę "efekt motyla". Chyba
        wcześniej był taki film, o ile dobrze pamiętam.
        romek
            • misia119 Re: Wzorce. 11.07.06, 12:00
              co do praw autorskich - pozostawiam to autorowi i wydawcy (o ile je trzeba w tym
              przypadku mieć - nie jestem prawnikiem).
              Filmu nie widziałam, skoro fajny, przy okazji obejrzę.

              Natomiast wracając do wzorcy, to nie ma chyba osoby, która by przestała
              poszukiwać nowych przykładów, inspiracji. Tak jest jedynie w świecie komputerów,
              które powielają wprowadzony program.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka