emerytka2006
19.02.07, 20:40
pl.wikipedia.org/wiki/Julia_Brystygier
... umieszczając w jej biografii taki oto passus
"Brystygierowa nadzorowała pierwszy etap śledztwa: osobiście katowała
zatrzymanych, miała własne wyrafinowane metody znęcania się nad nimi [np.
biła pejczem mężczyzn po genitaliach i przycinała je szufladą]. Jeden z
uwięzionych tak ją wspomina: zbrodnicze monstrum przewyższające okrucieństwem
niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych".
Pomijam już fakt, czy uwięziony miał prawo porównywać Julię Preis do
nadzorczyni obozów hitlerowskich (takie porownanie może byc np. uprawnione w
przypadku Morela), i czy w ogóle spędził w nich chociaż dzień (warto by się
było dowiedzieć co to za "uwięziony") - rzecz w tym, że Brystygierowa nigdy
nie katowała osobiście zatrzymanych. W latach czterdziestych wręcz słynęła z
elegancji, klasy i obycia, jakich nie miały "ubeckie chamy": Fejgin, Humer i
Różański...
Dość powiedzieć, że Brystygierową ciepło wspominali po latach sami
zainteresowani, tzn. księża i osoby związane z kościołem. W miarę pochlebnie
pisze na jej temat nawet prawicowy historyk Szczepan Żaryn w artykule
biuletynu IPN z listopada 2005 roku...
Dlaczego godzimy się zatem na fałszowanie historii przez internautów, w imię
czego?