Dodaj do ulubionych

Informatyczny gabinet cieni

IP: 195.117.112.* 20.03.07, 19:39
Wydaje mi się, że rozwiązaniem przynajmniej połowy takich problemów, byłoby
przerzucenie oprogramowania i całego systemu danej firmy na UNIXA. Oprócz
większego bezpieczeństwa, które oferuje, to np. taki przeciętny Kowalski nie
instalowałby programów, bo nawet nie wiedziałby jak to się robi (tym bardziej
jakby ściągnął program pod Windowsa) ;)
Obserwuj wątek
    • maruda.r Re: Informatyczny gabinet cieni 20.03.07, 23:48
      Gość portalu: Pawel napisał(a):

      > Wydaje mi się, że rozwiązaniem przynajmniej połowy takich problemów, byłoby
      > przerzucenie oprogramowania i całego systemu danej firmy na UNIXA.

      *****************************************

      Opisany problem tak samo dotyczy Uniksa, jak wszystkich innych systemów. Jesteś
      przykładem opisanego problemu: wiesz, że dzwoni, ale nie wiesz w którym kościele.



    • maruda.r Powtórka z rozrywki 21.03.07, 00:08

      Większość użytkowników nigdy nie dochodzi do tego, w jaki sposób używać
      programów archiwizujących, ani jak wyszukiwać dane.

      **************************************

      Dochodzi. Co z tego, że mają przygotowane przez IT trzy legalne lub darmowe
      aplikacje archiwizujące, skoro kolega syna dostarczył Winrara z crackiem?

      Zastanawiam się, dlaczego problem w ogóle istnieje. Jeżeli IT dobrze zarządza
      siecią, to nie ma możliwości instalowania aplikacji bez wiedzy administratora.

      Skoro użytkownicy uważają, że wiedzą lepiej, to dlaczego nie przynoszą do pracy
      własnych długopisów i wiertarek? Ach, bo te nie są za darmo.

      Roztrząsany problem pojawił się już wcześniej, w końcówce lat 90. Wiele firm
      pożegnało się z danymi, a wiele innych przywitało się z ekipami BSA, bo żaden z
      mądrzejszych użytkowników nie pofatygował się, żeby przeczytać licencję
      oprogramowania. Ewentualny kontrargument o wyższości Linuksa proszę sobie
      darować, bo specjalistyczne aplikacje na systemy uniksowe kosztują zawrotne
      pieniądze.

      Na uporządkowanie bałaganu po radosnej twórczości rzeczywiście potrzeba było
      miesięcy i lat.

      Czy wobec tego mamy zaniechać oddolnej inicjatywy? Ależ nie. Jest ona bardzo
      pożądana przez działy IT. Rzetelny dział IT postawi sprawę jasno: przedstaw
      swoje potrzeby, wskaż niezbędne aplikacje i uzasadnij. Po takim pytaniu oddolny
      ruch natychmiast umiera śmiercią naturalną. Dlaczego? Bo przecież łatwiej
      zainstalować pięćdziesiąt aplikacji, niż uzasadnić instalację jednej. Nadmierna
      twórczość jest tak samo szkodliwa, jak inercja oparta na jednym maleńkim
      programiku pani Krysi z FK, który musi być, bo pani Krysia nie może się nauczyć
      innego.


      • kell99 Re: Powtórka z rozrywki 21.03.07, 03:42
        > Zastanawiam się, dlaczego problem w ogóle istnieje. Jeżeli IT dobrze zarządza
        > siecią, to nie ma możliwości instalowania aplikacji bez wiedzy administratora.

        Nie obraz sie, ale to tylko swiadczy o niekompetencji pseudo-specow od IT.
        Poblokowac, zabronic, wykasowac. To tacy 'fachowcy', ktorzy porobili jakies
        smieszne certyfikaty i teraz mysla, ze sa guru od IT....
        • maruda.r Re: Powtórka z rozrywki 21.03.07, 04:31
          kell99 napisał:

          > > Zastanawiam się, dlaczego problem w ogóle istnieje. Jeżeli IT dobrze zarz
          > ądza
          > > siecią, to nie ma możliwości instalowania aplikacji bez wiedzy administra
          > tora.
          >
          > Nie obraz sie, ale to tylko swiadczy o niekompetencji pseudo-specow od IT.
          > Poblokowac, zabronic, wykasowac. To tacy 'fachowcy', ktorzy porobili jakies
          > smieszne certyfikaty i teraz mysla, ze sa guru od IT....

          *******************************************

          Pisałem o rzetelnym IT. A rzetelny IT zajmuje się również interakcją między
          użytkownikiem, a narzędziem, czyli siecią. Rzetelny IT nie zajmuje się wyłącznie
          onanizowaniem się nad kolejną wersją czegoś tam, a znajduje czas, by zrozumieć,
          czym zajmuje się firma, w której pracuje.

          W żadnym wypadku nie obrażam się, bo masz, niestety, rację. Spora część
          informatyków uważa, że firma została stworzona tylko po to, by mógł sobie
          poklikać. Ten sam błąd popełniali kiedyś pracownicy pionu księgowo-finansowego.
          Problem: nos do tabakiery, czy tabakiera do nosa?

      • Gość: Hekatonchejr Re: Powtórka z rozrywki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 11:39
        > Zastanawiam się, dlaczego problem w ogóle istnieje.

        Problem istnieje dlatego, ze dział IT musi obsłużyć zarówno użytkowników, którzy
        już do 30 lat są świetnymi specami w swoim fachu, ale za to z komputerem się nie
        lubią, jak i młodych geeków, którzy wypróbowują coraz to nowe informatyczne gadżety.

        Problem w tym, że choć niektóre gadżety są naprawdę przydatne, wręcz można by
        przenieść na nie ogół pracowników (Firefox np.) to informatycy obawiają się
        reakcji owej pierwszej grupy użytkowników, która zwykle zresztą jest postawiona
        wyżej w hierarchii firmowej i woli zachować status quo, żeby im się nie narażać.
        Bo przecież to nie pan wiceprezes nie jest w stanie zrozumieć Firefoksa tylko
        ten informatyk jakiś dziwny jest, nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka