tomaszkozlowski1
08.11.09, 21:05
Konstantina Kuneva jest młodą kobietą, która kilka lat temu
przyjechała do Grecji z Bułgarii. W swej ojczyźnie studiowała
etnografię ale jej mały synek był poważnie chory i na leczenie
musiał trafić do Grecji. Konstantina przyjechała więc z nim do Aten,
gdzie podjęła pracę. Najpierw zatrudniono ją w supermarkecie,
później zaczęła sprzątać. Po tym jak podstępnie zmniejszono jej
zarobki, zaangażowała się w obronę praw sprzątaczek w Grecji,
zaczęła domagać się by prawo greckie uznało sprzątanie za
zawód.Została sekretarzem Związku Sprzątaczek Attyki, nie angażowała
się jednak w działania żadnej partii. Już w 2006 r. zaczęła
otrzymywać anonimowe wiadomości- przestrzegano ją, że jeśli będzie
kontynuować swe działania, straci życie.
Dramat rozegrał się 22 grudnia zeszłego roku gdy nieznany sprawca
oblał kwasem twarz i szyję Konstantiny. Wiadomość o ataku na
obrończynię praw sprzątaczek wywołała w Grecji wielką falę
oburzenia. Podczas gdy kobieta walczyła w szpitalu o życie, w
kolejnych miesiącach ulicami greckich miast przechodziły
demonstracje solidarności z Kunevą, na murach miast całego kraju
pojawiły się tysiące haseł oskarżających sprawców bestialskiego
ataku. Sprawa Konstantiny znacznie ożywiła w Grecji ruchy obrony
praw pracowników.
W maju grecki rząd przekazał jej rodzinie mieszkanie w ateńskiej
dzielnicy Ano Petralona, gdzie do szkoły chodzi jej syn.
Po prawie roku od tragedii Konstantina Kuneva, choć nadal przebywa w
szpitalu, po raz pierwszy wypowiada się w mediach. Po zabiegu
tracheotomii może już przełykać i mówić. Po wielu operacjach
odzyskała częściowo wzrok w jednym oku. Kuneva nie żywi nienawiści
do sprawcy, mówi, że zło po wielokroć wraca do osoby, która je
wyrządziła.
Sprawcy ataku nie udało się ustalić do dziś.