Gość: kornel
IP: *.hd.pl
21.05.04, 20:08
Otoz mam chora manie jezdzenia rowerem poslizgami.
zaczelo sie od zawracania na hamulcu.
potem zaczelo sie wchodzenie w zakrety na hamulcu tylnym.
nastepnie zaczelo sie krecenie "baczkow" na piachu. (odpowiednie wyczucie i
pedalowanie )
z czasem przychodzily desperackie pomysly.
zjazd z asfaltowego wzgorza, poczym na luku mocny pochyl i wprowadzanie
tylnego kola w poslizg.
uwierzcie mi - szedl dym z kola i smierdzialo palona guma.
mimo ze wyroslem ze szczeniackiego wieku, tak umiejetnosc "driftingu" zostala.
milo jest czsem kogos zaskoczyc w srodku miasta, na mokrym asfalcie krecac
efektowny piruet.