knurgb
22.07.08, 07:20
witam.
chcialbym powiedizec od siebie dwa slowa na temat poznej aborcji.
Z tego co wiem w Wielkiej Brytanii jest mozliwa aborcja do 24 tyg.
Pare miesiecy temu probowano skrócić ta granicę z uwagi na wzrost
przeżycia płodów po 22 tyg. Teza ta została jednak obalona i zostało
24 tyg.
Mam oto takie pytanie. Czy argument, że bardzo mała ilość płodów
jest w stanie przeżyć jest dobrym argumentem, żeby zachować
istniejące prawo? Czy nie jest bardziej logiczne wziąść jeszcze
tydzien-dwa wstecz - przecież nauka nie jest idealna... (Titanic
jako przykład)
Wydaje mi sie, że jesli płód wykazuje chęć do życia to pewne
subiektywne argumenty (trudna sytuacja, dwałt), przestają być od
tego ważniejsze. Chyba jest taki moment, to co jest w brzuchu
kobiety przestaje byc wyłącznie jej sprawą.
Moje rozumowanie (może naiwne) jest takie, że jeśli już mamy do
czynienia z życiem to nie powinniśmy decydować, czy ktoś ma do niego
prawo ani jakie ma szanse, że będzie dorastał na dworcu. To jego
życie i on musi sie z tym zmieżyc.
Przy wczesnej aborcji można pewne dużo dyskutować, czy to jest już
życie. Nie chcę tego tutaj poruszać.
Może mi ktoś ze zwolenników wytłumaczy, dlaczego powinna być tak
późna aborcja dozwolona? Bo ja czuje się jakby w sąsiednim kraju
(bardzo bogatym i rozwiniętym) odbywała się exterminacja ludzi...
Pozdrawiam,
Grzegorz
ps. (przedzajac argumenty niektorych)
wiem, ze swiat jest zly. kobiety i dzieci są gwałcone. ludzie są
mordowani.
jednak - nie w klinkach medycznych.