jarkoni
24.08.09, 12:21
Kiedyś już o tym pisałem, to dziwne i (przepraszam za wyrażenie) cholerne
"nie", które jakoś gremialnie ucieka i nie chce się "przytulić" do prawie
żadnego innego słowa..
Może mnie inaczej uczono, a może już na tyle nasz ojczysty język się zmienił,
a ja tego nie zauważyłem.
Kwiatki z obserwacji raptem jednodniowej:
nie malowane drzewo, nie złomny człowiek, nie zdobyta twierdza, nie spotykane
zjawisko, nie zmącona cisza, nie zależnie odtego(za to "odtego" razem), chyba
jest nie dobrze, to dla mnie nie miłe, koń był nie okiełznany, nie opodal tego
miejsca, ale to była nie prawda, on był nie winny, nie poprawny optymista, nie
daleko pada jabłko od jabłoni, co za dóżo(pisownia oryginalna)to nie zdrowo,
nie omal mnie trafił, nie znane narzecze..
Słowo honoru, nawet komsomolskie, że wszystko to prawdziwe, znalezione w jeden
dzień.
O innych kwiatkach typu: "mógł bym to zrobić, to dla mnie naj ważniejsze, naj
trudniej zacząć" nawet nie wspomnę.
Skąd ta mania? Tych przerw?
Rozdzielania?