grenka1
24.03.07, 09:14
"Dziennik Zachodni": Filet z kurczaka z szynką zapieczony serem. Do tego
obowiązkowo zupka i dodatki do drugiego dania: ziemniaczki i surówka - na
takie frykasy mogą liczyć wszyscy, którzy trafią do policyjnej izby zatrzymań
w Siemianowicach Śląskich.
Jeśli ktoś pomyśli, że tylko policjanci w Siemianowicach są tak gościnni,
mocno się pomyli. Staropolska gościnność to znak rozpoznawczy wszystkich
polskich "dołków" - tak bowiem na izby zatrzymań mówią policjanci.
Od kiedy weszły w życie 24 godzinne sądy, okazało się, że są one batem przede
wszystkim na pijanych kierowców i rowerzystów, którzy trzeźwieją teraz nie w
izbach wytrzeźwień, a właśnie w policyjnych izbach zatrzymań. Dlaczego? Z
prostego powodu - żeby zaraz po osiągnięciu poczytalności mogli zostać
przesłuchani, przetransportowani do prokuratury i sądu. Zatrzymani, po dobrym
obiedzie i dużych ilościach kawy, dochodzą do siebie o wiele szybciej niż w
izbach wytrzeźwień.
Doprowadzonym do siemianowickiej izby zatrzymań dania serwuje nie byle kto,
bo kucharz jednej z najlepszych restauracji w mieście - pizzerii "U Małego".
Została wybrana po ogłoszonym przez komendę corocznym przetargu. To jednak
nie koniec komfortu, jaki muszą zapewnić zatrzymanym policjanci. - Na żądanie
powinniśmy dostarczyć zatrzymanej osobie także prasę - mówi podinspektor
Andrzej Gąska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji.
Obowiązek udostępniania zatrzymanym prasy został wprowadzony rozporządzeniem.
Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach 1 lutego rozesłała do jednostek
pisma, w których przypomniała, że zatrzymanym trzeba udostępniać gazety
codzienne. W Siemianowicach Śląskich aresztanci dostają do poczytania prasę z
puli komendy miejskiej.
"Osobodoba" w policyjnej izbie zatrzymań kosztuje 150 zł. Zapłacić muszą
jednak tylko ci, który w izbie tylko trzeźwieją, a nie popełnili żadnego
przestępstwa. Natomiast przestępcy, także ci, którzy nabroili po alkoholu
pobyt mają gratis! Czyli płacimy za nich z naszych podatków -
wyjaśnia "Dziennik Zachodni".