zajbel
04.02.08, 20:06
Korzystając z tego że zima nie jest zimą wybrałam się z córką i
synem samochodem do moich rodziców. Mama ma prawie 80 lat a ojciec
88 i są już schorowani a ponadto 31 stycznia była 59 rocznica ich
ślubu. Do tej pory tylko 3 razy odkąd mieszkam w Wielkopolsce byłam
zimą w rodzinnych stronach. W tym roku tak wypadło że w sobotę
obchodziłam imieniny i ze zdumieniem stwierdziłam że poraz pierwszy
od 43 lat obchodzę je w domu rodzinnym . Było miło i nostalgicznie
mimo iż okoliczności nie do końca wesołe. jedna z moich młodszych
sióstr choruje na raka. Trzyma się dzielnie i głęboko wierzy jeżeli
nie w wyzdrowienie to w jak najdłuższe życie wśród rodziny a nie w
szpitalu czy hospicjum. Podziwiałam ją cały czas. nawet dietę
zmieniła a o chorobie mówi w bardzo rzeczowy sposób , nie stosuje
uników, odlicza etapy których chciałaby jeszcze dożyć. Mimo wszystko
byłam bardzo szczęśliwa że mogłam się spotkać z rodziną przy jednym
stole. Jak jade latem to odwiedzam wszystkich a tym razem to oni
odwiedzili mnie.