dede43
07.06.08, 18:42
moje miłe. Wróciłam o 14-tej Rozpakowałam torbę, włączyłam pranie,
zlikwidowałam "przeciąg" w lodówce i przybiegłam sie przywitać.
Jestem wypoczęta, opalona, zadowolona. Przez długi weekend, do
25.5. towarzyszył mi mąż, przyjechali też teściowe córki, ale
odjechali w niedziele wieczorem i nastepne 13 dni byłiśmy tylko w
czwórke - bliźnięta, córcia i ja.
Pogoda nam sprzyjała. Co prawda kilka pierwszych dni, mimo
afrykańskiego słońca było zimno, bo wiał północny wiatr, ale od
czego kurtki przeciwwiatrowe i parawan?. Wiatr sie zresztą uciszył i
dalej było jak upalnym latem. Tyle, że woda jak lód. Nie więcej niż
5 -6 stopni. Ale maluchy i tak nogi i pupy moczyły codziennie.
Oczywiście troche zwiedzałyś - Hel z latarnia i fokarium, Rozewie z
latarnia i Lisim Jarem, Jastrzębią G., troche Władysławowo.
Zdjęcia z kilku pierwszych dni możecie zobaczyć na
www.picasaweb.google.pl/madziadu. Ja to ta w czerwonym sweterku - bo
pewnie nie poznacie, tak utyłam. W popielatej czapeczce mąż .
Zdjęcie z łabędziami w tle zrobione jest na samym helskim cyplu, na
początku Polski.