super222
16.05.09, 18:13
Jak to możliwe, że szczęście Marie trwało tylko 6 miesięcy.
Od marca do sierpnia 1910 roku. Potem wszystko zbrzydło i nic już
nie można było uratować, nawet jeśli koniec nastąpił dopiero
w listopadzie 1911 roku.
---
Dotarły do nas kopie przypisywanego Pani listu, który został
opublikowany w prasie francuskiej. Zapytałem kilku kolegów, co ich
zdaniem należy uczynić w tej sytuacji. Obawiamy się, miejmy nadzieję,
że bezpodstawnie, iż opublikowane listy mogą być autentyczne.
Uznaliśmy zatem jednogłośnie, że zważywszy na okoliczności
lepiej byłoby gdyby Pani nie przyjeżdżała to 10 grudnia. Tak więc
upraszam Panią o pozostanie w Francji; nikt nie umie przewidzieć,
co się może wydarzyć podczas wręczania nagrody.
Gdyby Akademia uznała, że wspomniany list jest autentyczny, z
całym prawdopodobieństwem nie przyznałaby Pani nagrody, dopóki
nie przedstawiłaby Pani wiarygodnych dowodów na to, że jest on li
tylko fałszerstwem.
Mamy przeto nadzieję, że zatelegrafuje Pani do sekretarza
Akademii, pana C. Auriviliusa, lub nawet do mnie i powiadomi,że
nie może Pani przyjechać oraz że napisze Pani oświadczenie, w którym
wyjaśni, iż nie życzy sobie przyjąć nagrody, zanim nie zostanie
wykazane, że stawiane wobec Pani zarzuty są całkowicie bezpodstawne.
----
Maria przybyła do Sztokholmu deszczowym rankiem 10 grudnia i jeszcze
tego samego wieczoru odebrała nagrodę z rąk króla Gustawa V.
----
Fragment życiorysu naszej Wielkiej Polki Marii Skłodowskiej-Curie,
zaszczutej przez prasę, środowisko naukowe, gawiedź, po ujawnieniu
listów pisanych do kochanka Paula Langevin.
("Opowieść o Blanche i Marie",
Autor: Per Olov Enquist, z cyklu Literatura skandynawska).