Dodaj do ulubionych

Musze sie w koncu odezwac...

21.12.12, 23:55
Kurcze dziewczyny jestesmy tutaj zeby sobie radzic, wspierac, pomagac. Przynajmniej takie jest moje myslenie na temat tego forum. Wszystkie jestesmy w obcym kraju, wszystkie jestesmy lub bedziemy matkami. A czasem az glowa boli od tego co sie czyta. Od jakiegos czasu to forum stalo sie straszne.
Przesledzilam watek dziewczyny, ktora zostawil facet i chce do UK wyjechac do brata...
Zadala pytanie i nagle cala lawina oszczerstw... (oczywiscie nie wszystkie takie odpowiedzi byly ale duzo, o wiele za duzo).
Po pierwsze wpadki sie zdazaja i to czasem najbardziej uwazajacym, czasem tez facet zostawia kobiete mimo, ze dziecko bylo planowane ale nie nam to oceniac. Mozna odpowiedziec na pytanie i powstrzymac sie od jadowitych komentarzy.
Ja bylam z czlowiekiem 11 lat, dorobilismy sie dwojki dzieci i co tez mnie zostawil. Czy to znaczy, ze moglam uzywac gumek, albo od poczatku brac pod uwage fakt, ze mnie zostawi? To jak by to nasze zycie wygladalo???
I tez przez rok ciagnelam wszystkie mozliwe benefity jakie sie tylko da bo inaczej bym nie przezyla. Czy to znaczy ze jestem gorsza? Czy to ze maz mnie zostawil swiadczy o tym, ze jestem glupia?
Na szczescie znalazlam super prace i mam nadzieje, ze w ciagu dwoch miesiecy tak sie moje zycie potoczy, ze bede mogla w 100% utrzymac siebie i swoje dzieci. Ale nie kazda z nas ma to szczescie. Samotnej matce wszedzie jest ciezko czy to w Polsce czy w UK, ma wystarczajacy ciazar na barkach zeby ja jeszcze dolowac i oceniac.
Jak to bylo? " Kto jest niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem" ?
Ok wygadalam sie bo mi zle z tym bylo.
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • klara11 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 00:22
      Dziekuje, ze to napisalam. Ja czuje dokladnie tak samo, dlatego tez tak malo sie na forum udzielam. Poziom komentarzy co niektorych do wspomninego posta byl naprawde przykry. Jednak najbardziej zszokowal mnie jednak ten
      " ja bym usunela i nie komplikowala sobie zycia - niezaleznie od tego czy przyjezdzasz do anglii czy nie. chyba ze strasznie jestes zakochana w tym gosciu i chcesz jego dziecko. ". Dziewczyna pytala sie o opieke medyczna, a zyczliwa forum wyskakuje z rada przerwania ciazy.- okropne !!!!
    • agnes_6891 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 00:24
      Podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami. W życiu różnie się układa, ale niektórzy tego nie zrozumieją póki im samym się noga nie podwinie. Dokopywanie samotnej matce, która szuka jakiegoś wyjścia z trudnej sytuacji świadczy tylko o tych osobach. Choćby i autorka rzeczonego postu była nieodpowiedzialna, nierozsądna i co tam jeszcze, to nie zmienia faktu że jest w trudnej sytuacji i musi znaleźć jakieś wyjście, a prawienie jej teraz morałów i wytykanie błędów TERAZ to kopanie leżącego.
      • benignusia Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 00:37
        ja tak samo.Zwyczajnie mało się wypowiadam bo mam wrażenie że niektórzy chcą sie zwyczajnie dowartosciować
        • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 01:47
          nie wiem z czego wynika ta popularna negacja rzeczywistosci i zycia - rodzicom nie przyszlo do glowy wyedukowac i do glowy wbic pewnych rzeczy - szczegolnie molodym dziewczynom - co do zwiazkowz facetami, dzieci, i jak sie maja do tego finanse ??

          mozemy sobie udawac ze zycie jest latwe i przyjemne, szczegolnie samotnej matki z dzieckiem lub dziecmi, ale mozemy tez bardziej na trzezwo podejsc i nie udawac. ale wtedy sie nieprzyjemnie robi i wszytscy sie oburzaja - jakie to fe paskudne. prawda w oczy kole. i jak ktos juz sie wpedzil w maliny to przydaloby sie troche tylek w troki wziasc bo rzeczywistosc samotna z dzieckiem bedzie duzo mniej przyjemniejsza niz trucie na forum.

          pieniadze sa potrzebne do wychowania dzieci wow co my z ta wiedza teraz zrobimy - byc moze jest to prawda ale jeszcze poudawajmy ze nie. poczekajmy jeszcze az sie sytuacja zrobi tragiczna i wtedy dopiero uzyjmy glowy - wczesniej ta czesc ciala sie zaniedbuje.

          facet to nie mama - w ktoryms momencie mu sie znudzi. nie wiadomo kto kogo i kiedy zostawi - czy po roku czy po dwoch czy jeszcze nim sie cokolwiek urodzi ale wlasnie po to sie ma glowe - idz do oltarza, zen sie , zyj z mezem ale kariere i pieniadze miej swoje - jak cie zostawi w ktorymkolwiek momencie to ci zapobiegliwosc tylko na dobre wyjdzie - jak dla mnie prosta sprawa - chcesz dzidziusia? - stac cie na samotne wychowanie jakby cie maz opuscil? - nie - czyli idz do pracy, szkoly, wez pozyczke na zrtobienie jakiegos kursu - to chyba latwiejsze niz kombinowanie z czego przez nastepne 20 llat bede utrzymywac siebie i dzieciaka. wtf

          wsyzscy tak zachwalaja jaki to cud jak sie dzieci narobi, jak swietnie wszystko sie da pogodzic - ale - gdzie by sie nie odwrocic - wszyscy ciagna benefity, jak nie takie to inne - albo wszystkie naraz - czyli jendak w praktyce wychodzi ze sie nie da - bez odpowiedniej ilosci kasy tzn benefitow, ale idziemy w zaparte ze jednak sie da. i dajemy dobre rady - rozmnazaj sie - to jak dla mnie jest chore.



          trisamama napisała:


          > Ja bylam z czlowiekiem 11 lat, dorobilismy sie dwojki dzieci i co tez mnie zost
          > awil. Czy to znaczy, ze moglam uzywac gumek, albo od poczatku brac pod uwage fa
          > kt, ze mnie zostawi? To jak by to nasze zycie wygladalo???
          • sueellen Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 01:57
            w zyciu nie bralam zadnych benefitow poza chb - ten faktycznie biora "wszyscy", ale nie mam nic przeciwko temu by z moich podatkow szly pieniadze dla tych ktorzy sobie w zyciu nie radza, sa w trudnej sytuacji...

            Nigdy bym nikomu nie poradzila skrobanki zwlaszcza gdy sam o tym nie wspomina = nie chce, a gdyby mi ktokolwiek zaproponowal aborcje, w zeby bym z miejsca przyrznela tak by sie nogami nakryl. W necie oczywiscie co najwyzej k**wami bym porzucala ale przynajmniej by mi ulzylo.
            • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 02:12
              moge tu tylko wzruszyc ramionami - ja nie demonizuje skrobanek.

              sueellen napisała:

              >
              > Nigdy bym nikomu nie poradzila skrobanki zwlaszcza gdy sam o tym nie wspomina =
              > nie chce, a gdyby mi ktokolwiek zaproponowal aborcje, w zeby bym z miejsca prz
              > yrznela tak by sie nogami nakryl. W necie oczywiscie co najwyzej k**wami bym po
              > rzucala ale przynajmniej by mi ulzylo.
              >
              >
              • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 09:40
                robak.rawback napisała:

                > moge tu tylko wzruszyc ramionami - ja nie demonizuje skrobanek.

                Demonizowanie aborcji nie ma tu nic do rzeczy, tez jestem pro choice, ale nie znaczy to ze odwaze sie komus napisac ze powinien usunac ciaze :/
                • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 16:35
                  nie mysle o ciazy w kategoriach mistycznych, religijnych, tworzenia nowego zycia i zwiazku z kosmosem, czy jak tam sobie o tym myslicie, wiec nie specjalnie do mnie nie trafiaja te kobiece spazmy na ten temat.
                  wiec co za tym idzie nie mam problemu tego proponowac ani jak mnie ktos proponuje.
                  jak dla mnie jest to przejaw rozsadku;

                  nie musi sie wam takie podejscie do zycia podobac i mozecie to roztrzasac do znudzenia ale ja tez nie uwazam ze mam sie powstrzymywac od komentowania.

                  a z innej beczki - zauwazam tez ze ludzie ktorych na to nie stac albo maja nieciekawa sytuacje maja tendencje do robienia gromady dzieci. wiec moze dobrze niektorym wylac troche zimnej wody na glowe juz na starcie?
                  ile bylo watkow - mamy jedno dziecko ledwo wiazemy koniec z koncem, maz stracil wlasnie prace a ja jestem znowu w ciazy i beda to blizniaki...
                  - to tak sie zstanawiam - nie zauwazyliscie ze juz bylo trudno przy pierwszym dziecku ?....


                  turmalinka napisała:

                  > Demonizowanie aborcji nie ma tu nic do rzeczy, tez jestem pro choice, ale nie z
                  > naczy to ze odwaze sie komus napisac ze powinien usunac ciaze :/
                  • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 16:44
                    > wiec co za tym idzie nie mam problemu tego proponowac ani jak mnie ktos proponu
                    > je.
                    > jak dla mnie jest to przejaw rozsadku;

                    a empatia to dla ciebie zupa
                    • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:05
                      problem w tym ze zycie nie jest pelne empatii, dobrych ludzi ktorzy sie ulituja i zawsze pomoga i dadza pieniadze, i wszystko bedzie fajnie i sie ulozy - trzeba myslec co sie zrobi jak sie wlasnie NIE ulozy i sie jest samym - (jak sie ulozy to tym bardziej bedzie fajnie i jeszcze wieksze poczucie zadowolenia).

                      udawanie ze wszytko jest i zawsze bedzie super i bezproblemowo jest nieodpowiedzialne i nieuczciwe - szczegolnie w sytucajch jak te tutaj. tu by sie przydalo pare lekcji tough love i kubel zimnej wody zeby otworzyc oczy a potem klepcie po ramieniu i placzcie nad rozlanym mlekiem do znudzenia.
                      bo w ogolnym rozrachunku to teoretycznie taka kobieta za chwile bedzie miala dzieciaka ktorym ma sie odpoiwedzialnie zajac i ma i wszystko ogarnac przez nastepne dwie dekady.



                      turmalinka napisała:

                      > > wiec co za tym idzie nie mam problemu tego proponowac ani jak mnie ktos p
                      > roponu
                      > > je.
                      > > jak dla mnie jest to przejaw rozsadku;
                      >
                      > a empatia to dla ciebie zupa
                      • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:21
                        A ty poczulas sie w obowiazku dziewczynie to uswiadomic, bo zapewne ona, zostawiona przez faceta, w ciazy, patrzy na wszystko przez rozowe okulary i ze zycie jest podle nie zauwazyla :/

                        Robak podobno sposob postrzegania swiata jest odzwierciedleniem stanu naszego umyslu. Takze ja ci bardzo serdecznie wspolczuje, bo mimo ze zycie skopalo mnie porzadnie widze bardzo duzo jego jasnych stron i o dziwno, trafiam na wiele przyjaznych i pomocnych osob.
                        • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:37
                          stan umyslu to nie wiem... ;b
                          od malego mialam kladzione w glowe ze musze sie o siebie zatroszczyc w zyciu i jak to zrobic, bo moge tylko na sobie polegac i to mam w glowie na codzien i to bardzo dobrze do pionu stawia. i co jakis czas dodatkowo mi sie o tym przypomina zebym czasem nie zapomniala. ale i tak mam jesczcze duzo do nauki w tym zakresie.


                          turmalinka napisała:

                          > A ty poczulas sie w obowiazku dziewczynie to uswiadomic, bo zapewne ona, zostaw
                          > iona przez faceta, w ciazy, patrzy na wszystko przez rozowe okulary i ze zycie
                          > jest podle nie zauwazyla :/
                          >
                          > Robak podobno sposob postrzegania swiata jest odzwierciedleniem stanu naszego u
                          > myslu. Takze ja ci bardzo serdecznie wspolczuje, bo mimo ze zycie skopalo mnie
                          > porzadnie widze bardzo duzo jego jasnych stron i o dziwno, trafiam na wiele prz
                          > yjaznych i pomocnych osob.
                          >
                          >
                          • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:39
                            Przykro mi, smutne strasznie to co piszesz :(
                            • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:54
                              z jednej strony to jest smutne, ale tylko powierzchownie.
                              zycie i tak sie toczy po swojemu a mozna sie na to przygotowac zawczasu i nie przeszkadza to prowadzic radosnego i leniwego zycia, a raczej ulatwia.

                              ja jestem z rodzaju zapobiegliwych wiec mysle ze to jest odpowiedzilanosc rodzica zeby to przekazac dziecku a nie czekac az zycie da w cztery litery i dopiero wtedy probowac naprawiac.
                              dam przyklad - ja juz wszystko to co mialam do powiedzenia osobom ktore np niedlugo moga umrzec juz powiedzialam wiec jak to sie w koncu zdarzy to nie bede zalowac i sie zastanawiac ah co by bylo gdybym miala jescze jedna szanse bo chcialam przekazac to i to albo sie przytulic etc etc bo z tym potem sie nie zyje dobrze.
                              mozna rowniez tego nie zrobic i udawac ze sie nie stanie - ale i tak sie stanie tylko potem zostaniesz z niedopowiedzianym pozegnaniem.
                              dobra ide jesc.


                              turmalinka napisała:

                              > Przykro mi, smutne strasznie to co piszesz :(
                              • erga4 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 19:00
                                Trisamama - miałam ochotę to samo napisac... zauważyłam że jak pojawia się post pt chcę wyjechac do UK lub czy coś mi się należy lub nawet zwykłe pytanie o benefity czy załatwienie formalności to od razu taki ktoś jest atakowany: a to nie zna języka, a to nie nadaje się na matkę, a to żyje "na nasz koszt" bo na benefity składają się tylko matki Polki... itp.
                                i to zwykle te same nicki się pojawiają... czytam i zawsze sobie myślę że nikt tak Polakowi nie dokopie jak rodak/rodaczka...
                                • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 20:08
                                  rownie dobrze mozna bylo temat zaczac na forum skandynawskim, polsko kujawskim albo o sprawach kobiecych - a problem nadal pozostaje ten sam - robienie dzieci a potem - o jej jak ja sobie poradze...
                                  przyszlo ci do glowy ze bezmyslnosc moze draznic ponadnarodowo?

                                  erga4 napisała:

                                  > Trisamama - miałam ochotę to samo napisac... zauważyłam że jak pojawia się post
                                  > pt chcę wyjechac do UK lub czy coś mi się należy lub nawet zwykłe pytanie o be
                                  > nefity czy załatwienie formalności to od razu taki ktoś jest atakowany: a to ni
                                  > e zna języka, a to nie nadaje się na matkę, a to żyje "na nasz koszt" bo na be
                                  > nefity składają się tylko matki Polki... itp.
                                  > i to zwykle te same nicki się pojawiają... czytam i zawsze sobie myślę że nikt
                                  > tak Polakowi nie dokopie jak rodak/rodaczka...
                                  • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 20:44
                                    Robak, o ile sie zgodze, ze w zyciu - jezeli sie da, dobrze jest planowac na przyszlosc, ale na razie ludzie nie maja jeszcze szklanej kuli w glowie i nie da sie wszystkiego przewidziec. Wiec takie pierdu pierdu, jak to trzeba zaplanowac na wszelkie wypadek, gdyby sie za lat dziesiec lat zostalo samotna matka, zanim sie dziecko zrobi - to naprawde... mozna sobie wsadzic do szafy, bo gdyby sie tak myslalo (za dziesiec lat chlop mnie zostawi z dzieckiem), to nikt by w dzieci/kupno domu/zakladanie firmy/itp itd - wybierz sobie, co chcesz - sie nie wpuszczal, tak na wszelki wypadek, gdyby sie kiedys tak nie udalo (gdybym wiedziala, ze moj byly maz po dziewieciu latach zrobi skok w bok, to bym go omilaja szerokim lukiem. Zapewnie nie mialabym doswiadczen bardzo nieprzyjemnych okolo rozwodowych teraz. Rowniez nie mialabym wielu lat bardzo przyjemnych i ciekawych, ktorych za nic nie chcialabym ani zapomniec ani odwrocic. Jak rowniez pewnie nie poznalabym mojego Rudzielca, ktory - jak na razie jest nalepsza rzecza, jaka mi sie w zyciu przydarzyla). I nawet z najlepszymi planami i zabezpieczeniami na jutro ani Ty, ani ja ani zadna z nas nie wie, co jutro sie wydarzy. I jak sie na to jutro zareaguje. Wiec o ile rada "jezeli nie mowisz po angielsku, to nie planuj przyszlosci w UK, zanim sie po angielsku nie dasz rady porozumiewac na tyle, zeby sobie samodzielnie dac rade" jest akurat dla mnie (i pewnie wielu innych osob) zrozumiala i nie ma w niej nic obrazliwego, to "trzeba bylo sie zabezpieczac zanim cie facet bzyknal" - wybacz, ale chamowa traci na kilometr.
                                    • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 17:52
                                      wogole nie widze powodu ani przeciwskazan zeby sobie nie zaplanowac rzeczy ktore MOZNA zaplanowac - wiec nie ma zadnych przeciwskazan na to zeby miec jakis zawod, pracowac, miec konto osczednosciowe, potem sie zakochac i oslepnac z milosci na 10 lat - prawda?

                                      na emeryture podejrzewam wekszasc osczedza od dwudziestki czy trzydziestki - zgadza sie? - czyli planowanie na conajmniej 40 lat w przod - czyli mozliwe?

                                      nie przeszkadza to zyc normalnie i sobie brac kredyt, zenic sie, zakladac biznes z kims bo zyc trzeba - ale skarpete na czarna godzine tez trzeba miec. i dokladnie trzeba tez o tym myslec jak sie idzie nawet do oltarza - ze wlasnie nie wiadomo kto zrobi skok w bok moze ja moze on - za rok albo za dziesiec lat - wiec mozna sobie mieszkac razem ale miec swiadomosc ze jak sie na taka ewentualnosc nie przygotujesz to ten skok w bok i tak bedzie jesli ma byc. ale jak ne bedziesz zabezpieczona to wyladujesz na bruku. jak dla mnie jest to z cykly podstawowych survival skills.


                                      jak ktos zyje od wyplaty do wyplaty i nie jest w stanie nic odlozyc - to znaczy ze go nie stac nawet na psa - bo jak pies zachoruje to pewnie niezle po kieszeni dostanie - tyle tylko ze w ostatecznosci psa mozna oddac do schroniska - z dzieckiem juz nie za bardzo. a od tego juz krok od - zapoznalas sie z antykoncepcja?

                                      glasscraft napisała:

                                      > Robak, o ile sie zgodze, ze w zyciu - jezeli sie da, dobrze jest planowac na pr
                                      > zyszlosc, ale na razie ludzie nie maja jeszcze szklanej kuli w glowie i nie da
                                      > sie wszystkiego przewidziec. Wiec takie pierdu pierdu, jak to trzeba zaplanowac
                                      > na wszelkie wypadek, gdyby sie za lat dziesiec lat zostalo samotna matka, zani
                                      > m sie dziecko zrobi - to naprawde... mozna sobie wsadzic do szafy, bo gdyby sie
                                      > tak myslalo (za dziesiec lat chlop mnie zostawi z dzieckiem), to nikt by w dzi
                                      > eci/kupno domu/zakladanie firmy/itp itd - wybierz sobie, co chcesz - sie nie wp
                                      > uszczal, tak na wszelki wypadek, gdyby sie kiedys tak nie udalo (gdybym wiedzia
                                      > la, ze moj byly maz po dziewieciu latach zrobi skok w bok, to bym go omilaja sz
                                      > erokim lukiem. Zapewnie nie mialabym doswiadczen bardzo nieprzyjemnych okolo ro
                                      > zwodowych teraz. Rowniez nie mialabym wielu lat bardzo przyjemnych i ciekawych,
                                      > ktorych za nic nie chcialabym ani zapomniec ani odwrocic. Jak rowniez pewnie n
                                      > ie poznalabym mojego Rudzielca, ktory - jak na razie jest nalepsza rzecza, jaka
                                      > mi sie w zyciu przydarzyla). I nawet z najlepszymi planami i zabezpieczeniami
                                      > na jutro ani Ty, ani ja ani zadna z nas nie wie, co jutro sie wydarzy. I jak si
                                      > e na to jutro zareaguje. Wiec o ile rada "jezeli nie mowisz po angielsku, to ni
                                      > e planuj przyszlosci w UK, zanim sie po angielsku nie dasz rady porozumiewac na
                                      > tyle, zeby sobie samodzielnie dac rade" jest akurat dla mnie (i pewnie wielu i
                                      > nnych osob) zrozumiala i nie ma w niej nic obrazliwego, to "trzeba bylo sie zab
                                      > ezpieczac zanim cie facet bzyknal" - wybacz, ale chamowa traci na kilometr.
                                      • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 18:11
                                        Wiesz, z takim podejsciem do zycia, to ja sie dziwie, ze Ty wogole nos wystawiasz za drzwi wejsciowe i wogole zgadzasz sie wchodzic w jakiekolwiek interakcje z innymi ludzmi, facetami jako potencjalnymi zapladniaczami w szczegolnosci :-P

                                        Do glowy by mi nie przyszlo, ze to ze odkladam pieniadze jest w jakokolwiek sposob zwiazane z tym, ze moze za rok/dziesiec lat maz moze zrobic skok w bok. Bo gdybym tak myslala, to bym sie z nikim w zyciu nie zwiazala (ale ja mam rowno pod sufitem i przed oltarzem nie myslalam o tym, czy nie trzeba sie do adwokata juz umawiac, bo moze rozwod mi sie trafi za jakis czas) i np nie zawierala zadnych przyjazni (przeciez nigdy cholera nie wiadomo, czy nie poprosza o pozyczke)...

                                        Oszczedzanie na emeryture a rozwod to chyba jednak dwie rozne sprawy, nie sadzisz? Pierwsze - ominac sie nie da, wiec warto planowac tak, zeby bylo co do garnka wlozyc, jak wynagrodzenie z pracy nie bedzie co miesiac na konto wplywalo. Rozwodu raczej nikt normalny nie planuje... Tak samo jak tego, ze mu cegla na glowe spadnie w drodze do pracy.

                                        P.S. mam nadzieje, ze ostatnie zdanie to blad klawiaturowy i nie pytasz sie mnie, czy zapoznalam sie z antykoncepcja...
                                        • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 18:17
                                          ciebie nie podejrzewam ze nie wiesz ;b
                                          ktos sie wczesniej pienil na proponowanie gumek robiacym dzieci i nie wiedzial po co i daczego - wiec wlozylam w kontekst

                                          glasscraft napisała:

                                          > P.S. mam nadzieje, ze ostatnie zdanie to blad klawiaturowy i nie pytasz sie mni
                                          > e, czy zapoznalam sie z antykoncepcja...
                                        • mamurzyca Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 20:47
                                          kurcze,glass, przypadki rozne sa, TZ moze miec wypadek, i co bez ubezpieczenia tez bedziesz?
                                          zasada umiesz liczyc, licz na siebie jest jak najbardziej rozsadnym podejsciem do zycia, bo benefity sie kurcza, a edukacja i zyciowa zaradnosc wraz z nawet niewielkimi oszczednosciami jak najbardziej pomaga w ulozeniu sobie zycia w nieprzewidywanych sytuacjach, ja tu niczego dziwnego nie widze.

                                          co do planowania rodziny sie nie wypowiem. srodki zapobiegawcze sa ogolnodostepne. wolny wybor.


                                          PS.
                                          WESLOYCH SWIAT MATKOM POLKOM ZYCZE :D czy na obczyznie czy w Polsce!
                                          • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 20:58
                                            Owszem - jezdze samochodem, wiec mam ubezpieczenie. Mam dom - mam ubezpieczenie. Ale na zycie ubezpieczyc sie nie da. Na cegle z dachy, na depresje poporodowa, na rozwod. Po raz kolejny - warto planowac, ale calego zycia zaplanowac sie nie da.... bo - po prostu sie nie da. Da sie zaplanowac, ze chce sie jedno dziecko po czym okazuje sie, ze mamy blizniaki albo wiecej przychowku? :-)
                                            Licz na siebie - owszem, ale na milosc boska - naprawde planujecie, ze swiat sie skonczy jutro i trzeba bedzie miec bunkier przeciwnuklearny w ogrodzie oraz zapas maki i cukru na nastepne 10 lat??? I naprawde nie zachodzicie w ciaze, bo moze maz was w d...pe kopnie za 10 lat i zostawi z dzieckiem? No to "fajne" takie zycie - osobiscie (chociaz akurat mam ubezpieczenie na to, smo i owo i skarpete tez :-)) w takim pomerdanym swiecie to bym zyc nie chciala, bo mimo tego ze malzenstwo mi nie wyszlo to nie mam i nie mialam najmniejszego zamiaru podejrzewac wszystkich o najgorsze zamiary. Pieklo po smierci mi wystarczy, sama sobie na ziemi nie mam zamiaru gotowac. Ale jak piszesz - wolny wybor. Za paranoje na razie sie nie placi.
                                            • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 21:13
                                              Glass zgadzam sie z toba w 100%. Co wiecej ja uwazam ze wlasnie nasze bledy i kopy w zadek od zycia nas ksztaltuja.
                                              Owszem, moglam byc rozsadniejsza i nie wychodzic za maz majac lat 20. Moglam nie rodzic dziecka majac lat 21, a pozniej z owym dzieckiem pod pacha spierniczac od exa. Ale czy wtedy poznalabym mojego obecnego, ktorego kocham jak wariatka? Bywalo ciezko, ale z kazdej takiej sytuacji wyciagnelam wnioski i ide dalej przez zycie i nawet sie usmiecham :)
                                              Teraz zdecydowalismy sie na dziecko, to byl optymalny moment, stabilna sytuacja itp, ale kto wie co bedzie za rok, dwa czy 5? Czy mam z zycia rezygnowac z tego powodu? Ja wyznaje zasade, ze lepiej zalowac ze sie cos zrobilo niz ze sie tego nie zrobilo :) Kopniaka pewnie jeszcze nie jednego dostane, ale co mi tam. Zycie mam jedno, drugiej szansy nie bedzie to wole patrzec na nie optymistycznie i korzystac ile sie da, a nie zamartwiac sie na zapas i wiecznie planowac co moze pojsc nie tak.
                                              • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 21:49
                                                wiadomo ze sie nie przewidzi - tyle tylko ze jedna rzecz ktora wydaje mi sie blednie interpretujecie - planowane nie ma nic wspolngo z paranoja ani uprzykszaniem sobie zycia - wlasciwie nie wiem jak mozna sobie tym uprzykszyc zycie - nie zauwazam tego, a wlasciwie na odwrot - to pozwala bezkarnie i beztrosko balowac.
                                                anyways Merry C
                                                • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 21:53
                                                  Really? Zajscie w ciaze ze swiadomoscia, ze dawca genow w cztery litery nas moze kopnac dzisiaj/jutro/za lat dziesiec? Jakbym tak myslala, to bym sie nie tylko bala w jakiekolwiek barabara wpuscic, ale balabym sie faktu, ze mam owulacja moze mi sie co miesiac przydarzyc.
                                  • erga4 Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 13:48


                                    robak.rawback napisała:

                                    > rownie dobrze mozna bylo temat zaczac na forum skandynawskim, polsko kujawskim
                                    > albo o sprawach kobiecych - a problem nadal pozostaje ten sam - robienie dzieci
                                    > a potem - o jej jak ja sobie poradze...
                                    > przyszlo ci do glowy ze bezmyslnosc moze draznic ponadnarodowo?

                                    tu nie chodzi o ten "przypadek" - ja napisałam ogólnie bo wątek o którym teraz jest najgłośniej chyba przelał czarę goryczy no i się po prostu ulało..
                                    to jeden z wielu wątków w którym własnie widac aktywnośc tych samych osób hmm jadem lejących... ot takie moje zdanie.

                                    na tej samej zasadzie można napisac po co siedziec w kraju w którym aż tylu ludzi (beneficiarzy) utrzymuje się i przez to mniej zarabia się - lepiej wrócic do kraju (może Polski) w którym nie idą twoje podatki na tych "darmozjadów" to taka rada dla tych których boli że inni coś dostają... dzięki temu tam jest lepiej, mniejsze podatki itp, czyż nie???? to też warto rozważyc..

                                    i życzę wszystkim!!! wesołych, spokojnych i radosnych świąt!!!
                                    Porzeczka - masz rację!!! ważne to nie dac się zadeptac.
                                    • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 17:38
                                      jak juz chcesz o benefitach rozmawiac to prosze bardzo - jak bylam w ktoryms momencie w polsce to trafilam na jakas rozmowe czy newsy w radiu na temat doplat od ilosci dzieci - im wiecej dzieci tym wiecej doplat etc - ta sama paranoja - juz teraz nie pamietam co to bylo czy plany doplat czy cos co juz obowiazuje - wywiazala sie oczywiscie klotnia miedzy zwolennikami bezmyslnej produkcji dzieci i lapania oplat a tymi ktorzy stwierdzili ze jak kogos nie stac to niech sie nie bierze za produkty z gornej polki.

                                      moze mi doplacisz bo ja chce wynajac domek w the hamptons na miesiac - nie stac mnie - ale chce aha i jeszcze potrzebuje doplaty na bilet do nowego yorku. reflektujesz? - jestem considerate wiec oczekuje doplaty jednorazowej a nie przez kilka lat.

                                      erga4 napisała:


                                      > na tej samej zasadzie można napisac po co siedziec w kraju w którym aż tylu lud
                                      > zi (beneficiarzy) utrzymuje się i przez to mniej zarabia się - lepiej wrócic d
                                      > o kraju (może Polski) w którym nie idą twoje podatki na tych "darmozjadów" to t
                                      > aka rada dla tych których boli że inni coś dostają... dzięki temu tam jest lepi
                                      > ej, mniejsze podatki itp, czyż nie???? to też warto rozważyc..
          • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 09:51
            > nie wiem z czego wynika ta popularna negacja rzeczywistosci i zycia - rodzicom
            > nie przyszlo do glowy wyedukowac i do glowy wbic pewnych rzeczy - szczegolnie m
            > olodym dziewczynom - co do zwiazkowz facetami, dzieci, i jak sie maja do tego f
            > inanse ??

            > mozemy sobie udawac ze zycie jest latwe i przyjemne, szczegolnie samotnej matki
            > z dzieckiem lub dziecmi, ale mozemy tez bardziej na trzezwo podejsc i nie udaw
            > ac. ale wtedy sie nieprzyjemnie robi i wszytscy sie oburzaja - jakie to fe pask
            > udne. prawda w oczy kole. i jak ktos juz sie wpedzil w maliny to przydaloby sie
            > troche tylek w troki wziasc bo rzeczywistosc samotna z dzieckiem bedzie duzo m
            > niej przyjemniejsza niz trucie na forum.

            Wiesz co wydaje mi sie, ze jednak to Twoi rodzice zapomnieli Cie wyedukowac, i to nie prawda w oczy kole tylko Twoje nieograniczone chamstwo. I wlasnie o tym napisalam w moim watku.
            I czuje sie teraz okropnie z tym co napisalam bo niestety znizylam sie do Twojego poziomu na chwile. Ale normalnie nie moge Cie czytac.
    • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 09:42
      Strasznie 'ematkowo' sie tu czasem robi, szkoda :(
      • darin79 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 11:09
        Witam ,ja rowniez zwrocilam uwage na ten watek i niektore wpisy byly nie na miejscu delikatnie mowiac, absolutnie mam na ten temat zdanie jak autorka dzisiejszego postu ,brawo!,milo ze ktos poruszyl ten temat ,bo to oznacza ze sa jeszcze osoby ktore spelniaja zalozenia tego forum:)
        A co do pani Robak to wspolczuje -szczerze! nawet nie zamierzam komentowac bo to nie wymaga komentarza...a juz napewno uwagi.
        Dziekuje dziewczyny ,pozdrawiam i wesolych swiat wszyskim zycze:)
    • murasaki33 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 11:07
      Trisamama, zgadzam sie z Toba, czasem wchodze na to forum i za chwile wychodze, bo uszy a raczej oczy bola od "uprzejmych" uwag. Duzo forumek sie zniechecilo poziomem rozmow i wynioslo lub przestalo intensywnie udzielac. Szkoda:(
    • plain-vanilla Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 11:14
      Zgadzam sie z toba. Komentarz robak mnie nie zdziwil ani troche, bo czytajac jej wypowiedzi wlasnie czegos takiego mozna bylo sie spodziewac po niej. A propozycja aborcji - takie cos napisze mezczyzna albo kobieta ktora nie ma dzieci i do tego zero taktu. Zeby nie bylo - jestem za wyborem kobiety w tej sprawie.
      Robak jawi mi sie, jako osoba, ktora dostala w zyciu mocno w dupe i teraz jest przekonana, ze ona nigdy zadnych bledow nie popelni. Rozumiem, ze nie chce glaskac osob, ktore uwaza za 'nierozsadne', ale wiecej taktu robak, dosyc juz jest jadu na tym forum.
      Ale pamietam, ze to jest publiczne forum i jak ktos sie zdecyduje odezwac, to moze sie, niestety, liczyc z roznymi komentarzami.
      • mamurzyca Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 11:41
        wiecie co na temat roback sie nie wypowiem, na temat samotnej matki jadacej do kraju nieznanego, ktora bedzie skazana na samotnosc- lonely but never alone type- przynajmniej na poczatku.. a moze i przez rok?? dwa?? - ta dziewczyna psychicznie moze nie podolac, po co ona chce uciekac za granice? ile to juz dziewczyn pisze ze brakuje im - niezapowiedzianych gosci w polskim stylu typu- babcia, siostra ciocia i kolezanka... zanim znajdzie tu przyjaciolke- jakiejkolwiek nacji- to troche wody uplynie- angielskiego plynnie nie zna... na jedzenie typu organic i finest albo w polskim sklepie- tez nie bedzie jej stac z benefitow. ciekawe ile wytrzyma mieszkanie katem u rodziny-a jak brat ma zone - dwie baby w jednej kuchni, lazience itp? realia moga nie byc takie rozowe, mieszkanie szybko zrobi sie ciasne...
        plus zupelnie inne prowadzenie ciazy- zaraz bedzie schizowac ze nie ma 15stu usg i miliona innch badan - tak jak to miala zlecane/platne w polsce.

        oczywiscie scenariusz moze byc zupelnie inny: znajdzie super przyjaciolke polke ktora jej pomoze, wyslucha, wpadnie na niezapowiedziana kawe itp... ale kasy wiecej jej nie da, mieszkanie socjalne wcale moze jej sie nienalezec...

        pobyt na wakacjach w uk to wcale nie jest wyznacznik czy dam sobie rade i bedzie mi sie podobac tu do "konca zycia". tu trzeba miec twarda doope. inaczej tego nie widze..

        polecania skrobanki zdecydowanie nie popieram. ale "reality check" owszem
    • lianis Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 12:40
      Pomijajac jeden post ze skrobanka, to co bylo. Ie tak z reszta?
      Uwazasz ze lepiej/ladniej/przyjemniej byloby gdyby wszyscy jej napisali jak to tutejsza sluzba zdrowia rozwinie dywan na jej drodze do lekarza, a council odpowiednie mieszkanko zapewni i benefity na konto beda splywac?
      Nikt nie napisal dziewczynie nic nieprawdziwego, samotna matka lekko nie ma nigdzie, tutaj tez nie, szczegolnie jak nie zna angielskiego i nie ma pracy, a benefity nie beda sie nalezaly, bo nie pracuje/pracowala. Osobiscie wsrod bardzo duzeg grona znajomych, mam tylko jedna samotna matke, ktora nie pobiera zadnych benefitow i zyje ze swojej part time pracy plus wyplat z funduszu powierniczego.
      • nannyjo32 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 12:46
        o tym nhs to zawsze sie smieje jak rodaczki w cizy narzekaja ze nikt niczym sie nie interesuje i lataja do Polski na usg i do ginekologow. Jak powiedzialam lekarce ze w Polsce do ginekologa sie chodzi raz na pol roku (bez ciazy) no moze raz na rok na sprawdzenie itp.to podsumowla ze ladna strata pieniedzy.
      • klara11 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 13:14
        Rzecz w ty , ze dziewczyna slowem nie wspomnial o benefitach, tylko zapytala o sluzbe zdrowia ( chyba , ze nie doczytalam) a odrazu posypaly sie szydercze uwage, ze chce zyc z benefitow. A do tego wszystkiego uslyszala jak bardzo jest nieodpowiedzialna, bo ja facet zostawil. Widac, co niektorzy nie znaja czego takiego jak empatia.
        • mamurzyca Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 13:30
          teraz to juz po ptokach bo nie jedzie nigdzie lol,
          ale szczerze powiedziawszy to dlaczego ten hojny brat z gora domu pusta (? chyba ze jest to pokoik na poddaszu) nie pomoze jej finansowo - przesylajac kase do polski? albo chociaz nie wynajmie tej gory domu z ktorej nie korzysta- a kase jej wysyla?
          jak nie z benefitow to z czego ona bedzie zyla? tylko z przyprowadzania dziecka brata do szkoly, toc to nie sa kokosy...nie wiem na co ma jej to starczyc..
          a jak ma tyle oszczednosci zeby w uk, placic za prywatna opieke lekarska to lepiej niech placi za polska o wiele tansza, prywatna wizyta u gp to nie jest 100 zl...
          • klara11 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 13:58
            Dobra, widac czesc osob czego innego oczekuje od forum niz ja.
            Ide gotowac bigos:-) Wesolych Swiat
            • porzeczka666 Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 02:04
              Wesołych Świąt, ja właśnie tez bigosu nagotowałam i bardzo bardzo dziękuję za ten post trisamamie: miałam się nie odzywać już jak na mnie naleciano w tym poście. Nawet małżonek przypadkiem otwarty post przeczytał i ponoć coś napisał i tez na niego najechano, więc postanowiłam się nie odzywać więcej na tym forum,ale teraz pomyślałam : czemu dawać się tym, co lubią dokopać? Nie trzeba milczeć,trzeba pokazać że można inaczej. I choć czasem mi się udzielała ta atmosfera złośliwości to teraz jak widzę ile życzliwych tu Was jest , myślę: ja też chcę być życzliwa, nie chcę się kłócić. Jestem bardzo zadowolona z tego roku-reasumując był owocny i życzę wszystkim lepszego roku 2013 i dużo odpoczynku na Święta :):)
    • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 14:58
      To z czego bedzie zyla kolezanka nie jest tematem TEGO posta. Tematem jest chamstwo i dorabianie tysiaca historii!
      A ja wlasnie bym ja namawiala do wyjazdu bo sa w tym kraju lepsze mozliwosci.
      A moze na poczatku bedzie sie zajmowala trojka dzieci plus swoje i zarobi bardzo dobrze? Dodatkowo moze sie z bratowa wymieni opieka nad dzieckiem i wieczorami moze sprzatac u kogos. Matko kochana tutaj jest 1000 razy wiecej mozliwosci niz w Polsce!

      chyba niektore dziewczyny tutaj na tym forum naprawde (mimo zapracowania i zarabiania kokosow) sie nudza. Bo zamiast ktorko i na temat to eseje pisza i to jeszcze jakie bujne!
      • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 15:08
        a wiecie co, tak sie teraz zastanawiam... gdyby to byla moja siostra to tez bym ja na przyjazd namawiala, moze troche na zasadzie 'jakos to bedzie', ale w sytuacji gdyby rodzice nie byli jej w stanie pomoc to uwazam ze to byloby lepsze wyjscie... zaznaczam ze z tamtego watku przeczytalam moze z 10 % z czego autorki ze 2 czy 3 posty
      • mamurzyca Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 15:21
        Mozliwosci sa wszedzie, jak sie chce to mozna sobie poradzic. Ja za kasa nie wyjezdzalam...
      • sfornarina Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 19:53
        > To z czego bedzie zyla kolezanka nie jest tematem TEGO posta. Tematem jest cham
        > stwo i dorabianie tysiaca historii!

        I wyłącznie dlatego się w tamtym wątku nie wypowiedziałam.

        Wydaje mi się jednak, że większa część osób, które próbowały odwieść dziewczynę od przyjazdu ma dość stereotypowego postrzegania Polaków jako beneficiarzy i darmozjadów, którzy nie radząc sobie w Polsce, przyjechali tu, bo tu stać ich na 10-letnią beemkę i umpa-umpa-disco-polo na cały regulator i bo państwo przecież daje, to trzeba brać.

        Mamy opinię tutaj paskudną, i niestety, często naprawdę zasłużenie. I mnie osobiście boli napływ osób, które zamykają się w polskich gettach i poza kali mieć kali pić po angielsku ani be, ani me. Mam dość wygolonych dresów, których w niektórych dzielnicach jest na pęczki, dość ku.w rzucanych co drugie zdanie na ulicach i powywalanych w lasach puszek po piwie. A jakże, polskim piwie, bo reszta społeczeństwa jednak je po sobie zbiera.
        I mam dość Polaków, którzy poza własną dzielnicą nic więcej tutaj nie widzieli, ale psioczą z góry na dół na angielski brak kultury, na kiepskie szkoły i na zresztą kiepskie wszystko. Bo przecież polski fryzjer, polski kurier, polski sklep, polska telewizja, wszystko lepsze.

        Mam dość dlatego, że opinia, którą mamy, odbija się i na mnie. Ja się nie chcę wstydzić własnego pochodzenia, a niestety często muszę.

        I naprawdę nie mam nic przeciwko osobom, które przyjeżdżają tu z zamiarem uczciwego zaaklimatyzowania się. Nikt nie musi znać języka na początku, ani mieć zorganizowanej rewelacyjnej pracy.
        Ale liczy się podejście, próba nauki języka, próba życia za własne pieniądze, a nie spoczęcie na garnuszku państwa. Jasne, jak nie da się inaczej - to dla kogoś są przecież te benefity. Liczy się uśmiech do sąsiadki i próba zrozumienia ich kultury, a nie psioczenie na to, że Anglicy nie rozumieją naszej kultury.

        I takie osoby, jak autorka poprzedniego wątku budzą obawę, że kolejna przyjedzie tutaj z wyciągniętą ręką, nawet jeśli tego nie dopowiedziała.

        Z drugiej strony jednak niektóre komentarze wzbudziły we mnie straszny niesmak. Współczuję tej dziewczynie, bo jest w sytuacji strasznej. I jeśli moja siostra byłaby w takiej sytuacji, też bym próbowała ją tu ściągnąć. Łatwo kogoś z boku oceniać - a czasem wystarczy obrócić sytuację i się zastanowić, co by było, gdyby to dotknęło kogoś z naszych?
        • mamurzyca Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 00:26
          A w zyciu bym ciezarnej siostry do siebie nie sprowadzala, raczej bym jej pomagala finansowo w pl. Kobieta ktora- bedzie cale dnie sama siedziec, bo : ja mam swoje zycie, prace, dzieci i obowiazki, z nowym malutkim dzieckiem bez mamy,babci, kogos kto ma czas jej pomoc w pologu, w chorobie dziecka - to ona bedzie samotna. Ja przeciez nie wezme wolnego a nia,auto do pracy tez mi potrzebne. Co to wogole za chory pomysl... A jak nie bedzie tlumacza do porodu, szczepienia, lekarza, hv a ja bede z moimi dziecmi chorymi np w domu, w pracy itp... Ludzie, nie kazdy jest obstawiony babciami w uk i przyjaciolmi co pomoga na dziendobry, na takich ludzi w obcym kraju sie "pracuje" latami. Nie rozumiem naprawde jak ma jej czy komu innemu byc lepiej w uk niz w pl... A zwlaszcza jak sie jezyk slabo zna...
          • turmalinka Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 10:38
            No widzisz, kazdy patrzy przez pryzmat swoich doswiadczen, pod katem swojej rodziny. Moja siostra swietnie mowi po angielsku i gdyby ja narzeczony zostawil to wiem ze pozostanie w tym samym otoczeniu co on byloby dla niej staszne. No i rodzice, z nasza matka to ja najgorszemu wrogowi nie zycze :/ Poza tym tu mam wieksze mozliwosci zeby jej pomoc, dlatego JA bym SWOJA siostre na wyjazd namawiala :)
    • marninor Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:17
      jest to forum otwarte i kazdy ma prawo napisac co mysli. jedni sa slodcy inni mowia wprost co mysla i nie znaczy ze nie sa empatyczni , nie wychowani itd. taka osoba wg mnie jest Robak. nie rozumiem gromow z nieba na nia za wlasne choc kontrowersyjne zdanie. czasem fakt przyjemnie nie jest i szkoda ze kilka osob juz tu nie zaglada... ale takie jest zycie - nie zawsze slodkie i lukrowe...

      • klara11 Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 17:30
        Czyli jesli dobrze zrozumialam, jesli nie to mnie popraw- dlatego, ze jest to forum otwarte mozna sie na innych wylewac pomyje i ogolnie besztac z blotem, bo "JA" inaczej widze swiat, tak?
        • marninor Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 20:44
          nie chodzi o wylewanie pomyi. ublizanie itp. bo takie posty zapewne sa usuwane i czuwa nad tym moderatorka=popraw mnie jesli sie myle...chodzi o wyrazenie wlasnej opinii tak jak w przypadku gromow na Robaka... a jesli ktos udziela sie publicznie to musi liczyc sie ze tyle opinii ile ludzi...
          • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 20:50
            Moratorka czuwa :-) ale bez knebla... z naiwna nadzieja, ze do ematkowego dna sie nie zblizymy :-D
    • e-vil Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 20:47
      miałam nie pisać, ale w sumie może i też dorzucę coś od siebie..
      dla mnie to forum to zawsze kojarzyło się z pomocą i twardym wychowaniem.. nie jest tu lukrowo i nie ma spijania sobie z dzióbków i powiem, że cenię sobie szczerość z jaką tu mam do czynienia.. może dlatego, że ja stykając się z jakimś problemem wolę przeanalizować problem pod kątem różnych scenariuszy - tych najczarniejszych też i dobrze moim zdaniem, że ktoś potrafi problem nakreślić.. ale jeśli forma wypowiedzi jest chamska to faktycznie boli bardziej - ale gdy chcę empatii to szukam jej gdzie indziej niż na forum - to jest dla mnie źródło wymiany wiedzy i doświadczenia ;) Ja jednak cenię ludzi, że mówią to co myślą - wolę to niż fałszywy uśmiech i poklepywanie po plecach.
      • marninor Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 23:27
        otoz to!!! licho nie spi,Glasscraft czuwa ;))
        • glasscraft Re: Musze sie w koncu odezwac... 22.12.12, 23:41
          hehe, strach sie bac!
      • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 12:45
        Ja nie mowie zeby bylo to slodko i pierdaco, tak przyjedz do uk bo tu jest kraina mlekiem i miodem plynaca. Mozna powiedziec co sie mysli, mozna nakreslic najczarniejszy scenariusz ale na litosc w cywilizowany sposob, z jakas kultura! To mnie razi a nie prawda, ktora jest czasem okrutna. A ocenienie kogos, ze gumki nie uzywal czy jest glupi to tez z radami nie ma nic wspolnego.
    • sylwus34 Re: Musze sie w koncu odezwac... 23.12.12, 22:38
      Cieszę się, że poruszyłaś ten wątek. Podobnie jak Ty byłam mocno poruszona poziomem "dobrych rad" sfrustrowanych(ciekawe dlaczego, skoro tak cudownie im się życie układa) uczestniczek, tego wydawaloby sie zacnego forum. No i to tyle. Dobrych Swiąt życzę.
    • elioli Re: Musze sie w koncu odezwac... 24.12.12, 00:20
      Eeee tam, lukier jest nie smaczny. Pewnie, ze fajnie gdy ludzie trzymaja poziom ale nie mnie to oceniac - kazdy pisze tak jak umie ...
      • tinkerbell84 Re: Musze sie w koncu odezwac... 26.12.12, 00:37
        Ja też tu więcej czytam niż piszę, bo ciężko czasami wejść w czcze dyskusje.
        Zaczęłam od Emito, stwierdziłam, że nie mój poziom. Tutaj choć nie tak dobitnie jak tam, poziom dyskusji jest czasami tak żenująco niski, że nawet nie ma się ochoty dołączać tylko wcisnąć krzyżyk w prawym górnym rogu.

        I tamten wątek też mnie zabolał. Przed moim wyjazdem do UK zadałam gdzieś kiedyś o tym jak się żyje w danym mieście. Mój mąż dostał tam pracę, więc logiczne że interesowało mnie otoczenie. I dostałam podobną wiązkę jak powyżej. Każdy z góry założył, że nie znam angielskiego, oraz to, że skoro przyjeżdżam z dzieckiem to na pewno po benefity....nie powiem, przeżyłam wstrząs;)
        I pomyślałam WTF....mam nadzieję, że nigdy nie zostaniemy sąsiadami;)

        Na szczęście w moim miasteczku Polaków jest mało. Bo gdyby mieli się zachowywać jak na brytyjskich forach to bałabym się wychodzić do sklepu;)

        A co do wypowiedzi Pani Robak. To może i myśli dobrze. Ale życie i tak weryfikuje każdy plan. Dosłownie każdy. I można uważać się za kowala swojego losu dopóki idziemy z wiatrem. Oszczędności, ubezpieczenia itp nie zawsze gwarantują nam, że w życiu będzie jak w maśle.

        Natomiast gdyby każdy wychodził z takiego założenia jak Robak, to obawiam się, że nagły brak przyrostu naturalnego mógłby spowodować niezły bałagan w gospodarce;)
        Świat jest tak skonstruowany, że dzieci rodzić się muszą. Bo gdy przestaną, to może się okazać, że te swoje super oszczędności wydamy na służbę zdrowia w której to babcia chirurg, w okularach jak dna słoików, i trzęsącą się ręką będzie przeprowadzać operacje na otwartym sercu. Tylko dlatego, że nie było kogo wykształcić na jej miejsce;) Bo nie było nas stać;)

        Oczywiście wiadomo, powietrzem i miłością dziecka nie nakarmimy. Ale umówmy się. Bycie rodzicem nie wymaga posiadania 100 tys oszczędności na koncie. Bo w takim razie 90% społeczeństwa nie byłaby godna posiadania potomstwa.
        • steph13 Re: Musze sie w koncu odezwac... 27.12.12, 13:58
          A ja mysle, ze niektore panie tutaj sa powaznie przewrazliwione. Nikt tutaj nie przeklina i nikogo blotem nie obrzuca, nie wyzywa od takich czy innych. A opinie diametralnie rozne, skrajne czy nawet kontrawersyjne wolno chyba w tym kraju posiadac jeszcze? Jesli ktos nie chce sie na takie opinie narazac to nie powinien rozwazac spraw bardzo prywatnych, czesto przykrych, na publicznym w koncu w kazdym sensie forum. Od porad w takich przypadkach sa specjalisci. Inaczej, stworzycie towarzystwo wzajemnej adoracji, gdzie wszyscy beda myslec identycznie i przyklaskiwac sobie, roztkliwiac sie i przebywac w jakiejs utopijnej pseudo-rzeczywistosci. No i bedzie wialo nuda.
          • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 00:13
            A ja sie kolejny raz powtorze!
            Opinie wydawac jak najbardziej bo ile nas tutaj na forum to tyle opinie i to jest jak najbardziej normalne, ale wydawac te opinie w cywilizowany sposob, bez oszczerstw, bez oceniania i ublizania. Koniec kropka.
            • steph13 Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 10:07
              No wlasnie to przewrazliwienie, ktore pozwala doszukac sie oszczerstw czy ublizen tam gdzie ich nie ma. Jeli ktos jest zdania, ze nie majac srodkow na posiadanie dzieci nie powinno sie ich miec, to wygloszenie tej opinii stanowi co: oszczerstwo, obelge, czy jest moze zwyczajnie wyrazem stanowiska danej osoby. Wyglaszanie opinii, pod warunkiem ze wszystkie sa identyczne, mija sie chyba z celem dyskusji wsrod doroslych
              • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 15:52
                Opinia to opinia a oszczerstwo to np: jestes glupia, czy ktos jest glupi, usun dziecko (dla mnie to obrazliwe), bylo uzywac gumek, itp itd.
                • trisamama Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 15:55
                  I moze masz racje, ze jestem przewrazliwiona. Ale wole byc przewrazliwiona i miec kulture osobista i w kulturalny sposob wyrazac swoje zdanie niz byc nie wiem jaka? "wyzwolona" i jechac po wszystkich z gory na dol.
                  Ciekawi mnie tylko czy gdybysmy spotkaly sie tak face to face czy tak samo by dyskusja wygladala. Nie sadze wtedy aby te nasze krzykaczki forumowe mialy az tyle do powiedzenia.
                  • steph13 Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 17:06
                    Moge mowic tylko za siebie, ale w moim przypadku, powiedzialabym to samo prosto w oczy co jestem sklonna powiedziec anonimowo na forum, gwarantuje.
                    A polecanie 'gumek' osobom ktorych na dzieci nie stac bez oparcia dzieki wspolnocie europejskiej to jest zdrowy rozsadek a nie ublizanie. Taka jest moja szczera opinia.
                    • e-vil Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 17:27
                      w tym przypadku polecanie gumek to troche musztarda po obiedzie, bo problem juz wystapil.. ale wyrazenie takiej opinii nie jest chyba jakas tragedia.. byla mowa o aborcji - o ile jest to kontrowersyjne i byc moze nieakceptowalne to jest to jakies rozwiazanie problemu.. co do nazywania kogos glupim to powiem tak: mozna sobie wyrobic opinie poprzez swoje wypowiedzi, przedstawianie opini i niestety robiac to publicznie poddajemy sie ocenie i nawet jak ktos tego nie powie to pomysli.. i moze dobrze, ze ktos mowi to co mysli :)
                      • miss_scary Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 22:48
                        W uk aborcja jest legalna ale namawianie do niej nielegalne wiec jak jestescie takie poukladane, zaplanowane I idealne to prawa tego przestrzegajcie oraz podstawowych zasad dobrego wychowania.
                        • robak.rawback Re: Musze sie w koncu odezwac... 28.12.12, 23:18
                          tak juz abstrahujac od tego konkretnego przypadku - kiedys sie dziwilam dlaczego faceci potrafia sie zmyc bez slowa jak uslysza o ciazy, zamiast siasc, pogadac i sie zastanowic co zrobic...
                          te he
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka