Dodaj do ulubionych

szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Leyton)

25.01.08, 19:59
hej :)

Coś dla mam, mających dzieci w wieku szkolnym -

Mój syn skończy w marcu 4 latka , od 7 miesięcy chodził do nursery
class ( publiczna szkoła ) każdego dnia na 2.5 godzinki.Z
przedszkola i nauczycieli byliśmy baaaa..ardzo zadowoleni,
naprawde ! - przerazało nas tylko to , że dominowali w niej Hindusi
i kazde hinduskie święto było obchodzone. Nawet powiedziałam o tym
na spotkaniu mam z różnych klas ,,Tea Club,, . ale jak sie okazało
taka jest nasza dzielnica. Główna religia dominuje w danej
dzielnicy, a że u nas dużo Hindusów.....
Od stycznia 2008 w końcu przyjęli go do nowej szkoły, lepszej jak
myśleliśmy, o wyższym poziomie - do katalickiej.
A tam niespodzianka: oschli nauczyciele, zadnych czulości, dzieci
placza za mamą to niech się wypłaczą - ostre i nieczule zachowanie,
dyscyplina ....
Potem po tygodniu zaczęło sie najlepsze: jedna z mam Angielek (
młoda ) oskarża dwóch polskich dzieci, ze jeden z nich powiedziała
do jej syna, zeby się zamknął. Nauczyciel zwraca uwagę - niech
mówi ,, bądz ciszej,,.
Wtorek: znowu ta sama mama o polskich dzieciach : jeden z nich
popchnął jej. Nauczyciel znowu zwraca uwagę nam, mamom....
Środa: mu prosimy nauczyciela zeby dziś obserwowały nasze dzieci i
tego chłopaka. Wynik: jednemu z naszych jedno dziecko zabrało
zabawkę, więc drugi z naszych odepchnął tamtego , stając w obronie
swojego najlepszego kolegi. Ale to nie było ,,biedne,, dziecko
Angielki. Po szkole Angielska krzyczy, ze jej dziecko ma szramę na
twarzy - nauczyciele tego nie zauważyli, obserwowali cały dzień całą
trójkę.
Czwartek: ja biorę wolne, odpoczywam w domu, mój Mały też. Koleżanka
ze swoim idzie do szkoły - jest ok. Jak się okazuje, Angielka i
kumpela mieszkają obok siebie, wracają tą samą drogą. Dzieci jak to
dzieci, biegną razem, Angielka krzyczy do swojego : ,,Jak Cię zbije
to sobie oddaj,,. Potem oskarza kolezanke, ze jej syn wlasnie
przeklnął po angielsku.....
Piątek: wszyscy w szkole, było bez problemów....Angielka przychodzi
z obstawą , z inną ,,big mum,,... Mama innego dziecka skarzy się
nauczycielce, że jej syna popchnął Angielki syn. Hura !!!! nie
jesteśmy same !!!

W poniedziałek mamy spotkanie z dyrektorką w tej sprawie. Nie
popuścimy ! Nauczyciele są z nami - bo nigdy tak nie było, bo oni
jej tłumaczyli, ze to były wypadki, że dzieci nie mówią po
angielsku...

Szkoda słów..... W poniedziałek wracamy do starej szkoły,
nauczycielka lubi naszych chłopaków i bardzo się ucieszyła, że
wracają :) Dużo nam pomogła ..... Ale w katolickiej jeszcze nic nie
wiedza, że ich opuszczamy :)

Katolicka szkoła, ale nie katoliccy ludzie....

Obserwuj wątek
    • animkalenny Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 25.01.08, 20:34
      czy mogłabys mi podac nazwy tych szkół? chciałabym uniknąć tego typu przykrości,
      ja rowniez mieszkam na Leyton.
    • basia313 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 01:05
      cos mi sie wydaje, ze Tobie wszedzie bedzie zle.
    • mysz2006 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 06:52
      wanilia25 napisala:

      > Mój syn skończy w marcu 4 latka , od 7 miesięcy chodził do nursery
      > class ( publiczna szkoła ) każdego dnia na 2.5 godzinki.Z
      > przedszkola i nauczycieli byliśmy baaaa..ardzo zadowoleni,
      > naprawde ! - przerazało nas tylko to , że dominowali w niej Hindusi
      > i kazde hinduskie święto było obchodzone. Nawet powiedziałam o tym
      > na spotkaniu mam z różnych klas ,,Tea Club,, . ale jak sie okazało
      > taka jest nasza dzielnica. Główna religia dominuje w danej
      > dzielnicy, a że u nas dużo Hindusów....


      to ty przenioslas dzieci do innej szkoly bo w szkole nie podobalo ci sie ze obce dzieci w szkole obchodza swieta religijne innych wyznan?

      no to sie zapytam co to tobie albo twoim dzieciom przeszkadzalo? czy to twoim dzieciom przeszkadzalo w nauce? czy to twoim dzieciom przeszkadzalo w obchodzeniu swiat chrzescianskich? a ile to znowu jest tych swiat muzulmanskich albo hinduskich zeby to mialo impakt na dzialanie szkoly?

      niestety znow sie ukazuje katolicyzm 'a la polonaise'. Brak tolerancji, zasciankowosc i brak umiejetnosci wspolzycia w nowoczesnym swiecie. Ciekawe czy sie przyznalas w starej szkole dlaczego od nich dzieci zabralas. Watpie. Ot polska katolicka uczciwosc. Biedne te twoje dzieci.
    • basiak36 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 12:24
      A moze warto zaczac od spojrzenia na wlasne podworko i tego jak zachowuje sie
      Twoje dziecko? Nie wiem ile dzieci masz bo piszesz 'nasze' i nie wiem czy
      'nasze' oznacza polskie? (chodzi mi o wyrazenie 'jednemu z naszych', tzn Polacy
      przeciw Anglikom czy jak?).
      Jesli ktos powiedzial ze Twoje dziecko (czy te inne dzieci bo nie wiem o kogo
      chodzi) uzywa zwrotow typu 'zamknij sie', popycha inne dzieci, to warto nad tym
      popracowac. Szczegolnie jesli jak piszesz, angielskiego nie znaja, stad moga sie
      brac rozne nieporozumienia. Szczegolnie w grupie 4 latkow.

      Przyznam ze w sytuacji kiedy sie dowiedzialam rok temu ze moj 4 latek popchnal
      inne dziecko, usiadlam z nauczycielka i razem myslalysmy nad tym co zrobic aby
      to sie nie powtorzylo (nagrody w domu za dobre zachowanie w szkole, itp), i
      przeprosilam mame tego chlopca.
      Dla mnie takie rozgrywki jak opisujesz, 'nasi-wasi' sa nie do przyjecia.
      • eballieu Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 12:59
        Ja mam jedno pytanie:
        jak to mozliwe, ze dziecko, ktore od 7-go m-ca zycia chodzi na 2,5
        godziny do przedszkola i w wieku 4 lat nie mowi po angielsku?
        Tak wynika z tego co napisales.

        • carmelaxxx Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 13:09
          tam chyba oisze nie ze od 7 miesiaca zycia tylko ostatnie 7 miesiecy. co i tak
          dziwne bo syn muj od wrzesnia chodzi i calkiem niezle sobie radzi a starszy a
          wiadomo ze im starsze dziecko tym ciezej przychodzi wchloniecie innej kultury.
        • ewelina-s-82 Re: ebalieu 26.01.08, 19:52
          od 7miesiecy;)nie od 7-ego miesiąca:)
    • wanilia25 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 19:09
      dzieki za zrozumienie :( człowiek pisze wszystko pod wplywem
      impulsu, a tu i tak wszystko przeciwko niemu.....

      Zaściankowość, phi...... Wy to macie szczęście, ze macie mądre
      dzieci.........
      Nic więcej nie napiszę na ten temat...........
      • ewelina-s-82 Re: wanilla 26.01.08, 20:06
        nie obruszaj sie tak od razu,każdy wypowiedział swoje zdanie,i tyle.ale dziwie
        sie ze przeniosłaś syna do innej szkoły tylko dlatego ze było zbyt dużo
        hinduskich swiąt?przecież mówisz ze tam mu było dobrze i wy tez byliście baardzo
        zadowoleni???pozdrawiam i życzę jak najmniej nieporozumień z tubylcami;p
      • mysz2006 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 26.01.08, 20:52
        wanilia25 napisała:

        ...... Wy to macie szczęście, ze macie mądre
        > dzieci.........


        jakie geny takie dzieci :-P
    • basia313 Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 27.01.08, 18:51
      Wanilio,
      naskoczylysmy na CIebie niemal wszystkie, bo Twoj post pokazuje
      troche dziwna Twoja postawe. Mysle, ze Basia36 ( albo i inny numer)
      swietnie opisala gdzie popelniasz blad. Patrzysz na Polakow jako
      naszych a reszte ( zwlaszcza Anglikow)jako tamtych. Jesli chcesz zyc
      w UK to koniecznie musisz zmienic swoje patrzenie. Anglicy tudziez
      Brytyjczycy sa sympatyczni i bardzo tolerancyjni, biorac pod uwage
      ile musza tolerowac. POza tym rozni ludzie sie zdarzaja, ale to w
      kazej narodowosci. POza tym brakuje IC troche konsekwencji, bo
      najpierw swietowanie hinduskie CI przeszkadzalo, a potem juz nagle
      nie. MNie osobiscie nie tyle by przeszkadzalo, ile wolalabym
      chrzescijanskie swietowanie albo swietowanie kazdej religii,
      chrzescijanskie bo takie sa moje korzenie, a kazda religia bo
      mieszkamy w bardzo zroznicowanym spoleczenstwie. To wiec bym
      zaakceptowala.
      Mysle, ze jesli chcesz byc w UK szczesliwa, to musisz poczuc sie
      jedna z ludzi tu mieszkajacych, musisz sprobowac cos dodac do
      wspolnego dobra, raczej niz kombinowac za plecami innych. Sprobuj
      sie z nimi zapoznac, sprobuj zagadac, nawet pod byle pretekstem,
      zabaczych ze nikt sie nie odwroci tylem do Ciebie. JAk to moja mama
      zwykla mowic: PRzez ludzi do ludzi.
    • jaleo Re: szkoła katolicka wcale nie taka dobra...( Ley 28.01.08, 11:49
      Zacznij patrzec na swiat z innej perspektywy niz "my" (Polacy,
      dzieci z "naszej ulicy", nie-Hindusi, jedyni prawdziwi katolicy i co
      tam jeszcze) i "oni" (Angielki, angielskie dzieci, dzieci z "ich"
      ulicy, Hindusi, "jej kolezanki") a gwarantuje Ci, ze bedzie lepiej.
      • joolka4 nie rozumiem tej nagonki 28.01.08, 17:30
        Napisała dziewczyna co czuje, jak każda matka staje w obronie
        własnego dziecka - zrozumiałe. Napisała szczerze - miała do tego
        prawo - Polska to wcale nie oaza tolerancji i musimy się tego
        zjaw8iska uczyć (czasami wolniej czasami szybciej). Każdy ma też
        osobiste spostzreżenia i doświadczenia - nie zawsze zachecajace do
        tolerancji i zrozumienia
        A co do Anglików (Angielek) - tolerancyjni, wyrozumiali - owszem,
        zdarzają się - jak w każdej nacji. Ale już coraz rzadziej...
        Może by na tym forum więcej tolerancji się przydało

        • mysz2006 Re: nie rozumiem tej nagonki 28.01.08, 20:38
          joolka4 napisała:

          > Napisała dziewczyna co czuje, jak każda matka staje w obronie
          > własnego dziecka - zrozumiałe. Napisała szczerze - miała do tego
          > prawo - Polska to wcale nie oaza tolerancji i musimy się tego
          > zjaw8iska uczyć (czasami wolniej czasami szybciej). Każdy ma też
          > osobiste spostzreżenia i doświadczenia - nie zawsze zachecajace do
          > tolerancji i zrozumienia

          o pierwszej szkole do ktorej chodzily dzieci jedyne co wanilia napisala to jest to, ze byli baaaardzo zadowoleni.

          Nie opisala zadnych doswiadczen ani spostrzezen ktore by do tolerancji i zrozumienia zniechecaly.

          Wrecz przeciwnie, zachecono ja do zrozumienia dlaczego w szkole obchodzi sie swieta hinduskie. Ale odrzucila jako wyjasnienie ze w szkole jest wiele dzieci innego wyznania i im, tak jak innym, pozwala sie celebrowac wlasne swieta.

          Ktos w szkole juz probowal wanilie nauczyc tolerancji ale ona okazala sie na to oporna. Ja potrafie zrozumiec jesli ktos jest czegos nieswiadomy, ale jesli mu sie cos tlumaczy, a on to uswiadomienie celowo odrzuca mimo niezbitych faktow to dla mnie to jest ciemnogrod. Na nic ten wyjazd z Polski sie jeszcze wanilii nie przydal. eot.

          • pongielka Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 09:51
            popieram Cie Wanilia. a dla tych ktorzy sa tak bardzo Tolerancyjni ,
            BRAWOOOO, az za tak wielkie utozsamianie sie z nimi-anglikami, ale
            wikszosc robi to z obawy przed odrzuceniem, heh, smieszne jest to co
            piszecie, bo wszystkie zachowania zmieniaja WAM sie tu.a Polak tu
            powinien zyc jak tam-W PL, szaanowac sie i nieprzepraszac kogos za
            czyjes bledy po to tylko zeby byc lubianym i ,,tolerancyjnym,,
            • basia313 Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 10:40
              Pongielko mysle, ze blednie interpretujesz to, co napisalysmy.
              Gdziekolwiek zyjesz i chcesz byc szczesliwanormalnym jest, ze chcesz
              byc szanowana i rowniez musisz okazac szacunek. Nie jest latwo
              nawiazac przyjazne relacje z ludzmi innymi niz my. To jest sztuka,
              ktora jedni naturalnie posiadaja, inni sie jej ucza. Nie jest wazne
              czy rzecz sie rozgrywa w UK, POlsce czy na Ukrainie. Wszedzie musisz
              uszanowac lokalne zwyczaje. Nie wiem, ile jestes w UK, z tego co
              piszesz raczej krotko i moze jeszcze tego nie doceniasz, azdy tu
              mieszkajacy ma prawo do szacunku, a juz niezbednym jest uszanowanie
              utejszych obyczajow. Pamietaj nie musisz niczego robic tak jak inni,
              ale uszanowac ich trzeba, z czasem zaczniesz czus sie bardziej jak u
              siebiue, ale takie poczucie jest zwiazane z okazaniem szacunku dla
              tutejszego stylu zycia. W koncu i tak kazdy zyje po swojemu, nikt
              nikogo nasladowac nie musi, chodzi o pewne zrozumienie i nie-
              ocenianie, ktore i TY i Wanilia jakos nadal praktykujecie. Byc moze
              nie zrozumiesz tego jeszcze, mi tez troche to zabralo czasu, tez
              ocenialam tak jak Ty, wiec w jakims sensie rozumiem, ze tego nie
              rozumiesz. JEsli jestes osoba otwarta, to z czasem na pewno
              zrozumiesz.
              • pongielka Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 10:52
                dlatego mnie to smieszy, bo po 1. piszac juz do mnie sugerujesz ze
                jestem tu krotko i wynosisz jakies bledne wnioski a po 2. to jest
                tak u niektorych z WAS ze wy sie dopasowujecie do tego siwiata i
                zamiast np cos zmienic na sowja korzysc/ na swoja strone to sie
                ulaga , a dlaczego????? bo niby jest sie nie u siebie. wiekszosc
                z ,,Was,, ma takie podejscie a przykladowo kiedy w Polsce moje
                dzieci w przedszkolu narozrabialy i mialam chec ich bronic to tu w
                Uk sie rowniez nie ugne bo dlaczgeo? nie mozna zyc tak, ustapie-bo
                nie jestem tutejsza.i wcale ,,nie tzreba,, na sile szanowac
                wszystkiego i wszystkich co angielskie poniewaz w Pl tego szacunku
                tez nikt nie posiada to wszystkiego i zawsze na cos tam ,,psioczy,,
                tu nie jest arkadia, zaden swiat idealny wiec dlaczego o tym nie
                mowic?i dokladnie rozumiem Wailie, bo chodzi o jej dzieci.......
                • jaleo Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 11:08
                  pongielka napisała:

                  > wiekszosc
                  > z ,,Was,, ma takie podejscie a przykladowo kiedy w Polsce moje
                  > dzieci w przedszkolu narozrabialy i mialam chec ich bronic to tu w
                  > Uk sie rowniez nie ugne bo dlaczgeo?

                  Jak moje dzieci narozrabiaja, to przede wszystkim im kaze przeprosic
                  za narozrabianie, a nie "mam chec ich bronic". Ale to pewnie
                  dlatego, ze tu dlugo mieszkam i "zangielszczalam" hehehe.
                  • pongielka Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 11:18
                    osoba inteligentna nie odebralaby tego az tak doslownie, ale
                    widocznie niektorzy maja jakies klapki na oczach
                    gdy moje dziecko kogos kopie ja nie glaszcze go po glowie....
            • basiak36 Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 10:57
              Rozumiem ze szanujacy sie Polak to taki ktory z szabelka broni siebie i swoich
              bliskich, nawet jesli to jego dziecko mowi do innego 'zamknij sie' czy popycha
              inne dziecko?
              W takim razie nie jestem szanujaca sie Polka bo jesli moje dziecko cos takiego
              robi to reaguje inaczej, przede wszystkim przeprosinami, a nie tworzac jakies
              dziwne fronty walki miedzy dziecmi.
              Aha i nie dziele ludzi na 'my-wy' ze wzgledu na granice na mapie.
              Wspolczuje tylko dzieciom ktore niby maja tutaj sie aklimatyzowac a dzieki takim
              dziwnym potyczkom beda zawsze czuly sie tutaj obco.
              • pongielka Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 11:08
                ja rowiez wspolczuje dzieciom ktorych rodzice zdecyduja sie tu
                byc/zyc na stale, a one same sa zbyt male by podjac same taka
                decyzje gdzie chca zyc. pozdrawiam
                • gypsi Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 12:06
                  Co zlego w zyciu tu na stale? Bo przyznam sie, nie rozumiem.

                  Zdaje sie, ze widzisz tylko dwie mozliwosci - albo rezygnacje z wlasnej godnosci
                  i bycie "tolerancyjnym" albo stawianie sie ponad innych ludzi.
                  A jest jeszcze cala masa stanow posrednich - mozna mieszkajac tutaj i bedac
                  tolerancyjnym dla innych nacji zachowac godnosc i dume z bycia Polakiem.
                  Jest tez inna mozliwosc - sa w tym kraju miejsca i szkoly gdzie nie ma/prawie
                  nie ma dzieci o "nie-bialym" kolorze skory i niechrzescijanskim wyznaniu. Mozna
                  sie w taka okolice przeniesc placac duzo wiecej za mieszkanie/dom albo poslac
                  dziecko do takiej drogiej prywatnej szkoly, jesli ktos ju znaprawde "can't
                  stand". ;)

                  Albo mozna wrocic do Polski, skoro tak tu paskudnie. Lancuchem
                  chyba nikogo nie przywiazuja?
                  • pongielka Re: nie rozumiem tej nagonki 29.01.08, 12:15
                    nigdy nie bylam nietolerancyjna dla ,,innego koloru skóry,, ani tu
                    ani tam.
                    dolaczylam sie do rozmowy bo jak w temacie NIE ROZUMIEM TEJ NAGONKI
                    ode mnie to tyle
                    pozdrawiam
                    • vygotsky Szkoly katolickie 30.01.08, 23:41
                      Troche zejde z tematu tolerancji..Szkoly katolickie, szczegolnie w
                      stolicy (mowie glownie o podstawowkach) maja czesto swoj specyficzny
                      charakter, ktory wyroznia sie wlasnie surowa dyscyplina, przesadna
                      pryncypialnoscia, kontolowaniem zarowno dzieci jak i
                      rodzicow...zauwazcie ze to wlasnie w tych szkolach najczesciej wisza
                      tabliczki 'no parents beyond this point' itp itd. Wyrozniaja sie one
                      rowniez tym ze czesto (choc to nie regula) dzieci w tych szkolach
                      pochodza z rodzin zdeprawowanych w socjologicznym pojeciu czyli z
                      tak zwanej underclass, oczywiscie w kategoriach UK. I wlasnie ta
                      kontrola, restrykcyjne wychowanie, mnogosc sztywnych zasad jest
                      zwiazana ze specyfika rodzin uczeszczajacych do takich szkol - aby
                      szkola mogla rywalizowac z innymi, musi wprowadzic zasady silnej
                      reki, w innym wypadku dzieci niczego nie nauczylyby sie. W UK, jak
                      pewnie wszyscy wiemy, katolicy elita nie sa i stad ten 'intake' w
                      szkolach katolickich. Oczywiscie jednym rodzicom ta narzucona
                      dyscyplina i oschlosc odpowiada, innym nie i to juz ich wybor.
                      • basia313 Re: Szkoly katolickie 31.01.08, 00:28
                        Chyba nie potrafilabym sie zgodzic z ta wypowiedzia Vygotsky, a
                        przynajmniej nie ze wszystkim. Szkoly, ktore nie zachecaja rodzicow
                        do pomocy w zyciu tychze z moich obserwacji ( a znam dwa konkretne
                        przypadki to wlasnie nie sa religin=jne szkoly). U nas w szkole
                        rodzice sa bardzo czesto zachecani do przychodzenia i uczestnictwa w
                        roznych aspektach szkoly.
                        Zgodze sie natomiast w przypadku mojej szkoly co do nizu
                        spolecznego, ktory jest bardziej wyrazny ostatnio w porownaniu z
                        sytuacja sprzed kilku lat.

                        • vygotsky Re: Szkoly katolickie 31.01.08, 13:36
                          Tak, wyobrazam sobie ze sa szkoly swieckie ktore stawiaja bariery
                          itp ale to co napisalam to z opowiesci moich znajomych angielek,
                          ktore jak to mowia, nie odwazylyby sie poslac dzieci do naszych
                          lokalnych szkol katolickich i to nie tylko z powodow ich (nie)
                          religijnosci..ja zbyt duzych doswiadczen nie mam. Owszem
                          przenieslismy mlodego z katolickiej szkoly ale to glownie zeby nie
                          eksponowac go na regularne walki (fizyczne) pomiedzy rodzicami i
                          zeby w drodze do szkoly nie osluchiwal sie z 'f...' w co drugim,
                          bardzo krotkim zdaniu.
                          • basia313 Re: Szkoly katolickie 31.01.08, 14:32
                            JA z kolei znam przypadki w druga strone, czyli goracych
                            przeciwnikow szkol katolickich, ktorych dzieci w koncu zostaly
                            przeniesione do szkol katolickich, bo te szkoly okazaly sie lepsze.
                            Mysle, wiec ze kazdy ma jakies tam doswiadczenie, a jak widac my
                            mamy zupelnie inne. Moja znajoma zeby podeprzec przykladem to, co
                            napisalam przeprowadzila sie do Walii. Tam poslala corke do szkoly
                            bezwyznaniowej ( bo jak bardzo byla przeciwna szkolom religijnym) i
                            bardzo tego zalowala. PO jakims czasie przeniosla swoje dziecko do
                            szkoly katolickiej i nagle juz ani slowem szkoly nie krytykowala,
                            mimo, ze wczesniej bardzo byla anty - katolicka.
                            POdejrzewam, ze rozne sa szkoly. Sa i takie i takie, choc generalnie
                            w szkolach katolickich zwlaszcza ostatnio malo jest dzieci mowiacych
                            po angielsku w domu. To oczywiscie nie regula. Calkiem blisko mnie
                            jest szkola katolicka i ma sporo angielskich dzieci.
                            • kingaolsz Re: Szkoly katolickie 31.01.08, 19:45
                              To ja mam szczescie, bo szkola katolicka do ktorej chodzi moj syn
                              jest na wysokim poziomie, a 80% rodzin w niej to jest klasa srednia
                              ( architekci, lekarze, prawnicy, itp).
                              Ale zeby sie tam dostac to musielismy kupic nieruchomosc w nietanim
                              miejscu - ceny sa zawyzone wlasnie ze wzgledu na to i jeszcze jedna
                              szkole.

                              Chyba nie ma reguly
                      • ewelina-s-82 Re: vygotsky 01.02.08, 00:37
                        czy dobrze rozumiem ze nie chciałabyś aby twoje dziecko uczeszczało do jednej
                        szkoły z working class??troszke to deprymujace co piszesz bo wpoprzednim watku
                        chwalisz anglie za mozliwosci ktore stwarza;) a to jest wlasnie spory problem
                        tutaj jesli chodzi o tak zwane dobre szkoly,bo zwykle ceny w okolicy sa
                        wygorowane,a nie kazdy stockhandler to patologia,pozdrawiam
                        news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/7047281.stm
                        news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/7195796.stm
                        troche do poczytania:)
                        • vygotsky Re: vygotsky 01.02.08, 13:26
                          Dzieki za uwage. Nie widze za bardzo powiazania jednego postu z
                          drugim bo wyraznie w jednym wychodze z nieco neoliberalnej pozycji
                          natomiast w drugim typowej konserwy ktora chce reprodukowac elity,
                          wiec, ja powiedzialabym, ze to nawet troche sprzeczne.
                          Poczytam artykuly dziekuje.
                          Musze jednak uscislic ze ja pisze o 'underclass' a nie o working
                          class a to jednak spora roznica.. underclass to rodziny w ktorych
                          przez pokolenia nikt nie wyrobil etyki pracy i od dluzszego czasu
                          rodziny takie zyja na zasilkach. Nie mam zamiaru wchodzic w debate
                          kto te zasilki powinien dostawac a kto nie i nie probuje winic
                          rodzin za ich zachowania spoleczne. W socjologii, ubostwo materialne
                          czesto laczone jest z deprawacja spoleczna i kulturowa, naduzywaniem
                          uzywek, niskim poziomem aspiracji edukacyjnych. Nic w tym dziwnego
                          wiec ze nie zabiegam o to zeby w klasie mojego dziecka byla
                          wiekszosc dzieci z takich rodzin, albo nawet jedna trzecia.. wole
                          obracac sie wsrod rodzicow ktorzy maja podobny styl zycia, podobne
                          ambicje i ktorzy naturalnie beda lgnac do mnie tak jak ja do nich -
                          dla mnie to normalne. Z drugiej strony rzczywiscie nie ma reguly w
                          UK - moja najlepsza kolezanka Angielka ktora skonczyla dwa fakultety
                          jest na wszelkich mozliwych zasilkach, ma 5 dzieci ale wyszlo jej to
                          na zdrowie bo za syna, ktory dostal sie do jednej z najlepszych
                          prywatnych szkol w UK, nie musi placic gdyz dostal on stypendium z
                          racji jej niskich dochodow. Czyli jak widac w naszym
                          zindywidualizowanym swiecie pelnym ryzyka i braku kontynuacji
                          granice socjologiczne latwo zostaja zatarte.
                          Co do working class - jesli temperamentem, zainteresowaniami,
                          kultura sa zblizeni do mnie to jak najbardziej zostana moimi
                          przyjaciolmi. I moich dzieci pewnie tez. Obecna szkola mojego
                          dziecka jest pelna klasy pracujacej albo aspirujacej wc i jest nam z
                          tym bardzo dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka