Dodaj do ulubionych

Suszarka u sasiadow

27.12.08, 10:53
Jeszcze chwila i cos mnie trafi... Moi sasiedzi (jedyni-z gory) maja
zwyczaj wlaczac w nacy suszarke... Ostatnio dzialala od godziny
21.30 do 1 w nocy i potem od 2-4-rowniez w nocy... Nie jest to halas
jak wczasie imprezy,ale drgania sa tak dokuczliwe,ze spac nie idzie-
nawet z poduszka na glowie... Probowalismy z nimi rozmawiac-to
sasiadka twierdzi,ze to nie od nich,bo ich w domu nie bylo-nie wiem-
nie sledze ich,ale wczoraj byli w domu i to na 100% od nich,bo
poprostu innych sasiadow nie ma (nie wierze,zeby dzwiek szedl przez
dwie kondygnacje). Po rozmowie przez jakis czas wlaczali to gowno w
dzien i ok,ale wczoraj byla druga noc gdy to urzadzenie dzialo... Co
ja do licha moge zrobic??? Jak sie trafi kolejna noc to albo pojde z
awantura,albo wlacze o 4.30 (tak wstaje do pracy) muzyke na caly
regulator-moze jak oni tez nie pospia to cos zrozumieja... Dodam,ze
oni czesto w nocy pracuja i chyba zdarza sie,ze wlaczaja ta suszarke
przed wyjsciem z domu. My jestesmy zdecydowanie cichymi sasiadami-
nie ma u nas imprez czy glosnej muzyki,a jezeli komus przeszkadza
np. moja pralka to moge sie dostosowac (oczywiscie nigdy nie piore w
nocy,ale i w dzien moglabym sie dostosowac). Poradzcie cos bo
zwariuje!!!
Obserwuj wątek
    • liley11 Re: Suszarka u sasiadow 27.12.08, 12:35
      Mozesz poczestwoac ich muzyka, albo pojsc formalna droga - napisac
      skarge do Councilu. Po takiej skardze oni powinni dostac list od
      Councilu. Jak to dalej wyglada - nie wiem?
      • mamakostka Re: Suszarka u sasiadow 28.12.08, 13:14
        podbijam watek, ciekawa jestem czy list do Councilu cos da ( w koncu
        to nie jest zadne zaklocanie ciszy nocnej gdzie po prostu wzywasz
        policje)..hmmm ciezka sprawa...odplacac muzyka nie polecam . w tym
        wypadku oni moga wezwac policje...
        Tylko sie nie smiejcie...mnie wkurza w nocy przy mocnym wietrze jak
        sasiadom lataja sztachety w starym plocie...serio!!!
        wiec czekam na rozwiniecie sprawy
        Pozdrawiam :-)
        • kingaolsz Re: Suszarka u sasiadow 28.12.08, 16:39
          Kazdy council powinien miec komorke zwana "noise polution" i nalezy tam
          zadzwonic i opisac problem, wtedy oni moga wystosowac list do sasiadow z
          informacja, ze ich suszarka przeszkadza i maja sie dostosowac, bo inaczej
          dostana kare. Najczesciej akcje councilu niestety na tym liscie sie koncza, bo
          trudno cokolwiek wskorac, bo musialby pracownik councilu przyjechac w nocy i
          posluchac, a najczesciej maja dyzury do ok. polnocy.
          Jesli sasiedzi sa w mniare normalni to list powinien podzialac, ale skoro Ciebie
          ignoruja to moze i list zignoruja.
          Ja mialam glosnych sasiadow, wiodacych nocne zycie i niestety wyprowadzka byla
          dla nas jedyna opcja ciszy w nocy.
    • lulu84 Re: Suszarka u sasiadow 28.12.08, 17:11
      nie wiem czy jestes z londynu, ale my przez jakis czas
      mielismy "przyjemnosc" mieszkac na Walthamstow i miec nad soba
      sasiadow z indii i to byla TRAGEDIA, dostawalam bialej
      goraczki...ich spiewy, filmy muzyczne i imprezy sprawily ze mam do
      tych ludzi spooory dystans i nic niestety nie pomoglo procz
      przeprowadzki...na poczatku przy nocnych imprezach nie wiedzielismy
      co robic wiec dzwonilismy na policje, ale oni tylko zapytali czy
      ktos jest w zagrozeniu zycia, a jak nie to oni nie maja czasu i
      dzwonic do councilu - podalismy tam szczegoly no i przyszedl do nas
      list i podobno do tych z gory tez ale w naszym przypadku nic nie
      pomoglo - uspokoili sie na 2 noce a potem zaczeli nam grac pod oknem
      w badmingtona...wiem co czujesz, ale chyba formalnie nic nie
      zalatwisz, daj im jeszcze jedno ostrzezenia a jak nie to obudz ich z
      2 razy muzyka to moze oprzytomnieja...
      • eballieu Re: Suszarka u sasiadow 28.12.08, 17:17
        Moze to cie pocieszy:
        W Belgii jest druga taryfa pradu, od 22 do 6 rano jest tansza
        energia.
        I chodza sobie wtedy praleczki, suszarki, zmywarki.
        Nie musze mowic, ze nie kazdy jest posiadaczem cichych sprzetow.
        Ja jeszcze tylko troche pomieszkam z sasiadami z boku i z dolu.
        Ale jesli ktos przychodzi i marudzi, ze moje dziecko glosno sie bawi
        bo burzy kolckowe wierze na podlodze, to mam takie asy w rekawie, ze
        hej.
        Dla przedstawienia smiesznosci calej sytuacji dodam, ze
        mieszkancy "rezydencji" nie moga spuszczac wody w toaletach od 22.00
        do 6 rano.
        O pralkach, suszarkach bembnowych nikt nic nie mowi.
        To narod oszczedzaczy strasznych.
    • mama5plus Re: Suszarka u sasiadow 28.12.08, 19:37
      Ano wlasnie. Taryfa nocna z ktorej mysle ze sasiedzi skrupulatnie
      korzystaja.
      A gdyby mi ktos mowil kiedy mam co wlaczac(nie mowie o wybitnie
      glosnych sprzetach) to chyba bym sie co nieco zdenerwowala ;)
      No ale ja przez wiekszosc zycia najblizszych sasiadow 5 min na
      piechote mialam ;)
      Inna sprawa ze pralke, suszarke mam cicha ale nie wiem jak by z
      drganiami w ich przypadku bylo ( choc teoretycznie ten typ mozna
      jedna na drugiej ustawic ale np w czasie wirowania jakies tam szklo
      typu sloiki jednak lata.)
      A juz maszyna do chleba troche halasu czyni ( acz mi akurat nie
      przeszkadza choc fakt ze w drugim koncu domu- jednak my ogolnie w
      blpgiej ciszy nie sypiamy, zwykle przy muzyce np

      Jeszcze inna sprawa ze mieszkanie pod i nad kims tez do czegos tam
      zobowiazuje ale, jak eballieu mowi, raz sasiedzi troche naszego
      zyciowego halasu zniosa, raz my co nieco ichniego.

      Mielismy juz i sasiadow ktorzy glosno seks uprawiali i po drugiej
      stronie takich, ktorzy dziecko dyscyplinarnie w pokoju zamykali a
      ono zawodzilo: Mamuuuuuusiu, wypusc mnie, mamuuuuusiu blagam,
      ratuuuuunku itd` a sciany cienkie ;) Juz nie mowie o porze letniej
      kiedy wrzaski dziecka z kolka slychac bylo z drugiego konca
      osiedla ;)
      I sasiada ktory od czasu do czasu musial sobie z matka-staruszka
      podniesionym glosem podyskutowac i sasiadow-Grekow chyba z dolu
      ktorym w bialy dzien raczkowanie dziecka z tata w ramach zabawy
      wadzilo. I imprezujacych sie mocno(od czasu do czasu) sasiadow za
      sciana i sasiada na gorze ktory uwielbial filmy ogladac na caly
      regulator pozna pora i smial sie przy tym niemozebnie.
      Reasumujac w wiekszosci przypadkow przyjmowalismy to jednak jako cos
      co idzie w parze z bliskim wspolzamieszkiwaniem czyli inaczej
      mowiac, posiadaniem sasiadow za sciana, nad lub pod nami.
      I ciesze sie ze najblizszy sasiad w chwili obecnej mieszka ladnych -
      set metrow dalej i mu nawet pies czy kogut nie przeszkadza ;)A on
      nam spokoju nie zakloca. No ale to kwestia wyborow i konsekwencji z
      nimi zwiazanych.
      Gdybym jednak mieszkala w bloku z kims za sciana, za plotem, nad
      lub pod... no coz, mysle ze ten rodzaj zamieszkiwania wiaze sie
      jednak nieodmiennie z jakims kompromisem spokoju i trzeba sie z tym
      liczyc badz ew. negocjowac ale po ludzku. I tez zrozumiec potrzeby
      tychze sasiadow. A moze zatyczki do uszu tez by jakos zycie
      ulatwily??

      Natomiast bliskosc sasiadow naturalnie rodzi pewne
    • sophie2202 Re: Suszarka u sasiadow 29.12.08, 00:06
      cieżka i delikatna sprawa a z sąsiadami to trzeba ostroznie. Dla
      przykładu moim sąsiadom 2 tygodnie temu wybito wszystkie szyby i
      zmalowano cały dom farba z różnymi przkleństwami. Sąsiedzi musieli
      się gdzies wyprowadzić bo mają małe dzieci, a przecież zima jest.
      Okna policja zabiła deskami i wczoraj nowa wersja przkleńst pojawiła
      sie nawet na płocie i w ogrodku. Nie wygląda to na jakiś zwykły
      wandalizm gówniarzy, a raczej na jakieś ostre porachunki.Chodzi mi o
      to zeby unikac robieniu na złość, a raczej polubownie bo nigdy
      niewiadomo co to za ludzie.
      • mama5plus Re: Suszarka u sasiadow 29.12.08, 00:36
        sophie2202 napisała:

        > cieżka i delikatna sprawa a z sąsiadami to trzeba ostroznie.

        Tak jeszcze a propos tej delikatnosci o ktorej sophie wspomniala...
        przypomnialo mi sie.... przez pewien czas po powrocie w rodzinne
        strony meza mieszkalismy tymczasowo w mieszkaniu bez sasiadow co
        prawda, ale nad bankiem :)
        Ktoregos dnia zastalismy kartke w skrzynce z informacja ze maja w
        ciagu dnia problem z halasem od nas i czy da sie tego jakos uniknac.
        Bez dluzszego zastanowienia wychodzac gdzies wstapilam do managerki
        z przeprosinami grzecznymi i pytaniem jaki konkretnie jest to halas.
        Okazalo sie ze calkiem zwyczajny i slychac nawet chodzenie dziecka,
        nie mowiac o tym gdy ktores przebiegnie np albo upadnie zabawka
        (pomimo wykladziny wszedzie).
        Niemniej jednak z racji takiego podejscia do sprawy z naszej strony
        nie tylko nie bylo dalszych problemow ale i bank wyciszyl sobie
        sufit a nam sfinansowal podklad pod wykladzine oraz w okresie
        przedswiatecznym dostalismy od managerki duze pudlo Roses i bardzo
        mila kartke :)
        Wiem ze to bardzo specyficzna sytuacja ale nauczyla mnie jednego:
        najpierw trzeba probowac sie dogadac i zalatwiac sprawe po dobroci.
        Chyba ze ewidentnie sa to indywidua po ktorych widac ze sie nie da
        (czyt. patologia jakas niebezpieczna w konfrontacji)
        • yadrall Re: Suszarka u sasiadow 29.12.08, 19:02
          Dzieki za wszystkie wypowiedzi. Z sasiadami jak juz wspomnialam
          probowalismy rozmawiac... Bez skutku niestety...
          Oczywiscie problemu moze by nie bylo gdyby to ustrojstwo stalo w
          lazience,ale stoju w kuchni,a kuchnia jest w centralnym miejscu
          mieszkania-wszedzie to slychac... Zatyczki nic nie daja-to nawet nie
          tyle sam halas przeszkadza co te wibracje... Drugiej taryfy to oni
          raczej nie maja-nikt w budynku nie ma (pytalam innych sasiadow).
          Niestety stopery tez nie pomagaja,ani dwie poduszki jedna na
          drogiej...
          Choc jak narazie jest cisza,choc wiem,ze sasiedzi sa w domu,bo inne
          dzwieki do nas dochodza-i to zazwyczaj nie przeszkadza-nawet jak
          jest u nich czasem impre to moge zrozumiec,ze ludzie normalnie zyja.
          Jednak ta suszarka (czesto pracujaca do 4 rano,a ja o 4.40 wstaje do
          pracy) to mnie do bialej goraczki doprowadza. Chyba nastepnym razem
          to sie ubieor i pojde do nich zeby przyszli i sprobowali u nas
          zasnac... Moze byc tak,ze u nich jest zwyczajnie ciszej i nie do
          konca rozumieja o co chodzi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka