Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Szeroko czy wasko?

    IP: *.214.126.13.Dial1.Boston1.Level3.net 09.01.02, 19:36
    Zeby wsadzic kij w mrowisko pozwolilam sobie na to pytanie. Nie chce przyczyniac sie do sporow
    pomiedzy "klasykami" i "modernistami". Co myslicie, a przede wszystkim: dlaczego?
    Obserwuj wątek
      • fibin Re: Szeroko czy wasko? 10.01.02, 09:58
        To zależy, co ma być szerokie czy wąskie:) Ale na nartach lubię szeroko...
        Pzdr:)
      • Gość: andaluz Re: Szeroko czy wasko? IP: *.fwfin.fwc.com 10.01.02, 20:23
        Jezeli to naprawde chodzi o narty to powiem tak:
        Kiedy ledwo umialem ustac na nartach jakies z podziwem patrzylem na ludzi
        jezdzacych tak jakby narty mieli sklejone. Kiedy wreszcie i mnie udalo sie
        dojsc do tego mniej wiecej stylu to co uslyszalem ? Od pare lat starszego (!!!)
        kumpla ze co? ze teraz to sie juz tak nie jezdzi i ja reprezentuje jakis styl
        szczyrczanski (to od Szczyrku). czyli wyszedlem na kompletnego lajkonika.
        W dobie carvingow tylko szeroko Basiu tylko szeroko!!!
        Pozdrawiam
        • Gość: Barbara Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.214.119.90.Dial1.Boston1.Level3.net 10.01.02, 21:08
          Kiedys to bylo narta przy narcie, nawet kolano w kolano (niepotrzebnie), potem przyszla moda/styl
          (zaczelo sie od czasow elanowskich parabolikow) na szeroko rozstawione narty, tlumaczac to bardzej
          naturalna postura i stabilna postawa na szeroko prowadzonych nartach . Przeciez jest latwiej i
          bardziej naturalnie (wlasnie o posture chodzi) jesli narty sa blizej siebie (ale bez sciskania kolan i
          dociskania butow do siebie). Argumenty, ze "tak sie nie jezdzi" to za malo, nigdy mnie nie
          przekonywaly i nie przekonuja, bo nie sa argumentami i nie wyjasniaja dlaczego. Dyktatorom
          narciarstwa cos tu chyba sie pomylilo. I szkoda, ze, w ogromnej wiekszosci, nie maja ochoty
          przyznac sie do bledu.
          • Gość: fatalmen Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.chello.pl 11.01.02, 18:27
            Basiu w tym nie ma błędu, za to są trzy rozsądne uzasadnienia na szeroką jazdę.
            Tylko szeroko, bo jeżdżąc wąsko na taliowanych nartach krzywdę sobie zrobisz.
            Pozdrawiam. Fatalmen.
            • Gość: Barbara Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.214.94.47.Dial1.Boston1.Level3.net 11.01.02, 20:04
              Czy Fatalman moze te trzy uzasadnienia przedstawic? Uzasadnienia to b.dobry sposob na udzielenie
              odpowiedzi na pytanie "dlaczego?"
              • Gość: fatalmen Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.chello.pl 11.01.02, 23:46
                Mogę, choć niechętnie bo ostatnio mam wstręt do pisania. Ale dla Ciebie:
                wszystko, choć w skrócie.
                1. niezależność pracy obu nóg, nieosiągalna przy jeździe wąskiej
                2. możliwość zmiany obciążeń krawędzi w trakcie skrętu, nic nie daje przy
                jeździe wąskiej
                2.a. pochodna powyższego - stwarzanie niebezpieczeństwa skrzyżowania nart i
                poprzez ich kształt zahaczenia ich o siebie. Implikacja: odhaczyć trudno =
                gleba na twarz
                3. stabilność pozycji w płaszczyźnie bocznej = lepsza kompensacja siły
                odśrodkowej
                Pozdrawiam i polecam książkę "Narciarstwo Współczesne" - jest w księgarniach i
                w sieci.
                • Gość: Barbara Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.214.74.42.Dial1.Boston1.Level3.net 12.01.02, 05:29
                  Dzieki za przezwyciezenie wstretu. Ja tak krotko nie potrafie, wiec prosze o cierpliwosc w czytaniu. Po
                  pierwsze, kilka formalnych stwierdzen/definicji(?) n.t. szeroko-wasko. Latwiej jest rozmawiac jesli
                  terminologia jest tak samo rozumiana. Za miare szerokosci przyjmijmy odchylke (na plus lub na
                  minus) od "naturalnej" odleglosci mierzonej w pozycji "naturalnej"; ktora oznacza, ze jesli stoimy na
                  poziomej podlodze, stopy sa pionowo pod stawami biodrowymi, niezaleznie od tego, czy jedno lub
                  oba kolana sa ugiete, czy tez nie. Inaczej mowiac, jesli stoi sie jedna noga na stolku, a druga noga na
                  podlodze w tej samej "naturalnej" pozycji, to odleglosc nog jest taka sama jak ta, gdy stoimy obiema
                  nogami na podlodze. Jeszcze inaczej mowiac, mierzmy te krytyczna odleglosc w plaszczyznach
                  prostopadlych do kosci nog. Czy mozemy sie na te deficje szerokosci zgodzic? Jesli tak, to teraz w
                  punktach.
                  1.O latwosci i wygodzie, nie elegancji.
                  Ta tak zwana "naturalna" odleglosc (uzywam ciagle cudzyslowu, bo kazdemy Bozia troche inaczej
                  dala) nagle zmniejsza sie, gdy ruszymy z miejsca, zaczynajac isc. To latwo sprawdzic mierzac
                  odleglosc sladow ludzkich stop na sniegu w porownaniu z odlegloscia pomiedzy stopami gdy stoimy
                  w miejscu w tej "naturalnej pozycji". Cialo ludzkie, pewnie z powodu genetycznego lenistwa, albo z
                  powodu wymagan energetycznej wydajnosci, woli chodzic wasko, bo w czasie chodu trzeba przenosic
                  ciezar ciala z jednej nogi na druga. Tak samo jak na nartach. Prosze sprobowac zrobic kilka krokow
                  na przesadnie szerokich nogach. Albo stanac na szerzej rozstawionych nogach I starac sie przeniesc
                  ciezar ciala z jednej nogi na druga (niby odciazyc wewnetrzna narte I dociazyc zewnetrzna). Srodek
                  masy musi przesunac sie o znacznie wiekszy dystans. To kawal roboty i duza niewygoda. Narty
                  wymagaja obciazania raz jednej, raz drugiej nogi, co wymaga przemieszczania srodka masy. Jest
                  znacznie latwiej tego dokonac, jesli tegoz srodka nie trzeba zbyt daleko przesuwac, dodatkowo mozna
                  byc znacznie szybszym w zakrecaniu i miec duzo wiekszy wplyw na to co robia narty.
                  2.O tych jezdzacych w Pucharze Swiata.
                  Obserwujac ich w TV nie zawsze jest latwo powiedziec czy to co robia jest celowe, czy tez po prostu
                  bronia sie w trudnch sytuacjach. Wydaje sie jednak, ze w ogromnej wiekszosci skretow maja oni
                  nogi blisko siebie, czyli jada wasko, szczegolnie w slalomach (w sosunku do "naturalnej" pozycji).
                  Bedac w znacznym wychyleniu, wewnetrzna noga jest mocno ugieta w kolanie, bo inaczej nie mozna
                  obciazyc zewnetrznej nogi: nie ma na nia miejsca, wiec wewnetrzny but jest "wyzej"-mierzac wzdluz
                  nogi-niz zewnetrzny, ale blisko zewnetrznej nogi, wiec jada wasko. Gdyby jechali szeroko, to
                  wewnetrzne kolano byloby gdzies na wysokosci podbrodka, czy klatki piersiowej, a tak przeciez nie
                  jest, chyba ze ratowac sie trzeba.
                  Odpowiadajac na Panskie trzy postulaty:
                  ad1: niezaleznosc pracy obu nog
                  Nie moge sie zgodzic. Jesli tylko wewnetrzna noga jest zawsze ugieta w kolanie I gotowa do
                  aktywnosci, nie widze ograniczen. Jakie sa te ograniczenia? Chyba ze ktos jedzie na wewnetrznej
                  narcie, ale to bubu niezaleznie od szerokosci.
                  ad2a: mozliwosc zmiany obciazen krawedzi w czasie skretu. Prosze o dodatkowe wyjasnienia, o jakie
                  zmiany chodzi, bo jest kilka mozliwych.
                  ad2b: skrzyzowanie natr. Po co podnosic dziub wewnetrznej natry? Jesli ktos bardzo chce, to lepiej tyl.
                  ad3: stabilnosc w plaszczyznie bocznej. Czy rzeczywiscie chodzi o kompensowanie sily odsrodkowej?
                  Mam nadzieje, ze nie.(Mowimy tu o skretach z promieniami rzedu metrow. Wewnetrzna noga 15-20
                  cm blizej czy dalej chwilowej osi obrotu praktycznie nic tu nie zmienia. Prosze nie zartowac). Czy o
                  jechanie na obu nartach, t.zn. na obu obciazonych krawedziach? Jesli tak, to rzeczywiscie stoi sie na
                  szerszej podstawie, ale wtedy zdolnosc reagowania wewnetrzna noga na sytuacje i manewry
                  wszelakich zmian krawedzi (wlasnie, krawedzi) sa znacznie ograniczona, bo wewnetrzna noga jest
                  wtedy w pracy i zeby cos drastycznego z nia zrobic, trzeba ja najpierw odciazyc. Zreszta ludzie
                  generalnie nie maja wiekszych klopotow z rownowaga boczna, bo cwicza ja codziennie chodzac.
                  Znacznie gorzej z balansem fore/aft.

                  Moglabym dodac jeszcze kilka argumentow na korzysc waskiej jazdy (w stosunku do "naturalnej"
                  postury) ale sie zmeczylam.Panska kolej, Panie (Panowie) Fatalmen. BTW, ilu was?
                  • fibin Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) 12.01.02, 06:53
                    Widzę, że dwaj panowie M. piszą pod różnymi nickami; czyżby wstydzili się
                    swoich wypowiedzi? A swoją drogą zastanawia mnie pogarda i lekceważenie
                    niektórych "ekspertów" dla innych użytkowników forum, zwłaszcza tych uczących
                    się jeździć. Panowie instruktorzy, gdyby nie bylo uczniów Wy też nie bylibyście
                    potrzebni! Z drugiej strony bardzo gorąco chciałbym podziekować wszystkim
                    piszącym o nartach, bo bardzo dużo się od Was nauczyłem i dalej uczę.
                    Ja jako zielony jeszcze narciarz preferuję jazdę szeroko, gdyż wtedy czuje się
                    pewniej i bezpieczniej. W karate np. większość postaw też jest szeroka i niska
                    żeby łatwiej utrzymać stabilność i równowagę. Ale koniec z teorią (przynajmniej
                    na razie), pora na praktykę - jadę do Korbielowa spróbować poslizgać
                    się "wasko"! Niech zima będzie z nami! Pzdr:)
                    • Gość: fatalmen Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.chello.pl 12.01.02, 08:30
                      Tak, rzeczywiście piszę pod dwoma nickami. a to jedynie i tylko w celu, żeby
                      nie dominować dyskusji i sprowadzać ją do sytuacji ja kontra reszta świata. To
                      jedno, a drugie to postępujac w ten sposób nie chcę uzywać tego forum jako
                      platformy reklamowej. To jest zdanie jednego M. Widzisz IP, więc się tak znowu
                      nie kryję. Miłego dnia. fatalmen.
                      • Gość: Barbara Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.214.100.145.Dial1.Boston1.Level3.net 12.01.02, 20:04
                        Ja wypowiedzi nie analizuje pod katem nickow i jesli moim pytaniem "ilu was" przyczynilam sie
                        (mimowolnie) do sporu, to przepraszam. Fatalmen to jednak liczba mnoga, wiec prosze nie dziwic
                        sie, ze zadalam to pytanie.
                    • Gość: Remo Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: 192.168.0.* 18.01.02, 14:25
                      fibin napisał(a):

                      > A swoją drogą zastanawia mnie pogarda i lekceważenie
                      > niektórych "ekspertów" dla innych użytkowników forum, zwłaszcza tych uczących
                      > się (...)

                      To maluteńki pryszczyk. Żebyś wiedział co się dzieje na grupach o grafice...
                      :)
                  • Gość: fatalmen Re: Dlaczego? (o nartach rozmawiamy) IP: *.chello.pl 13.01.02, 01:59
                    Witam ! :))
                    OK. napiszę i to przez Pani/Pan, bo tak się Pani do mnie zwraca. Dla mnie bez
                    różnicy.

                    Ad 0. Odpowiedź na definicję postawy. Znam proste określenie postawy
                    naturalnej: na szerokość bioder. I tyle. Ale nie można przyjąć Pani definicji,
                    że jeżeli narciarz porusza się w skręcie, w głębokim pochyleniu i but narty
                    wewnętrznej będzie w tej samej odległości od kolana nogi zewnętrznej, to dalej
                    będzie to pozycja naturalna, czy wąska. Chodzi o Pani przykład z krzesełkiem.
                    Tu nie jest ważna odległość pomiędzy punktem jednej nogi, a punktem drugiej,
                    tylko rozstaw nart ! To one pracują, a nie jakieś hipotetyczne wzajemne punkty
                    na nogach. Proszę tego ludzika z krzesełkiem, postawić pod kątem np. 45st. i
                    dorysować mu stok w przekroju poprzecznym, przechodzący przez krawędzie obu
                    nart. Proszę uruchomić wyobraźnię, i znaleźć w pamięci obrazy podobnej postawy.
                    Pomogę – proszę mu nie dawać kijków, tylko rozłożyć ręce. Funcarving ? W
                    związku z powyższym – nie ma zgody na definicję. Przykro mi.

                    Ad.1. Naturalna postawa przy chodzeniu nie ma nic wspólnego z naturalną postawą
                    narciarską, choćby poprzez sposób poruszania się. Nie możemy tego układu
                    rozpatrywać w sposób statyczny. Tak dla żartu: jeżeli ktoś ma beczkowate nogi i
                    stoi w butach do chodzenia, to będzie je miał dalej beczkowate i jak zrobi
                    krok, to nogę wykroczną postawi przed zakroczną. Na nartach nie może tego
                    uczynić, a poza tym istnieje canting. W związku z tym, cechy poruszania się
                    pieszego nie maja związku ze sposobem poruszania się narciarza. Ta sama budowa
                    anatomiczna, ale pracują inne grupy mięśniowe, a z kolei te same pracują w inny
                    sposób. W sensie wydatku energetycznego, korzystniej jest stać na obu nogach.
                    Proszę sobie wyobrazić literę A. Szeroka podstawa, środek ciężkości (gratulacje
                    za użycie pojęcia środka masy, ale w tym przykładzie lepszy będzie środek
                    ciężkości) zawieszony na poprzeczce w tym miejscu w jakim ma być. Puśćmy
                    literkę A w skręt. Wszystkie przeguby literki są ruchome - robią za stawy. Jak
                    się zachowa literka i związany z nią środek ciężkości? Postawmy literkę do góry
                    nogami – postawa wąska – proszę sobie wyobrazić co się stanie? Cholerne
                    uproszczenie, ale tylko tak mogę ominąć pojęcia fizyczne.

                    Ad.2.Co do Pucharu Świata. Slalomy, bo chyba o nich mówimy, są to serie skrętów
                    sytuacyjnych opartych na technikach bazowych z elementami umożliwiającymi lub
                    przyspieszającymi jazdę. Obserwacja zawodów jest często złudna poprzez
                    właściwości obiektywów, szczególnie o dużej ogniskowej. Ponadto to wrażenie
                    potęguje fakt, że w miejscach skrętu tworzą się rynny, co też sugeruje wąską
                    jazdę. Odsłona pierwsza: biorę czasem udział w treningach kadry krajów
                    alpejskich. Reszta wywodu jak wyżej.

                    Odpowiedzi na odpowiedzi ( nie postulaty – twierdzenia, opinie).

                    Ad.ad.1. nie ma żadnego „bubu” z wewnętrzną nartą. To mit, stereotyp i temat
                    tabu. Na narcie wewnętrznej jeździ się bardzo aktywnie i efektywnie, ale to
                    temat sam w sobie.

                    Ad.ad.2.a. pisząc „zmiana obciążeń” miałem na myśli zmianę obciążeń nart w
                    płaszczyźnie bocznej czyli: obciążona dolna, obciążone obie, obciążona górna.
                    Takie zmiany zachodzą w trakcie skrętu. Oczywiście, że w idealnych warunkach,
                    przy demonstracji, można wykonać skręt na dowolnie obciążonej narcie (nartach),
                    ale mówimy o jeździe, gdzie mamy do czynienia często ze skrętami sytuacyjnymi i
                    zmiennym promieniu skrętu. Do tego można jeszcze dołożyć obciążenia w osi
                    czołowej czyli przód – tył i dostaniemy 6 kombinacji, z tego kilka (chyba 2)
                    kompletnie nieefektywne.

                    Ad.ad.2.b. nie ma potrzeby unosić dziobu wewnętrznej narty, podobnie jak tyłu.
                    Nawet nie wolno. Nie możemy jednak zakładać, że jedziemy po czystym,
                    wyratrakowanym terenie, ale często zdarza się nam jeździć w warunkach
                    nierównych, w świeżym śniegu, w warunkach zlodzonych, gdzie źle prowadzone i
                    obciążane narty podskakują i dostają czkawki. To i pewnie jeszcze inne
                    czynniki powodują, że narty nie zawsze są właściwie obciążone. Całkowicie
                    dociążona dolna narta pójdzie nam w łuku po krawędzi, a odciążona wewnętrzna
                    pójdzie prosto, no i nieszczęście gotowe. Jak się o siebie zaczepią, to dzięki
                    profilacji i ostrości krawędzi, nie bardzo chcą się odczepić – po prostu
                    zacinają się ze względu na kształt. Zanim sobie z nimi poradzimy, to gleba.

                    Ad.ad.3. ajajaj – właściwie odpowiedź na to pytanie zawiera się w powyższych
                    odpowiedziach, tylko trzeba je skompilować. Ale spróbuję kilka zdań
                    porządkujących, bo chyba zawróciłem Pani w głowie – nie ja - moje
                    wypowiedzi :)). Dokładnie chodzi o skompensowanie siły odśrodkowej. Nie
                    żartuję. Promień skrętu narty do slalomu giganta to 21-22 metry. Nie bierze
                    Pani pod uwagę prędkości. Nie chcę używać terminów fizycznych i odpowiedzi na
                    gruncie kinematyki, żeby nie wyszło, że się wymądrzam. Dopóki istniał skręt z
                    ześlizgiem (nie znaczy to, że nie istnieje w określonych sytuacjach), nie brano
                    pod uwagę siły odśrodkowej, bo była kompensowana głównie przez ów ześlizg. W
                    sytuacji skrętu ciętego, siła odśrodkowa pojawiła w całej okazałości. Przy
                    prędkości np. 80-90 km/h i promieniu skrętu 22 m, reakcja tułowia na siłę
                    odśrodkową musi być tak wielka, że w zależności od typu skompensowania jej
                    (rodzaj pozycji, obciążenie którejś narty) np. poprzez ułożenie tułowia do
                    środka skrętu, to narciarz prawie leży pod małym kątem do stoku! Oczywiście
                    istnieją metody, żeby nie doprowadzić do takiej „niesterownej” choć skutecznej
                    pozycji, ale to znowu inne zagadnienie. Odsłona druga: bywa, że jeżdżę zjazd z
                    prędkością +/- 120 km/h. Pani stwierdzenie, ze jadąc na obu obciążonych nartach
                    trzeba odciążyć którąś, żeby coś „drastycznego” zrobić, jest po części słuszne.
                    Tym bardziej, że użyła tam Pani określenia o „pracy wewnętrznej nogi”, więc
                    żadne „bubu” o ile dobrze zrozumiałem to słowo. Natomiast wiele da się zrobić
                    zachowując to równomierne obciążenie poprzez zmianę pozycji w osiach góra-dół,
                    przód-tył.
                    Nie pamiętam już (a pora późna więc nie chce mi się grzebać po postach) czy
                    zapraszałem Panią na moja stronę www.artproject.com.pl z kliknięciem na ski-
                    project+. Również zapraszam Panią do Klubu pod Misiem i do przeczytania
                    książki „Narciarstwo Współczesne”.
                    Mam nieskromna nadzieję na Pani odpowiedź tu lub w Klubie.
                    Pozdrawiam serdecznie. Fatalmen = Misiu. (to była odsłona trzecia)
      • Gość: Barbara Re: Do Fatalmen-Misia IP: *.214.109.245.Dial1.Boston1.Level3.net 14.01.02, 05:44
        Troche temat zgubil sie w tym zgielku. Nie musimy zgadzac sie na taka sama definicje
        waska-szeroko, jesli zauwazymy, ze pomiedzy Panska (odleglosc miedzy krawedziami chyba) I moja
        jest roznica cosinusa kata pochylenia buta: (S1)=(S2)/cos (kat). To nie jest powod do sporu. Godna
        sporu jest zasada. Uzylam przykladu chodu zeby wyjasnic, ze male przemieszczenia srodka ciezkosci
        (masy, o tym potem) oznaczaja latwosc dociazania i odciazania nart, co daje mozliwosc duzo szybszej
        reakcji, szybszego przejscia z krawedzi na krawedz, przez to lepszej/latwiejszej kontroli nart.
        Koniecznosc pochylenia ciala przy znacznych predkosciach nie przeczy temu. Jesli ktos jedzie predko,
        z sila odsrodkowa trzeba sie zaprzyjaznic i koniec. (Ja przez kompensacje rozumiem cos innego niz
        Pan, I stad nieporozumienie). Nie ma natomiast potrzeby jechac szerzej niz jest to konieczne dla
        rownowagi, bo to tylko utrudnia. Przy okazji, w Panskim przykladzie skretu ~85km/h, radius ~22m,
        jesli z inklinacja tylko, pochylenie mierzone od sniegu bylo by ok.21deg., czy nie przesadzilismy
        deczko?
        Nymerki paragrafow zapomnialy mi sie, wiec moje odpowiedzi moga wydawac sie haotyczne, (z nowa
        numeracja).
        1.Nie napisalam, ze jechanie na wewnetrznej narcie to bubu. Na wewnetrznej narcie tylko -to bubu.
        Chyba ze balet.
        2.W podnoszeniu lekkiej narty nic zlego nie widze, choc lepiej tyl. W slalomach podnosza czesto, choc
        pewnie nie zawsze musza. Zreszta gdyby nie podnoszenie lekkiej narty, nie byloby "phantom edging",
        a to majstersztyk. Wspomnialam to podnoszenie tylko jako potencjalny powod do krzyzowania nart.
        Ciezko mi kupic koniecznosc szerokiej jazdy z powodu tej mozliwosci. Nie, nie kupuje. Wewnetrzna
        nieobciazona narta nie musi jechac prosto gdy narciarz skreca na zewnetrznej. Albo narciarz koryguje
        podswiadomie, albo, jesli noga wisi w powietrzu operajac sie na dziobie, phanton egding decyduje o
        zachowaniu zewnetrznej i obie narty zgodnie jada w dobra strone. Zreszta biodra uniosa lekka noge w
        powietrzu ze soba.
        3.Nie pisalam, ze trzeba zawsze na zewnetrznej tylko, bo to nie jest prawda. Na przyklad w glebokim
        puchu i w muldach jazda na obu (najlepiej wasko, tak mi przykro) to prawie obowiazek.
        4.Slalomowcy z niskimi numerami nie maja problemow z trasa (ruts), a nie zauwazylam roznicy. O
        teleobiektywach nie chce mi sie pisac.
        5.Prosze mi wybaczyc, szczerze, ale stwierdzenie "techniki bazowe z elementami umozliwiajacymi lub
        przyspieszajacymi jazde" jest niestrawialne.
        6.Przyklad literki A jest b.dobry, tyle ze ja wolalabym literke A tak zbudowana, ze sklada sie z czterech
        kresek: dwie pionowe i dwie poziome. Jedna z tych poziomych to linia bioder, druga to barki.
        Dodakowo te dwie pionowe kreski (w moim modelu) pozostaja w wychyleniu rownolegle. Zawsze.
        Wtedy katy obu stop/butow/krawedzi sa rowne, co jest znacznie latwiejsze. Relacja z cosinusem
        bedzie wtedy oczywista.
        7.Generalne stwierdzenia. Roznicuje Pan srodek ciezkosci I srodek masy. W ziemskim polu
        grawitacyjnym rozmiary czlowieka sa tak pomijalnie male w porownaniu z promieniem ziemi ze
        doszukiwanie sie roznic w polozeniu srodka masy a srodka ciezkosci jest akademicko-semantyczne
        tylko. Zareczam Pana, ze przelozenie portfela z lewej kieszeni do prawej spowoduje ogromne
        przemieszczenie sie srodka ciezkosci/masy w porownamiu z roznica w lokalizacji srodkow ciezkosci I
        masy z portfelem pozostajacym w tej samej kieszeni.

        Zjawiska dynamiczne mozna z powodzeniem traktowac jako zjawiska statyczne (tu pije do Panskiej
        odpowiedzi o sprawie chodu) jesli przlozy cie "fikcyjne" uogolnione sily bezwladnosci zgodnie z tym,
        co powiedzial d'Alembert. Jego rownania sa wlasciwie przeksztalconymi rownaniami ruchu Newtona
        w ukladzie odniesiena zwiazanym ze srodkiem masy. Mozna wtedy z powodzeniem stosowac
        statyczne rownania rownowagi.

        8.Przyznaje Panu racje, ze w przypadku fun carving szeroka pozycja (stance) jest konieczna. Wynika to
        jednak z faktu, ze fun carving polega na jechaniu ze zbyt mala predkoscia w stosunku do kata
        wychylenia krawedzi i narciarza, co wymaga "podpierania sie" wewnetrzna noga. Mowiac fun carving
        mam na mysli klasyczny fun-carving. Alez to dziwnie brzmi.
        Sama dla siebie nazywam to SDS (Speed Deficiency Syndrome).

        Zbyt duzo czasu spedzilam na tym forum. Zycze powodzenia.

        • Gość: Misiu Re: Do Fatalmen-Misia IP: *.chello.pl 18.01.02, 00:18
          Przepraszam, że tak późno odpisuję i tak krótko. Tylko teorią nie zbudujemy
          narciarstwa.
          )Gość portalu: Barbara napisał(a):

          ) Troche temat zgubil sie w tym zgielku. Nie musimy zgadzac sie na taka sama defi
          ) nicje waska-szeroko, jesli zauwazymy, ze pomiedzy Panska (odleglosc miedzy
          krawedziam i chyba) I moja jest roznica cosinusa kata pochylenia buta: (S1)=
          (S2)/cos (kat). To nie jest powod do sporu.

          Sorry, ale na tej samej zasadzie można powiedzieć, że dziura w spodniach jest to
          fragmentaryczna nieciągłość struktury tekstylnej w dolnych partiach cielesnej
          egzystencji. Narciarstwo to pole gdzie teoria spotyka się z praktyka, z tym że
          często dominuje empiria, a teeoria służy opisowi.


          Godna
          ) sporu jest zasada. Uzylam przykladu chodu zeby wyjasnic, ze male przemieszczeni
          ) a srodka ciezkosci
          ) (masy, o tym potem) oznaczaja latwosc dociazania i odciazania nart, co daje moz
          ) liwosc duzo szybszej
          ) reakcji, szybszego przejscia z krawedzi na krawedz, przez to lepszej/latwiejsze
          ) j kontroli nart.

          Chód i jego biomechaniczny opis nie mają nic wspólnego z jazda na nartach.

          ) Koniecznosc pochylenia ciala przy znacznych predkosciach nie przeczy temu. Jesl
          ) i ktos jedzie predko, z sila odsrodkowa trzeba sie zaprzyjaznic i koniec.

          Proszę się zaprzyjaźnić z wrogiem. Z siłą odśrodkową albo się walczy albo ją
          wykorzystuje.

          (Ja przez kompensacje rozumiem cos innego niz Pan, I stad nieporozumienie).

          Tu nie może być różnic. To że jakiś pawian nazwał kompensacją to co kompensacją
          nie jerst tylko jej pochodną, to nie oznacza, że trzeba go naśladować. Polecam
          Słownik Kopalińskiego.

          Nie ma natomiast potrzeby jechac szerzej niz jest to konieczne dla rownowagi,
          bo to tylko utrudnia. Przy okazji, w Panskim przykladzie skretu ~85
          ) km/h, radius ~22m, jesli z inklinacja tylko, pochylenie mierzone od sniegu
          bylo by ok.21deg., czy nie przesadzilismy deczko?

          Nie - proszę spróbować to zrobić, to 45 stopni wyda się Pani szleństwem godnym
          opowieśći wieczornych. Ja czasem muszę jechać pod takim katem - kwestia
          przyzwyczajenia.

          ) Nymerki paragrafow zapomnialy mi sie, wiec moje odpowiedzi moga wydawac sie hao
          ) tyczne, (z nowa numeracja).
          ) 1.Nie napisalam, ze jechanie na wewnetrznej narcie to bubu. Na wewnetrznej narc
          ) ie tylko -to bubu.
          ) Chyba ze balet.

          Bład - jazda tylko na wewnętrznej narcie to żadne "bubu" - poraz któryś polecam
          Pani swoja książke i to nie z niskiej chęci zysku.

          ) 2.W podnoszeniu lekkiej narty nic zlego nie widze, choc lepiej tyl. W slalomach
          ) podnosza czesto, choc pewnie nie zawsze musza. Zreszta gdyby nie podnoszenie
          lekkiej narty, nie byloby "phantom edging",
          ) a to majstersztyk. Wspomnialam to podnoszenie tylko jako potencjalny powod do k
          ) rzyzowania nart.

          Nikt w slalomie nie robi tego czego nie musi. Jak już któraś narta straci kontakt
          ze śniegiem to jest to błąd, wyjątkiem jest Covilli, ale w jego technice chodzi o
          co innego.

          ) Ciezko mi kupic koniecznosc szerokiej jazdy z powodu tej mozliwosci. Nie, nie k
          ) upuje. Wewnetrzna nieobciazona narta nie musi jechac prosto gdy narciarz skreca
          na zewnetrznej. Albo narciarz koryguje podswiadomie, albo, jesli noga wisi w
          powietrzu operajac sie na dziobie, phanton egding decyduje o zachowaniu
          zewnetrznej i obie narty zgodnie jada w dobra strone. Zreszta biodra
          ) uniosa lekka noge w powietrzu ze soba.

          Niech mi Pani wybaczy, ale w ogóle nie wiem o co chodzi. Jakie biodra, jaka narta
          lekka w górę. Jaka podświadomość, jaki phantom edging, to po prostu nawyk
          ruchowy, który działa w podświadomości and nothing else. Jakie opieranie sie na
          dziobie - takie głupoty to ja widziałem 30 lat temu na Kasprowym i jeszcze
          później, aż przestałem jeździć w Polsce.

          ) 3.Nie pisalam, ze trzeba zawsze na zewnetrznej tylko, bo to nie jest prawda. Na
          ) przyklad w glebokim
          ) puchu i w muldach jazda na obu (najlepiej wasko, tak mi przykro) to prawie obow
          ) iazek.

          Rozmawiamy o technice krawędziowej, czy o freeridzie. Bo jezeli o freeridzie to
          wiele tam zostało z techniki tradycyjnej i nie trzeba do tego dorabiać filozofii
          i nie ma co być Pani przykro. To oficjalnie. Ale zdradzę pewną tajemnicę: krawędź
          wchodzi do freeridu i to w te miejsca gdzie się jej najmniej można spodziewać.
          Opisze te techniki w następnym tomie.

          ) 4.Slalomowcy z niskimi numerami nie maja problemow z trasa (ruts), a nie zauwaz
          ) ylam roznicy. O ) teleobiektywach nie chce mi sie pisac.

          Szczególnie Ci co mają numery 25-30 w drugim przejeździe - za karę, że w
          pierwszym byli najszybsi.

          ) 5.Prosze mi wybaczyc, szczerze, ale stwierdzenie "techniki bazowe z elementami
          ) umozliwiajacymi lub przyspieszajacymi jazde" jest niestrawialne.

          Nie uzurpuję sobie prawa do eksperta polszczyzny, więc inaczej: techniki
          podstawowe wzbogacone o inne elementy techniczne, które pomagają pokonać trudne
          fragmenty trasy lub wspomóc narciarza w maksymalnym wykorzystaniu sprzętu i
          techniki, aby osiągnąć możliwie największą prędkość. Fajny mamy język, nie ?
          Dlatego czasem po przeczytaniu 300-stronicowej książki nic nie zostaje w głowie.

          ) 6.Przyklad literki A jest b.dobry, tyle ze ja wolalabym literke A tak zbudowana
          ) , ze sklada sie z czterech ) kresek: dwie pionowe i dwie poziome. Jedna z tych
          poziomych to linia bioder, druga to barki.

          Było to maksymalne uproszczenie, idąc dalej Pani logiką dojdziemy do modelowania
          3D.

          ) Dodakowo te dwie pionowe kreski (w moim modelu) pozostaja w wychyleniu rownoleg
          ) le. Zawsze.

          Błąd jak ode mnie do Kielc - a złamanie w biodrach, czyli drugi wariant reakcji
          na siłę odsrodkową ?

          ) Wtedy katy obu stop/butow/krawedzi sa rowne, co jest znacznie latwiejsze. Relac
          ) ja z cosinusem
          ) bedzie wtedy oczywista.

          Na płaskim wyratrakowanym białczańskim stoku.

          ) 7.Generalne stwierdzenia. Roznicuje Pan srodek ciezkosci I srodek masy. W ziems
          ) kim polu grawitacyjnym rozmiary czlowieka sa tak pomijalnie male w porownaniu z
          promieniem ziemi ze doszukiwanie sie roznic w polozeniu srodka masy a srodka
          ciezkosci jest akademicko-semantyczne tylko. Zareczam Pana, ze przelozenie
          portfela z lewej kieszeni do prawej spowoduje ogromne przemieszczenie sie srodka
          ciezkosci/masy w porownamiu z roznica w lokalizacji srodkow ciezkosci I
          ) masy z portfelem pozostajacym w tej samej kieszeni.

          Zależy jaki portfel :)). Pochwaliłem ten śridek masy dlatego, że jest to
          określenie bardziej ścisłe fizycznie. Środek ciężkości natomiast, jest bardziej
          strawny dla laika.
          )
          ) Zjawiska dynamiczne mozna z powodzeniem traktowac jako zjawiska statyczne (tu p
          ) ije do Panskiej ) odpowiedzi o sprawie chodu) jesli przlozy cie "fikcyjne"
          uogolnione sily bezwladnosci zgodnie z tym, co powiedzial d'Alembert. Jego
          rownania sa wlasciwie przeksztalconymi rownaniam i ruchu Newtona
          ) w ukladzie odniesiena zwiazanym ze srodkiem masy. Mozna wtedy z powodzeniem sto
          ) sowac statyczne rownania rownowagi.

          D'Alembert nie jeździł na nartach, a poważnie to najwłaściwszym potraktowaniem
          omawianego układu fizycznego jest układ dynamiczny rozpatrywany w czasie dT, a
          nie statyczny mimo licznych podobieństw.
          )
          ) 8.Przyznaje Panu racje, ze w przypadku fun carving szeroka pozycja (stance) jes
          ) t konieczna. Wynika to jednak z faktu, ze fun carving polega na jechaniu ze
          zbyt mala predkoscia w stosunku do kata wychylenia krawedzi i narciarza, co
          wymaga "podpierania sie" wewnetrzna noga. Mowiac fun carving
          ) mam na mysli klasyczny fun-carving. Alez to dziwnie brzmi.
          ) Sama dla siebie nazywam to SDS (Speed Deficiency Syndrome).

          Nazwa śliczna, ale to nie jest tak. Na funach można jechać ze sporą prędkością
          (przy 60 km/h normalnemu śmiertelnikowi oczy wciska do środka). Promień skrętu
          narty funowej to powiedzmy 11 m. Jeżeli przy tej prędkości zechcemy wykonać skręt
          w przybliżeniu podobny do dekretowanego na narcie, to oprócz siły odśrodkowej
          wystąpi jeszcze przeciążenie. Ab
      • Gość: Gienek Re: Szeroko czy wasko? IP: 62.233.150.* 18.01.02, 10:25
        No właśnie! Czy jest to kwestia "być albo nie być"? Jest taki portal
        amerykański, poświęcony nartom "GoSki" w którym pisze często pan Todd
        Murchison, mający wiele tytułów, przynależnych ekpertowi narciarskiemu. Kilka
        lat temu stał się osobiście fanem nowego szerokiego stylu jazdy, choć
        dotychczas jeździł bardzo wąsko, ponieważ ideałem dla narciarzy, jak pisał, był
        pewien pan nazywający się Stein Ericson, który był podziwiany za swoją wąską
        jazdę. Wszyscy chcieli jeździć jak "Stein". Jak też tak chciałem - choć nie
        słyszałem wcześniej o panu Stein`ie. I miałem niezłe osiągnięcia. Doszło do
        tego, że musiałem przymocowywać aluminiowe blaszki po wewnętrznej stronie
        cholewek butów, aby ich zupełnie nie ściąć krawędzią narty. Do dzisiaj się
        widzi jeżdżących z butami przyklejonymi do siebie, rytmicznie poruszających
        biodrami. Podobno nazywa się ich "Sperm Turner"(tłumaczenie dowolne). Nawet to
        może ładnie wygląda, ale kontrola nart jest żadna. To narty "wiozą"narciarza a
        nie narciarz świadomie nimi kieruje. Ja osobiście stałem się ostatnio fanem
        szerokiego stylu. Mój Boże, dlaczego nie mam sobie ułatwić życia, skoro
        na "karwingach" lepiej mi się tak jeździ!
      • joanna.jablonska Re: Szeroko czy wasko? 18.01.02, 14:40
        Obecnie uczy się jeździć szeroko na dwóch nartach - nie tylko na dolnej,
        zresztą na taliowanych nartach trudno byłoby jeździć wąsko. Dlaczego? Przede
        wszystkim stabilność i bezpieczeństwo, łatwiejsze zakrawędziowanie nart, lepsza
        jazda, lepsza pozycja, rozłożenie ciężaru ciała, mozliwość szybszego
        przechodzenia ze skrętu w skręt. I to jest prawda - wystarczy porównać czasy
        przejazdów po np. slalomie gigancie osób jeźdżących wąsko i szeroko. Zresztą
        coraz rzadziej spotyka się osoby jeźdżące bardzo wąsko - sama tak się kiedyś
        uczyłam...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka