baryla2000
14.01.13, 09:27
Znalazłem w sieci informacje, które są dla mnie zbawieniem. Otóż moim problemem była, jak interpretowałem to dotychczas, ciężka aklimatyzacja w górach - przez pierwszy dzień lub dwa wyjazdu jazda na nartach byłą niemożliwa (wymioty, słabość ogólna, zaburzenia równowagi ból głowy). Ja sam i lekarze z którymi się konsultowałem wiązali to z wysokością i koniecznością aklimatyzacji a tymczasem przyczyna może leżeć i gdzie indziej. Mam nadzieję, że nie naruszam czyichś praw autorskich itp. ale wiem po sobie, że niełatwo się na taką wiedzę natknąć i może to komuś ułatwi sprawę, bo ja sam zmarnowałem sporo kasy na karnety, których nie byłem w stanie wykorzystać, a przede wszystkim dni na na stoku, których nikt mi już nie odda.
Choroba narciarzy
Warszawa (PAP) - Jazda na nartach powoduje u części narciarzy chorobę, której objawy zbliżone są do choroby morskiej - informuje pismo "Science and Sport".
Dr Rudolf Haeusler, chirurg specjalizujący się w chorobach uszu i błędnika z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii, zaobserwował u części narciarzy zawroty głowy, zachwianie równowagi a nawet wymioty.
Objawy te Haeusler przypisuje niezwykłym dla organizmu bodźcom, na jakie wystawieni są narciarze. "Choroba narciarzy to rodzaj zaburzeń błędnika, do jakich zaliczamy także chorobę lokomocyjną czy morską" - twierdzi Haeusler.
"Slalom to dla błędnika źródło takich samych bodźców, jakich doświadczamy płynąc na łódce po wzburzonym morzu" - dodaje.
Ludzie jeżdżący na nartach (zwłaszcza slalomem) wykonują zwroty przeciętnie co dwie, trzy sekundy. Właśnie ta częstotliwość skrętów jest niezwykle niekorzystna dla organizmu i może wywoływać objawy choroby morskiej.
Efekt ten potęguje dodatkowo jednostajna biel śniegu, która sprawia, że orientacja w przestrzeni jest o wiele trudniejsza, co bardzo męczy wzrok. Narciarze zwykle szybko zmieniają także swoje położenie i zjeżdżając w dół narażeni są na szybkie zmiany ciśnienia.
Haeusler uważa, że objawy "choroby narciarzy" mogą się pojawić właściwie u każdego, choć istnieją czynniki podnoszące ryzyko jej wystąpienia. Należą do nich m.in. krótkowzroczność i spożycie alkoholu. Wypicie na stoku rozgrzewającej herbaty z rumem nie jest więc najlepszym pomysłem.
Badania Haeuslera składały się z dwóch części. W pierwszej z nich przebadał on 11 osób, które zapadły na "narciarską chorobę". Nie wykrył w ich błędnikach niczego niezwykłego, co doprowadziło go do wniosku, że choroba ta może się pojawić praktycznie u każdego.
Druga część badań polegała na przeprowadzeniu ankiety wśród kilku setek narciarzy. Te dane były dla Haeuslera podstawą wniosku, że choroba pojawia się u około 5 proc. narciarzy.
Leki stosowane dotychczas przy chorobach lokomocyjnej i morskiej wydają się usuwać także efekty "choroby narciarzy". Narciarz w przeciwieństwie do marynarza może sobie także pozwolić na luksus natychmiastowego usunięcia źródła niekorzystnych dla jego organizmu bodźców poprzez rezygnację z przyjemności "białego szaleństwa".