Dodaj do ulubionych

o Warszawie i Warszawiakach

02.10.09, 16:08
strasznie mnie fascynuje ostatnio wątek niechęci do Warszawy i wymyślanie
pretekstów, by ją czuć. ostatnio usiedliśmy ze znajomymi i skonstruowaliśmy
listę tego, co nasi znajomi spoza stolycy najczęściej o niej mówią. okazało
się, że jak mantra pojawia się "szaro, brzydko, wyścig szczurów". może ktoś
zna jakieś anegdotki z niechęcią do Warszawy związane?
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 02.10.09, 16:45
      Koleżanka skarżyła mi się kiedyś (jestem rodowitą Warszawianką), jacy ci
      Warszawiacy są wredni, nieużyci i złośliwi względem przyjezdnych. Podała dwa
      przykłady: dozorczyni kazała jej wstawić z powrotem do mieszkania dwa stare
      fotele, krzesło, szafkę i stolik, które dziewczę radośnie wystawiło na schody z
      wynajmowanego mieszkania. Dozorczyni posiłkowała się pretekstem, że przepisy
      p.poż. zabraniają wystawiania, ale dziewczę wiedziało dobrze, że to dlatego, że
      ona nie z Warszawy...

      Druga sprawa z tąż samą dziewuszką
      • maitresse.d.un.francais nessie - a propos 04.10.09, 17:15
        czy owo wdzięczne wystawianie wszystkiego na schody to obyczaj przyjezdnych?

        chyba to samo dotyczy wywieszania prania na balkonach, a w wersji hard - na
        sznurkach między drzewami na osiedlu.
        • Gość: alraune Re: nessie - a propos IP: *.funk.pl 16.10.09, 12:40
          > czy owo wdzięczne wystawianie wszystkiego na schody to obyczaj
          przyjezdnych?

          Hmm, uderz w stół... itd. :>
          Nie chodziło zdaje się o to, kto wystawia meble na schody - tylko o
          to, jak co poniektórzy tłumaczą sobie prawdziwą lub domniemaną
          niechęć autochtonów do przyjezdnych. "Bo ja biedna ofiara z Płocka
          jestem i dlatego mnie szykanują..." No zapewne ;)
          • lavinka A z tymi pzrepisami pzreciwpożarowymi to więta rac 16.10.09, 13:29
            ja.
            U na dozorczyni raz na jaki czas robi rundkę po schodach i obdzwania
            ludzi trzymających meble. Bo to naprawdę wbrew przepisom. Mały
            kwiatek w doniczce, ok, ale jak ktoś z korytarza robi graciarnię-
            strach się bać co by było podczas pożaru i ogromnego zadymienia.
            Ale to nie jest kwestia pochodzenia, raczej ludzkiej bezmyślności,
            jako takiej.
            Na ludzi parkujących na trawniku mamy lepszy patent. Wrzucamy im za
            wycieraczki chwasty i trawę razem z ziemią. Jak sobie pobrudzą szybę
            i będą ją musieli godzinę szorować-to się zastanowią następnym razem,
            kiedy na trawnik wjadą. Dzwonienie na straż miejską sobie odpuściłam,
            za bardzo olewają, trzeba robić zdjęcia, latać z papierami do nich do
            siedziby. Szkoda mi czasu na buraków. Zresztą mandatów pewnie dostają
            tyle,że jeden więcej jeden mniej nie robi im różnicy ;)
            • wkkr Re: A z tymi pzrepisami pzreciwpożarowymi to więt 17.10.09, 08:53
              lavinka napisała:
              > Na ludzi parkujących na trawniku mamy lepszy patent. Wrzucamy im
              za
              > wycieraczki chwasty i trawę razem z ziemią. Jak sobie pobrudzą
              szybę
              > i będą ją musieli godzinę szorować-to się zastanowią następnym
              razem,
              > kiedy na trawnik wjadą. Dzwonienie na straż miejską sobie
              odpuściłam,
              > za bardzo olewają, trzeba robić zdjęcia, latać z papierami do nich
              do
              > siedziby. Szkoda mi czasu na buraków. Zresztą mandatów pewnie
              dostają
              > tyle,że jeden więcej jeden mniej nie robi im różnicy ;)
              ===================
              Ależ ty wredna jesteś.
        • aikon53 Re: nessie - a propos 23.10.09, 21:33
          darmowe-doladowanie.org/index.php?c=viral&m=index&id=1de3e31d7a78e906c3689613f8874380
      • Gość: mika Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 16.10.09, 11:54
        Nessie-jp, niezla z ciebie "rodowita warszawianka" a w warszawskiej
        szkole podstawowej pani nie nauczyla, ze krakowianka czy inna
        warszawianka pisze sie mala litera...
      • Gość: obiektywny Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 14:06
        Kretyn z ciebie a warszawa jest ładna i nowoczesna mam tam znajomych
        i to mili ludzie. Jestem Poznaniakiem i widziałem dużo miast w
        polsce a Warszawa jest najładniejsza, potem daleko nic Wrocław,
        Kraków , Poznań. Ale krakowem się zawidodłem jest przereklanowany
        nie dorasta wawie do pięt i to obiektywna opinia, bo to tylko
        stereotyo szarej warszawy powielany przez debili, lub
        zakompleksionych ludzi z nienawiścią że coś może być lepsze od ich
        miast. p.s szczególne kanalie są w krakowie nie nawidzą wawę że jest
        lepsza.
        • Gość: dziupla Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 21:20
          Obiektywny, jestem pod dużym wrażeniem Twojego obiektywizmu, zwłaszcza, że
          jestes z Poznana! Mój chłopak tam mieszka i na Warszawę ma poważną alergię. Z
          tego co mowi wiekszośc poznaniaków tak własnie reaguje.Mysle,że to jakies
          kompleksy z domieszką zazdrości.
          • Gość: obiektywny Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.09, 10:12
            Alergie to można mieć na kurz, a twój chłopak widać nie jest do końa
            zdrowy jeżeli pieni się na myśl o wawie bo chyba zazdrości, ja też
            wawie zazdroszcze ale pozytywnie jej rozmachu i tego czego niestety
            inne miasta w Polsce nie mają, i ją cenię,
            takie moje zdanie nie jest jedyde.Poza tym Poznań jest bardziej
            europejski niż gdańsk czy kraków pojedz i się przekonaj i przestań
            nie nawidzieć lpszych od cibie bo żle to o tobie świadczy.






        • Gość: stokrotka Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 145.116.2.* 17.10.09, 12:28
          Obiektywny jesteś jak nic ;)
          A mnie się Warszawa właśnie taka wydaje - brzydka, szara,
          przeindustrializowana. Wolę Kraków.
          • Gość: zacofany kraków Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.09, 12:51
            To widać że kierujesz się stereotypami, warszawa szara dobre,wawa
            jest odpicowana i nowoczesna a że lubisz wioski bo pewnie z niej
            jesteś to twoja sprawa kraków podoba sie tylko tym którzy nie
            zobaczyli warszawy na żywo. Słoma ci z bótów wystaje ale trudno mamy
            taki wiejski naród, co gorze tym lepsze. Zwiedż troche świata bo twó
            móżg jest w połowie wyssany, moge ci dać na bilet jak pochodzisz z
            plepsu bo z twojej wypowidzi tak wnioskuje.
            • Gość: warschau Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 01:53
              te bótów i pleps mnie rozwalił. 'Zwiedż (dobrze, że nie zwiedrz) też. Widać
              chłopak kawał świata zwiedził ino nie miał czasu na lekcje polskiego chodzić, lol...
        • poplar31 Re: o Warszawie i Warszawiakach 19.10.09, 15:27

          > stereotyo szarej warszawy powielany przez debili, lub
          > zakompleksionych ludzi z nienawiścią że coś może być lepsze od ich
          > miast. p.s szczególne kanalie są w krakowie nie nawidzą wawę że jest
          > lepsza.
          Nie jestem z W-wy (dzięki Bogu!). Mieszkałam tam jednak trochę i nigdy nie
          miałam pretensji do tych prawdziwych warszawiaków (choć niewielu ich spotkałam).
          To przyjezdni są okropni. Myślą, że parkować można wszędzie, bo skoro na wsi
          ujdzie to i w stolicy, śmiecą, zachowują się po chamsku, wydaje im się, że
          wszystko im wolno, bo społecznie awansowali ;-) takie przysłowie jest "nie masz
          większego chama jak z chłopa zrobić pana".... wiecie co mam na myśli. Mnie
          osobiście W-wa się nie podoba. Tandetna jest, miejscami obskurna, miejscami
          krzykliwa, zatłoczona, brudna, hałaśliwa... ale nie byłaby taka, gdyby takie
          dzikie hordy do niej nie zjechały! A co do polskich miast, to żadne nie przebije
          Gdyni! (gdynianką też nie jestem, ale kocham to miasto).
      • Gość: Joasia Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.09, 11:19
        A ja zawsze mówię, że choć jestem rodowitą częstochowianką, to
        sercem jestem warszawianką :)
    • Gość: mimoza Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 02.10.09, 22:18
      Kolega z Zakopanego najbardziej nienawidził warszawiaków, za to że mówili "z Warszawy jestem", nie wiem czy równie źle przyjmowane byłoby "jestem ż Żoliborza"?
      • heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach 02.10.09, 22:56
        Nooo, z Żoliborza to na pewno!

        Moja matka, rodowita warszawianka( tak,tak, nie zginęliśmy wszyscy w powstaniu
        jak raczyła sądzić posłanka z pisu) powiedziała dalszej rodzinie, która to
        właśnie dostała upragnione mieszkanie w wawie, że spodziewa się drugiego
        dziecka. I usłyszała, że oni to poprzestaną na jednym bo to tak po miejsku a
        dwoje i więcej to po wiejsku:P

        Ja zauważyłam, że jak się komuś powie -jestem z Warszawy, tak po prostu. Pyta
        się ja odpowiadam, to prawie zawsze w rozmowie dowiem się, że w stolicy mieszkam
        to mi łatwiej, tyle pracy w tej stolicy, dobre zarobki itd. Ale że konkurencja,
        o dobrą pracę wcale nie jest łatwo, korki, wyścig szczurów, drogo, drogie
        mieszkania to już nikt nie pamięta.
        • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 04.10.09, 17:05
          ja uwielbiam:

          [konwersujemy sobie z rodakiem o tym i owym, po czym pada pytanie:

          - A pani skąd?

          - Z Warszawy...

          I tu pada komentarz, że nie domyśliłby się, bo jestem taka uprzejma lub coś w
          tym guście.]

          Bo u nas, jak wiadomo, sama dzicz jaskiniowa z maczugami!
          • woda.na.mlyn Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 11:44
            Ja ostatnio często słyszę że w Warszawie "same liberały" :-)
            • drzejms-buond Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 13:08
              a najśmieszniejsze jest to
              ze gdy ktoś mówi
              ..a bo u nas w warszawie..."
              wiadomo,że jest warszawiakiem od niedawna.

              • bassooner Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 13:37
                wszystko stereotypy... o pyrach gadają, że skąpi są, a największego skąpca
                poznałem w W-wie (rodowity), a największego utracjusza w Posen... ;-)))
                • drzejms-buond Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 13:40
                  ale co do warszawskich kierowców to się zgodzę.
                  straszna chamówa!
                  • Gość: heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 14:00
                    Warszawiacy jeżdżą agresywnie. Ale część z tych "warszawiaków" w piątek po
                    południu można spotkać na wylotówkach.
                    Wracają w niedzielę wieczorem obładowani wałówką;)
                    • pickygirl Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:01
                      mój koleg rodowity Warszawiak, mawia w takich momentach że wszyscy
                      prawdziwi Warszawiacy wyjeżdżają na weekend do domu :)

                      A ja najbardzie lubię jak ktoś na pytanie skąd jesteś odpowiada, że
                      z Warszawy. Wtedy zawsze mam przygotowaną formułkę o tym, że ciężko
                      trafić na rodowitego mieszkańca Warszawy. Wtedy następuje duże
                      zmieszanie, ewentualnie pojawiają się rumieńce i wyjaśnienie: nie
                      nie, jestem z X, ale tu mieszkam już 3 lata :D
                      • marionetta Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:17
                        owszem, jeśli rozmowa ma miejsce w Warszawie, to rzeczywiście może to wyglądać
                        na lekkie oszustwo. ale jeśli na przykład za granicą, jeśli ktoś pyta skąd
                        jesteś, a Ty od 8 powiedzmy lat mieszkasz w Warszawie, masz tu rodzinę, pracę,
                        wszystko i z tym miastem się utożsamiasz?
                        • Gość: pickygirl Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.09, 13:28
                          Ja zawsze wtedy mówię, że mieszkam w Warszawie. Ale moja sytuacja
                          jest trochę inna, bo ja nie mieszkałam nigdzie dłużej niż 4 lata...i
                          nie nawidzę tego pytania:)
                          Mimo wszystko uważam, że odpowiedź "Warszwa" na takie pytanie to
                          małe oszustwo :)
                          • croyance Re: o Warszawie i Warszawiakach 10.10.09, 15:18
                            Mysle, ze rozni ludzie w rozny sposob identyfikuja sie z miejscami, i
                            trudno naprawde mowic o oszustwie. Pytanie nie brzmi 'skad
                            pochodzisz?', tylko 'skad jestes?', a to IMHO wskazuje na pytanie o
                            stan terazniejszy a nie drzewo geneologiczne i historie rodziny.

                            Na pytanie 'skad jestes?' ludzie moga odpowiadac w rozny sposob:
                            jedni powiedza, ze z Warszawy, bo tam obecnie mieszkaja, inni, ze z
                            Gdanska, bo tam sie wychowali, trzeci, ze ze Lwowa, bo tam sie
                            urodzili, a jeszcze inni, ze z Kazachstanu, bo stamtad pochodza
                            dziadkowie ze strony ojca.
                          • Gość: gnom Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 85.222.87.* 17.10.09, 01:51
                            Gość portalu: pickygirl napisał(a):

                            > Ja zawsze wtedy mówię, że mieszkam w Warszawie. Ale moja sytuacja
                            > jest trochę inna, bo ja nie mieszkałam nigdzie dłużej niż 4
                            lata...i
                            > nie nawidzę tego pytania:)
                            > Mimo wszystko uważam, że odpowiedź "Warszwa" na takie pytanie to
                            > małe oszustwo :)

                            kurcze, mam tak samo.
                            kiedy ktoś pyta skąd jestem, zawsze podaję nazwę miejsca urodzenia.
                            mimo ze w warszawie mieszkam od 10 roku życia, jakoś nie mam
                            poczucia, że pochodzę z warszawy.
                            no i zawsze uważałam, że ukrywanie miejsca urodzenia / miasta
                            pochodzenia i lansowanie się tekstami typu 'ja już warszawiak, bo
                            CAŁE 2 lata tu mieszkam' to największy paździerz.
                      • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:31
                        ooo pickygirl chyba zacznę cię naśladować ;-)

                        już 3 lata, no no ;-)
                        • woda.na.mlyn Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:46
                          No i właśnie za to słusznie nas nie lubią ;-) Sam fakt urodzenia w
                          Warszawie nie stanowi raczej żadnej nobilitacji.
                          • kunegunda32 Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:57
                            Wydaje mi się, że niestety złą reklamę warszawiakom robią właśnie ludzie
                            przyjezdni którzy za punkt honoru stawiają sobie pochwalenie się wszem i wobec,
                            że są z Warszawy. I którzy jadąc w swoje niegdyś ojczyste strony bez przerwy
                            podkreślają swoją wyższość bo są z Warszawy.
                            • Gość: AW Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 10.10.09, 20:27
                              Nie, złą reklamę Warszawie robią tacy, jak ty. Właśnie przez takie wypowiedzi
                              jak powyższa, a jeszcze bardziej - ta kilka postów niżej (o flancach). Wstyd mi
                              za ciebie.

                              I przepraszam za takiego ponurego posta na FH :(
                          • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 16:31
                            Kiedy ja się nie czuję nobilitowana.

                            Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby poznaniak, usłyszawszy, że mieszkam u niego w
                            Poznaniu "JUŻ trzy lata", parsknął śmiechem.

                            Bawi mnie zestawienie "mieszkam tu już" z okresem trzyletnim.

                            • jelly_kitten Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 14:26
                              Ale chwile, chwile, skoro mieszka w Warszawie/Poznaniu to chyba na
                              pytanie 'Gdzie mieszkasz?' logiczna jest odpowiedz: w Wawie/Poznaniu.
                              Co innego z pytaniem 'Skad jestes?', 'Skad pochodzisz?'
                          • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 16:33
                            dodam, że usłyszawszy komplement dotyczący mojej kindersztuby cenię go sobie TYM
                            BARDZIEJ, że pochodzi od poznanianki. Tam akurat tradycja i kindersztuba jest w
                            cenie.
                        • Gość: pickygirl Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.09, 13:49
                          do dzieła, poprawa humoru w takim momencie gwarantowana :)
                          Ja sama mieszkam tu JUŻ CAŁE 2 lata ;)
                          • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 06.10.09, 21:18
                            Gość portalu: pickygirl napisał(a):

                            > do dzieła, poprawa humoru w takim momencie gwarantowana :)
                            > Ja sama mieszkam tu JUŻ CAŁE 2 lata ;)

                            no nie :-) chyba to opijemy ;-) a skąd forumka szanowna?
                            • Gość: pickygirl Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 14:42
                              niedługo już będę się mogła pochwalić żem Warszawianka ;)
                              wznoszę toast kubkiem z herbatą :)

                              forumka jest..no właśnie... przez ten koczowniczy tryb życia to już
                              sama nie wie, a z miejscem urodzin jej nic nie wiąże. Ciężka sprawa
                              więc i za to możemy wypić ;)
                              • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 08.10.09, 23:44
                                wypijmy zatem :-)
                      • supergrover Skąd jesteś? 11.10.09, 16:24
                        A ja na takie pytania odpowiadam ,że już czwarty rok jestem rodowitym Krakowianinem.
                        • Gość: palmo Re: Skąd jesteś? - Z Muranowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 23:02
                          Ci co mają wiedzieć, to wiedzą gdzie to jest ;-)
                          Całe to narzekanie na Warszawę, to tak naprawdę w 80% narzekanie na Polskę która tu zjechała. Sami siebie nie lubicie.
                      • danz Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 20:51
                        Mieszkam w wawie 9 lat, ale jak ktoś mnie pyta skąd jestem/przyjechaliśmy to ja
                        mówię że z Gdańska a żona że z Warszawy.
                        Ale wkur... mnie ludzie którzy się czepiają że nie ma rodowitych warszawiaków,
                        jak by byli rodowici gdańszczanie (sam się za takiego uważam), wrocławianie,
                        szczecinianie i w różnym stopniu mieszkańcy innych miast. Część ludzi wyjechało
                        lub zostało wygnanych a na ich miejsce przyjechali ludzie z własnego wyboru lub
                        dlatego że zostali tam skierowani bo ich własne ziemie zostały utracone.
                        Nie widzę powodu by wtedy twierdzić że ktoś nie jest rodowitym mieszkańcem xyz.
                        Po prostu są miasta są miasta gdzie nikt nie chce przyjechać nie licząc
                        mieszkańców okolicy. To im nie uwłacza, po prostu nie licząc pojedynczych spraw
                        losowych takie miasta jak Białystok, Lublin czy Konin nie są magnesem dla
                        mieszkańców z dalszych regionów.
                        Nie wiem czy w Niemczech naśmiewają się z przesiedleńców i też im wypominają że
                        nie są berlińczykami, monachijczykami bo albo są napływowi lub ich dziadkowie po
                        wojnie przyjechali więc odmawia się im miana mieszkańca tego miasta.
                        Dlatego jak kiedyś się spotkamy i przez przypadek ci jednak od że jestem z
                        Warszawy i usłyszę twoją "przygotowaną formułkę" to nie zobaczysz na mym licu
                        rumieńców czy zmieszania, co najwyżej grymas pobłażania że nie rozumiesz
                        odpowiedzi, a o twoich kompleksach to będę milczał, wiesz, to jest porządne
                        Gdańskie wychowanie.

                        Pozdrawiam
                        Gdańszczanin z Ursusa
                      • Gość: gnom Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 85.222.87.* 17.10.09, 01:46
                        pickygirl napisała:

                        > mój koleg rodowity Warszawiak, mawia w takich momentach że wszyscy
                        > prawdziwi Warszawiacy wyjeżdżają na weekend do domu :)

                        znam takiego jednego gościa, który mawia, że wtedy 'warszawiacy w
                        pierwszym pokoleniu jadą po metryki cepem stemplowane'. sam, zapytany
                        skąd pochodzi odpowiada, że z wawy. jadąc do zony do Lublina z przykrością stwierdzał, że ma dość ciągłych dojazdów na tę prowincję.
                        szlag go trafia tylko jak go o miejsce urodzenia pytają. albo gdzie
                        jego rodzina mieszka. purpurowy się robi i przez zęby cedzi nazwę
                        rodzinnej miejscowości na Roztoczu.
                      • arieska Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 03:18
                        pickygirl napisała:

                        > mój koleg rodowity Warszawiak, mawia w takich momentach że wszyscy
                        > prawdziwi Warszawiacy wyjeżdżają na weekend do domu :)
                        >
                        > A ja najbardzie lubię jak ktoś na pytanie skąd jesteś odpowiada, że
                        > z Warszawy. Wtedy zawsze mam przygotowaną formułkę o tym, że ciężko
                        > trafić na rodowitego mieszkańca Warszawy. Wtedy następuje duże
                        > zmieszanie, ewentualnie pojawiają się rumieńce i wyjaśnienie: nie
                        > nie, jestem z X, ale tu mieszkam już 3 lata :D

                        A mnie sie wydaje, ze to nieporozumienie na tle "terminologicznym"- mnostwo osob
                        pytanie "skad jestes" utozsamia z "gdzie mieszkasz", a nie z pytaniem o miejsce
                        urodzenia, pochodzenie itp.
                    • Gość: Marta Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 83.1.81.* 16.10.09, 11:36
                      Dokładnie i jeszcze narzekają że są korki....
                  • kunegunda32 Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 15:50
                    Tak z tym że 90% tych "warszawiaków" to flance w służbowych samochodach, po
                    ojcowej łące nauczone jeździć.
                    • heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 19:27
                      Ja mieszkam od urodzenia na peryferiach Wawy i czasami spotykam się z
                      komentarzem przyjezdnych- Eee, ty to jak nie w Warszawie mieszkasz;)
                      Bo dla niektórych Warszawa to dookoła Pałacu Kultury tylko jest.

                      Nauczyłam się niestety też żeby w pewnych okolicznościach mówić, że mieszkam pod
                      Warszawą a nie w Wawie. Zwłaszcza osobom, którym mam za coś zapłacić lub coś od
                      nich kupić. Bo można się dowiedzieć,że -mieszkasz w Warszawie to cię chyba stać?
                      • arcadios1987 Re: o Warszawie i Warszawiakach 05.10.09, 21:59
                        To "u nas w Warszawie" to wersja dawnego "U nas w America" :)
                    • madame_charmante Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 16:01
                      i za to , luba kunegundo - wawiaków nie lubią w polsce :/ za ten
                      pelen protekcjonalizmu i wyższości ton :/
                      a tym z wawiakow, ktorzy reperezentują tu "zdrowy trzon
                      mieszkancow" .. gratuluję przytomnosci umyslu i wlasciwej oceny
                      faktow :)
                  • poplar31 Re: o Warszawie i Warszawiakach 19.10.09, 15:30
                    drzejms-buond napisał:

                    > ale co do warszawskich kierowców to się zgodzę.
                    > straszna chamówa!
                    To nie są warszawscy kierowcy - to zielona warsiawka! Takie chłopy granatem od
                    pługa oderwane... co się dziwić? Ogłupiło ich to wszystko totalnie.
              • Gość: taka sobie Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.09, 10:58
                A to takie dziwne? Określam się jako płocczanka, ale zdarza mi się w
                opowieściach używać "u mnie/nas w Warszawie"- bo to dopiero dookreśla czy mam na
                myśli dom czy miejsce w których chwilowo mieszkam :)
          • wkkr Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 08:59
            A ja rozmawiałem jakiś czas temu tak:
            Ja: "Jestem z Otwocka"
            Tutejszy: "A gdzie to jest?"
            Ja: 20km na S od Warszawy.
            Tutejszy (z idiotyczną miną): "A to pan ze stolycy...."
            Na takie diktum nic nie odpowiedzialem...
            • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 14:41
              Hmmm, a gdzie mniej więcej mieszkała osoba niewiedząca, gdzie jest Otwock?

              Żeby tego nie wiedzieć, to już się trzeba postarać:)

              Ale i tak osoba niewiedząca, gdzie jest Sieradz, przebija:)
            • poplar31 Re: o Warszawie i Warszawiakach 19.10.09, 15:32

              > Tutejszy (z idiotyczną miną): "A to pan ze stolycy...."
              > Na takie diktum nic nie odpowiedzialem...
              Rozumiem cię... ja też zawsze byłam zła, jak mi wmawiano, że ja ze stolicy...
              wkurzała mnie teściowa, bo kiedy mieszkaliśmy w w-wie to mówiła "o warszawiaki
              przyjechały". Wrrrrrr..........do tej pory mnie to wspomnienie mierzi...
      • Gość: JESTEM DUMNY Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.centertel.pl 16.10.09, 19:49
        to wlasnie ludzie przyjezdni a nie z mojego pieknego miasta mowia ze
        sa z wawy a ci rodowici zawsze podaja dzielnice
    • ewrzostar Re: o Warszawie i Warszawiakach 06.10.09, 00:27
      To nic, bo ja mam lepszy ubaw.
      Jestem rodowita Wwianka,z dziada pradziada (czy raczej prababci).
      Ale aktualnie mieszkam w Londynie.
      Dawno juz przestal mnie dziwic dialog:
      - ej, skad jestes?
      - z Wwy, ale ze mieszkam w Londynie...
      - nie nie nie, SKAD JESTES?

      ;)
    • Gość: totylkoja Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 212.244.241.* 06.10.09, 09:54
      Kuzynka mieszkająca w wawie od kilkudziesięciu lat, przyjechała do
      mnie na prowincję leczyc zęby, bo tu taniej. Wchodząc do gabinetu
      przedstawiła się :jestem Anna Kowalska z Warszawy, sędzia w sądzie
      XXX. Na co moja dentystka zupełnie niezrażona odpowiedziała: jestem
      Ewa Malinowska stomatolog z Pcimia Dolnego.
      • uccello "bo ja jestem z War-sza-wy" 06.10.09, 10:15
        Na hasło "bo ja jestem z Warszawy" mówię współczująco: no cóż, nie
        każdy może mieszkać w Krakowie:/Sopocie/Pcimiu - w zależności od
        tego gdzie ta wstrząsająca prawda zostaje mi objawiona
        • bene_gesserit Re: "bo ja jestem z War-sza-wy" 04.11.09, 23:11
          I w ten oto sposob wychodza z ludzi kosmiczny kompleks prowincji.
    • Gość: cynia Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.09, 14:55
      A ja nigdy nie byłam w warszawie, a liczę sobie 36 wiosen. Nie mam
      nic do mieszkanców tego miasta. Niech się chwalą. Ja się chwalę, że
      widziałam Mur Chiński i gołego faceta w parku. I nikt mnie za to nie
      napiętnuje.
      • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 06.10.09, 21:17
        Gość portalu: cynia napisał(a):

        > A ja nigdy nie byłam w warszawie, a liczę sobie 36 wiosen.

        Ależ nie ma musu, jeśli ci bez tego dobrze!

        Nie mam
        > nic do mieszkanców tego miasta. Niech się chwalą. Ja się chwalę, że
        > widziałam Mur Chiński i gołego faceta w parku.

        i co ten facet robił?
        • Gość: ef1 Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 12:25
          pewnie sikał na mur...
    • Gość: ramZes Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 213.17.128.* 06.10.09, 15:31
      Stare lecz warte przypomnienia i propagowania.
      Warszawianki są jak ich miasto: z jednej strony Wola i Ochota ale z drugiej
      Włochy i Brudno...
      • sammler Re: o Warszawie i Warszawiakach 08.10.09, 23:31
        Bródno.

        S.
      • Gość: ksjp Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.bilfinger.pl 16.10.09, 13:11
        wola , ochota i włochy są z tej samej strony Warszawy, a tak poza
        tym to dość cienki ten dowcip, czyż nie?
      • Gość: td Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: 77.79.210.* 16.10.09, 15:33
        BRÓDNO przyglupie
    • potffora Re: o Warszawie i Warszawiakach 06.10.09, 22:34
      Mam zawsze mocno mieszane uczucia gdy jestem świadkiem licytacji kto
      skąd jest, gdzie się urodził, ile lat tu mieszka, a często jeszcze
      dochodzi do tego co posiada i za ile. Nie mówiąc już o tym, komu
      kibicuje.
      Urodziłam się i mieszkam w Poznaniu - ani to moja wina, ani zasługa.
      Co to ma w ogóle do człowieka jako takiego? Brat w Warszawie,
      siostra w Krakowie, przodkowie spod Warszawy, ze wchodu, zza Buga,
      cała rodzina rozpełzła się po świecie - co za różnica?
      Rozumiem, że można być zadowolonym lub nie z mieszkania w danym
      mieście, ale nie mogę pojąć tych przepychanek: bo Warszawa to, a
      Kraków tamto, a Poznań to jeszcze coś innego.
      I oczywiście nie ogranicza się to wyłącznie do miast - można się
      przelecieć po nacjach, zawodach itp. A na końcu i tak cykliści
      dostaną za swoje...
      Może jakaś tępa jestem... Dla mnie naprawdę nie ma żadnego
      znaczenia, kto skąd pochodzi i gdzie mieszka, wszędzie są i mądrzy,
      i głupi, wysocy i niscy, pięknie i szpetni...

      PS.
      Zapomniałabym dopisać - tylko w Poznaniu same ideały ;D


      ________
      Kobieta jest jak MediaM(...) - nie dla idiotów
      ***
      Dlaczego kobieta ma zawsze coś do zrobienia w domu? Bo, głupia, śpi
      w nocy, to jej się uzbiera....
    • Gość: kkk Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.60-188.cust.bluewin.ch 06.10.09, 23:50
      Hmmm, troche snobistyczny watek, nie uwazacie? cala rozmowa sprowadza sie do
      jednego: te kmiotki z pcimia dolnego, ktore 3 lata w warszawie mieszkaja, na
      lewo i prawo opowiadaja, ze one z warszawy. a ja sie wcale nie chwale, chociaz
      moj dziad, pradziad, prapradziad i nawet ta malpa, od ktorej moja rodzina
      pochodzi, oni wszyscy urodzili sie w warszawie!
      nie wiem, dla mnie ta warszawa jest brudna i smierdzi, ale co kto lubi ;)

      inna sprawa to wasze oburzenie, ktorego nie do konca rozumiem. zalozmy,
      spotykamy kogos w gorach, on pyta skad jestesmy, myslicie, ze obchodzi go, gdzie
      sie urodzilismy, gdzie mieszkalismy do 5 roku zycia, a gdzie do 2 klasy liceum?
      nie, on pyta, gdzie pracujemy, gdzie sie bawimy i wychowujemy dzieci. i czy to
      wazne, czy 3 czy 30 lat?
      • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 07.10.09, 00:01
        >a ja sie wcale nie chwale, chociaz
        > moj dziad, pradziad, prapradziad i nawet ta malpa, od ktorej moja rodzina
        > pochodzi, oni wszyscy urodzili sie w warszawie!

        No bo czym tu się, kurna, chwalić? No czym? Chwalisz się, że pochodzisz z XXX w
        województwie YYY? Chyba raczej nie, bo niby jaką nobilitacją jest miejsce
        zamieszkania?

        Jasne, że fajnie spotkać krajanów, którzy od małego się w tym samym mieście
        wychowali. I jasne, że człowieka skręca ze śmiechu, jak się jakieś cielątko
        usiłuje nobilitować, że "już" trzy lata mieszka w... (kiedyś moda była na
        Warszawę, teraz to chyba się cielątka chwalą, że w "jukeju" mieszkają).


        > i czy to
        > wazne, czy 3 czy 30 lat?

        No, jednak drobniuteńka różnica jest, tak pi razy oko 27 lat... :P
        • Gość: kkk Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.60-188.cust.bluewin.ch 07.10.09, 00:12
          hmm, te 27 lat sprawia, ze dana osoba jest madrzejsza? albo slomy mniej w
          butach, bo sie wykruszyla? nie rozumiem.
          nie chce sie powtarzac, uwazam po prostu, ze przelotnego rozmowce interesuje to,
          gdzie mieszkamy, w dalszej rozmowie mozna powiedziec, gdzie sie urodzilo, potem
          gdzie wychowalo, gdzie bylo w wojsku, a gdzie na studiach.
          i nie rozumiem tego hihiha. to jak to jest, od ilu lat mozna powiedziec:
          mieszkam w warszawie, czy jestem z warszawy?
          • Gość: kkk Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.60-188.cust.bluewin.ch 07.10.09, 00:14
            A swoja droga, uwazam dalsza rozmowe za bezcelowa, powiedzialam swoje zdanie i
            tyle, nie jest to dla mnie temat do wielkiej dyskusji :) dobrej nocy
          • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 07.10.09, 00:28
            Gość portalu: kkk napisał(a):

            > hmm, te 27 lat sprawia, ze dana osoba jest madrzejsza?

            Eee? Ze co proszę?

            Widzisz, prezentujesz taki dziwaczny, antywarszawski kompleks, którego bardzo
            nie lubię. Nie chcesz pojąć ani przyznać rodowitym (=urodzonym, wychowanym, lub
            spędzającym tu lwią część życia) Warszawiakom prawa do stwierdzenia, że są...
            rodowitymi Warszawiakami.

            No i że w przeciwieństwie do przyjezdnych, co to tylko na chwilę (a w
            międzyczasie ponarzekają, jak tu brudno i jacy Warszawiacy nieuprzejmi) --
            rodowici Warszawiacy są ze swojego miasta dumni, lubią je i znają je na tyle
            dobrze, że można z nimi porozmawiać o gmachu Pasty i o rondzie Babka albo o Domu
            pod Sedesami; nie robią głupiej miny, jak się powie o klątwie rabina na placu
            Dzierżyńskiego; nie dziwują się niesłychanie, że w Łazienkach nie należy opalać
            się w bikini na kocyku; wiedzą, gdzie był Pedet na Woli, a gdzie Domy Centrum...
            I tak dalej, i tak dalej.

            Jakoś tak się utarło, że mieszkańcy każdego zakątka Polski mają prawo być dumni
            ze swojego miasta czy wioski, tylko ci podli Warszawiacy nie, bo wiadomo --
            myślą, że jak z Warszawy, to od razu, cyt. "madrzejsza? albo slomy mniej w
            butach, bo sie wykruszyla? nie rozumiem. "
            • hrabia_piotr Re: o Warszawie i Warszawiakach 07.10.09, 12:20
              He he, wątek ten staje się coraz mniej śmieszny, bo w gruncie rzeczy
              ten temat nie jest śmieszny (czasem tylko pewne przejawy mogą się
              wydać śmieszne).

              Pomyślmy logicznie:
              1. Według nie-warszawiaków bycie "z Warszawy" nie jest nobilitujące.
              (Gwoli ścisłości - według mnie też nie, ale nie jest również powodem
              do wstydu)
              2. Wiele osób przyjeżdżających do Warszawy (na szczęście nie
              wszyscy) już po np. 2 latach mówią (szczególnie gdzie indziej np.
              nad morzem), że są z Warszawy.
              3. Skoro nie jest to ani nobilitujące, ani wstydliwe, to czemu to
              robią?
              4. Wniosek: Wygląda jednak na to, że według nich przyznanie
              się "jestem z Warszawy" jest nobilitujące. Że jest dowodem, że sobie
              poradzili w życiu, zahaczyli się w stolicy.

              To jest ten sam typ ludzi, którzy uważają Warszawę za betonowego
              molocha, bo mieszkają na jednym końcu miasta, a pracują na drugim i
              narzekają, że muszą dojeżdżać do pracy ponad godzinę, ten sam typ
              ludzi, którzy uważają dworzec centralny (skądinąd brudny i
              smrodliwy) za molocha, bo się w nim gubią, którzy narzekają na kasy
              biletowe stojąc w kolejce w piątek po południu (jakby biletu nie
              można było sobie kupić innego dnia), bo zaraz jadą do rodziny.Ci,
              którzy zapytani o ulubione miejsca w Warszawie wymieniają jednym
              tchem Nowy Świat i Chmielną, bo tylko te miejsca znają.

              Ludzie, którzy rzucają niedopałki na chodnik, a potem narzekają, że
              Warszawa jest brudna.

              Na szczęście takich ludzi jest mniejszość. Ale tych najbardziej
              widać i słychać.
              • Gość: qwerty Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 07.10.09, 13:14
                Jak czytam ten wątek i podobne to szczerze mówiąc przestaję się dziwić, że
                warszawiaków nie lubią.

                > 2. Wiele osób przyjeżdżających do Warszawy (na szczęście nie
                > wszyscy) już po np. 2 latach mówią (szczególnie gdzie indziej np.
                > nad morzem), że są z Warszawy.
                A co twoim zdaniem ma mówić? Jeśli w stolicy mieszka, pracuje, uczy się i ma
                najbliższą rodzinę, to dlaczego ma nie czuć się mieszkańcem Warszawy? Dlaczego
                ma mówić, że jest z Pcimia Dolnego, skoro rozmówcę nad tym przykładowym morzem
                interesuje raczej gdzie mieszka, a nie gdzie się urodził.

                Odnoszę wrażenie, że niektórzy "rodowici" warszawiacy mają jakieś problemy,
                które usiłują leczyć swoją urojoną "lepszością" z racji bycia rodowitym.

                I jeszcze wytłumaczcie skąd przekonanie, że każdy kto urodził się w stolicy, zna
                to miasto i jego historię? Bo z moich obserwacji wynika co innego.
                • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 07.10.09, 15:49
                  > Odnoszę wrażenie, że niektórzy "rodowici" warszawiacy mają jakieś problemy,
                  > które usiłują leczyć swoją urojoną "lepszością" z racji bycia rodowitym.

                  Nie. Tutejszym, rodowitym, jest po prostu PRZYKRO, że przyjezdni traktują nasze
                  miasto jak latrynę. Najpierw nasikają na podłogę, a potem narzekają, że brudno...
                  • Gość: AW Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 10.10.09, 20:53
                    Przyjezdni tak sikają? Skąd wiesz? Jakieś brzydkie generalizowanie...
                    • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 16:54
                      Gość portalu: AW napisał(a):

                      > Przyjezdni tak sikają? Skąd wiesz? Jakieś brzydkie generalizowanie...

                      To nie geralizowanie
                  • Gość: Castorp Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.kredytbank.pl 16.10.09, 14:44
                    A co powinienem mówić w swojej sytuacji?
                    Urodzony w Gdańsku, od urodzenia do 21 roku życia mieszkający w
                    Gdyni, od 21 roku w Warszawie... skąd pochodzi w połowie moja
                    rodzina (cała ze strony ojca, który to w latach 50. postanowił
                    szukać szczęścia nad morzem - właśnie w Gdyni), a druga połowy z
                    Kaszub.
                    Jakieś sugestie? Lubię to miasto, czuję się w nim dobrze, interesuję
                    się jego losem, płacę tu podatki, topografię znam lepiej niż
                    niejeden "miejscowy" (np. moje kuzynki i ciotki warszawianki),
                    walczę o jego estetykę, etc.
                    To jak? Mogę mówić, że jestem z Warszawy, czy nie?
                  • jamesonwhiskey Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 15:31
                    > Nie. Tutejszym, rodowitym, jest po prostu PRZYKRO, że przyjezdni traktują nasze
                    > miasto jak latrynę


                    ale jakie wasze miasto ??

                    miasto to twor zywy ciagle sie zmienia , tlumy sie przewalaja
                    a twoj komentaz zajechal mieszkancem zapadlej dziury ,
                    gdzie to nagle pojawia sie obcy
                  • Gość: qwerty Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 22.10.09, 22:15
                    I dlatego, że jest im przykro, to plują na wszystkich przyjezdnych jak leci i
                    wywyższają się z racji bycia "rodowitymi"? Jak da mnie to jednak wygląda
                    bardziej na leczenie kompleksów.
                    • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 22.10.09, 22:40
                      Jedni plują i się wywyższają, inni nie. NIE GENERALIZUJ KU... I NIE STOSUJ
                      ODPOWIEDZIALNOŚCI ZBIOROWEJ
                      • Gość: qwerty Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 31.10.09, 17:37
                        Ekhem, może zanim ciśnienie ci skoczy następnym razem to czytaj dyskusję, w
                        którą się włączasz? W pierwszym poście wyraźnie napisałam, że chodzi o
                        niektórych warszawiaków, którzy tak robią. Dostałam określoną odpowiedź i
                        do niej się odniosłam. O co ci biega?
      • maitresse.d.un.francais Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 08.10.09, 23:47
        A pochodzisz stamtąd, gdzie się urodziłeś.

        Mogłabym wprawdzie tłumaczyć, że znajomych mam zewsząd, ale widzę, że nic i tak
        nie zmaże tej strasznej winy, żem warszawianka.
        • Gość: gość Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" IP: 193.200.216.* 09.10.09, 09:39
          > A pochodzisz stamtąd, gdzie się urodziłeś.
          Mój mąż urodził się w Warszawie, gdyż teściowa specjalnie
          zamieszkała na miesiąc przed planowanym terminem porodu w Warszawie,
          żeby dziecko było "warszawskie". Później wrócili do siebie, do
          Siedlec. Od 10 lat mąż mieszka w Warszawie. Jest warszawiakiem czy
          nie?
          Ja mieszkam w Warszawie od lat 25, urodziłam się gdzie indziej. 10
          lat swojego życia spędziłam w mieście, które chyba lubiłam, ale
          którego dobrze nie pamiętam.
          Kim jestem? I skąd jestem? :O
          • woda.na.mlyn Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 09.10.09, 09:49
            Tak generalnie to dyskusja jest bez sensu, bo dumę z bycia
            warszawiakiem to mogli mieć Waldorff czy Wiech, Starzyński czy
            Stępowski - ludzie którzy coś dla tego miasta zrobili, rozsławili je
            w taki czy inny sposób a nie jedynie w nim mieszkali. Starzyńskiego
            słynne słowa "Chciałem by Warszawa była wielka" ... ciekawe ilu
            warszawiaków, czy rodowitych czy przyjezdnych w ogóle myśli o swoim
            mieście w takich kategoriach. Obserwując ma sie wrażenie że
            zdecydowana większość traktuje miasto jak służebną dziewkę którą
            najlepiej wykorzystać i porzucić (czytaj dorobić się w korporacji i
            wynieść do "rezydencji" na wieś).
            • lavinka Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 16.10.09, 13:56
              Ja tak myślę,zresztą między innymi dlatego focę Warszawę(jak i całą
              Polskę zresztą) by pokazać co ciekawsze miejsca. To są miejsca
              ciekawe tylko dla mnie, bo zazwyczaj nie z przewodnika tylko odkryte
              przypadkiem-ale to właśnie uważam za najważniejsze w byciu
              Warszawianką. By o miasto dbać i by o nim mówić w dobrym
              kontekście(choć i nie unikać opisywania złych rzeczy).

              Nie wiem dlaczego w antywarszawskości przoduje Łódź. Nie mam pojęcia
              czemu akurat to miasto, bo wydawało by się,że Kraków ma więcej
              powodów ;)
              • klapounio Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 16.10.09, 14:10
                >Nie wiem dlaczego w antywarszawskości przoduje Łódź. Nie mam pojęcia
                czemu akurat to miasto<

                Pewnie dlatego, że to miasto Łódź :))
                • Gość: Łodzianin Łódź IP: *.toya.net.pl 17.10.09, 09:21
                  Jeśli chodzi o Łódź, to ostatnio strasznie nas rozbawili znajomi, którzy
                  opowiadając o Wawie i Łodzi wypowiadali się tonem "Łódź to tragiczne zarobki,
                  syf, kiła i mogiła. Warszawa to sukces życiowy!". Wszyscy pochodzimy z
                  mniejszego miasta, w Łodzi zarabiamy kilkukrotnie więcej niż oni w W (zarobkami
                  się nie chwalimy, więc tego pewnie nie wiedzą), ale W to szczęście i w zasadzie
                  współczują nam, że aktualnie mieszkamy w Łodzi. Przez takich ludzi nabiera się
                  niechęci do Warszawy.
            • Gość: Emeryt Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 18:25
              Waldorff się chyba w grobie przewraca: był poznaniakiem.
              Pozdrowienia, Emeryt
              • klapounio Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 16.10.09, 20:12
                > Waldorff się chyba w grobie przewraca: był poznaniakiem.<

                Ale nie z urodzenia.
                Poza wszystkim: racja.
        • Gość: makaka poznań nie trawi warszwiaków!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 12:26
          moja koleżanka miała chłopaka z w-wy i jak ten chłopak przychodziła na imprezy
          domowe zawsze był gnębiony(bo z w-wy)i długo tak nie wytrzymał. niestety musiał
          zerwać z dziewczyną. trochę mi go był szkoda:)
        • Gość: belial Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 12:47
          > A pochodzisz stamtąd, gdzie się urodziłeś.

          Doprawdy? Czyli np. senator John McCain musiałby mówić, że jest z
          Panamy. Co za idiotyzm...
          • madame_charmante Re: Tak! "Skąd jesteś", czyli "skąd pochodzisz" 16.10.09, 16:17
            Moja mama urodziła się w głębokiem, pod wilnem. We wrocłaiu mieszka
            50 lat. ... mam pytac, czy to juz głupie?
            nota bene.. te wywody .. o pochodzeniu czyms podobnym do rasizmu
            zatrącają :/
            ciekawe, że we wrocławiu nikt nie kwiczy z radochy, gdy okaże się
            że dziewczyna mowi, ze jest z wrocławia, ale urodzila się i do
            szkoły chodzila w ścinawie :/..
      • Gość: wawa Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.med.nyu.edu 16.10.09, 16:03
        Warszawa brudna i smierdzi??? HALO??? Nowy Jork to dopiero jest brudny i
        smierdzi. Warszawa jest naprawde czystym miastem. Wystarczy sie troche
        przejechac po innych stolicach/duzych miastach, zeby to dostrzec.
        • Gość: anya Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 16.10.09, 22:28
          > Warszawa brudna i smierdzi??? HALO??? Nowy Jork to dopiero jest brudny i
          > smierdzi. Warszawa jest naprawde czystym miastem. Wystarczy sie troche
          > przejechac po innych stolicach/duzych miastach, zeby to dostrzec.

          NY?
          Paryż stokroć gorszy!
          • Gość: m Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 17.10.09, 09:58
            Albo Mediolan ;D
      • arieska Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 03:34
        Gość portalu: kkk napisał(a):
        > inna sprawa to wasze oburzenie, ktorego nie do konca rozumiem. zalozmy,
        > spotykamy kogos w gorach, on pyta skad jestesmy, myslicie, ze obchodzi go, gdzi
        > e
        > sie urodzilismy, gdzie mieszkalismy do 5 roku zycia, a gdzie do 2 klasy liceum?
        > nie, on pyta, gdzie pracujemy, gdzie sie bawimy i wychowujemy dzieci. i czy to
        > wazne, czy 3 czy 30 lat?

        Milo, ze ktos taka odpowiedz wlasciwie rozumie - mnie rowniez do glowy by nie
        przyszlo, ze ktos oczekuje wywodu o pochodzeniu. To wg mnie pytanie o stan
        obecny, a nie przeszlosc i dzieje dotychczasowego zycia. Po przeczytaniu jednego
        z wczesniejszych postow, ze odpowiedz zgodna ze stanem obecnym to ukrywanie
        pochodzenia czy cos w tym stylu, rece mi opadly. Wychodzi na to, ze po
        uslyszeniu pytania "skad jestes?" nalezy spytac, co autor ma na mysli, aby nie
        bylo nieporozumien.
    • kaga9 Re: o Warszawie i Warszawiakach 07.10.09, 00:21
      To ja inaczej- o "chęci" (w przeciwieństwie do niechęci) do stolicy.

      Dwa lata temu pojechaliśmy na wakacje w góry. Jak to zwykle bywa- kwatera
      namierzona w necie, gdzie wyglądała przyzwoicie. Na miejscu- ufff. Wiele rzeczy
      bym zniosła, ale w łazience było zwyczajnie BRUDNO, ewidentnie nieposporzątane
      po poprzednich turystach. Fuj. Poprosiliśmy właścicielkę, żeby ogarnęła
      łazienkę. Pani nawet nie zajrzała, jeno rzekła: "Coś podobnego. Do mnie
      przyjeżdża prawdziwe państwo z Warszawy i nikt się nigdy nie skarżył".
      Cóż, my nie z Warszawy, wynieśliśmy się natychmiast;)
      • x.armide Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 01:15
        ehh nessie to ty prezentujesz jakis kompleks warszawiaka ktorego boli to ze coraz wiecej ludzi moze powiedziec o sobie ' jestem z warszawy' kkk bardzo dobrze to opisal
        • Gość: rodowita Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 09:49
          To ja to rozwinę - też jestem z dziada pradziada z Warszawy i nie
          mam kompleksów z tym związanych. Ale ważne jest utożsamianie się z
          miastem, z którym się mieszka. Jasne, że każdy może mieszkać tam
          gdzie chce i mówic o sobie jestem z...., ale jak słyszę różnych
          ludzi opowiadających (czasem publicznie) jaka ta Warszawa
          odpychająca, ludzie podli i w ogóle wszystko be i jednocześnie
          tkwiących w tym mieście, to mi różne głupie myśli do głowy
          przychodzą. A już jak słyszę p. Panasewicza, czy innego Burusewicza
          piejącego swą antywarszawską pieśń i że "twarze w metrze są obce, no
          bo poco się znać" to mi się robi niedobrze. No ludzie, przymusu nie
          ma.
          • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 20:37
            A już jak słyszę p. Panasewicza, czy innego Burusewicza
            > piejącego swą antywarszawską pieśń i że "twarze w metrze są obce, no
            > bo poco się znać"

            Jak ktoś lubi, żeby mu bliźni zaglądali w garnek i w gacie... Ja tam sobie
            bardzo cenię anonimowość wielkomiejską.
    • juliadruzylla Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 23:07
      A mnie drażnią zarówno przyjezdni którzy z obrzydzeniem mówią o
      Warszawie że brudna i brzydka (to po cholerę tu siedzą? Ja za żadną
      cenę nie zdecydowałabym się na życie w miejscu którego nie lubię -
      nie jestem masochistką) jak i Warszawiacy z dziada pradziada dla
      których to że ich przodkowie urodzili się właśnie tu a nie 30km
      dalej stanowi główny jeśli nie jedyny powód do dumy (bardzo to
      smutne BTW) i na każdym kroku podkreślają swoją wyższość
      nad "napływem". Mieszkam w Warszawie już ponad 10 lat, urodziłam się
      w innym dużym mieście które w tej chwili wydaje mi się obce,
      Warszawę bardzo lubię (inaczej bym tu nie mieszkała, logiczne),
      zwłaszcza południowe dzielnice, mam sporo ukochanych miejsc i
      wszystkie dalekie od turystycznych rejonów, wiem o Warszawie więcej
      niż niejeden Warszawiak, mam tu pracę, mieszkanie, faceta
      (Warszawiaka z dziada itp), płacę podatki. I co mam mówić kiedy ktoś
      pyta skąd jestem? Mówić o mieście gdzie spędziłam dzieciństwo, za
      którym nigdy nie przepadałam i w którym znam trzy ulice na krzyż?
      • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 23:17

        > wszystkie dalekie od turystycznych rejonów, wiem o Warszawie więcej
        > niż niejeden Warszawiak,

        No widzisz, i to się liczy. :-) Jak miło. :-)

        Ja jestem dosyć świeża jako rodowita, po prostu podkreślanie rodowitości wzięło
        się stąd, że Polska Warszawie gębę dorobiła, w czym niemały udział mieli
        NIEKTÓRZY przyjezdni, wyrabiając temu miastu złą opinię.

        • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 23:18

          > Ja jestem dosyć świeża jako rodowita, po prostu podkreślanie rodowitości wzięło
          > się stąd, że Polska

          Reszta Polski. Gdyby ktoś się zapragnął czepić pars pro toto.
        • Gość: AW Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.acn.waw.pl 10.10.09, 20:58
          > w czym niemały udział mieli
          > NIEKTÓRZY przyjezdni, wyrabiając temu miastu złą opinię.

          I NIEKTÓRZY rodowici.

          Przyjezdni dają miastom energię do rozwoju. Gdyby nie oni, miasta by się
          zakisiły w tym swoim sosie pełnym rodowitości i samouwielbienia.
    • Gość: bosa Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 23:23
      Marionetta, nie wiem czemu fascynuje Cie wątek niechęci do Warszawy, mnie owa
      niecheć nie dziwi po przeczytaniu 38503820 wątków w stylu poniższego:

      forum.gazeta.pl/forum/w,630,101352388,101352388,Lekarz_ktory_.html
      • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 09.10.09, 23:27
        Wątek zalinkowany jest wybitnie głupi, ale jak się ma do tematu?
        • Gość: bosa Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 00:14
          Serio nie jarzysz? To dam Ci jeszcze inny przykład. Otóż zapytałam kiedyś na
          forum wnętrzarskim o to gdzie najlepiej kupić parkiet (chodziło mi o to czy w
          sklepie spacjalistycznym czy w markecie budowlanym). Otrzymałam odpowiedź
          "Zajrzyj na Bartycką". I to mnie właśnie tak wkurza, to defaultowe założenie, że
          rozmówca jest z Warszawy. Bo poza Warszawą nie ma netu, nieprawdaż? Ostatnio na
          forum kuchnia była wątek "Gdzie najlepsza pizza?" Po kilkunastu odpowiedziach
          autor wątku łaskawie dodał, że chodzi OCZYWIŚCIE o Warszawę. Noszkurde.
          • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 00:22
            Gość portalu: bosa napisał(a):

            > Serio nie jarzysz? To dam Ci jeszcze inny przykład. Otóż zapytałam kiedyś na
            > forum wnętrzarskim o to gdzie najlepiej kupić parkiet (chodziło mi o to czy w
            > sklepie spacjalistycznym czy w markecie budowlanym). Otrzymałam odpowiedź
            > "Zajrzyj na Bartycką".

            Rozumiem, że gdyby to był wrocławianin i odpisał ci odruchowo "Zajrzyj do sklepu
            X" (nie wiem, gdzie we Wrocku sprzedają parkiety) tobyś się nie oburzyła?

            Każdy odruchowo pisze o swoim mieście.
            • Gość: bosa Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 12:47
              Trochę odwracasz kota ogonem:) Bo widzisz, wrocławianin nie napisałby "Zajrzyj
              na ul.X" tylko napisałby "Jeśli przypadkiem jesteś z Wrocka, zajrzyj na ul.X" I
              to jest ta jakże subtelna różnica;)

              > Każdy odruchowo pisze o swoim mieście

              Nie zgodzę się. Wspomniałam wyżej o wątku nt.najlepszej pizzy, otóż jakoś nie
              przyszło mi do głowy napisać o (wyśmienitej skądinąd) pizzerii, którą mam za
              rogiem, i to bez wymienienie nazwy miasta.

              A jeszcze...

              > Każdy odruchowo pisze o swoim mieście

              A jeśli jest ze wsi a nie z miasta? Zakładamy,że każdy jest z miasta, bo na wsi
              Internet? to byc nie może;)

              ...no dobra, już się nie czepiam;)
              • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 15:45
                Gość portalu: bosa napisał(a):

                > Trochę odwracasz kota ogonem:) Bo widzisz, wrocławianin nie napisałby "Zajrzyj
                > na ul.X" tylko napisałby "Jeśli przypadkiem jesteś z Wrocka, zajrzyj na ul.X" I
                > to jest ta jakże subtelna różnica;)

                Masz gwarancję, że tak by napisał?
                >

                >
                > A jeśli jest ze wsi a nie z miasta?

                To o swojej wsi.

                Widzisz, sama przyznałaś, że się czepiasz. :-)
              • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 15:46

                >
                > A jeśli jest ze wsi a nie z miasta? Zakładamy,że każdy jest z miasta, bo na wsi
                > Internet? to byc nie może;)

                Raczej, że na wsiach rzadziej bywają pizzerie niż w miastach.
              • Gość: rodowita Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 08:09
                Oj, nieładnie. Człowiek Ci poradził, chciał dobrze, popełnił
                niezręczność, bo nie podał miasta i dostało mu się. Wiadomo
                warszawski buc. Pewnie odechciałoby mu się życzliwości raz na zawsze
                gdyby przeczytał ten wątek.

                Ps. Jednak wiedziałaś gdzie ta Bartycka?
                • Gość: rodowita Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 08:15
                  To powyżej było do Bossy, oczywiście
          • Gość: heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 00:54
            A to burak/jebnięty, jak on mógł:P
            A czy Ty napisałaś " Gdzie w X można kupić parkiet" , nie? No to się nie dziw,
            że każdy myśli odruchowo o miejscu swojego zamieszkania. Ja takie rzeczy
            traktuję z humorem, i tyle.
            • Gość: bosa Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 12:14
              Szanowna/y heco7
              Napisałam coś w stylu "Czy lepiej parkiet kupić w markecie budowlanym
              (tanio,choć jakość nierówna) czy w sklepie specjalistycznym (drogo, ale zapewne
              wyższa jakość).
              Na to dostałam idiotyczną odpowiedź taką jak zacytowałam wyżej. Zresztą to tylko
              przykład, chodzi mi generalnie o pewne zjawisko i nie udawaj, że nie wiesz o co
              chodzi, bo jest b.powszechne.

              Natomiast Twoje słowa "burak/jebnięty" uważam za dno i pięć metrów mułu. Nie
              cierpię prostactwa. EOT.
              • Gość: heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 12:53
                Ależ to Twój "współnienawidzący" warszawiaków wspólnik - carwszechrusi nazywa
                nas burakami/jebniętymi:D
                Nie przeczytałaś jak widzę dokładnie wątku. Nie rozumiesz ironii, jaka szkoda :P
                I wiem o co Ci chodzi, ale radzę jeszcze raz przeczytać co napisałaś. Facet
                odpowiedział na pytanie dokładnie- supermarket czy sklep specjalistyczny- dla
                niego to Bartycka. Czyli mnóstwo specjalistycznych sklepów z różnymi cenami,
                cudami egzotycznymi( wszystko do domu). I tego nikt nie nazywa inaczej jak
                właśnie Bartycka.
                Ty nie podałaś miasta/ on nie podał miasta- jesteście kwita :D
                • maitresse.d.un.francais Droga Heco 13.10.09, 15:49
                  Gdyby wrocławiak napisał o sklepie NIE PODAJĄC swojego miasta, to byłoby gapiostwo.

                  Jeśli wrocławiak pisze o sklepie NIE PODAJĄC miasta, to jest to warszawskie
                  chamstwo i arogancja.

                  Zasada jest taka, jak z feministkami:

                  Jeśli Kasia rozczarowała się Wojtkiem, to jest to kwestia relacji Kasia-Wojtek.

                  Jeśli zaś Wojtkiem rozczarowała się feministka Zosia, to znaczy, że Zosia jest
                  lesbą, a w ogóle pasztetem.
                  • Gość: heca7 Re: Droga Heco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 16:48
                    A wiesz, masz całkowitą rację :)
                    • maitresse.d.un.francais Re: Droga Heco 13.10.09, 17:01
                      Gość portalu: heca7 napisał(a):

                      > A wiesz, masz całkowitą rację :)

                      Druga zasada analogiczna: PRO - Prowokować, Rozwścieczyć, Osądzić.

                      1. Prowokujemy ofiarę.

                      2. Ofiara wkurza się słusznie i posuwa się np. do werbalnego wrzucenia
                      prowokatorowi.

                      3. Prowokator osądza: Ach, jacy oni/jakie one (feministki/warszawiacy/księża/tu
                      wpisz nielubianą grupę) chamscy i agresywni.
                  • Gość: bosa Re: Droga Heco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 17:18
                    Cóż, chyba przeceniłam Twoją inteligencję. Wobec tego jeszcze raz. Przeczytaj
                    pomału i ze zrozumieniem.
                    Na pytanie jakie postawiłam, wrocławianin,poznaniak czy rzeszowiak nie odpowie
                    "Zajrzyj na ul.X", tylko wymieni nazwę miasta.
                    Z niewiadomych względów warszawiak zakłada, że rózmówca jest z Wawy i wie co to
                    jest jakaś tam Bartycka. Pani Bartycka? Pomijając, ze rada jest o kant stołu
                    roztrzaść, bo mam tam z domu 313km.
                    Jeśli jeszcze nie kumasz, oto kolejny przykład z Forum Uroda:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,211,100694884,100694884,pani_Beata_z_salonu_fryzjerskiego_Cherry_.html

                    I co, tu też autorka "przez roztrzepanie" nie dodała o jakież to miasto chodzi?
                    Takich wątków jest multum.
                    I przypominam, że słowa "chamstwo" uzyłaś Ty a nie ja.
                    A o czepianiu dodałam tylko dla rozluźnienia atmosfery, bo to w końcu Forum
                    Humorum. Ale jak widać, niektórych agresja po prostu roznosi.I to jest niestety
                    bardzo warszawskie, co konstatuję z przykrością, bo znam paru fajnych ludzi z Wawy.

                    • nessie-jp Re: Droga Heco 13.10.09, 17:28
                      > Na pytanie jakie postawiłam, wrocławianin,poznaniak czy rzeszowiak nie odpowie
                      > "Zajrzyj na ul.X", tylko wymieni nazwę miasta.
                      > Z niewiadomych względów warszawiak zakłada, że rózmówca jest z Wawy i wie co to
                      > jest jakaś tam Bartycka.

                      Zaraz. Chwileczkę. Rozpiszmy to sobie po kolei.

                      Jeśli miasto = X, to wtedy adres = ulica w X
                      Jeśli miasto = Warszawa, to wtedy adres = ulica (bez podawania miasta.

                      Czy tak? Dobrze zrozumiałam?

                      W takim razie wybacz, ale trzeba szczególnej tępoty, żeby
                    • maitresse.d.un.francais Re: Droga Heco 13.10.09, 17:43
                      Gość portalu: bosa napisał(a):

                      > Cóż, chyba przeceniłam Twoją inteligencję. Wobec tego jeszcze raz.

                      A to rozumiem jest przykład miłego, przyjaznego zachowania nie-warszawianki. Prawda?


                      > "Zajrzyj na ul.X", tylko wymieni nazwę miasta.

                      Tak. Wymieni. Użyłaś czasu przyszłego. Masz gwarancję, że każdy nie-warszawiak
                      wymieni nazwę swojej miejscowości?


                      /
                      > I przypominam, że słowa "chamstwo" uzyłaś Ty a nie ja.

                      No i? Czytaj ze zrozumieniem. Użyłam słowa "chamstwo", owszem, ale nie odniosłam
                      go do Ciebie, a poza tym niekoniecznie pisałam tylko o tobie, może jeszcze o
                      innych rozmówcach?


                      Ale jak widać, niektórych agresja po prostu roznosi.

                      Użycie słowa "chamstwo" świadczy o agresji?




                      I to jest niestety
                      > bardzo warszawskie

                      Taaa, bo poza Warszawą to istna Arkadia, co człowiek, to do rany przyłóż, bez
                      żadnych wyjątków, nie?
              • Gość: ksjp Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.bilfinger.pl 16.10.09, 13:19
                a te EOT to przypadkiem nie objaw prostactwa....
          • paulinaa Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 11:59
            a tu się muszę zgodzić, jak na forach ktoś o coś pyta i nie poda miasta to w 99%
            jest to warszawiak ;)
            • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 14:46
              > a tu się muszę zgodzić, jak na forach ktoś o coś pyta i nie poda miasta to w 99
              > %
              > jest to warszawiak ;)


              To prawda. Nawet w 99,5%. Tylko czy - jak pisali o tym niektórzy powyżej - to
              jest chamstwo?

              Moim zdaniem może to być najwyżej jakiś przejaw niewielkiego samouwielbienia i z
              tego najwyżej można się pośmiać.
          • Gość: elle Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 17.10.09, 21:18
            > Otrzymałam odpowiedź
            > "Zajrzyj na Bartycką". I to mnie właśnie tak wkurza, to defaultowe
            założenie

            jeśli nie określiłaś w poście o jakie masto chodzi, to
            odpisujący deflautowo założyli, że z warszawy.
            czyli nie musieli ci tłumaczyć, gdzie jest bartycka
          • blinski Re: o Warszawie i Warszawiakach 19.10.09, 01:06
            hm, myślałem, że już wszyscy się przyzwyczaili, że jak się nie pisze o jakie miasto chodzi, to chodzi o warszawę. w nieformalnych rozmowach internetowych ton nadaje nie poprawność polityczna, każąca równać w swej istotności malutkie wsie i stolicę, lecz utylitaryzm i wygoda. skoro najczęściej jednak chodzi o warszawę, to po co każdorazowo wymieniać, że właśnie o nią chodzi.
          • awdotia.romanowna Re: o Warszawie i Warszawiakach 04.11.09, 22:40
            Zauważasz tylko to, co chcesz zauważać (aby potwierdzić swoją tezę).
            Dziwnym trafem przed chwilą czytałam wątek, gdzie użytkowniczka
            forum wymienia nazwę miejsca a nie podaje nazwy miejscowości:

            "ja dzisiaj parsknęłam smiechem w solarze - płaszcz 100 procent
            wiskoza za ponad 1000 zł - wykończenie dajcie spokój i cienki jak to
            z sieciówki... liczę na sklep na placu wielkopolskim. jak tam
            nie kupię, to juz nie wiem... w zeszlym roku w pabii były fajne -
            ciepłe i ładne - ale odkryłam to gdzieś w styczniu i niestety
            rozmiary były juz tylko wielgachne"

            https://forum.gazeta.pl/forum/w,650,102524920,102524920,cieple_plaszcz
            e_nie_istnieja_.html

            Zaznaczam, że na pewno nie chodzi o Warszawę, bo w W-wie nie ma ww.
            placu.

            I pewnie takich przykładów jest multum... Tylko, że jak ktoś z
            Warszawy zapomni o nazwie miasta podając adres sklepu to dlatego, że
            ma W-wę za pępek świata, za jedynie miasto, w którym są sklepy etc.
            A jak ktoś z Poznania czy Szczecina nie poda nazwy miasta to "pewnie
            dlatego, że jest roztrzepany".

            Pozdrawiam
    • carwszechrusi Warszawiacy pod namiotem :) 10.10.09, 10:32
      Z obserwacji poczynionych w te wakacje... pole namiotowe, jezioro, cisza, spokój, nagle zjawiają się 2 gabloty na warszawskich numerach. Spokój pryska. Warszawiacy przywożą ze sobą:

      -Telewizor (sic!)
      -Lampę halogenową
      -GRILL ELEKTRYCZNY(sic!)
      -Sprzęt do wędkowania który wystawiają na widoku w dmuchanej łódeczce(sami nie wędkują przez cały pobyt)- chyba żeby podziwiać to wystawili
      -suszarkę do bielizny i masę totalnie nieprzydatnych rzeczy

      Warszawiacy oglądają reklamy w TV, raczą się potrawami z prądu poczem decydują się na przejażdżkę rowerową.Szykowaniu się nie ma końca... pompowanie kół, gładzenie rowerków,smarowanie łańcuchów, wbijają się w ciasne geterki, ubierają rękawiczki. Myślałem że zamierzają conajmniej pyknąć dystans kilkudziesięciu kilometrów... warszawiacy wrócili po 15 minutach zmęczeni, spoceni a jakże dumni...
      • Gość: heca7 Re: Warszawiacy pod namiotem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.09, 16:23
        To generalizowanie. Ja bym się tak nigdy pod namiot nie wybrała( ani moi
        znajomi).A jeżdżę. Nie mam też problemów z dłuższą wycieczką rowerową( w mojej
        galerii jest parę zdjęć właśnie z takiej wycieczki) i nie jeżdżę w ciasnych
        geterkach ani to w czym jeżdżą inni mnie nie interesuje.
        Poza tym skąd wiesz czy byli rodowici warszawiacy czy nie? :P
        • maitresse.d.un.francais Dwie gabloty to ilu osobników? Poniżej tysiąca? 10.10.09, 16:28
          Bo tak około tysiąca zaczyna się grupa reprezentatywna.

          Jak przedmówczyni - nie jeżdżę pod namiot, na rowerku niechętnie, ale jak jest
          okazja, to pojeżdżę kilka godzin, chętnie natomiast wiosłuję.

          Niczego nie wywieszam, telewizora ani suszarki nie wożę.
          • carwszechrusi [...] 11.10.09, 16:03
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • laenia Re: Kompleksiki... 11.10.09, 21:55
              Kompleksy rodowitego mieszkańca dużego miasta wobec prowincji?? Nie spotkałam
              się z takim zjawiskiem. A cała twoja wypowiedź jest tak idiotyczna, że nie ma co
              jej komentować.

              Wprawdzie gdybym nawet 20 lat mieszkała w Warszawie, to i tak na pytanie "skąd
              jesteś?" odpowiedziałabym, że z Krakowa :) Ale naszą stolicę szanuję i jestem z
              niej dumna, zwłaszcza przez wzgląd na to, jak potoczyły się jej losy w czasie
              ostatniej wojny. Lubię tam jeździć, czuję genius loci tego miejsca. Nietrudno mi
              sobie wyobrazić, że gdybym urodziła się w Warszawie i miała tam swoje korzenie,
              kochałabym ją tak, jak kocham Kraków, ale nawet i bez tego ma ona miejsce w moim
              sercu. Generalizowanie i najeżdżanie na Warszawę i jej mieszkańców, bo spotkało
              się jakichś buraków w samochodach na warszawskich rejestracjach, uważam za
              przejaw bezmyślności i zwykłą gównażerię.
              Kilka lat temu w Sopocie widziałam koszulki z napisem NIE JESTEM Z WARSZAWY i
              ludzi chodzących w tych koszulkach. Dla mnie to było mało zabawne, trochę żałosne.
              Pozdrawiam warszawiaków :)
            • juliadruzylla Re: Kompleksiki... 11.10.09, 22:44
              carwszechrusi napisał:
              A po 18 kupno biletu MZK w tej olbrzymiej wsi pełnej pryjezdnych i
              rdzennych buraków to wyczyn godny krzyża walecznych.

              Szukałeś biedaku biletów MZK a my tu bitety ZTM mamy. Nic dziwnego
              że wyszła z tego mission impossible. A bilety ZTM można kupić przez
              całą dobę w automatach na stacjach metra i przystankach. A także u
              kierowców:-) Buziaki.
              • jacek731 Re: Kompleksiki... 16.10.09, 16:59
                Nie jest kwestią ważną, czy ktoś jest z Warszawy, czy z innego miasta. Ważne
                jest, czy pochodzi z miasta, czy ze wsi generalnie. Ludzie ze wsi są prostsi,
                głupsi (ale nie mniej inteligentni), zagubieni, naiwni, z dziwnymi, regionalnymi
                przyzwyczajeniami. Jak ktoś jest z Poznania, czy z Krakowa, to wiadomo, że
                człowiek obyty. Ale ze wsi - siermiężny po prostu.
              • Gość: ichi51e Re: Kompleksiki... IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 17.10.09, 03:35
                Balwanem jest ten co tu sie nasmiewa z nazwy MZK podajac jedynie
                sluszna ZTM. ZTM dopiero pare lat temu zmienilo nazwe z MZK i kazdy
                normalny (i warszawiak i nie) chyba umie tez skrot rozwinac.
                Dalej czekam na rady RODOWITYCH Warszawiakow ("W" specjalnie)na to
                jak ma o sobie mowic
                a.)osoba urodzona w Warszawie, a ktora spedzila zycie w miescie X
                b.) urodzona w X w wieku Y lat przeprowadzona do Wwy obecnie np
                50letnia. (studiowala w Wwie) itd
                Ludzie, zycie nie jest takie proste - w dzisiejszych czasach malo
                kto spedza zycie na duszy w jednym miejscu. Wazne jak ktos sie czuje
                a opinie "rodowitych" o kant d... potluc. Z moich obserwacji zreszta
                wynika ze najglosniej szczekaja zawistne lenie "z dziada pradziada"
                pewnie dlatego ze do niczego sie nie nadaja i tylko biadolic umieja
                ze im te tluki z Pcimia nie dosc ze robote kradna i wyscig szczurow
                nakrecaja to jeszcze maja czelnosc tytul "Warsiawiaka" podkradac!

                Zyj i daj zyc innym

                p.s co do "klotni o Bartycka" to chce zaznaczyc ze tu nie chodzi o
                adres (choc "Bartycka" jest na ul Bartyckiej w Wwie) ale raczej o
                typ miejsca. Jest to cos jakby bazar (tak przynajmniej wyglada) z
                rzeczami wykonczeniowymi do domu. Gdy czegos nie wiesz: uzyj google.
                • juliadruzylla Re: Kompleksiki... 18.10.09, 00:12
                  Gość portalu: ichi51e napisał(a):
                  Balwanem jest ten co tu sie nasmiewa z nazwy MZK podajac jedynie
                  sluszna ZTM.

                  Wyluzuj i spójrz na tytuł forum
                  • chicot Luz... 18.10.09, 11:45
                    ...a może trochę dystansu?
                    Być może jesteśmy z jednej sadzawki.
            • maitresse.d.un.francais Re: Kompleksiki... 12.10.09, 18:42


              carwszechrusi napisał:

              > Oj macie wy w tej Warszawie kompleksy wobec tzw "prowincji".

              Ach, że to u was te damy i dżentelmeni?
              • maitresse.d.un.francais Re: Kompleksiki... 12.10.09, 18:42
                maitresse.d.un.francais napisała:

                >
                >
                > carwszechrusi napisał:
                >
                > > Oj macie wy w tej Warszawie kompleksy wobec tzw "prowincji".

                Gdybyś czytał uważnie, zauważyłbyś, że nie używam słowa "prowincja".
          • lavinka Ja wożę lodówkę 16.10.09, 14:02
            rowerową turystyczną, co by się masełko nie skisło. Czy to podchodzi
            pod warszawskie fanaberie? Czy jeszcze nie? ;)))
    • Gość: MarionEta Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.09, 16:56
      Ostatnia stacja benzynowa BP przed granicą w Cieszynie. Dystrybutor
      z "gazem" (LPG) - jest jak to zwykle bywa na stacjach - jeden z
      możliwoscią tankowania z dwu stron. Ale... z obu stron stoją auta
      na "warszawskich" numerach. WB na poczatku - o ile dobrze pamietam.
      Samochody są puste. Kolejka zainteresowanych tankowaniem gazu nie
      rośnie tylko dlatego, że nastepni podjeżdżający, widząc pięć czy
      sześć samochodów - rezygnują. Tymczasem wewnątrz stacji dwie
      rodzinki w markowych dresikach - widać kroi sie dłuższy wyjazd,
      rządzął: "rozkoszne" dzieciaczki wśród dokazywania, wrzasków i
      płaczów dokonuja wyboru batoników, chipsów i napojów. Potem siku i
      kupa, a jakże. A na koniec kierują się do barku na kawę. Nie powiem,
      jedna z młodych mamuś zajarzyła, że ich samochody "może blokują"
      dystrybutor. Jej macho zbył jej wątpliwości stanowczym: "jak sobie
      hanysy trochę poczekają, nic im się nie stanie".
      Opisałem tak zwany "fakt autentyczny" .

      Właśnie dlatego Warszawiacy są na swój sposób "lubiani" na
      prowincji...
      • heca7 Re: o Warszawie i Warszawiakach 11.10.09, 19:59
        No tak, jak już kończą się rzeczowe argumenty to zaczyna się tykanie z małej
        litery i wyzywanie od buraków. Ja może jestem dziwna ale Ty musisz mieć jakiegoś
        cholernego pecha do tych warszawiaków! Wszędzie Cię napadają, przeszkadzają, są
        głośni, chamscy i niewychowani. Cóż po Warszawie jeździ masa samochodów
        leasingowanych z numerami z Poznania, Krakowa itd. Czy mam z góry zakładać, że
        jedzie Poznaniak to pewnie czyścioch i pedant, Krakus skąpiec??? Nie, nie
        oceniam ludzi po rejestracji samochodowej, NIGDY.
        Biorę sobie tu na świadków innych forumowiczów- czy ja kogokolwiek, kiedykolwiek
        nazwałam burakiem???? Nie potrafisz wymyślić inteligentniejszego wyzwiska???
        • Gość: mimoza Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.pl 11.10.09, 20:45
          Nie wiem, nie spotakałam się z jakimiś dziwnymi zachowaniami na hasło Warszawa w innych dużych miastach, natomiast jeżdząc do rodziny na wieś nauczyłam się nie afiszować z tym skąd przyjechałam.
          A bo to usłyszałam, że z Warszawy jestem a ubieram się jak wieśniara;) (T-shirt i jeansy), albo zanim doszłam na wiejską dyskotekę już się dowiedziałam, że tamtejszy macho czeka na "tą z Warszawy" żeby ją przlecieć;) Komentarze tamtejszych lasek "w Warszawie to same takie chudzielce?". Gdzie się nie pojawiłam czułam że wzbudzam sensację:/. Mineło jak zaczełam mówić że jestem z Maciejowic :)
          • maitresse.d.un.francais Bo Polska, to wiecie, taki ciekawy kraj... 12.10.09, 18:41
            że wszystkie chamy to w tej Warszawie mieszkają.

            A w innych miejscowościach to same damy i dżentelmeni, panie tego!

            A Laenia jest fajna babka. ;-) Laenia, mieliśmy mieć uczelniany objazd po Kraku,
            ale nas oszukali, że nie można, a pojechały studia dzienne.
            • carwszechrusi Prawda w oczy kole :) 12.10.09, 19:26
              Dość ciekawa sprawa jaki rwetes jaki szał jakie tupanie nóżkami drodzy wsiawiacy :) nie zmieni to faktu że coś z wami nie tak skoro ludzie was postrzegają tak a nie inaczej.
              • heca7 Re: Prawda w oczy kole :) 12.10.09, 19:41
                Na razie to wszyscy mogli zobaczyć jakimi epitetami obsypujesz nieznanych Ci,
                Bogu ducha winnych rodaków :P
                Nazywasz ich wsiawiakami. Rozumiem, że dla Ciebie wieś to określenie
                pejoratywne, tak? No jeśli tak, to obraziłeś właśnie tak z pół Polski.
                Musi Cię strasznie ta Warszawa w oczy kłuć, nie udało się? Pracy nie znalazłeś?
                Na studia się nie dostałeś? Panna z Wawy cię rzuciła?
                Musi być coś na rzeczy, radzę wizytę u psychiatry- sprawdź tylko czy nie kończył
                studiów w tej "wsiawie" :P

                "...nie żegnam się, nie pozdrawiam pani matki..."
              • maitresse.d.un.francais Re: Prawda w oczy kole :) 12.10.09, 22:23
                carwszechrusi napisał:

                > Dość ciekawa sprawa jaki rwetes jaki szał

                Rwetes? A zwłaszcza szał? Masz zwidy?


                jakie tupanie nóżkami drodzy wsiawiac
                > y :) nie zmieni to faktu że coś z wami nie tak skoro ludzie was postrzegają tak
                > a nie inaczej.

                Ludzie, to znaczy ty?
                • carwszechrusi :) 13.10.09, 02:47
                  Próżnoś repliki się spodziewał, nie dam ci prztyczka ani klapsa,
                  nie powiem nawet pies cie je..ł- bo to mezalians byłby dla psa.
                  • Gość: lola Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 10:45
                    A ja odróżniam przyjezdnych od miejscowych po ich zajebistym
                    cisnieniu na kasę, karierę i na to aby mieć wszystko co najlepsze,
                    aby móc sie pochwalić u siebie. Zarżnięcie się dla naj samochodu,
                    mieszkania, oczywiście apartament, a jak wynajmowanie to też w super
                    miejscu, a w piatek po południu jazda do mamusi po wałówkę, bo w
                    końcu trzeba się dobrze najeść. Zaniżanie pensji, bo na początku
                    godzą się pracować za bezcen oby tylko sie zaczepić, a później sami
                    płaczą, bo okazuję się, że życie w Warszawie jest bardzo drogie.
                    Niedawno w TV jakiś pajac stwierdził, ze nie będzie płacił podatków
                    w Wawie, bo to miasto nic mu nie dało, on tu tylko pracuje (15
                    lat!).To cóż takiego dało mu jego miasto,bo dla mnie praca to
                    podstawa. No i jak tu nie kląć.
                    • Gość: mika Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 12:07
                      Chyba trochę sobie przeczysz, albo robisz duży skrót myslowy, bo dla mnie
                      "ciśnienie na kasę" i "praca za bezcen" przeczą sobie:)
                      • gorillon o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 15:03
                        Dzien dobry.
                        Skupcie sie, podaje fakty:

                        1. Kazdy Warszawiak wobec reszty Polaków moze czuc sie szczególnie dumny, ze
                        jest z Warszawy, tak jak kazdy Polak w Europie, ze jest z Polski. Dlaczego? Nie
                        do konca wiadomo. Ale tak jest.

                        2. Kazdy, kto mieszka w Warszawie moze czuc sie Warszawiakiem, jezeli obdarza to
                        miasto czyms na kształt sympatii. Niezaleznie od tego, gdzie sie urodził. Jezeli
                        zamieszka w niej, a potrafi tylko na nia narzekac, to jest przyjezdnym burakiem.
                        Jezeli urodzil sie w niej, i tez tylko narzeka, jest miejscowym burakiem.

                        3. Burakow nie brakuje. Jest ich sporo w Warszawie, jest (jeszcze wiecej -
                        liczebnie) poza nia. Z ludzmi milymi, uczynnymi, zrelaksowanymi sytuacja wyglada
                        tak samo.

                        4. Sklonnosc do generalizowania ulatwia nam, prostym ludziom, ogarniecie swiata
                        i jego tajemnic. Stad predkosc w przypisywaniu innym zespolow cech. Np. "Z
                        Warszawy - to buc." Albo "Buc z Warszawy? na pewno przyjezdny". Albo - "Z
                        Poznania, to pracowity i oszczędny". Tymczasem, gno prawda.

                        5. Przyszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie...

                        6. Tu wklej swoja fotografie.
                        • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 17:05
                          > 1. Kazdy Warszawiak wobec reszty Polaków moze czuc sie szczególnie dumny, ze
                          > jest z Warszawy, tak jak kazdy Polak w Europie, ze jest z Polski. Dlaczego? Nie
                          > do konca wiadomo. Ale tak jest.

                          To się nazywa "patriotyzm lokalny". Tak samo każdy mieszkaniec Poznania, Krakowa
                          czy Fromborka może czuć się szczególnie dumny, że jest z Poznania, Krakowa lub
                          Fromborka. Dlaczego? Bo na tym polega zjawisko patriotyzmu lokalnego.

                          Uwaga: Warszawiakom patriotyzm lokalny jest wzbroniony! Nie wolno czuć się
                          dumnym, że jest się z Warszawy. To bardzo brzydko, tak się czuć. To fe. Gafa
                          towarzyska. Można ewentualnie czuć się zawstydzonym, że jest się z Warszawy --
                          na to reszta kraju łaskawie zezwala.


                          > 2. Kazdy, kto mieszka w Warszawie moze czuc sie Warszawiakiem, jezeli obdarza to
                          > miasto czyms na kształt sympatii.

                          Bingo. Ale żeby broń Boziu nie czuł się dumny, bo wtedy
                          • gorillon Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 10:24
                            nessie-jp napisała:

                            > > 1. Kazdy Warszawiak wobec reszty Polaków moze czuc sie szczególnie dumny,
                            jest z Warszawy, tak jak kazdy Polak w Europie, ze jest z Polski. Dlaczego? Nie
                            do konca wiadomo. Ale tak jest.
                            >
                            > To się nazywa "patriotyzm lokalny". Tak samo każdy mieszkaniec Poznania,
                            Krakowa czy Fromborka może czuć się szczególnie dumny, że jest z Poznania,
                            Krakowa lub Fromborka. Dlaczego? Bo na tym polega zjawisko patriotyzmu lokalnego.

                            O nie, to coś dużo więcej :-)
                            Chodzi o to specjalne dziedzictwo historyczno-metafizyczne, które wyróżnia
                            Warszawę na tle innych miast Polski ("Warszawa - miasto nieujarzmione",
                            "Warszawa nie wierzy łzom" itd.)
                            Tak jak analogiczne dziedzictwo pozwala nam patrzeć z góry na inne ludy Europy,
                            zwłaszcza Zachodniej (no i Czechów): "Co oni tam wiedzą? Czy oni cierpieli? Nic
                            nie cierpieli. To MY cierpieliśmy. Ho,ho, jak myśmy cierpieli!..."

                            Miałem na myśli to, że właśnie z dziedzictwem tym można się utożsamić (jak
                            Muniek Staszczyk rodem z Częstochowy), co z kolei daje prawo do stawiania się
                            wyżej niż pospolite bractwo z innych stron.

                            ;-)
                            • woda.na.mlyn Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 13:17
                              > "Warszawa nie wierzy łzom"

                              Hehehehehe no wreszcie coś humorystycznego w tym wątku :-P

                              Łzom nie wierzy miasto z podobnym, ale dużo większym pałacem ;-)

                              https://film.stereo.pl/skany/1024/3/9/4/4/6/4/394464.jpg


                              • gorillon Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 13:42
                                Dzięki, że zauważyłaś/eś mój skromny dowcip :-)
                                • gorillon Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 13:47
                                  Jest jeszcze film "Lecą z Żurawiej", obrazujący katastrofalne skutki zamknięcia
                                  ulicy Hożej (ale to - z "Nie tylko dla Orłów").

                                  PS Żurawia, Hoża - nazwy ulic w Śródmieściu Warszawy

                          • madame_charmante Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 16:33
                            a bądź sobie dumna i blada ze swojego miasta. Tylko nie traktuj przy
                            okazji innych z wysoka - tych flancowanych, co JUZ 3 lata mieszkająw
                            wawie :/.. to wszystko bedzie ok
      • nessie-jp Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 17:00
        Identyczny obrazek x 20 widuję jeżdżąc nad morze, tylko
      • kajak75 Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 13:01
        Niewielu znam warszawiakow, ktorzy wiedza lub uzywaja okreslenia "hanysy":-)
        • kasia-s Re: o Warszawie i Warszawiakach 17.10.09, 12:39
          bo to tylko "rodowici" znają takie określenie ;)
    • mikuma Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 14:43
      Czemu akurat Wawa? Największym burakiem w Warszawie, o jakim słyszałem, to jest
      jeden senator PiS, z Lublina. A Jan Maria "Biją mnie Niemcy" Rokita? Krakusek
      wychowany na preclach. Generalizowanie - ja jestem po ojcu ze Świętokrzyskiego -
      i tam nikt nigdy się mnie nie czepiał za pochodzenie ze Stolicy.
      • alefajnie Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 14:55
        Mam na imię Paweł i jestem Warszawiakiem.
        Uważam, że niniejszy wątek w całości nadaje się na Forum Debilum, a
        nie Humorum.
        • Gość: inka Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.09, 04:15
          alefajnie napisał:

          > Mam na imię Paweł i jestem Warszawiakiem.

          Natychmiast przepros! A w ogole czy chcesz o tym porozmawiac? Choc chyba jestes
          juz w jakiejs grupie wsparcia ;)
      • maitresse.d.un.francais Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 15:51
        Świętokrzyskiego

        Pozdrawiam Świętokrzyskie, mam stamtąd Przyjaciółkę.
        • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 13.10.09, 23:01
          Po pierwsze muszę zastrzec, że IMAO nigdy nie należy generalizować i z cech
          nawet naprawdę występujących w grupie wyciągać wniosków co do jednostek.
          Mieszkaniec wsi znanej z długowieczności może umrzeć w kołysce.

          Po drugie w Wwie mieszkałem i nie mieszkam, więc miałem pole do obserwacji.
          Wyniki odnoszą się do średniej lub ekstremów, nie są miarodajne dla oceny
          jednostek. A są następujące:

          1) Należy odróżnić warszawiaka i warszawianina. Wy z Wwy to o ile wiem
          rozgraniczacie tak, że warszawiak to każdy z Wwy, a warszawianin to mieszkaniec
          'rdzenny'.

          2) Warszawianie i w ogóle większość warszawiaków w stosunkach towarzyskich
          przeważnie robili na mnie na pierwszy rzut oka wrażenie ludzi chłodniejszych niż
          ludzie z południa. Teraz wiem, że to raczej kwestia mniejszego okazywania emocji
          niż mniejszego przeżywania.

          Co nie zmienia faktu, że największym jajcarzem, jakiego w życiu poznałem, jest
          warszawianin z dziada pradziada.

          3) Natomiast w życiu codziennym i zawodowym Warszawa kipi emocjami, częściej
          negatywnymi. Mało gdzie jest równie łatwo się pobić na ulicy czy przynajmniej
          spotkać z bezinteresowną agresją (fakt faktem, że za ten efekt odpowiada w 90%
          tak naprawdę garstka świrów, licząca może parę tysięcy osób, w tym
          przypuszczalnie większość urodzonych poza Wwą).

          Np. niedaleko Placu Bankowego prowadziła kiosk baba, która spięła się z co
          najmniej kilkunastoma osobami z mojej pracy z tak poważnych powodów jak np.
          prośba o ogólnodostępny gratisowy dodatek do gazety ("bo tu jest napisane "w
          Twoim kiosku" - a pan nie zawsze u mnie kupuje!!!!") czy zapłacenie o 1 grosz za
          mało (goniła kolegę kilkaset metrów na przystanek pod UM/UW); mnie inny debil w
          spożywczym tej samej okolicy zjechał od ostatnich za to, że śmiałem, spiesząc
          się, wyjąć colę z lodówki, położyć mu odliczone pieniądze przed nosem i wyjść (i
          nie chodziło mu o zeskanowanie kodu, bo tego nie robił). Jeszcze inny kretyn,
          jeżdżący czymś drogim, chciał się bić z kolegą - kierowcą trabancika - za to, że
          kolega śmiał się zatrzymać na czerwonym, jak jadącemu za kolegą kretynowi się
          spieszyło.

          Przy czym podkreślam, że Warszawa w gruncie rzeczy nie zasługuje na swoją
          opinię, a zawdzięcza ją w 90% garstce świrów, niestety bardzo widocznych, oraz w
          10% codziennemu stresowi i pośpiechowi, jakoś tam przekładającym się na emocje u
          wszystkich.

          4) Żydzi mawiali sami o sobie, że najlepszy Żyd jest znacznie lepszy od
          najlepszego goja, ale najgorszy żyd jest stokroć gorszy od najgorszego goja.
          Znakomicie pasuje to do warszawiaków i chyba w szczególności do warszawian.
          Poznałem w Wwie naprawdę wybitne umysły i ludzi naprawdę kryształowych, w tym
          wielu warszawian od pokoleń - i poznałem świrów, o których mowa wyżej [btw dwoma
          największymi chamami i świrami, jakich poznałem, mieszkającymi w Wwie, była moja
          własna ciotka (urodzona w Wwie, ale jej rodzice już nie) i niejaki Damian P.
          z... nieważne skąd, ale z południa]. Uwielbiam dwie inne moje ciotki,
          warszawianki od pokoleń - u jednej z nich bardzo słychać, że urodziła się na
          wschód od Wisły (te wszystkie "nie mogie", "chiba", "troszkie", na Pragie"...
          słodkie:). Ekstrema są więc w Wwie rzeczywiście ekstremalne.
          • gorillon Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 10:37

            > Mieszkaniec wsi znanej z długowieczności może umrzeć w kołysce.

            Racja, zważ jednak, że długowieczność mieszkańców wsi (plemienia raczej) musi
            być warunkowana genetycznie. A o coś takiego trudno w przypadku Warszawiaków ;-)

            > 1) Należy odróżnić warszawiaka i warszawianina. Wy z Wwy to o ile wiem
            rozgraniczacie tak, że warszawiak to każdy z Wwy, a warszawianin to mieszkaniec
            'rdzenny'.

            At.

            > 4) Żydzi mawiali sami o sobie, że najlepszy Żyd jest znacznie lepszy od
            > najlepszego goja, ale najgorszy żyd jest stokroć gorszy od najgorszego goja.
            > Znakomicie pasuje to do warszawiaków i chyba w szczególności do warszawian.

            Statystyka. Jeżeli w Warszawie jest więcej mieszkańców niż w jakimkolwiek innym
            mieście, to więcej jest świrów i chamów oraz wybitnych umysłów, niż gdzie indziej.
            Czy natomiast warszawski cham jest bardziej chamski od chama z Grudziądza? Śmiem
            wątpić. I czy stołeczny światły umysł będzie z definicji światlejszy od
            światłego Jeleniogórzanina? Bzdura.
            • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 10:54
              > > Mieszkaniec wsi znanej z długowieczności może umrzeć w kołysce.
              >
              > Racja, zważ jednak, że długowieczność mieszkańców wsi (plemienia raczej) musi
              > być warunkowana genetycznie. A o coś takiego trudno w przypadku Warszawiaków ;-


              Chodziło mi raczej o to, że nie można ze średniej w populacji wyciągać wniosków
              co do jednostek. W genetykę nie wnikam:)
              > > 1) Należy odróżnić warszawiaka i warszawianina. Wy z Wwy to o ile wiem
              > rozgraniczacie tak, że warszawiak to każdy z Wwy, a warszawianin to mieszkaniec
              > 'rdzenny'.
              >
              > At.
              >
              > > 4) Żydzi mawiali sami o sobie, że najlepszy Żyd jest znacznie lepszy od
              > > najlepszego goja, ale najgorszy żyd jest stokroć gorszy od najgorszego go
              > ja.
              > > Znakomicie pasuje to do warszawiaków i chyba w szczególności do warszawia
              > n.
              >
              > Statystyka. Jeżeli w Warszawie jest więcej mieszkańców niż w jakimkolwiek innym
              > mieście, to więcej jest świrów i chamów oraz wybitnych umysłów, niż gdzie indzi
              > ej.
              > Czy natomiast warszawski cham jest bardziej chamski od chama z Grudziądza? Śmie
              > m
              > wątpić. I czy stołeczny światły umysł będzie z definicji światlejszy od
              > światłego Jeleniogórzanina? Bzdura.

              Teoretycznie bzdura, w praktyce właśnie takie przesunięcie ekstremów w stronę
              jeszcze bardziej ekstremalną ja frred IMAO zaobserwowałem. I nie chodzi o
              większą ilość chamów czy geniuszy, tylko o to, że cham z Wwy jest chamski do
              kwadratu, a geniusz z Wwy ma spore szanse wyróżniać się w tłumie geniuszy. Nie
              wiem, jak to możliwe, ale coś takiego zaobserwowałem.
              • gorillon Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 13:50
                >I nie chodzi o większą ilość chamów czy geniuszy, tylko o to, że cham z Wwy
                jest chamski do kwadratu, a geniusz z Wwy ma spore szanse wyróżniać się w tłumie
                geniuszy. Nie wiem, jak to możliwe, ale coś takiego zaobserwowałem.

                Jasne, a warszawskie metro jest najdłuższe w Polsce ;-)
                • frred Re: o Warszawie i Warszawiakach 14.10.09, 18:07
                  To, że stwierdzenie jest oczywiste, nie zmienia faktu, że jest prawdziwe :P :)
          • rrosemary Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 13:21
            >
            > 1) Należy odróżnić warszawiaka i warszawianina. Wy z Wwy to o ile wiem
            > rozgraniczacie tak, że warszawiak to każdy z Wwy, a warszawianin to mieszkaniec
            > 'rdzenny'.

            - Odwrotnie: warszawiak to rdzenny, a warszawianin to nie-rdzenny.
          • blinski warszawiak i warszawianin 19.10.09, 12:50
            śmieszy mnie określenie 'warszawianin' - brzmienie ma nadęte i napuszone. nie spotkałem się, jak żyję, z rozgraniczeniem na warszawiaków i warszawian. to jak z ziemniakiem i kartoflem - który lepszy od drugiego?:) nie jestem do końca pewny, ale określenie 'warszawiak' brzmi po prostu jak upowszechnienie i zalegitymizowanie lingwistyczne (hehe) potocznej formy określenia mieszkańca stolicy, zwanego niegdyś poprawnie jedynie warszawianinem. to samo z krakowianami i krakowiakami, jak i poznanianami (tak, kiedyś się tak mówiło:) i poznaniakami.
            rozgraniczanie i nadawanie innego znaczenia dwóm formom to współczesny wymysł, na dodatek na tyle mało powszechny i oczywisty, że częste są kłótnie o to, co która oznacza:)
            • frred Re: warszawiak i warszawianin 19.10.09, 22:26
              blinski napisał:

              > śmieszy mnie określenie 'warszawianin' - brzmienie ma nadęte i napuszone. nie s
              > potkałem się, jak żyję, z rozgraniczeniem na warszawiaków i warszawian. to jak
              > z ziemniakiem i kartoflem - który lepszy od drugiego?:) nie jestem do końca pew
              > ny, ale określenie 'warszawiak' brzmi po prostu jak upowszechnienie i zalegitym
              > izowanie lingwistyczne (hehe) potocznej formy określenia mieszkańca stolicy, zw
              > anego niegdyś poprawnie jedynie warszawianinem. to samo z krakowianami i krakow
              > iakami, jak i poznanianami (tak, kiedyś się tak mówiło:) i poznaniakami.
              > rozgraniczanie i nadawanie innego znaczenia dwóm formom to współczesny wymysł,
              > na dodatek na tyle mało powszechny i oczywisty, że częste są kłótnie o to, co k
              > tóra oznacza:)

              No nie, to ma znaczenie - nie w sensie, żeby kogoś dyskryminować, tylko w sensie
              Twojej tożsamości kulturowej, tzw. prerozumienia, tego, kim jesteś.

              Jest różnica, czy wypowiadam się o "średnich" postawach w Wwie, czy o postawach
              "starych" Wwiaków/Wwian.

              Ja jestem człowiekiem pogranicza i to jakoś mnie identyfikuje kulturowo.
    • Gość: trzy_grosze Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.10.09, 23:55
      Wydaje mi się, że żadnemu innemu miastu w Polsce nie zrobiono tak
      fatalnego PRu jak Warszawie, czyja to wina, nie wiem, ale przyznaję,
      że padłam jego ofiarą. Mieszkam w Wwie od 2 lat i wyznam szczerze,
      że gdy okazało się, ze muszę się wyprowadzić z Wrocławia, który
      szczerze polubiłam, mieszkając tam 10 lat(wcześniej mieszkałam też
      gdzie indziej, ale to nieważne) do tego "strasznego, brzydkiego i
      nieprzyjaznego" miasta byłam przerażona.Znajomi też nie ułatwiali,
      bo każdy jeszcze bardziej pogłębiał moją depresję durnymi reakcjami
      w stylu "O Boże..." jakby chodziło conajmniej o wywózkę na Sybir. I
      musiałam zweryfikować dość mocno swoje poglądy, miasto dało się
      polubić, znalazłam tu świenych ludzi, ciekawe zakątki, smaczki i
      dziwactwa architektoniczne i nie tylko, powiew historii (jak chyba w
      żadnym innym mieście)Biję się w pierś, że dałam się zwieść
      stereotypom
    • darkraj Jest charakterystycznym zjawiskiem, 14.10.09, 08:03
      ======================== że rodowici mieszkańcy mojego ukochanego Miasta
      niezwykle rzadko pytają swoich rozmówców o ich pochodzenie. Dla nas jest
      naprawdę rzeczą bez znaczenia miejsce urodzenia / wychowania lub zamieszkiwania.
      Oceniamy ludzi po ich zachowaniu, kulturze bycia i szacunku dla innych.
      Jednak nie potrafię w kilku słowach wyrazić umiejętności rozpoznawania
      mieszkańców stolicy; czasami jest to jedno słowo, gest czy nawet tzw. akcent,
      którego nikt nigdy się nie nauczy nie zdzierając wielu par butów na warszawskim
      bruku.

      Przyznam szczerze, że wielokrotnie napotkane nagabywanie pytaniem: "...a pan, to
      skąd, jeśli można spytać?..." działa na mnie irytująco, no bo jakież to ma
      znaczenie dla rozmówcy lub neutralnego tematu konwersacji? A już do szewskiej
      pasji doprowadza mnie dociekanie uściślenia odpowiedzi: "...ale z SAMEJ
      Warszawy?...".

      Wielokrotnie zauważyłem, że podanie mojego miejsca urodzenia, dorastania (i, mam
      nadzieję pochówku na Powązkach) powoduje u wielu rozmówców niejakie zmiany w
      mile rozpoczętej dyskusji czy wesołej zabawie. Być może dają wtedy znać o sobie
      jakieś idiotyczne kompleksy tudzież stereotypy spowodowane nieeleganckim
      zachowaniem się ludzi wyłącznie deklarujących się Warszawiakami.
      Takich proponuję ignorować w życiu codziennym, innej rady nie mam. Pozdrawiam
      wszystkich przytomnych, mówiących tym samym językiem, bez względu na miejsce
      urodzenia lub pobytu. Darkraj.
      • carwszechrusi Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 13:13
        Liżcie się po jajajch na pociechę,płaczcie nad swym losem i twórzcie kółko wzajemnej warszawskiej adoracji. Jeszcze raz powiem. Jeśli 1 osoba mówi że jestes pijany to można to olać ale jeśli mówią to 3 osoby należy iść do domu się wyspać. Warsiawiacy! Jesteście w Polsce pośmiewiskiem- dobrze że staracie się zdefiniować dlaczego niestety inna sprawa jest taka że tego nie zrozumiecie- bo nie chcecie zrozumieć. Generalizujemy- bo wątek dotyczy spraw generalnych- jak głosi tytuł "o warszawie i warszawiakach" a nie o niektórych mieszkańcach tego brzydkiego miasta. Jesteście nielubiani i sami to widzicie. Nie gra roli czy ktoś sie tam urodził czy przyjechał. Za snobizm, niewychowanie, butę - widoczną na tym forum szczególnie jaskrawie, za to że nie potraficie śmiać sie z samych siebie za to że "cały naród buduje swoją stolice" (niewiadomo dlaczego wasze metro jest budowane z budżetu państwa a nie miasta takwięc żebyście mogli wygodnie podróżować po mieście składa się mieszkaniec i Szczecina i Lublina) spraw takich są setki. Krótko- jesteście nielubiani i śmieszni a prawda ta w oczy kole
        • klapounio Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 13:32
          > Jeśli 1 osoba mówi że jestes pijany to można to olać ale jeśli mówią to 3 osoby należy iść do domu się wyspać. Warsiawiacy! <

          A zatem przeczytaj to zdanie tak ze sto razy, najlepiej przed lustrem. Może coś [tu wstaw co chcesz] sprawi, że zrozumiesz. Choć wątpię szczerze...
          Sio, trollu, z warszawskiego poletka. Nie podoba się? To a kysz!
        • Gość: rodowita Re: Liżcie się po jajajch :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 13:38
          A jak nie mam jaj (z przyczyn, mam nadzieję, oczywistych) to po czym
          mam się lizać? A Pan Szanowny z jakiego miasta? Gdzież to, ach
          gdzież można nauczyć się tak pięknie do ludzi się zwracać?
          • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 15:32
            Gość portalu: rodowita napisał(a):

            > A jak nie mam jaj (z przyczyn, mam nadzieję, oczywistych) to po czym
            > mam się lizać? A Pan Szanowny z jakiego miasta? Gdzież to, ach
            > gdzież można nauczyć się tak pięknie do ludzi się zwracać?

            W internecie nie ma ludzi. Są nicki i profile.
            • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 15:37
              Warszawiak, Ślązak i Kaszub pojechali na wczasy do Egiptu. Gdy płynęli łódką, wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Po chwili złamali tę pieczęć i z dzbana wyleciał Dżinn.
              - Uwolniliście mnie, spełnię wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego.
              Kaszub:
              - Ja tak kocham Kaszuby... Niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb będzie pod dostatkiem, a turyści niech będą porządni i bogaci.
              Dżinn:
              - Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione.
              Warszawiak:
              - Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.
              Dżinn:
              - OK. Zrobione. Teraz ty - Dżinn zwraca się do Ślązaka.
              Slązak:
              - Powiedz mi coś więcej o tym murze wokół Warszawy.
              - No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześlizgnie.
              Slązak:
              - Dobra. Nalej wody do pełna.
              • frred Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 18:14
                A na jakiej podstawie Wasze Wieliczestwo stosuje odpowiedzialność zbiorową i
                obraża wszystkich mieszkańców Wwy za grzechy niektórych (choćby i licznych)?

                Samodzierżawia uże niet.

                A stosujących odpowiedzialność zbiorową się po II WŚ taśmowo wieszało, Jugole
                jednego gnoja nawet wbili na pal. Przypominam.
                • carwszechrusi Nie chce cie zmarszczyć fredzie 14.10.09, 18:26
                  Nie chce cie zmarszczyć fredzie ale tytuł jest "o warszawie i warszawiakach" siłą rzeczy tyczy się więc ogółu, stereotypów i donosi do całości mieszkańców wsiawy.
                  • frred Re: Nie chce cie zmarszczyć fredzie 14.10.09, 18:34
                    Ale oprócz tytułu wątku jest jeszcze tytuł forum oraz zasady kultury osobistej.

                    A zmarszczyć mnie... wielu próbowało... a ich kości bieleją na wszystkich
                    frontach Europy (że niedokładnie zacytuję "C.K. Dezerterów":)))))))))).

                    Pzdr
              • frred Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 18:26
                A kawał o Egipcie oczywiście genialny:)))))

                Ponieważ się zrobiło trochę za poważnie, to o 2 stereotypach:

                1) Powiedzenie "Znać się na czymś jak warszawiak na geografii" znaczy,że osoba
                nie ma o tym czymś pojęcia. W wielu przypadkach potwierdzam prawdziwość
                stereotypu (pomijam mylenie Śląska z Zagłębiem, ale są osoby z wyższym
                wykształceniem np. nie wiedzące, gdzie jest Sieradz, czy biorące mowę ukraińską
                za... śląską /sic!!!!/) - ale znów nie można generalizować i rozciągać tego na
                wszystkich.

                2) Ostatnio usłyszałem od mieszkanki okolic Lublińca, że kierowcy z Sosnowca są
                gorsi niż z Wwy:) Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, ale rozśmieszyć mnie zdołała:)
                • carwszechrusi Zuchwalstwo „wesołych dam” 14.10.09, 19:37
                  Artykuł o prostytucji w Toruniu z początku XX w.

                  Zuchwalstwo „wesołych dam”

                  Należałoby ukrócić im nieco swobody, bo oto, jak donosi nam jeden z czytelników naszych, gdy w ub. czwartek przechodził on nad Wisłą w pobliżu stacji gołębi pocztowych, jedna z tych nimf z „wysokości” swego chwilowego stanowiska, z ogrodu, gdzie dawniej mieścił się szpital „Dobrego Pasterza” a obecnie znajduje się stacja rewizyjna dla „wesołych dam” - obrzuciła stekiem wyzwisk.
                  Takie wypadki zaczepiania przechodniów zdarzają się częściej. A przed kilku dniami na ul Szerokiej 2 takie damy, ok. godz. 12-ej w nocy, będące w towarzystwie mężczyzny, napadły pewną przechodzącą ulicą niewiastę i pobiły ją. I w ogóle na głównych ulicach miasta późną godziną ten gatunek kobiet zaczyna u nas być całkiem „po warszawsku” natarczywy. Dobrze byłoby przyciągnąć im nieco cugli.
                  Słowo Pomorskie, maj 1929 r.

                  Z dziada pradziada warszawama złe konotacje. :)

                  LINK otoruniu.net/zuchwalstwo-„wesolych-dam”/
                • Gość: corgan kawał o Egipcie - z taaaaaaaaką brodą IP: *.chello.pl 17.10.09, 00:37
                  i nudny jak flaki.
              • gorillon Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 19:34
                Sameś pan to wymyślił?
                Czy na Śląsku dużo takich myślicieli?

                Woda nie wypełni przestrzeni wokół muru, bo przecież Ślązak wykorzystał już
                swoją szansę u dżina:
                "spełnię wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego."
                "Slązak:
                - Powiedz mi coś więcej o tym murze wokół Warszawy."

                Cóż, Ślązak okazał się być po prostu osłem. Widać, że nie z Warszawy.
                • Gość: bielawa Re: Liżcie się po jajajch :) IP: 85.222.87.* 14.10.09, 19:50
                  Gorillon, umówisz się ze mną na piwo?
                  • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 19:53
                    A nikt się nie odniesie do warszawskiej natarczywości?
                    • gorillon Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 20:01
                      Po co? Wystarczy już śląskiej!
                  • gorillon Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 20:02
                    Chętnie. Tylko w jakiej miejscowości?? ;-)
                    • carwszechrusi Zatkało kakało:) 14.10.09, 20:10

                      • carwszechrusi Re: Zatkało kakało:) 14.10.09, 20:11
                        Oczywiście tobie :) żebyś tego "po warszawsku" nie zinterpretował.
                        • Gość: mimoza Re: Zatkało kakało:) IP: *.chello.pl 14.10.09, 20:34
                          No właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze. Zjawi się taki carwszechrusi, uprze się na siłe, że ludzie z Warszawy są źli i basta. Ja zadam Ci pytanie. Ilu znasz Warszawiaków? Ja znam ich całe mnóstwo. Nie wnikam czy od dziada pradziada w Warszawie mieszkają, czy od 3 lat. Ale pewnie Cię zdziwie jeśli napiszę, że są normalni:).
                          Czemu Ty znasz odmieńców? A może po prostu swój do swojego ciągnie?
                          • carwszechrusi Re: Zatkało kakało:) 14.10.09, 20:37
                            znam 7 warszawiaków 2 warszawianki z czego 1 pukam okazyjnie. Czmu znam odmienców? Źle zadałaś pytanie. Czemu zwracasz uwagę na ich odmienność. Ano dlatego że aż kłuje w oczy.
                            • Gość: mimoza Re: Zatkało kakało:) IP: *.chello.pl 14.10.09, 20:47
                              > z czego 1 pukam okazyjnie
                              znaczy chwalisz się czy narzekasz???
                    • Gość: bielawa Re: Liżcie się po jajajch :) IP: 85.222.87.* 14.10.09, 20:20
                      Ja w sprawie piwa. odpowiadalaby mi miejscowość, której przyznano
                      jakiś order. znasz taką?
                      • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 20:30
                        Warszawie przyznanu Order Virtuti Militari za to że Warszawiacy dali się wyrżnąć w pień w ilości około 200000 i do tego pozwolili zrównać piękne wówczas miasto (podobno piękne- babcia twierdzi że takie samo syfne było i przed wojną) z ziemią.

                        Drugim takim miastem jest Lwów ale oni dostali medal za zwycięstwo a nie porażkę.

                        Ponadto jest masa miast odznaczonych ordery (np sztandaru pracy)
                        • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 20:33
                          Przepraszam za polszczyznę nieskłądną nieco ale conieco wypiłem :)
                        • Gość: bielawa Re: Liżcie się po jajajch :) IP: 85.222.87.* 14.10.09, 20:38
                          mój przedmówca tak elegancko i lapidarnie przedstawił sprawę, że
                          przechodzi ochota na piwo. o woli że nie wspomnę.
                          • carwszechrusi Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 20:42
                            To twoj problem- mi tam niezmiennie piwo smakuje.
                          • Gość: bielawa Re: Liżcie się po jajajch :) IP: 85.222.87.* 14.10.09, 20:44
                            wybaczcie glupote.
                            to naprawde nie temat na to forum.
                            • frred Re: Liżcie się po jajajch :) 14.10.09, 21:32
                              Carze Wszechrusi! Wasze Wodkożłopnoje Wielicziestwo! Do ku... nędzy
                              najjaśniejszej!!!

                              Czy Waszemu Wieliczestwu już dokumentnie odjebało?

                              Czy naprawdę uparłeś się, żeby wszyscy dotąd Cię ceniący uznali Cię za pojeba i
                              trola?

                              Co Ci ku... odjebało? Kochanka z Wwy nie przyjechała a druga ma okres?

                              Za co ludzi obrażasz?

                              ---
                              Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
                              • klapounio Zostawmy carskie truchło na śmietniku historii... 14.10.09, 21:44
                                • frred Re: Zostawmy carskie truchło na śmietniku histori 14.10.09, 21:53
                                  Na dzisiejszy wieczór raczej tak. Na inne - to od niego zależy.
                                  • heca7 Re: Zostawmy carskie truchło na śmietniku histori 14.10.09, 22:28
                                    Ależ nie! Pomęczmy go jeszcze trochę;)
                                    Opluł się już jak bóbr z reklamy, upił z nerwów i dowiedzieliśmy się, że jego
                                    babcia też Warszawiaków nie lubiła. Widocznie to rodzinne:)
                                    • klapounio Re: Zostawmy carskie truchło na śmietniku histori 14.10.09, 22:30
                                      Sadysta :)
                                    • carwszechrusi Re: Zostawmy carskie truchło na śmietniku histori 14.10.09, 22:49
                                      heca7 napisała:

                                      > Ależ nie! Pomęczmy go jeszcze trochę;)
                                      > Opluł się już jak bóbr z reklamy, upił z nerwów i dowiedzieliśmy się, że jego
                                      > babcia też Warszawiaków nie lubiła. Widocznie to rodzinne:)

                                      Reniu! Renato! Dowiedziałaś się jedynie że moja babcia uważała Warszawę przedwojenną za miasto pełne brudu. Resztę dopisałaś sobie w główeńce sama. A to niedobrze. Wyobraź sobie takiego maszynistę pociągu, albo pilota samolotu rejsowego...
                                      • heca7 Re: Zostawmy carskie truchło na śmietniku histori 14.10.09, 23:06
                                        Ach. Widzę, że zajrzałeś na moją wizytówkę:)
                                        Bardzo Cię musi boleć, że masz tak mało wspólników, nawet z innych miast.
                                        No dalej, wieczór taki nuuudny.
                                        • carwszechrusi Reniu umów się ze mną! 14.10.09, 23:19
                                          Wieczór nudny nie jest. Nudni są warszawiacy. Zawsze mnie bawił taki owczy pęd i gniew ludu. Taka zbiorowość nawet forumowa identyfikująca się z jakąś ideą czy rzeczą- tutaj miastem to niezwykle wdzięczny obiekt zabaw socjotechnicznych :) Pozdawiam Reniu Renato. Masz ty nieco oleum w kiepele i za to wódki ci dać.
                                          • heca7 Re: Reniu umów się ze mną! 15.10.09, 00:01
                                            Ło matko! zrobiłam konkietę :D
                                            Co do wódki, to właśnie zaliczyłam 3 kieliszki. Wystarczy, dziękuję, muszę
                                            jeszcze wejść na piętro.
                              • carwszechrusi Fredzie szanowny! 14.10.09, 22:45
                                frred napisał:

                                > Carze Wszechrusi! Wasze Wodkożłopnoje Wielicziestwo! Do ku... nędzy
                                > najjaśniejszej!!!
                                >
                                > Czy Waszemu Wieliczestwu już dokumentnie odjebało?
                                >
                                > Czy naprawdę uparłeś się, żeby wszyscy dotąd Cię ceniący uznali Cię za pojeba i
                                > trola?
                                >
                                > Co Ci ku... odjebało? Kochanka z Wwy nie przyjechała a druga ma okres?
                                >
                                > Za co ludzi obrażasz?

                                Fredzie szanowny! Nie marszcz się! Kochanka z Warszawy okres ma gdy jej pozwolę. Agdy mnie nie posłucha to stosunek waginalny nie jest jedynym z możliwych a i moje preferencje inne drogi zaspokajania chuci czynią nie mniej satysfakcjonującymi. A pijesz zapewne do mej oceny hekatomby warszawskiej zwanej powstaniem? Ja wiem że najsłuszniejsza linia naszej władzy nakazuje jedynie słuszną ocene wydarzeń z roku 44, pozwól jednak mieć Carowi Twemu zdanie własne, odrębne, pisane logiką i zdrowym rozsądkiem. Bardzo cię lubie fredzie, nie unoś się zatem. Masz taki ładny nick.
                                • frred Re: Fredzie szanowny! 16.10.09, 01:15
                                  Za ocenę PW bym Ci uwagi nie zwracał, bo z cudzymi poglądami mogę polemizować,
                                  ale nie mam obyczaju kogoś krytykować za to, jakie ma poglądy. Ma prawo mieć
                                  takie, jakie uważa za słuszne.

                                  Z Twoją oceną PW zresztą się pi razy oko Romana zgadzam.

                                  Zwróciłem Ci uwagę za to, że Twoje prowokacje względem PT Współdyskutantów ze
                                  Stolycy i Okolycy przekroczyły granice kultury osobistej i poczucia humoru.
                                  • carwszechrusi Re: Fredzie szanowny! 16.10.09, 09:56
                                    Każdy komunista to terrorysta. Tutaj stosuje terroryzm psychomentalny.
                                    • frred Re: Fredzie szanowny! 17.10.09, 00:21
                                      Komunizm popieram. A zwłaszcza wspólne baby:)
                                    • frred Re: Fredzie szanowny! 17.10.09, 00:25
                                      A terroryzm już jakby mniej.
      • frred Re: Jest charakterystycznym zjawiskiem, 17.10.09, 15:07
        > A już do szewskiej
        > pasji doprowadza mnie dociekanie uściślenia odpowiedzi: "...ale z SAMEJ
        > Warszawy?...".

        Wierzę, że może to wq, ale uwierz, nie zawsze jest chamskie.


        Pamiętaj, że samo pytanie "skąd jesteś" ma 3 znaczenia: "gdzie mieszkasz", "skąd
        pochodzisz" i "skąd przyjechałeś/aś".

        Często jest tak, że osoba wiąże swoje życie (na stałe czy na kilka lat) z
        miastem X (tam pracuje, ukulturalnia się w kinie czy teatrze, chodzi na randki
        itp.), ale mieszka zaraz obok, typu Otwock, Pruszków, Łomianki. W przypadku
        takiej osoby, zależnie od kontekstu, odpowiedź na pytanie "Skąd jesteś?" może
        zabrzmieć "Z Wwy" (bo z tym miastem jest związana i spędza tam 60% życia), "Z
        Łomianek" (bo tam ma mieszkanie), "Z Katowic" (bo tam się urodziła, wychowała,
        ma rodziców). I czasem ludzie doprecyzowują, bo nie wiedzą, o który kontekst chodzi.

        Pozdróffki dla Kamili, której kombinację lokalizacji podałem - ona zawsze
        odpowiada, że z Katowic /ale - to już mój komentarz - prowadzi auto już po
        warszawsku;)))/
    • Gość: jola jola cieniutko cieniutko.. kpina! IP: *.chello.pl 14.10.09, 21:56

      "No i że w przeciwieństwie do przyjezdnych, co to tylko na chwilę (a w
      międzyczasie ponarzekają, jak tu brudno i jacy Warszawiacy nieuprzejmi) --
      rodowici Warszawiacy są ze swojego miasta dumni, lubią je i znają je na tyle
      dobrze, że można z nimi porozmawiać o gmachu Pasty i o rondzie Babka albo o Domu
      pod Sedesami; nie robią głupiej miny, jak się powie o klątwie rabina na placu
      Dzierżyńskiego; nie dziwują się niesłychanie, że w Łazienkach nie należy opalać
      się w bikini na kocyku; wiedzą, gdzie był Pedet na Woli, a gdzie Domy Centrum...
      I tak dalej, i tak dalej. "

      smieszna jestes, po 3 latach zycia (a nie tylko mieszkania w Warszawie) tez bym
      z Toba mogla o tym porozmawiać, to akurat rzeczy o ktorych pisze sie w
      przewodnikach takze wiedza nie zaskoczylas, dodaj jeszcze dom bez kantów a
      wszyscy odplyna hahaha

      nic nie mam do Warszawy a ni ludzi, ktorzy tu mieszkaja, akceptuje statystyczna
      prawidlowosc ze im ludzi wiecej tym patologie bardziej widoczne

      a co do "warsiawiakow" to przeczytalam kiedys genialne zdanie: "ci co
      przyjechali wczesniej tak nieladnie traktuja tych co przyjechali pozniej"

      Warszawa to miasto glownie przyjezdne, zaczelo sie to w latach 50 i trwa do
      dzis, nie ma sie co oburzac

      p.s. pozdrawiam pana taksowkarza ktory probowal mi udowodnic ze jego corka nie
      dostala pracy choc mieszka z rodzicami i ma samochod, a dostala ją panna
      przyjezda choc firma musiala oplaca jej kwatere...
      no kpina
      • anais85 to nie przyjeżdżajcie i... 16.10.09, 11:28
        nie zabierajcie nam miejsc pracy i nie zaniżajcie pensji do granic możliwości!!!
        • kub-ma Re: to nie przyjeżdżajcie i... 16.10.09, 11:56
          Oj, to działa w dwie strony. Np. mieszkańcy większych miast kupują
          działki, mieszkania w mniejszych miejscowościach np. w górach. Ceny
          zatem są wyższe, a dla miejscowych poza zasięgiem.
          Takie są czasy.
        • impostor Re: to nie przyjeżdżajcie i... 16.10.09, 16:31
          anais85 napisała:

          > nie zabierajcie nam miejsc pracy i nie zaniżajcie pensji do granic
          możliwości!!
          > !

          i dalej sie dziwisz ze nikt was nie lubi?
      • lavinka Ja bym rzekła,że zaczęło się w XIII wieku 16.10.09, 13:21
        Z tymi przyjezdnymi, ihaha. ;)
        Ale fakt, mało kogo znam, kto ma pradziadków urodzonych w Wawie, jak
        ja. Czy się tym szczycę? Na swój sposób. Nie odnoście lepsiejszości
        ale tutejszości. Na tej samej zasadzie, jak górale szczycą się,że są
        góralami. Ale w rodzinie jest coś takiego,że "Praga to nie Warszawa",
        że "wieśniaki" itd. Tak więc trochę to istnieje, ale bardziej jako
        opisywanie buractwa. Znaczy burak=wieśniak a nie wieśniak=burak.
        Myślę,że przyjezdni mogą mieć początkowo problem z rozróżnieniem, o
        co w tym porównaniu chodzi. Tak czy siak, krzywdzące dla ludzi z
        małych miejscowości, którzy często są lepiej wychowani od samych
        Warszawiaków.

        Kto jest dla mnie prawdziwym Warszawiakiem? Powiedzmy,że ktoś kto
        zapuścił tu korzenie na tyle,że czuje się dumny, że tu mieszka (nawet
        jeśli wprowadził się 2 lata temu). To ktoś,kto interesuje się
        miastem, odkrywa je i jego ciekawą historię. Że nie uczy jej się na
        pamięć z podręczników i folderów muzeów,ale bada na własną rękę
        szukając śladów kul na starych kamienicach czy skrawków starego bruku
        wydzierającego spod asfaltu. W dużym skrócie :)
    • nocna-zmiana Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 11:41
      W życiu nie byłam uprzedzona do mieszkańców żadnego z miast, chociaż
      zdarza mi się mówić, że mam poznańskie geny po babci i przez to nie
      umiem się rozstawać z pieniędzmi.
      No, ale raz trafiłam na warszawiaka, który powinien nosić na szyi
      tabliczkę z napisem "jestem stereotypem". Nie tylko za każdym razem,
      kiedy coś go zdziwiło, mówił "A u nas w Warszawie...", nie tylko
      argumentował za każdym razem "My warszawiacy...", ale też zachowywał
      się jak taki koszmarny burak z dowcipów o warszawiakach. Brudził,
      smrodził, awanturował się i obrażał inych.
      I tu ucinam wszelkie dyskusje o warszawskości tego znajomego - nie
      pochodził z Pruszkowa czy Koziej Wólki, tylko od wielu pokoleń z
      Warszawy.
      Oprócz niego znam jeszcze cały tłum warszawiaków i niczym
      szczególnym ich pochodzenie nie wyróżnia, ale przy takich
      dyskusjach, jak ta, zawsze to on mi w oczach staje i te jego
      beznadziejne zagrywki! W Katowicach pluł ludziom na głowy z
      estakady! I twierdził, że to taka warszawska rozrywka! AAAA! Jeszcze
      do dziś mnie szlag trafia!
      • blinski Re: o Warszawie i Warszawiakach 19.10.09, 13:04
        bo tu nie chodzi o pochodzenie geograficzne, tylko społeczne. natomiast, jeśli ów buc pochodził z rodziny inteligenckiej, to już naprawdę brak mi teorii:)
    • Gość: ana Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.dynamic.dsl.t-2.net 16.10.09, 11:45
      szaro, brzydko, wyscig szczurow, niemili ludzie... jak Wam sie nie podoba, to po prostu tu nie przyjezdzajcie !
      irytuja mnie hipokryci, ktorzy w Warszawue koncza szkoly, pracuja i mieszkaja a przy kazdej okazji krytukuja to miasto i jego mieszkancow... nie podoba sie, wracajcie do pcimia dolnego!
      • carwszechrusi Ot wypowiedź warszawianki... 16.10.09, 12:38
        Gość portalu: ana napisał(a):

        > szaro, brzydko, wyscig szczurow, niemili ludzie... jak Wam sie nie podoba, to p
        > o prostu tu nie przyjezdzajcie !
        > irytuja mnie hipokryci, ktorzy w Warszawue koncza szkoly, pracuja i mieszkaja a
        > przy kazdej okazji krytukuja to miasto i jego mieszkancow... nie podoba sie, w
        > racajcie do pcimia dolnego!

        Warszawiacy są tacy jak powyższa wypowiedź.
      • Gość: zzzz Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.chello.nl 16.10.09, 12:44
        Z czasow licealno-studenckich pamietam przstroge, aby pod zadnym pozorem nie
        rozbijac namiotu, czy to w Bieszczadach, czy na Mazurach w sasiedztwie
        warszawiakow. Ostrzezenie nawet padalo podczas meldowania sie na polu, zazwyczaj
        jakas pani teatralnym szeptem wskazywala kat z warszawiakami i radzila rozbic
        sie jak najdalej od nich ;)
        Teraz, mieszkajac za granica, spotylkam glownie warszawianki. Wszystkie sliczne,
        szczyple blondynki z spiczastymi nosami. Schemat jest zazwyczaj ten sam.
        Panienka z korporacji poznaje Holendra, wyjezdza za nim. Po czym strasznie
        narzeka, ze nikt w NL na kolana przed nia nie padnie, no bo ona taka
        wyksztalcona, i doswiadczona, ze stolicy i ma juz komplet ciasnych gariturow i
        swietna praca powinna na nia czekac. A tu musi dwa lata na kurs jezyka chodzic z
        niepismiennymi Marokanczykami i nianiami z bylych pgr-ow. No widze, jak te
        spiczaste noski, najpierw zadarte wyzej niz PKiN, powoli spadaja ku ziemi...na
        normalny, ludzki poziom.
    • Gość: Aga Re: o Warszawie i warszawiakach IP: *.chello.pl 16.10.09, 12:28
      Jestem z Białegostoku, mieszkam w Warszawie. Tak chyba brzmi
      poprawna politycznie forma mojej odpowiedzi na pytanie "Skąd
      jesteś?". Do Warszawy przyjechałam na studia, zakochałam się w niej
      jeszcze wcześniej, chcę tu zostać. Uważam, że mam dwa "moje miasta" -
      miejsce urodzenia i miejsce zamieszkania (na całe życie).
      Warszawiaków jak ze złego snu przyjezdnych spotkałam dwoje,
      rodowitych warszawiaków niewiele więcej. Wkurza mnie, jak ktoś
      demostracyjnie na Warszawę narzeka i tu mieszka, ale tak samo mnie
      wkurza, gdy warszawiak twierdzi, że przyjezdny nie ma prawa narzekać
      na tutejsze korki (stoi w nich dwa razy dziennie, to chyba może?).
      Śmieszą mnie tez opowieści o przyjezdnych, którzy: mieszkaja po
      ośmiu w kawalerce/zaniżają pensje/wystawiają worki ze śmieciami na
      klatkę itd. Takie miejskie legendy :)
      Aha, wiem co to rondo Babka, dom bez kantów i pod sedesami oraz
      gdzie był dom towarowy braci Jabłkowskich. I zatrzymuję się 1
      sierpnia o 17. Jak mówiłam - kocham to miasto.
      • Gość: zzz Re: o Warszawie i warszawiakach IP: *.chello.nl 16.10.09, 12:47
        Gość portalu: Aga napisał(a):

        Śmieszą mnie tez opowieści o przyjezdnych, którzy: mieszkaja po
        > ośmiu w kawalerce/zaniżają pensje/wystawiają worki ze śmieciami na
        > klatkę itd. Takie miejskie legendy :)


        Hehe, to samo mowia o Polakach w NL :D Bez wzgledu z jakiej czesci PL przyjechal!
    • sezamova_seminka Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 13:06
      a ja kiedyś myślałam (naiwnie), że wyrażenie " u nas, w Warszawie..." i
      następująca po tym litania jak to jest lepiej w stolicy, to tylko jakiś
      wymysł... stereotyp, cholera wie, co jeszcze... aż do momentu, gdy we wrocku w
      salonie kruka pojawił się pan, z żądaniem (bo prośbą nazwać tego nie można), by
      pani ekspedientka dała mu zapięcia do kolczyków, które to jego małżonka feralnie
      zgubiła. pani miała lekkie opory przed spełnieniem prośby pana (kolczyki złote,
      zapięcie też... a gość sobie żąda za darmo)... na co pan: "bo u nas w Warszawie,
      to takie rzeczy się za darmo dostaje i radzę państwu zachować takie standardy"...
      nie wiem jaka zawartość warszawiaka w warszawiaku-panu była, ale... sympatią doń
      nie zapałałam.

      dodam jeszcze, że mam przyjaciółkę - warszawiankę od sześciu pokoleń i ani razu
      nie słyszałam, by wypłynęła z takim tekstem...
    • lavinka Re: o Warszawie i Warszawiakach 16.10.09, 13:13
      Nie znam, bo jestem z Warszawy a my opowiadamy kawały wyłącznie o
      wieśniakach,którzy nam zazdroszczą ;P

      Nie no padłam po tym tekście ;)
    • rrosemary no i gdzie humor w tym wątku? 16.10.09, 13:33
      jw.
    • Gość: Le.O.N. Re: o Warszawie i Warszawiakach IP: *.ip.netia.com.pl 16.10.09, 13:42
      A czy ktos slyszal o podobnej sprawie w innych miastach? Macie inne
      przyklady nielubienia miasta przez naplywowcow? Czy to moze tylko w W-
      wie?
      Pzdr.Le.O.N.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka