Dodaj do ulubionych

co *dobrego* mówią o nas za granicą?

26.04.10, 15:04
wiadomo, że PR zagraniczny mamy mówiąc delikatnie nienajlepszy. to
może w ramach odczarowywania stereotypow powypisujemy, co obcokrajowcy
doceniają/chwalą w Polsce i Polakach (oprócz cen...)? mi ostatnio
kolezanka z Francji powiedziała np, że mężczyźni sa u nas wyjątkowo
uprzejmi wobec kobiet. aż do przesady nawet..
co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 15:14
      ach, za granica coraz lepiej o nas mysla. W niemczech na
      uniwersytetach Polacy maja na kierunkach medycznych rewelacyjna
      opinie. Najlepsi studenci, lepsi niz niemcy.

      Niemcy uwielbiaja polskie jedzenie, przede wszystkim kielbase.

      I Polki to piekne kobiety.
      • Gość: francuzik Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 27.04.10, 17:44
        To, ze Polki sa piekne, to jeden ze szkodliwych stereotypow. Tak zwany stereotyp
        pozytywny, ale tak samo szkodliwy jak ten, ze Zydzi sa skapi.

        Polki nie odbiegaja uroda od innych wschodnio-europejskich narodow i nie sa
        nawet w polowie tak ladne, tak zadbane, tak stylowo ubrane jak moje ukochane
        Paryzanki.
        • Gość: gość Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.net.stream.pl 27.04.10, 20:16
          He he, co Ty chłopie na polskim forum jeszcze robisz? ;-)
          • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 00:00
            na pewno nie szukam dziewczyn, haha
            • imponeross Francuzki sa ladniejsze od Polek, zgadza sie 01.05.10, 16:44
              Gość portalu: francuzik napisał(a):

              > na pewno nie szukam dziewczyn, haha
              Francuzki sa ladniejsze od Polek, zgadza sie - i ladniejsze i lepiej
              ubrane.
              • vidmo76 Re: Francuzki sa ladniejsze od Polek, zgadza sie 03.05.10, 09:59
                Tylko, że panie paryżanki maja na to kasę.
                Zabrać im wszystkie dodatki itp. było by cieniutko oj cieniutko. :>
            • karotka4 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 04.05.10, 21:29

              chłopaka ???????????




              Gość portalu: francuzik napisał(a):

              > na pewno nie szukam dziewczyn, haha
              • Gość: francuzik Głodnej chleb na myśli IP: *.rev.numericable.fr 04.05.10, 23:50
                głodnej chleb na myśli
          • kosmomolec POLKI sa piekne!! 14.05.10, 11:08
            Tutaj jest przyklad, np mozliwa Pierwsza Dama:
            www.se.pl/media/pics/2008/06/05/wreszcie_460x370.jpg
        • Gość: Bleh Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.acn.waw.pl 27.04.10, 22:30
          Pierwsze słyszę o takim stereotypie, że Żydzi są skąpi. Słyszałam
          duzo innych. A Paryżanki nie są piękne, tylko dobrze ubrane i to by
          było na tyle.
          • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 00:03
            oprocz powierzchownych rzeczy, cechuja sie fajnym, pewnym siebie charakterem,
            ktorego tak bardzo brakuje polkom - szczegolnie tym ktore tu przyjechaly na
            emigracje
            • Gość: bula paryska Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.78.92-79.rev.gaoland.net 28.04.10, 20:40
              > oprocz powierzchownych rzeczy, cechuja sie fajnym, pewnym siebie charakterem,

              Jasne, wszystkie jak leci maja identyczny charakter. Ech... :/
            • nanan1 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 01.05.10, 16:11
              a Fracuzi Paryżanek nie znoszą. Twierdzą, że są chiantes, quoi
              ;)
        • kamelia04.08.2007 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 27.04.10, 22:44
          Gość portalu: francuzik napisał(a):


          > Polki (...) nie sa
          > nawet w polowie tak ladne, tak zadbane, tak stylowo ubrane jak moje ukochane
          > Paryzanki.


          przestan z tymi paryzankami, to jest najwieksze cliché. Paryzanki i stylowość, kon by sie usmiał
          • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 27.04.10, 23:59
            mieszkam na codzien w centrum Paryza i tylu slicznych dziewczyn nie widzialem w
            zadnej stolicy swiata - sa ladne i sa ladnie ubrane, zadbane i bardzo liberalne,
            ze swietnym nieco aroganckim paryskim poczuciem humoru zmieszanym z francuska
            uprzejmoscia, niesamowita mieszanka.

            przyjezdzam czasami do Warszawy, i az sie plakac chce 10% Polek wyglada w miare,
            reszta poubierana w jakies panterki, swiecace gowienka, pomponiki, kolorowe
            szmatki, oblecha.
            • Gość: jacek226315 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 07:04
              nie szata zdobi kobiete.
            • Gość: jeanette Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.chello.pl 28.04.10, 09:52
              Bo to nie są rodowite Paryżanki, tylko Rosjanki, Ukrainki, Czeszki i... Polki :-D
            • Gość: ilonka45 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: 95.152.193.* 28.04.10, 14:30
              Francuska uprzejmoscia???hahahaha
              • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 14:51
                tak, i Polacy powinni sie uczyc od Francuzow obycia i uprzejmosci do innych ludzi.

                zreszta, uczyli sie przez jakies dwiescie lat, stad u nas zwyczaj calowania w
                reke i otwierania drzwi przed kims

                w dodatku to jest naturalna uprzejmosc, bez tego sztucznego anglo-amerykanskiego
                usmiechu, tylko zwykly serdeczny usmiech i bezinteresowny czyn bo taka jest KULTURA
                • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 14:52
                  nie mowiac juz o zachowaniu na drogach - francuzi jezdza jak szaloni i sie
                  czesto wkurzaja za kolkiem, ale NIGDY nie zdarzylo mi sie zeby ktos mi pokazal
                  'fuck you', albo jakis lysy koles wyszedl z samochodu i grozil - a w Polszy
                  osobiscie widzialem kilka takich akcji
                • Gość: iwona Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: 95.152.193.* 28.04.10, 15:27
                  Pracuje z paroma Francuzami, przesadziles co do ich uprzejmosci,
                  staraja sie bardzo "wpasowac" w towarzystwo Anglikow i sila sie na
                  uprzejmosc i usmiech, czasami im to nie wychodzi najlepiej. Bylam w
                  Paryzu pare razy i ogolnie mam mile wspomnienia, ale to
                  obcalowywanie sie obcych facetow na przywitanie??????
                  • princessjobaggy Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 03.05.10, 19:19
                    Bylam w Paryzu pare razy i ogolnie mam mile wspomnienia, ale to
                    > obcalowywanie sie obcych facetow na przywitanie??????


                    Co kraj to obyczaj. Podobnie jest na przyklad w Hiszpanii.
            • nanan1 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 01.05.10, 16:14
              ja też, i poza Marais prawie ładnych nie widuje. Za to większość ma
              mase czaru i stylu właśnie. No i piękną skóre i ząbki. Ale uważam, że
              gdyby Polski tak ubrać i nauczyć je ładnie chodzić, to by były nie do
              pobicia
        • Gość: Ania Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.10, 23:58
          Wiesz dlaczego tak pozytywnie wypadamy? Pewnie dlatego, że mamy tak
          brzydkie tło jak np. polscy mężczyźni. Większych spaślaków od Polaków
          nigdzie nie widziałam w Europie. Gdyby z tych brzucholi wyszły dzieci,
          to mielbyśmy przyrost naturalny porównywany z Chinami.
          • Gość: jacek226315 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 08:03
            nie widzialas tylu "spaslakow" co w Polsce to jedz do Stanow to
            dopiero sie napatrzysz az Ci galki z orbit wyjda, i to przewaznie
            kobiety
            • Gość: Aniu Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.05.10, 19:09
              Jacku, czytaj ze zrozumieniem. Napisałam w Europie!
              • lucusia3 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 03.05.10, 01:00
                Nie ma się co wysilać. Jakoś tych amerykańskich spaślaków nie ma tak dużo. Owszem są jednostki patologicznie grube, i jest ich może więcej niż w Polsce, ale jakoś nigdzie nie widziałam w Ameryce "społeczeństwa hipopotamów". Kolejna klisza.
                Nasi panowie też nie są jakoś specjalnie grubsi od np. Niemców, tylko częściej niedomyci i straszliwie zaniedbani. Mężczyźni w Polsce wyglądają średnio o 10 lat starzej niż Francuzi, Niemcy czy Anglicy.
                • Gość: jacek226315 Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 07:40
                  nie ma amerykanskich spaslakow tak duzo- no to jestes wyjatkowo
                  spostrzegawcza.Nie wiem w jakiej Ameryce bylas,moze smignelas przez
                  nia jak meteor.
        • dumpty Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 04.05.10, 09:59
          To zjazd do Paryża! Z czym się tu prężysz?
          • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 04.05.10, 11:35
            czlowieku ja siedze w Paryzu - internet nie byl polskim wynalazkiem i jest
            prawie na calym swiecie
        • ladyeve Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 05.05.10, 20:15
          chyba na filmach:/ słowa, które nasuwają mi się o francuzach to, że to brudasy,
          łachmaniarze i nie wiem gdzie Ty widziałeś te śliczne paryżanki:p Polki są o
          dużo bardziej zadbane i ładniejsze. To jest moje podsumowanie Francuzek i
          francuzów, zresztą uważam, ze Polscy faceci również są przystojniejsi tylko
          gdyby jeszcze dbali o higienę byłoby ekstra:D
          • Gość: francuzik Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.rev.numericable.fr 05.05.10, 20:45
            kolejny stereotyp z tymi brudasami,

            co ciekawe, francuzi i np wlosi sadza to samo o polakach, tylko ze oni maja
            argument, a my tylko sobie tak poprawiamy samoocene

            ich glowny argument, to bidet. malo kto wie w polsce do czego to urzadzenie
            sluzy, i trudno nam sobie wyobrazic, zeby ktos byl na tyle higieniczny zeby po
            KAZDEJ czynnosci na kibelku umyc dokladnie woda i mydlem pupke i co tam jeszcze
            trzeba

            a w polki i polacy chodza caly dzien z tymi pozostalosciami w majtkach i to
            zakladajac ze myja sie codziennie...

            ... to ja jednak zostaje przy moich paryzankach, hehe
            • Gość: francuzik Polki sie nie myja IP: *.rev.numericable.fr 05.05.10, 20:46
              PS. i tak wlasnie rozbija sie kolejny falszywy stereotyp - najpierw, ze polki sa
              najladniejsze, a teraz ze francuzi sa brudni, dwa do zera
              • nick.jednorazowy Re: Polki sie nie myja 06.05.10, 08:18
                Gość portalu: francuzik napisał(a):

                > PS. i tak wlasnie rozbija sie kolejny falszywy stereotyp -
                najpierw, ze polki s
                > a
                > najladniejsze, a teraz ze francuzi sa brudni, dwa do zera


                raczej trzy do jednego dla polaków ;)

                stereotyp o brudnych francuzach i włoszkach nie jest taki fałszywy
                nie bardziej niż stereotyp o brudnych polakach :)
                faktem jest, że większość włoszek myje głowę wyłacznie u fryzjera i
                nie częściej niż raz na tydzień - niestety wiem to nie z "podań
                ludowych" ale z własnych obserwacji

                nie wiem jak jest we Francji ale wszyscy moi znajomi w Polsce - myją
                się codziennie :):)

                osoby które rozgłaszja stereotyp brudnego polaka - opierają się albo
                na fałszywych relacjach albo w oparciu o obraz marginesu społecznego
                • Gość: francuzik Re: Polki sie nie myja IP: *.rev.numericable.fr 06.05.10, 11:47
                  przeciez wlasnie przeczytales, ze brudny polak to nie stereotyp - chodzi z
                  wkladem w majtkach przez przynajmniej jeden dzien.

                  a teraz zeby cie dobic i zrobic tak zwane 'fatality' przytaczam badania o
                  higienie wsrod polakow :
                  www.medigo.pl/a,i,1322,z_higiena_na_bakieroraz
                  www.wykop.pl/ramka/131608/higiena-polakow/
                  -Co trzeci Polak myje zęby raz w tygodniu lub rzadziej.
                  -Tylko 7% z nas jest zdania, że w czasie upału warto wziąć dodatkowy prysznic.
                  -75% nie myje rąk po wyjściu z toalety.
                  -Mało kto wie, że około 15% Polaków było lub jest zarażonych glistą psią lub kocią.
                  -34% mężczyzn i 20% kobiet nie zmienia bielizny codziennie

                  W dodatku, Polacy deklaruja zupelnie inne wartosci :
                  -51% ankietowanych deklarowało, że codziennie myje całe ciało,
                  -91% - po wyjściu z toalety.

                  Reasumujac - chodza po kilka dni z majtami od srania, to jeszcze wiekszosc nie
                  myje sie codziennie i nie zmienia biezliny... mmmm... i jeszcze klamia w
                  ankietach... czyli nie dosc ze brudasy to jeszcze klamcy - czyzby kolejna cecha
                  narodowa?

                  I co, kolezko? hehe
                  • nick.jednorazowy Re: Polki sie nie myja 06.05.10, 12:39
                    Gość portalu: francuzik napisał(a):

                    > przeciez wlasnie przeczytales, ze brudny polak to nie stereotyp -
                    chodzi z
                    > wkladem w majtkach przez przynajmniej jeden dzien.
                    >

                    bynajmniej - przeczytałem, że Ty twierdzisz, że to nie stereotyp

                    a co do badań
                    cóż, to będzie coś gorszego niż fatality
                    otóż
                    są małe kłamstwa, kłamstwa, wierutne kłamstwa i badania ankietowe
                    :)


                    w swoim czasie badania nakietowe i statystyczne znajdowały się w
                    zakresie moich zadań zawodowych, więc wiem jak to wygląda "od kuchni"
                    mogę przeprowadzić badania, które udowodnią, że 75% polaków to
                    polki :)

                    nie wiem jakich znaszp olaków, ale moi znajomi utrzymują higienę

                    na marginesie
                    w danej zamierzchłej przeszłości Francja była jednym z najbardziej
                    zasyfiałych krajów
                    W czasach świetności Luwru, Paryżanki (i to te należące do dworu)
                    pod sukniami nosiły oczepiony kawałek mięsa zwisający między nogami,
                    na wysokości łydek - po to żeby robactwo i muchy skupiły się własnie
                    na tym gnijącym mięsie a nie na nosicielce sukni - ot taka
                    ciekawostka


                    ale ale
                    nie to jest tematem niniejszego wątku ;) więc nie odbiegajmy od
                    tematu

                    • Gość: francuzik Re: Polki sie nie myja IP: *.rev.numericable.fr 06.05.10, 12:59
                      piszesz pewnie o czasach w ktorych u nas woda byla jedynie dostepna w studniach,
                      a zimy byly tak ostre ze ludzi myli sie ostatni raz w jesieni, a pozniej na
                      wiosne? no ale wlasnie, wracajmy do glownego watku, otoz zarzucajac ogolnikowe
                      klamstwa statystykom nie wysuwasz zadnego argumentu - rownie dobrze mozna
                      powiedziec ze to zwyciezcy pisza historie i dlatego znasz takie bzdurne
                      przypowiastki o luwrze - w koncu monarchia francuska upadla i jej historia
                      zostala spisana przez rewolucjonistow.

                      tak czy inaczej, spedzajac pol zycia zajmujac sie analiza danych, a na dodatek
                      mieszkajac troche w polsce, a troche we francji moge z doswiadczenia zyciowego
                      powiedziec - warszawskie elitki myja sie rzadziej i mniej dokladnie niz elitki
                      paryskie
                      • nick.jednorazowy Re: Polki sie nie myja 06.05.10, 13:18
                        Gość portalu: francuzik napisał(a):

                        > piszesz pewnie o czasach w ktorych u nas woda byla jedynie
                        dostepna w studniach
                        > ,
                        > a zimy byly tak ostre ze ludzi myli sie ostatni raz w jesieni, a
                        pozniej na
                        > wiosne?

                        a w powszechnej Francji było wtedy inaczej?
                        bo dwór polski był wtedy na wyższym poziomie niż większość
                        pozostałych dworów Europy - ale mniejsza o to

                        > otoz zarzucajac ogolnikowe
                        > klamstwa statystykom


                        nie zarzucam wprost kłamstwa, po prostu uważam, ze nie jest to dowód
                        nie do podważenia

                        nie wysuwasz zadnego argumentu - rownie dobrze mozna
                        > powiedziec ze to zwyciezcy pisza historie i dlatego znasz takie
                        bzdurne
                        > przypowiastki o luwrze - w koncu monarchia francuska upadla i jej
                        historia
                        > zostala spisana przez rewolucjonistow.

                        raczej przez podróżników i innych dworskich bywalców :)
                        wielu było korespondentów w tamtych czasach i bynajmniej nie byli to
                        rewolucjoniści



                        > tak czy inaczej, spedzajac pol zycia zajmujac sie analiza danych,
                        a na dodatek
                        > mieszkajac troche w polsce, a troche we francji moge z
                        doswiadczenia zyciowego
                        > powiedziec - warszawskie elitki myja sie rzadziej i mniej
                        dokladnie niz elitki
                        > paryskie

                        nie mogę sienei zgodzić - ale tylko jeśli mówimy o "warszawskich
                        elitkach" :)
                        ostatni odwiedziła nas delegacja francuska - z północnej Francji,
                        nie stweirdziłem, żeby znacznie odbiegali od naszych nawyków
                        higienicznych




                        do tego jeśli uznamy, że włoszki myją się jeszcze rzadziej niż polki
                        (a to wiem z własnych obserwacji) to wychodzi, że tam dopiero musi
                        być syf kiła i mogiła
                        • Gość: francuzik Re: Polki sie nie myja IP: *.rev.numericable.fr 06.05.10, 14:48
                          w powszechnej Francji bylo inaczej - porownaj sobie srednie temperatury w zimie
                          w Paryzu a np Warszawie, roznica jest i to ogromna

                          > raczej przez podróżników i innych dworskich bywalców :)
                          > wielu było korespondentów w tamtych czasach i bynajmniej nie byli to
                          > rewolucjoniści

                          bez zrodel.. jezeli mowie ze to zwyciezcy pisza historie, to oznacza to swoja
                          propaganda przykrywaja chocby i fakty ale zamkniete na dnie szuflad podroznikow
                          i gosci dworu


                          > nie mogę sienei zgodzić - ale tylko jeśli mówimy o "warszawskich
                          > elitkach" :)
                          > ostatni odwiedziła nas delegacja francuska - z północnej Francji,
                          > nie stweirdziłem, żeby znacznie odbiegali od naszych nawyków
                          > higienicznych
                          >

                          a ja dostrzegam roznice w poziomie higieny polek i francuzek, a z racji stylu
                          zycia mam okazje do czestych porownan, czasami w paryzu, czasami w warszawie.
                          ale do tych wnioskow trzeba obcowac bardziej prywatnie, wiec nie dziwie sie
                          twoim wnioskom, przed delegacja na pewno brali dluga kapiel i zalozyli swieze majtki


                          > do tego jeśli uznamy, że włoszki myją się jeszcze rzadziej niż polki
                          > (a to wiem z własnych obserwacji) to wychodzi, że tam dopiero musi
                          > być syf kiła i mogiła

                          dokladnie, wiec nie wiem od kiedy 'my' uznalismy ze wloszki myja sie czesciej
                          niz rzadziej. nie znam na sie na wloszkach, wiem tylko ze uzywaja bidetu po
                          kazdym obcowaniem z kibelkiem i bardzo im sie to chwali mozna w kazdym momencie
                          przejsc z taka kobieta do rzeczy - a glowa i owszem, nie przeszkadza mi jak
                          kobieta myje raz na kilka dni, to kwestia indywidualna, zalezy jakie masz wlosy
                          itp. natomiast mycie pupy itd to kwestia elementarnej higieny osobistej, tak
                          samo jak pozniej chodzenie przez kilka dni z resztkami kupy miedzy nogami
                          • nonsomabulik polski BRUD 09.05.10, 19:21
                            oto-polska.blogspot.com/2006/12/granice-absurdu-polski-brud.html
                            francuzik ma racje niestety... wielu lat potrzebujemy..
                            • kosmomolec Re: polski BRUD 14.05.10, 00:37
                              lol! co za blog!
            • Gość: Polka Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: *.budchem.szczecin.pl 10.12.10, 14:03
              a to ciekawostka z ta higieną - niestety, ale całkiem spora część Europy Zachodniej pomija kwestię higieny i jest to fakt. Francuzi tu nie są wyjątkiem. Poza tym są strasznie chamowaci.
        • dwie_szopy_jackson Re: Polki sa niestety BRZYDKiE 14.05.10, 12:53
          Kolego a byłeś kiedyś w UK czy Irlandii ? :)
          Wybierz sie a wierz mi,przekonasz się, że Polki są jednak bardzo ładne ;)
        • Gość: pffffffffff Re: Polki sa niestety BRZYDKiE IP: 109.243.170.* 10.09.10, 17:27
          Jak na Francuzika, to piszesz po polsku wspaniale ...
          No cóż ...
          Bo gdybyś był Polakiem to wedle tego co napisałeś:
          Twoja matka jest brzydka
          Jesteś brudny i się nie myjesz

          Nie wiem co pisałeś jeszcze, bo nie marnowałam więcej czasu na czytanie Twoich postów, ale zdaje się jesteś Francuziku uosobieniem kolejnej przywary narodowej Polaków - ponoć nie umieją czytać ze zrozumieniem - wątek jest związany z nieprawdziwymi stereotypami, a nie obrzucaniem błotem Polek i Polaków.

          Polscy mężczyźni nie zawsze są niestety dżentelmenami ... a Francuzik jest tego przykładem.

          A propos, jeśli chodzi o styl, to Londyn jest dużo bardziej stylowy niż Paryż. Nie przypominam sobie, żebym specjalnie zachwyciłą sie czyimś wyglądem we francuskiej stolicy. Normalni ludzie. Przepięknych kobiet też tam nie widziałam - widać tylko Twoje sąsiadki Paryżanki są tak ujmujące.
          Ciekawe skąd tyle wiesz o polskich pracownicach paryskich burdeli. Czy to stąd bierze się Twoje doświadczenie z Polkami - żadna nie chciała Cię za darmo, a Paryżanki są łatwiejsze? (czytaj: liberalne)
      • Gość: gruby Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 91.123.169.* 27.04.10, 17:55
        Stereotyp z tym jedzeniem, szczególnie z kiełbasą.
        Niestety polskie jedzenie było dobre jeszcze 10 lat temu. W tej chwili jest juz bardzo źle.
        • senseiek na eksport, jedzie to co najlepsze.. 28.04.10, 03:16
          > Stereotyp z tym jedzeniem, szczególnie z kiełbasą.
          > Niestety polskie jedzenie było dobre jeszcze 10 lat temu. W tej chwili jest juz
          > bardzo źle.

          Mowa o eksportowanym na zachod jedzeniu, a nie to co trafia do naszych Tesco, Carrefourow i Biedronek..
          A na eksport, zeby byc konkurencyjnym, jedzie to co najlepsze.
      • maziana1 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 02.05.10, 23:44
        tunezyjczycy mówią, że mamy trudny język i mało pieniędzy:)
    • bojkot79 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 15:20
      ja słyszałem kilka pozytywnych opinii

      1. jeśli ktoś jest naszym przyjacielem, to może liczyć na bardzo
      wiele -,że go przenocujemy, nakarmimy, podwieziemy o 3 w nocy itp
      itd. Z drugiej strony, niewiele osób nazywamy PRZYJACIÓŁMI.

      2. mamy dużą wiedzę ogólną, o geografii, fistorii świata, biologii,
      literaturze itp

      3. niesamowicie gotujemy i to większość z nas - większość znajomych
      z zagranicy, nie umie gotować, jeśli już to korzystają z
      półproduktów. Nie ma mowy, żeby ktoś kupił szynkę i samodzielnie ją
      uwędził :)

      4. mamy złożone poczucie humoru - nie śmieszy nas np facet
      wywracający się na skórce banana, ale żart przy którym trzeba
      pomyśleć jest dla nas zabawny

      5. jesteśmy dobrymi kierowcami - większość z gości jest przerażona
      naszym stanem dróg

      6. mamy piękne kobiety i szarmanckich mężczyzn (niestety np.
      przepuszczanie kobiet w drzwiach zanika w wielu krajach)



      i wiele wiele innych
      naprawdę nie mamy się czego wstydzić
      • zdzisiek66 ja też słyszałem, jak nas Niemcy chwalili 27.04.10, 12:58
        Trzeźwy Polak jedzie do pracy swoim własnym samochodem, tak mówią, a to przecież
        pozytywne ;)
        BTW, ten żart to chyba Niemiec polskiego pochodzenia wymyślił, dla rdzennych
        jest jest zbyt wyrafinowany :)
      • Gość: rzarufka Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.214.77-86.rev.gaoland.net 27.04.10, 13:44
        Wedlug Francuzow jestesmy optymistami :D
        Kobiety sa mile i ladne, a mezczyzni szarmanccy.
        Jestesmy pracowici, inteligentni i szybko sie uczymy.
        • Gość: miejscowy Do rzarufki IP: *.chello.pl 28.04.10, 05:02
          Moj pies tez jest ladny ,mily,inteligentny i szybkp sie uczy.Tak nas wlasnie traktuja za granica.Poglaszcza,poklepia po plecach a na boku sie z nas smieja.Ot taki mily parobek.!Nigdy nie stawiaja nas na rowni ze soba.My tez uwazamy sie za lepszych od rosjan,rumunow i innych biedniejszych.A tak odbiegajac od tematu,francuzi to brudasy i smierdziele.
          • Gość: Iwona Re: Do rzarufki IP: 95.152.193.* 28.04.10, 15:34
            Troche racji masz, Twoje spostrzezenia wynikaja z kompleksow
            Polakow, mam przyjaciolke Ukrainke i wcale nie uwazam sie za lepsza
            od niej, mialam meza Anglika i nie poklepywal mnie po plecach hehe
          • Gość: rzarufka Re: Do miejscowego IP: *.214.77-86.rev.gaoland.net 28.04.10, 18:10
            Kim jestes, tak cie traktuja.
            Nie spotkalam sie ze zjawiskiem, ktore opisujesz. Wzbudzamy podziw Francuzow np. za znajomosc kilku jezykow obcych, za ogolna wiedze o swiecie i ciekawy poglad na zycie. Jesli juz mowisz o parobkach (pracownikach fizycznych?) to wedlug tubylcow sa bardzo dokladni i sumienni. Przemysl kolejna swoja wypowiedz, albo popros kogos ze starszej klasy gimnazjum o napisanie postu.
            • aazz91060 Do rzarufki 29.04.10, 02:56
              Nie rozsmieszaj mnie,ze wzbudzamy podziw znajomoscia kilku jezykow.Wyjasnij co to znaczy ciekawy poglad na zycie.Czy chodzi o chlanie i zlodziejstwo?Jezeli tak to racja.Ciekawy poglad na zycie.Czytaj ze zrozumieniem.Parobek to przenosnia.Znasz cos takiego?Dla smierdzacych francuzow wszyscy jestesmy parobkami.I na koniec:Prosze bez osobistych wycieczek bo moge dosrac tak,ze nikt Ci tego nie odbierze matolku.
              • Gość: belattrix Re: Do rzarufki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.10, 00:19
                Wyjasnij co
                > to znaczy ciekawy poglad na zycie.Czy chodzi o chlanie i zlodziejstwo?Jezeli ta
                > k to racja.

                aazz91060 tak na marginesie ile ty dzis wychlałes? a ile ukradłes...? no,
                pochwal sie, co ci szkodzi, jestes cool
                • lucusia3 Re: Do rzarufki 03.05.10, 01:03
                  No taki gość jest traktowany jak na to zasługuje - parobek.
          • Gość: arkasza Re: Do rzarufki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.10, 22:04
            zgadzam sie co do joty... brawoooo
      • landora Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 14:42
        5. jesteśmy dobrymi kierowcami - większość z gości jest przerażona
        > naszym stanem dróg

        Wszyscy moi zagraniczni znajomi twierdzą, że są przerażeni naszym sposobem
        jazdy. Polacy są koszmarnymi kierowcami, aroganckimi, nieuprzejmymi, zadufanymi
        w sobie.
        • sokolasty Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 15:37
          To chyba chodzi o to, że jakoś potrafimy "stay alive" w tej dżungli :)
          • szabo Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 16:12
            W dżungli, którą sami uprawiamy...

            Niestety, o ile z dumą zgodzę się z większością przytoczonych przed przedmówcę
            punktów, to zdolności prowadzenia pojazdów u większości Polaków są nikłe. W
            porównaniu np. z ogółem Skandynawów, Polacy nie potrafią w ogóle dostosować
            sposobu jazdy do warunków, nie tylko na zaśnieżonych jedniach (z tym jest
            najlepiej bo trzeba jechać wolno), ale też na jezdni oblodzonej i mokrej, a
            takie warunki występują u nas dość często przecież. Do tego dużo brawury i braku
            poszanowania nawet dla najbardziej racjonalnych przepisów. No i braku wyobraźni
            i zwyczajnej uprzejmości. Jako rowerzysta doświadczałem tego codziennie, często
            z duszą na ramieniu. Np. wielu osobom wydaje się, że rowerzysta nie jest
            równorzędnym uczestnikiem ruchu i że to samochód na skrzyżowaniu równorzędnym ma
            pierwszeństwo, nawet jeżeli rowerzysta jest z jego prawej strony jak w mordę
            strzelił. I jest to zjawisko nagminne. Do tego, gdy piesi stoją przy przejściu,
            nikt, ale to nikt się nie zatrzyma. Pamiętam, że jak się raz zatrzymałem i
            starszej pani trochę zajęło wdrapanie się na jezdnię, ktoś za mną, po odstaniu
            marnych 10 sekund, zaczął trąbić. Nie widzę za bardzo jak to wszystko można
            zrzucić na stan naszych dróg.

            sokolasty napisał:

            > To chyba chodzi o to, że jakoś potrafimy "stay alive" w tej dżungli :)
            • Gość: niemiec DOBRZE pracuja za MALE pieniadze IP: *.rev.numericable.fr 27.04.10, 17:35
              i tyle.
        • Gość: mmmk Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.acn.waw.pl 30.04.10, 18:22
          :DDD Moi zagraniczni znajomi nic nie mowia o stylu jazdy Polakow ani
          o polskich drogach, tylko... bardzo sie boja tu jezdzic ;)
      • waldemar591 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 28.04.10, 04:59
        bojkot79 napisał:
        ....
        5. jesteśmy dobrymi kierowcami - większość z gości jest przerażona naszym stanem
        dróg

        6. mamy piękne kobiety i szarmanckich mężczyzn (niestety np. przepuszczanie
        kobiet w drzwiach zanika w wielu krajach)
        ____________________________________________________________________

        ad5. jesteśmy również zdolnymi mechanikami samochodowymi.
        Doświadczył tego znajomy Włoch, jak przez noc "wyparował" mu kompletny silnik
        wraz ze skrzynią biegów z zaparkowanego przed domem Merca.
        Silnik znalazł się u mieszkających kilka ulic dalej Polaków.
        Włoszysko nie mogło wyjść z podziwu, jak oni to zrobili że nikt ich nie zauważył
        ani nie usłyszał. Powiedział że makaroniarze dmuchneliby cały samochód lub
        przynajmniej bardzo by go zniszczyli - a tu była czyściutka, profesjonalna robota :)

        ad6. No, to prawda. Spróbowałbyś jednak np. w Japonii otworzyć kobiecie drzwi i
        przepuścić ją pierwszą ... Co kraj to obyczaj.
    • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 15:51
      jeszcze jedno! Potrafimy sie swietnie bawic i urzadzac udane imprezy.
    • pavlik007 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 16:38
      zalezy od kontekstu, czasem to co my traktujemy za wady inni
      postrzegają na plus.. kolega z hiszpani który juz sporo kuma po polsku
      jak posluchal tego:www.youtube.com/watch?
      v=H9f2PwOgRAE&feature=channel to był pod szczerym wrażeniem z jaką
      swobodą łączymy wulgarność z tak zwanymi "dobrymi manierami" ;)
      • quistista Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 13:03
        Super! Usmialam sie do lez:)
    • Gość: gosc Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.tbcn.telia.com 26.04.10, 16:51
      ze jako jedyny narod mamy kopie Prezydenta ;)
      • sokolasty Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 15:37
        Trochę nieaktualne.
        • Gość: jarek.kucypera Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 192.100.112.* 27.04.10, 16:14
          Jak najbardziej aktualne. Jesteśmy jedyni, którzy maja kopię zapasową i na
          dodatek mogą se tę kopię z-restore'ować ;)
          • senseiek Wypluj te slowa! 28.04.10, 03:22
            > Jak najbardziej aktualne. Jesteśmy jedyni, którzy maja kopię zapasową i na
            > dodatek mogą se tę kopię z-restore'ować ;)

            Wypluj te slowa, bo znowu jakis Tu 154 bedzie sie musial rozbic.. ;)
    • agulha Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 17:55
      Ostatnio usłyszane od Ukrainki zamieszkałej w Polsce: jej koleżanka, też
      Ukrainka i też poprzednio przebywająca u nas dłużej, ostrzegała ją przed
      "reverse culture shock" - tak bardzo pozytywnie w porównaniu z Ukrainą podobno
      wypadamy. Nie chodzi o zamożność, tylko o uprzejmość. W sklepie, w urzędzie i w
      ogóle w kontaktach międzyludzkich.
      Kiedyś to samo mój tata słyszał od Rosjan, którzy bywali w Polsce.
      • princessofbabylon Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 26.04.10, 19:07
        > W sklepie, w urzędzie i w
        > ogóle w kontaktach międzyludzkich.

        Że co? O_o
        • Gość: ;) Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.cable.smsnet.pl 26.04.10, 19:12
          Kwestia osobistego doświadczenia, za socrealu nie każdy sprzedawca był jak jej
          ekscelencja pani z mięsnego, ale jak się na kilka takich trafiło to miła obsługa
          na Zachodzie i pełne półki dawały do myślenia. Na Ukrainie stosunek cen do
          dochodów jest niekorzystniejszy niż u nas, w co trudno uwierzyć, kiedy co drugi
          rodak zarabia mniej niż połowę średniej krajowej, która uchodzi za wymarzoną
          pensję dla 3/4 pracujących.
          • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 10:15
            ja mysle, ze kazdy z nas Polakow powinien na terapie do Rosji
            pojechac i starac sie zalatwic cos w urzedzie, wypozyczyc ksiazke z
            biblioteki i takie tam. Wybor terapii dowolny. Wrociwszy z pobytu
            sie wie, ze Polska w dwadziescia lat dokonala niesamowitego postepu
            w strone tej zachodniej uprzejmosci, podczas gdy sasiedzi tkwia
            jeszcze w socrealizmie :-(. Sami Rosjanie o tym tez wiedza i klna na
            czym swiat stoi. W Hamburgu ktos probowal cos zalatwic w konsulacie
            generalnym Rosji i tak go potraktowali, ze osoba ta nas..ala na prog
            konsulatu poczym zadala sobie jeszcze trod rozsmarowania tego po
            calej framudze drzwi. I nikt ze znanych mi Rosjan majacych do
            czynienia z tymze konsulatem sie nie dziwi - sa wrecz pelni
            zadowolenia, ze ktos urzedasom wreszcie zrobil kuku.
            • zdzisiek66 terapia w Rosji? 27.04.10, 12:53
              To nie trzeba do Rosji jechać, można się nieźle dowartościować w unijnej od tak
              dawna Grecji.
              Ale nadal mamy wiele do zrobienia, np. w kwestii tego, jak traktowani są
              Ukraińcy w polskim konsulacie we Lwowie.
              • kasitza Re: terapia w Rosji? 27.04.10, 13:11
                a to na pewno, mysle ze na jakis placowkach odleglych i malo
                kontrolowanych sa braki. cholera, nieladnie...
            • Gość: bez kompleksów Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 19:47
              Tez Ci polecam wycieczkę do Rosji zwłaszcza Moskwa, Petersburg, Kazań z części europejskiej zobaczysz co to jest cywil;izacja XXI wieku, bo do nadwislańskiego katolandu ten poziom kultury, czystości i techniki dotrze pewnie za ok, 30 lat. Nie mówiąc o republikach nadbałtyckich i Mińsku Białoruskim - czysto jak w Austrii.
            • Gość: :))) Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 94.75.67.* 28.04.10, 04:54
              kasitza napisała:

              > ja mysle, ze kazdy z nas Polakow powinien na terapie do Rosji
              > pojechac i starac sie zalatwic cos w urzedzie, wypozyczyc ksiazke
              z
              > biblioteki i takie tam. Wybor terapii dowolny. Wrociwszy z pobytu
              > sie wie, ze Polska w dwadziescia lat dokonala niesamowitego
              postepu (...)

              Nie trzeba aż tak daleko! Wystarczy przekroczyć linię Konina,
              zostawiając za sobą cywilizację albo nawet w cywilizowanych
              regionach napotkać tzw. "zabugola" w okienku. Hardkor zapewniony.
              • tanczacy.z.myslami Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 30.04.10, 14:22
                Gość portalu: :))) napisał(a):

                > Wystarczy przekroczyć linię Konina,

                ...ale w którą stronę? :)
        • senseiek Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 28.04.10, 03:25
          > > W sklepie, w urzędzie i w
          > > ogóle w kontaktach międzyludzkich.
          >
          > Że co? O_o

          Przeciez wszyscy mowia sobie "dzien dobry", "do widzenia", "prosze pana/pani"... ;)

          Gdzies slyszalem ze na wschodzie nazywali nas "krajem panow"..
          • Gość: jeanette Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.chello.pl 28.04.10, 09:56
            znajomy Litwin dziwił si, że w Polsce ludzie w tramwaju rozmawiają, że jak się wchodzi do małego sklepiku, to z ekspedientką można pogadać po prostu... Stwierdził, że jesteśmy wesołym i otwartym narodem (w porównaniu do Litwinów).
            • tanczacy.z.myslami Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 30.04.10, 14:30
              Gość portalu: jeanette napisał(a):

              > znajomy Litwin dziwił si, że w Polsce ludzie w tramwaju rozmawiają, (...)
              > Stwierdził, że jesteśmy wesołym i otwartym narodem (w porównaniu do Litwinów).

              Coś w tym jest. Byłem kiedyś w Wilnie z grupą polską, korzystaliśmy sporo z
              komunikacji miejskiej i faktycznie byliśmy jedynymi rozmawiającymi normalnie
              ludźmi. U nas ludzie w tramwaju czy autobusie rozmawiają, śmieją się, czasem
              nawet za głośno, a tam - cisza. Litwini patrzyli na nas raczej zdziwieni.
              • Gość: mmmk Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.acn.waw.pl 30.04.10, 18:29
                Rzeczywiscie, w innych panstwach tez pamietam cisze w srodkach
                zbiorowej komunikacji. To pewno kwestia kultury, zeby innym nie
                przeszkadzac.
                • lucusia3 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 03.05.10, 01:15
                  Bez żartów. To za komuny w Polsce wszyscy milczeli i patrzyli ponuro jeden na drugiego, a obcokrajowcy się dziwili, że tacy smętni jesteśmy. Sporo jeżdżę po świecie i jakoś wszędzie ludzie ze sobą rozmawiają. Włosi to może nawet za intensywnie.
                  • Gość: jacek226315 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 07:44
                    wlasnie,nie widzialas w USA spaslakow bo jak sama
                    prezyznalas,jezdzisz sporo po swiecie,ale jezdzenie to nie to samo
                    co mieszkanie w danym kraju
      • Gość: smiechu warte Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.w90-42.abo.wanadoo.fr 27.04.10, 14:38
        otwieraja drzwi,sa uprzejmi jak trzezwi i kazdy macho , lepiej
        prowadza pojazdy i narzekaja ze baby nie potrafia ale jak wypija to
        kobieta wiezie pijaczka do domu i jest ok ,wstyd
        powiedziec ,wychodzi szydlo z worka -widzialam nie jeden raz takich
        panow ,placzace zony wyzywane od najgorszych, duzo na pokaz
        panowie ,nie oklamujmy sie ,z poczuciem humoru bywa tez roznie,
        glupie grubiansko-swinskie kawaly , a zonie to juz nie do smiechu -
        zamiast calowan w reke ,kwiatka z okazji dnia kobiet i innych
        swiat , kobiety wolalyby normalnego opiekuna na CODZIEN ogolonego i
        pachnacego ktory pochwali za dobry obiad, zaproponuje wspolne
        wyjscie na spacerek, kupi jakas drobnostke ,zjedzenie lodow czy
        wypicie kawy -kobiety sa dobrymi obserwatorkami-a wy krotkowzroczni-
        nie myslcie ze za granicami ludzie sa slepi i glusi -czasem mi
        wstyd jak slysze swojska mowe i przeklinania na ulicy, bo mysla ze
        nikt ich nie rozumie , czesto odwracam sie i tez udaje ze nie
        rozumiem ,ale to ze wstydu przed innymi--pozdrawiam was
        • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 14:51
          ale pomylilas watek chyba.
        • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 27.04.10, 17:41
          piszesz z francji, ja tez, i widze ze malo ktory francuz goli sie tutaj
          codziennie - wiekszosc nosi kilkudniowe, niechlujne zarosty, ktore wydaja sie
          niektorym kobietom byc sexyy (specjalnie podwojne 'y' tak jak mowia to francuzi)

          najgorszym stereoptypem o polakach jest to, ze mamy ladne kobiety.
          nasze kobiety nie odbiegaja od wschodnio-europejskich standardow i najlepsze
          zdanie o nich maja wielbiciele lokalnych burdeli.

          w rzeczywistosci polki jakie tutaj widuje nie sa nawet w polowie tak ladne,
          ubrane z gustem i stylem i zadbane jak moje ukochane Paryzanki
          • Gość: D Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.1-4.cable.virginmedia.com 27.04.10, 21:55
            Powtarzasz sie.Napisz moze cos bardziej tresciwego ,czy Twoje UKOCHANE PARYZANKI
            gola bobry czy jeszcze nie przerabiales tego ,ale moze w gazecie wyczytales.
            • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 00:01
              nie mam pojecia co kryje sie pod tym prostackim amerykanskim pojeciem bobr, ale
              wracajac do tematu, to muszelki maja tez sliczne
          • agulha Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 28.04.10, 01:22
            Zaczyna mnie już irytować Twój brak znajomości naszej ortografii. Po
            polsku nazwy krajów i ich mieszkańców piszemy wielką literą
            (Francja, Francuzka), a nazwy mieszkańców miast małą literą
            (paryżanka). Mnie tego uczyli w II kl. szkoły podstawowej.
            • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 08:56
              staram sie jak moge, ale ten nadwislanski jezyk staje sie trudny po kilkunastu
              latach mowienia po francusku i angielsku

              dzieki ze zwracasz mi uwage, po to wlasnie tutaj pisze
              • Gość: Iwona Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 95.152.193.* 28.04.10, 15:16
                Do francuzika: Trudny??? no to na idiote z kompleksami wyszedles,
                znam swietnie 4 jezyki i po 30 latach mieszkania w Londynie, nie
                kilkunastu jak ty!, nadal czysto mowie po polsku. Przestan pisac
                glupoty o francuskich francach, daleko im po Polek, edukacja,
                elokwencja i uroda. Wiekszosc Francuzek jest arogancka, puszczalska
                i chamska. Od kiedy Polska weszla do Unii, duzo dobrego slysze o
                Polakach: zdolni, swietnie wyksztalceni, zaradni, z poczuciem
                humoru, ciezko pracujacy i latwo sie asymilujacy, ale oczywiscie
                zdarzaja sie tacy jak ty, ktorym trawa wydaje sie bardziej zielona u
                sasiada, w przypadku francuzek pewnie bardziej krzaczasta, if u
                catch my drift (to tak mala iluzja, ktorej pewnie nie zrozumiesz bo
                masz klopoty z "tym nadwislanskim jezykiem")
                • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 15:32
                  To ciekawa opinia nt paryzanek, biorac pod uwage, ze mieszkasz w londynie.
                  Zgodze sie na pewno, ze daleko im do polek, ale pewnie inaczej rozumiemy ten
                  dystans.

                  Wyszedlem dla ciebie na idiote z kompleksami? Coz, i tak mi sie bedzie dobrze
                  dzisiaj spalo, powiem wiecej, jak klikne 'wyslij' juz wiecej o tobie i twojej
                  zielonej trawie juz nigdy nie pomysle.

                  I wreszcie co do jezyka, to jezykow sie zapomina po pewnym czasie, a to, czy
                  jest to kilkanascie, czy kilkadziesiat lat to juz kwestia indywidualna -
                  pamieci, tego ile kto uzywa tego jezyka.

                  W twoim przypadku ciezko bedzie polski zapomniec, jesli 10% londynu stanowia
                  wyrobnicy z polszy.
                  • Gość: Iwona Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 95.152.193.* 28.04.10, 17:54
                    Masz wyjatkowo pogardliwa opinie o Polakach, potwierdza to to tylko
                    to co napisalam o kompleksach, jezykow nauczonych sie zapomina w
                    jakimstam stopniu, ale NIGDY nie zapomina sie jezyka OJCZYSTEGO.
                    Wole polskich "wyrobnikow" jak to pogardliwie nazwales od polskiego
                    sfancuzonego szowinisty, ktory sie ewidentnie wstydzi swojego
                    pochodzenia.>
                    W twoim przypadku ciezko bedzie polski zapomniec, jesli 10% londynu
                    stanowia
                    > wyrobnicy z polszy.
                    Dzieki za troske, masz racje, nie zapomne polskiego, bo nie chce,
                    pomimo, ze w m oich zylach plynie tez krew wloska, czuje sie Polka,
                    polski jest moim jezykiem ojczystym.
                    • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 28.04.10, 18:38
                      Piszesz tutaj tyle bzdur ze nie mam czasu ani ochoty do wszystkiego sie
                      przyczepiac - gdybym cie za duzo poprawil, bylaby to dla ciebie nagroda -
                      jeszcze czegos bys sie nauczyla. Na dowidzenia podam linka zebys mogla w swoim
                      nowym ojczystym jezyku sie czegos dowiedziec i nie robic sobie wiecej wstydu na
                      publicznym forum

                      www.sciencedaily.com/releases/2007/01/070118094015.htm
                      i to w przypadku jednego jezyka, a w przypadku poslugiwania sie na codzien dwoma
                      obcymi, jezyk nadwislanski moze zostac latwo zapomniany
                      • Gość: jacek226315 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 20:34
                        a wiec jak sam piszesz "do wszystkiego sie przyczepiasz"
                      • ilonka45 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 29.04.10, 12:08
                        Osmieszasz sie tylko i wylacznie ty, wypisujac bzdury, po pierwsze
                        nie na temat (co *dobrego* mówią o nas za granicą?)po drugie
                        angielski nie jest moim "nowym" ojczystym jezykiem, OJCZYSTY JEZYK
                        jest jeden nie ma nowych...Wstydu jakos sobie nie zrobilam, bo NIKT
                        sie na moje wypowiedzi nie obrazil, w przeciwienstwie do twoich
                        obrazliwych wypocin, acha nie ma jezyka nadwislanskiego jest polski,
                        ktorego tak bardzo sie wstydzisz i chcesz zapomniec.
                        • Gość: francuzik Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.rev.numericable.fr 30.04.10, 11:18
                          o, o, czyzby ilonka i iwona to jedna osobka?
                          • Gość: Iwona Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: 95.152.193.* 04.05.10, 10:59
                            Iwona nie iwona i tak ta sama osoba, mam prawo chyba pospisywac sie
                            dowolnym nickiem??? Gratuluje spostrzegawczosci!!!
                      • mamahanki Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 04.05.10, 10:05
                        a wrzuccie w google : paryzanki. Mi wyszly jakies parówy
    • Gość: goralkazofia Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 11:05
      Znajomy Szwajcar, człowiek skądinąd bardzo krytyczny, był w Polsce kilkanaście
      razy, jednak tylko w warszawskim Marriotcie i Sheratonie.
      Niedawno miał okazję jechać trasą Kraków-Katowice i w okolicach tych
      miast(samochodem). Był bardzo pozytywnie zaskoczony współczesną architekturą
      podmiejską - osiedlami domków jednorodzinnych. Jakie duże, jakie ładne, jak
      starannie wykończone i jak zadbane wokół. Western standard, western standard.
      Znam go na tyle, że wiem, iż był absolutnie szczery. Nie powiem, czułam się
      dumna jakbym była co najmniej developerką tychże osiedli;)
      • wbka1 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 13:40
        chyba nie byłaś na zachodzie, on był szczerze zdumiony , że nie mieszkamy na drzewach
        -
    • Gość: lena.se Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.bredband.comhem.se 27.04.10, 11:51
      Witam,

      1. pracujemy porzadnie i jestesmy "wielokierunkowi" - nawet specjalista w jednej
      dziedzinie, umie robic rzeczy spoza swojej dzialki
      2. mamy duze zdolnosci jezykowe
      3. Jestesmy przecietnie inteligentniejsi od innych nacji
      4. jestesmy bardzo pomocni, otwarci i goscinni dla osob, ktore przyjmiemy w
      swoim "castle" ;)
      5. Kobiety sie ladnie ubieraja w porownaniu z przedstawicielkami wielu innych nacji
      6. Polskie kobiety doceniaja komplementy i nie doszukuja sie wszedzie na sile
      "sexual harassment"
      7. Polskie kobiety potrafia byc interesujace w rozmowie z mezczyznami
      8. Doceniamy to, co dostajemy, albo co sobie wywalczymy
      9. Szybko sie uczymy nowych rzeczy
      10. Jestesmy interesujacy (cokolwiek to znaczy ;)).

      Powyzsze po uzgodnieniu z osobami z pracy oraz znajomymi, ktorych mamy w Szwecji.

      Pozdrawiam
      Lena
    • mmaupa Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 12:03
      Jestesmy pracowici i zaradni, a takze skromni (tak mowia Anglicy).
      Polska obsluga (w restauracji, w sklepie) jest przesympatyczna i ze swieca
      takiej szukac (wielokrotna opinia Australijczyka).
      Robimy swietne imprezy.
      Szanujemy osoby starsze, opiekujemy sie nimi.
      Mamy pyszne jedzenie (nie chodzi tylko pierogi, ale np. i o surowki, desery,
      ciastka, lody, kawy - zagraniczni znajomi zawsze ciagna mnie w Polsce do pijalni
      czekolady, restauracji wegetarianskich i kawiarni).
      Polki bardzo dbaja o wyglad.
      • Gość: mmmk Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.acn.waw.pl 30.04.10, 18:33
        Wegetarianskich? Bo juz nie moga patrzec na swinie, ktore sa
        podstawa wyzywienia w PL ;)
    • cartman71 widocznie chcieli 27.04.10, 12:06
      kurs "francuskiego" w oryginalnym wydaniu;-)
    • eye-witness Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 12:10
      1. jestesmy pracowici, szanujemy nasza prace (w porownaniu do np. Niemcow;-))
      2. Polki sa zadbane (niestety nasi panowie uwazaj inaczej)
      3. Dobrze gotujemy, jestesmy bardzo goscinni.
      4. Mamy poczucie humoru (w porownaniu oczywiscie), potrafimy sie bawic.
      5. Chwali sie polskich studentow.
      6. Jestesmy ciekawi swiata, jestesmy otwarci, chetnie poznajemy nowych ludzi.
      7. Potrafimy byc przyjaciolmi.
    • Gość: vika mowia duzo dobrego IP: 77.222.246.* 27.04.10, 12:13
      wcale nie mamy zlej opinii;
      przynajmniej wsrod tych, ktorzy troche poznali polske i jaksi czas tu byli;
      od prawie 20 lat ze wzgledu na prace kontaktuje sie z obcokrajowcami
      przyjezdzajacymi do polski na czas od kilku miesiecy do kilku lat, glownie z
      europy zach. i stanow/kanady;

      widza zdecydowanie wiecej pozytywow niz negatywow;

      to, co podkreslaja zalezy czesto od kraju ich pochodzenia, wypisuje tylko te
      opinie, ktore slyszalam czesto (na pewno wiecej niz 100 razy):

      - polki b. ladnie wygladaja, maja niezla figure, nawet kiedy wychodza do
      warzywniaka po male zakupy sa ladnie ubrane i zadbane;
      - zasadniczo jestesmy dobrymi pracownikami, solidnymi i terminowymi (to dotyczy
      korpo pracy)
      - ludzie sa towarzyscy, chetnie sie spotykaja, potrafia sie bawic i co ich
      pozytywnie zaskakuje - bardzo latwo i szybko zapraszaja do domu;
      - bardzo ich zaskakuje poziom wyksztalcenia w szkolach; choc bardzo nastawione
      na teoretyczna wiedze, to naprawde poziom matematyki cyz biologii w
      podstawowce/gimnazjum/liceum mamy bardzo wysoki
      - podoba im sie polska, bo jest zielona, a miasta maja sporo przestrzeni, nie sa
      b. gesto zabudowane;

      natomiast przekonanie o dobrym polskim jedzeniu ejst zdecydowanie mitem - czasem
      komus smakuje zurek czy cos jeszcze, ale ogolnie im nie smakuje zupelnie; i
      opieram to nie na jednej, dwoch czy nawet 30, ale kilkuset opiniach:/
      • rikol Re: mowia duzo dobrego 27.04.10, 12:38
        Polska edukacja kiedys byla na wysokim poziomie, ale niestety w tempie
        zastraszajacym rownamy do Europy zachodniej. Niedlugo kazdy bedzie mial mgr,
        ktory to tytul bedzie wart tyle, co papier, na ktorym go wydrukowano.
        • Gość: vika Re: mowia duzo dobrego - o edukacji IP: 77.222.246.* 27.04.10, 12:53
          pisalam o edukacji ponizej uniwersytetu;
          masa moich znajomych ma dzieci w wieku szkolnym/licealnym, ktorych edukacje
          porownuje z edukacja dzieci polskich; stad te ich obserwacje;

          z jakoscia naszego ksztalcenia univ. nigdy nie bylo (nieco upraszczajac) tak
          rozowo, gdyz duza ilosc teoretycznej wiedzy (wrecz ogromna, w porownaniu z
          zachodem), nie miala czesto przelozenia na praktyke i troche byl (i jest to)
          zmarnowany potencjal;

          co nie znaczy, ze dotcyzy to wszystkich, bo ciagle slychac o bystrych
          strudentach IT czy politechniki ktorzy potrafili zrobic uzytek ze swojej wiedzy;
          tak dla przykladu IT, inni tez sa; ale to jednostki sa bystre, a nie system
          edukacji dobry;

          do tego nauki mat/przyr. wymagaja sporych nakladow finansowych (sprzet,
          aparatura, badania, laby), z ktorymi u nas bylo i jest krucho; wiec bardzo bym
          sie wystrzegala porownan polski do niemiec czy francji (juz nie pisze o
          stanach), bo to polska wypadala i wypada slabiej;

          mam namysli prawdziwe uniwersytety czy politechniki bo o wyzszych szkolach
          niewiadomoczego to nawet nie wspominam;

          natomiast dzieci i mlodziez szkolna w dalszym ciagu znaja o niebo lepiej nauki
          scisle niz ich rowiesnicy z europy zach. i mimo okrojenia programu matematyki w
          naszych szkolach roznica ciagle jest spora;
      • kasitza Re: mowia duzo dobrego 27.04.10, 12:47
        odpowiem tak: moj maz i moj tesc, oboje niemcy, kochaja polska
        kuchnie. Moj maz nie jada innej wedliny - tylko polska. Jak idziemy
        do przyjaciol na grila i ja przynosze polska kielbase, to sie
        wszyscy na to rzucaja. Barszcz nie kazdy lubi, ale znam niemcow,
        ktorzy poprostu kochaja nasza zupke z buraczka. Zurek owszem roznie
        tez jest. Ale przeciez to z zupami tak jest ogolnie: bardzo duzo
        niemcow, zwlaszcza mezczyzn nie jest przyzwyczajona jadac zupy i
        traktuja je jak przeszkode na drodze do kawalka miesa.
        • Gość: vika Re: mowia duzo dobrego IP: 77.222.246.* 27.04.10, 13:18
          kasitza, ja nie twierdze, ze nie zznjadziesz ludzi, ktorym polska kuchnia nie
          pasuje; pewnie ze sa;

          moze wynika to ze specyfiki ludzi, z ktorymi mam kontakt - wiekszosc z nich duzo
          podrozowala, polska jest tylko przystankiem, a nie miejscem, z ktorym chca/musza
          sie zwiazac, mieszkali w wielu miejscach na swiecie i sila rzeczy porownuja;

          a w przypadku porownan z innymi krajami, mam wrazenie ze wygrywamy
          pracowitoscia, solidnoscia, zyczliwoscia i goscinnoscia, a niekoniecznie jedzeniem;

          sama mam czesciowo niemiecka rodzine i musze przyznac, ze za polska kuchnia nie
          przepadaja, choc prosza, zeby im przysylac co nieco od czasu do czasu:)
          i zawsze, kiedy tam jedziemy, wieziemy im oscypki, jesli jest na nie pora,
          kupujemy sery kozie od znajomego gospodarza "agro", dzemik truskawkowy bio
          niedosladzany, a slodki naturalnie, ze mozna zwariowac, miody i pare innych rzeczy;
          uwielbiaja to:)
          kiedy oni sa tutaj kupuja i jedza obledne ilosci warzyw i owocow nie moga sie
          najesc, nachwalic jakosci i tego, ze sa tak tanie;
          zaryzykowalabym stwierdzenie, ze zywia sie prawie wylacznie tymi waryzwami i
          owocami:)))
          tylko trudno mi to uznac za synonim polskiej kuchni; wiekszosc tych produktow
          jest w innych krajach nawet bardziej popularna niz u nas (poza oscypkiem), u nas
          sa po prostu tanie w porownaniu z niemcami, a my mamy dobre i pewne ich zrodlo;

          a skad dokladnie twoj maz pochodzi, tak z ciekawosci?

          poza tym kuchnia niemiecka i polska nie sa az tak odmienne jak np. hiszpanska,
          wloska i polska;

          natomiast moje obserwacje sa czysto statystyczne: moze ze 20 osobom, ktore
          poznalam polska kuchnia smakowala, a tych, ktorzy jej poza pojedynczymi daniami
          nie lubili (zup to chyba w najmniejszym stopniu dotyczy akurat) to bedzie z "set";
          o burakach zapomnialam napisac, ale nieraz slyszalam, ze "w polsce odkryli
          buraki" :)

          bigos, kiszone ogorki i kapusta, rozgotowane warzywa, golabki, golonka, za
          tluste przetwory miesne, brak swiezych ryb i dobrych serow, mala ilosc swiezych
          warzyw, omlet, do ktorego bez uprzedzenia dodaje sie make:) oraz - co mnie nie
          przestaje dziwic - pierogi, sa najczestszym powodem do "wykrecania ust";
          • kasitza Re: mowia duzo dobrego 27.04.10, 13:51
            Vika, ja respektuje twoja wypowiedz calkowicie. Ja mam natomiast
            inne statystyczne doswiadczenia, dlatego z zainteresowaniem
            przeczytalam twoja wypowiedz. Zaskakuje mnie. Ale posluchaj moich
            doswiadczen. nasze doswiadczenia sa niesamowicie sprzeczne przeczne:

            bigos, kiszone ogorki i kapusta, golabki, golonka, za
            tluste przetwory miesne - to wszystko smakuje moim krewnym i
            przyjaciolom z Niemiec i nie tylko. Na przyklad moj przyjaciel z
            Francji jak przyjezdza z wizyta, to pierwsze co, to upomina sie o
            polska tlusta wedline.

            Jesli chodzi o rozgotowane warzywa, to tak - jeszcze nie spotkalam
            nikogo zza granicy, ktory by sie nimi delektowal. Ale polska salatka
            z selerem, majonezem - to jedza chetnie. Ponadto tez jedza te
            polskie owoce i warzywa, bo rzeczywiscie sa inne. Pomidory w
            niemczech czy holandii: BLEEEE - rownie dobrze mozesz pic kranowke.
            Polskie sklepy sprowadzaja w zezonie pomidory i ogorki, bo polonia
            je kupuje z wielka checia. A jagod tu poprostu jest mniej (poziomek
            nie maja), a jesli sa - na przyklad maliny czy borowki, to sa tak
            drogie, ze ludzie ich nie kupuja. Moj ojciec jak sie dowiedzial ile
            tutaj naparstek malin kosztuje to sie zlapal za glowe. z mala
            iloscia swierzych warzyw tez sie nie zgodze, tym bardziej ze jest
            cala galeria warzyw, ktorych sie w niemczech nie kupuje: korzen
            pietruszki na przyklad. Jak kiedys przypadkiem w
            supermarkecie "rzucili" to kasjerka zdebiala, bo nie wiedziala jak
            sie to warzywo nazywa i jak ma je wstukac w kase. I nikt w kolejce
            nie wiedzial tez (ja tez nie, wiedzialam tylko ze po polsku
            pietruszka). Trzeba bylo wolac kierownika :-P
            brak swiezych ryb - hmm, ja tu w niemczech nad morzem mieszkam ale
            nie mysl, zeby mozna bylo zjesc smazona rybe prosto z morza jak na
            helu. Zapomnij.

            co do dobrych serow, to w polsce sa dobre sery, ale jest bardzo malo
            gatunkow - do holandii sie nie umywamy.
            Ten nasz omlet jest identyczny jak ten niemiecki - nie lubie go ani
            tu ani tu, wiec znajduje sie rzadko w styuacji jedzenia takowegoz i
            nie wiem jak inni sie maja z omletami.
            pierogi, sa najulubienszym daniem statystycznie wsriod moich
            znajomych.
            #


            Tylko sie nie zacznijmy klocic, bo mi nie o to chodzi - chcialam
            tylko napisac jak skrajnie inne smaki znamy :-P
            • Gość: vika Re: mowia duzo dobrego IP: 77.222.246.* 27.04.10, 14:34
              spoko, nie zaczniemy sie klocic:) nie mam takiej natury:)
              rzeczywiscie mam inne doswiadczenia, ale mysle ze po czesci wynika to z tego, ze
              moi znajomi to nie tylko niemcy a cala "stara unia"; i - w wiekszosci - nie sa
              fanami tlustego, tylko swiezego, chrupiacego;

              i w sumie sie nie dziwie, ze wlochom czy grekom przyzwyczajonym do ich kuchni,
              zupelnie innej przeciez, nasza nie pasuje;
              do tego, jak ci napisalam wiekszosc moich znajomych to ludzie, ktorzy
              pomieszkiwali w roznych krajach na calym swiecie po troche, wiec z kuchni
              kazdego z krajow wybieraja sobie to, co najlepsze, jest to proba statystyczna
              jest duza, ale jednak specyficzna;


              do omletow w wiekszosci krajow europy pld/zach nikomu by nie przyszlo do glowy
              dawac make; w saarlandzie czy aachen tez jadalam omlety bez maki; a z maka
              kojarzy mi sie polski, bo przynajmniej taki domowy zwykle ja zawiera; taki
              hiszpanski z pomidorami, cebula, tradycyjny ejst niesamowicie dobry;

              co do pierogow - to nawet nie chodzi o to, ze one im jakos strasznie nie
              smakuja, smakuja tak srednio; tylko, ze slysze, ze polacy wprowadzaja "terror
              pierogow" (to okreslenie jednego z moich znajomych), tzn. jak sa pierogi, to je
              wciskaja i tzreba koniecznie jesc i chwalic, i nie mozna jesc niczego innego;
              wiekszosci z nich bardziej smakuja azjatyckie dim sumy, sa lzejsze i maja inne
              proporcje nadzienia do ciasta, bo ciasto jest ciensze; osobiscie tez bardziej
              lubie dim sumy niz nasze pierogi;

              z rybami w PL to jest dobrze tylko jak mieszkasz nad morzem i kupuejsz od
              rybaka; wtedy sa tanie i swieze; w wwie jest niesamowicie duzo zachodu jak
              chcesz swieze sensowne kupic; sa spzredawane beznadziejne ryby sprowadzane z
              chin i wietnamu, a niewiele jest baltyckich czy z m. polnocnego; do tego
              sprzedaja je z poobcinanymi lbami itrudno sprawdzic ich swiezosc; swieze owoce
              morza dostaniesz raz w tyg. w jednym hipermarkecie (na cala wwe); jak akurat
              mieszkasz daleko od niego to robi sie wyprawa na 4 godziny najmarniej (wliczajac
              stanie w korkach); wiec w praktyce rzadko sie je kupuje i je:/
              na to wszyscy, lacznei z warszawiakami narzekaja;

              usmialam sie z tej pietruszki niesamowicie:)
              acz mialam na msyli warzywa jedzone na surowo lub polsurowo; pietruszki na
              surowo raczej sie w pl nie jada; chodzi o to, ze dodatki do typowego obiadu
              domowego to czesciej buraczki, zasmazana kapusta, czy zasmazana marchewka itd.
              niz np. mix roznych gatunkow salat;

              tak off topic, a propos problemow hipermarketowych, ale przypomnialo mi sie, jak
              kiedys moj sasiad japonczyk w niemczech kupil zamiast plynu do plukania cos do
              usztywniania firan i mial "niesamowicie sztywne koszule"

              btw. to jest cos, co wielu moim znajomym smakuje - obgotowuje pietruszki w
              wodzie krotko, przekrojone na pol, wode wylewam, a pietruszki nacieram ziolami,
              polewam oliwa i wstawiam do pieakrnika;
              tzreba ywbrac mlode i slodkie do tego;

              kuchnia polska tez jest okresleniem dosc szerokim w sumie,
              w czesci, w ktorej sie wychowalam seler jest jedynie do zupy, w zyciu w
              dziecinstwie nie widzialam salatki z selera;

              nie tak dawno moja niemiecka rodzina lubiaca bardzo potrawy z dynii niepomiernie
              sie zdziwila (odwiedzajac polska rodzine), ze mozna chlopu z pola dynie za darmo
              zabrac, bo on z niej tylko pestki bierze, a reszte wywala lub dla bydla daje;
              niemcy zas wykorzystuja tylko miazsz, a pestek nie jedza;

              a nie masz wrazenia ze ogorki, tluste przetwory miese, kielbaski, golonki,
              smazona kapusta to polska i niemiecka (no przynajmniej bawarska i wsch/pln
              niemiecka) kuchnia raczej maja wspolne? ja w kazdym razie nie czuje jakiejs mega
              roznicy, choc za tymi wsyztskimi rzeczami nie przepadam, wiec tak naprawde
              ostatni raz to dawno to wszystko jadlam;
              • kasitza Re: mowia duzo dobrego 27.04.10, 14:57
                Z tym sie zgodze - niemiecka i polska kuchnia maja wiele wspolnego.
                I to jest moj ulubiony rodzaj gotowania. tez holenderska kuchnia,
                austriacka, ukrainska. Szwedzka moze jeszcze. Czyli srodkowo
                europejska z tendencja polnocna. Choc wloska kuchnie tez niezwykle
                cenie - ale przede wszystkim wlasnie te aspekty wspolne z polska
                chlopska kuchnia: innymi slowy produkty maczne.
                • admbbnk Re: mowia duzo dobrego 06.09.10, 13:34
                  tradycyjna kuchnia i tak na ogół wywodzi się od naszych babć i często ma korzenie na wsi... tu na przykład zacierki albo knedelki:

                  www.austria.info/pl/szalenstwo-w-ischgl/przepisy-corki-burmistrza-ischgl-1355972.html
                  ;)
            • madziula201 Re: mowia duzo dobrego 01.05.10, 00:58
              Moi znajomi z Irlandii uwielbiaja zwykle placki ziemniaczane polane sosem z
              pieczarek.Moje lekki zdziwienie wywolalo, jak podalam mizerie z ogorkow w
              smietanie i surowke -tarta marchewke z jablkiem i cukrem ONI TO SOBIE ZMIESZALI
              {pzred podaniem informowalam ze to sa 2 surowki do wyboru}Bardzo im smakowalo
              ale ta mieszanka..... zgroza.Ogolne o Polakach zdanie jak najlepsze .Dobrzy
              specjalisci ,ladnie ubrane Polki,goscinnosc polska
              • Gość: vika Re: mowia duzo dobrego IP: *.222.246.41.spray.net.pl 02.05.10, 22:30
                hehe, dzisiaj w godzinach popoludniowych wlaczylam jakis polski kanal (nie
                pamietam ktory, ale ktorys z ogolnodostepnych chyba) i wypowiadali sie
                obcokrajowcy lamanymi polskimi zdaniami typu "pierogi nie lubie bardzo"; i inne
                podobne - wymieniali to, co im sie w polsce nie podoba; acz uczciwie musze
                przyznac, ze nie bylo tam anglikow tylko sami poludniowcy (z pld europy) i azjaci;

                naprawde nie wszystkim to smakuje;)
          • kasitza moj maz jest ze szwabii, a... 27.04.10, 13:57
            ale przyjaciol mam z calych Niemiec: Bawaria, Baden-Würtenberg,
            Nordrhein-westfalen, Niedersachsen, Bremen, Hamburg, Berlin i przede
            wszystkim Schleswig-Holstein bardzo duzo. Ze wschodnich Landow mam
            duzo studentow, ktorzy regularnie biora udzial w polskich wieczorach
            z bigosem i pierogami.
            • mmaupa Re: moj maz jest ze szwabii, a... 27.04.10, 14:02
              A propos swiezych warzyw - ostatnio zachwycaly sie znajome Czeszki, ze polska
              kuchnia taka zdrowa, ze tyle jemy warzyw... Fakt, w porownaniu z ich knedlikami
              to jemy calkiem zdrowo - ale jak pomyslec, to przeciez do kazdego drugiego dania
              jest przynajmniej jedna surowka: z buraczkow, z pietruszki, z marchwi, z selera,
              z kapusty i bialej i kiszonej, z ogorkow... W innych krajach bardzo czesto w
              ramach witamin dostaje sie na talerzu kilka plasterkow ogorka i pomidora, plus
              listek salaty.
      • Gość: babs nie smakuje im polskie jedzenie?! IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 15:20
        ja, ilekroć jadę do Londynu i Amsterdamu, a bywam tam często służbowo, zabieram
        największą akceptowalną na lotniskach walizkę polskich smakołyków i zawsze jest
        za mało, są dąsy i kwasy, że nie dla wszystkich starczyło ulubionych kąsków, że
        kogoś pominęłam a wszak uwielbia pierogi a inny to tylko polską kiełbasę jada
        itp. owszem, kiedyś nie mogli pojąć polskiego makowca, wydawało się im niepojęte
        jedzenie maku i mieli skojarzenia, że to rodzaj używki jest, ale teraz wcinają
        aż miło przed każdym Bożym Narodzeniem i kilka kilo makowca w owym czasie jest
        murowanym punktem w tej przepaścistej walizce! jeszcze ogórki kiszone też nie
        wszystkim smakują, bo uważają je za zepsute, ale też są fani i tej potrawy! więc
        nie wiem skąd ten wniosek, ja mam zupełnie inne doświadczenia!
        • Gość: vika Re: nie smakuje im polskie jedzenie?! IP: 77.222.246.* 27.04.10, 18:18
          babs, mi tez sie to wydawalo dziwne, wszak od dziecinstwa do pewnego wieku
          sluchalam jaka to mamy fantastyczna kuchnie i znane potrawy; i ze wszyscy
          kochaja pierogi; i jakie to jedzenie w anglii beznadziejne i w holandii owoce
          papierowo smakuja;

          az sie sama przekonalam, ze sprobowac polskiego jedzenia, to owszem i sprobuja,
          ale potem majac wybor (sluzobowe czeste wyjscia) to wybieraja jednak jedzenie w
          restauracjach wloskich, hiszpanskich, zasadniczo z kuchnia srodziemnomorska lub
          czasem azjatycka;

          owoce w holandii owszem papierowe czesto sa, pomidory takoz; ale za to jest tez
          swietne indonezyjskie jedzenie i bynajmiej nie jest to kulinarna pustynia; a w
          londynie liczba przyjezdnych tez zrobila swoje i jest masa miejsc ze swietnym
          jedzeniem;

          acz jesli chodzi o niektore ciasta i desery, to zupelnie o nich zapomnialam,
          masz racje, lubia, szarlotka im smakuje, niektore serniki, makowce itd.
          tylko te ciasta sa charakterystyczne dla kuchni znacznie wiekszego obszaru niz
          sama polska;

          jak wczesniej napisalam, sama woze najrozniejsze rzeczy w walizce, i tez jest
          zawsze malo, pytanie tylko, na ile jest to reprezentacyjne dla kuchni polskiej;
          • Gość: minika Re: nie smakuje im polskie jedzenie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 12:21
            A mi smakuje polskie jedzenie i jestem fanką pierogów!
    • framp umiemy się bawić :) 27.04.10, 12:53
      pracuję w międzynarodowym koncernie, w którym zatrudnionych jest wiele nacji od
      Chińczyków poprzez cały przegląd Europy aż po Meksykanów i Brazylijczyków i
      nieodmiennie na corocznych imprezach integracyjnych odbywanych w różnych
      częściach świata Polacy mają opinię tych, z którymi najlepiej się można
      pobawić, więc wszyscy łącznie z zarządem starają się wkręcić na imprezkę do
      jakiegoś "polskiego" pokoju, gdzie rozpija się polską wódkę zagryzając polską
      czosnkową kiełbasą i kiszonymi ogórkami (straszna atrakcja za granicą!), ktoś
      gra na gitarze "Mury" Kaczmarskiego (część nawet nauczyła się to śpiewać w
      oryginale!), gdzie są ładne i sympatyczne, nienadęte kobiety, z którymi da się
      poflirtować i potańczyć a faceci też lubią i umieją tańczyć z kobietami w parze!
      towarzysko więc jesteśmy nie do pobicia i nawet już teraz przed każdym takim
      wyjazdem ustalamy co i jak, co kto na siebie bierze i czym się zajmie, bo nie
      chcemy zawieść rozbudzonych oczekiwań zagranicy :)))
      • kasitza Re: umiemy się bawić :) 27.04.10, 13:13
        fajnie :-)
      • tanczacy.z.myslami Re: umiemy się bawić :) 30.04.10, 14:34
        framp napisała:

        > ktoś
        > gra na gitarze "Mury" Kaczmarskiego (część nawet nauczyła się to śpiewać w
        > oryginale!)

        Czyli po hiszpańsku? :)
    • wybitniemadry polacy smierdza, po prostu nie myja sie 27.04.10, 13:15
      sa biedni nie stac ich na mydlo
      • kasitza Re: polacy smierdza, po prostu nie myja sie 27.04.10, 13:52
        Tak, we Wiedniu takich czeterch widzialam. Natomiast widzialam juz
        chyba 4000 zadbanych, pachnacych, schludnych i elegancko ubranych
        czarujacych Polakow w innych miastach. I we wiedniu tez.
      • danz wybitniemadry śmierdzi, po prostu nie myje się 27.04.10, 19:15
        wybitniemadry napisała:

        > sa biedni nie stac ich na mydłlo
        ale nie generalizuj i na podstawie swojej rodziny nie wyciągaj ogólnych
        wniosków, to że ty i twoja rodzina jest biedna to nie wstyd, ale to że
        śmierdzicie to trochę nie w porządku, inni to czują.
    • Gość: qaz mam nadzieje ze wszyscy sie troche dowartosciowali IP: *.dyn.optonline.net 27.04.10, 13:21
      zenada
    • 444a Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 13:22
      Mnie znajoma Ukrainka mówiła, że mamy kulturalnych kierowców, którzy zatrzymują
      się przed pieszym...

      A poza tym chyba National Geographic zrobił "badanie narodowej inteligencji" i
      Polacy wypadli w nim wyżej niż większość zachodnich nacji. Nie pamiętam
      kolejności, na pewno wyżej od Amerykanów.

      Wierni w małżeństwie. Jakaś zachodnia gazeta zrobiła sondaż międzynarodowy i
      uznała, że ta wierność oznacza, że Polacy mają "wysoki iloraz inteligencji
      miłosnej":)
    • Gość: dragonaira Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:39
      zapytałam się o to moich zagranicznych znajomych - gramy razem na necie, serwer
      europejski.
      Jakie wnioski? Polacy mają świetnego cela i refleks. Są genialnie zorganizowani
      pod kątem taktycznym. W 99% da się spokojnie po angielsku pogadać.
      Niestety, jak w grupie obcych gadających po angielsku spotkają swojego to nie ma
      bata - będą nawijać po polsku i resztę olewać (z tym sama się zgodzę, niefajny
      zwyczaj).
      Chcecie tego czy nie, rządzimy w sieciowych grach ;)
      • volta2 Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 02.05.10, 17:44
        to ja może ze wschodu parę pozycji dodam:
        gruzini - mamy bardzo odważnego prezydenta(słyszałam to przez
        ostatni rok, nie tylko po katastrofie)
        i że dobrzy z nas ludzie

        japonka - polska to jakoś tak z holocaustem tylko jej się kojarzyła

        kazachstan i pokrewne dawne republiki:
        świetna kiełbasa, zielony kraj, dobrzy, mili ludzie, smaczna
        czekolada,
        młody kibic ze wschodu: świetni piłkarze - podolski i klose:)

        dla wszystkich z nich - dodatkowo - dobry prezydent(kaczyński) - o
        wałęsie czy papieżu nidgy nie słyszli(obszar innej kultury
        religijnej, może dlatego?)

        mamy świetnych pisarzy, a szczególnie takiego jednego wiśniewskiego -
        wszyscy na tymże wschodzie czytali samotność w sieci, byłam w szoku
        bo ja akurat nie znam.

        czesi i słowacy - do polski warto jechać po dobre i tanie jedzenie

        u wszystkich - to szopen był polakiem?(to ostatnio częste pytanie
        bo jest rok szopenowski i wszystkie obchody są pod patronatem naszej
        ambasady) - no, ok jeden wiedział i puszczał mi nagrania z komórki,
        ale to widać pasjonat.


        z drugiej strony, moj mąż polak kocha i zna świetnie kino kurosawy,
        a moja przyjaciółka japonka, tak 35+ wiekowo nigdy nie widziała
        żadnego jego filmu, nie zna tytułów, wie, że stare i czarno-białe,
        nazwisko jej jest znane i to tyle.
    • Gość: MG Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.fe.bosch.de 27.04.10, 13:51
      Niemcom faktycznie smakuje nasza kuchnia, ale juz Hiszpanom i
      Francuzom nie za bardzo :)

      Ja rownie ciagle slysze, ze Polacy maja swietnie znaja jezyki obce (
      w porownaniu do Francuzow i Niemcow), ze jestesmy goscinni i ze
      potrafimy zawierac glebsze przyjaznie.

      Generalnie, we Francji dominuja pozytywne stereotypy o Polakach (ze
      jezyki, ze pracowici, ze goscinni itp), w Niemczech niestety
      przeciwnie.
      • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 13:55
        w niemczech sie bardzo zmienilo na korzysc dla Polakow przez
        ostatnie 10 lat. Moze tez zalezy od regionu.
        • Gość: MG Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.fe.bosch.de 27.04.10, 14:41
          Ja tego nie doswiadczylem osobiscie, Niemcy z landow zachodnich,
          ktorych znam, co raczej neutralnie nastawieni, lecz mowie, ze ci z
          landow wschodnich Polakow nie lubia.
          • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 15:00
            Tak, to od razu ci wierze - za rzadko bywam w landach wschodnich,
            ale tak sadzac po ogolnych tendencjach, to niemcy wschodni beda
            najbardziej jeszcze antypolscy. Ale niemcy zachodni sa po czesci
            wrecz wielkimi entuzjastami polski. Bardzo duzo osob, ktore znam
            lepiej lub gorzej, bylo w Polsce i od tego czasu zawsze tam wraca.
            Bardzo duzo osob zaczyna sie uczyc jezyka polskiego. Duzo moich
            studentow z krajow europy wschodniej tez zapalaja sie entuzjazmem i
            ucza polskiego, bo im sie jezyk i ludzie podobaja: Rosjanie,
            Ukraincy, Bulgarzy.
            • Gość: MG Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.fe.bosch.de 27.04.10, 16:06
              Wlasnie pracuje teraz z Brazylijka, ktora po pobycie w Polsce
              zaczela sie polskiego uczyc ;) I nawet wszystkie spolgloski wymawia
              poprawnie.
    • Gość: ewela Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.unitymediagroup.de 27.04.10, 16:06
      kolega mojego meza - niemiec, powiedzial na zone TYLKO polka, bo niemki sa
      leniwe, nie chca sie zajmowac domem, gotowac itp.
      Kiedys jako jedyna polka w grupie niemek, zagielam je z gramatyki...ich miny
      bezcenne ;-D potem slyszalam komplementy, ze MY, POLKI szybko sie uczymy i
      jestesmy zdolne :-)
      Cos w tym jest ;-)
      • kasitza Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 16:09
        to dobrze, ze na mnie juz nie moze trafic ten niemiec, bo by sie
        nacial. Bogu dzieki moj maz ma podobna tolerancje brudu, co i ja. :-P
        • Gość: Dzejms Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 17:10
          ostatnio dość często mówią
          "to był dobry chłop"
    • Gość: wszędobylska Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.toya.net.pl 27.04.10, 16:17
      Ja spotkałam się na polskim weselu z Irlandczykami, którzy byli w
      szoku, że wszyscy potrafią u nas tańczyć w parze. Wg nich nie tylko
      świetnie tańczmi, mamy wrodzony słuch muzyczny i potrafimy się
      doskonale bawić. Jesteśmy też niezwykle uprzejmi i dzielimy się
      nawzajem tym co mamy. Irlandczycy byli też bardzo pozytywnie
      zdziwieni, że wychodząc z wesela dostali od młodych wódkę i jakieś
      jedzenie na wynos.

      Anglicy, których spotkałam chwalili nas za zdolności językowe,
      determinację w poszukiwaniu pracy i poświęcenie w pracy. Byli też
      pod wrażeniem naszej wiedzy geograficznej.
    • Gość: Autor: świnia mi się poci IP: *.chello.pl 27.04.10, 17:06
      >>mi ostatnio kolezanka z Francji powiedziała np, że mężczyźni sa u nas
      wyjątkowo uprzejmi wobec kobiet.

      Prawda, mogę to potwierdzić, ja ostatnio na dyskotece widziałem jak chłopak
      podszedł do didżeja i powiedział by puścił coś wolnego bo mu się świnia poci.
      Aż mnie ujęła jego troska o partnerkę.
    • sselrats Poland - good country 27.04.10, 17:10
      to come from
    • Gość: a.jablkowska Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.superkabel.de 27.04.10, 17:51
      Przede wszystkim w Niemczech panuje ogólne przekonanie, iż Polki są o wiele
      piękniejsze od Niemek. Niemcy uważają Polaków za wszechstronnie utalentowanych
      (nie tylko pozytywnie)...
      Ale np. w nauce przeciętny Polak jest lepszy od przeciętnego Niemca...
      No i w szkole powiedzmy w Gymnasium, czy też Realschule czy Hauptschule każdy
      obcokrajowiec jest obiektem zainteresowań wielu uczniów...;))
      • Gość: gość Jablkowska! padłam twój post jest genialny:DDDDDD IP: *.olsztyn.vectranet.pl 27.04.10, 18:03
        Napisz o tych negatywnych talentach:D
        • Gość: widziane z pustyni Re: Jablkowska! padłam twój post jest genialny:DD IP: 77.126.40.* 27.04.10, 18:44
          Polacy to tzw. zlote raczki, no i ciezko i wydajnie pracuja.
    • Gość: Na plażę [...] IP: *.chello.pl 27.04.10, 18:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • misiania Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 27.04.10, 19:02
        i cykliści. nie zapominaj o cyklistach.
        • Gość: gosc LA Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.itt.com 27.04.10, 19:52
          Polacy sa swietni do zabawy i potrafia sie swietnie bawic, od 3 lat
          zabawy sylwestrowe spedzamy z Polonia w San Diego.
          • Gość: Bartek Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.10, 20:43
            Przede wszystkim mówią, że jesteśmy pracowici. Spotkałem się też z opinią, że
            jesteśmy zadbani (nie tylko kobiety , serio). Z reguły obcokrajowcy są mile
            zaskoczeni wizytą w Polsce. Spodziewają się obrazu z Borata,a tu samochody,
            sklepy, mieszkania podobne do tych u nich.
            • Gość: zielono-oka Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 21:26
              > Przede wszystkim mówią, że jesteśmy pracowici. Spotkałem się też z opinią, że
              > jesteśmy zadbani (nie tylko kobiety , serio).

              No nie żartuj!!! O ile kobiety się starają i nieźle trzymają, to mężczyźni... szkoda gadać. Zadbani to są może Ci przed 25-tym rokiem życia. Później - ok. 90% męskiej populacji - rozwijają wyłącznie mięsień piwny okrywany skrzętnie koszulą (z reguły w kratę lub w paski) która się wdzięcznie opina na tymże brzucholu.

              Znajomi Niemcy (zachodnie landy) o Polakach:
              1. Dziwne, lecz niezłe poczucie humoru
              2. Fajne imprezy robimy - i z dobrym jedzeniem :)
              3. Jesteśmy otwarci i serdeczni
          • drzejms-buond Re: co *dobrego* mówią o nas za granicą? 28.04.10, 09:24
            Gość portalu: gosc LA napisał(a):

            > Polacy sa swietni do zabawy i potrafia sie swietnie bawic, od 3 lat
            > zabawy sylwestrowe spedzamy z Polonia w San Diego.


            a san diego , majn libszyn, to ja bym się świetnie bawił nawet w towarzystwie
            leppera
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka