Dodaj do ulubionych

Jak rano wstaję to....

04.06.10, 13:09
Chciałabym wesoło śpiewać, bo powietrze jest rzeźkie ptaszki śpiewają
i jest cudnie powinnam być wesoła.
Niestety rzeczywistość jest taka, że do wesołości mi daleko. Lubie
wstawać wcześnie rano, ale potrzebuje godziny na rozruch, żeby mi ta
wesołość zaskoczyła.
A jak jest u Was? Może ktoś mi podpowie jak ten wesoły bieg już o
7mej wrzucić, żeby czasu nie marnować?
Obserwuj wątek
    • pikku_myy16 Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 13:32
      Jak rano wstaję, to przestawiam budzik i wtulam się w poduszkę przez
      kolejne kilka minut. Jestem nocnym markiem i nie umiem zerwać się z
      łóżka ze wschodem słońca. Nie dla mnie rześkie powietrze i ranny
      świergot ptaków.

      Ale jak byłam małym dzieckiem, to wstawałam bardzo wcześnie, co inni
      domownicy zawsze mi wypominali. Skąd miałam energię, nie mam
      pojęcia, ale odpłynęła ona bezpowrotnie;)
    • verte34 Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 14:05
      Jeżeli od rana świeci słońce problem sam się rozwiązuje, tylko gdzie
      tu o tej porze roku słońce?? a więc:
      Nastaw sobie Bułę na 6 :)) lub
      z wieczora zalej sobie yerba mate Pajarito menta y limon i pociągnij
      zaraz po otwarciu oczu.
      • Gość: pani-bambi Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.hari.cable.virginmedia.com 04.06.10, 15:14

        O mnie to mówią, że z rana to bez kija nie podchodź...tak mówią :-)
      • mamabuly Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 20:56
        :D Buła sie sama czasem nastawia na szóstą, ale wtedy jest
        bezobsługowa, nie ma mowy, że ktos z nas wsatnie. Dlatego dziecko
        samo musi urzędować do siódmej. To jest mój największy sukces
        wychowawczy!

        A wracając do tych porannych godzin to ja też chetnie bym kogos
        ugryzła, a dopóki nie wypiję kubka gorącej herbaty to się nawet nie
        odzywam i nikt sie do mnie nie odzywa, chyba się mnie boją o tej
        porze.
        A ja sie tak staram trenować poranny entuzjazm i nic!
    • majowa_kotka Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 17:57
      Nie ma mowy, żebym rano była wesoła. Absolutnie! Już prędzej pluję
      jadem na ten niesprawiedliwy świat, ułożony pod kątem "skowronków". Ja
      jestem rześka i wesoła o drugiej w nocy, o szóstej-siódmej to ja się
      dopiero przewracam na drugi bok!
      • Gość: invisible7 Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 04.06.10, 18:38
        Mój niezawodny sposób, by być rześką i wesołą - iść spać o 2 lub
        później i wstać o 10 :))) Poranki na mnie nie działają, chyba że
        oglądane od drugiej strony, PRZED położeniem się spać. Wtedy to chętnie
        obejrzę wschód słońca i posłucham śpiewu ptaków ;) Dzisiaj właśnie tak
        mi się udało - widziałam wschód słońca przed zaśnięciem :)
        • Gość: polska kobieta Re: Jak rano wstaję to.... IP: 82.113.106.* 05.06.10, 00:11
          mam tak jak ty. obecnie dzielę mieszkanie z dwoma ludźmi kładącymi się o 22:00 i
          wstającymi (=hałasującymi, że ja pierdzielę) o 6:00 i szukam kreatywnych metod
          na czyn klasyfikowany jako mord ze szczególnym okrucieństwem.
    • wielebnyprezes Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 21:00


      Nazwa serwera: Lajony[CS]|S/NS| [TP] by www.lajonycs.jun.pl


      IP SERWERA: 188.165.209.188:27016
      Tryb rozgrywki: Team Play
      Ilość slotów: 20
      Forum: WwW.LajonyCs.Jun.pl
      HA serwera: dd(CL),White Death,Smietana
      • Gość: zenotka Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 21:49
        nienawidzę wstawac o tej godzinie........nie znoszę!
    • nessie-jp Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 22:04
      Jak się kładę spać, to...

      ptaszki śpiewają, powietrze rześkie, świat błękitny, słońce rumieni pysznie
      białe chmurki na wschodzie... nic, tylko się uwalić w świeżą pościel i milutko
      zasnąć!

      Iddźie won z wstawaniem skoro świt. Skoro świt to można się położyć, a nie wstać.
      • ewa9717 Re: Jak rano wstaję to.... 04.06.10, 23:11
        Nie przesadzam z rannym wstawaniem i jest OK ;)
        • Gość: Azorek Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.chello.pl 05.06.10, 09:04
          Jestem sową, albo wampirem, jak kto woli. Słońce poranne jakoś mnie nie cieszy. Kładę się spać, kiedy za oknami jasno (latem), lubię wstać po dziesiątej...Oczywiście czasem pracuję. Wtedy kładę się nad ranem, a wstaję rano i energii wystarcza mi do szesnastej...

          Ale ostatnio coś się zmieniło. Choróbsko może? Kładę się jak dawniej, raczej skowronek się zrywa niż słowik, ale budzę się wcześnie i nie mogę już zasnąć. Śpię zatem krótko i oglądam świat o siódmej rano, bo jak się okazuje jest taka godzina. :)
    • pikku_myy16 Re: Jak rano wstaję to.... 05.06.10, 10:51
      No to Mamabuly ma pecha. Forum okupują nocni kowboje, tudzież
      miłośnicy podziwiania wschodu słońca przed pójściem spać.
      • Gość: emilla111 Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.10, 21:53
        To lecę do łazienki siusiać :)

        By o 6:50 odjeżdżać już autobusem do pracy :(
      • mamabuly Re: Jak rano wstaję to.... 05.06.10, 23:08
        Fakt nie trafiłam najlepiej w rynek. Ale wniosek jest taki, że nie ma
        potrzeby się umęczać i być towarzyską o poranku. To się i tak nie
        uda. Dlatego podjęłam decyzję - nie będe się już wysilać, będę kiwac
        się nad kubkiem herbaty i ignorowac domowników dopóki mi bieg
        wesołości nie zaskoczy tak sam z siebie.
        Chrzanić to... to chyba tylko dzieci tak mają, że z błyszcącym
        wzrokiem budzą się o świcie i mają tyyyylllleeee do powiedzenia. A i
        jeszcze ci z reklam mydła pod prysznic, co spiewają przy kąpieli
        próbują kreować jakąs nierealną rzeczywistość.
    • maitresse.d.un.francais ... Pan Bóg ci daje? 05.06.10, 23:50
      • mamabuly Re: ... Pan Bóg ci daje? 05.06.10, 23:56
        Ponoć tak!:D
        • pikku_myy16 Re: ... Pan Bóg ci daje? 06.06.10, 00:35
          Z serii powiedzonek przypomniał mi się przeczytany gdzieś Woody
          Allen: dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale złym lepiej się
          wstaje.

          No i mamy nieskromne wytłumaczenie naszych trudności w wstawaniu i
          nabieraniu energii po wystawieniu głowy spod kołdry:)
    • kkkkkarolina Re: Jak rano wstaję to.... 06.06.10, 20:18
      Ja wstaję wcześnie, bo budzi mnie głód ;)
      Ale faktycznie - wstać np. o 6 albo jeszcze wcześniej i zobaczyć
      wstające słońce - piękne :D
      • misiania Re: Jak rano wstaję to.... 06.06.10, 22:06
        Kiedyś odbierałam zaległy urlop w listopadzie. ach, te listopadowe poranki,
        oblane zimnym deszczem... z rozmysłem nastawiałam budzik na siódmą po to tylko,
        by się obudzić i zorientować, że mogę spać do oporu dalej, co z satysfakcją
        czyniłam . czyli w pewnych okolicznościach poranna pobudka może być powodem radości.
        • Gość: verso Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.06.10, 00:00
          O świcie...
          Ptaszek sobie frunie z dala
          W górze słonko zapie*dala
          Żaba w wodzie dupę moczy
          Ku*wa jaki świat uroczy...
          • wszedlem Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 05:32
            ...opieprzam wspollokatorke, bo trzaska drzwiami
            • eurytka Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 09:25
              jestem świeżutka i silna,
              pełna nadziei na nowy dzień.
    • topola78 Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 11:16
      Dla mnie wstawanie rano to wręcz nieludzka tortura...
      Skowronki tego nie rozumieją... ale zauważyłam coś... większości z tych
      "skowronków" ich skowronkowatość bierze się stąd, że idą spać o 21.00, zrywają
      się o 6 rano, ale drzemią w dzień... a ja nie potrafię sobie nawet wyobrazić,
      żeby spać w środku dnia. Dobrze, że u mnie w domu nie ma "skowronków" bo
      musiałabym popełnić krwawą zbrodnię ;-) Nawet moje dziecko jest "sową". I chwała
      dziecinie za to! :-)
      • kratka.1 Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 13:08
        Bez żadnego przmusu wstaję z ogromną ochotą o godzinie 5 rano, bez względu na porę roku.Czuję się świetnie, rozpiera mnie energia. Niestety tak od godz.14 energia zaczyna odpływać, a po południu nie nadaję się do większych wysiłków fizycznych, nawet gadać za bardzo mi się nie chce. I tak to jest u mnie.
    • croyance Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 14:21
      NIENAWIDZE porankow, i jak wstaje, mam ochote strzelic sobie w leb. Jak
      juz sie rozruszam, to jest ok, ale sam moment wstawania jest dla mnie
      nieskonczenie przykry.
    • loki6 Re: Jak rano wstaję to.... 07.06.10, 21:29
      Jak wstanę za wcześnie, to zalewam cukiernicę wodą zamiast kawę w
      kubku, kiedyś chciałam zmywać twarz zmywaczem do paznokci, nie
      tonikiem, zdarzało mi się używać szczoteczki do zębów męża (a fe).
      Ogólnie kładę się spać w dobrym w humorze a wstaję wkurzona bez
      ciśnienia w żyłach. Obecnie dobudzam się powoli po dwóch 10 minutowych
      drzemkach w komórce i jest lepiej.
      • pikku_myy16 Re: Jak rano wstaję to.... 08.06.10, 06:42
        Czytając powyższy wpis aż boję się pomyśleć co ja dzisiaj
        zmajstruję, biorąc pod uwagę, że już niestety jestem na nogach.
        • nessie-jp Re: Jak rano wstaję to.... 08.06.10, 06:55
          pikku_myy16 napisała:

          > Czytając powyższy wpis aż boję się pomyśleć co ja dzisiaj
          > zmajstruję, biorąc pod uwagę, że już niestety jestem na nogach.

          To w takim razie witam i żegnam, bo właśnie skończyłam pracę i chyba pora spać... :)

          Chociaż jakoś nie chce się, takie ładne słoneczko w sumie. I chłodno, niebiesko
          i ptaszyście. Mimo wszystko rozumiem ludzi, którzy lubią wstawać o świcie. Może
          kiedyś uda mi się jakoś przekręcić ten zegar biologiczny na właściwe obroty...
      • mamabuly Re: Jak rano wstaję to.... 08.06.10, 10:16
        Oj to chyba każdy miewa takie syuacje jak nie pośpi min 7godzin.
        Kiedyś swiezo po depilacji użyłam lakieru do włosów zamias
        dezodorantu, ach co to był za ból.
        Ale najgorzej wspominam poranne powroty z delegacji po 3-4godzinach
        snu. No i pewnego takiego poranka pojawiłam się nieprzytomna w pracy
        w dodatku zasmarkolona na całego, wygmerałam w torbie chusteczkę i
        wytarłam w nią cieknacy nos. W blisko stuosobowym biurze nastąpiła
        chwila konsternacji, patrzę, a chusteczką okazały się być wczorajsze
        majciochy.
    • kicior99 Re: Jak rano wstaję to.... 08.06.10, 09:47
      Z uwagi na pracę wstaję o jakiejś czwartej po południu. I godzinę się budzę...
      • drzejms-buond Re: Jak rano wstaję to.... 09.06.10, 10:06
        a ja się budzę z RADIEM W GŁOWIE
        (nie powiem ze z pieśnią na ustach)
        Nie wiem czemu takie a nie inne utwory w nim są odtwarzane
        czasem jest to nawet DODA
        a czasem tak jak dziś...
        www.youtube.com/watch?v=E0E0ynyIUsg
        tak wiec,,,,zryw jest, pięciominutowy!

        ogólnie też godzina, dlatego wstaję wcześniej niż nakazywałaby logika
        • trusiaa Re: Jak rano wstaję to.... 09.06.10, 10:54
          Jak wstaję rano, ale naprawdę rano - to widzę sarny.
          A jak nie - to tylko zaspanych domowników. Mam niewdzięczna rolę - muszę
          powyciągać stado z łóżek, nakarmić, wyposażyć na drogę i dopilnować, żeby, nie
          rozłażąc się na boki, w miarę punktualnie ruszyło w świat.
          • liiona Re: Jak rano wstaję to.... 09.06.10, 11:21
            1.Patrzę na zegarek
            2.Przeciągam się
            3.Uważam którą nogą wstaję
            4.Idę siku
            5.Myję się
            6.Ubieram
            7.To już zależy od dnia
            8.Dzisiaj jestem przed komputerem
            • ewosia Re: Jak rano wstaję to.... 10.06.10, 20:28
              idę spać na jeszcze 20 minut.
              potem idę siku.
              potem robię kawę i sobie rozmyślam.
              jak wypiję kawę, to się drapię i biorę jakąś starą gazetę albo
              reklamę drzwi antywłamaniowych i skrzętnie czytam. Mają bardzo
              korzystne zniżki dla emerytów i rencistów.
              potem znowu robię kawę. dalej się drapię. oglądam bałagan w
              sypialni, który mierzi mnie bardzo. kręcę głową z obrzydzeniem, że
              jak tak można żyć i idę zobaczyć, co jest w lodówce - zazwyczaj
              mleko, 6 gatunków musztardy, 2 chrzany i sos balsamiczny. chwilę
              rozmyślam o tym, że bez sensu taka duża lodówka na karton mleka i
              parę słoikow. ale z drugiej strony cała półka lakierów do paznokci,
              większość się już nie nadaje. Chociaż na święta musiałam na balkonie
              trzymać, bo się nie mieściło. Po tych dwóch kawach chcę siku, to
              idę. sikając czytam ostrzeżenia, żeby kreta i domestosu nie połykać
              a jak się dostanie do oczu, to z lekarzem się natychmiast.
              skontaktować. ale drugiej strony - jak z oczami pełnymi chloru
              dzwonić do lekarza. zastanawiam się nad kupą i zaletami
              podswietlanej klawiatury w laptopie. Nie, w pracy zrobię, rujnując
              krwiopijców poprzez złośliwie nadmierne zużycie papieru toaletowego.
              Nawet trochę czystego wrzucę specjalnie, żeby im się w isowskich
              statystykach nie zgodziło. fajna rzecz taka podświetlana klawiatura.
              Prysznic i zastanawianie się, bo po primo mydlę pachy, a gdzieś
              wyczytałam, że fajni ludzie po primo mydlą pachy. I nie wiem znowu,
              czy pachy mydlę na wstępie, bo jestem fajna, czy moja fajność jest
              następstwem wieloletniego pach mydlenia. Potem śmieszy mnie panda
              przed lustrem, bo oczywiście tusz na rzęsach spał razem ze mną (w
              razie nagłej śmierci we śnie rzęsy mam gotowe). Mleczko, krem,
              makijaż i tak zrobię na światłach w samochodzie. Potem jakieś ciuchy
              na siebie. Ale jakie? Za okno nie chce mnie się spoglądać celem
              ustalenia panujących warunków meteo, żeby się nie przygnębiać z
              rana, że nieodpowiednie - w konsekwencji potem mnie ludziska pytają,
              czy zimno mi nie jest. "Bardzo" odpowiadam zawsze. Chyba, że pytają,
              czy gorąco mi nie jest, to wtedy odpowiadam, że nie wiem. Metki
              czytam, jeśli nowe. Dokładnie, czy suszyć w stanie rozłożonym, czy
              prać ze zbliżonymi kolorami, jak prasować - piktogram z żelazkiem i
              dwie kropki, chociaż żelazka od lat nie trzymałam w łapie, chyba że
              chciałam wyjąć toster, co za nim stoi. A piorę według podziału
              na "mniej więcej jasne" i "takie ciemniejsze". Wszystko czytam, taka
              choroba, chyba że instrukcja od komórki, to wtedy nie czytam, w
              ramach buntu, bo na cholerę cała książka o tym, że jak ktoś dzwoni
              to się naciska guzik z zieloną słuchaweczką a jak się pożegna
              człowiek, to się naciska ten z czerwoną. I że jak pika to naładować.
              Sprawdzam, czy mam telefon i portfel i sru do huty. jakieś 1,5
              godziny po zwleczeniu ciała z łóżka.


              Chyba, że się budzę w hotelu - proste nogi, prysznic, łachy,
              śniadanie obfite (jaja, sery, bułki z masłem a do tego wiadro kawy)
              i pół godziny później jadę do roboty.
              • Gość: zmarszczony fred Re: Jak rano wstaję to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.10, 21:12
                ...mi stoi...
                Ale to chyba ok. ?
                • fuck_book Re: Jak rano wstaję to.... 19.06.10, 10:38
                  Gość portalu: zmarszczony fred napisał(a):

                  > ...mi stoi...
                  > Ale to chyba ok. ?
                  Moze to jest OK, ale przede wszystkim to znak, że chce Ci się siku,
                  bo to jest tzw. wasser - wzwód.
              • czterybrowarki Re: Jak rano wstaję to.... 18.06.10, 22:02
                ewosia!
                Śliczny post! Taki "życiowy"! ;-) (Ślązacy niech se nie
                kojarzą...) :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka