kiddo5
10.11.04, 14:45
Mam łzy wzruszenia w oczach jak sobie przypomnę, że swojego czasu strasznie
chciałam mieć taki węgierski (bodajże) komplet: żarówiato-różowa czapka z
szalikiem (nie dość że szczyt złego gustu, to jeszcze wszyscy to mieli).
Mój kuzyn szantażował rodziców mówiąc, że jak mu nie kupią takich wielkich
adidasów Robbins (lub Robinson) to on się przestanie uczyć.
Swojego czasu mrocznym przedmiotem pożądania mojej sąsiadki (rocznik 75')
były zamszowe kozaki (czarne) za kolano, a do tego najlepiej obcisła mini i
mokra włoszka.
O tym , że mój brat, szczęśliwy posiadacz fryzury na Limahla na koloniach
gdzieś w Czechach, jako 12-latek wyrywał wszystkie panny, nawet te starsze.
Raz na Boze Narodzenie popłakałam się bo nie dostałam kolorowej spódniczki
tzw. lambadówy (he he)