Dodaj do ulubionych

W supermarkecie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 13:10
Ostatnio supermarketów zrobiło się u nas sporo. Nie ukrywam, ze lubie robic w
nich zakupy, często jednak zdarzają sie tam sytuacje, które zawsze mnie
denerwują. Na przykład: sprzątacze jeżdżacy tymi kombajnami do zamiatania
akurat wtedy, gdy jest najwięcej ludzi. Ja mam zawsze to szczęście,ze
napotkam taką machinę w dziale z warzywami (oczywiście ja musze ustępowac
miejsca), później przejde do alejki z herbatami, a tam znowu ten obiekt!
Potem napatoczy mi sie jeszcze w dziale z pieczywem, ubraniami...
Najśmieszniejsze jest to, ze podłogi sa w miarę czyste i nie potrzebują
czyszczenia. A jak jest brudno, to i tak jak taki kombajn przejedzie, nie
wyczyści dokładnie i zostawia ślady...
Wkurzaja mnie też ludzie zostawiający wózki na środku przejścia i beztrosko
wybierają czekoladki, banany, czy co tam jeszcze... A wózek zostawiają na
pastwę losu, niech inni go omijają...
Przy kasie tez bywa nieprzyjemnie, kiedy taka pojedyncza osóbka nakupuje
jakiegos badziewia, kasjerka skanuje kody paskowe, a klient sobie czeka...
Dopiero jak zapłaci i dostaje rachunek, zabiera się do pakowania a następni
czekają, bo tamten zajmuje miejsce...
Czy wy też macie takie spostrzezenia z supermarketów? A może jakieś inne?
Podzielcie się wrażeniami.
Obserwuj wątek
    • p.galli Re: W supermarkecie 17.11.04, 13:29
      to przerazajace ale dokladnie takie same :)
      • p.galli Re: W supermarkecie 17.11.04, 13:34
        a jeszcze nie lubie jak sa takie patyki do odgradzania moich zakupow od innych
        zakupow - ja biore taki patyk i klade i dopiero stawiam dobra ktore nabylam a
        zazwyczaj osoba za mna juz nie a mi sie nie chce klasc dla niej no bo czemu...
        i wyklada swoje- fajnie jak jest w miare zauwazalna przerwa ale zazwyczaj
        ciurkiem obok moich i chcac nie chcac musze pilnowac zeby pani kasjerka z
        rozpedu nie policzyla ich tez ...
        szczytem bylo to co mnie spotkalo w ostatnio - ja kupilam tylko 1 sok
        postawilam na tasmie a babsko za mna poobkladalo swoje zakupy dookola (sic!)
        mojego soku i zadowolone choc z tylu miejsce mialo jak tasma sie ruszyla
        ja sie uparlam ze nie pzrestawie sie ale jak kasjerka siegala juz reka po jej
        serek czy co tam co stalo na przodzie to skapitulowalam wyrwalam z kupy
        zakupow swoj soczek i wetknelam kasjerce do reki, oczywiscie babsko nawet nie
        drgnelo a mnie to tak zatkalo ze nic nie powiedzialam:(
        • energeia Re: W supermarkecie 17.11.04, 14:02
          > a jeszcze nie lubie jak sa takie patyki do odgradzania moich zakupow od innych
          > zakupow - ja biore taki patyk i klade i dopiero stawiam dobra ktore nabylam a
          > zazwyczaj osoba za mna juz nie a mi sie nie chce klasc dla niej no bo czemu...

          Zawsze klade za swoimi artykulami te paleczke i denerwuje mnie jak ktos kto stoi przede mna nie wysili
          sie na tyle zeby zrobic to samo. To naprawde nie boli. A okazuje sie w praktyce calkiem wygodne i
          przyjemne, ze nie musisz sie gimnastkowac i wyciagac rak po patyk, ktory lezy daleko od ciebie w
          momenciekiedy dobijasz do kasy, a ktory latwiej polozyc za soba ( bo juz masz blizej) dla kolejnej
          osoby.
          • p.galli Re: W supermarkecie 17.11.04, 14:23
            niby tak ale kasjerka zawsze popycha do tylu wiec zwykle rak nie trzeba
            wyciagaac
            nie wiem jakos fobie mam ze jak juz raz polozylam to drugi raz nie musze
            w sumie to nawet nie o to chodzi bo wystarczy widoczna przerwa nawet bez tego
            ogranicznika...
          • Gość: r Re: W supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:48
            Z mojego doswiadczenia wynika, ze tych paleczek albo jest za malo, albo
            kasjerka nie popycha ich do tylu kolejki. I osoba dopiero wykladajaca swoje
            rzeczy na tasme nie ma szans dosiegnac paleczki. Dlatego zostawiam odstep. Ale
            milo jest, jak osoba przede mna sama polozy paleczke za swoimi zakupami.
    • zenon_z_enon Re: W supermarkecie 17.11.04, 13:30
      Zawsze kiedy stoje w kolejce przede mna jakis jegomosc z zona tlustą wszedzie
      musi placic kartą kredytową, albo akurat nie da sie zeskanowac kodu, bo cos-
      tam, wiec pani kasjerka wzywa mloda rolkarke i ta przyjezdza po 5 minutach. To
      sie nadaje tez na bledy matriksa... A supermarketow nie lubie najbardziej za -
      "zapraszam do promocji herbatników", nie dziekuje nie lubie herbatnikow "ale
      nasze sa najlepsze"... i tak w kolko... no i najgorsza rzecz - kiedy robie
      zakupy w markeciesuper (a robie je zawsze poznym wieczorem) to wyjazd z
      parkingu!! MORDĘGA!!! Ludzie krzycza, leja sie itp...

      No i te rozwrzeszczane bachory co biegaja po calym sklepie... "Andrzejku nie
      rzucaj w brata tym pstragiem bo nie trafisz i ubrudzisz pana..." i tak zawsze
      cos napsocą... Błe...
      • kalinowski11 Re: W supermarkecie 17.11.04, 13:49
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=16798570&a=16798570
        Fajnie było :)
    • karolcia38 Re: W supermarkecie 17.11.04, 14:04
      A mnie denerwują harcerze pakujący przy kasach zakupy klientów. Zawsze zwracam
      uwage, że sama sobie popakuje. Oni nie segregują zakupów - wkładają np.chleb do
      środków czystości czy ew. 3l napoju 1l oleju i 1l octu do jednej cienkiej
      siatki.
      • login_niedostepny Re: W supermarkecie 17.11.04, 14:12
        i jeszcze chca za to "drobne na oboz harcerski" Mnie tez to wkurza.
      • Gość: Michał M. Re: W supermarkecie IP: 80.51.227.* 22.11.04, 23:33
        A ja daję harcerzom na obóz. Sam nim byłem. W czasach, gdy nie było
        supermarketów i takich łatwych zarobków.
        Prawdą jest jednak, że harcerze potrafią swoją "pomocą" zdezorganizować pracę
        dowolnego miejsca. Jesli zaczną kierować ruchem ludzi w czasie jakiejś dużej
        imprezy - natychmiast jest wielki ścisk i bałagan. Za to ich lubię.
    • mrzagi01 Re: W supermarkecie 17.11.04, 14:06
      nienawidze piosenki "OBI, OBI... wszystko w OBI"
      • Gość: Michał M. Re: W supermarkecie IP: 80.51.227.* 22.11.04, 23:34
        "Nie zawsze masz gotówkę! Ale zawsze możesz mieć kartę Hypernovej!" Aż mi się
        chce uciekać ze sklepu jak słyszę tego faceta, który mówi w tej reklamie!
    • Gość: m. Re: W supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 15:57
      Groteska z poznańskiego supermarketu:zamierzam kupić coś z AGD. Na stosownym
      stoisku widzę stoliczek, a przy nim dwie rozchichotane panienki i facet.
      Podchodzę i grzecznie pytam, gdzie mogę sprawdzić sprzęt.Facet ucieka, panienka
      nr 1 piecze buraka, a panienka nr 2 wydziera na mnie ryja, że sprawdzić to ja
      sobie mogę w domu i jak coś będzie nie tak, to jutro mogę przyjechać (jakieś 20
      kilosów w jedną stronę) i zakupy oddać. Ja na to, że to niemożliwe,żeby AGD nie
      można było sprawdzić przed zakupem, ale ona obstaje przy swoim. Odwracam się,
      odchodzę i ...jakieś 2 metry od tej baby widzę blat, a przy nim parę gniazdek i
      wielgachny napis, że w tym właśnie miejscu można sprawdzać sprzęt AGD.
      Nienormalna czy co?
    • nejmlez Re: W supermarkecie 17.11.04, 21:29
      i jeszcze te wieelgachne wozki. w polaczeiu z waskimi przejsciami miedzy kasami
      daje to taki efekt, ze trzeba albo miec rece na poltora metra albo skakac po
      wozku jak orangutan (wozek jest na tyle gleboki i dlugi, ze przewieszajac sie
      przez uchwyt nie da rady wszystkiego wyjac). ewentualnie mozna wprowadzic wozek
      tylem - przednia scianka jest nizsza i troche czlowiek sie pogimnastykuje, ale
      wyciagniecie towaru staje sie mozliwe. CH Korona we Wrocku osiagnela w tym chyba
      mistrzostwo :) kiedy bylam w ciazy, bralam po prostu koszyki bo inaczej nei dalo
      rady ;)
    • Gość: tatanka_iotanka Re: W supermarkecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 01:18
      mi w hipermarketach nie wolno wybierać kas. Bo choćby w wybranej przeze mnie
      ogonek był 2 razy krótszy od innych (albo nie było w nim nikogo), to i tak będę
      stać najdłużej bo:
      - kasa się zepsuje
      - ktoś przede mną uparł się aby zapłacić kartą, a ta nie działa
      - nie da się zeskanować kodów kreskowych na produktach więc pani ręcznie je
      wstukuje (i tak u kilku osób)
      - nie ma kodu kreskowego więc kasjerka dzwoni po pomoc
      - nikt nie pakuje towarów do siatek od razu, tylko dopiero po zapłaceniu
      - okazuje się, że z babcią z jednym jabłkiem na taśmie jest w komplecie
      dziadek, który zaraz przyjedzie z wózkiem wypełnionym po brzegi
      - zawsze znajdzie się paniusia, którą dziwi wysokość rachunku i każe sprawdzać
      ceny poszczególnych produktów, a następnie domaga się odłożenia i odliczenia od
      rachunku paczki ciastek...




      • kasia_de Re: W supermarkecie 18.11.04, 08:44
        Z perspektywy kobiety w 8 miesiącu ciąży:
        1/ toalety - poza halą sprzedaży (chyba żeby ktoś się nie zamknął w środku i
        nie zeżarł zakupów), niektóre żenująco brudne - "prym" wiedzie Auchan (na
        Modlińskiej, Wawa) - wejście tam wymaga dużego hartu ducha, smród zwala z nóg,
        po dotknięcie choćby klamki należałoby zdezynfekowac ręce, co ciekawe z
        wywieszki w środku można się dowiedziec że ktoś 5 minut temu sprzatał tenże
        szalet, bleeee
        2/ wózki - a raczej kółka- nie wiem czy to ja mam takiego pecha, że trafiam na
        wózki, które skręcają same w jedną stronę, albo w ogóle nie można nimi skręcać,
        albo kółka się blokują i nawet do przodu nic chcą jechać... koszmar,
        szczególnie jak sie "nosi" przed sobą wielki brzuch...
        3/ kasy "uprzywilejowane" - kasy ustawione są w dwóch rzędach - zamiast
        wyznaczyc na kasy uprzywilejowane te bliżej hali sklepu, to jest odwrotnie,
        uprzywilejowane są te "po zewnętrznej" co oznacza, że nawet jeżeli stojący w
        kojece zechcieliby łaskawie przepuścić kobietę w ciąży czy kalekę, to cała
        kolejka musiałąby kolektywnie sie wycofać z wąskiego "tunelu" prowadzącego do
        kasy. Gdyby było odwrotnie, tzn. uprzywilejowane byłyby te kasuy "od środka"
        nie byłoby problemu, osoba uprawniona po prostu ominęłaby kolejkę i podjechała
        do kasy. ALe to chyba za trudne.
        Pozdrawiam
        Kasia
      • p.galli Re: W supermarkecie 18.11.04, 08:59
        >>>mi w hipermarketach nie wolno wybierać kas. Bo choćby w wybranej przeze mnie
        > ogonek był 2 razy krótszy od innych (albo nie było w nim nikogo), to i tak
        będę stać najdłużej bo:

        o to to!!! jak milo ze nie jestem sama:)
      • Gość: benka Re: W supermarkecie IP: *.chello.pl 18.11.04, 09:07
        myślałam, że tylko ja tak mam... , ja już nawet ostatnio w przypływie
        sprawiedliwości, uczciwości i solidarności z innymi klientami lojalnie
        informuję stających za mną, że na pewno bardziej im się opłaca stanąć do kasy
        obok
      • Gość: bonzo Re: W supermarkecie IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 24.11.04, 01:49
        Odpowiadasz na :
        Gość portalu: tatanka_iotanka napisał(a):

        > mi w hipermarketach nie wolno wybierać kas. Bo choćby w wybranej przeze mnie
        > ogonek był 2 razy krótszy od innych (albo nie było w nim nikogo), to i tak
        będę
        >
        > stać najdłużej



        Mam to samo ale na dworcach pkp.
        Jak stanę w kolejce nawet dwuosobowej, a druga 2-3 razy dłuższa, to sie okaże
        że osoby przede mną sobie muszą kupić bilet do popierdówka z przesiadkami w
        X,Y,Z z X do Y osobowy, z Y do Z express, ("a czy ten pociąg na pewno jedzie?
        pani to sprawdzi, a może mam jakiś inny?") :\ itd, itp Ja się śpieszę, a jak
        jeszcze usłyszę że ten bilet jest na 30-tego albo jakiś inny dzień miesiąca
        będący odległą przyszłością to już zupełnie mnie krew zalewa.
        Mam tylko pytanie do ludzi którzy stają we "właściwej" choć o wiele dłuższej
        kolejce: skąd wiedzieliście że to babsko zamierza to zrobić???
        Pozdro
    • Gość: Greg Re: W supermarkecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 20:51
      Zgadzam się, to są również moje spostrzeżenia. Też mnie wkurzają ludzie
      zostawiający na przejściu wózki lub też nagle zatrzymujący się przede mną.
      Wypracowałem sobie technikę - jeżeli jestem z wózkiem, to walę w takiego
      delikwenta od tyłu, a na ewentualne pretensje odpowiadam, by zainstalował sobie
      światło z tyłu.
      Borzucę jeszcze obrazek z Irlandii - robię zakupy w Tesco, jest dosyć późno,
      niecała godzina przed zamknięciem. Oprócz rzeczy do jedzenia jakieś piwo i
      okazuje się, że ci, co kupili alkohol, mogą zapłacić tylko w kasach, które
      oprócz kasowania innych rzeczy mają prawo czy możliwość kasowania również
      alkoholu. Tych kas działa normalnie 4 lub 5, ale że późno, to zostawiono tylko
      jedną. Była to sobota, a że Irlandczycy też ludzie, to i tych zakupów
      alkoholowych było sporo. Przy innych kasach, ktore jeszcze działały, kolejki po
      kilka osób. Najwyraźniej - co kraj, to obyczaj.
      • competer1 Re: W supermarkecie 18.11.04, 21:22
        > > Scenka z hipermarketu - podobno prawdziwa
        > > Osoby:
        > > Energiczny Chłopczyk - dziecina dynamiczna, nadmiernie
        > > przedsiębiorcza.
        > > Zrezygnowana Mamusia - posiadaczka synka i obfitych zakupów.
        > > Nobliwa Staruszka - przedstojąca mamusi w kolejce do kasy.
        > > Wymalowana Blondyna - przedstojąca Nobliwej Staruszki, model
        > > "tipsy,
        > > tapeta i woda utleniona".
        > > Miejsce i czas akcji: Znany Supermarket, godziny wieczorne.
        > > Energiczny Chłopczyk biega
        > > Zrezygnowana Mamusia : Nie biegaj.
        > > Energiczny Chłopczyk biega dalej
        > > Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj. Proszę.
        > > Energiczny Chłopczyk biega dalej
        > > Zrezygnowana Mamusia : Natychmiast przestań biegać.
        > > Energiczny Chłopczyk biega dalej
        > > Nobliwa Staruszka : życzliwie, z promiennym usmiechem: Ach,
        > > zupełnie jak mój prawnuczek. Niech się pani nie denerwuje. Dziecko
        > > ma
        > dosyć zakupów. Ja zreszta też. Zrezygnowana Mamusia z nieskrywaną ulgą:
        > Tak, ja też.
        > > Wymalowana Blondyna : O tej godzinie bachory to już powinny być w
        > > łóżkach!
        > > Nobliwa Staruszka : A ku.. w pracy!
        • saavage Re: W supermarkecie 18.11.04, 22:57
          o ja to już gdzieś widziałam ;)
      • uasiczka Re: W supermarkecie 19.11.04, 08:57
        > zostawiający na przejściu wózki lub też nagle zatrzymujący się przede mną.
        > Wypracowałem sobie technikę - jeżeli jestem z wózkiem, to walę w takiego
        > delikwenta od tyłu, a na ewentualne pretensje odpowiadam, by zainstalował
        sobie
        >
        > światło z tyłu.

        tzn co? zakaz zatrzymywania się w sklepie? w biegu te zakupy? a ty jak chcesz
        przystanąć przy półce to uzywasz świateł stopu? a może 5 metrów przed miejscem
        gdzie się zatrzymasz zaczynasz krzycieć "uwaga ludzie - będę stawał"???
        • p.galli Re: W supermarkecie 19.11.04, 09:20
          stawanie w hipermarkecie zabronione nie jest - ja stosuje zasade jak przy
          prowadzeniu samochodu - winatego co z tylu - on ma zachowac dostateczna
          odleglosc i uwazac - czlowiek z tylu oczow nie ma i nie widzi ze Szanowny
          Ksiaze sie spieszy i leci z wywieszonym ozorem z wozkiem i sie spieszy
          niemozebnie
          jak bys we mnie wjechal to przysiegam ze chyba odwinelabym sie i strzelila w
          pyszczek , a na ewentualne pretensje zaproponowala znalezienie sobie dobrego
          dentysty...
          natomiast stawanie na srodku aleji najlepiej 2-ga ludzi obok siebie i
          gledzenie i tarasowanie tejze alejki hmmm wtedy chyba bym sie nie powstrzymala
          i radosnie wjechala wozkiem im w zadek
          ehhh jakies skrajne emocje hipermarkety we mnie wzbudzaja...:(
          • Gość: Greg Re: W supermarkecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 21:37
            Nie chodziło mi o to, że nie wolno się zatrzymywać, ale o to że niektórzy robią
            to bez wyobraźni - to znaczy nie wyobrażają sobie, że ktoś za nimi może iść.
            Jeżeli zastosujemy do tego zasady ruchu drogowego, to na gwałtowne zatrzymanie
            się poprzedzającego czasem nie ma rady, no i się ląduje, gdzie nie trzeba.
            Opowiadająć uasiczce - staram się po prostu zjechać na bok, jak najbliżej
            półek. Droga p.galli, nie odwijaj się tak szybko " pyszczek" ( sympatyznie to
            brzmi ), tylko może najpierw się zastanów ? Ale widzę, że skrajne emocje nie
            tylko mnie dotyczą......

            Pozdrowienia, Greg
            • p.galli Re: W supermarkecie 22.11.04, 08:51
              drogi Gregu - normalnie jestem milutka i sympatyczna istny "aniolek" (hiehie)
              ale niestety w supermarkecie przeobrazam sie w mr Hydea...
              ale na pocieszenie jeszze niekogo tam nie walnelam ani w pyszczek ani w nic
              innego wiec moze nie jest tak zle
              poniewaz teraz siedzew pracy a nie pisze z supermarketu - pozdrawiam cie
              serdecznie :)
              • Gość: Greg Re: W supermarkecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.04, 21:20
                Dzięki,
                Bardzo miło to to odebrałem.
                Pozdrawiam,Greg
            • zaholec Re: W supermarkecie 22.11.04, 11:23
              Wina tego co z tyłu idzie i koniec.
              Jak ktoś mnie wjeżdża w nogi to zwracam, mało uprzejmie, uwagę by patrzył gdzie
              jedzie i co się dzieje. Kiedy przeprasza koniec dyskusji ale kiedy ma jakieś
              uwagi to , hmmm, niemiły się robię..... :))
    • Gość: mayessa Re: W supermarkecie IP: *.inds.pl / *.pl 21.11.04, 21:49
      Nie znoszę kamikadze na wózkach widłowych.Ostatnio w makro jeden pan tak ostro
      wszedł w zakręt ,że w ostatniej chwili zdążyłam wpaść na półkę z towarem aby
      nie zostać rozjechaną
    • rosarugosa Re: W supermarkecie 22.11.04, 23:00
      dokładnie to samo. A poza tym nie cierpię kiedy przestawiają produkty na
      półkach, licząc na to że kupię więcej (i tu się bardzo mylą). Całą geografię
      towarów Geanta w mojej głowie trafia szlag, biegam za kocim żarciem,
      husteczkami do nosa i złorzeczę pod nosem tym Francuzom. Irytujące jest osobne
      płacenie za alkohol i droższe kosmetyki. Trzeba potem pilnować wózka. A...
      kilka razy zapłaciłam za rzeczy, które ktoś mi włożył do wózka, i to takie
      których nie cierpię (zupa w proszku, nie ta pasta do zębów) :))
    • Gość: Michał M. Re: W supermarkecie IP: 80.51.227.* 22.11.04, 23:27
      Zostawia wózek na środku? Na to jest rada.

      Jak nie będzie patrzeć - zostaw swój a weź jego :) Zakupy szybko wystaw
      gdziekolwiek na półki (wiem, brzydki zwyczaj), podjedź drugi raz w to samo
      miejsce i grzecznie poproś o przestawienie SWOJEGO wózka. Myślę, że może być
      wesoło.
    • Gość: jaija Re: W supermarkecie IP: *.elblag.dialog.net.pl 23.11.04, 00:54
      Byłam kiedyś z moim chłopem w takim wieeelkim spożywczym czymś (nie pamiętam,
      jak się nazywa). Kupiliśmy dokładnie 4 rzeczy. Kilka kas było oblężonych, ale
      przy jednej był napis, że kasa tylko do 7 produktów. Suniemy zatem z
      zadowoleniem, że to specjalnie dla nas, mało czasu zajmiemy, itp. A tu nagle
      wpieprzyły się przed nas 2 klony - siostrzyczki z mało rozgarniętymi facjatami,
      obie z długimi, czarnymi włosami, ubrane w b. podobne, beżowe komplety ciuchów.
      Do tego ich "pociechy". Siostrzyczki w kasie do 7 produktów przewaliły po
      taśmie chyba ze 200 rzeczy - obie zakupy na tydzień, albo i dłużej robiły.
      Zastanawia mnie tylko 1 rzecz - czemu kasjerka nie odesłała ich do innej kasy?
      Mało wtedy mni szlag nie trafił, myślałam, że im te wronie, topieliczne kudły
      wyrwę (czego nie zmienia fakt, że sama wtedy miałam długie czarne włosy:D, ale
      przynajmniej nigdy nie wyglądałam, jakbym się w sraczce wytarzała).
      • Gość: bonzo Re: W supermarkecie IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 24.11.04, 02:09
        Przybiję Ci pionę, bo już w parunastu marketach, w których są kasy do 5 czy 10
        produktów, zauważyłem że nikt sobie nic z tego nie robi. A szkoda. Widziałem
        kiedyś w jakimś amerykańskim filmie że kasjerka tam liczy najpierw produkty i
        jak za dużo to fora ze dwora. Facet czy babsko ma wiochę i przynajmniej
        zapamięta po co służy "szybka kasa".
        Wnerwia mnie to że ZAWSZE jak chcę spytać się o coś pracownika obsługującego
        dany dział to oprócz ceny produktu nie może mi nic o nim powiedzieć. Jedynym
        wyjątkiem jaki spotkałem -ale dlatego że miałem szczęście poprosić kogoś z
        innego działu, kto okazał się znawcą tematu - poradził co wybrać a nawet dał
        adres www gdzie są porównania tego sprzętu.
        Pozdro
    • nauma Re: W supermarkecie 23.11.04, 10:47
      Supermarkety są świetnymi miejscami na obserwację przejawów ludzkiej głupoty.
      Może się powtórzę, ale zdarzają mi się prawie zawsze następujące sytuacje:
      a) Wózki zastawiające przejścia. Zawsze, gdy ktoś nie zareaguje
      na "przepraszam" albo nikogo przy nim nie ma, gdzieś go odholowywuję.
      b) kasy "do ... towarów". Zawsze robię awanturę, gdy jakiś idiota się wepcha,
      albo na głos współczuję niskiego IQ nie dającego umiejętności liczenia.
      c) zawsze okazuje się, że obsługa nie wie, gdzie znajdę dany towar. A już
      maksymalnymi ignorantami są ci od stanowisk technicznych. Ostatnio szlag mnie
      trafił, że dupek w Media Markt nie wiedział, że baterie paluszki mogą mieć
      różny amperaż...
      d) prawie zawsze okazuje się, że w kasie nie zdjęto jakiegoś kodu i bramka
      buczy, gdy przez nią przechodzę.
      e) a już do totalnej ku..cy doprowadza mnie ochrona. Zawsze mam cyrki z
      plecakiem, te młoty usiłują mi wmawiać, że MUSZĘ oddać go do przechowalni. Z
      reguły nie oddaję, bo ani nie biorą odpowiedzialności, ani (i przede wszystkim)
      nie lubię, gdy ktoś mnie uważa za złodzieja. Z reguły omijam ochroniarza z
      kamienną miną i cedzę bardzo głośno: "a co, obsługa i ochrona tak bardzo okrada
      klientów? cóż, będę pilnować plecaka szczególnie uważnie".
      • martuha Re: W supermarkecie 23.11.04, 11:21
        dokladnie. poszaleli z oddaaniem plecakow i wiekszych toreb. zawsze, gdy mnie
        informuja, ze musze zostawic plecak w przechowalni, mowie, ze nie mam kieszeni i
        nie bede nosila w reku rzeczy osobistych. na to slysze dictum, ze moge spokojnie
        zostawic wszystko w plecaku. sorry, ale nie mam zaufania do obcych i nie bede
        ryzykowala, ze ktos mi cos zplecaka zabierze. tym bardziej, ze nikt nie ponosi
        za to zadnej odpowiedzialnosci.
      • Gość: Michał M. Re: W supermarkecie IP: 80.51.227.* 24.11.04, 00:00
        nauma napisał:

        > e) a już do totalnej ku..cy doprowadza mnie ochrona. Zawsze mam cyrki z
        > plecakiem, te młoty usiłują mi wmawiać, że MUSZĘ oddać go do przechowalni. Z
        > reguły nie oddaję, bo ani nie biorą odpowiedzialności, ani (i przede
        > wszystkim)

        W Łodzi w Hypernowej szafki na plecaczki są naprzeciw punktu dorabiania
        kluczy :) Okazja czyni złodzieja. Aż się prosi żeby dorobić sobie kluczyk a
        potem wyjmować nie swoje rzeczy.

        Nie korzystam więc z przechowalni. Raz na "polecenie" ochroniarza żebym oddał
        tam plecak, powiedziałem że jeszcze się z rozumem nie minąłem i wszedłem na
        teren sklepu ignorując co jeszcze miał mi do powiedzenia.
    • Gość: ash Re: W supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 10:57
      W Kauflandzie dobija mnie co chwila płynący z głośników komunikat "Jeśli ktoś
      znajdzie u nas przeterminowany towar...." albo "Jeśli czas oczekiwania przy
      kasie przekroczy 5 minut...." to w ramach wynagrodzenia klient otrzyma od
      nich "przysłowiową złotówkę". Zawsze mnie zastanawia z jakiego przysłowia jest
      ta złotówka. Może "Czym złotówka za młodu nasiąknie....":)
      • Gość: jaija Re: W supermarkecie IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.11.04, 00:32
        Dobre, ash :D:D:D:D
    • Gość: kjhf Re: W supermarkecie IP: 212.160.172.* 24.11.04, 12:01
      jak mówią przez megafon "serwis sprzątający proszony do stoiska nr x" to zawsze
      mam wyobrażenie, że ktoś się porzygał przy kasie
      • Gość: egata Re: W supermarkecie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 14:25
        Pamiętacie tę historyjkę "Panią ze szmatą proszę do kasy nr xx- panu z ptaka
        pociekło" (wilgotny kurczak)
        Stara historyjka ale zawsze jak ją sobie przypomnę chce mi się śmiać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka