Gość: G
IP: 212.244.182.*
05.02.02, 15:11
Bylem w Mielcu w ten weekend - wrocilem zdegustowany. Nieopatrznie wybralem sie
na spacer nad Wisloke, i zadaje na tym forum kilka pytan:
1. Jak to jest mozliwe, ze na ogrodkach działkowych "Metalowiec" nie ma ani
jednego kontenera na śmieci. Czy kilkuset działkowiczów produkuje tylko odpady
ekologiczne? Syf, bo innego słowa juz tutaj uzyc nie mozna, jaki jest nad
Wisłoką oraz przy drodze z Mielca na Złotniki jest nie do opisania, i
przypomina najbiedniejsze kraje Trzeciego Swiata. Swoją drogą byly poseł UW,
pan Mączka ma ładny widok z okien swego domu - ciekawe czy wykazał jakąś
inicjatywę w celu rozwiązania problemu?
2. W odruchu rozpaczy pojechałem do lasu, za cmentarz na Smoczce (kamienista
droga budowana przez więźniów hitlerowskich obozów pracy). Sytuacja analogiczna
do tej nad Wisłoką - sterty folii, opakowań, puszek, gruzu, etc - Puszcza
Sandomierska. Przy okazji na drodze znalazłem świeżo odgryzioną nogę sarny -
zapewne ofiary wałęsających się po lesie bezpańskich ( a czasami w towarzystwie
właścicieli, lecz bez kagańców i obroży) psów.
Jak to możliwe, że ten SYF nikogo nie razi? Jak to możliwe, że nikt nie zasila
budżetu miejskiego lub państwa karami/mandatami za zaśmiecanie? Jak to możliwe,
ze w mieście gdzie jest takie bezrobocie, nikt nie potrafi zorganizować robót
publicznych i to posprzątać - czy lepiej płacić ludziom za siedzenie w domu i
degenerację? Jak to możliwe, że nikt nie prowadzi odstrzału bezpańskich psów -
żaden pies nie ma prawa być bez opiekuna w lesie? Psie gówna na chodnikach i
placach zabaw dla dzieci to już osobny temat. Czym się zajmują mieleccy rajcy.
Czy życie w chlewie im nie przeszkadza! O porządnej oczysczalni ścieków nawet
nie będę rozpoczynał rozmowy - bo i po co? Czy ktoś z Was forumowiczów ma
dojścia by wziąść za fraki któregoś z decyzyjnych osiołków i im to pokazać?
Nara