slartibartfast
16.12.05, 22:44
Znajomy opowiadał to rewelacyjnie:
"Mazury, stoję wylocie na przystanku autobusowym łapiąc stopa. Podchodzi
tubylec i pyta
-haszło?
Nie kumam, nie odzywam się, dalej stoję z wyciągniętym kciukiem. Tubylec znowu:
-haszło? - pogięty jakiś, myślę sobie
-Liść dębu - odpowiadam. Gościu spojrzał jakoś dziwnie i nie zadawał dalszych
pytań. Za chwilę podjeżdża autobus, tubylec wsiada i patrząc na mnie stuka się
w czoło. Jest to autobus linii H...."
A teraz tytułowe bezgoty:
Jadę sobie rowerem, pełen relaks, rozglądam się, patrzę - banner warsztatu
samochodowego "Blacharstwo, Lakiernictwo, Naprawy Bezgotów." Co to są u licha
bezgoty???
Znacie podobne przypadki - wrzucajcie tutaj.