wiql
11.09.03, 17:00
Gość portalu: kasia napisał(a):
> Ja miałam doświadczenie Boga. Cała moja hierarchia wartości przewróciła się
do
> góry nogami. Koniec z pierdołami. Liczy się tylko miłość. A ludzie tracą
czas
> na jakieś działania zastępcze. Byłam na haju przez pół roku, a później jak
> zwykle problemy z przystosowaniem do tzw. normalnego życia. Uczciwość do
bólu
> graniczącą z tym co ludzie nazywają głupotą. Totalny optymizm mimo
wszystko.
> Cała gama uczuć. Poczucie jedności ze wszystkim. Poczucie, że jest się jak
Bóg.
>
> Ocean miłości. Nie do opisania.
gdybys mogla powiedziec jak sobie radzilas/radzisz z (nowym) przystosowaniwm
do "rzeczywistosci", ile zostalo w umysle... , jakas praktyka(w 100%autorska)?
pogadajmy jak ludzie
wiql@gazeta.pl
znasz jakiegos sensownego psychoterapeute? (Frooma jakiegos)
W. Eichelberger?
pozdrawia