Gość: joanna777
IP: 80.51.47.*
17.12.05, 23:39
mój ojciec:
- kolekcjonuje sztućce, stare, nowe i nawet takie od ruskich. Czasem jak mu
się w sklepie za bardzo nie podoba kształt np łyżki to i tak ją kupi a potem
przerobi według własnego uznania na widelec, zwęży albo dorobi jakiś wzorek.
Potem się chwali każdemu kto do nas przyjdzie i pokazuje że nikt takiego
widelca nie ma. Tym sposobem mamy w domu pełno sztućców. Walają się wszędzie,
w pawlaczach, szufladach, szafach, pufach ze skarpetkami, nawet za
przeproszeniem w kiblu leżą bo tam też się nimi bawi. Bedzie tego
kilkadziesiat kilogramów. Niektóre są stare, zabytkowe, ze wzorem albo
wygrawerowana dedykacja a inne wyglądają jak z baru mlecznego w PRLu. Ojciec
poleruje je, szlifuje, ostrzy i ogólnie ciągle coś z nimi robi. Jak idzie do
restauracji to nie używa tych restauracyjnych sztućców tylko ku zdumieniu
wszystkich oświadcza z dumą że ma swoje, lepsze i wyciąga jakieś z koszuli.
Jak gdzieś jedziemy to oczywiście też bierze swoje dla siebie, matki i dla
nas. Wszystkich zawsze zadręcza pokazując swoje kolekcje. Ciągle przyłazi do
mojego pokoju i pokazuje mi jakieś noże, daje mi potrzymać i pyta czy mi się
podoba, co sądzę o jego kształcie i czy pasuje mi do ręki i czy jest dla mnie
wygodny. Ciekawe są tez akcje liczenia tych sztućców i dręczenie innych
domowników, że np. dwa mu zginęły albo ktoś ukradł na imieninach!
- ma w domu jakieś 5 wędek różnej klasy, ciągle kupuje do nich różne
akcesoria, żyłki, kołowrotki, haczyki itp. Najważniejsze jest to że on nigdy
w życiu nie był na rybach a ciągle się tym interesuje. W hipermarkecie
przepada na pare godzin i chowa się w dziale wędkarskim. Potrafi stać przy
jedej półce z 2godzinki i kupić jakiś jeden spławik. Jak jedzie gdzieś
rowerem koło stawu i widzi wędkarza to go zaczepia, zagaduje i przysiada się
na pare godzin. Zna chyba wszystkich amatorów wędkarstwa w okolicy bo każdego
już w ten sposób zaczepił. Co niedziela wyciąga te swoje wędki zza kanapy i
je rozkłada w pokoju. Bawi sie nimi, kręci kołowrotkami, wykonuje takie ruchy
jakby zarzucał wędkę ale ściany go troche ograniczają. Jak rozwinie tak
wędkę, że juz bardziej nie można bo koniec wędki dosięga już przeciwległej
ściany to siedzi z nią kilka godzin w pokoju i w tej pozycji ogląda telewizję.
Kiedyś myślałam, że on tak kupuje te akcesoria bo sie szykuje na emeryturę i
jak wreszcie na nią przejdzie to zacznie naprawdę wędkować. Od dwóch lat już
nie pracuje ale mimo to "wędkuje" jedynie w domu. Kupiłam mu nawet książkę o
tej tematyce, żeby zachęcić go do ujawnienia się ze swoim hobby ale to nic
nie pomogło.
- nie rozpakowuje prezentów. Jak dostaje coś na imieniny czy gwiazdkę to
odkłada na bok i w ogóle tego nie ogląda. Czasem z matką jesteśmy ciekawe co
dostał i sobie podglądamy. Jak prezent jest zapakowany w tzw. papierową
torebkę to wszystko ładnie można obejrzeć, ale te zawinięte z kokardką nigdy
nie zostają przez niego odpakowane dlatego my najbliżsi nigdy nic dla niego
nie pakujemy. Raz, parę lat temu kupiłam mu cos fajnego i w sklepie pani
ekspedientka w ramach jakiejś promocji sama bez pytania mi zapakowała.
Oczywiście ojciec wrzucił to do szuflady nawet nie odwiązując tylko spytał
się mnie co to jest. Po paru latach zaczął coś przebąkiwać że zamierza sobie
taką rzecz kupic bo zapomniał że to już ode mnie dostał tylko nie odpakował.
Jak go oświeciłam to się zmartwił i powiedział że nia ma czasu na
odpakowywanie i że jednak nie bedzie tego teraz potrzebował.
- jest przesadnie oszczędny w niektórych kwestiach, szczególnie jeśli chodzi
o wodę. Zamiast nalać sobie normalnie do wanny wodę z kranu najpierw bierze
wielki kocioł, nalewa do niego tylko zimną wodę, podgrzewa na kuchence
gazowej i dopiero wrzątek wlewa do wanny uzupełniając zimną wodą z kranu.
Swoje poczynania tłumaczy tym, że za gaz płacimy ryczałtem a a wodę wg
liczników. Gorąca woda jest dużo droższa niż zimna więc on sobie podgrzewa.
Tak samo robi przed każdym zmywaniem.
To tylko niektóre jego nawyki. Może kiedyś opiszę więcej. Powiedzcie, czy z
takim człowiekiem w ogóle można żyć pod jednym dachem? Czy to jest normalne?
Pocieszcie mnie jakoś i opiszcie swoich nietypowych tatusiów.