kok jak z Sosnowca

30.12.05, 11:23
pamietam z lat 70 ze takie powiedzenie miescilo sie gdziec w realiach
codziennosci
i odkad jako mala dziewczynka zobaczylam w pociagu pania z takim kokiem -
zrozumialam celowosc i koniecznosc takeigo powiedzenia :-)

moze ktos sprostuje moje informacje, ale ow kok byl czesany u fryzjeta raz w
tygodniu i pani spala z tym kokiem az do nastepnej wizyty - najczesciej na
polsiedzaco w lozku :-)
kok byl ogromny i natapirowany ...

a moze znacie inne tego typu powiedzenia zwiazane z miastami/miejscowosciami?
    • Gość: Y_Sam Re: kok jak z Sosnowca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.05, 12:30
      Acha, kumam, to coś takiego jak np.:
      "Piździ, jak w kieleckim na dworcu"
      Sens tego powiedzenia zrozumiałem dopiero czekając kiedyś na pociąg, bodajże w
      Jędrzejowie. Oj faktycznie wymarzłem.
    • Gość: sosnowiczanin Re: kok jak z Sosnowca IP: *.smstv.pl 30.12.05, 12:50
      To było aż takie popularne? No, no, nie wiedziałem:)
      • izabelski Re: kok jak z Sosnowca 30.12.05, 13:56
        no bylo - pamietam jak dzis te pozne lata 70 w pociagu relacjii Katowice-
        Czestochowa :-)
    • Gość: xxx Re: kok jak z Sosnowca IP: *.ztpnet.pl 30.12.05, 13:10
      Austriacki hrabia, białostockie "bez atu" (w brydżdżu)
      • izabelski Re: kok jak z Sosnowca 30.12.05, 13:55
        a czy znasz znaczenie tych powiedzen?
        • Gość: xxx Re: kok jak z Sosnowca IP: *.ztpnet.pl 30.12.05, 13:59
          1. W zaborze austriackim tytuł hrabiego można było kupić.
          2. Nie wiem dlaczego akurat "białostockie", ale znaczyło: liche, marne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja