Dodaj do ulubionych

Zdolne dzieciaki!

25.11.02, 17:34
Mój 2 letni synek wrzucił mi mój tel. kom. do gotującego sie serdelka.....Po
wyłączeniu lodówki , czajnika elektrycznego i odcięciu gazu zorientowałam
się
co tak dziwnie brzęczy:((. Co ciekawsze to nie działał , potem działał a
teraz
już nie działa, buuuuuuuuuu. Jeśli ktoś ma jakiś sprzęt do testowania w
różnych dziwnych okolicznościach to sie polecam! A czy wiecie po co są
pokemony z chipsów??? Nie wiecie??? Dziwne- wkłada się je do stacji
dyskietek!
pasują jak ulał:) I czemu sie śmieję , przeciez to nie jest wcale
zabawne:)))))))))


Obserwuj wątek
    • Gość: volica Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.tnt2.nashville.tn.da.uu.net 26.11.02, 03:32
      FAJNE!!!!
      Napisz jeszcze co zrobil, pls
      • Gość: FGHFG Re: Zdolne dzieciaki! IP: proxy / *.radio.com.pl 03.01.03, 10:41
        jako dziecko zabawiłem się w dorosłego- udawałem, że używam dezodorantu, przy
        pomocy... MUCHOZOLU!!!!!!!!
    • goska75 Na życzenie ciąg dalszy......... 26.11.02, 09:11
      Po pierwsze takie dokonania oczywiście bawią ale dopiero po pewnym czasie.
      Może przedstawię ten talent, ma na imię Kuba. I od dawna tel. kom. są jego
      pasją . Szczerze przyznam że dla świętego spokoju (gdyż to bardzo ruchliwa
      istota) od czasu do czasu sama dawałam mu komórkę oczywiście zablokowaną i
      bezpieczna jak mi się wydawało. Jedna z nich! była z usługą WAP co mnie
      przyznam w ogóle nie interesowało. Pewnego razu po jednej z zabaw przyszedł mi
      sms z numerem do logowania w sieci WAP, nie wiem czy to trudne czy łatwe ale
      jak na 2 latka to chyba dość że odblokował , zarejestrował mnie do WAPA i przy
      okazji wydzwonił kawałek karty. Telefon ledwo się kupy trzymał po tych
      zabawach ale kto nie jest rodzicem ten nie wie do czego jest zdolny człowiek w
      zamian za odrobinę spokoju. Komputer włącza bez żadnego problemu , z tego
      powodu jest na hasło odkąd pól godziny spędziłam przy szukaniu ważnych
      dokumentów.
      Pewnego dnia było bardzo zimno więc włączyłam piekarnik. Było to rano i nawet
      nie przyszło mi do głowy zajrzeć do środka. Po pewnym czasie zastanawiać mnie
      zaczął mdły zapach w mieszkaniu. Jak się okazało w piekarniku był kartonowy 1
      litrowy sok ananasowy. Na szczęście opakowanie rozkleiło się od górnej
      krawędzi a gotujący sok nie zdążył się wylać. Zapachu ananasowego do domu nie
      polecam, fuj.
      W czasie wakacji postanowiłam oduczyć Kubę od pampersów. Poszło całkiem dobrze
      z taka małą wada że tak się przyzwyczaił do latania na golasa że nawet na
      spacerze czy u znajomych próbował się rozbierać i nie było łatwo go od tego
      odwieść !!!
      Uwielbia herbatki w torebkach .............rozrywać i wysypywać, oszukuje że
      ktoś pukał i latamy do drzwi bo może akurat tym razem......... Przeżyliśmy już
      okres tłuczenia szklanek ,
      ponieważ stały pod blatem w kuchni dziennie traciliśmy 2 do 3, i mimo że
      staraliśmy się go upilnować zawsze było tak że widzieliśmy lot szklanki w
      kierunku podłogi. Na szczęście to już minęło. Minęło także huśtanie na
      zasłonach , minęło bo zlikwidowałam zasłony.
      Słyszałam o dziecku które ciastko z kremem wsadziło do wieży i włączyło na
      przewijanie, i o takim które łyżką robiło wiry rybkom w akwarium, także
      ciekawa jestem co mnie jeszcze czeka....... Nigdy nie wiem kiedy mnie znowu
      czymś zaskoczy:)))))))


      • hamsterek Re: Na życzenie ciąg dalszy......... 26.11.02, 10:57
        To jakiś psychol jest !!!!
        Dom bez klamek polecam !
      • Gość: Jaga Re: Na życzenie ciąg dalszy......... IP: proxy / 195.116.131.* 26.11.02, 11:00
        Jak się to przeczyta to aż strach mieć dzieci...
        • aga_11 Re: Na życzenie ciąg dalszy......... 26.11.02, 11:02
          Bywa łagodniej...

          Moja (już podlega obowiązkowi szkolnemu)była ostatnio z klasą na wycieczce w
          Muzeum Wojska itd.

          Po powrocie opowiada:
          Widziałam też dusze pasterskie!
          My (Konsternacja)
          Chodziła o rekwizyty "duszpasterskie" należące do kapelanów wojskowych:))
        • the_dzidka Re: Na życzenie ciąg dalszy......... 28.11.02, 13:20
          Gość portalu: Jaga napisał(a):

          > Jak się to przeczyta to aż strach mieć dzieci...

          ??? Najnormalniejszy, zdrowy dwulatek. Nie takie rzeczy dzieci robią...
    • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 26.11.02, 14:32
      No bez przesady:)))))))po prostu dziecko jest ciekawe swiata i gdyby siedziało
      grzecznie to chyba żadna radość prawda? A jeśli chodzi o dom bez klamek to
      istotnie mało ich jest bo mieszkanie mamy dość małe i oprócz drzwi wejsciowych
      i tzw. łamanych do łazienki sa wszędzie łuki:)))))))))
      A dzieci trzeba mieć i basta:)!!!!!!!!
      Pozdrawiam Goska
      • hamsterek Re: Zdolne dzieciaki! 26.11.02, 15:00
        Hannibal Lecter przy nim to aniołek, Brrrr.... :-))
        • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 26.11.02, 18:56
          No nie przesadzaj!!! To jest badzo słodki dzieciak , a że psoci mówi sie
          trudno i kocha się dalej:)Poza tym wiekszość znajomych za nim po prostu
          przepada:)))Hmm ale może nie jestem obiektywna bo każda matka..........no ale
          i tak uważaj z porównaniami:P
          • Gość: Fore Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 08:46
            Goska, nie przejmuj sie tymi opiniami:))
            Co prawda wsypanie kolendry do soli i posypanie tym czekoladowych ciasteczek to
            przy wycynach Twojego dziecka to pryszcz, ale fakt jest taki, ze pamieta sie o
            tych wyczynach bardzo dlugo i staja sie legendami rodzinnymi. O ile kiedys sie
            skoncza
            Pzdr
        • h.lecter Re: Zdolne dzieciaki! 27.11.02, 14:24
          hamsterek napisał:

          > Hannibal Lecter przy nim to aniołek, Brrrr.... :-))

          Przesadzasz...
          • hamsterek Re: Zdolne dzieciaki! 29.11.02, 11:43
            h.lecter napisał:

            > hamsterek napisał:
            >
            > > Hannibal Lecter przy nim to aniołek, Brrrr.... :-))
            >
            > Przesadzasz...
            >

            Przepraszam bardzo faktycznie przesadziłem ! Uprzejmie proszę o wybaczenie p.
            Lecter :-))))
        • Gość: Mi. Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.universal.com.pl 12.12.02, 12:16

          Oj cos czuje hamsterku, ze sam byłes takim "rozkosznym "dzieciaczkiem.
          • hamsterek Re: Zdolne dzieciaki! 12.12.02, 14:04
            Gość portalu: Mi. napisał(a):

            >
            > Oj cos czuje hamsterku, ze sam byłes takim "rozkosznym "dzieciaczkiem.

            Hehehe, skąd wiesz ?? :-))
    • Gość: Joanna Re: Zdolne dzieciaki! IP: 213.122.230.* 26.11.02, 23:55
      Kuzynek wylał kisiel na głowę mojej mamy, a tacie przyłożył gorące żelazko do
      łydki. Ale to było jakieś 25 lat temu, nie ma co wspominać
    • saperka Re: Zdolne dzieciaki! 27.11.02, 22:24
      kuzynki mojej psipsiolki kiedys sie pokłucily przy jedzeniu i jedna drugiej tak wbiła w brodę widelec, że został jej tam na kilka minut, az ciocia przyszła i wyjeła. do tej pory dziewczyna ma ponoć blizny... takie 4 kropki... makabra
    • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 28.11.02, 01:10
      No na szczęście takich zdarzeń nie miałam, współczuje.
      • Gość: volica Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.tnt17.nashville.tn.da.uu.net 28.11.02, 03:02
        ale to z magnetofonem i ciastkiem jest przebojowe. Przetlumaczylem Mojej Volicy
        i przestala na chwile marudzic ze chce miec dziecko...
        • Gość: aga Re: Zdolne dzieciaki! IP: 212.109.144.* 28.11.02, 13:45
          moje mowilo grzecznie - prosze won.
          • Gość: jaktos Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.11.02, 13:56
            ja mam blizniakow (teraz juz prawie doroslych), ale jak mieli 2-3 lata :))))))
            czego jeden nie wymysli to we dwojke napewno
            zonisko moje, blyskawicznie powrocilo do wagi z wczesnych lat liceum:))
          • Gość: aspzjia Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.11.02, 13:56
            Mój młodszy brat, w wieku 2 lat, miał bardzo ciekawy zwyczaj łapania za nogi i
            tulenia się do nich, przy czym krzyczał pełan zachwytu: nóski, nóski.... Kiedyś
            przyszedł do nas ksiądz po kolędzie, a mój brat księdza za nogi... Do tej pory
            chce mi się śmiac z min całej rodzinki, o księdzu nie wspomnę... :-)))))

            Jak miał 4 latka, to napastował panie w sklepch o : ...Niepotrzebną słodycz...
            • Gość: saab Re: Zdolne dzieciaki! IP: 193.110.121.* 28.11.02, 22:29
              Mój młodszy brat w wieku gdzieś około 2-3 podkradał się do siedzącego i
              czytającego w fotelu gazetę ojca, odrywał kawałki gazety i "memlał" potem po
              całym domu było pełno małych kulek:)
    • gso Re: Zdolne dzieciaki! 28.11.02, 14:02
      Co sie zmieści w magnetowidzie ?
      1. kilka krążków z chipsów,
      2. 75 gr. w różnych nominałach,
      3. krakers,
      4. widelec (słuzył do wyciągniecia krakarsa czy kasy?).
      Najlepsze,że sprzęt działal sprawnie.
      • emka_waw Re: Zdolne dzieciaki! 28.11.02, 17:47
        Mając tak ze dwa lata zobaczyłam na wystawie sklepu z zabawkami blaszany
        tramwaj. Chciałam go. Mama nie miała na to pieniędzy i powiedziała, że mi go
        nie kupi. To, co urządziłam pod sklepem, podobno ściągnęło liczne grono gapiów.
        Wyłam, ryczałam, szlochałam, dostawałam spazmów, na koniec usiadłam na chodniku
        i powiedziałam, że się stąd nie ruszę, podnieść się nie dałam, musiałaby mnie
        albo wlec, albo dźwigać wierzgającą bardzo dobrze wyrośniętą dwulatkę.

        Tramwaj dostałam. Rodzice do końca miesiąca jedli wyłącznie makaron z białym
        serem.
        • quba Re: Zdolne dzieciaki! 03.01.03, 18:15
          emka_waw napisała:

          > Mając tak ze dwa lata zobaczyłam na wystawie sklepu z zabawkami blaszany
          > tramwaj. Chciałam go. Mama nie miała na to pieniędzy i powiedziała, że mi go
          > nie kupi. To, co urządziłam pod sklepem, podobno ściągnęło liczne grono
          gapiów.
          >
          > Wyłam, ryczałam, szlochałam, dostawałam spazmów, na koniec usiadłam na
          chodniku
          >
          > i powiedziałam, że się stąd nie ruszę, podnieść się nie dałam, musiałaby mnie
          > albo wlec, albo dźwigać wierzgającą bardzo dobrze wyrośniętą dwulatkę.
          >
          > Tramwaj dostałam. Rodzice do końca miesiąca jedli wyłącznie makaron z białym
          > serem.
          a co Ty jadłaś w tym czasie "mała cholero "?
    • goska75 Wspomnień czar! 29.11.02, 14:52
      Mój 6 letni syn ostatnio przygadał mojej babci. Coś go podpuszczała , nie wiem
      o co chodziło ale dostała taki oto komentarz:
      Szkolony to ja może nie jestem ale w maliny wpuścić się nie dam.
      Jak byłam mała mieszkaliśmy u dziadków. Mój dziadek odsypiał nocna zmianę w
      pracy w dzień a ja miałam śliczną plastikową szermierkę . Taka maska i szpada;
      komplecik. Dziadek usnął w pokoju , był bardzo podobny z figury do Św.
      Mikołaja:). A ja w masce zdzieliłam go szabelką po okrąglutkim brzusiu. No i
      moja mam wysłuchała oj wysłuchała, a dziadek od tej pory jak szedł spać
      zamykał się w pokoju na klucz:)))))
      Piszcie podobne rzeczy dzieciństwo to chyba najzabawniejsza rzecz w
      życiu.........a kawały o blondynkach mi się już znudziły
      Pozdrawiam :)
      • mist3 Re: Wspomnień czar! 29.11.02, 22:04
        Kilka psot synków mojej kuzynki:
        1. Poszli kiedyś z dziadkiem na spacer. Dziadek usiadł pod drzewem i się
        zdrzemnął, a chlopcy się bawili. Po pewnym czasie znudziło się im i postanowili
        obudzić dziadka - jako grzeczni chlopcy wiedzieli że nie mogą wracać sami, a
        jako chłopcy wyedukowani przez mamę wiedzieli rownież, że dziadka nie wolno
        budzić gwałtownie, bo jest chory na serce. Szepty i lekkie potrząsanie nic nie
        dało. Chłopcy wymyślili więc, że najlepszym sposobem będzie nasisianie
        dziadkowi na głowę, co też uczynili... (sposób podziałał)
        2. Kiedyś postanowili zrobić mamie niespodziankę i "upiec" tort. W tym celu
        wzięli ze spiżarni świezo zrobione wiejskie masło (było go dużo - przygotowania
        do komunii), przyozdobili węgielkami, kamyczkami i oblali błotkiem.
        3. Wyciągnięcię nitki z dywanu, chodnika to ich "standardowy" numer - na
        sprucie chodnika starczylo im energii, natomiast prucie dywanu znudzilo im sie
        w polowie.
        4. Zamknęli kota w lodówce (czym prawie do zawału doprowadzili mamę i
        oczywiście kota) - z zeznań "chcieliśmy żeby kotek sobie pojadł kielbaski, a ty
        byś nam nie pozwoliła mu dać ją zjeść".
        Pozdrawiam wszystkich rodzicow i ich milusińskich:)
        • Gość: ania Re: Wspomnień czar! IP: *.acn.waw.pl 29.11.02, 23:36
          no to ja mam "tylko" dziewczynke:)
          - w wieku od 9miesiecy do 1,5roku po zjedzeniu czegokolwiek odrzucala miseczke
          za siebie (nie dziwcie sie! jadla bardzo szybko sama:) jedzenie to jej pasja:))
          nie pomogly ani prosby ani grozby... odrzucala i juz:) im dalej tym lepiej...
          aaa rechotala jak trafila w kogos:)
          - w wieku 2 lat utopila mi komorke w kawie... komorka trafila do serwisu, a
          cala opowiesc do gazety... jako niemaly sukces naszych serwisantow:))
          - w wieku 2lat odkryla ze z kolumn mozna zdjac takie fajne czarne nakladki... a
          tam pod nimi sa takie fajne srebrne guziczki... ktore sie wciskalo a one sie
          wyciskaly... do czasu - pozostaly wcisniete! maz malo nie "zawalowal" jak
          zobaczyl efekt jej 10minutowej ciszy:))
          - w wieku 12miesiecy podczas podrozy nad morze udalo jej sie doprowadzic nas do
          rozstroju nerwowego, razacego przekroczenia dozwolonej predkosci na drodze i
          zlamania paru przepisow co oczywiscie mialo zakonczyc sie mandatem! nie
          zakonczylo sie... gdyz pan policjant na moja prosbe zajrzal do auta i
          powiedzial "wspolczuje!":) wszystko wlacznie z nami bylo wysmarowane karotka
          bananowa, a mala sie darla o kolejna butelke! dlaczego? testowala uzycie
          ustnika... taaaakie sliczne stempelki mozna nim robic! a jak sie potrzasnie to
          nawet na przednia szybe doleci!:))
          - w wieku 18miesiecy zbuntowala sie i postanowila mowic do nas po imieniu...
          doprowadzajac moja babcie do rozpaczy:)) przeszlo jej po roku:)) (malej nie
          babci)
          - w wieku 2,5-3 lat rano, podczas naszego blogiego snu... wysmarowala sobie
          brzuch czerwonym lakierem do paznokci (a'la rana szarpana)... obudzila mnie
          (podnoszac sila powieke... normalny sposob budzenia do tej pory!) podniosla
          bluze pidzamki i powiedziala "A KU KU!!!!"... wytlumaczyla mi potem w trakcie
          zmywania, ze chciala mnie troszke nastraszyc... nie nastraszyla mnie troszke
          tylko bardzo!!!!:))) a i lakieru zal:))
          - szorowala piaskiem samochod... Bogu dzieki znajomych;)) bo udawala ze go
          myje, a ja za zmoczenie kolejnego ubranka obiecalam lanie:))
          - no i jej tekst zycia:
          po miesiacu pobytu na kempingu na widok przechodzacego obok przyczepy
          bociana:
          "JA PIEJDOJE!!!! BOCIEK!!!!"... malenstwo mialo wtedy 2latka:)
          - aaa jak miala rok... widzac, jak ja pakuje pranie do pralki (otwieranej od
          gory) zapakowala swiezo zdjete ze sznurkow pranie do... kibelka:))
          pozdrawiam:)
          P.S.
          mieszka z nami jeszcze pies... pies slucha sie: 1) malej:) 2) meza:)
          Ad.1 malej bo sie jej boi:)
          Ad.2 meza bo jest jego panem:)
          ja jestem tylko od ewentualnego glaskania:)
        • Gość: Michal Re: Wspomnień czar! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 15:36
          mist3 napisała:

          > 4. Zamknęli kota w lodówce (czym prawie do zawału doprowadzili mamę i
          > oczywiście kota) - z zeznań "chcieliśmy żeby kotek sobie pojadł kielbaski, a
          ty
          >
          > byś nam nie pozwoliła mu dać ją zjeść".

          Nie no!!!! Z kotem przegieli!!!ale usmialem sie jak smok!!!
          pozdrawiam
          • Gość: Justyna Re: Wspomnień czar! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.03, 15:26
            Moja ciocia wrociła kiedyś z pracy i o mało nie dostała zawału. Dlaczego?
            ponieważ przyłapała swych małych synków jak malowali kota pisakami bo nie
            chcieli ,,żeby był biały'.
        • Gość: youlca&glizda Re: Wspomnień czar! IP: *.acn.waw.pl 27.01.03, 00:19
          ALE wykrecone dzieciaki!!!
          Wytarzalismy sie ze smiechu! pozdrawiamy rodzicow i dzieci!!!!
          mist3 napisała:

          > Kilka psot synków mojej kuzynki:
          > 1. Poszli kiedyś z dziadkiem na spacer. Dziadek usiadł pod drzewem i się
          > zdrzemnął, a chlopcy się bawili. Po pewnym czasie znudziło się im i
          postanowili
          >
          > obudzić dziadka - jako grzeczni chlopcy wiedzieli że nie mogą wracać sami, a
          > jako chłopcy wyedukowani przez mamę wiedzieli rownież, że dziadka nie wolno
          > budzić gwałtownie, bo jest chory na serce. Szepty i lekkie potrząsanie nic
          nie
          > dało. Chłopcy wymyślili więc, że najlepszym sposobem będzie nasisianie
          > dziadkowi na głowę, co też uczynili... (sposób podziałał)
          > 2. Kiedyś postanowili zrobić mamie niespodziankę i "upiec" tort. W tym celu
          > wzięli ze spiżarni świezo zrobione wiejskie masło (było go dużo -
          przygotowania
          >
          > do komunii), przyozdobili węgielkami, kamyczkami i oblali błotkiem.
          > 3. Wyciągnięcię nitki z dywanu, chodnika to ich "standardowy" numer - na
          > sprucie chodnika starczylo im energii, natomiast prucie dywanu znudzilo im
          sie
          > w polowie.
          > 4. Zamknęli kota w lodówce (czym prawie do zawału doprowadzili mamę i
          > oczywiście kota) - z zeznań "chcieliśmy żeby kotek sobie pojadł kielbaski, a
          ty
          >
          > byś nam nie pozwoliła mu dać ją zjeść".
          > Pozdrawiam wszystkich rodzicow i ich milusińskich:)
        • Gość: Justyna Re: Wspomnień czar! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.03, 15:20
          mist3 napisała:

          > Kilka psot synków mojej kuzynki:
          > 1. Poszli kiedyś z dziadkiem na spacer. Dziadek usiadł pod drzewem i się
          > zdrzemnął, a chlopcy się bawili. Po pewnym czasie znudziło się im i
          postanowili
          >
          > obudzić dziadka - jako grzeczni chlopcy wiedzieli że nie mogą wracać sami, a
          > jako chłopcy wyedukowani przez mamę wiedzieli rownież, że dziadka nie wolno
          > budzić gwałtownie, bo jest chory na serce. Szepty i lekkie potrząsanie nic
          nie
          > dało. Chłopcy wymyślili więc, że najlepszym sposobem będzie nasisianie
          > dziadkowi na głowę, co też uczynili... (sposób podziałał)
          > 2. Kiedyś postanowili zrobić mamie niespodziankę i "upiec" tort. W tym celu
          > wzięli ze spiżarni świezo zrobione wiejskie masło (było go dużo -
          przygotowania
          >
          > do komunii), przyozdobili węgielkami, kamyczkami i oblali błotkiem.
          > 3. Wyciągnięcię nitki z dywanu, chodnika to ich "standardowy" numer - na
          > sprucie chodnika starczylo im energii, natomiast prucie dywanu znudzilo im
          sie
          > w polowie.
          > 4. Zamknęli kota w lodówce (czym prawie do zawału doprowadzili mamę i
          > oczywiście kota) - z zeznań "chcieliśmy żeby kotek sobie pojadł kielbaski, a
          ty
          >
          > byś nam nie pozwoliła mu dać ją zjeść".
          > Pozdrawiam wszystkich rodzicow i ich milusińskich:)

          Mój kolega w wieku 6 lat wsadził psa do piecyka. Pies został uratowany.
      • speedymika Re: Wspomnień czar! 29.11.02, 23:19
        moje kuzynostwo jak bylo male (tak miedzy 4 a 6),cioci zabraklo czegos
        niezbednego wiec wyszla na chwilke do sklepu... wrocila, okazalo sie ze nie ma
        kuzyna.Pyta wiec Gosi gdzie Darus, kuzynka z tajemnicza mina oznajmila ze sie
        schowal. Ciotka nie podejrzewajac niczego zlego zaczela go szukac za
        firankami,drzwiami, pod stolem itp itd, po paru minutach lekko sie zdenerwowala
        bo synka nigdzie nie bylo...przycisnieta do muru kuzynka wskazala miejsce
        schowania brata...zamknela go w walizce...nic mu sie nie stalo na szczescie ale
        niewiele brakowalo.

        ten sam kuzyn w tym samym mniej wiecej okresie zerwal wszystkich na nogi w
        srodku nocy przerazonym okrzykiem "Ratunku!Taka wielka marchewka mnie goni!!!!"

        Moja ulubiona zabawa bylo podpalanie ojcu wlosow na klacie - az sie dziwie ze
        mi pozwalal.czasem sie tylko denerwowal.
      • Gość: słoń bim-bom Re: Wspomnień czar! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.03, 09:55
        goska75 napisała:

        > Mój 6 letni syn ostatnio przygadał mojej babci. Coś go podpuszczała , nie
        wiem
        > o co chodziło ale dostała taki oto komentarz:
        > Szkolony to ja może nie jestem ale w maliny wpuścić się nie dam.
        Synuś oglądał może Toy Story dwa?? Komentarz to z ust tego psa ze sprężyną
        zamiast brzucha
    • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 30.11.02, 12:11
      Byłam strasznie gadatliwym dzieckiem. Kiedyś jadąc trolejbusem zaczepił mnie
      miły starszy pan pytając o zawody co kto robi:
      Wg mnie milicjant mandaty wlepia, piekarz chlebek gniecie a dozorczyni mięso
      przynosiJ)))
      Na koniec ciekawski pan zapytł czy chodzę do przedszkola, a ja na to : Tak z
      babcia przez płotJ)
      Potem nadeszłt te super czasy kiedy to towar był rzucany do kiosków i od razu
      wykupowany. Byłam wtedy u dziadków , bawiłam się na podwórku doszła wiadomość
      że do kiosku coś przywieźli wiec ja biegiem do dziadka i mówię: dawaj dziadku
      pieniążki to ci co chcesz kupię. Dziadek pieniążki dał ( byłam jego oczkiem
      wgłowie)) a ja poleciałam na łowy.
      Nie zapomne jak babcia się smiała, kupiłam wtedy dwie baterie paluszki, karty
      do gry w Piotrusia i zatyczki do uszu! Dziadek już wtedy niedosłyszałJ))
      Ale najlepszy numer ( trochę nie w temacie ale co tam!) wycieła moja ciotka:)
      Słyszał opowieści o tym że w ciepłych krajach żyją różne zwierzątka miedzy
      innymi papugi.
      No i tak się składało że mieli w domu papugę. Ciotka mają kilka lat wtedy
      wsadziła papuge do nagrzanego piekarnika. Na szczęście dorosli mieli refleks i
      papuga ledwo ale przezyła!
      Ta sama osoba ale już dorosła, sprzatał w domu przed swiętami. Odsuwała meble
      i wycierała kurze za jednym z nich znalazła zółwia. Puka, stuka w skorupę a
      żółw nic ani drgnie. Usłyszała że mąż z dziećmi wraca nie zastanawiajac się
      otworzyła balkoni siup żółw poleciał .. Wieczorem ciotka mówi do wujka:
      Wiesz co żółw zdechł, znalazłam go za szafą , a że nie chciała żeby dzieci
      widziały a wy już wchodziliście wywaliłam go przez balkon. Nie słyszała o śnie
      zimowym najwidoczniej, wujek poszedł szukac żółwia ale nie znalazł.
      Wakacje , mama wychodząc do pracy mówi do taty: zjedzciena obiad watróbkę
      ;w planach basen i duzo innych atrakcji a tu zrób wątróbkę, nuda!
      Poszliśmy na basen a po basenie do restauracji gdzie mój tata zamówił wątróbkę.
      Przychodzi mama z pracy no i awantura : miałeś zrobic wątróbke nic nie
      jedliscie!
      Na co mój tata: jedlismy wątróbkę.....Mama: Nie kłam przecież tak jak ją
      zostawiłam w lodówce tak dalej jest! Na co mój tata wjął rachunek gdzie było
      czarno na białym Watróbka!!

    • Gość: sorella Re: Zdolne dzieciaki! IP: 212.106.159.* 30.11.02, 16:36
      Moja 3 letnia b.odważna i samodzielna córeczka nigdy niczego się nie bała.
      Wystarczyło na moment puścić jej rączkę, by natychmiast zniknęła z pola
      widzenia. Jakież było moje przerażenie, gdy zniknęła w mieszkaniu z dobrze
      zamkniętymi drzwiami wejściowymi. Szukaliśmy jej pół godziny ( dwa pokoje i
      maleńka kuchnia ). Wydzieraliśmy się na cały głos, zajrzeliśmy w każdy kąt -
      ani śladu i zupełna cisza. W końcu zaczęliśmy wątpić we własne zmysły i mąż
      zajrzał na balkon, choć była zima i okna pozamykane, a my cały czas obecni w
      pokoju. W końcu postanowiłam szukać jej na ulicy! Otworzyłam szafę w
      przedpokoju, do której już wcześniej kilka razy zaglądałam, siegnęłam po
      płaszcz, a tam, wewnątrz płaszcza, z nóżkami w moich wysokich botkach, stało
      roześmiane dziecko i na mój widok zawołało uradowane "A kuku! Ale sie
      śchowałam!".
    • Gość: volica Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.tnt17.nashville.tn.da.uu.net 04.12.02, 02:03
      podnosze watek bo jest swietny. czekam na jeszcze!!!
      prosze wezcie pod uwage ze kazdy post dostarcza mi argumentow, zatem, piszcie
      • iskierkaa Re: Zdolne dzieciaki! 04.12.02, 10:01
        Historia o dwuletnim dziecku moich znajomych, Gdy zadzwoniła bacia do wnusia z
        pytaniem co mu kupić, bo przyjdzie wieczorem. Wnuczek odpwiedział: cukierki, bo
        mi tata wszystkie wpierdolił.
        • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 04.12.02, 10:07
          iskierkaa napisała:

          > Historia o dwuletnim dziecku moich znajomych, Gdy zadzwoniła bacia do wnusia
          z
          > pytaniem co mu kupić, bo przyjdzie wieczorem. Wnuczek odpwiedział: cukierki,
          bo
          >
          > mi tata wszystkie wpierdolił.

          no nieźle:)))))))))))))))))))))
          • Gość: giezik Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.waw.pdi.net 09.12.02, 09:39
            z cyklu brzydkich slow.

            Dziecko mojego przyjaciel ok. 5-6 lat
            Tata zmywal wlasnie podloge w kuchni, i zeby syn mu sie nie paletal pod nogami,
            wzial arbuza ukroil dwa plasterki, polozyl na talerzu i dal malemu.
            Przechodzac przez kuchnie jeden z plastrow arbuza spadl z talerza na wymyta
            wlasnie podloge. Dziecko jak to dziecko schylilo sie, zeby podniesc i wtedy
            spadl mu drugi. Podniosl glowe spojrzal na ojca i powiedzial : "no, to co? Mam
            wpierdol?"
      • goska75 Re: Zdolne dzieciaki! 04.12.02, 10:06
        No nie wiem czy te argumenty słuzą dobremu celowi:)))))))). Poza tym nie
        wystarczy czytac trzeba sie wysilić i tez cos napisać. Ja coś napisze chociaz
        jak moj mąż to przeczyta to mnie chyba zabije.
        Kiedy mój małżonek był w wieku szkolnym jadąc winda ( wybierał sie do szkoły)
        zachciało mu sie siusiu. Wrócił do domu jego mama pyta co tam masz? Na co
        pokazał ciapa z zawartością :)))))))))Nie nabrudził w windzie!
        Mój starszy syn teraz ma 6 lat jak był mniejszy miał upodobanie: jak dostawał
        banana :50% zjadał; 25% wcierał sobie we włosy;25% wcierał w sciane i to w
        jednym konkrertnym miejscu ( NAWET PO MALOWANIU POZOSTAŁA TŁUSTA PLAMA:(. Może
        trzy razy udało nam sie go upilnować aby tego nie robił. Zostawiłam kiedys
        kochane dziecko na balkonie balkon wielki , mozna powiedzieć opancerzony a na
        pewno bezpieczny, bawił sie klockami( drewnianymi!). Kiedy wróciłam wiekszoć
        była na chodniku przed blokiem. Szczęście że nikt nie oberwał.
        W okresie raczkowania ( co robił strasznie szybko!) musielismy bardzo uważac
        na gości , wchodził pod stól i gryzł w duży palec u nogi:))). Na etapie
        uczenia sie korzystania z nocnika siusiu owszem załatwiał do ale jeśli było
        cos poważniejszego musielismy się dobrze naszukac aby znaleźć:)
        Śpiacemu męzowi przyłożył drewnianym pudełkiem na karty do gry miedzy oczy.
        aaa dostałam oferte pracy jak miał 7 miesięcy, pokusiłam sie i przyjełam,
        zostawał z prababciami na zmiane. Pewnego dnia wracam z pracy a moje dziecko
        siedzi w chodziku przywiazanym paskiem do klamki. Okazało sie ze chodząc po
        mieszkaniu wszedł do kuchni. W kuchni stała pralka i był nie domknieta. Babcia
        o mało zawału nie dostała jak zobaczyła dyndajace z bebna nózki:) Podobno to
        był moment!. Pewnego razu byli znajomi zamówiliśmy pizze a ża nas pociecha
        terroryzowała zawzieliśmy sie i postanowiliśmy nie reagowac na jago złości.
        Chciał koniecznie cała butelke ketchupu wywalić na talerzyk, więc mu ja
        odebralismy a ten mały terrorysta usiadł pod wejsciowymi drzwiami i darł sie
        cytuję: mama , tata jeśc nie dają, a ja głodny brzuszek mam! No tak wesoło
        było:))))))))
        Pozdrawiam Goska
        • Gość: volica Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.tnt17.nashville.tn.da.uu.net 05.12.02, 03:45
          hmmmm, zatem zdarzenie z zamierzchlej przeszlosci. Kupilem arbuza, bo akurat
          rzucili. a jako ze ja maly i slaby, arbuz duzy i zielony, postanowilem go
          kulac. Po rownym bylo w porzadku, pod gorke gorzej, ale pamietalem, ze za gorka
          sa schodki, wiec zacisnalem zeby i kulalem dalej. Dotarlem do schodkow,
          westchnalem z ulga i skulalem go.... Na nastepnego juz pieniedzy nie dostalem

          (to relacja z drugiej reki, ja nie pamietam)

          Najbardziej podoba mi nadal o ciastku i magnetofonie, najlepszy skutek wywarlo
          na mej Volicy.
    • Gość: ak Re: Zdolne dzieciaki! IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 04.12.02, 18:19
      Moj dwuletni brat wyrzucil przez balkon zlota bizuterie babci, ktora ta
      zostawila na stole w duzym pokoju idac do lazienki myc rece... szukalismy potem
      w trawie i u sasiada w ogrodku. nie zapome tez jak moj maly kuzym wszedl caly
      do szafki kuchennej, nie moglismy go znalezc przez dobre pol godziny, i
      ponadgryzal wszystko co tam bylo a dalo sie nadgryzdz - ciasto, chleb,
      wszystkie bulki po kolei, jakies ciastka ect...
      ja podobno jako 4 -5 latek nudzac sie nieco przed zasnieciem pomalowalam pol
      sciany przy lozku w jakies bochomazy i inne balwanki. czerwona kredka, a co!
      pozdrawiam
    • brave-blonde Re: Zdolne dzieciaki! 04.12.02, 23:10
      Moja córka w wieku 2-3 lat mojej baaaardzo pedantycznej
      koleżance zrobiła, siedząc w szafie, kupę do jej idealnie
      równo ustawionych sandałów.

      Poza tym śpiewała "kube-kube, bum-bum". Cokolwiek to
      znaczyło doprowadzało do piany mojego brata...
    • aga_11 Re: Zdolne dzieciaki! 05.12.02, 13:14
      B. wczesnie z nocniczka przerzucilam sie na korzystanie z ubikacji.
      Pewnego razu rodzina rozpaczliwie szuka nocniczka - nigdzie nie ma.
      Chcac nie chcac musialam skorzystac z "doroslej" ubikacji.
      Natsepnego dnia nocnik sie znalazl - byl w piekarniku.
      Na szczescie pusty...

      Innym razem pojechalismy z rodzicami do cioci.
      Zrobila sernik (do tej pory nie lubie).
      Po chwili wchodzi do pokoju - i widzi siostzrenice rozkosznie rozgniatajaca
      sernik na miazge.
      Ciocia: Kochanie, nie gniec tego sernika rączkami.
      Ja: Nóżkami już gniotłam, ciociu!

      Nie wiem czemu, moje dziecko juz takich pomyslów nie miewa.
      Chyba taka spokojna nie po mężu - ten z kolei grł w "ringo" z kolegami ółkiem
      zębatym i mu w czółku utknęło:))

      • elaz1 Re: Zdolne dzieciaki! 05.12.02, 16:41
        a ja majac lat 8 lub 9 podlaczylam lampke zrobiona z zarowki 6V do gniazdka.
        ale bylo bum, i nic mi sie nie stalo.
        a to juz kiedys pisalam, ale powtorze bo pasuje to tematu:
        moje dziecko 6 lat wtedy nie ma kontaktu z polskim radiem na codzien na
        wakacjach u babci ciagle slyszal o radiu Maryja. W koncu pyta sie grzecznie
        dlaczego to radio ma ryja...
        • Gość: Magda Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.proxy.aol.com 05.12.02, 17:55

          Moj bratanek mial taka manie wrzucania wszystkiego do toalety. Brata tesciowa
          lowila w kibelku swoj portwel, nie mowiac juz o pilotach, komorkach, ubraniach
          itd. Musieli sie pilnowac, zeby trzymac opuszczona klape. Dziecko szybko sie
          jednak uczy, wiec jak podnosic klape tez sie nauczylo, na tym jeszcze nie
          koniec bo i spuszczac wode sie gowniarz nauczyl. Dziadek w ten sposob pozbyl
          sie dopiero co kupionego biletu miesiecznego. Koniec, koncow, chcac czy nie
          chcac brat zalozyl zamek i teraz jako jedyni znani mi ludzie maja kibelek
          zamykany na klucz!
          Teraz maly znalazl sobie inne zajecia, a mianowicie garnki. Fascynuja go tak
          bardzo, ze zabawki juz dla niego nie istnieja. Przy okazji wali tymi garnkami w
          co sie tylko da. Niedawno cudem udalo im sie uratowac telewizor, a po ostatniej
          wizycie moj maz jeszcze ma guza na glowie.
          Jeszcze niedawno zasanawiali sie nad drugim dzieckiem..... na razie im przeszlo.
          • hamsterek Re: Zdolne dzieciaki! 06.12.02, 14:56
            Pewnego razu mój szwagier jechał ze swoją córeczką Patrycją samochodem gdy
            nagle jakiś facet wylazł mu prosto przed maskę i musiał ostro odbić kierownicą
            w bok, nie zdążył nawet jeszcze nic powiedzieć gdy Paka skomentowała całą
            sytuację słowami jeszcze sepleniąc - a to skulwiel !
          • Gość: Justyna Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.03, 15:47
            Gość portalu: Magda napisał(a):

            >
            > Moj bratanek mial taka manie wrzucania wszystkiego do toalety. Brata tesciowa
            > lowila w kibelku swoj portwel, nie mowiac juz o pilotach, komorkach,
            ubraniach
            > itd. Musieli sie pilnowac, zeby trzymac opuszczona klape. Dziecko szybko sie
            > jednak uczy, wiec jak podnosic klape tez sie nauczylo, na tym jeszcze nie
            > koniec bo i spuszczac wode sie gowniarz nauczyl. Dziadek w ten sposob pozbyl
            > sie dopiero co kupionego biletu miesiecznego. Koniec, koncow, chcac czy nie
            > chcac brat zalozyl zamek i teraz jako jedyni znani mi ludzie maja kibelek
            > zamykany na klucz!
            > Teraz maly znalazl sobie inne zajecia, a mianowicie garnki. Fascynuja go tak
            > bardzo, ze zabawki juz dla niego nie istnieja. Przy okazji wali tymi garnkami
            w
            >
            > co sie tylko da. Niedawno cudem udalo im sie uratowac telewizor, a po
            ostatniej
            >
            > wizycie moj maz jeszcze ma guza na glowie.
            > Jeszcze niedawno zasanawiali sie nad drugim dzieckiem..... na razie im
            przeszlo
            > .
            Ja waliłam pokrywkami.
    • Gość: Vladi Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.opole.dialup.inetia.pl 08.12.02, 23:15
      Hejka wszystkim!

      Nie mam jeszcze swoich dzieci zeby opowiadac o ich wyczynach, ale jak czytalem
      te wszystkie opowiesci, to zaczalem sobie przypominac co sam wyczynialem kiedy
      bylem malutki.

      1. Mialem jakies 4 lata, kiedy poszedlem z rodzicami do znajomych. Poczulem
      potrzebe i musialem isc do toalety. Znajomi moich rodzicow mieli wlasnie
      zwierzutko wymalowany kibelek (na bezowo) a w kibelku stala jeszcze puszka z
      brazowa farba a w niej pedzel (drzwi byly nia pomalowane). Siedzac na kibelku i
      rozmyslajac nie wiem dlaczego wpadlem na pomysl, aby chwycic za pedzel i troche
      nim pomachac po scianie... Bez komentarza... Oczywiscie historie opowiadali mi
      rodzice :)))

      2. Mniej wiecej w tym samym czasie odwalilem inny numer. Na kaloryferze mialem
      pojemniki na wode co by parowala jak grzali. Byla to zima, ale pojemnikow tato
      ani mama nie napelnili. Bylem juz na tyle duzy, ze nie mialem problemow z
      zalatwianiem sie do toalety, ale pewnej nocy dalo mi sie we znaki lenistwo, i
      mimo potrzeby nie chcialo mi sie najwidoczniej isc do toalety tylko nasikalem
      do tych pojemnikow. Za jakies dwa dni tato zaczal sie zastanawiac, dlaczego w
      domu tak smierdzi sledziami :))))))))))) Inna sprawa, ze do kibelka mialem
      blizej niz do tych pojemnikow!!!

      3. Nie wiem dokladnie o co chodzilo, bo znam to tez tylko z opowiesci, ale moze
      to pokazac, jak telewizja moze miec negatywny wplyw na male dziecko. Jak bylem
      maly przypadkowo ogladalem w telewizji jakis film o afrykanskich plemionach.
      Stosowali oni taka ciekawa bron i bylem zainteresowany jak to naprawde dziala,
      po czym podszedlem do taty i przylozylem mu lyzka do butow w twarz.

      4. Ale to nie jedyny przypadek, jaki mialem z moim tata. Pamietam, ze stala u
      nas taka szkatulka z szufladkami, w ktorej tato trzymal wieczne piora (4
      sztuki). Pamietam, ze bylem wtedy w pierwszej klasie podstawowki, wrocilem ze
      szkoly i pod nieobecnosc rodzicow zaczlaem bawic sie tymi piorami i polamalem
      nie wiem dlaczego wszystkie cztery. Nawet do dzisiaj pamietam to zdarzenie, co
      ciekawe, nie wiem sam dlaczego to zrobilem, nie mialem zadnych konkretnych
      powodow!!!

      5. Jak bylem maly to mielismy syrene. Super to samochodzik byl (oczywiscie
      pamietam tylko jaki miala kolor, ale zadnych innych szczegolow juz nie, bylem
      po prostu za maly). Pojechalem z tata do babci. Tato zamknal samochod na klucz
      zostawiajac mnie w srodku, bo musial gdzies na chwileczke wyjsc. Nie zaciagnal
      hamulca recznego, tylko zostawil samochod na biegu. A ja od malego czulem
      pociag do motoryzacji i oczywiscie wrzucilem luz... Samochod zaczal sie staczac
      z gorki, tato cudem dogonil, otworzyl kluczem drzwi podczas jazdy i zatrzymal
      samochod... A podobno bylo juz blisko jakiejs sciany.

      6. Kiedys moj wujek zostawil mnie sam na sam na jakas godzine z jego
      magnetofonem szpulowym. Rozebralem go kompletnie na czesci, przez ta godzine.
      Wujek skladal 2 tygodnie az wymiekl...

      7. Jak mialem 4 latka podszedlem do mojej kuzynki i pierdyknalem ja solidnie
      wielgachna ksiazka w glowe... Tez nie wiem czemu...

      8. Aha! A jak bylem jeszcze w pierwszej klasie podstawowki, to pamietam ze
      ukradlem mojej kuzynce zapalniczke, ktora jej oddalem po dwoch dniach... Ale to
      nie pamietam dokladnie szczegolow tego zdarzenia.

      No i to narazie tyle! Jak sobie cos jeszcze przypomne, to oczywiscie napisze!
      Pozdrowionka dla wszystkich!
    • speedymika Re: Zdolne dzieciaki! 09.12.02, 22:49
      heh, przypomnialo mi sie co nieco z dawnych lat :)
      moj brat (mial wtedy moze 4 latka):bawilismy sie z synem sasiadow w chowanego u
      nas w domu - kawalerka, 29 m kw. - no i nie moglismy go(sasiada) nigdzie
      znalezc. moj brat wpadl w taki zapal sledczy ze zaczal sprawdzac
      w....szufladach :))))))
      ja: wiek-okolo 7-9 lat, chora na jakies przeziebienie. mama szla z kuchni z
      syropem ktorego nie cierpialam i dalej zreszta nie cierpie.schowalam sie pod
      koldre i powiedzialam glosno jak weszla do pokoju:
      -"mnie tu nie ma". moja mama stanela jak wryta i - jak potem mi opowiadala -
      pomyslala:
      -"no przed chwila jeszcze tu byla..."
      z tym sasiadem od szuflad jak bylismy mali,nie pamietam o co chodzilo
      dokladnie, ale chyba rodzice nie chcieli kupic nam jakiejs zabawki, chodzilismy
      po wszystkich mieszkaniach w wiezowcu i prosilismy sasiadow zeby nam cos dali
      bo rodzice o nas nie dbaja.... az sie dziwie teraz ze sie w miare ulgowo
      skonczylo jak sie rodzice dowiedzieli co robimy, a bylismy juz chyba na 4
      pietrze i mielismy juz kupe cukierkow i innych takich "zdobyczy" :)))))
      pozdrawiam.
    • saperka Re: Zdolne dzieciaki! 11.12.02, 20:58
      mnie się jeszcze przypomniało co mi opowiadał kuzyn. jak byłw dolenej podstawówce po lekcjach łaził z kolegmi na działki, rwał kwiatki i sprzedawał przy delikatesach... az babcia go kiedys przyłapała... (87-89 rok)
      • Gość: MKK Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.02, 10:35
        Moja Tosia mając trochę ponad 2 lata na zapytanie: "kto ty jesteś?"
        odpowiadała: "jestem Antek hej-ha chopak". Zdarzyło się pewnego razu, że poszła
        ze swoim tatusiem do fryzjera. Tatuś strzyżony na jednym fotelu, a Tosia gdzieś
        obok. Przezornie pani fryzjerka zapytała dziecka kim jest, a Tosia
        swoje: "Antek hej-ha chopak!". Kiedy wrócili do domu, swoje dziecko rozpoznałam
        po głosie! Z jej loków pozostały ledwie centymetrowe blond włoski. Ostrzygli ją
        (barbarzyńcy) na chłopaka! Ale i tak śliczna buzia pozostała :-)))
        G.
        • saperka Re: Zdolne dzieciaki! 12.12.02, 14:02
          Mój młodszy brat za to miał bardzo ciekawe pomysły odnośnie zamykania drzwi, których potem nie umiał otworzyć.

          To, że zamknął się w mieszkaniu sam na zamek nieotwieralny z zewnatrz, kiedy babcia wyszła do zsypu na kilka chwil, to jeszcze nic. Gorzej, że kiedyś, mając chyba z 2,5 roku, zamknął te sama babcie w kurniku w mroźny lutowy wieczór i poszedł przed dom lepić bałwana. Potem wrócił i kiedy uznał, że sam kurnika nie otworzy, babcia kazała wezwać dziadka (chorego). Brat poszedł i powiedział dziadkowi, ze zamknął babcie na klucz i nie umie otworzyć. Wiec dziadek niewiele mysląc otworzył drzwi wejsciowe do domu i poszedłdo łóżka. A brat już spokojny poszedł się dalej bawić na śniegu. I babcia marzła, aż przyszedł wujek i ją otworzył (szukał jej długo bo brat juz zapomniał o sprawie). I w ten sposób została uwolniona

          numer z kurnikiem kiedyś jeszcze z reszta powtórzył. Zamknął po raz kolejny babcie, tym razem na szczeście w lecie, tyle, ze babcia uprzedziłarodzine że idzie do kur. Po trzech godzinach znalazł ją głodny wujek i spytał dlaczego tak długo tam siedziała. przwie doszło dokrwawych scen.

          Chyba tej babci za bardzo nie lubił... ;)
        • quba Re: Zdolne dzieciaki! 03.01.03, 18:36



          Ale i tak śliczna buzia pozostała :-)))


          jakimż to cudem ?
    • Gość: ja Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.rev.inyc.com 13.12.02, 20:49
      Moja coreczka (wowczas 2letnia) przygladajac mi sie, podczas gdy ja sie
      wlasnie przebieralam, stwierdzila "ale z ciebie mamus pannicia wylosla"... Az
      sie zaczerwienilam!!!
    • Gość: bibia Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.rybnet.pl / 192.168.1.* 20.12.02, 19:31
      4-letnia córka moich znajomych, totalnych abstynentów, na standardowe pytanie
      Mikołaja o bycie grzeczną odpowiedziała z potworna powaga; "w zasadzie tak,
      tylko czasem wypijam rodzicom zapitkę..." Rozszalało sie piekło

      mój brat nauczył moją 2-letnia wówczas córkę mówić "ale bydło". Tylko skąd ona
      wiedziała kiedy te umiejętność wykorzystać?

      do magnetowidu oprócz kluczy ciastek i pieniędzy można jeszcze wlać soczek...


      dziadek moich dzieci jest ogrodnikiem -amatorem, zamówił sobie jakieś nieludzko
      drogie roślinki, posadził to w ogromnej donicy na balkonie, a moje dzieci
      właśnie dostały taką dużą koparkę...

      moją 3-letnią bratanicę ugryzł pies. Jak się później okazało, wcześniej zmusiła
      go do pożarcia klocków lego...
      • Gość: thistle Re: Zdolne dzieciaki! IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 20.12.02, 20:11
        wypominane nam przes ostatnie kilkanascie lat:
        Kocica, wypieszczona przez nas Łatka wpadła nam (mnie-wówczas 5 lat, brat-4)
        równocześnie z nożyczkami. Wystrzygliśmy cierpliwemu kocisku sporo futra ,
        próbując z niej zrobic irokeza, wyszło ciekawie , tylko mama krzyczała, że
        jaśniejsze od reszty sierści ubytki strasznie szpecą kota, i że będzie jej
        wstyd pomiędzy znajomymi.
        Następnego dnia zamalowaliśmy braki plakatówką. Kot przeżył, a my przeżyliśmy
        swoje.
        Moje dzieci - różnica wieku minimalnie większa - też już współpracują w tej
        dziedzinie.
        do stacji dyskietek doskonale pasują karty telefoniczne. pilniczek, zapałki,
        cukier, łopatka do naleśników ( do połowy)
        Mając dwa lata i cztery miesiące moja córka o mało nie udusiła swego
        trzymiesięcznego brata próbując go nakarmić piersią.
        telefonem komórkowym doskonale wbija się kloscki do butelki
        pozdrawiam współmamuśki!
        • Gość: ВОЛИЦА™ Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.tnt17.nashville.tn.da.uu.net 21.12.02, 02:59
          JEZU!!!!!
          Ta lopatka do nalesnikow mnie rozbroila!!!!
          Juz, juz, Moja Volica mnie zaczela przekonywac, ale jednak sie wstrzymamy.
          Teraz siedzi obok mnie i sie zastanawia czemu z krzesla spadlem; musze to
          przetlumaczyc... ale wizja raczki lopatki do nalesnikow sterczacej z polowy
          komputera rzuca mna ponownie o ziemie... Nie mam sily by to powiedziec w
          zagranicznym jezyku.
          Dawno sie tak nie usmialem!!!!
          pozdrawiam i prosze o jeszcze!!!!!
          • Gość: mamma Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.sroda-wielkopolska.sdi.tpnet.pl 28.12.02, 18:34
            Oto kilka perełek w wykonaniu moich chłopaków (3 i 5 lat):
            nic tak rewelacyjnie nie zastąpi lodowiska jak rozlana na podłogę duża butla
            oliwki
            tekst mojego 5-latka na widok mamy w bieliźnie: ale masz zgrabny tyłeczek!!
            Pozdrawiam!
    • Gość: Aly Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.telia.com 29.12.02, 19:15
      Moj syn rozpakowuje prezenty pod choinka. Najwieksza paczka ma byc rozpakowana
      na koncu, a jest w niej rower. Podczas rozpakowywania moj kilkulatek rzuca
      powazny domysl na temat co to moze w niej dla niego byc: CHYBA ODKURZACZ!!!
    • Gość: sara Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.gliwice.pl / 192.168.1.* 31.12.02, 18:16
      Moja mama denerwowałą się bałąganem w naszym pokoju i zawsze powtarzałą, że
      mamy tam burdel. Kiedyś przyjechał do nas z wizytą brat babci, który jest
      biskupem, bardzo świątobliwa osoba. Chciał jakoś z nami zagadać (czwórka małych
      dzieci) i pyta, czy możemy mu pokazać swój pokój. Na to moja siostra, trzy
      lata, wygląd aniołka, mówi: nie, bo tam jest burdel.
      • Gość: curry Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.03, 13:02
        Dziecięciem będąc udało mi się:
        1. Wykąpać kurczaki - słyszałm jak mama mówiła,że są brudne, stoją na deszczu i
        mokną( porównywała brojlery z inną odmianą). Po jakimś czasie przyszłam i
        oznajmiłam, że kurki są już czyste, bo wykąpałam je w korytku i suszą się na
        drzwiach. Drzwi były zielone i ściągnięte z jakiejś komórki i leżały na
        podwórku.A na nich mokre kurki schły...Oczywiście nie przeżyły...Nie wiem, do
        dziś, jak je złapałam, ale pamiętam widok tych zielonych drzwi z kurczakami...
        2. Wyprać kota - do pralki Frani wrzuciłam kotka wysmarowanego pastą BHP. Kot
        przeżył, bo ciocia zauważyła...
        • speedymika Re: Zdolne dzieciaki! 03.01.03, 13:08
          hehehe, masz doswiadczenie w kapaniu zwierzakow.
          Gdyby nie smutny final kurek moze bym cie poprosila o pomoc w wykapaniu papug -
          powinny sie kapac ale nie chca. :)))))
        • Gość: small Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 22:41
          moja siostra ciocteczna majac 7-8 lat wyprala kociaki. wymoczyla poszturchala a
          potem powiesila "pranie" niestety zadne z nich nie przezylo
    • Gość: alice Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 23:48
      Moj mąz, bedac dzieckiem mial ponoc sporo wybrykow na koncie.
      Tę jedna uwazam za najlepszą - bedąc na wsi u dziadków, nawrzucał do studni
      wiadro solonych śledzi!!!

      Coż, biedacy musieli ponoc wykopać drugą :)

      Nasz synek tez nie odstawal od taty. Z tego co pamietam:
      Kupilismy nowy telewizor. Tego samego wieczoru moj syn juz zdazyl wydlubac z
      pilota przycisk, do zmiany kanałów.

      Kiedy mial 2,5roku uwielbial patrzec przez okno. Czesto gdy usypialam jego
      mlodsza siostrzyczke w zamknietym pokoju, on targal za soba duze metalowe
      krzeslo, zeby wspiąć sie na parapet.
      Oczywiscie zrywalam sie zeby mu zabrac to krzeslo (slyszalam jak szural:)
      Ten jednak sie tak wycwanil, ze zaczal te krzeslo podnosic do gory i niesc pod
      okno, tak zebym nie uslyszala! (pewnie mi nie uwierzycie, ale to prawda:)))
      --Oczywiscie moje matczyne ucho i tak slyszalo to pukniecie stawianego
      krzesla:)
      Niestety moj maz nie i raz, kiedy wrocilam do domu, zastalam moje dziecko na
      parapecie przy otwartym oknie:(

      A teraz juz tylko zabawnie:
      Gdy mial 4,latka, odwiedzil go Świety MIkolaj, osobiscie.
      No i Mikolaj pyta: "no to powiedz teraz, co chcialbys dostac ode mnie w
      prezencie"
      A moj synek: "no co ty! nie wiesz??? przeciez ci napisalem! "
      ;)

      To tyle! Na razie:)
      pozdr!
      • Gość: Missm Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.warynski.net 04.01.03, 18:59
        Z opowieści o mnie:

        Miałam wtedy około 3 latek i w pewien jesienny dzień wybrałam sie z rodzicami
        na spacer. Kiedy już wracalismy ja podniosłam z ziemi listek (a mnóstwo jak
        wiadomo jesienią ich lezy). Oczywiście jak to także na jesień przystało wiał
        mocno wiatr i wreszcie wyrwał mi z łapki ów listeczek. Pewnie mi nie
        uwierzycie, ale do dziś się zapieram, ze widziałm gdzie pofrunął i koniecznie
        chciałam go z powrotem - okazało się że jest to nie możliwe po wpadł do czyjejś
        piwnicy - przez otwarte okno. Ja, będąc 100% pewna że to własnie ten i tego
        chce - zaczyłam głośno ryczeć(a w tym byłam naprawdę niezła!!). Najpierw moi
        rodzice, chcąc mnie jak najszybciej uspokoić próbowali przekonać mnie, że jest
        przecież tyle innych listków dookoła i że moge wziąźć jakikolwiek. Ja nie dałam
        się przekonać, bo wiedziałam, że ten MÓJ lezy w czyjejś piwnicy, a na dodatek
        ja go widzę i nie mogę go mieć z powrotem. Więc siadłam koło tego piwnicznego
        okna zapierając się że nie pójdę do domu tylko: CHCE MÓJ LISTECZEK! Długo tak
        siedziałam i coraz głośniej wyłam, aż wreszcie (co nigdy później i aż do dziś
        się nie zdarzyło) wyprowadziłam mojego tate do tego stopnia z równowagi że
        dostałam lanie takie że przez kila dni mialam na pupie ślady ojcowskiej
        dłoni :) Niezła jestem we wnerwianiu ludzi?! :)))

        Opowiesć nr 2:

        W moim pierwszym dniu w przedszkolu pocięłam sobie sukienke - tzn. wyciełam na
        rombku takie ząbki i paski, bo chciałam mieć falbanki tak jak inne dziewczynki.
        Co najśmieszniejsze, zrobilam to na kawałku rombka i wyglądało to co najmniej
        idiotycznie niz bym zrobiła to na całej długości.

        Z opowieści o moim starszym bracie:

        Większość czasu w dzieciństwie spędził z babcią(jedna albo druga). Obie mocno
        kochał az do tego stopnia, że pewniego razu...
        niczym grzeczny chłopiec ubrał się od stóp po główkę b. cieplutko, łącznie z
        wełnianym, zimowym beretem ( A DODAM, ZE TO BYŁY PIERWSZE DNI WIOSNY - fakt
        rano jest zawsze chłodniej w te dni)i poszedł do przedszkola. Kiedy popołudniu
        zrobiło się na tyle ciepło, że panie w przedszkolu postanowiły wyjśc z dziećmi
        na dwór nie zabierając dla nich kurteczek, mój genialny brat zapierał się ze
        nie zostawi berecika, bo babcia kazała nosić. Panie w przedszkolu dały za
        wygrana i ubrały go wedle życzenia tak jak babcia rano... Inne dzieci bawiły
        sie w koszulkach i krótkich spodenkach a mój brat siedzial w piaskownicy ubrany
        w beret, opatulony szalikiem itp. Moja mama odbierając go popołudniu
        całego 'ugotowanego' zapytała dlaczego nie pozwolił sobie zdjąc beretu itp., na
        to mój brat wypowiedział święte słowa: BO BABCIA KAZAŁA.

        Ale potem, trochę starszy zaczął sie buntowac. Kiedyś w jakimś domu
        wypoczynkowym, będąc na wakacjach z ta sama babcią nieźle musiał sie wkurzyć,
        bo zaczął krzyczeć: ZOMO, POLICJA, ZABIERZCIE ODE MNIE TĄ BABCIĘ!! (rok 82) :))
        Ta, przeznaję nalezy do moich ulubionych. :D
    • Gość: maka Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.solutions.net.pl / *.west.tarnow.pl 05.01.03, 20:07
      Mały braciszek koleżanki mojej córki,po powrocie z zimowego spaceru,na którym
      dowiedział się , że drzewa są OSZRONIONE - oznajmił po powrocie :Mamusiu
      widziałem OSZRANE drzewa !
      A mój syn zamiast "wulkan" do póżnych lat przedszkolnych mówił "bulkan" i był
      bardzo zdziwiony, że tak się nie mówi (ale jakie celne!).
      • Gość: Jedrek Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.03, 14:08
        Kiedyś po jakiejś imprezce w domu męczył mnie troszeczkę kac, więc aby nie
        wkurzeć zony wziąłem córeczkę wówczas 4 letnia i pod pozorem spaceru umysliłem
        sobie wypić 1 piwo. Obok mnie niedawno otworzyli małą knajpkę w której jeszcze
        nie byłem. Wszedłem z nią do środaka wmawiając jej że napewno chce jej się
        soczku. Zamówiłem jej ten soczek ( w knajpce full ludzi) i mówie do kelnerki że
        jeszcze jeden mały Żywiec, wtedy moje dziecko na cały głos -Tata nie kupuj
        piwa!! Dlaczego? -pytam zdziwiony, a ona jeszcze głośniej- Chcesz żeby cie mama
        opieprzyła!!? Nie muszę mówić że w knajpce byłem pierwszy i ostatni raz.
        Teraz ma 5 lat i jakiś miesiąc temu wchodzimy do osiedlowego sklepu gdzie ok.
        16.00 jest największy ruch. Podchodzimy do lady a ona nagle( jak zwykle na cały
        głos) Tatusiu dzisiaj widziałam jak się króliki pierdolą!!!. Panie
        sprzedawczynie i klienci robili duzo żeby się nie posikać ze śmiechu(w tym
        sklepie dobrze ją wszyscy znają), ale okazało się że była z przedszkolem w
        gospodarstwie i dzieci tak nazywały tą czynność królików a moje dziecko nie
        myślało że to coś złego. Ot, jedzą, pierdolą się ,śpią, normalna rzecz.
        Kiedyś wróciłem do domu a teściowa która została z córką wcale się do mnie nie
        odzywa. Okazało się że babcia ugotowała jej serdelki a ona na to - Babciu tylko
        pozdejmuj mi z nich te kondony!!. Chodziło o folie z serdelków , a na pytanie
        teściowej skąd pomysł na ta nazwę, dziecko odpowiedziało że kiedyś tata (czyli
        ja) ugotował serdelki i powiedział "tylko nie zjedz z tymi kondonami". Muszę
        przyznać że tak powiedziałem, ale skąd mogłem wiedzieć że gówniara zapamięta:))
        • Gość: piasia Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.cn.com.pl 14.01.03, 17:22
          Ja w wieku ok. 10-ciu miesięcy, u Dziadków na wsi, nakarmiona, ululana do snu,
          wystawiona w łóżeczku do ogrodu.

          Minęła godzina, Babcia wyjrzała co słychać u Kasiulki, a Kasiulka zrobiła kupę
          (w pieluchy), wygarnęła ją (tę kupę) z pieluch, i wysmarowała: siebie, pościel,
          łóżeczko - wszystkie szczebelki - oraz roślinność w zasięgu ręki. Dodam, że nie
          było wody bieżącej, wyłącznie studnia, a wodę grzało się na piecu.

          Kilka lat później chciałam pomóc mamie w praniu. Wiedziałam, że pranie trzeba
          najpierw namoczyć, więc w ramach niespodzianki codziennie wlewałam cichcem
          szklankę wody do pralki pt. Frania, gdzie składowało się brudną bieliznę. Sporo
          zbutwiało....
        • caerme Re: Zdolne dzieciaki! 14.01.03, 23:23
          witaj jedrek;
          bys sie zdziwil ile... i one to jako norme traktuja, do tej pory pamietam jedno
          zdarzenie:
          osoba: 3?-4? letnia raczej 3 corka sasiadow tzw wyskrobek
          wstep: gralismy sobie na dzialkach w noge i klelismy, dosc daleko od domkow
          wiec lecialo co nieco raczej wiecej niz mniej [my wowczas nastoletnie ancymony,
          ona z nami i sie uczyla
          sytuacja: pewnego dnia przyjechala do niej babcia z serii tych co do kosciola
          co dzien, zwraca sie do niej w stylu: babcia, czy bacia, bo babcia, i prosze
          babci... a ta mala: babciu, bo ja prosze babci, k...., nie chce itd z
          przecinkami.
          trzeba bylo widziec mine babci....
          pozdr
          • moni_citroni Re: Zdolne dzieciaki! 18.01.03, 22:41
            1. Gdy bylismy mali, mieszkalismy razem z dziadkami na 10 pietrze. Kiedys mama
            byla zajeta w kuchni, a ja bawilam sie na balkonie. Nagle-dzwonek do drzwi.
            Wchodzi nieznajomy facet i mowi -Prosze pani, cos spada z pani balkonu!
            Okazalo sie, ze dziecko znalazlo sobie nowa zabawe - rozbijalam na kawalki
            gliniane doniczki i zrzucalam je z 10. pietra. Cud, ze nikogo nie zabilam ;-)
            2. Pewnego dnia zaczely ginac skarpetki, ktore suszyly sie na grzejniku w
            kuchni. Nikt nie mogl ich znalezc, az do chwili gdy dziadek probowal zlac do
            butelek winko domowej roboty. Niestety trunek nie nadawal sie do picia -
            wszystkie skarpety zostaly pieczolowicie upchane w balonie :-)
            3. Bawilam sie spokojnie w przedpokoju. Nagle moja mama zauwazyla brak duzej
            srubki. Cala rodzina w panice szukala tego zelastwa, obawiajac sie, ze moglam
            je polknac. Gdy juz mieli dzwonic na pogotowie, mama spytala sie mnie, gdzie
            mam srubke. Z radoscia wskazalam na kieszonke spodni :-))
            4. Jesli chodzi o zwierzeta :
            -Kupilam sobie kilka rybek, ktore niestety juz na drugi dzien plywaly do gory
            brzuchami. Nikt mi nie powiedzial, ze rybki nie powinny duzo jesc. Gdy zjadaly
            jedna porcje, dosypywalam im nastepna :-)
            -Jedna z moich kolezanek rozpuscila rybkom w wodzie cala paczke aspiryny. Nie
            przezyly;-)
            -Znam osobe, ktora wlozyla do akwarium zwykla grzalke. Efekt - zupa rybna.
            -Znajoma spedzala wakacje u babci na wsi. Babcia hodowala kaczuszki, ktore
            dziwnym zbiegiem okolicznosci ginely. Co dzien jedna sztuka. Pewnego dnia
            staruszka zauwazyla, ze dziecko robi cos w kacie ogrodka. Zaciekawiona poszla
            sprawdzic - na ziemi, w rownym rzedzie lezaly martwe ptaszki. Okazalo sie, ze
            kolezanka uczyla je plywac w misce. A potem ukladala do snu (wiecznego).
            -Mam znajoma, ktora dostala od malego synka po twarzy...patelnia ;-)
        • Gość: karola Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.acn.waw.pl 12.02.03, 19:21
          poryczałam się ze śmiechu!!
        • Gość: karola Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.acn.waw.pl 12.02.03, 19:26
          poryczłam się ze śmiechu!!!
          • Gość: mirka Re: Zdolne dzieciaki! IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 13:25
            ja też - normalnie nie wytrzymam już chyba ze śmiechu!
    • Gość: Psotka Re: Zdolne dzieciaki! IP: 1.5.* / 192.168.2.* 19.01.03, 23:01
      Będąc dzieckiem wakacje spędzałam na wsi. Mając jakieś 3 latka po przyjeździe
      zostałam od razu ostrzeżona przed psem, do którego pod żadnym pozorem nie
      mogłam się zbliżać (podobno rzeczywiście był zły). Drugiego dnia zniknęłam. Po
      kilku godzinach poszukiwań znaleziono mnie śpiącą w budzie pieska...
      Moją namiętnością było uczenie kurcząt pływania (skutek: 30 ofiar śmiertelnych
      jednego dnia).
      Moja kilkuletnia siostra kiedyś obtłukła całą meblościankę typu wysoki połyski
      przy pomocy młotka.
      Ta sama siostra została kiedyś pozostawiona nieopatrznie sama w pokoju. Po
      chwili do uszu mamy, która była w kuchni, dobiegł z pokoju potężny huk. Widok
      był porażający: siostra siedząca okrakiem przed telewizorem malowniczo wbitym
      kantem w dywan.
      Będąc już sporym dzieckiem postanowiłam podpalić papierek. Zajęła się niestety
      poduszka... Pożar zgasiłam przy pomocy szklanki wody, a poduszkę (dość
      zwęgloną) wsadziłam głęboko za szafę. Mama znalazła zgubę po jakiś dwóch
      latach...była przerażona.
      Mój facet mając 5 lat bawił się sam w pokoju. Znalazł druty do robienia swetrów
      i po paru chwilach eksperymentów objawił się swojej mamie z drutem wbitym w udo
      na wylot. Podobno nie bolało, tylko mama była bardzo blada...
      • aga_11 Re: Zdolne dzieciaki! 22.01.03, 15:35
        Bo to rzeczywiście nie boli.
        Kiedyś tzw. pociotek (jestem jedgo ciotką, ale o niecały rok starszą)
        rzucając dartami trafił mnie w udo. Nie zabolało wcale, i trochę się zdziwiłam,
        kiedy probowałam to strząsnąć ze spódnicy a nie spadło.
        Podobnie (że nie boli) twierdziła koleżanka z klasy, która dostała w udo nożem
        (kol;ega uderzył ją workiem na pantofle, a że w środku miał nóż do chleba -
        byliśmy na ognisku na działkach - worek poleciał dalej, za nóż w udzie został.

        Aga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka