l2m
19.04.06, 22:46
- Dlaczego przyszedłeś?
- Bo zawołałeś mnie.
- Nie wołałem Cię.
- Owszem, wołałeś. Czasami, by mnie zawołać, wcale nie musi się wypowiadać
jakiekolwiek słowa.
- Jak to?
- Wystarczy po prostu bardzo zapragnąć – a przyjdę.
- Tak, pragnąłem bardzo, byś przyszedł.
- No widzisz.
- Ale jednak – w jaki sposób dowiedziałeś się...?
- Odczułem.
- Potrafisz czuć?
- Tak, nędzna forma często osłania skarby treści. Rzeczy naprawdę nie są
takie, jakimi je postrzegamy. Treść jest ukryta wewnątrz rzeczy, nie da się
osiągnąć jej fizycznym wzrokiem.
- Jakież one są naprawdę?
- Tego nikt nie wie. Nawet ja.
- Jak tu trafiłeś?
- Twe pragnienie prowadziło mnie.
- W jaki sposób to jest możliwe?
- Pragnienie nie jest jedynie uczuciem. To siła. Siła, poruszająca ewolucją.
Czasami zdarza się, ze staje się materialną.
- Możesz postrzegać siłę pragnienia?
- Tak, siła Twego pragnienia była wielka – więc przyszedłem.
- Po co przyszedłeś?
- By zrobić swą sprawę.
- A potem?
- Potem odejdę.
- Czego zażądasz jako zapłaty za przyjście?
- Nie potrzebuję zapłaty za to.
- Odrzucasz pojęcie wynagrody?
- Nie, każda praca powinna zostać wynagródzona. To jest zasada fundamentalna.
- Zasada czego?
- Wszystkiego. Życia. Śmierci...
- Przecież powiedziałeś, że nie potrzebujesz zapłaty.
- Nie potrzebuję zapłaty za to, że przyszedłem.
- Więc za co muszę Cię wynagrodzić?
- Za to, co zrobię.
- Cóż mogę Ci dać za to?
- Musisz znać cenę.
- Czy tego będzie dość?
- Tak.
- Więc co uzyskam?
- Uzyskasz spokój.
- Czy wieczny?
- Nie. Wieczny spokój nie istnieje. Tutaj nie istnieje.
- Więc gdzie?
- Tam, gdzie nawet ja nie mam władzy. Tam Ci dopomoże ktoś inny. Ja mogę
uczynić tylko to, po co przyszedłem.
- Już od lat nie widziałem podobnych do Ciebie...
- Tak. Przychodzimy tylko wtedy, kiedy jesteśmy potrzebni ludziom.
- A kiedy nie jesteście potrzebni?
- Wtedy nas nie ma. Nie istniejemy. Dla was nie istniejemy.
- W jaki sposób mnie znalazłeś?
- Mówiłem. Twe pragnienie prowadziło mnie.
- Nie wierzę Ci.
- Twa kobieta zawołala mnie.
- Co Ci powiedziała?
- Że potrzebujesz pomocy.
- Uwierzyłeś jej?
- Tak. Wiedziałem o tym.
- Skąd?
- Ci, mieszkający obok Ciebie, powiedzieli mi.
- Uwierzyłeś im?
- Tak. Wiem, że nie potrafisz beze mnie.
- A Ty?
- Ja potrafię.
- Wiesz, kim jestem?
- Tak.
- W jaki sposób mogłeś się domyślić?
- Przez to, w jaki sposób zacząłeś rozmowę. Ty jesteś filozof.
- Tak, ja jestem filozof. A Ty jesteś hydraulik.
- Tak, ja jestem hydraulik. Ale pogadać sobie również lubię. Gdzie tutaj
macie tę zatkaną rurę?