Gość: Onufry Re: Sposob na recenzje, ktore nas nie chwala :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 16:54 Max Reger (1873-1916) to niemiecki kompozytor, w dorobku którego czołową pozycję zajmują dzieła organowe, a także kameralne i symfoniczne. *** Po koncercie, na którym wykonywane były dzieła Maxa Regera, w prasie ukazała się ostra krytyka jednego z recenzentów. "Szanowny panie - pisze doń Reger następnego dnia - siedzę w najbardziej ustronnym zakątku mego domu i mam pańską krytykę przed sobą. Za chwilę będę ją miał za sobą." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 18:09 Jaki baron "strasznie zaszalal" w dziewietnastowiecznym Paryzu, ustalajac ksztalt urbanistyczny tego miasta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 17.10.06, 19:08 G.E.Haussmann Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 20:27 Gość portalu: ewa napisał(a): > G.E.Haussmann ================ Tak brawo!!! Baron Georges Eugène Haussmann (urodzony 27 marca 1809 - zmarł 11 stycznia 1891) - urbanista francuski. Napoleon III Bonaparte chciał przekształcić Paryż, mający jeszcze plan urbanistyczny typowy dla miast średniowiecznych, w nowoczesną metropolię. Nie obyło się to bez znacznego uszczerbku dla średniowiecznych i nowszych zabytków, ponieważ dokonano, jak się ocenia, zmian w ok. 60% paryskich budynków. Baron Haussmann jako prefekt departamentu Sekwany (1853-1870) podjął się tego zadania. W latach 1852-1856, przy nakładzie olbrzymich środków finansowych, wyburzył i przebudował w Paryżu kilka dzielnic, realizując szerokie aleje, parki (Lasek Buloński), place gwiaździste (Place de l'Etoile) oraz dwa szeregi biegnących okrężnie bulwarów. Miasto wzbogaciło się wtedy o ponad 95 km nowych ulic, tysiące nowych budowli, gmach wielkiej opery, fortyfikacje. Poszczególne rozwiązania architektoniczne wprowadzone przez barona Haussmanna były przede wszystkim odzwierciedleniem jego koncepcji, między innymi oparcia układów ulic na liniach prostych, lecz również zadań utylitarnych lub militarnych. Mając w pamięci rozruchy powstańcze z lat 1830 i 1843 chciano też ułatwić przeprowadzanie operacji wojskowego ich tłumienia. W roku 1857 Haussmann został senatorem, a w roku 1867 członkiem francuskiej Akademii Sztuk Pięknych. Został udekorowany wielkim krzyżem Legii Honorowej w roku 1862. W późniejszym wielku zajął się pisaniem wspomnień - Mémoires (3 tomy, wydane 1890-1893). Umarł w Paryżu i jest pochowany na cmentarzu Pere Lachaise. Jego imię uczczono nazywając jedną z ulic Boulevard Haussmann. ================== To czego dokonal wzbudzalo kontrowersje i za jego zycia (wielu nazywalo okres Haussmanna w architekturze paryskiej "budownictwem policyjnym") i pozniej. Znane jest powiedzenie Le Corbusiera: "Paryz to monstrum!" (Corbusier uwazal kamienice secesyjne z podworkami za cos obrzydliwego - z takich kamienic sklada sie glownie Paryz Haussmanna). Ale bylo wielu takich jak nasz rodak pianista Artur Rubinstein, ktory zobaczywszy Paryz z jego szerokimi arteriami, zakochal sie w tym miescie i zapragnal w nim zamieszkac :-))) (Onufry - mimo ze fan Le Corbusiera - podziela opinie Rubinsteina). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dziekujemy Gazeto-Matko :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 19:12 Na stronie glownej elektronicznej Gazety pojawil sie odnosnil "Nauka" !!! Dziekujemy Gazeto za ta inwestycje !!! Taka inwestycja to "brak inwestycji w ignorancje" :-))) Pozdrawiamy, Watek "Humor w Nauce i Sztuce" GW Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: pijmy czerwone wino! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 20:36 Cytujemy za Gazeta-Matka: Czerwone wino jest dobre na mózg! (a zatem takze pomaga pisac w tym watku :-))) Chcesz zrobić coś dobrego dla swojego mózgu - jedz mniej cholesterolu i pij kieliszek czerwonego wina dziennie. Takie wnioski (szczególnie ten drugi brzmi atrakcyjnie) wynikają z najnowszych badań przedstawionych podczas dorocznego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Neurobiologicznego w Atlancie. Okazuje się więc, że to, co dobre dla serca, równie dobre jest dla mózgu. *** Czyz zycie nie jest piekne ? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: pijmy czerwone wino! 17.10.06, 22:10 Dodam jeszcze anegdotki związane z winem: Pisarz Gottfried Keller pił o wiele za dużo wina, niż na to pozwalał stan jego zdrowia. Lekarz zwrócił mu taktownie uwagę, żeby zmniejszył ilość spożywanych płynów. Keller zasępił się na chwilę, po czym powiedział z uśmiechem: - Oczywiście, panie doktorze, od dzisiaj nie będę jadł zupy. *** Zapytano raz Stanisława Lentza, z czego prędzej by zrezygnował: z kobiet, czy z wina. Artysta odpowiedział: - To zależałoby od rocznika wina. I rocznika kobiet. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 21:40 Z jakim polskim miastem zwiazani byli/sa nastepujacy ludzie nauki i sztuki: * Kazimierz Ajdukiewicz, filozof, matematyk * Filip Bajon, reżyser filmowy * Stanisław Barańczak, poeta * Krystyna Feldman, aktorka * Erich Hecke, wielki matematyk niemiecki * Kazimiera Iłłakowiczówna * Krzysztof Komeda, kompozytor * Gerard Labuda, historyk * Max von Laue, wybitny fizyk niemiecki, laureat Nagrody Nobla * Jan Baptysta di Quadro, architekt * Marian Rejewski, matematyk, kryptolog * Jerzy Waldorff, pisarz i publicysta * Henryk Zygalski, matematyk, kryptolog :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Poznan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 22:01 3bezatu napisała: > Z Poznaniem :-))) ========== No, prosze rodowita poznanianka (tak sie sama okreslila w pewnym poscie) wie o swoim miescie wiecej niz to, ze tam sa Miedzynarodowe Targi Poznanskie :-))) Tych slawnych osob zwiazanych z Poznaniem, jest naturalnie wiecej. Nie wpisalem ich zeby zagadka nie byla zbyt latwa (gdyby na liscie pojawil sie np. Stefan Stuligrosz, to zagadka bylaby trywialna :-))) Nie-poznaniakow zapraszam na strone: pl.wikipedia.org/wiki/Pozna%C5%84 I niech nikt nie wazy sie opowiadac dowcipow w stylu: "- Jak powstal drut? - Ano dwoch Poznaniakow poklocilo sie o zlotowke!" :-))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozdrawiamy Pania Prof. Magdalene Fikus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 22:15 To post 200. w naszym watku. Pozdrawiamy w nim Pania Profesor Magdalene Fikus i dziekujemy za jej wklad w propagowanie Nauki (przez duze "N"); w szczegolnosci za ogromny wysilek w organizowaniu corocznych Festiwali Nauki. Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce" :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: jakosc, jakosc,.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.06, 22:47 No to 200 postow za nami i watek nie umarl. Ale dbajmy o jakosc - bo jak nie, to moze nas spotkac cos takiego ;-))) : *** Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał: - Jest coś nowego? - Owszem. - Co? - Data. *** Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce :-))) 18.10.06, 09:23 Kornel Makuszyński (ur. 8 stycznia 1884 w Stryju, zmarł 31 lipca 1953 w Zakopanem) - polski prozaik, poeta, felietonista, krytyk teatralny i publicysta. Członek Polskiej Akademii Literatury. *** Kornel Makuszyński był zapalonym brydżystą. Gdy go kiedyś zapytano, czy gra na fortepianie, stwierdził: „Bardzo rzadko, bo nie lubię, gdy mi się karty ślizgają…”. *** Powiedział też: „Stracony jest każdy dzień bez uśmiechu.” Zatem uśmiechnijmy się dziś już od rana :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maksymy K. Makuszynskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 10:30 * Książka - to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem. * Jeśli w odpowiedzi na twoje pytanie kobieta odpowiada - nie wierz jej, jeśli jednak milczy - nie wierz jej tym bardziej. * Nie byłoby radości bez smutku. * ... choć w Polsce wszystko jest źle zbudowane, lecz Polki są zbudowane wybornie. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: K. Makuszynski 18.10.06, 11:30 Oto co pisze w powieści dla młodzieży zatytułowanej "Bezgrzeszne lata": " W gimnazjum nauczał miłości Boga srogi ksiądz, który w imieniu wszystkich potęg niebieskich walił w kark twarde głowy, co było przyjmowane z pokorą wobec nieba. Jednego dnia jednak, kiedy po pogodnej nocy lód na stawku był jak szkło i kiedy dusze rżały z radości, wspomniawszy łyżwy, srogi ksiądz pod karą piętnastu milionów lat piekła zakazał chodzić na ślizgawkę. Ha! To było straszne... Szukaliśmy w szkolnym katechizmie o tym wzmianki, czy Mojżesz przypadkiem nie zakazał swoim Żydkom ślizgawki. Nigdzie ani śladu, ani słowa o tym. Więc się nam stała niesprawiedliwość. Dusza moja, która miała wtedy jeszcze włosy na młodym, zapalczywym łbie, zapłonęła jak zapałka. Uśmiechnąłem się jak szatan...Nie będzie ślizgawki ?Dobrze !-ale będzie wiersz !Nie ! Nie wiersz, lecz satyra, taka, jakiej jeszcze świat ani miasto 5... nie widziały; satyra krwawa jak trzydziestoletnia wojna, jak rzeźnia miejska, satyra pełna żółci, octu, jadu, trucizny i klątwy. Oblizałem pióro, umaczałem je w kałamarzu, a ponieważ nadziała się na nie mucha, samobójczyni, otarłem je o włosy i jak szpon wparłem je w kajet. Jęknęła sroga dusza srogiego księdza. Ja nic. Na twarzy śmiertelny spokój, śmierć i marmur, w sercu burza, w ustach język, wywalony na zewnątrz, gdyż to pomaga bardzo w tym wieku przy pisaniu. Powstała w ten sposób jedna z najbardziej gorzkich satyr tego wieku. Ksiądz został sponiewierany. Rymy były takie: Na próżno jędza w ubraniu księdza z lodu nas spędza ! W pierwszej b klasie w zimowym czasie nikt mu nie da się!!!" Za tę słynną satyrę na księdza wyrzucono go z gimnazjum w Stryju. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: K. Makuszynski ... prorokiem !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 12:23 Cytuje z bobkiem: Z ostatniej chwili... Makuszyński prorokiem! Najnowsze badania nad historią polskiej literatury dowiodły jednoznacznie i bez najmniejszej wątpliwości, że w poczet wielkich przepowiadaczy przyszłości powinien być zaliczony również Kornel Makuszyński. Jak wynika z przeanalizowania dostępnych dokumentów, felieton "Niewidzialne panny", w którym znalazły się kluczowe sformułowania: Dzisiaj automatyczny telefon wygnał na bruk panny pracowite, jutro telefon bez drutu zgruchoce automat telefoniczny, a potem Lucyfer wymyśli taką maszynę, którą będziemy nosili w kieszonce kamizelki; kupiec z Gęsiej naciśnie ją, a kupiec z ulicy Piotrkowskiej w Łodzi odpowie: — Nu? co jest? napisany został przed 1939 rokiem, podczas gdy pierwsze próby z telefonami komórkowymi, zwanymi wówczas "radiofonami" zostały przeprowadzone dopiero w 1940 roku w Szwecji. Używała ich sztokholmska policja, jednak eksperyment został zarzucony i dopiero w latach 50 w USA, w labolatoriach Bella kontynuowano pracę nad koncepcją "cellular phone". Pół żartem, pół serio: jednak musi być w tym ziarenko prawdy, kiedy mówi się, że pisarz, poeta, w chwili natchnienia potrafi swym szóstym zmysłem przewidzieć rzeczy i wydarzenia przyszłe. czwartek, 24 sierpnia 2006, bobek_01 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: K. Makuszynski ... prorokiem !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 12:36 W poprzednim poscie mialo byc: "Cytuje za bobkiem:" ==================== Wracajac do postu 3bezatu z wierszykiem: "Na próżno jędza w ubraniu księdza z lodu nas spędza ! W pierwszej b klasie w zimowym czasie nikt mu nie da się!!!" Za tę słynną satyrę na księdza wyrzucono Makuszynskiego z gimnazjum w Stryju." Czy nie odnosicie Panstwo wrazenia, ze ten wierszyk ma "cos wspolnego" z coraz bardziej otaczajaca nas rzeczywistoscia? (Ze uzyje sformuowania niezapomnianego aktora: Pana Kazimierza Rudzkiego). Jako gospodarz tego watku, musze zachowac umiar w slowach - w przeciwnym razie pozwolilbym sobie na "rozwiniecie tego tematu" ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L-4 Re: K. Makuszynski ... prorokiem !!! IP: *.chello.pl 18.10.06, 12:44 Pewnego dnia Kornel Makuszyński i jego przyjaciel udali się po sprawunki. Między innymi zaszli do sklepu rybnego. Czekając na załatwienie, Makuszyński spojrzał na stojącą obok kontuaru skrzynkę, w której leżały różnej wielkości flądry i- wskazując na najmniejszą z nich- rzekł z westchnieniem: - Popatrz, jasiu, popatrz- taka mała, a już flądra... Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: K. Makuszynski 18.10.06, 15:15 O Kornelu Makuszyńskim zachowały się liczne anegdoty, bo był postacią barwną i pełną werwy. Kochał życie, dobre jedzenie, trunki i grę w brydża. Równocześnie w sercach wielu ludzi pozostała jego dobroć. Na temat powstania „Przygód Koziołka Matołka” zachowała się zabawna anegdota. Otóż przed wojną w jednej z krakowskich kawiarni siedział smutny, ubogo ubrany mężczyzna, a obok prowadziła ożywioną rozmowę grupa literatów, wśród nich Kornel Makuszyński. Zapytano mężczyznę, skąd pochodzi. Odpowiedział, że z Pacanowa. Literaci postanowili, że trzeba jakoś pomóc miejscowości Pacanów. - To ja coś napiszę - zaofiarował się Makuszyński. - A ja namaluję – dorzucił Marian Walentynowicz, znany rysownik i architekt. Pierwsze dwie księgi „Przygód Koziołka Matołka” ukazały się w 1933 roku w oficynie wydawniczej Gebethner i Wolff. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: K. Makuszynski 18.10.06, 16:46 Jako wybijający się pisarz Kornel Makuszyński został zaproszony na bal związany z jakąś filantropią pod wezwaniem Matki Boskiej. Biskup Teodorowicz witając gości, zagaił do Makuszyńskiego: - Miło mi widzieć pana, spodziewamy się , że pan coś ładnego napisze na czesć Marii Panny. -Eee, proszę ekscelencji, nie zwykłem dorabiać się na kobietach – odpalił Makuszyński. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce i sztuce 18.10.06, 17:00 Czasem, tak jak zdarzyło się to Makuszyńskiemu, człowiek nabiera językowego rozpędu, co przypomina mi z kolei taką historię: Miriam Przesmycki, minister kultury i sztuki w latach dwudziestych XXw otwierając wydział sztuki na Uniwersytecie Wileńskim powiedział: „...Wilno to miasto miłości. Tu za czasów pogańskich czczono boginię miłości, tu grzeszna miłość połączyła Zygmunta Augusta i Barbarę Radziwiłłównę, tu, w swej młodości Adam Mickiewicz, błądząc po zaułkach, przeżywał miłosną gorycz niespełnienia, tu cały lud miłuje tę Matkę Ostrobramską… Biskupi obecni na uroczystości zerwali się z miejsc… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teano a propos Archimedesa IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.06, 10:48 To miała byc korona dla Zeusa, a konkretnie dla jego posągu. Więc sprawa była poważna, bo gdyby dali Zeusowi sfałszowaną koronę to nie wiadomo czy by się nie rozgniewał. Nieuczciwy złotnik nazywał się Nikander a zdradził go niewolnik lękając się gniewu Zeusa. Podobno... A jak było naprawdę? Któż to może wiedzieć? Fakt, że Archimedes biegł nagi (nie _biegał_ po ulicahc Syrakuz tylko wyskoczył z wanny i popędził prosto do pałacu króla a swego przyjaciela by powiedzieć o odkryciu i wypróbowac wynalazek.) nie budziło sensacji, bo w Grecji np olimpijczycy walczyli nago. Była to sensacja tej miary, co dzisiaj widok siwego starca biegnącego przez miasto w kąpielówkach. Nawet nie w stroju sporotowym, bo dziś widok staruszkow uprawaijących jogging tez nie jest sensacją. Więc powiedzmy facet w bieliźnie albo w szlafroku, biegnący przez osiedle - ten typ sensacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teano wkleiło mi się za nisko - a to był komentarz do.. IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.06, 10:50 ...pierwszego postu Onufrego o Archimedesie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 14:06 Dzien dobry, Znalazlam dzis takie dwie podobne anekdotki o muzykach: Kiedyś pewien młody kompozytor zagrał Straussowi swoją nową balladę. - Wspaniała rzecz! - powiedział Strauss. - Tylko w niektórych miejscach bardzo przypomina Mozarta. - To nic nie szkodzi! - dumnie odpowiedział autor. - Mozarta zawsze chętnie słuchają... Gdy słynnemu twórcy operetek Franciszkowi Suppé dyrygent zwrócił uwagę, że motyw jego nowego utworu można zleźć już u Beethovena, kompozytor odrzekł: - No to co z tego? Czy Beethoven nie jest dla pana dostatecznie dobry? Pozdrawiam Wszystkich Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 14:10 Ojejku musze poprawic literowke: znaleźć zamiast zleźć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norka Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.06, 15:22 ładne to to www.quelle.pl/pl/extern/index.html? EMBPERL_UID=:db898a4e68b9fdb38ee13d0dc3bae457&fsreloaded=1& Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Polskie logo na 50-lecie UE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 16:40 Szymon Skrzypczak z poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych pokonał 1,7 tys. konkurentów. Jego rysunek - wybrany przez europejskie jury - stanie się oficjalnym symbolem 50. rocznicy podpisania Traktatu Rzymskiego, na podstawie którego powstała EWG, poprzedniczka UE. Czytajcie i patrzcie: www.gazetawyborcza.pl/1,75477,3689701.html Wyróżnienie Polakowi wręczyła unijna komisarz ds. komunikacji Margot Wallstrom. - Zwycięskie logo przedstawia różnorodność i wigor Europy, ale także podkreśla upragnioną jedność i solidarność naszego kontynentu - powiedziała w trakcie ceremonii. *** Niewatpliwie tworca tego logo pamietal o maksymie Mies van der Rohe: "Mniej znaczy wiecej." ;-))) Madre i piekne logo stworzone przez mlodego Europejczyka z najbardziej europejskiego z polskich miast - Poznania :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka Re: Polskie logo na 50-lecie UE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 21:05 > z najbardziej > europejskiego z polskich miast - Poznania :-)))))) Panie Onufry, za duzo sobie pan pozwalasz. A Krakow !!!??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Polskie logo na 50-lecie UE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 21:39 Gość portalu: krakowianka napisał(a): > > z najbardziej > > europejskiego z polskich miast - Poznania :-)))))) > > Panie Onufry, za duzo sobie pan pozwalasz. A Krakow !!!??? ============================ Prosze Szanownej Pani, Poznan jest najbardziej europejskim z polskich miast, natomiast Krakow jest najbardziej swiatowym z polskich miast :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Staczac sie trzeba powoli !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 17:30 Drodzy watkowicze, Jak zapewnie zauwazyliscie, Gazetka-Matka nas na poczatku bardzo rozpieszczala. "Bylismy" prawie 2 dni na pierwszej stronie elektonicznego wydania GW. Potem umieszczono nasz odnosnik na ogolnej stronie Forum gazety.pl. Nastepnie zostalismy przesunieci do rubruki "ciekawe" na tejze stronie. Tam, zgodnie z prawem grawitacji Newtona, spadamy w dol. Oto sytuacja z ostatniej chwili: Ciekawe: • Fanki piłki nożnej - ile nas jest? • HDMI - niezbędne w telewizorze? • Rymowane połączenia • Mieszkanie przy cmentarzu • Pies i gastronomia • Malutki, leciutki laptopik • Humor w nauce i sztuce Krotko mowiac: dogorywamy ;-))) Ale nie zalamujmy sie! My pracujemy dla Prawdy! My nie patrzymy na zaszczyty! I pamietajmy czego nas nauczyl wielki poeta Jonasz Kofta: *** Staczać się trzeba powoli Kofta Jonasz Kiedy codzienność zmęczy ci oczy A skrzydeł nie masz, by odfrunąć Narasta w tobie chęć, by się stoczyć Wypoczynkowo obsunąć Nie ma powodu się niepokoić Gdy sens tej zasady uchwycicie Staczać się trzeba powoli Żeby starczyło na całe życie Być wzorem dla samego siebie Modelem opiewanym w pieśniach Bardzo chwalebne, ale sam nie wiesz Kiedy sam siebie zaczniesz przedrzeźniać Życie to nie jest jeszcze życiorys Życie powstaje w brudnopisie Tylko staczać się trzeba powoli Żeby starczyło na całe życie Kiedy już wlazłeś pod górę Nerwy ci drgają napiętą struną Czas spuścić z tonu, trochę się stoczyć Wypoczynkowo obsunąć Pora balladkę w morał ustroić Więc - chociaż bywa rozmaicie Staczać się trzeba powoli Żeby starczyło na całe życie *** Jonaszu - dzieki Ci za to wsparcie duchowe ! - gdy nasz watek spadnie z rubryki "ciekawe" na forum naszej Gazety-Matki, sprobujemy staczac sie powoli aby ... starczylo na cale zycie ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re:Humor w Nauce i SZtuce: zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 18:46 Ktory z wielkich malarzy, wg. anegdoty, mial umrzec w ramionach krola? 300 lat pozniej scena ta zostala namalowana przez innego wielkiego malarza. Jak on sie nazywal? Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: odpowiedz połowiczna 18.10.06, 19:01 W ramionach króla Francji Franciszka zmarł Leonardo da Vinci. Ale kto namalował obraz, niestety nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: odpowiedz połowiczna IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 19:17 Brawo, odpowiedz prawidlowa; odnosnie drugiej czesci zagadki podpowiem, ze znany jest piekny akt kobiecy tego malarza, zawierajacy powazne bledy perspektywy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Kto to napisal? IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 19:36 Galileusz, wchodząc na wieżę chodnikiem z linoleum, rzekł: - Jajka? Tylko świeże i w domu, nie w muzeum. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Kto to napisal? 18.10.06, 19:43 Gałczyński? Ale, ale, Ewo daj jeszcze jakąś wskazówkę o tym malarzu, który namalował śmierć Leonarda :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Kto to napisal? IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 19:50 TAK, Galczynski Malarz ten namalowal laznie..... Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Kto to napisal? 18.10.06, 19:53 No, nie wiem czy dobrze napiszę nazwisko,ale widziałam tylko jeden obraz w jakimś albumie - Cezar Mousini, być może? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Kto to napisal? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 22:11 Mysle za nasza arcymadra e_d ma racje. Ponizszy tekst (z obrazkami) zdaje sie wskazywac ze malarzem tym byl Cesare Mussini: www.kausal.com/leonardo/death.html To e_d a nie mi naleza sie brawa :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa; Re: Kto to napisal? IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 23:04 W moim pytaniu chodzilo o J.Ingres, ale brawo dla e_d! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: Muzyka jest git! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 20:15 Dobry Wieczor, Przekazuje Panstwu kolejna rewelacje "Wiedzy i Zycia", teraz o dobrodziejstwie muzyki: Muzyka na serce Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje (zresztą nie każda). Jak wskazują badania Luciana Bernardiego z uniwersytetu w Pawii, może też zapobiegać zawałom serca i wylewom krwi do mózgu. Szybsza przyspiesza oddech i krążenie krwi, wolniejsze i bardziej medytacyjne rytmy (w szczególności muzyka hinduska) spowalnia puls. Diskopolo nie badano. Serdecznie pozdrawiam, Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Muzyka jest git! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 21:10 Alicjo, trafila Pani w dziesiatke. Czlowiek nie stworzyl rzeczy wspanialszej niz piekna muzyka! Ciekawostka: Filip Melanchton slawiac geniusz znanego nam co nieco Durera pisal "Melancholia Dureri generosissima" (najszlachetniejsza melancholia Durera) wyrazajac w tym panujacy w renesansie arystotelesowski sad o geniuszu melancholikow. Z autobiografii Durera wiadomo, ze cierpial on na stany tworczej depresji, a jaka wage przykladal on do tego zjawiska, swiadczy, iz w swoim podreczniku malarstwa zaleca, by nie dopuscic do tej choroby u ucznia malarskiego, a w razie pojawienia leczyc ja ... muzyka! Rzuca to takze nieco inne swiatlo na grafike "Melancholia" Durera, o ktorej byla mowa poprzednio. ;-) (patrz J. Bialostocki "Piec wiekow mysli o sztuce" PWN Warszawa 1959 - moze znajdziecie ja jeszcze w jakims antykwariacie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Ach muzyka, muzyka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 21:52 Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszyły się powodzeniem, co bardzo niepokoiło przyjaciół kompozytora. Haendel ich uspokajał: - Nie martwcie się! W pustej sali muzyka brzmi lepiej. *** Klara Schumann, żona kompozytora Roberta Schumanna, dawała kiedyś na dworze wiedeńskim koncert fortepianowy, na którym grała utwory swojego męża. Po koncercie przedstawiono ją monarsze, który zamienił z nią kilka zdań. Na zakończenie rozmowy monarcha przez grzeczność zwrócił się też do jej męża: - A pan? Czy pan również jest muzykalny, panie Schumann? *** Louis Armstrong został kiedyś zaproszony do Bernarda Showa. Kiedy gość przyszedł, gospodarz powiedział: - Proszę o wybaczenie, ale nie mogę pana przyjąć, bo mam straszną migrenę. - To może coś panu zagram? - zaproponował Armstrong. - Bardzo dziękuję, ale wolę już swoją migrenę. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Ach muzyka, muzyka ... 18.10.06, 22:08 Po premierze opery Carmen francuskiego kompozytora Jerzego Bizeta (1838-1875) jeden z krytyków napisał: "W tej operze nie było nic hiszpańskiego. Jedynie sceny w szatni przypominały walki byków". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Ach muzyka, muzyka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 22:21 Sluchajcie Panstwo,znalazlam wyborne dowcipy o altowkach: - Jaka jest różnica między pierwszym a drugim pulpitem altówek? - Pół tonu. - A jaka jest różnica między pierwszym a ostatnim pulpitem altówek? - Pół tonu i pół taktu. - Jaka jest różnica między altowiolistą a papierem toaletowym? - Papier toaletowy się rozwija. - Dlaczego blondynki nie są altowiolistkami? - Bo co za dużo to niezdrowo. - Dlaczego altowiolista jest złym kochankiem? - Bo zna tylko jedną pozycje. Jak zabezpieczyć skrzypce przed kradzieżą? - Schować je do futerału po altówce. Jaka jest różnica między skrzypcami i altówką? - Altówka pali się dłużej. - W altówce mieści się więcej piwa. - Skrzypce można nastroić. Jaka jest różnica pomiędzy altówką a cebulą? - Nikt nie płacze kiedy kroi altówkę. Jaka jest różnica pomiędzy martwym skunksem i roztrzaskaną altówką na autostradzie? - Przed skunksem widać ślady hamowania. Grupa terrorystów porwała autokar pełen altowiolistów. Gdy przekazywali policji listę swoich żądań zastrzegli, iż w przypadku zignorowania ich instrukcji co godzinę będą... wypuszczali jednego altowiolistę na wolność. Fajne, co nie ? Pozdrawiam, Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 22:55 Jak sie nazywal muzyk, ktory dokonal niezwyklego dziela: gitare - instrument muzyki ludowej, wprowadzil do sal koncertowych calego swiata? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.10.06, 23:26 Mysle az o trzech sprawcach tego zjawiska; Boccherini, Giuliani i Schubert Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 23:31 Nie ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wskaaaaazowkaaaaaaaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 00:00 X (ur. 21 stycznia 1893, zm. 3 czerwca 1987) - hiszpański gitarzysta, wirtuoz i popularyzator gitary klasycznej. Z gitarą zetknął się po raz pierwszy w wieku czterech lat, dzięki inspiracji swojego wuja. Jego największą zasługą była zmiana postrzegania gitary - dzięki jego znakomitej technice i licznym koncertom przestała ona być postrzegana jako instrument ludowy i uzyskała akceptację profesjonalnych muzyków jako instrument do wykonywania utworów muzyki klasycznej. Dzięki doświadczeniom zdobytym podczas swoich koncertów, rozwinął on (we współpracy z lutnikiem Hermannem Hauserem seniorem) projekt gitary koncertowej. Nowa gitara wykonana była z lepszego drewna, posiadała lepsze właściwości akustyczne i nylonowe struny, co przełożyło się na donośniejsze brzmienie podczas koncertów. Projekt X przetrwał do dziś jako kanon gitary klasycznej. W uznaniu dla jego zasług krzewienia kultury hiszpańskiej, X w roku 1981 został wyniesiony do godności szlacheckiej. Zmarł na atak serca w wieku 94 lat. *** X (1893-1987) is considered to be the father of the modern classical gutiar movement by most modern scholars. Many feel, that without his efforts, the classical guitar would still be considered a lowly bar instrument, played only by peasants. X's quest to elevate the guitar to a prominant position in the music world, began at the early age of four. His uncle used to sing songs to him and pretend to strum an imaginary guitar in his lap. Luckily for us, there was a luthier nearby and X took an instant liking to the guitar. Although discouraged by his family (according to them he should play a "real" instrument), he continued to pursure his studies of the guitar. He set a goal for the guitar and himself early in life. It was, to bring Guitar studies to every university in the world, have the guitar played throughout the world, on every major stage, just as the piano and violin were, and lastly, to pass on his love of the guitar to generations to follow. He considerd himself to be the messenger that would complete this impossible quest. He succeeded in all respects. In 1928 X made his American debut in New York City. Before long, composers like Heitor Villa-Lobos even began to compose original pieces specifically for the guitar. X himself began transposing the classical canon for the guitar as well, most notably his notoriously difficult translation of Bach's Chaconne, as well as many transcriptions of lute and harpsichord music. In addition to recording and performing, X spent the remainder of his life and career successfully influencing the authorities at conservatories, academies, and universities to include the guitar in their instruction programs with the same emphasis given the violin, cello and piano; his early struggles were recounted in his 1983 memoir X : An Autobiography of the Years 1893-1920. He died in 1987. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: Wskaaaaazowkaaaaaaaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 00:27 Sie ma! Mialo sie troche do czynienia z gitarami! Byla eletryczna, basowa, nie klasyczna he he he Ale przy okazji poczytal ja sobie o gitarach ;) Byl tylko jeden taki facet, co tu pasuje: Andres Segovia Pozdrowka Artur;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielki Andres Segovia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 00:48 Gość portalu: Artur napisał(a): > Byl tylko jeden taki facet, co tu pasuje: > > Andres Segovia ========================== Tak, brawo!!! Andres Segovia to wielki muzyk i czlowiek godzien najwyzszego szacunku. Swe zycie poswiecil gitarze. Napisze o nim wiecej za dnia. Dzis na dobranoc tylko taka ciekawostka. Z gitary wydobywal charakterystyczne brzmienie, barwa jego dzwieku byla jedyna w swoim rodzaju. Podobno byl to dzwiek dzwonow z jego rodzinnego miasta Linares w Hiszpanii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielki Andres Segovia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 09:50 Troche informacji o Segovii bylo juz podanych w mega-wskazowce. Polskich tekstow - jak na lekarstwo :-((( Oto wybrane fragmenty z artykulu w NYT: Segovia was a pivotal figure whose crusade in behalf of the classic guitar left an imprint on musical history. When he took up the guitar over bitter parental objections in his native village of Linares in southern Spain, the instrument had fallen into neglect and disrepute. Long before his death, the Spanish musician had seen the guitar placed on the curriculum of the major music schools and conservatories and had become an idol to millions who took up the instrument as performers, concertgoers or record collectors. In his furtherance of his chosen instrument, Segovia can be fairly compared to such similarly influential performers as Paganini (violin), Liszt (piano), Casals (cello) and Landowska (harpsichord). As they did, Segovia left his instrument richer in technique, in repertory and in public esteem. The guitarist himself summed up his life's goals in an interview with The New York Times when he was 75 years old: ''First, to redeem my guitar from the flamenco and all those other things. Second, to create a repertory - you know that almost all the good composers of our time have written works for the guitar through me and even for my pupils. Third, I wanted to create a public for the guitar. Now, I fill the biggest halls in all the countries, and at least a third of the audience is young. Fourth, I was determined to win the guitar a respected place in the great music schools along with the piano, the violin and other concert instruments.'' Although reference books differ as to his birthdate, Segovia gave it as Feb. 21, 1893. His father, a lawyer, wanted the boy to follow a career in law and was horrified to find that at an early age his son had fallen in love with the guitar. Piano and cello lessons were unsuccessful in diverting him from the traditional Spanish instrument. His father, the musician liked to recall in later years, broke ''two or three'' guitars before giving up the attempt to discourage his son's affection for an instrument regarded at that time as fit to be played only in cafes by gypsies. The guitar, however, had a little-recognized tradition that was separate from flamenco and other popular and folk idioms. Segovia, over the objections of teachers at the Granada Institute of Music, where he was sent to study, set out to rediscover the guitar's classic past. Unable to find a teacher, he guided himself and would say in later years with a smile, ''To this day, teacher and pupil have never had a serious quarrel.'' Basing his technical study chiefly on his own intuitions and what he could learn of the methods of the 19th-century guitar virtuoso and teacher Francisco Tarrega, Segovia quickly developed into a dazzling technician and consummate musician. He made his debut in Granada in 1909 at age 16 and soon became known throughout Spain. At the age of 22, he appeared in a recital at the Paris Conservatory, and his success resulted in a concert tour of South America. By the time he returned to Europe in 1923, there was a public waiting eagerly to hear him. His official Paris debut in 1924, attended by the city's musical elite, created a sensation. At that time, few had heard Bach played on the guitar, and Segovia's performances of his own Bach transcriptions were revelations of his talent and the instrument's potential. Leading 20th-century composers, most of them close friends of Segovia, wrote for his instrument. Roussel, Ibert, Falla, Villa-Lobos, Casella, Castelnuovo-Tedesco, Poulenc, Britten, Ponce, Turina, Rodrigo, Moreno Torroba, Berkeley, Arnold, Henze, Martin, Walton, Hindemith, Rawsthorne and Bennett are some who wrote pieces either for Segovia or for his disciples, such as the Englishman Julian Bream and the Australian John Williams. Segovia encouraged the writing of concertos for guitar as well as solo works and performed these concertos with many of the world's great symphony orchestras. His own transcriptions fleshed out the solo repertory and today constitute a large part of the music available to the classic guitarist. New York first heard Segovia on Jan. 8, 1928, when he gave a recital at Town Hall that included music by Bach, Haydn, Sor and Tarrega. In a review of the debut in The New York Times, Olin Downes described the already famous 34-year-old guitarist this way: ''The appearance of Mr. Segovia is not that of the trumpeted virtuoso. He is rather the dreamer or scholar in bearing, long hair, eyeglasses, a black frock coat and neckwear of an earlier generation.'' The reviewer, astonished by the variety of tone colors and the expressive effects that Segovia could call out of his soft-voiced instrument, added this judgment: ''He belongs to the very small group of musicians who by transcendental power of execution, by imagination and intuition create an art of their own that sometimes seems to transform the very nature of their medium.'' Although his New York recitals were given for years in such relatively intimate places as Town Hall, Segovia moved in the 1960's to Carnegie Hall and to Philharmonic Hall (now Avery Fisher Hall). Some of his dedicated followers deplored this decision, but Segovia's art proved able to communicate to audiences of several thousand. The phenomenon known as the ''Segovia hush'' fell over any hall in which the aging artist appeared, and he was proud of his ability to hold large audiences in breathless silence. He also could grow impatient when, on occasion, a few persistent coughers and program-rustlers proved immune to his magic. At such times he would frown over his thick glasses (he underwent detached-retina surgery in the late 1960's) or take out his handkerchief, cover his mouth and cough soundlessly into it to offer a hint to the insensitive. Recordings played a large role in Segovia's success. He said late in life that his first record, made in London for HMV ''sometime around 1926,'' still paid him an occasional small royalty. In fact, few Segovia records stayed out of print: more than a dozen could be found in the catalogues at any time during the last 20 years of his life. In this country his records appeared chiefly on the Decca label for years and more recently under the imprint of MCA, Decca's successor, and RCA. Among the dozens of memorable works in his recorded repertory are his transcriptions of Bach's lute music and works for violin and cello; his transcriptions of lute suites by Sylvius Leopold Weiss; concertos by Castelnuovo-Tedesco, Villa-Lobos and Ponce; transcriptions of piano pieces by Granados and Albeniz, and guitar works by Sor, Tarrega, Moreno-Torroba, Roussel, Castelnuovo-Tedesco, Tansman and Turina. One of his invariable triumphs over the years was Bach's Chaconne, which he contended had originally been written for lute or guitar rather than unaccompanied violin. Many musicians who disagreed with that idea still found his performances amazingly persuasive in their harmonic richness and contrapuntal clarity. Segovia's American career had been started in 1928 when Fritz Kreisler, the Viennese violinist, urged F. C. Coppicus of the Metropolitan Musical Bureau to present the guitarist in New York. After more than a decade of success, Segovia broke off his tours in the United States because of the outbreak of the Spanish Civil War in 1936. He left his home in Spain and lived for a time in Genoa, Italy, and in Montevideo, Uruguay. He toured Central and South America during this period but did not return to the United States until 1943, when the impresario Sol Hurok undertook to rebuild his popularity, often by guaranteeing local managers against loss. Before long the name Andres Segovia was in an elite bracket along with such box-office stars as Rubinstein, Heifetz and Horow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielki Andres Segovia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:06 Cos nam na koncu obcielo (post byl dlugi, ale - mam nadzieje - interesujacy). Kontynuujemy: Segovia's American career had been started in 1928 when Fritz Kreisler, the Viennese violinist, urged F. C. Coppicus of the Metropolitan Musical Bureau to present the guitarist in New York. After more than a decade of success, Segovia broke off his tours in the United States because of the outbreak of the Spanish Civil War in 1936. He left his home in Spain and lived for a time in Genoa, Italy, and in Montevideo, Uruguay. He toured Central and South America during this period but did not return to the United States until 1943, when the impresario Sol Hurok undertook to rebuild his popularity, often by guaranteeing local managers against loss. Before long the name Andres Segovia was in an elite bracket along with such box-office stars as Rubinstein, Heifetz and Horowitz. Unlike his countryman Pablo Casals, who refused for many years to return to Spain in protest against the Franco regime, Segovia adopted an aloofness from politics. For some years he lived in New York City in an Upper East Side apartment as well as in Switzerland, but he regularly returned to play in Spain. ''I need to touch the earth of my homeland periodically to receive new energy,'' he said. Segovia's relations with Casals were once warm: it was the cellist, already a renowned musician, who arranged for the young guitarist's formal debut in Paris in April 1924, a famous event whose audience included such artists as Manuel de Falla and Paul Dukas. They came to hear the unknown Spaniard largely at the insistence of Casals. However, Segovia lost the friendship of the Catalan cellist during the Spanish Civil War by refusing to cut himself off from his native country, which he continued to visit throughout the Franco regime. Unlike Casals, he returned there to live after World War II, his rationale being that he loved his country too much to abandon it for the sake of a political gesture. In recent decades Segovia conducted master classes in the guitar at Santiago de Compostela in Spain, as well as in music schools and universities all over the world. This March he conducted such classes at the Manhattan School of Music and at Carnegie Hall. He also taught for many years in Siena, Italy, at the Accademia Chigiana, a music school housed in a villa owned by his friend, Prince Chigi. Study with Segovia became a virtual necessity for aspiring guitar virtuosos and came to be regarded as a seal of approval internationally. His students included Julian Bream, John Williams, Christopher Parkening, Alirio Diaz, Oscar Ghiglia and dozens more. *** Sluchajcie Segovii! Dzis sa pewnie gitarzysci sprawniejsi technicznie niz on. Ale gdy gra Segovia, to widac (sluchac?) koncepcje i strukture dziela. Niedoscigly mistrz nad mistrze :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maksymy Andresa Segovii ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:20 (przepraszam, ze po angielsku, ale dzis mam baaardzo ograniczony czas. Zreszta ten angielski jest bardzo prosty ;-) ) On the value of hard work: I practice only five hours a day, no more. Work is necessary and a pleasure. It is like those old paintings of Jacob's Ladder with angels climbing up and down, rung by rung - although they have wings. On young conductors: For most of them the academy has been the mirror and the gramophone. On the power of the guitar to be heard in large halls:> My friend who is a philosopher was speaking to students in a great hall and one said he could not hear. 'Very well,' said the philosopher, ''I will speak lower.'' On the cost of his guitar: A guitar has value but no price. On modern music: Unfortunately, I think music is declining. All art is in need of redemption. On flamenco guitarists: I like very much the true flamenco, which is played with heavy fingers, roughly but from the soul. But flamenco has departed from the good simple tradition. The flamencos should not be professionals. On his hatred of routine playing: I have to be present at every note I play. On his wife, Emilia: She was my pupil for 12 years before she became my master. On continuing a heavy schedule into old age: I will have an eternity to rest. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: R. Feynman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 11:51 Richard Philips Feynman (1918-1988) Fizyk amerykański, główny twórca elektrodynamiki kwantowej, za co dostał nagrodę Nobla w 1965 roku. Postać bardzo barwna i przez niektórych uważana za kontrowersyjną. Miał podobno duży temperament do kobiet i lekceważący stosunek do ludzi. Zdarzało mu się przyjść na wykład w piżamie lub nazwać skromne, ale wypracowane osiągnięcie innego naukowca "gadaniem". Miał bardzo duże poczucie humoru. W czasie pracy nad bombą atomową łamał dla zabawy wszelkie szyfry w sejfach Laboratorium Los Alamos. Był nie tylko fizykiem ale używał życia. Grywał na perkusji w nocnych klubach już jako profesor fizyki, spędzał tygodnie, obserwując półświatek Las Vegas. Jednego razu Richard Feynman, zrobił eksperyment ze swoim przyjacielem - malarzem. Założyli się, że wymienią swoje doświadczenia. Przyjaciel uczył Feynmana rysować w zamian za lekcje fizyki. Albo Feynman był lepszym uczniem, albo gorszym nauczycielem ponieważ przyjaciel-malarz z fizyki nie zrobił postępów, ale za to Feynman do tego stopnia opanował malarstwo, że jego obrazy były kupowane i miał nawet swoją wystawę. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: R. Feynman 19.10.06, 12:55 Richard Feynman nie stronił od uprawiania sztuki, grał na bębnach, malował. Z opowieści osób znających go osobiście wyłania się obraz niezwykle barwnej i wszechstronnej osobowości. O ile do przyszłej kariery naukowca zainspirował go częściowo ojciec, o tyle poczucie humoru zawdzięczał matce. Wyrazem ekscentryczności Feynmana było m.in. prowadzenie wykładów w rytm bębenków bongo. I jeszcze kilka cytatów: ·Bardzo łatwo krytykować to, co ktoś już zrobił i wyrokować co powinien był zrobić. ·Cel fizyki: ująć przyrodę jako różne przejawy tego samego zespołu praw. ·Fizyka jest jak seks: pewnie, że może dawać jakieś praktyczne rezultaty, ale nie dlatego to robimy. ·Mechanika kwantowa opisuje przyrodę jako absurdalną z punktu widzenia zdrowego rozsądku. I w pełni zgadza się z doświadczeniem. Mam więc nadzieję, że zaakceptujecie naturę taką, jaka jest – absurdalną. ·Nauka to wiara w ignorancję ekspertów. ·Nikt nie rozumie świata, w którym żyje, ale jedni są w tym lepsi od innych. ·Nikt nie rozumie teorii kwantowej. ·Ogrom wiadomości można w dużej mierze skondensować w postaci praw. ·Rozumienie sensu matematycznego równań nie oznacza rozumienia fizyki. ·Stworzenie czegoś nowego, a jednocześnie zgodnego z tym, co wiadomo dotychczas jest niezwykle trudne. ·Temu, kto nie zna matematyki, trudno spostrzec głębokie piękno przyrody. ·Uprzedzenia sprawiają, że trudniej jest coś udowodnić, ale jeśli to coś istnieje, może mimo wszystko liczyć na odkrycie. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński 19.10.06, 12:19 Konstanty Ildefons Gałczyński (1905-1953) poeta, dramatopisarz. Studiował filologię angielską i klasyczną w Warszawie. Członek grupy poetyckiej "Kwadryga", należał do cyganerii artystycznej i znany był ze swego poczucia humoru. W 1930 r. ożenił się z Natalią Awałow - adresatką swoich wierszy miłosnych. Wczoraj pojawił nam się na wątku ten wielki poeta. Może warto przypomnieć chociaż następujące anegdoty: Gałczyńskiego wyrzucono ze szkoły wojskowej. Poeta, zapytany przez oficera, co to jest karabin, odpowiedział:”Narzędzie szatana” *** Konstanty Ildefons Gałczyński, przejeżdżając przez Łódź, gdzie odwiedził Jerzego Zarubę, chciał u niego wziąć kąpiel. - Ale u mnie jest tylko zimna woda - usłyszał. - Nie szkodzi, wykąpię się w twoim futrze - zareagował poeta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 13:44 Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić sztukę "Przygoda Paderewskiego" czyli "Perfidia publiczności" Paderewski wstrząsając lwią grzywą, opuszcza po triumfalnym koncercie dziewiętnastowieczną salę koncertową i usadawia się w dziewiętnastowiecznym powozie, otoczonym ze wszystkich stron tłumami wielbicieli, którzy z niesłabnqcym dziewiętnastowiecznym zainteresowaniem wpatrują się w dziewiętnastowiecznq superczuprynę maestra Woźnica powozu do wielkiego pianisty: - Dokąd? Tłum wielbicieli: - Do fryzjera!! K U R T Y N A Konstanty Ildefons Gałczyński Pierwodruk: «Przekrój» 1949, nr 212 Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński 19.10.06, 14:22 W czasie pobytu Gałczyńskiego w Szczecinie powstała „Satyra na bożą krówkę”. Wiąże się z nią miła anegdota. Wiersz został napisany w Świetlicy Artystycznej, co autorowi wydało się szczytem banału. Zaproponował, aby lokal ten nazwać Klubem 13 Muz. I tak zostało do dziś. Satyra na bożą krówkę Po cholerę toto żyje? Trudno powiedzieć, czy ma szyję, a bez szyi komu się przyda? Pachnie toto jak dno beczki, jakieś, nóżki, jakieś kropeczki ohyda. Człowiek zajęty niesłychanie, a toto, proszę, lezie po ścianie i rozprasza uwagę człowieka; bo człowiek chciałby się skoncentrować, a ot, bożą krówkę obserwować musi, a czas ucieka A secundo, szanowni panowie, jakim prawem w zimie na ścianie?! Co innego latem, gdy kwitnie ogórek! Bo latem, to co innego: każdy owad może tentego i w ogóle. Więc upraszam entymologów, czyli badaczów owadzich nogów, by się na tę sprawę rzucili z szałem. I właśnie dlatego w Szczecinie, gdzie mi czas pracowicie płynie, satyrę na bożą krówkę napisałem /Szczecin, 16. II. 1949/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 17:15 Cytaty z K.I. Gałczyńskiego * Ech, muzyka, muzyka, muzyka, spod smyka zielony kurz. Lecą gwiazdy zielone spod smyka, damy karo i bukiety róż. * Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? (tekst piosenki śpiewanej przez Marka Grechutę) * Kochajcie wróbelka dziewczęta, Kochajcie do jasnej cholery! * Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć tę miłość przenieść przez całe życie. * Więcej Osmańczyka, mniej Grottgera i wszystko będzie cacy. * ...najlepsze te małe kina, gdzie wszystko się zapomina... ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński 19.10.06, 18:01 Konstanty Ildefons Gałczyński studiował filologię angielską i równocześnie – klasyczną (mój Boże, czy w XXIw ktoś jeszcze studiuje tak niedochodowy -w przyszłości- kierunek jak filologia klasyczna?) I żadnych studiów nie skończył, co wydaje się być typowe dla indywidualności z wielką pasją artystyczną. Aliści w czasach studenckich w kole naukowym anglistów Gałczyński wygłosił półgodzinny referat o szkockim poecie Morrisie Gordonie Cheatsie. Referat spełniał wszelkie wymagania stawiane pracy naukowej, prelegent wykazywał dużą znajomość przedmiotu, dokonywał niezwykle wnikliwych analiz, a nawet przedstawiał przekłady wierszy. Po zebraniu dowodów uznania Gałczyński przyznał się, że omawiany autor w ogóle nie istniał ! Był owocem wyobraźni i narzędziem żartu dowcipnego, inteligentnego studenta. Na szczęście prof. Andrzej Tretiak, opiekun koła, znalazł się w gronie życzliwie przyjmujących dowcip słuchaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński 19.10.06, 18:08 I jeszcze jeden z moich ulubionych i jakże i dziś aktualnych cytatów "z Gałczyńskiego": Gdy wieje wiatr historii, ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, natomiast trzęsą się portki pętakom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Humor w Nauce i Sztuce: K.I.Gałczyński IP: *.mybigcity.net 21.10.06, 23:03 hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Wiedza i Zycie 10/2006 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 17:52 Dzien Dobry, Chcialabym zwrocic Panstwa uwage na artykul: "Uczeni w anegdocie: Prawdziwy geniusz, Andrzej Kajetan Wróblewski" w najnowszym numerze "Wiedzy i Zycia". Pozdrawiam serdecznie, Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 19:10 Wczorajszego wieczoru zajmowalismy sie muzykiem, ktory gitare wprowadzil do sal koncertowych calego swiata. W dzisiejszej zagadce pytam kto zrobil to samo z argentynskim tangiem? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 19.10.06, 19:20 Carlos Gardel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 19:38 Gość portalu: ewa napisał(a): > Carlos Gardel Przez Argentyńczyków uważany za najwiekszego spośród tych, którzy kiedykolwiek śpiewali tango i za jednego z największych kompozytorów tego gatunku muzycznego. Uznawany jest za twórcę tanga argentyńskiego, bo to dopiero on wyprowadził je z nizin społecznych, uczynił bardziej "przyzwoitym" i strawniejszym dla "wyższych sfer". Nastąpiło to w latach dwudziestych XX wieku, a szczególnie w trzydziestych, kiedy Gardel wyruszył do Europy i podbił Paryż. A jednak nie o niego tu chodzi. Pytanie dotyczy muzyka, ktory wprowadzil Tango do sal koncertowych calego swiata. Jest on obecnie bardzo slawny. Napewno, Ewo, wiesz o kogo tu chodzi ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 19.10.06, 19:53 Astor Piazzolla ?? Może to o niego chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 20:08 3bezatu napisała: > Astor Piazzolla ?? Może to o niego chodzi... Rzeczywiscie, zadajac pytanie mialem na mysli Astora Piazzolle. Ale teraz jestem w klopocie bo trudno pominac Carlosa Gardela. Obaj Ci muzycy spowodowali nieslychana "nobilitacje" Tanga. Zatem, po raz pierwszy w historii naszych zagadek mamy 2 zwyciezczynie: ewa: Carlos Gardel 3bezatu: Astor Piazzolla Brawo!!!!! :-))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Astor Piazzolla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 20:22 Cytuje za Wikipedia (ale z komentarzem (*) ): Astor Piazzolla (ur. 11 marca 1921r. w Mar del Plata w Argentynie, zm. 4 lipca 1992 r. w Buenos Aires) – sztandarowa postać historii tanga, kompozytor muzyki tego gatunku i wirtuoz bandoneonu. Astor Piazzolla był jedynym dzieckiem Vincentego Piazzolli i Asunty Mainetti, emigrantów, którzy przyjechali do Argentyny z miejscowości Trani we Włoszech. W 1925 r. rodzina przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie mieszkali do 1936 r. W 1929 r. Piazzolla dostał od ojca pierwszy bandoneon, a cztery lata poźniej podjął naukę u Beli Wildy, wybitnego węgierskiego pianisty, ucznia Siergieja Rachmaninowa. Piazzolla powiedział o nim później: dzięki niemu pokochałem Bacha. W 1934 r. zagrał w filmie El Did Que Me Quieras razem z Carlosa Gardéli, królem klasycznego tanga. Po powrocie do Argentyny, w roku 1939, zaczął grać w zespole Anibala Tróili - najsłynniejszej wówczas orkiestry grającej tango. Po śmierci Tróili Piazzolla zaczął karierę solową. W 1954 r. otrzymał stypendium, dzięki któremu wyjechał do Paryża, by kształcić się u Nadii Boulanger. To ona nauczyła Piazzollę czerpać z ojczystej muzyki i skierowała jego uwagę na tango. (*) To niezupelnie odpowiada prawdzie. Nadia Boulanger byla znakomitym pedagogiem muzycznym, "mekka" mlodych kompozytorow z calego swiata. Gdy zjawil sie u niej Piazzolla i zagral swoje kawalki oparte na tangu, powiedziala mu cos mniej wiecej takiego: "Panie Piazzolla, to co uslyszalam jest dobre, bardzo oryginalne, to jest Pana muzyka i Pana ojczyzny. Nie jestem w stanie nic Pana nauczyc. Niech Pan to kontynuuje. I niech Pan bedzie dalej soba, Panie Piazzolla." ;-))) Międzynarodową sławę zdobył Piazzolla na początku lat 80., gdy tworzył z Quinteto Tango Nuevo, założonym w 1976 r. Koncertował z tą grupą do 1989 r., a potem grywał solo do 4 sierpnia 1990, gdy jego kariera została przerwana udarem mózgu. Zmarł dwa lata później w Buenos Aires . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Nadia Boulanger - wielki pedagog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 21:52 Przy okazji Piazzolli "wyskoczyla" nam Nadia Boulanger. Boze, kogo ta madra kobieta nie uczyla - to tylko niektorzy: * Leonard Bernstein * Elliott Carter * Aaron Copland * Marius Constant * Jean Françaix * Philip Glass * Jacques Ibert * Quincy Jones * Michel Legrand * Dinu Lipatti * Igor Markevitch * Walter Piston * Olivier Bernard Poczytajcie o niej tu: pl.wikipedia.org/wiki/Nadia_Boulanger A oto jej maksyma: "Być kompozytorem i nie być muzykiem to tragedia. Oznacza, że jest się geniuszem bez talentu." ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.d4.club-internet.fr 19.10.06, 22:38 Kto napisal utwor muzyczny na jedna nute, ktory moze trwac dluzej niz jedna godzine? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 22:55 Ha, moja odpowiedz zapewne nie bedzie sie podobala Jury, ale tym razem nie dam sobie wydrzec zwyciestwa - o nie! Antonio Carlos (Tom) Jobim skomponowal "Samba de Uma Nota So" (Sambe na 1 nute). Na CD ktory mam trwa ona 2'14. Ale w czasie koktailu na pewnej konferencji w Brazylii, slyszalem jej wykonanie przeszlo godzinne! I co, wygralem? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.d4.club-internet.fr 19.10.06, 23:44 Ech... Onufry.... zabieram szmatki i ide spac wygrales Imc Pan, choc mialam na mysli La Monte Young Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 00:51 Przeczytalem: pl.wikipedia.org/wiki/La_Monte_Young Raczej watpie, czy w kompozycjach La Monte Younga znalazlbym to czego szukam w muzyce. Ale nie moge jednoznacznie twierdzic, bo nigdy tych kompozycji nie sluchalem. Co w tworczosci L M Y jest humorystycznego? - nie wiem. Po tych glebokich wynurzeniach, poslucham sobie przed snem "Samby na 1 nute". Ta muzyka zawsze wprawia mnie w dobry nastroj. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 18:35 Ewo, mialas racje: jest pewien humor u La Monte Younga: Po zaangażowaniu się w ruchu Fluxus, w 1960 roku Young napisał kolekcję swych najbardziej znanych utworów "Compositions 1960", w których uwypuklony został element teatralny muzyki. Składają się z prostych instrukcji dla wykonawcy, zamiast tradycyjnego zapisu nutowego, jak na przykład "narysuj prostą linię i idź za nią", inne każą mu zapalić ogień albo wypuścić motyla w pomieszczeniu. *** Inne niekonwencjonalne dzieła Younga, to na przykład utwór, w którym muzyk tylko raz gra akord, składający się z nuty B będącej zaraz poniżej środkowego C oraz F# zaraz ponad środkowym C; dźwięk ma w naturalny sposób wybrzmieć. W innym utworze Young nakazuje pchnąć fortepian w kierunku najbliższej ściany; jeśli fortepian przebije się przez ścianę należy pchać go dalej, dopóki wykonawca ma siły. *** Większość dzieł Younga ma bardzo długie tytuły, jak na przykład "The Tortoise Recalling the Drone of the Holy Numbers as they were Revealed in the Dreams of the Whirlwind and the Obsidian Gong, Illuminated by the Sawmill, the Green Sawtooth Ocelot and the High-Tension Line Stepdown Transformer". Podobnie one same są przeważnie ekstremalnie długie, a wiele nie ma nawet początku ani końca, który istniałby przed konkretnym wykonaniem. *** Poza tym La Monte Young ma baardzo dlugi i wyczerpujacy artykul w polskiej Wikipedii. Zaszczyt ten nie spotkal dotad wielu innych kompozytorow. - O, chyba juz wiem kto ten artykul napisal ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: Edison IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 10:18 Thomas Alva Edison (1847-1931) - ponad 1000 patentów Do Edisona przychodzi znajomy i po powitaniu zwraca mu uwagę, że bardzo ciężko działa furtka przy wejściu. Trzeba ją koniecznie nasmarować. Ale Edison z zadowoleniem odpowiada: - Furtka chodzi co prawda ciężko, ale dzięki temu napompowałeś mi do zbiornika 20 litrów wody. *** - Mam cudowny pomysł - powiedział Edisonowi pewien młody człowiek. - Chcę wynaleźć uniwersalny rozpuszczalnik: ciecz, która będzie rozpuszczać każdy materiał. Ale nie mam środków na realizację tej idei. - Uniwersalny rozpuszczalnik? - zdziwił się Edison - a w jakim naczyniu będzie go pan trzymał? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: Tesla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 10:38 Nikola Tesla (1856-1943) Serbski wynalazca, zbudował pierwszy działający silnik na prąd zmienny, transformator wielkiej częstotliwości, na jego cześć jednostkę indukcji magnetycznej nazwano teslą Zbudował pierwszy działający silnik na prąd zmienny, ale nie mógł nikogo zainteresować swym wynalazkiem. Wywarł jednak korzystne wrażenie na szefie europejskiej filii zakładów Edisona, że ten dał mu list polecający do samego Thomasa Edisona. Wyjechał więc do Nowego Jorku. Prosto z portu, nie zdając sobie sprawy z wielkości miasta, Tesla udał się na poszukiwanie biur Edisona na Fifth Avenue. Kiedy zmęczony wędrował ulicami, w pewnej chwili zobaczył przez otwarte drzwi warsztatu jak właściciel, głośno klnąc, próbuje uruchomić zepsutą prądnicę. Tesla natychmiast zaproponował pomoc w naprawie, a 20 dolarów, które dostał jako honorarium, wystarczyło mu na nocleg w hotelu oraz nabycie nowego ubrania i bielizny. Następnego dnia wypoczęty i odświeżony Tesla dotarł do Edisona. List polecający sprawił, że został przyjęty życzliwie, ale okazało się, iż Edison nie interesuje się nowatorskimi pomysłami przybysza zza oceanu. Zatrudnił go jednak w swej firmie. Przypuszczalnie uważał, że Tesla pochodzi z jakiejś dżungli w środku Europy, bo raz zapytał go nawet, czy jadł ludzkie mięso. Drogi Tesli i Edisona rozeszły się szybko. Edison polecił Tesli wykonać skomplikowane plany udoskonalenia jego prądnic, oferując mu za szybkie wykonanie 50 tys. dolarów. Tesla zadanie wykonał, ale kiedy upomniał się o należną sumę, Edison ze śmiechem odrzekł: "Ach, pan jest zbyt młody, żeby zrozumieć amerykański humor". Od tej pory trwał konflikt między tymi największymi wynalazcami początku XX wieku. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: Tesla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 10:46 Jak często bywa z geniuszami, Tesla miał mnóstwo dziwactw: nie znosił kobiet noszących perły, nie mógł dotykać czyichś włosów. W hotelach unikał pokoi i pięter, których numery dzieliły się przez trzy, a w restauracjach domagał się dużej liczby serwetek i sam polerował nimi sztućce. Liczył filiżanki, talerze, schody, obliczał ciężar i objętość spożywanych posiłków. Ciągła "burza mózgu" uczonego doprowadziła go do skrajnej wrażliwości na różne bodźce. Latająca mucha raniła jego uszy, a łóżko tak mu trzeszczało, że Tesla zamontował w nim amortyzatory ;-))) Żył samotnie w hotelach. Z wiekiem coraz bardziej dziwaczał i stawał się zapomniany. Bardzo lubił gołębie. Z tego powodu Tesla miał kłopoty ponieważ wabił je do pokojów hotelowych i karmił je na swoim stole. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Wielcy wynalazcy: Edison 20.10.06, 11:05 Spytano kiedyś Einsteina: - Co myśli pan o ewentualnościach trzeciej wojny światowej i jaka broń będzie dla tej wojny charakterystyczna? - Postęp w tej dziedzinie jest tak zadziwiająco szybki, że nie mógłbym uczciwie odpowiedzieć na to pytanie - rzekł uczony. - Natomiast z całą pewnością mogę stwierdzić, że czwarta wojna światowa odbędzie się na maczugi i kamienie. *** Einstein nie potrafił bez pomocy drugiej osoby wypełnić deklaracji podatkowej. - To jest zbyt skomplikowane dla matematyka - mawiał - do tego trzeba być filozofem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: Volta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 14:33 Chyba warto powtorzyc: Re: Volta Autor: Gość: Onufry Data: 18.02.06, 19:41 Historia mowi, ze Napoleon Bonaparte byl tak zachwycony odkryciami Volty, a zwlaszcza pokazem w Paryzu w roku 1801 "stosu Volty", ze w bibliotece Akademii zmienil napis "Grand Voltaire" na "Grand Volta" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: Faraday IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 14:44 Kiedy laboratorium Faradaya odwiedził minister skarbu, zapytał: - Jaką korzyść z pana badań będzie miała ludzkość. Faraday odpowiedział: - Trudno to ocenić, ale jestem pewien, iż pan z tego będzie pobierał podatki. (Tak też się stało. Odkrycie zjawiska indukcji elektromagnetycznej przyczyniło się przecież do wynalezienia prądnicy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Wielcy wynalazcy: B. Franklin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 14:49 Benjamin Franklin (1706-1790) - Amerykański polityk, przyrodnik, drukarz, wynalazca i badacz elektryczności. Pewnego razu Franklin puszczał latawiec w czasie burzy. Do sznurka, który trzymał w ręku przymocował metalowy klucz. Gdy piorun uderzył w mokry sznurek latawca, prąd elektryczny spłynął w kierunku klucza i Franklina. Mogło to spowodować śmierć badacza, tak jak to się stało z niektórymi śmiałkami, którzy próbowali powtórzyć jego doświadczenie. Przygoda ta pomogła wynaleźć piorunochron. Pierwszy taki przyrząd Franklin zainstalował na swoim domu w Filadelfii w 1752 roku. *** Franklin był przez całe życie niezwykle aktywny seksualnie. W archiwum dokumentów Franklina w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie znajduje się zbiór jego listów do kobiet. Podobno ze względu na śmiałą zawartość nie nadają się do publikacji. Podczas pobytu w Paryżu w latach 1776 - 1785 Franklin wtedy już wdowiec, był przedmiotem uwielbienia wielu dam. Jego podobiznami ozdabiano tabakierki i serwisy stołowe oraz broszki, bransoletki i chusteczki do nosa. Jak mówiono kobiety same wchodziły do jego łóżka. Miał 75 lat, kiedy utrzymywał zażyły związek z wdową po znanym filozofie. Był jednym z największych uwodzicieli wszech czasów. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Wielcy wynalazcy: B. Franklin-okulary 20.10.06, 18:10 W Europie okulary pojawiły się około roku 1285 i wynalazek ich przypisuje się aż dwom Włochom - Florentyńczykowi Salvino DeArmato degli Armati oraz Pizańczykowi Alessandro della Spina. Niezależnie od tego, kto naprawdę wynalazł okulary, to DeArmato ma swój pomnik - popiersie w kościele Santa Maria Maggiore we Florencji z inskrypcją: "Tu spoczywa Salvino DeArmato degli Armati z Florencji, wynalazca okularów. Boże wybacz mu jego grzechy. Roku Pańskiego 1317." Inskrypcja nie precyzuje, czy chodzi o grzech wynalezienia okularów jako wynalazku diabelskiego, czy też o inne grzechy Salvino. W roku 1780 Benjamin Franklin wynalazł okulary dwuogniskowe. Jak to opisywał w swoich listach, był zmęczony ciągłą potrzebą używania dwóch różnych par okularów. Oczywiście pomysł na tego typu okulary z pewnością pojawił się również gdzie indziej, jednak to Franklin uznawany jest oficjalnie za ich twórcę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Reymont ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:31 Podajemy za GW: Reymont wyłudził odszkodowanie od carskich kolei Władysław Reymont mógł się skupić na twórczości literackiej dzięki pieniądzom z odszkodowania za wypadek na rosyjskiej kolei. Obrażenia pisarza nie były poważne, ale szpitalny raport mówił co innego. O wyłudzeniu ogromnego odszkodowania z carskiego skarbu pisze dzisiejszy "Dziennik". Notatkę szpitalną sfałszował dr Jan Roch Raum. Reymont trafił do szpitala z dwoma złamanymi żebrami, jednak w raporcie lekarskim napisano, że pisarz ma 12 złamanych żeber oraz "inne kontuzje ciała i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej". Na podstawie tego raportu pisarzowi przyznano astronomiczne odszkodowanie w wysokości 38 500 rubli. Jak pisze gazeta, taka suma pozwalała ówcześnie na zakup kilkunastu warszawskich kamienic. Cytowany przez "Dziennik" Krzysztof Mrowcewicz, historyk literatury z PAN, podkreśla, że od tego momentu zaczęła się kariera literacka pisarza. Mógł on bowiem skupić się na pisaniu, a nie na kwestiach finansowych. Odszkodowanie zapewniło mu utrzymanie na długie lata. Jak ocenić postępowanie pisarza? - pyta "Dziennik". Pieniądze zostały wyłudzone, ale odszkodowanie uszczupliło kasę zaborcy i pozwoliło Reymontowi stworzyć powieść, za którą dostał Nobla, a więc w jakimś sensie umożliwiło Reymontowi walkę z zaborcą. ====================== Co Panstwo sadza o sposobie myslenia zaprezentowanym w ostatnim zdaniu? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Reymont ?! 20.10.06, 12:50 Cóż, oszustwo zawsze pozostaje oszustwem. Dość pokrętne tłumaczenie, że to umożliwiło Reymontowi „walkę z zaborcą” nie zmieni tego faktu, za to bardzo przypomina filozofię Kalego... Dziś - niestety - bardzo popularne są podobne interpretacje faktów. Ale w tym miejscu nie będę rozwijać tego tematu... Natomiast przytoczę jeszcze anegdotę o Reymoncie: Władysław Stanisław Reymont (1867-1925) kiedyś w tramwaju spotkał młodego człowieka, który zaczął pisarza obsypywać pochlebstwami. W pewnym momencie jednak tknięty przeczuciem Reymont zapytał: „Zaraz, zaraz, ale czy pan czytał moje książki?”. Na to odpowiedź: „Po co? Przecież Pan jest taki znany…” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: Reymont ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 13:34 Dzien Dobry, Malo wiem o tym Reymoncie, ale te jego "Chlopi" to nudy na pudy. Poza tym pani od polskiego powiedziala nam, ze Reymont dostal Nagrode Nobla bo Zeromski nie dostal. Zeromski napisal "Wiatr od morza", czym sie narazil Niemcom, a oni mieli duzy wplyw na przyznanie literackiej Nagrody Nobla. Wszystkich pozdrawiam, Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Humor w Nauce i Sztuce: peleryna niewidka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 15:37 Jestem tu dzis ponownie:) W dziale "Nauka" gazety.pl przeczytalam: Udało się stworzyć pierwszą pelerynę niewidkę. Otulone nią przedmioty znikają z pola widzenia - informują dziś naukowcy w wydaniu on-line magazynu "Science". www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3693441.html Co teraz? Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: aforyzmy Leca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:54 Na jesienny wieczor, proponuje garsc aforyzmow Stanislawa Jerzego Leca, w taki czy inny sposob zwiazanych z tym watkiem: * By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd. * Cała rozpiętość natury! Od Kreatora do kreatury. * Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo. Ponieważ nie potrafiłem tego, stałem się pisarzem. * Co nas trzyma na tym globie prócz siły ciążenia? * Czas robi swoje. A ty człowieku? * Dlaczego piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak. * Epoki tworzy archeologia. * Gdyby kunszt konwersacji stał u nas wyżej, niższy byłby przyrost naturalny. * Głupota nie zwalnia od myślenia. * I cudzy analfabetyzm utrudnia pisanie. * "Kawiarniany inteligent" nie jest epitetem jednoznacznym, trzeba dodać, z której kawiarni. * Każdy wiek ma swoje średniowiecze. * Korzystając z doświadczenia ornitologów. Żeby pisarze mogli rozwinąć skrzydła, muszą mieć swobodę korzystania z piór. * Ludzie, zauważyłem, lubią takie myśli które nie zmuszają do myślenia. * Mądrości powinno być pod dostatkiem, któż z niej bowiem korzysta. * Na początku było Słowo, a na końcu Frazes. * Nasze dni są policzone - przez statystyków. * Nauka jest sprawą wielkich. Maluczkim dostają się nauczki. * Nawet flądra nie jest bezstronna. * Nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo. * Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi. * Nie zgadzam się z matematyką. Uważam, że suma zer daje groźną liczbę. * Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia. * Nigdy nie dyskutuj z głupcem - ludzie mogą nie zauważyć różnicy! * Pegaz nie powinien być kuty na wszystke cztery nogi. * Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość. * Pomyśl, zanim pomyślisz! * Satyryk umiera z przymrużeniem oczu. * Spotkałem człowieka tak nieoczytanego, że musiał cytaty z klasyków wymyślać sam. * Stawiaj kropkę pod znakiem zapytania. * Szerzenie niewiedzy o wszechświecie musi być także naukowo opracowane. * Wiele rzeczy nie powstało z powodu niemożności ich nazwania. * Wpadł. I to na pomysł. * Z czego powstałeś zależy od genetyki, w co się obrócisz, od polityki. * Z jednego systemu nie wydobędziemy się długo: ze słonecznego. * Ziemia to kropka pod znakiem zapytania. * Żądamy ośmiogodzinnego dnia myślenia! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 19:17 O kim tu mowa: "Światową sławę zdobył jako autor grafik, w których - często z inspiracji matematycznych - formy przestrzenne były pokazywane w sposób sprzeczny z doświadczeniem wzrokowym." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 20:42 grafik holenderski, ur. 1898 w Leeuwarden, zm. 1972 w Hilversum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 21:44 www.unm.edu/~cwootton/reptiles.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 21:48 www.unm.edu/~cwootton/sphere.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kmicic_1976 Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 22:52 Odpowiedz: Escher Chyba raz udalo mi sie! Pozdrawiam, kmicic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Escher IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 23:07 Gość portalu: kmicic_1976 napisał(a): > Odpowiedz: Escher ===================== Tak, brawo !!! Moze zamiast zyciorysu, galeria jego grafik (strona jest nieco komercyjna): www.worldofescher.com/gallery/ Wpatrzcie sie w te obrazki, a za chwile na Waszych twarzach zagosci usmiech ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dowcip matematyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 21:08 Ten dowcip wymyslil Peter Lax, ktory otrzymal w 2005 r. Nagrode Abela (nie za ten dowcip ;-) Trzeba go opowiedziec po angielsku bo opiera sie na grze slow: Pole = Polak, pole = biegun. *** What's the contour integral around Western Europe? Answer: Zero, because all the Poles are in Eastern Europe! Addendum: Actually, there ARE some Poles in Western Europe, but they are removable! *** Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Dowcip matematyczny 21.10.06, 08:07 Kiedyś pisaliśmy o Andersenie, więc wyciągnęłam z półki baśnie i w chwili refleksji pomyślałam sobie o cudnych ilustracjach Jana Marcina Szancera. To nasunęło mi ciąg następujących skojarzeń: Kiedyś Jan Brzechwa powiedział do Szancera: - Ty to byś chyba wszystko potrafił narysować? - Tak - pada nieskromna odpowiedź, - No to narysuj androny! - Narysuję, jak ty napiszesz! - Jak ja napiszę, to każdy głupi potrafi narysować – równie nieskromnie zripostował Brzechwa i tak powstał wierszyk z pięknymi ilustracjami Szancera, zaczynający się od słów : „ Pan Marcin plecie androny. / Z czego plecie? Ano - z łyka./ Taki andron upleciony /Jest podobny do koszyka…” J. M. Szancer był nie tylko ilustratorem książek, ale również kierownikiem artystycznym Telewizji Polskiej, kiedy jeszcze raczkowała, gdzieś na początku lat 60-tych. Oto fajna historia z jego wspomnień: "...Działo się to podczas wizyty przyjaźni w Berlinie. Zebraliśmy się <Leon Schiller, Jerzy Andrzejewski i Szancer> w holu hotelowym, w programie – wizyta w Akademii Nauk, wykład ma wygłosić Bertold Brecht. Obok gromadzą się inne grupy czekające, jak my, na przewodników. Jakiś nieduży facecik podbiega i pyta po polsku: -Panowie delegacja? I natychmiast prowadzi do oczekującej taksówki. Jedziemy poza miasto, myślę, dziwne, ale może mają tam pałacyk i coś zaaranżowali w stylowym wnętrzu. Ale już z daleka widać, że to raczej folwarczne zabudowania. Schiller się skrzywił, coś mu się nieprzyjemnego skojarzyło. Wita nas nobliwie, w czarne garniturki ubrana delegacja i prowadzą do pierwszego baraku. A tu krowy pięknie umyte ustawione do nas zadami czekają na demonstrację. Pan wyglądający na dyrektora zaczyna - Pozwolimy sobie na wstępie pokazać panom naszą metodę inseminacji, która daje świetne wyniki… Przerwał, bo Schiller spurpurowiał, jakby go miała tknąć apopleksja. - W Polsce nie stosuje się tego zabiegu? -Nie – odpowiada głośno Schiller -Ależ dlaczego? - Bo się krowy nie zgodziły – odpowiada już uśmiechnięty Schiller Po wyjaśnieniu pomyłki, w drodze powrotnej Schiller zauważył: -No, ale ci agrotechnicy co zamiast nas siedzą na wykładzie Brechta też mają niełatwe zadanie…" Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 21.10.06, 08:11 Oczywiście to co napisałam powyżej, to nie jest dowcip matematyczny (jeszcze nie piłam kawy dzisiaj) A apropos Brechta: Pewnego razu przyszedł do Bertolda Brechta młody człowiek i powiedział: - Mam w głowie mnóstwo pomysłów i mogę napisać dobrą powieść, nie wiem tylko, jak zacząć. Brecht się uśmiechnął i doradził: - Bardzo prosto. Niech pan zacznie od górnego lewego rogu kartki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maksymy Brechta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 09:56 Bertolt Brecht (1898-1956) pisarz niemiecki * Bałagan uratował życie tysiącom ludzi. * Celem nauki nie jest otwieranie drzwi nieskończonej mądrości, lecz położenie kresu nieskończonym błędom. * Ci, którzy nie posuwają naprzód żadnego życia poza swoim własnym, żyją nieciekawie. * Kto nie zna prawdy, ten jest tylko głupcem. Ale kto ją zna i nazywa kłamstwem, ten jest zbrodniarzem. * Myślenie jest czymś, co następuje po trudnościach i poprzedza działanie. * Myślenie stanowi jedną z największych przyjemności rodzaju ludzkiego. * Niech pochwalone będą wątpliwości. * Nieznośnie jest żyć w kraju, w którym nie ma poczucia humoru, ale jeszcze nieznośniej jest tam, gdzie poczucie humoru jest do życia niezbędne. * O losie człowieka decyduje człowiek. * Piękne dzieciństwo ma się tylko raz. * Tylko z pomocą silnych można dopomóc słabym. * Żadna ofensywa nie jest równie trudna jak powrót do rozsądku. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: J.M.Szancer 21.10.06, 11:18 Córka Jana M. Szancera - Małgorzata Colson–Banche mówi o nim: - Ojciec kochał dzieci, do nich się zwracał poprzez swoje rysunki. Całe serce i wyobraźnię oddał dzieciom. Starał się je rozumieć tak, jak mógł najlepiej. Jak była to bajka ze złą czarownicą, to na jego rysunku ta czarownica nie była wcale tak straszna - by dzieci nie bały się zasypiając. Zaczepiał nieraz ludzi na ulicy i pytał, czy może narysować ich dziecko. Fascynowały go buzie dziecięce. Kochał też zwierzęta, stąd wszystkie rysunki do bajek Brzechwy. - Ojciec rysował i pokazywał mi swoje prace, dużo mi o nich opowiadał, jeszcze zanim nauczyłam się czytać. Później stałam się jego modelką - pozowałam np. do ,,Księżniczki na ziarnku grochu’’. Czasem była to moja buzia, czasem tylko moja ręka..., na której trzymałam krasnoludka. - Kiedyś pozowałam do rysunku... umierającego Mikołaja Kopernika. Mama niosąc herbatę bardzo się przeraziła widząc mnie leżącą sztywno na tapczanie, ale ojciec wyjaśnił jej szybko dlaczego to robię. - Nie rozstawał się ze szkicownikiem. Rysował na serwetkach w restauracjach. Kieszenie jego marynarek nosiły zawsze ślady ołówków. Jak sam mówił: rysował dla wprawy i z miłości. Nie był typowym portrecistą, ale swoich rysunków mam wiele. Wyszłam z kąpieli, podpięłam włosy, a on już wołał: zostań tak na chwilę i brał ołówek - i rzeczywiście była to chwila. Innym razem czytałam książkę, słuchałam muzyki, czy przysiadłam przy bukiecie kwiatów - błyskawicznie powstawały szkice, chwile uwiecznione jego kreską. Przed śmiercią, w szpitalu narysował jeszcze portret pielęgniarki, która się nim opiekowała... Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: J.M.Szancer 21.10.06, 11:24 A wspominany Jan Brzechwa taki napisał wierszyk: Dziurawe Buty Dwa dziurawe buty szły po podłodze, W każdym bucie było po jednej nodze, A na dwóch nogach ubranych w spodnie Jan Marcin Szancer przechadzał się godnie. To ten artysta, słynny ilustrator, Znany od Amsterdamu aż po Ułan-Bator. Jan Marcin Szancer psa rudego miał, Pies ten był rasy, do zwie się czau-czau I nie używa języka hau-hau, Gdyż na przekór psim obyczajom Psy czau-czau mruczą, ale nie szczekają. Otóż pies ten codziennie od rana Mruczał u nóg swego pana I łasił się do niego dopóty, Aż z miłości zaczynał obgryzać mu buty. Taką sobie wymyślił zabawę! Dlatego właśnie buty te były dziurawe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dowcip matematyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 12:50 Spiesze z pomoca e_d i zamieszczam dowcip matematyczny. Co wiecej, jest to limeryk, w ktorym to gatunku e_d jest mistrzynia. Oczywiscie limeryk jest po angielsku bo angielski jest nick eilean_donan ;-))) *** 3 \/3 / | 2 3 x 3.14 3_ | z dz x cos( ----------) = ln (\/e ) | 9 / 1 Which, of course, translates to: Integral z-squared dz from 1 to the cube root of 3 times the cosine of three pi over 9 equals log of the cube root of 'e'. And it's correct, too. Doug Walker, SAS Institute *** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dowcip matematyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 12:54 Niestety edytor znieksztalcil wzor, ktory zostal "sciagniety" maksymalnie w lewo. Jako wiec cwiczenie, proponuje przywrocic wzor do prawidlowej postaci poslugujac sie ... limerykiem! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Dowcip matematyczny 22.10.06, 14:58 Pierwiastki sześcienne? Ludolfina?? Całki??? Czytam i rzednie mi mina. I myśl podejrzliwa w głowie tkwi, czy też Onufry sobie nie kpi? e_d się matmy uczyć zaczyna! Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Dowcip matematyczny 22.10.06, 15:37 Co do limeryków - 3bezatu jest gwiazdą dużego formatu! Choć milczy wymownie ja wiem, że ponownie pokaże swój świetny rym światu. A tak poza tym, Onufry, ze mną i z matematyką jest tak jak w tej historii: Brytyjski astronom R. Ball (1840-1913) starał się poszerzyć horyzonty Brytyjczyków i wygłaszał popularne wykłady o Słońcu, planetach itp. Pewnego razu znajoma wyraziła żal, że nie mogła wysłuchać ostatniego odczytu. Profesor starał się ją pocieszyć: -Temat był raczej specjalistyczny, mówiłem o plamach słonecznych… -Och, tym bardziej żałuję, mnie one bardzo interesują. Gdy tylko wyjdę na słońce, zaraz mam plamy na twarzy! :-D Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Dowcip matematyczny 22.10.06, 16:45 e_d dziękuję za komplement! Z Twoich ust liczy się podwójnie. Aż mi rym zaparło! Nawiązując do matematycznych możliwości, moje są równie wielkie:-)) Ale na pocieszenie dodam że: Ponoć Michael Faraday (1791-1867) fizyk i chemik angielski, jeden z najwybitniejszych uczonych XIX w. nie znał się na matematyce! Odkrycia swe ujmował w opisowej, prostej formie. Często umieszczał w swoich pracach rysunki i opisy zależności fizycznych, rezultatów doświadczeń, nie posługując się prawie żadnymi wzorami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dowcip matematyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 21:42 eilean_donan napisała: > A tak poza tym, Onufry, ze mną i z matematyką jest tak jak w tej historii: > Brytyjski astronom R. Ball (1840-1913) starał się poszerzyć horyzonty > Brytyjczyków i wygłaszał popularne wykłady o Słońcu, planetach itp. > Pewnego razu znajoma wyraziła żal, że nie mogła wysłuchać ostatniego odczytu. > Profesor starał się ją pocieszyć: > -Temat był raczej specjalistyczny, mówiłem o plamach słonecznych… > -Och, tym bardziej żałuję, mnie one bardzo interesują. Gdy tylko wyjdę na > słońce, zaraz mam plamy na twarzy! ====================== Mysle, ze nie jest Pani jeszcze stracona. Pisze Pani do rzeczy (i do ludzi) ;-))) Zastanowie sie jak Pani pomoc. Pozdrawiam, O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: do eilean_donan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 17:06 Jest taka Eilean z Zaglebia - jej dowcip to polot i glebia. Nie znajac matematyki(!) rymuje cud limeryki - Dzis rozsmieszyla golebia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: do eilean_donan i Onufrego 22.10.06, 17:35 Chciałam coś rymnąć z sensem, jako że zapanował tu dziś taki zwyczaj, ale: Moi drodzy! (psiakrew i psiakość!) Nic nie mogę zrymować - na złość. Każdy rym mi ucieka I nie słucha człowieka. Chyba będę już wkrótce mieć dość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: do 3bezatu i eilean_donan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 21:06 3bezatu to Poznanianka, limeryk pisala co ranka. Lecz ci ... naszej bezatu nie chcieli dac etatu. Ma u nas etat bez staranka! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś