justyna302
12.12.06, 00:24
Dziś gdy mój mąż zażywał kąpieli, a ja towarzyszyłam mu myjąc zęby nad
umywalką, zauważyłam nagle, że on myje się... płynem do kąpieli.
Smiejąc się stwierdziłam: pomyliłeś się, to płyn do kąpieli!
On: Ale ja zawsze się tym myję!
Ja: Ale to płyn do kąpieli, a żel pod prysznic stoi tam.
Mąż: A to nie to samo?
wytłumaczyłam mu do czego służy płyn a do czego żel, ale widać było po nim, że
ta wiedza jest mu zbędna i w ogóle uważa to za niepotrzebny, sztuczny podział.
A niech mu, grunt że dba o higienę :))
Ale może to posłuży za ciekawy temat na wątek - czego wasi mężowie żony w
ogóle nie rozrózniają ( niesmiertelne przykłady sukienku i spódniczki, rajstop
i pończoch, itd. ). Może to dotyczyć też i żon - np. rzutu karnego od rzutu
wolnego, itd.
Zaczynam: mój mąż nie odróżnia żelu pod prysznic od płynu do kąpieli!
A wasi?