ibelin26
06.05.07, 12:50
Jeszcze w czasach licealnych - tata pojechał do sanatarium, pech chciał,
przestała lecieć woda z kranu w kuchni. Zgłosiłyśmy z mamą awarię w
aministracji, przyszło trzech hydraulików, pogmerali trochę przy tym kranie,
popatrzyli, w końcu jeden odręcił z kranu sitko i wysypał nagromadzony tam
syf. Uprzejmie zaczęli pekać ze śmiechu dopiera na klatce schodowej.