Dodaj do ulubionych

Awarie czyli co udało wam się zepsuć

06.05.07, 12:50
Jeszcze w czasach licealnych - tata pojechał do sanatarium, pech chciał,
przestała lecieć woda z kranu w kuchni. Zgłosiłyśmy z mamą awarię w
aministracji, przyszło trzech hydraulików, pogmerali trochę przy tym kranie,
popatrzyli, w końcu jeden odręcił z kranu sitko i wysypał nagromadzony tam
syf. Uprzejmie zaczęli pekać ze śmiechu dopiera na klatce schodowej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marysia Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 06.05.07, 18:55
      Moj kolega bije wszystkich na glowe - zepsul pociag :) Byl w szkole kolejowej,
      na poczatku zabrali ich do lokomotywy, kolega stylem Pawlaka "tylko cos
      pociagnal" no i juz pociag dalej nie pojechal :)))
      • Gość: kanarek Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.spray.net.pl 08.05.07, 22:48
        ja zepsułem autobus, konkretnie za drzwi
        • Gość: Konrad Kulke od lozyska IP: 217.75.10.* 18.05.07, 12:01
          • kiniox Re: Kulke od lozyska 18.05.07, 22:11
            Lat temu mało wiele kupiliśmy nową poralkę automatyczną i po miesiącu przestała
            działać. Wezwałyśmy z mamą specjalistę, który przyjechał, popatrzył na nas z
            niedowierzaniem i... wetknął wtyczkę do kontaktu. Nie minął miesiąc,kiedy
            pralka ponownie przestała działać. Tym razem postanowiłyśmy z mamą, że nikt już
            o nas sobie kawałów opowiadał nie będzie i sprawdziłyśmy wtyczkę oraz wszystkie
            guziczki, po czym wezwałyśmy specjalistę. Przyjechał, popatrzył na nas z
            niedowierzaniem i... wymienił spalony korek. Na nasze usprawiedliwienie mogę
            tylko dodać, że nikt wcześniej nigdy nie wyciągał tej wtyczki, kontakt musiał
            być potrzebny do czegoś tacie i zapomniał potem włączyć pralkę. W drugim
            przypadku miałyśmy pecha, bo spalił się korek, do którego były podłączone
            wyłącznie nieużywane kontakty ... oraz pralka. Specjalista, oczywiście
            słusznie, skasował nas dwukrotnie na 50zł. :-)
    • Gość: fikumiku Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.47.1.94.static.cablesurf.de 06.05.07, 19:04
      W przedszkolu przewrocilam choinke. Potlukly sie wszystkie bombki.
      • olcha11 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 17.05.07, 19:51
        A moja mama spędzała Święta Bożego NArodzenia w szpitalu (lekko licząc - 30 lat
        temu).I tam była choinka aż do sufitu, ubrana w to, co w szpitalu było dostępne
        wówczas. Głównie były to ozdoby z waty i bibułki oraz innych papierków.
        Podpaliłem to wszystko niechcący tzw. zimnym ogniem. Przez minutę choinka stała
        w zywym ogniu, ale że była bardzo świeża, więc się nie spaliła - tylko te
        ozdoby. JA w ryk. Cały oddział (głównie panie) pocieszał mnie i przez okrągły
        wieczór kręcił z waty i bibułki nowe ozdoby śpiewając kolędy. Piękne święta,
        jedne z najmilszych w moim zyciu. Mama wyzdrowiała.
      • Gość: pikus Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.chello.pl 19.05.07, 16:35
        zepsulem kompletnie elektrwnie w zarnowcu - do dzis zepsuta.
    • Gość: :) Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.ghnet.pl 06.05.07, 21:31
      Windows XP
      Informatyk cmokal instalujac, ze to system stabilny, nie-do-polozenia. Ze nawet
      dla idiotow, bo nie da sie kliknac w niewlasciwe miejsce, ze wytrzyma i da
      odpor najbardziej upartemu psujowi. Polozylam. 15 minut po zainstalowaniu :> A
      potem jeszcze 3 razy w ciagu godziny. Informatykowi fszystko opadlo.
      • Gość: dassa Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 23:19
        Komputer Apple na spółę z paro sekundowym brakiem prądu, wszystkim się normalnie
        włączyło ja coś kliknąłem i już nie działał :-), to był na lekcji infy. w LO.
      • Gość: kosa Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.lanet.net.pl 08.05.07, 20:41
        e tam, ja przy pierwszym kontakcie z linuksem zawiesilem go po paru minutach (to
        byly czasy mitycznej wrecz stabilnosci *nixow). zeby bylo malo, dwa razy padlo
        mi bsd na pierwszych cwiczeniach z tym systemem - niech zyje octave;)
      • tow.stalin Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 10:56
        miałem kiedyś kompa z prockiem 433 mhz (naprawdę były takie) ze strasznie
        głośnym wiatraczkiem chłodzącym - mój ojciec nie mógł spać w pokoju obok, kiedy
        go załączyłem :) w każdym bądź razie podkęciłem procka na 700 mhz. padł po 15 min :)
    • Gość: braat1 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.centertel.pl 07.05.07, 09:01
      Ladnych pare lat temu, na sprawdzianie z informy kolega zamiast sformatowac
      dyskietke sformatowal dysk c: :). Nauczyciel sie niezle wkurzyl, kolega od razu
      dostal jedynke na polrocze :)
      • meli5 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 07.05.07, 11:21
        Moja specjalnoscia sa chyba zelazka :)) Mialam juz ich pare ,zazwyczaj spadaja
        mi z deski do prasowania i za ktoryms tam razem nie nadaja sie juz do
        niczego :)
        Potrafie tez ladnie zarysowac samochod ,po zle dokonanyych pomiarach nie
        mieszcze sie np w bramie (tzn dawno juz mi sie to nie przytrafilo,tfu,tfu).
        Ogolnie mowiac takie sytuacje to moja specjalnosc bo ciagle cos sie
        dzieje,cos psuje lub cos leci mi z rak.
        • Gość: ona Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 07.05.07, 16:03
          Oby za którymś razem gorące żelazko nie spadło Ci na stopę, to by była tragedia... ajj...
          • Gość: Frodo Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.bsk.vectranet.pl 07.05.07, 17:32
            tragedia będzie, nawet, jak i zimne spadnie. Siniak w najlepszym przypadku...
            • carrramba Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 07.05.07, 18:16
              ja mysle, ze moj maz przebije wszystkich. podczas remontu lazienki zakrecil
              doplyw goracej wody. codziennie na moje narzekanie odpowiadal, ze to awaria w
              bloku pewnie, ze za wysoko mieszkamy etc. codziennie grzalam wode na kapiel w
              garach w kuchni, koszmar. po 2 tygodniach tej meki, zawolalam speca. kiedy
              zobaczyl, ze to tylko zakrecony kran, malo sie nie udusil ze smiechu. a ja
              myslalam, ze sie pod ziemie zapadne ze wstydu. moj maz beztrosko stwierdzil, ze
              zapomnial o zakreceniu kranu, i co za problem ?
              • Gość: Frodo Monitor LCD IP: *.bsk.vectranet.pl 07.05.07, 19:13
                Mi się popsuł monitor LCD. Komp się uruchamia, ale ekran cały czarny. Pakujemy
                w mamą i wieziemy do sklepu. Cackamy się jak z jajkiem, przecież tanie to nie
                jest. Okazało się, że z tyłu jest taki przycisk, i został on przypadkiem
                wyłączony. Nie wiem, czy się w sklepie śmiali, bo monitor pobył jakiś czas w
                sklepie, zanim wzięli się do "naprawy".
              • agulaszek Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 13.05.07, 15:56
                Umarłam ze śmiechu, muszę wytrzeć monitor :-D
            • Gość: pieer Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 23:50
              No jak to? Wyciagnięta stopa amortyzuje czyli zelazko ocaleje. A co do stopy,
              to przecież masz dwie, a żelazek?
            • bsczarneccy Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 21.05.07, 15:41
              O przepraszam, ja w dniu czarnej serii najpierw spaliłam bluzeczkę żelazkiem,
              po czy zdenerwowana robiłam deską do prasowania wentylator, a przy akcji
              ratunkowej wentylatora udało mi się zrzucic z deski żelazko. Rodzice
              obserwowali mnie w milczeniu (akcja działa się w kuchni, w której "dochodził"
              obiad). Ojciec skwitował sprawę elegancko: "no to jedziemy do serwisu...".
              Pozdrawiam
              L.
        • badjuk Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 17.05.07, 23:26
          Ja natomiast notorycznie pale zarowki, ostatnio 4 w ciagu jednego miesiaca i
          zeby nie bylo podejzen co do instalacji to dzieje sie to w roznych miejscach.
          • malizna74 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 23.05.07, 13:19

            Miałam kiedyś takiego 14'' cz-b neptuna, który stał na wiekowej maszynie do
            szycia. Chciałam go podłączyć do gniazdka, ale jakoś tak mi ciutkę kabla
            brakowało więc ciutkę go pociągnęłam. Nie wiem dlaczego telewizor spadł, a już w
            ogóle nie mam pojęcia dlaczego przestał działać :-/
            • Gość: Marian Paździoch Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.opek.com.pl 23.05.07, 13:39
              a ja grypsuję
    • t-800 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 07.05.07, 19:26
      Kiedyś jedna pani poprosiła mnie o pomoc ws. komputera. Office przestał działać
      czy coś (już nie pamiętam dokładnie), a ona miała pilną pracę do wykonania,
      taką "na wczoraj" (pracowała w banku). Na miejscu stwierdziłem, że nie obejdzie
      się bez reinstalacji systemu. Zainstalowałem od nowa czysty Windows 98 +
      sterowniki. Potem zainstalowałem MS Office 2000. System padł tak, że NIC nie
      dało się zrobić (non stop niebieski ekran). No a potem pojechałem do domu, bo
      było już późno i więcej się wtedy tym kompem nie zajmowałem.

      Do dziś nie rozumiem, dlaczego świeży system padł.
      • Gość: zdolna Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 80.54.171.* 08.05.07, 10:53
        Udało mi się wkręcić widelec w maszynkę do mięsa, a podczas mycia okna
        postawiłam wiaderko z wodą na telewizorze RUBIN i oczywiście się przewróciło, a
        woda wpłynęła do środka, gdyż obudowa miała otwory wentylacyjne.
      • vipsiwy Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 08.05.07, 13:47
        "> Do dziś nie rozumiem, dlaczego świeży system padł by t-800"
        to ja ci powiem, że wtedy popularna była odmiana wirusa WinCIH rezydująca w
        pierwszych sektorach dysku, tak że nawet formatowanie dysku nie pomagało.

        a wracając do tematu.
        Dawno temu udało mi się z kolegą rozwalić duże masywne imadło.
        A zabawa polegała na spłaszczeniu kapsla po oranżadzie w imadle najbardziej jak
        się da. Więc gdy już mieliśmy za mało siły aby kręcić, wzięliśmy około metrowy
        pręt jako przedłużenie rączki do zakręcania no i imadło takich naprężeń nie
        wytrzymało i pękło ;/
        • Gość: magik Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.imp.gda.pl 08.05.07, 14:17
          Jako nastolatek, kupiłem sprężyny od rowerowego siodełka (nie pamiętam po co,
          ale ja wciąż coś kombinowałem) Razu pewnego, do mądrej głowy Pomysłowego
          Dobromira, przyszła mi myśl, aby zrobć kanapę na resorach. podłożyłem po
          sprężynie pod nogę i zacząłem się bujać. Było fajnie, ale czułem niedosyt,
          podłożyłem więc po dwie sprężyny pod nogę. I wtedy stał się cud! Sprężyny
          wyskoczyły jak z procy, prosto w szyby biblioteczki, która stała przed kanapą.
          Nie pamiętam ile kosztowały szyby...
          • Gość: zini Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.piotrkow.net.pl 17.05.07, 16:58
            Spodobało mi się. Bardzo twórcze.
        • t-800 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 08.05.07, 17:43
          vipsiwy napisał:

          > to ja ci powiem, że wtedy popularna była odmiana wirusa WinCIH rezydująca w
          > pierwszych sektorach dysku, tak że nawet formatowanie dysku nie pomagało.

          WinCIH nie rezyduje w żadnych sektorach. W ogóle nie było tam żadnych wirusó.
          Poza tym na kompach ja się trochę znam. ;-] Dlatego byłem zdziwiony, że mi
          świeży system padł.
          • Gość: panna franka moje przebija wszystko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.07, 20:58
            na sylwestrze u koleżanki chciałam odłączyć choinkę z prądu...wyciągnęłam
            wtyczkę,coś błysnęło,ogień,trach,bach,odleciała wtyczka i zapadł mrok:)stałam z
            wywalonymi na wierch oczami i zastanawiałam sie co powiedzieć
            reszcie.zmierzając do współbiesiadników spostrzegłam ,że mam całe czarne łapy:D
            zachowując pozory,że nie mam ze sprawą nic wspólnego umyłam ręcę i zaczęłam się
            elokwentnie wypowiadać,że chyba było ajkieś spięcie itp:P wszyscy swierdzili,że
            sie znam na rzeczy!wywaliłam im korki i do końca imprezy (czyli od ok 21.00) nie
            słuchaliśmy muzyki bo nie działały żadne kontakty:)sylwester bez tańców to jest
            dopiero zabawa:D
            • jontka1 Re: moje przebija wszystko 11.05.07, 22:54
              Coś mnie natchnęło na grzeczną córkę;) Chciałam poodkurzać...w trakcie
              podłączania odkurzacza coś strzeliło w kontakcie. Okazało się, że wywaliłam
              prąd w całym bloku;)
              • Gość: asdf Re: moje przebija wszystko IP: *.asystent.ds.polsl.pl 17.05.07, 20:27
                W czasie gry trafiłem ping-pongiem (oj, baaardzo mocno) w jarzeniówkę i zgasło
                światło w całym akademiku.
              • bsczarneccy Re: moje przebija wszystko 22.05.07, 12:06
                Mój małżonek wielki majsterkowicz, z tych co NAPRAWDĘ potrafią, tylko nie
                zawsze im się chce, zabrał się za przykręcanie gniazdka telefonicznego. Ja bym
                tam przybiła gwozdkiem, w końcu baba to baba, ale on zabrał się za wiertarkę
                i ... wwiercił się w wiązkę kabli elektrycznych. Światła nie było w całym
                mieszkaniu, ani w gniazdkach, ani w przełącznikach. Wywaliło korki aż na
                korytarzu i trzeba było iśc do ochrony po klucz, a tu zmierzch za pasem. On
                bidny po polsku mało co, więc napisałam mu na karteczce, ale on hardy poszedł
                bez niej i później opowiadał, że na hasło "elektriczny" i "bum" agent dał mu
                klucz bez mrugnięcia okiem.
            • whereisnemo Re: moje przebija wszystko 12.05.07, 16:24
              Gość portalu: panna franka napisał(a):

              > na sylwestrze u koleżanki chciałam odłączyć choinkę z prądu...wyciągnęłam
              > wtyczkę,coś błysnęło,ogień,trach,bach,odleciała wtyczka i zapadł mrok:)stałam
              z
              > wywalonymi na wierch oczami i zastanawiałam sie co powiedzieć
              > reszcie.zmierzając do współbiesiadników spostrzegłam ,że mam całe czarne
              łapy:D
              > zachowując pozory,że nie mam ze sprawą nic wspólnego umyłam ręcę i zaczęłam
              się
              > elokwentnie wypowiadać,że chyba było ajkieś spięcie itp:P wszyscy
              swierdzili,że
              > sie znam na rzeczy!wywaliłam im korki i do końca imprezy (czyli od ok 21.00)
              ni
              > e
              > słuchaliśmy muzyki bo nie działały żadne kontakty:)sylwester bez tańców to
              jest
              > dopiero zabawa:D

              trzeba było poświecić oczami:)
              • Gość: ula Re: moje przebija wszystko IP: *.portnet.pl 18.05.07, 14:11
                Mając lat ok 7-8 i będąc w domu sama z bratem, kombinowałam co tu zrobic zeby
                sie nie nudzic. No i znalazla sie fajna zabawa - rzucanie zapalonej zapałki i
                patzrenie jak zgaśnie w locie - aż w koncu jedna nie zgasla. Z dymem poszedł
                bok kredensu w kuchni. Reszte uratowal moj brat jak sie w koncu przyznalam (po
                jakis 30 minutach), ze w kuchni jest pozar.

                A jeszcze jedna historia mi sie przytrafila. Bedac na wakacjach z moja
                kolezanka u jej babci, spalysmy w malutkim odrebnym pokoiku. I byl tam tez taki
                malutki kaloryfer, na ktorym kiedys rano chcialam sie troszke podciągnac no i
                wyrwalalm go ze sciany (a ani silna ani "wielka" kobieta ze mnie nie jest )
          • dansid Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 23:07
            Moi rodzice zrobili remont pokoju. Sciany ślicznie wymalowane a przed tym
            gipsowane.Pokój wysprzątany...ale ojciec zapomniał zabrać młotka do warsztatu.
            Miałam wtedy 5 lat...I mnóstwo wyobraźni. Wymyśliłam że raz puknę w ścianę, jak
            tatuś... I stało się-zrobiła się dziurka. Pomyślałam że ojciec mnie pobije więc
            wyrównam tę dziurkę i zrobię z tego kółko to już nie będzie tak źle...Po kilku
            minutach pukania w ścianę zobaczyłam ogromną dziurę...Rany do dzisiaj pamiętam
            lanie od ojca...auć...
        • Gość: matt Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 213.17.214.* 18.05.07, 11:53
          Czy to czasem nie było na warsztatach w Mechaniku w Bydgoszczy? Miałem taki sam
          przypadek... Potem zostawiliśmy to imadło i obrabialiśmy pilnikami ręcznymi
          kawał metalu na klucz płaski na innych imadłach... przy okazji jeżdżąc na
          rowerze psora ;)

          Maciej
    • aniazm Ja psuję żarówki:) 09.05.07, 16:20
      mam zakaz włączania światła, bo prawie zawsze któraś żarówka pójdzie, jak ja
      włączam... masakra. i nie tylko w swoim domu :)
    • bujaka_jamajka Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 09.05.07, 17:09
      Ja zepsułam minutnik. Taki fajny, w kształcie czajniczka. Tyle co minutnik
      został wniesiony do domu przez mojego tatę a ja przekręciłam nie w tą stronę co
      trzeba i koniec. Oczywiście się nie przyznałam:)
      • chavez6 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 17.05.07, 22:22
        Siedziałem do 3 w nocy i uczyłem się na pracę klasową z historii... około 3
        grzejnik elektryczny wyłączył się (z charakterystycznym pyknięciem) i w całym
        domu oprócz lodówki nie było prądu (ale korki nie wywaliły),... aby moje rybki
        nie udusiły się z braku tleny podłączyłem je przedłużaczem do jedynego prądu w
        domu (gniazdka lodówki). Rano okazało się, ze pół osiedla nie ma prądu,
        myślałem, że to przeze mnie (grzejnik zrobił jakieś spięcie), ale sąsad mówił,
        że zakład energetyczny ma takie zabezpieczenia, że nie ma szans. Sąsiadka
        myślała, że to przez to, że robiła pranie w nocy. Zakład energetyczny pół dnia
        szukał awarii, okazało się że poszyła/y jedna czy 2 fazy... i przyczyną było
        przepalenie się kabla w ziemi, biegnącego u jednego z sąsiadów, u niego w
        ogrodzie. .... na szczęście historii się zdążyłem nauczyć i napisałem na 5
      • Gość: tata No pięknie! IP: *.inaddr.intergenia.de 18.05.07, 14:31
        A więc to Ty, niedobra!
        Tyle lat się zastanawiałem.

        Pięknie.

        Tata.
    • Gość: titta Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.botany.gu.se 09.05.07, 19:20
      Mialam chyba z piec lat. Tata przytachal do domu jakis projekt i powiedzial ze
      jest na kalce, ktorej sie nie da rozedrzeac.
      Od razu sie zainteresowalam, i spytalam co mi da jak rozedre.
      No co chcesz - odpowiedzial.
      Rzeczywiscie nie dalo sie jej podrzec normalnie. Ale ja, sprytne dziecko,
      postanowilam sprawdzic, czy kalka bedzie stawiac opor jak sie ja delikatnie
      natnie. Nie stawiala.
      Tata o malo co nie padl, bo podobno projekt byl jakis wazny i oczywiscie nic
      nie dostalam.
      Do dzis uwazam to za niesprawiedliwe nie wywiazanie sie z umowy - bo brzmiala
      ona "jak rozedrzesz" i nie wykluczala kozystania z dodatkowych pomocy ;)
      • whereisnemo Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 12.05.07, 16:26
        > Mialam chyba z piec lat. Tata przytachal do domu jakis projekt i powiedzial
        ze
        > jest na kalce, ktorej sie nie da rozedrzeac.
        > Od razu sie zainteresowalam, i spytalam co mi da jak rozedre.
        > No co chcesz - odpowiedzial.
        > Rzeczywiscie nie dalo sie jej podrzec normalnie. Ale ja, sprytne dziecko,
        > postanowilam sprawdzic, czy kalka bedzie stawiac opor jak sie ja delikatnie
        > natnie. Nie stawiala.
        > Tata o malo co nie padl, bo podobno projekt byl jakis wazny i oczywiscie nic
        > nie dostalam.
        > Do dzis uwazam to za niesprawiedliwe nie wywiazanie sie z umowy - bo brzmiala
        > ona "jak rozedrzesz" i nie wykluczala kozystania z dodatkowych pomocy ;)

        ciesz się że nic nie dostałaś! zawsze mogłaś dostać wpier..l
        • Gość: titta Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.botany.gu.se 22.05.07, 21:35
          Nie moglam. Moi rodzice nie nalezeli do ludzi wyladowujacych swoje frustracje
          na slabszych.
    • Gość: wizand Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 89.100.210.* 10.05.07, 02:12
      Mojemu bratu sie udalo zepsuc tamagoci(czy jak tam to sie pisalo...)
      Znaczy nie w sensie ,ze rozwalil,ale kotek mu umarl...Bardzo plakal za
      tym "koteckiem",wiec starszy brat postanowil przynajmniej dojsc,dlaczego
      zwierze zeszlo z tego swiata...Okazalo sie ze kotek mial u niego cos okolo 40
      kilo...Zakarmil go na smierc;-)
    • Gość: gosc Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.chello.pl 10.05.07, 02:20
      Poszedłem robic kupe z laptopem i ...zwodowalem myszke w klozecie
      • merdak Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 10.05.07, 10:16
        Mój mąż dostał prawo jazdy i wsiadł do mojego ukochanego Peugeota, którym
        jeździłam bez większych awarii przez 6 lat. W ciągu pierwszego tygodnia urwał
        zderzak przedni parkując, zerwał hamulec ręczny i zawracając urwał ostatni
        tłumik na wysokim krawężniku. Na koniec zasmrodził samochód, zostawiając w
        bagażniku śmieci, które miał wynieść na śmietnik (do śmietnika było całe 50
        metrów, lepiej je podwieźć).
        • roto Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 11.05.07, 23:16
          Ja popsułem młotek , zdolny jestem
          • mario320 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 12.05.07, 00:23
            Chyba mnie nikt nie przebije. Zepsulem siebie. Nie polecam.
            • Gość: gosc Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 09:11
              Diabel zlapal Polaka, Ruska i Niemca. Zamknal kazdego w celi i dal po dwie
              metalowe kule.
              - Wypuszcze was, jak nauczycie sie jakiejs sztuczki z tymi kulami.Macie tydzien.

              Po tygodniu diabel sprawdza jakie sztuczki wymyslili.
              Rusek zongluje, podrzuca, odbija glowka itp...
              Niemiec precyzyjnie ustaia jedna kule, a na niej druga.
              A Polak jedna zgubil, a druga zepsul...
          • Gość: Aneta M. Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:44
            Ja też! Współpracownicy do dzisiaj są w szoku :-).
    • ebusia_fam_fatal Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 12.05.07, 22:39
      >Uprzejmie zaczęli pekać ze śmiechu dopiera na klatce schodowej.


      buehehehehehee


      zepsuć to nie pamiętam, ale naprawić to ja umiałam ;) permanentnie rozkręcałam
      kalkulator, po skręceniu działał - a jakże! tylko że zawsze zostawała mi jakaś
      część "wolna". hihihi
    • agulaszek Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 13.05.07, 16:04
      Ja też mam coś z hydruliką. Raz w LO nocowałam u kumpeli i wyrwałam kran ze
      ściany, innym razem oparłam się o zlew i się rozwalił na kawałeczki. Natomiast
      mój wujek sprowadził sobie pod koniec lat 70-tych WC kompakcik, a wtedy to było
      coś, chciał zamontować i po kompakciku :)))
      • nurse_manager Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 13.05.07, 19:15
        Rozmrazajac sluzbowa lodowke (w dawniejszych czasach, kiedy trzeba bylo to robic
        recznie) chcialem przyspieszyc proces, wzialem (z zestawu ortopedycznego, rzecz
        jasna, najwyzszej klasy) mlotek i dluto i .... domyslne.
        Lodowka na szmelc.
        • Gość: Ania Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.acn.waw.pl 18.05.07, 10:19
          Tez lodówka, na szczęście miała 2 agregaty a ja zrobiłam dziurę tylko w części zamrażarkowej. Nożem machałam, żeby szybciej lód zszedł...
    • loginka1 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 13.05.07, 19:54
      Znajoma kupiła kompa od swojego kumpla. Dowcipniś tak ustawił jej worda, że za
      każdym razem, kiedy pisała literę "i" pojawiał się napis: zepsułaś komputer
      kobieto!
    • ananke_76 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 13.05.07, 20:19
      Moj mąż jest utalentowanym psujem, do tego stopnia, że wszyscy ze strachem
      patrzą, co tez bierze do rąk. Pewnego dnia kolega wręczył mu ruski kompas, z
      tekstem:"Baw się tym, tego nie da się zepsuć". Kompas przestał wskazywać
      cokolwiek:).
    • tekisk Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 14.05.07, 13:23
      W podstawowej szkole na zajęciach praktycznych mieliśmy kilka lekcji
      z zakresu - elektryczności ( naprawa żelazka , naprawa sznura do żelazka
      i takie różne grobiazgi ) .
      Wydawało mi się , że jestem " ekspertem " .
      Kilka lat temu , na kablu od wentylatora chciałam zamontować wyłącznik .
      Przecięlam obydwa kable i połączyłam - wydawało mi się , że dobrze .
      Włączyłam do gniazdka i klops .
      Zwarcie , wybite bezpieczniki ( śmiech męża ) a wentylator wylądował u fachowca
      od elektryki .
      Już nic nie " naprawiam " .
    • Gość: Reset Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 18:03
      Dwa razy udało mi się zresetować bankomat samym podejściem do niego, raz
      zresetowałam bankomat transakcyjny. Ilekroć mam do czynienia z komputerem, od
      razu coś się z nim dzieje. Facet w banku nie może wejść na moje konto, bo
      system sie zawiesza. Facet w telefonii komórkowej nie może "założyć" mi
      abonamentu, bo komp mu nagle przestał działać. Jak wchodzę gdziekolwiek, gdzie
      jest komputer, od razu informuję, że przy mnie nie jest on bezpieczny. Pamiętam
      taka sytuację: weszłam do banku, informuję miłego pana o mojej "przypadłości",
      facet oczywiście w śmiech, chwilę potem mina mu zżedła, bo nagle komputer sam z
      siebie się zresetował.
      • Gość: ... Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:16
        a moze ty przeszedles sie przez jakis reaktor czy inny stos atomowy ?
        albo mieszkasz pod jakąs elektrindukcją czy cos ?

        łyzzeczki tez zginasz siłą woli ?
      • kara_b Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 15.05.07, 14:27
        wyciąg narciarski w smokowcu kilka lat temu. to był taki co tylko to kółko się
        wkłada między nogi,ale na nim nie siada,nonstop ludzie spadali ;) nie miałam
        okularów,żeby nie zgubić. myslałam,że na końcu będzie jakaś barierka albo coś
        żeby wiedzieć gdzie jest koniec podjazdu,przede mną ktoś spadł i sobie sama
        jechałam.był jakiś kij to go kopnełam i w tym momencie spadłam. ten kij to
        czyjnik i automatycznie zatrzymał się cały wyciąg i spadli wszyscy. a potem
        widziałam jak przyjechali na skuterach naprawiać czujnik ;)
      • Gość: zonk Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.143.unknown.vectranet.pl 17.05.07, 18:58
        a swiecisz w ciemnosci?
      • Gość: Artemida Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:11
        mam to samo...., przy mnie często psuja się kasy fiskalne w sklepach, mój brat
        zawsze wyrzuca mnie z pokoju jak chce uruchomić komputer itp.....
    • nuova Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 15.05.07, 14:44
      "Dzięki" mnie wywaliło Winda :>>
      Tylko pozostaje pytanie jak ja tego dokonałam? Dzo dzis nie wiem, nikt mi na nie
      nie odpowiedizał :P

      Poza tym potrafię zepsuć jeszcze odkurzacz, tv, okno pcv :DDD
    • Gość: uklak Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 198.175.166.* 17.05.07, 17:17
      Pewnego razu nie mogłem się dostać do domku letniskowego moich rodzicow bo nie
      mogłem znaleźć klucza.. Nie myśląc długo postanowiłem dorobić wytrych
      wykorzystując jeden z kluczy. Piłowałem, szlifowałem, ciąłem. Nie udało się.
      Egzamin na włamywacza oblałem. Na dodatek po kilku dniach chciałem się dostać
      do innego pomieszczenia i wtedy doznałem nieprzyjemnego olśnienia. Właśnie
      przedwczoraj pocialem jedyny klucz do tych drzwi... Skończyło się na rozbijaniu
      drzwi a klucz do domku sam się znalazł.
      • olcha11 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 17.05.07, 20:02
        Przyjaciółka złapała osę w odkurzacz i żeby się owad nie męczył psiknęła w
        ssawkę RAidem czy czymś takim. Odkurzacz rozwaliło w drobny mak i na cały dom -
        razem z kurzem i osą.
        Siostrzeniec 12-letni miał założyć lampki na choinkę. To było jeszcze szeregowe
        łączenie i lampki nie świeciły, gdy choć jedna żaróweczka była przepalona. Żeby
        sprawdzić która to, pociął cały sznur lampek na kawałki i każdy sprawdzał z
        osobna na bateryjce. Przepaloną żaróweczkę znalazł ale został z pięknym
        pęczkiem pociętych kawałeczków. Właśnie broni doktorat - z humanistyki.
        • Gość: Arik Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 142.204.20.* 04.06.07, 19:49
          Zrobilem to samo, tylko ze wytrwale laczylem te kawaleczki, a jak doszedlem do
          konca to sprawdzilem czy system dziala podlaczajac do gniazdka i zwierajac wolne
          konce drutow. Dzialal. Wiec zlapalem jeden kabel w lewa reke, drugi w prawa w
          celu ich skrecenia razem, ale zapomnialem wylaczyc wtyczke z gniazdka, tak ze
          moja osoba zamknela obwod. Do dzis pamietam a mialem lat ok 7. Stwierdzilem z
          pradu juz naprawiac mie bede bo go nie widze i zostalem technologiem budownictwa.
          Ostatnio udalo mi sie tez podtopic dom. Przy renowacji lazienki odcialem doplyw
          wody, odcialem rurki od kranu zeby usunac szafke pod zlewem. Wszystko dzialalo
          zgodnie z planem, tylko nie wiedzialem ze glowny zawor sie nie domyka, i woda
          powoli sobie pomaszerowala na drugie pietro do lazienki gdzie zaczela wyciekac.
          Ja w miedzyczasie oddawalem sie radosnie zakupom armatury i urzadzen do
          lutowania zeby te nieszczesne rurki zaslepic. Po powrocie byla spora kaluza, do
          tego plekna plama na suficie, a takze wykrywacz dymu pelny wody.
          Zona w tym czasie byla u moich rodzicow. Specjalnie sie pofatygowala zeby wrocic
          i mnie opier... jak Swiety Michal diabla.

          Co do ludzi oddzialujacych dziwnie na komputery - znam pewien przypadek,
          faktycznie dziewczyna zawieszala komputer pare razy na dzien. Jak wchodzila do
          laboraturium komputerowego to automatycznie wciskalem "Save".

          Mojej zonie udalo sie kiedys wyciagnac przykrecona wtyczke od monitora ktora
          wyrwala razem z karta graficzna bo nie wiedzala ze jest przykrecona.

          Domena malzonki (a takeze potomka lat 5) jest naprawa wszyskeigo co luzne badz
          zlamane za pomoca tasmy klejacej do papieru. Kiedys nawet udalo jej sie tak stol
          sklecic (wszystkie nogi wypadaly). Jakos wytrzymal 2 lata zanim go wyrzycilismy.
          Niesamowite.

    • Gość: Bracia bliźniacy K Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.171.148.167.crowley.pl 17.05.07, 18:04
      Nam już prawie wszystko udało się zepsuć!!!
    • Gość: Łukasz Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.linlux.net 17.05.07, 18:41
      Miałem dwie kulki metalowe. Jedna zgubiłem drugą popsułem :(.
      • Gość: masia Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:05
        ja baardzo często psuję coś przez dobre chęcie

        w sobotę miałam bardzo dużo roboty na komputerze ale chciałam równocześnie
        posprzątać
        w tzw przerwie w ramach relaksu ;-) zalałam sobie zlewozmywaczek - umyję za 15
        min. Po 15 min wchodzę do kuchni - zlewozmywak czarny. Pomyliłam zwykły cilit z
        tym do toalet - wyżarł wszystko, a moja forsa za tą dodatkową robotę poszła na
        wymianę zlewozmywaka.
        • tekisk Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 06:35
          Gość portalu: masia napisał(a):

          > ;-) zalałam sobie zlewozmywaczek - umyję za 15
          > min. Po 15 min wchodzę do kuchni - zlewozmywak czarny.

          Ja też kombinuję ze zlewozmywakiem .
          Mam stary emaliowany . Dbam o niego i nie chcę wymieniać .
          Do obu komór napuszczam ko . 2 cm wody i wsypuję dosyć dużo proszku do prania .
          Po kilku godzinach zlewozmywak jak nowy - bielutki .
        • Gość: isia Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:45
          e, to się da odczyścić, niepotrzebnie wydawałaś kasę na nowy. czarny zlewozmywak
          "robię" nagminnie bo zawsze zapominam że czymś polałam. do czyszczenia należy
          użyć specjalnych produktów do stali. trochę pracy i lśni jak nowy
          • Gość: megaego Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.sejmik.kielce.pl 21.05.07, 11:49
            jakich produktów?? skąd to wziąć!! ma ten sam problem osiągnięty w ten sam
            sposób!
    • Gość: Jarosław Kaczyński Polskę IP: *.ghnet.pl 17.05.07, 19:08
    • Gość: Mag Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.retsat1.com.pl 17.05.07, 20:01
      wyjątkową zdolność ma moja mama:
      swego czasu gdy na polskim rynku można było dostać rosyjskie towary z
      serii "gniotsa nie łamiotsa w przeciągu niespełna pół roku przykręcając do
      blatu stołu maszynki do mięsa łamała je w hurtowych ilościach, w ich
      najgrubszym miejscu; do dziś nie wiem jak to robiła bo kupowane były oddzielnie
      w różnych sklepach i różnym czasie więc mowy o feralnej serii raczej być nie
      mogło ;-) od tamtej pory sama się za mielenie mięsa nie zabiera;
      ostatnio popsuła mojemu mężowi najprostrzy element szlifierki oscylacyjnej -
      taniej wyjdzie kupno nowej niż naprawa;
      równie zdolny jest mój ojcie, przy którym nie da się nic zrobić bo wystarczy
      żeby asystował od razu coś się psuje - ostatnio pękła szyba tylko dlatego że
      stał w tym samym pomieszczeniu i tego samego dnia odpadł kawałek ściany jak z
      drugiej strony mój mąż wiercił małą dziurkę pod obrazek, a ojciec
      jedynie "pomagał" - mój mąż już kończy wszelkie prace remontowe jak pojawia
      się mój tata, skądinąd dusza człowiek ;-)
      • Gość: mła Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:11
        w irlandii kiedyś popusłem kuchnię (pomieszczenie) i kilka ubrań gości. Byłem
        bardzo głodny więc irlandzkim zwyczajem postawiłem na gazie fasolkę w puszce
        (znacie? świństwo okrutne) i wyszedłem do pokoju. Po chwili usłyszałem huk i
        krzyki paru osób. Okazało się, że , zapomniałem otworzyć puszkę i wszystko
        wybuchło. Oczywiście w momencie kiedy wszyscy poza mną byli w kuchni...złego
        licho, nawet własne, nie rusza;)
        • paskudek1 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 19.05.07, 09:58
          a było czytac Chmielewską, nie zrobiłbys takiej głupoty jak postawienie na gazie (czy tam prądzie) zamkniętej puszki.:)
      • Gość: gdzie film? Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:53
        nie masz może z tego wydarzenia nagranego video? ;)
    • Gość: Alex Życie sobie zepsułem ... IP: *.pk.edu.pl 17.05.07, 20:13
      Jak wyżej. Pozdrawiam.
    • lena.k1 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 17.05.07, 20:15
      Mój mąż, w czasie międzylodowania (musieliśmy opuścić samolot) zepsuł kartę
      pokładową - czytaj: kawałek plastiku. Po prostu ją złamał. Pani która
      wpuszczała nas z powortem na pokład zrobiła duuuże oczy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka