Dodaj do ulubionych

Awarie czyli co udało wam się zepsuć

    • Gość: Asia Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.chello.pl 17.05.07, 20:35
      W Anglii, w pensjonacie postawiłam na ogniu czajnik...na prąd.
    • spinelli rozwalilam samochodem tablice z napisem... 17.05.07, 20:56
      OSTROZNIE - to bylo na podziemnym parkingu, kolo budki w ktorej sie placi.
      Za mna byl sznur samochodow....


      W dziecinstwie w domu wczasowym "Szczakowianka" w Krynicy Gorskiej jednego dnia
      zlamalam klamke, urwalam rynne i wybilam okno. Dostalam za trzy rzeczy podczas
      gdy tlumaczylam ojcu, ze logicznie powinnam dostac za jedna a moze i za zadna bo:
      Przy drzwiach wejsciowych zaciela sie klamka - jak ją szarpalam to ją zlamalam.
      Skoro nie moglam wejsc przez drzwi to postanowilam wlezc po drabince
      przeciwpozarowej do lazienki na trzecim pietrze. Zeby wejsc do lazienki przez
      okno, trzeba bylo sie przytrzymac rynny, rynna sie urwala, chwycilam rame
      okienna, ktora odbila i strzelila o sciane, szyba sie roztrzaskala.

      A oni zamiast sie cieszyc, ze w ogole przezylam to mnie lali.

      Spinelli
      • glimpsi Re: rozwalilam samochodem tablice z napisem... 17.05.07, 22:00
        Kiedys mialem za zadanie zniesienie z 4 pietra w pewnym biurze w Londynie kilka
        kilogramow makulatury , poniewaz bylem sam, niezastanawiajac sie dlugo
        przezucilem karton z ciezkimi jak diabli magazynami przez barierke schodow -
        zeby ulatwic sobie zycie, a po ulamku sekundy usluszalem trzask i zgrzyt
        rozpadajacej sie lodowki pelnej jedzenia i napojow - stala w piwnicy dokladnie
        na torze lotu gazet......

        innym razem znajoma poprosila mnie o pomalowanie mieszkania . Mialem klucze ,
        otworzylem dzwi , i w tym samym momencie uslyszalem huk wypadajacych szyb. Z
        czterech szyb wypadly trzy , co wiecej zdruzgotaly plastikowy daszek jaki
        zafundowala sobie pani mieszkajaca na parterze .

        Myslalem ze zwariwoalem ...
    • Gość: Marek Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 217.98.64.* 17.05.07, 21:45
      ojciec lubi u "ruskich" kupować dziwactwa, typu zapalarka do palników kuchennych
      gazowych z kompasem. Ojciec się tym chwalił, że takie super praktyczne. Dał mi
      przetestować i za pierwszym pstryknięciem wypadł krzemień. Jerzy się wku..ł.
    • Gość: hopbęc Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 22:58
      A ja mam patent na wybuchy bez prochu.
      Wystarczy kuchenka mikrofalowa i jajko.
      Wstawiłem do kuchenki jajko, aby podgrzać i
      po 1,5 min jak nie pieprznie, aż się drzwiczki
      otworzyły i moim oczom ukazał się obraz wnętrza
      w biało-żółte farfocle. W ten sposób wynalazłem nową potrawę;
      rozbryzgana jajecznica.
      • Gość: Yupik awaria auta IP: *.uznam.net.pl 17.05.07, 23:54
        Zima, cmentarz, jechałem na grób celem odwiedzin, jechałem za szybko po śniegu
        i przysunąłem w Żuka grabarzy, bo nie zdążyłem zahamować. Sądzę, że w tym
        czasie były to 2 jedyne samochody na cmentarzu.
        • Gość: becia Re: awaria auta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 08:19
          A ja psułam zabawki.Bynajmniej nie z sadystycznych pobudek.Poprostu bawiłam się
          lalą,lub innym krajowym badziewiem i odpadały rączki,nóżki, raz nawet
          głowa.Miałam też multum lalek "szmacianek",z których po krótkim
          czasie "używania"sypały się trociny.Jedną z nich rozdłubałam z nudów w czasie
          długiej podróży nad morze.Moja kuzynka też miała lalki.Wszystkie jak jeden mąż
          w dobrym stanie.Kasia była więc stawiana mi za przykład,a mnie to w...
        • Gość: ktoska Re: awaria auta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:10
          ja przy wyjeżdzie z własniego garażu odłupałam sobie błotnik z mojej
          cytryny ...buuuuuuuuuuuu
        • Gość: Tomasz Re: awaria auta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.13, 17:39
          Heh, ciekawa historia ;) w drodze na cmentarz :D hehe dobrze że wam się nic nie stało a samochód można naprawić. powiedz mi jak auto z holowałeś z jakiej firmy korzystałeś ? ja jak miałem stłuczkę korzystałem z pomocdrogowawaw.pl
          • Gość: khhj Re: awaria auta IP: *.col.wideopenwest.com 30.12.17, 20:57
            jaki spammer haha
    • Gość: WOJTEK Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 212.244.68.* 18.05.07, 08:22
      robilismy remont w dom z bratem
      zdjelismy wentylator z bo przeszkadzał nam w wymianie kabli elektrycznych
      moja starsza długo nie zastanawiając sie chciala nam pomóc - wzieła wentylator
      i powiedziala ze go umyje - zrobiła to dosłownie - włorzyła go do miski z wodą
      i wymyła dokładnie - nie mówiąc nam tego - oddała nam go - po podlączniu i
      wlączeniu prądu - zobaczyłem diabła - błysk i trzask - przez 2 dni szukalismy
      gdzie sie przepaliło i co sie przepaliło

      drugim razem - robilismy remont starej hali produkcyjnej znalezlizmy gniazdko
      siłowe na scianie - kable wchodziły w sciane wiec nie wiedzielismy skad idą
      kable - brat wziął miernik sprawdził - nie ma napięcia - no to ja nozyce i
      chlas - przez 5 minut nic nie widzialem i nie slyszalem - brat mówi ze takiego
      błysku to nie widzial w zyciu - sprawdzamy mam dziure w nozyczach , wszystko
      dziala - maszyny i itp. za około 20 min przylatuje gosiu z hali obok i sie pyta
      czy mamy prąd bo u niego wywaliło pół godziny temu.
      • Gość: Gamma Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 08:37
        Popsułam parę fajnie zapowiadających się związków.Przynajmniej tak mi się
        wydaję.Ostatniego popsuć się nie udało.Aktualnie jestem szczęśliwą mężatką :)
      • Gość: mi. Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 09:23
        Ha! moja mama wykonała dokładnie ten sam numer z wentylaytorem- jak porzyszłam
        do domu moczył się w miseczce z płynem do zmywania!- dostałam zawału i nie
        pozwoliłam montować
      • Gość: a jamamasynak Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.vlan59.shrike.lubman.net.pl 18.05.07, 15:35
        robiliśmy remont przedpokoju, kupilismy nowe oświetlenie, które przez tydzień
        leżało pod nogami, każdy je bardzo delikatnie oglądał, robotnicy obchodzili na
        metr, żeby nie rozbić. Kiedy w końcu nadszedł moment zawieszenia na ścianie ja
        wzięlam je do ręki, tylko po to żeby podać panu do zamontowania. Oczywiści
        wypadło mi z reki :)
    • mendalka-m Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 09:14
      mnie się udało zesuć 2 komputery i jeden telewizor, zepsuć to znaczy
      doprowadzić do pożaru :D oglądałam telewizor (stary bo czarno-biały jeszcze, x
      lat temu) i było spięcie, ale co tam telewizor się fajczy a ja nadal oglądam. Z
      komputerami to: źle podłączyłam stację dyskietek i kurczę buch płomień :D
      dobrze, że byłam przytomna i przerwałam dostawę prądu (wyciągnęłam wtyczkę z
      kontaktu), jeszcze był drugi komp, ale to generalnie tak bywa jak się pracuje
      gdy jest burza :P.
      Pamiętam, że zniszczyłam też jeden czajnik woda się wygotowała i spód
      przypalił :) sesese
      • Gość: gość Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 213.25.95.* 18.05.07, 13:27
        Moja mama kilka lat temu regularnie paiła czajniki, średnio raz w tygodniu- co
        najmniej 5. Żeby ojciec sie nie kapnął, szybko wywalaliśmy stary i szedłem do
        jednego i tego samego sklepu kupić taki sam. Chyba zaczeli mnie tam kojarzyć ;)
    • Gość: jeeny21 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 89.174.171.* 18.05.07, 09:59
      ostatnio to tylko spaliłam czajnik bezprzewodowy, taki renomowanej firmy z zabezpieczeniami (nie włączy sie jak będzie za mało wody). Nie zauważyłam że było jej akurat na tyle dużo że czujnik nie zadziałał i na tyle mało żeby się przypalił.
      mój mąż twierdzi że powinnam być testerem komputerowym bo znajdę wszystkie możliwe i niemożliwe sposoby na jego zawieszenie.
    • krzysieg Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 10:03
      coś mi stukało w pedałach roweru, zakasałem rękawy i przystąpiłem do naprawy, ponieważ ciągle coś mi przerywało pracę potrwało to pare tygodni. Wreszcie udało się skończyć wynoszę rower z balkonu na klatkę i widzę moją żonę wijącą się po podłodze ze śmiechu, założyłem pedały jeden obok drugiego, na tym samym poziomie!
      • Gość: Sokal Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 81.26.13.* 18.05.07, 12:37
        Rozwaliłeś mnie na amen :)))) Dzięki za miłe zakończenie tygodnia :)))
        • krzysieg Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 16:42
          zaczynam sobie przypominać inne wesołe przypadki, jeszcze tu wrócę
    • tomek0672 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 10:27
      jedyne co udalo mi sie dokumentnie zepsuc to moje malzenstwo czego teraz po
      kilku latach zaluje nigdy nie wiadomo ile zla moze siedziec wdrugim czlowieku
    • Gość: zdolna Rura + domowa produkcja gazutrujacego IP: *.chello.pl 18.05.07, 10:31
      Witam, musze sie pochwalic swoja niszczycielska dzialalnoscia. W naszej rodzinie
      to juz legenda.
      1. ja w wieku 16 lat postanowilam naprawic spluczke(taka naciskowa) w toalecie
      bo sie mechanizm zacial. postanowilam odkrecic nakretke, a ze nie chciala sie
      ruszyc to wzielam potezna ''zabke'' i jeszcze zaparlam sie noga o sciane.
      Wyrwalam rure ze sciany i przy okazji zdemolowalam pol kibla. Byl to piatek
      wieczor hydraulicy przyjechali za obietnica flaszki. Nie chcieli uwierzyc ,zem
      ja tego zniszczenia dokonala. Rodzice jak wrocili za 2 dni tez nie mogli sie
      nadziwic.

      2. NA komunie mlodszego brata dotarlam z pewnego festiwalu z lekkim opoznieniem
      w niedziele rano. Rodzina udala sie do kosciola , a ja w ramach poczucia winy
      postanowilam wyszorowac toalete do czysta ( nie wiem co mnie naszlo , bo caly
      dom byl i tak wysprzatany) wlalam do muszli ace i cos mi glupiego naszlo i
      jeszcze dosypalam kreta. Buchnelo gazem , niestety stalam nad tym nieszczesnym
      kiblem i w efekcie przepalilo mi przelyk ( bo chmura oparow rabnela do gory) .
      Zasmrodzilam cale mieszkanie, udalo sie to jakos wywietrzyc zanim procesja
      wrocila z kosciola. Lekki smrodek pozostal,a ja przez 5 dni nic nie moglam jesc.
      Hmmmm.
      • tow.stalin Re: Rura + domowa produkcja gazutrujacego 18.05.07, 12:35
        gratuluje :)

        poamiętacie jak były modne takie miękkie nakładki na kierownice rowerów? będąc
        sprytny, wiedziałem gdzie mama trzyma skórę z lisa przeznaczoną na czapkę (taki
        piękny był komunizm). niewiele myśląc, obliczyłem obwód drążka kierownicy a
        następnie wyciąłem odpowiednią ilość skóry, którą zszyłem. dumny byłem z tego
        jak cholera, tylko mama nie podzielała mojego samozadowolenia - najpierw ze
        zdziwieniem spytała się mnie skąd miałem skórę, a potem dostałem lanie :)
    • Gość: Gotowaczka rybek ; Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:58
      Mialam "zaopiekować" sie rybkami brata, kiedy wyjechał... Mi było zimno, wiec
      uznalam, ze im również. Postanowilam włożyć grzałke do akwarium - tak zwyczajną
      grzałkę do gotowania wody pitnej. Dzwonek do drzwi - goście... W domu nikogo
      oprócz mnie nie bylo... Usiedliśmy się w pokoju obok, po okolo 2h gdy wyszli,
      wchodze do pokoju brata, a tam rybki na podlodze... Cześć dla nie "poznaki"
      odkupiłam - brat i tak zauważył :D Kilka dni demu kupilam łyżkę do lodów, taka
      "pstryk kulka" lecę pokazać domowiczą - i PSTRYK - pstrykadelko odpadło - hi hi,
      ani razu nie nalożyła lodow :D
      • Gość: ja Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:23
        Eksplodował termos z flakami w bagażniku samochodu uszkadzając instalację
        gazową,
        • wilfrid Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 11:32
          Rozkręcając (nieudolnie) laptopa uszkodziłem sterownik klawiatury (do wymiany),
          uszkodziłem też nagrywarkę CD.

          Kiedyś dawno otwierałem za szybko lodówkę, czy też machnąłem ręką, jak była
          otwarta - i na podłodze znalazło się kilkanaście jajek.

          Konkurujemy z żoną, kto więcej zepsuje:)
      • Gość: tralalalala Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:44
        ha, w psuciu jestem mistrzem!

        w mieszkaniu spaliłam już 3 gniazdka elektryczne. Zepsułam myszkę (kabelek), słuchawki (kabelek), mp3 (nie wiem co, ale fajnie zmieniała kolory zamiast działać), spaliłam 2x garnek z zupą. Jako dziecko często psułam rower - jak z niego schodziłam to automatycznie rzucalam na ziemię, od tego jeden z pedałów po pewnym czasie zaczynał uderzać w inna część roweru i rpzeszkadzać (gośno stukał), aż w końcu wszystko sie blokowało i trzeba było młotkiem odginać pedał. Nałogowo gubiłam scyzoryki dziadka. Mam talent do zawieszania komputera w najmniej spodziewanych sytuacjach (np. przychodzi klient z płytką CD i nagle CD nie czyta płyt, jak klient wychodzi - CD działa!).

        A moja szwagierka spaliła komputer: raz kartę graficzną, raz dysk, raz przedłużacz (odsuwamy kompa - a ty kabl się pali!), raz monitor (działał jak się drugi raz właczyło kompa - za pierwszym nigdy się nie właczył).
      • beat_2005 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 13:37
        ja w akcie pocieszenia po stracie ukochanego postanowiłam koleżance z
        mieszkania umyć akwarium i zmienić w nim wodę. woda była juz przegotowana tylko
        miał chlor opaść na dno, więc postanowiłam, ze jak już taka miła jestem to co
        będę rybce wody mineralnej żałować (żaden ze mnie sknerus). rybka się wodą
        mineralną udusiła, a ja spowodowałam, że koleżanka wróciła do swojego chłopaka
        twierdząc, że ta tragedia ich zbliżyła, bo to ich dziecko było wspólne ta rybka.

        :)))
        • Gość: ~m :) zegarek, właściwie zegarki.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:06
          W "młodzieńczym" wieku rodzice trzymali mnie raczej krótko- powroty do domu o
          konkretnej tej i tej godzinie itp... żebym mogła kontrolować czas Mama
          pożyczała mi swój zegarek (wczesne lata 80-te, więc każdy zegarek był raczej
          cenny)- jak już wiedziałam, że nie mam szans zdążyć wyciągałam "za bardzo"
          śrubkę, wracałam do domu i z największym zaskoczeniem odkrywałam, że widać
          zepsuty... raz się udało, za drugim razem boleśnie odczułam swój spryt...
    • Gość: bbb Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 12:13
      jestem matką i żoną z niemałym stażem, więć piekę, gotuję i robię wszystko w
      kuchni ale... jak się pieką placki na karpatkę, to mam zakaz wchodzenia do
      kuchni, bo na bank nie urosną!
    • Gość: daatka Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.05.07, 12:44
      Zepsułam dwa chomiki, na amen. Opiekowałam się nimi bardzo starannie, tylko nie
      pomyślałam, że chomiki do życia potrzebują wody...

      Nadal, po 20-latach mam wyrzuty sumienia
      • Gość: as [...] IP: *.icm.edu.pl 18.05.07, 13:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • eifl Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 13:46
          Hm, tego, że na Uniwersytecie Warszawskim pracują takie niedouczone buraki jak
          ty to się nie spodziewałem.
      • Gość: aa Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 217.96.126.* 18.05.07, 13:42
        moi rodzice potrafia zepsuc wszystko w komputerze i zawsze z grobowo powazna
        mina informuja mnie o ataku hakerow, zawirusowaniu etc. a potem sie okazuje, ze
        sami poprzestawiali co sie dalo i np. pasek startu maja nie normalnie na dole
        tylko z boku co ich kompletnie wybija z rytmu i nawet poczty nie potrafia
        sprawdzic. Ale ostatnie dwa razy, jeden z komputerem, jeden ze sprz3etem AGD
        byly chyba najlepsze: po powrocie z domku nad morzem, gdzie zabieraja swojego
        laptopa i tam korzystaja z lokalnej sieci, wrocili do domu i okazalo sie, ze
        internet nie dziala. Telefony do mnie, do brata, co dostawcy uslugi, tysiac
        razy sprawdzane co sie moglo stac w koncu wezwany za 50 zl fachowiec od
        skonfigurowania komputera, ktory podszedl i ... wlazyl kabel do modemu. Tysiac
        razy wczesniej pytalam czy wszystko podlaczone a oni daliby sie zabic za to, ze
        tak.

        A drugi raz to moja mama kupila sobie nawilzacz powietrza do sypialni i
        natychmiast pojechala go reklamowac bo "byl zepsuty". Mianowicie "woda
        zalewala mu silnik". Nie widzialam miny Pani ze sklepu jak tlumaczyla mojej
        mamie, ze woda wyplywa z pojemnika na podstawe gdzie jest rozbijana w pare
        wodna ktora nastepnie nawilza powietrze i ze zaden silnik nie jest zalewany, to
        tylko normalne dzialanie nawilzacza. Zaluje, ze tego nie widzialam.
        • Gość: Pioter Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 217.153.161.* 18.05.07, 13:57
          Ja kiedyś popsułem klamkę w wujka polonezie :( A były to czasy gdy polonez to było "coś".
    • Gość: IE Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 14:21
      Skasowałem przypadkiem pod Windows koledze katalog z projektem informatycznym.
      Jak się spostrzegliśmy to powiedziałem: spokojnie - jest w koszu.
      Następnie wszedłem w kosz i wykonałem standardową procedurę : wyczyść kosz.
      • Gość: a jamamsynka Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.vlan59.shrike.lubman.net.pl 18.05.07, 15:26
        moja siostra niedawno wprowadzała się do nowego mieszkania. Wnosząc z mężem
        kanapę podarła ją o barierkę w centralnym miejscu (dziura na 30 cm!). Kupiła
        nowy komputer - pierwszego dnia wirusy go zjadły, kupiła meble do dużego
        pokoju - o jeden mebel za dużo - nigdzie nie mogła go zmieścić a w sklepie nie
        chcieli poskręcanego przyjąć! No i niedawno pożyczyła mój aparat cyfrowy.
        Twierdzi, że działał, ale już nie działa, a naprawa przewyższa już jego
        wartość :)
    • Gość: hexe Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.icpnet.pl 18.05.07, 14:39
      Moja teściowa ma dar psucia. Jako że jest kobietą rozwiedzioną, za punkt honoru
      postawiła sobie samodzielne wykonywanie prac, które przeważnie wykonują
      mężczyźni. I tak udało jej się zalać sąsiadów (do samego parteru, bo woda
      leciała gdzieś szczelinami) w czasie naprawiania spłuczki, ponieważ nim
      zdemontowała ustrojstwo , zapomniała zakręcić głównego zaworu. W trakcie
      naprawiania klamki, zacięła się w pokoju i wydostała się stamtąd, przechodząc
      przez balkon sąsiada (całe szczęście , że miała klucze w pokoju). Oczywiście
      spaliła kilka czajników i garnków. Czyszcząc toaletę pomieszała kilka środków i
      efekt był podobny do tego opisanego powyżej, z tą różnicą, że jej się nic nie
      stało.
    • krzysieg Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 16:35
      była jakaś okazja już nie pamiętam jaka, postanowiłem zrobić żonie niespodziankę, zaciemniłem mieszkanie, rozsypałem płatki kwiatów na podłodze, włączyłem fajną muzyczkę, rozstawiłem świece, otworzyłem wino,nalałem wody do wanny. Żona wróciła z pracy wypiliśmy winko, wzieliśmy kąpiel, przeszliśmy do sypialni po jakimś czasie żona wyczuła dym wbiegamy do łazienki a tam wesoło pali się plastikowa spłuczka sedesowa, trochę improwizowałem z tym nastrojem nie miałem odpowiedniej ilości świeczek więc jedną długą świecę pociąłem na kilka mniejszych mocując je woskiem bezpośrednio do podłoża, ale nie żałuję!
      • krzysieg Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 16:59
        rozkręcam się :)
        kolega pracował w hurtowni sprzętu AGD początek lat 90, potajemnie wyjął z kartona odtwarzacz video i przyniósł do domu, ktoś kupił piwko, inny wypożyczył kasety z wypożyczalni i telewizor (stare rosyjskie się nie nadawały), typowa impreza tamtych lat, kabel zasilający od video ciągnął się w poprzek pokoju (gniazdka za segmentami)no i zahaczyłem połamał się uchwyt klapki, w pokoju sami fachowcy najpierw kleiliśmy (całe się wymazało), potem kolega wyciągnął lutownicę i pół przodu się stopiło, włożył to później do kartonu, nie wiem jaki był koniec bo go stamtąd wyrzucili za co innego :)
    • Gość: krejzi BA... żeby to raz ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 19:32
      -wylałam kawe na laptopa,

      - zespułam zelazko- poniewaz było lekko przypalone, potraktowałam je jakims
      super czyścicielem do rusztu (to i to przeciez soalenizna;) no i zeżarło mi
      całey teflon ;)

      - mieszkajac 2 dni u teściów (wtedy jeszcze niedoszłych) zrzucilam kubek na
      płytę ceramiczną kuchenki elektrycznej- koszt kilkaset zl..

      -podczas tej samej wizyty u niedoszłych teściów zepsułam rolete antywłamaniową
      i prawie spadł mi telewizor podczas scierania kurzy ,

      - u rodziców (swoich) przypaliłam palnikiem kuchenki kabel od czajnika
      elektrycznego,

      - mam kilka dziur w panelach (zawsze mi cos spadnie)

      - mogłabym tak wymieniac i wymieniac.....



    • olu87 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 22:14
      nie wiem, czy czajnik się liczy...:] w każdym razie u mnie w domu notorycznie
      trzeba wymieniać czajniki, bo ulegają spaleniu, choćby nie wiem w jak głośne
      gwizdki były zaopatrzone. Straszny jest ten moment, kiedy człowiek ogląda się za
      siebie, a tam całe mieszkanie w kłębach dymu. O stanie czajnika nie wspomnę. :/
      Mieliśmy niby kiedyś bezprzewodowy, ale jakoś się nie przyjął.
      • Gość: jaija Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.05.07, 23:24
        Kiedyś wyrwałam u kuzynki prysznic ze ściany, zaś notorycznie przytrafiają mi
        się drobne, acz upierdliwe i niezręczne sytuacje typu potłuczenie talerza czy
        kubka (oczywiście nie moich), zaś numerem jeden i gwoździem programu jest
        wylanie u kogoś gorącej herbaty na: a)siebie, b)obrus, c)spodnie, które dostało
        się do ubrania, gdyż zalało się swoje :/ zalewam dywany, koce, narzuty
        notorycznie płynami, które zazwyczaj ciężko schodzą, ale na szczęście ratuje je
        natychmiastowe wycieranie przezornie noszonymi przeze mnie chusteczkami. Mimo
        to nikt mnie jeszcze nie zabił i nawet bywam zapraszana :)
      • dansid Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 18.05.07, 23:28
        Mama mojego chłopaka kupiła sobie patelnię teflonową. Po 2 dniach przyjechała
        babcia w odwiedziny na kilka dni. Zostawili starszą kobietę samą w domu...a ta
        znalazła sobie zajęcie. Gdy wrócili oczy mieli na wierzchu. Babcia z dumą
        pokazywała wyczyszczoną patelnie na błysk...Po teflonie nie został nawet
        ślad...
    • Gość: zielona Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.such.nat.hnet.pl 19.05.07, 10:42
      mi sie kiedys udalo zlamać nóż na przyjęciu weselnym kuzynki ^^ sama nie wiem
      jakl, po prostu cos kroiłam i noż pękł na pół! :O
      • yvonne75 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 19.05.07, 18:54
        moj malzonek twierdzi ze wlasciwie wszystko czego sie nie da zjesc uda mi sie
        na pewno zepsuc.i wiecie co? samokrytycznie musze stwierdzic ze czesciowo ma
        racje...mam dar,po prostu.
    • Gość: taka Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.05.07, 21:32
      U dziadków w łazience zaplątał się sznureczek do lampki wiszącej przy lustrze.
      Jako że kilka lat już miałam, byłam nauczona, że paluszki trzyma się z dala od
      wszelkich urządzeń elektrycznych. Więc żeby było bezpiecznie znalazłam sobie...
      gwóźdź i zaczęłam nim gmerać przy lampce. Chwila grozy, włosy a'la młody
      Einstein i pretensje do rodziców, że jak mi już coś tłumaczą, to następnym
      razem może tak do końca.

      Ekspertem jeśli chodzi o psucie jest mój brat. Zaczął w młodym wieku, urywając
      główkę figurce małego Jezuska, którą oczywiście schował i jej dalszy los jest
      do tej pory nieznany.
    • Gość: milenka Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: 80.188.79.* 20.05.07, 13:01
      Zlamalam klucz do samochodu bedac w dlugiej trasie, odpalajac na stacji
      benzynowej (ech te nerwy...)
      • glublak Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 20.05.07, 15:30
        Zepsułem trzymadło do prysznica u teściów.
        Gdy bylem mały permanentnie łamałem igły gramofonowe [za kilkadziesiąt dolców w '80]
        spaliłem ojcu kondensatory do nowego wzmacniacza :D
        W pracy: w pracy zepsułem szybę oddzielającą reżyserkę od sali- zapaliłem [tak ze 2 kW] spota i
        zapomniałem że się szyba nagrzewa. teraz jest w pajączka.
        Zepsułem telefon żonie poprzez wymianę karty pamięci na większą- nie działają gry i nie można ich
        zainstalować.
        Więcej grzechów nie pamiętam :)
    • przylepka5 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 20.05.07, 17:40
      Zamknelam w opiekaczu kabel razem z kanapka, wysiadly korki w calym bloku.
      dobrze ze to nie ja tam mieszkalam :)))
    • przylepka5 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 20.05.07, 17:47
      PIROTOMANOW PROSZE O NIECZYTANIE
      zdarzylo mi sie rowniez podpalic choinke - byla sztuczna i Splonela calkowicie,
      razem z firanka :)) rodzice mi wybaczyli, bo milam wtedy kilka lat, poza tym
      chcialam tylko upiekszyc choinke i postawilam na nia zapalona swieczke -
      niestety zaraz sie przewrocila, i wierzcie mi ze dawno nie widzialam zeby cos
      tak szybko sie palilo jak ta choinka ;)))
    • ixtlilto Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 20.05.07, 21:44
      W środku nocy usiadłam za kierwnicą auta, które nagle stwierdziło, że dalej nie
      jedzie.
      Godzina pierwsza w nocy, park przy ulicy w okolicy średnio uczęszczanej...

      Gdy za kółkiem usiadł właściciel - auto nagle zapaliło :)))))))
    • lu30 Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć 20.05.07, 23:00
      kilka lat temu był popularny program big brother w czasie emisji zgasło swiatło
      w naszym mieszkaniu i u sasiadów obok a reszta bloku i osiedla miał.zeszli na
      parter do znajoego elektryka zeby pomógł naprawić.sąsiad elektryk stwierdził że
      to w transformatorze coś siadło i trzeba to iść sprawdzić i poszli. oczywiście
      w wielkiej tajemnic.zaczeli coś grzebać i nagle huk ,błysk i ciemność w całej
      naszej miejscowości łącznie z latarniami ulicznymi.żona elektryka przybiegła w
      ogromnej panice że ich zabiło i wystraszyła nas ogromnie. za chwile przyjechała
      policja, straż pożarna bo paliła sie wokół łaka.chłopaki wraz z sąsiadem
      wrócili za jakiś czas,część naszej miejscowości nie miała światła do południa
      następnego dnia. a plotki związane z brakiem światła to kradzieą drutów bo ktoś
      widział z balkonu,a druga wersja to ze chciano okraść miejscowych bogaczy.big
      brothera obejżeliśmy na powtórce po kilku dniach.
      • Gość: ewa Re: Awarie czyli co udało wam się zepsuć IP: *.dsl.club-internet.fr 20.05.07, 23:35
        ale jaja:-))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka