Gość: Jacek
IP: *.ppp.szeptel.net.pl
02.12.01, 16:51
Idą święta - pora na zajączka.
Zając raz wrócił z lasu z synkiem - zajączkiem i - mama-zającowa poczuła w jamie okropny smród.
Pytała oczywiście starego o przyczynę, ale ten najpierw migał się, że ma halucynacje węchowe, a
potem zabrał się i pokicał gdzieś. Więc na przesłuchanie wzięty został synek:
'Synku, co tak śmierdzi?'
'Mamo, nic nie śmierdzi.'
'Synku, ale ja też mam nos'.
'Ale tato zabronił mi mówić o tym'.
'Zajączku, tacie nic nie powiemy, a ty dostaniesz marchewkę'.
Synek po namyśle:
'No dobra, powiem. Szliśmy z tatą przez las i na polanie zza krzaków wyszedł niedźwiedź. Spytał taty
czy linieje. Tata że nie, skądże, dawno nie liniał. Wtedy niedźwiedź wziął tatę za uszy i podtarł sobie
dupę'.