Dodaj do ulubionych

Odzywki kelnerów

    • jarka63 Re: Odzywki kelnerów 28.06.07, 14:45
      Restauracja w Kadynach.Kelnerka na pytanie o skład sałatki odpowiada:
      "Eee, to taka tam...śmieciówa."
      • Gość: henió Re: Odzywki kelnerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:01
        To było ze trzydzieści lat temu w Żywcu na Floriańskiej w Krakowie.
        Dosiedliśmy się z kumplami do faceta już mocno wstawionego (nie było
        wolnych stolików). Był prywaciarzem - producentem krawatów.
        Facet do kelnera: - A sna pan Jeszeko?
        Kelner natychmiast: - Nie znam i nie chce znać.
    • Gość: owieczka Re: Odzywki kelnerów IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.07, 17:26
      moja koleżanka kiedyś wygrała w jakimś konkursie kupon do Pizza Hut, więc się
      tam wybrała z chłopakiem, a panienka obsługująca na całą restaurację: ,,oooo...
      talon na darmowe żarcie"
    • scand83 w Intercity:-) 29.06.07, 11:10
      Pan z Warsu ,który jeździ po pociągu z wózeczkiem na którym jest
      słynny "poczęstunek od spółki Intercity"(jedno malutkie ciasyteczko-coś w stylu
      bebe-jedno:-))) i do wyboru sok ,kawa lub herbata)wlał do kubeczka o pojemności
      o,15 tylko połowe wrzątku (na herbate).
      Na uprzejme pytanie "przepraszam ,czy może Pan wlać trochę więcej
      wody"(dosłownie,wlał DWA CENTYMETRY WRZATKU:))) on odpowiedział z twarzą
      pokerzysty: NIE MOGĘ.

      i poszedł.
    • obrobka_skrawaniem Re: Odzywki kelnerów 29.06.07, 21:03
      Kiedyś w Bilikowej Chacie w Tatrach zamówiliśmy herbatę dla 4 osób. Kelnerka
      przyniosła ok. 1-litrowy dzbanek z wrzątkiem, w którym pływała JEDNA torebka
      herbaty ekspresowej. Po naszej interwencji (długo nie rozumiała o co nam chodzi)
      przyniosła i dorzuciła jeszcze jedną torebkę.
      • uccello Re: Odzywki kelnerów 05.08.07, 16:31
        Mój kolega w zakopiańskiej restauracji, gdzie był z synami, zadał kelnerowi
        sakramentalne pytanie:
        -A co Pan by polecił?
        Na co padła równie sakramentalna odpowiedź:
        -No, nie wiem, wszystko jest dobre.
        -No , ale może jednak...
        Na co kelner, przestając z nudów kiwać się na obcasach i wpatrywać w sufit:
        - No, dobra- westchnał- to ( tu paluszek dotknął karty)to niech Pan weźmie, to
        jest prawdziwy Knorr!
    • melee Re: Odzywki kelnerów 06.08.07, 18:39
      w Spindlerowym Młynie w Czechach siedziałem z kumplem i jego przyszłą żoną w
      jednej z knajp. Znajomi są ekstremalnie skąpi, więc zamówili chleb ze smalcem i
      knedle , też ze smalcem. Kelner przyniósł rachunek i spytał ich, czy pasowało.
      Odparli niemrawie , że niezbyt, a ten w śmiech. W czółko się nie pukał, ale
      wyglądało na to,że miał na to ochotę .
    • Gość: patataj Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 22:10
      Prowadziłam parę lat temu restaurację i jak był "młyn" to
      wskakiwałam w strój kelnerski i obsługiwałam gości. Lato, nawał
      turystów, jeden z nich podchodzi do baru, bo chciał osobiście
      zobaczyć z bliska jakie piwko podajemy z beczki i stwierdził, że on
      chce koniecznie tutejsze, regionalne piwo. Patrząc na nalewaki
      poprosił o tyskie, a że było to w Lublinie, więc mu delikatnie
      sugeruję regionalną perłę - jesli chce zakosztowac smaków
      Lubelszczyzny:). Pan jednak stwierdził, że weźmie tyskie i z pełnym
      znastwem twierdził, że to marka z Lublina. Ja z uśmiechem :"Proszę
      uprzejmie". Na co gośc z sali : "Muszę panią zaprosić na szkolenie
      moich pracowników w kwestii marketingu".

      • Gość: patataj Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 22:26
        oj zjadło mi się "w" , znawstwem miało być:)
    • Gość: patataj Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 22:23
      a to zdarzenie z restauracji w Kazimierzu nad Wisłą. Moi znajomi
      poszli 7 osobową grupą na obiad. Jak zasiadali do stołu kelner na
      przywitanie poczęstował ich takim tekstem: "No dobrze, ale muszą
      państwo wiedzieć, że stoliki 7 osobowe są obsługiwane z dopłatą 20%
      od wysokości rachunku". Na co jeden z gości: "A niby dlaczego?"
      Kelner naburmuszony:"Bo wymaga to dodatkowej opłaty za serwis". No
      to my sobie siądziemy przy 2 stolikach i wtedy dopiero się pan
      nabiega".Nie nabiegał się przy nich, bo zjedli gdzie indziej.
    • Gość: Gosc Re: Odzywki kelnerów IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.08, 07:56
      Jak to w zyciu roznie bywa, raz na wozie raz pod wozem poznalam
      sytuacje z obu stron. Najpierw jako klientka. Do restauracji
      chodzilam rzadko, przodkow utytuowanych nie mialam ale naturalne
      wydawalo mi sie dawanie napiwkow. Moze to wynik pasji czytania;)
      Moja ulubiona restauracja byla "Meluzyna". Raz z powodu "jadla", dwa
      obslugi. Pracowal tam kilka lat temu kelner-cudo. Uprzejmy, zawsze
      pamietajacy o ulubionych przekaskach, zawsze polecajacy najswiezsze
      i najlepsze potrawy. Na pytanie co poleca odpowiadal np.: Ooo
      kucharz dzisiaj wspial sie na wyzyny sztuki kulinarnej, dzisiejsza
      poledwica w kurkach to niebo dla zmyslow, swiezutka, pachnaca i
      rozplywajaca sie w ustach ... i cala reszta w tym tonie. I zawsze
      wszystko sie zgadzalo. Nie trzeba bylo czekac na wymiane talerzy,
      czy kieliszkow. Widzial komu wina dolac i zawsze w odpowiednim
      momencie pytal o deser. Stol zawsze czysty, posprzatany, sama
      przyjemnosc. Usmiechniety, cieply, grzeczny, widzialny dokladnie
      wtedy gdy byl potrzebny... Czy wyobrazacie sobie by takiemu nie dac
      napiwku? I to duzego? Mam nadzieje ze ma sie dobrze On i jego
      rodzina.(Do tego stopnia obcy facet dla mnie, ze nie pamietam Jego
      imienia. Co swiadczy tylko i wylacznie o mnie).
      Zycie rzucilo mnie za ocean i z klientki przeistoczylam sie w
      obslugujaca. Najpierw kelnerke a pozniej barmanke.
      Nigdy w zyciu tak ciezko nie pracowalam. Nigdy w zyciu nie spotkalam
      tylu kretynow. Bylam wymagajaca klientka i teraz wiem co to "karma"
      za zycia. Najcudowniejsi klienci to bogaci-rozumni, srednio-zamozni,
      bogaci-brzydale;) (gdy kelnerka-barmanka ladna).
      Najwiekszym koszmarem jest praca w polskiej restauracji, mnostwo
      niecenzuralnych slow cisnie mi sie na usta gdy przypomne sobie
      klientele. Wyjatki chwalebne acz rzadkie potwierdzaja tylko
      regole ... Wyjatkowa plaga w okresie letnim byli tzw. nowoprzybyli.
      Poznawalo sie ich z daleka i unikalo jak ognia. Wiadomo bylo, ze:
      1. Glosni
      2. Bezczelni
      3. Wymagajacy obslugi w tzw. "podskokach"
      4. Nie daja centa napiwku.
      Co do placy, stawka minimalna. Tylko, ze okazuje sie, ze odliczaja
      za picie, zupe, itp. zalezy oczywiscie od knajpy.
      Wyplata co dwa tygodnie, np. 5 dni w tygodniu po 6 godzin, stawka 6
      $/godz.( np. tzw lunch time), platne co dwa tygodnie... Jakby nie
      liczac wychodzi teoretycznie 360$. Prawda? A wlasnie, ze gowno
      prawda! Po wszystkich odliczeniach czek oscylowal pomiedzy 280 a
      250. Na dwa tygodnie! Bo jest oczywiste, ze pensja jest tylko i
      wylacznie symbolicza a kelner/ka czy barman/ka zyja z napiwkow.
      Przykladow debilizmu totalnego klientow nie bede podawac. Nie w tym
      rzecz. Pracuje teraz jako barmanka w restauracji. Restauracja
      angielsko jezyczna ma wielu stalych klientow. Wiekszosc z nich
      lubie, bo sa sympatyczni, bo lubie ludzi. Ale mam dwie jednostki,
      ktorych nie trawie. I nie wazne czy zostawia mi napiwek czy nie,
      zarobie od pozostalych klientow, ktorych obsluze z przyjemnoscia.
      Ale tych dwuch dupkow z rozkosza zostawiam sobie na wyrafinowane,
      sarkastyczne, czasami zawoalowane a czasmai wprost docinki. Jeden to
      anglosas a drugi z pochodzenia niemiec. Nie do strawienia oboje,
      butni, chamscy i uwazajacy, ze wszystko im sie nalezy, a grzeczni
      byc nie musza. Wszystkich stalych klientow oczywiscie sie pamieta. I
      pamieta sie co pija. Zanim siada za barem juz maja swoje piwo czy
      drinka. Jak jedza to wiesz co lubia i co im polecic z tzw. "specials"
      codziennie nowych. Znasz ich sytuacje rodzinna, problemy. Kto ma
      udane zycie rodzinne a kto sie od miesiecy nie kocha z zona. Komu
      dziecko sie urodzi a ktorego pojdzie do szkoly. Kto jest samotny a
      kto lawiruje pomiedzy kochankami. Wyczuwasz nastroj, humor, czy mial
      dobry czy zly dzien. Czy chce pogadac czy posiedziec w milczeniu.
      Pracuje tam juz prawie rok i 90% to stali klienci. Jak sie czasami
      wkurze to mowie im by powiedzieli to samo co mi: zonie, dziewczynie,
      kochance...
      Biegasz usmiechnieta od ucha do ucha, nie masz czasu siku zrobic,
      nie mowiac o jedzeniu(kiedy ja ta zupe zjadlam co mi z czeku
      odliczyli? Srednia maja jakas czy co?)
      Nie pracuje sie na umowe o prace. Jak wkurzysz szefa to Cie zwolni...
      Idiota niemiec w co drugim zdaniu wtraca "liken zi diken", smiejac
      sie gardlowo (napisalam fonetycznie, bo ni w zab nie znam
      niemieckiego, ale sens juz mi dawno przekazano). Anglosas zada by mu
      w cenie jednego kieliszka lac najlepiej trzy ( debil totalny, za
      jego 10% wymeczonego napiwku bede ryzykowac utrate pracy!). Kazdy
      chce byc wyrozniany, obslugiwany expresowo, a jest ich ok 20 za
      barem i do tego 4 kelnerki do obslugi reszty restauracji. Czyli
      swoich klientow mam ok. 20 a robie i wydaje drinki dla dalszych 50
      do 150, w tym samym czasie (zalezy od dnia i tego jakiego rodzaju
      robimy imprezy). Dodajcie do tego 2 szefow z permanentna menopauza i
      skrytym alkoholizmem...
      Musisz byc jak barometr i wyczuwac zagrozenie z kazdej strony. Z
      innej beczki masz klientow, ktorzy Cie uwielbiaja, doceniaja i
      zostawiaja napiwek ponad 50% a czasami i 100%.
      Pomimo wielu gorzkich slow lubie swoja prace i lubie swoich klientow
      poniewaz w wiekszosci to naprawde sympatyczne jednostki :)
      I tylko w gwoli podsumowania:
      1. wiem na czym polega praca pielegniarki. (Na oddziale neurologii,
      na praktykach musialam myc z gowna pacjetow, sciany, i lozka!)-
      TERAZ PRACUJE CIEZEJ!
      2. po studiach spotkala mnie najgorsza z mozliwych klatw: "obys
      cudze dzieci uczyl" - bylam nauczycielka ! TERAZ PRACUJE CIEZEJ!
      3. w poczatkach emigracji pracowalam jako malarz pokojowy.
      TERAZ PRACUJE CIEZEJ!
      I wreszcie do brzegu. Napisalam to wszystko, poniewaz bardzo
      poruszyly mnie niektore wypowiedzi. Wiem, ze sa kelnerzy/ki,
      barmani/ki z cyklu "koszmar". Ok. Traficie na takiego to z
      uzasadnionych powodow oczywiscie nie zostawiajcie napiwka!
      Ale z drugiej strony to wytlumacze tak:
      Jak nie masz na napiwek, to kup butelke wodki i obsloz sie sam i pij
      w domu, a jak chcesz byc obslugiwany to za obsluge plac!
      I to by bylo na tyle.


      3.

      • 36krzysiek Re: Odzywki kelnerów 04.01.08, 14:00
        Konia z rzędem temu, kto wskaże mi lokal w Warszawie, w którym
        pracują kelnerzy. Kelner to zawód. Kiedyś kończyło się szkoły by nim
        zostać. Teraz w większości jest obsługa, studenci na dorobku. Nic
        nie mam przeciwko studentom, ale mogliby się postarać choć udawać,
        że mają pojęcie o tym co robią. Napiwek to nagroda za wyjątkową
        obsługę. Wyjątkowa obsługa nie polega na podaniu karty potem talerzy
        i proponowaniu specjalnego deseru. Między klientem a kelnerem przez
        duże K nawiązuje się kontakt. Chodziło się kiedyś do pana Zygmunta a
        nie do restauracji. Jedzenie jest sztuką, która wymaga oprawy. Jeśli
        jest inaczej mamy do czynienia z fast foodem.
      • Gość: croyance Re: Odzywki kelnerów IP: 86.29.151.* 04.01.08, 14:20
        E tam, wiekszosc knajp, ktore znam wlicza obsluge do rachunku -
        jesli obsluga jest do kitu, skresle sie ja z rachunku i tyle. Ale
        napiwku zostawiac juz nie trzeba.
    • bubster nie wiem czy to będzie na temat... 04.01.08, 20:23
      Poszłam z koleżanką na obiad. Ona zamówiła cały zestaw, ja tylko
      świeży sok z pomarańczy.
      Kelnerka przynosi mi sok z butelki.
      - Ale ja zamawiałam świeży…. – mówię zdziwiona. Kelnerka patrzy się
      na mnie nie rozumiejąc. Pokazuję jej kartę i mówię:
      - Macie państwo w karcie „świeżo wyciskany sok z pomarańczy”.
      Ona na to:
      - Tak, ale nie mamy wyciskarki…
    • Gość: Rea_Listka Re: Odzywki kelnerów IP: *.crk.metro.digiweb.ie 04.01.08, 22:30
      Co prawda temat traktuje o tekstach kelnerow, a nie o napiwkach (przepraszam za
      offtop;() ; ja daje napiwki, bo dlaczego nie? Zwlaszcza jesli jestem zadowolona
      z obslugi. Pani/pan jesli tylko jest mily, chetny do tzw pomocy to dlaczefo mam
      nie zostawic napiwku? Przewaznie jest to 10% kwoty...kazdy chc zyc...;)
      • non_logos Re: Odzywki kelnerów 06.01.08, 15:43
        MIAŁO BYĆ O ODZYWKACH KELNERÓW!!!!!!!A co do napiwków,jak obsługa
        jest miła to daje,a jak mnie wku..ają to nic nie daje, wolno mi
    • brettka Re: Odzywki kelnerów 19.01.08, 13:08
      knajpa funky jimmy w Wwie. bron Boze wejsc i usiasc na kanapach. od razu na
      powitanie kelnerka uprzejmie uprzedza, ze jak przyjdzie wieksza grupa to nalezy
      sie z tych kanap usunac ..
      chce sie momentalnie wyjsc i nawet nie tlumaczyc, ze twoja grupa przyjdzie
      troszke pozniej :/
      • Gość: GressBless Re: Odzywki kelnerów IP: *.chello.pl 19.01.08, 21:39
        przytrafiło się moim znajomym:
        - Poprosimy pierogi ruskie.
        - Dobrze, z czym?
        -(konsternacja) No, ruskie.
        - Ale z czym?
        ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka