la_felicja
10.05.25, 20:02
w restauracji
Siedziałam z panem koło 70-tki, szanownym, takim, któremu nie wypada zwrócić uwagi. Mój mąż poszedl do baru złożyć zamówienie.
Przy stoliku obok siedziała dziewczyna, na oko późna nastolatka. Kelner przyniósł jej porcję frytek i porcję lodów.
A mój towarzysz do niej z udawanym, teatralnym oburzeniem:
- Frytki i lody??? Frytki i lody??? I ty masz zamiar to wszystko zjeść??? I taka jesteś szczupła?
Zamurowało mnie na takie chamstwo, dziewczynę zresztą też. To była jakaś naprawdę grzeczna nastolatka, bo tylko wybąkała, że tylko lody są dla niej, a frytki dla koleżanki. I rzeczywiście, jej koleżanka zaraz się pojawiła (prawdopodobnie wróciła z WC) i zaczęła jeść te frytki.
A dziaders dalej swoje, jak to one powinny się cieszyć modością, że tak mogą jeść, co tylko chcą, bo on jakby to zjadł toby zaraz utył itd...
Jak byście się zachowały w takiej sytuacji?
Ja myślałam, że się pod ziemię zapadnę. Próbowałam tylko posłać tej dziewczynie przepraszające spojrzenie i wyartykułować bez głosu "So sorry" - a i tak się bałam, że dziad się obrazi, jeśli zauważy, że przepraszam w jego imieniu
Bo on zapewne myślał, że jest taki uroczy i rozkoszny i ona powinna być zachwycona...