Dodaj do ulubionych

Odzywki kelnerów

IP: *.187.224.13.ip.airbites.pl 24.06.07, 19:32
Znacie takie przypadki, gdzie kelner rzuca tekstem zupełnie nie na miejscu w
jego zawodzie? :) Ostatnio spotkały mnie dwa takie przypadki, na szczęście nie
osobiście, byłem tylko obserwatorem :))

1. Zajazd "Sponti" przy Zakopiance w okolicach Rabki - wchodzę do lokalu,
przede mną weszła grupa kilku kobiet w wieku balzakowskim. Panie skierowały
się prosto do ogródka, do którego trzeba przejść przez cały lokal. Stojący za
barem kelner woła do nich "ciekawe, kto wam tam będzie nosił"
no comments :)

2. Eleganckie przyjęcie w jednym z najdroższych hoteli w Katowicach.
Towarzystwo przy stole już wesołe, ale wszystko w normie, powiedzmy po dwóch
drinkach. Kelnerzy przynoszą kawę, wszystkie filiżanki wypełnione mniej niż do
połowy. Jeden z gości rzuca żartem: "co? wody wam zabrakło?" :) Kelner z
naburmuszoną miną mruczy pod nosem: "zabrakło, mineralny se dolyj"

:)

Obserwuj wątek
    • Gość: Morales wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.acn.waw.pl 24.06.07, 19:44
      Dziwny zwyczaj - dopłacać do już zapłaconego. Sam napiwki daje ale raczej z presji obyczaju niż ze szczodrości.
      • Gość: jedzący Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 20:26
        Kiedys przy zamawianu potrawy kelner wyskoczył do mnie z tekstem "Ja bym tego
        nie jadł" Więc grzecznie zamknąłem kartę menu i zmieniłem lokal.
        • Gość: T-Driver Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 14:24
          A ja akurat przeważnie się pytam co Pan/Pani (do kelnera) by dzisiaj zjadła -
          kelner jest blisko kuchni i wie co warto a czego nie.
          • ixtlilto Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 19:53
            Heh...
            Kelner zaproponuje ci:
            - jedno z najdroższych dań w karcie
            - danie, które nie zchodzi a jest w zapasie, więc trzeba się go pozbyć
            - danie czasochłonne aby wkurzyć kucharza
            ...chyba że jesteś stałym klientem, to wtedy faktyycznie kelner poleci ci
            najświeższe danie :)
            • tetlian To co zwykle 25.06.07, 20:58
              Do koleżanki, która pierwszy raz była w pewnej restauracji kelner powiedział:

              - Podać to co zwykle?

              Zamurowało ją :)
              • Gość: braat1 Re: To co zwykle IP: *.centertel.pl 26.06.07, 09:49
                > Do koleżanki, która pierwszy raz była w pewnej restauracji kelner powiedział:
                >
                > - Podać to co zwykle?
                >
                > Zamurowało ją :)

                Pewnie chodzilo mu o to co zwykle on podaje :)
            • Gość: papryczka a czy ktos z Państwa kiedykolwiek pracowal... IP: 193.178.143.* 26.06.07, 10:28
              w tym zawodzie?
              to nie jest takie chop siup! zapraszam na 1 dzien pracy do jakiejs warszawskiej
              restauracji! a potem sobie podyskutujemy!!

              pzdr
              • kiniox Re: a czy ktos z Państwa kiedykolwiek pracowal... 26.06.07, 15:23
                No, na przykład w pewnym warszawskim hotelu, w samym środku miasta, kelner na
                weselu wyjął mi kieliszek szampana z ręki. Na mój protest, że jeszcze nie
                skończyłam, odpowiedział "to niech się pani pospieszy". Żebym chociaż pijana
                była, ale to był początek wesela i powitalna lampka szampana. Argument -
                najpierw popracuj, a potem podyskutujemy jest zabawny. Kelnerowi się płaci za
                tę pracę.
              • ixtlilto Re: a czy ktos z Państwa kiedykolwiek pracowal... 27.06.07, 18:03
                Tak, pracowałam.
                I te odpowiedzi które napisałam sa prawdziwe; nie twierdzę, że zawsze tak
                odpowiadaliśmy klientom, ale czasem np trzeba było "popchnąć" łososia, lub
                jakiś deser... więc polecaliśmy to każdemu.
          • Gość: bogo40@gazeta.pl Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.1-85.cust.bluewin.ch 26.06.07, 00:40
            czesciej proponuje sie to co maja kucharze w nadmiarze .raczej nigdy nie sa to
            propozycje kelnerek.. no cóz.jest to inny system..
        • lehoo Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 16:58
          Goleniów, gdzieś ze 30 lat twmu, pora późna, w knajpie.
          (J) (Ja) -Dobry wieczór
          (K) (Kelner) - Dobry wieczór
          (J) - Co można dostać na gorąco ?
          (K) - Jest mielony, ale nie polecam...
        • larson41 Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 27.06.07, 15:32
          chcial oszczedzic sefom wizyty sanepidu???????????????
      • Gość: facet Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.aster.pl 24.06.07, 23:48
        Z napiwkami mam podobnie - daję, choć czasem są doliczane przecież do rachunku.
        A w kwestii formalnej: ja za swoją pracę nie dostaję napiwków, tylko pensję.
        Podejrzewam, że kelner też ma umowę o pracę.
        Skąd się wziął ten zwyczaj? Z Ameryki?
        • Gość: braat1 Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.centertel.pl 25.06.07, 07:47
          Nie wiem czy zwyczaj ten jest ze stanow. Ale wiem, ze w stanach stawka
          minimalna dla kelnerow jest np 2$/h a we wszystkich innych zawodach 5$/h
          (stawki z sufitu, chodzi mi o proporcje). Oni tam poprostu zakladaja z gory, ze
          kelner bedzie zyl z napiwkow, dlatego napiwki sa tam oczywiste.
          • janurper Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 17:53
            Jezeli chodzi o zwyczaje dawania napiwkow to chyba jednak to
            przyszlo z Ameryki,ale jezeli sobie przypominanacie w Angli
            ten zwyczaj tez obowiazywal od b. dawna.Jezeli chodzi o place
            to jest tzw. minimum ktore okresla Labor Department w Waszyngtonie.
            Nie wiem ile jest teraz (cos ponad 6 $),takze kelner nie moze
            zarabiac mniej.Natomiast napiwki sa w wysokosci 15% od rachunku.
            Pozdrowienia z Florydy
            Janusz
            • Gość: Bartek Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.com 25.06.07, 18:26
              Jest minimum - zgadza się - w zależności od stanu wynosi około 6$/h, ale faktem są też zarobki kelnerów na poziomie 2,5-3$/h - przynajmniej tych pracujących w restaruracjach w kasynach w Atlantic City (popularnym kurorcie pracy nie tylko Polskich studentów w ramach programów typu Work&Travel)...Kolega tygodniowo zarabiał w Showboat 100$ z tytułu wypracowanych godzin i około 800-1200$ z tytułu napiwków (już po odjęciu 10-15% dla busserów - pomocników kelnerów, którzy nakrywają stolik i pytają klientów co podać z napojów). To było w wakacje 2003.
            • przypadek Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 20:37
              Owszem jest prawne minimum w okolicach koło 6$, ale zwykle nie dotyczy ono
              właśnie kelnerów, bo w stanach jest przyjęte że kelnerowi daje się napiwek i
              przychodząc do restauracji każdy sobie wlicza to w koszt posiłku.
            • Gość: Joanna Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.07, 01:04
              no niestety, ale jak poczytasz sobie dokładnie, to zobaczysz ze jest wyraznie
              napisane: minimalna stawka X, minimalna stawka wynagrodzenia przy napiwkach Y.
              (Y rowna sie ok 1/2 X). bo tam masz na umowie o prace czy wynagrodzenie to
              takze napiwki czy nie.
            • Gość: lalapaskuda Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.mofnet.gov.pl 26.06.07, 12:14
              6$ ? hehe gdzie i kiedy
              pracowałam ponad rok w stanach jako kelnerka i normą było 2,5 $ na godzinę-
              zakładali że twoim zarobkiem są napiwki a te 2,5 to za to że jestes jak nie ma
              ruchu. uwierz mi nikt nie narzekał bo knajpa dobra, ludzie w porządku a ci,
              którzy nie dawali napiwków to mniejszość pośród klientów- niestety -kłoci się
              to z moimi poglądami napiwków najczęsciej nie dawali afroamerykanie, ale było
              tez paru którzy jak juz dawali to więcej niz przeciętni. a co do pracy- w życiu
              nie pracowałam tak cięzko- nogi ci odpadają, ręce opadają a oczy dookoła głowy-
              bo jak klient myknie to kelnerka płaci jego rachunek-a czasami bywał duży. ale
              dałam radę, pieniądz kosiłam i cholercia mogłam zostać a je sierotka patriotka
              wróciłam.
              ale teraz zawsze- no chyba że kelner naprawde olewa sprawę -daje napiwki i tego
              nauczyłam moją rodzinę- za granicą to niezły kawałek chleba ale w polsce- tylko
              cięzka praca.
          • hobbitfrodo Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 26.06.07, 09:43

            stawka dla kelnerów zależy od stanu ale jest to na pewno powyżej $5 (tam gdzie
            pracowałam minimum było $5,25), natomiast jeśli klient jest zadowolony z obsługi
            napiwki są faktycznie spore, taka tam kultura...
          • Gość: jacek226315 Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.proxy.aol.com 04.01.08, 02:56
            w Stanach nie musisz wcale dawac napiwku ale pod warunkiem ,ze drugi
            raz do tej samej restauracji nie wejdziesz
        • Gość: eter Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.autocom.pl 25.06.07, 16:30
          tak, ale podstawa kelnera to w wiekszosci wypadków 3zł, zarabia na napiwkach jak jest dobry i klienci zadowoleni.Tak. Z ameryki
        • Gość: sprzedawca_butow A jak mnie wkurza dawanie napiwków w restauracji!! IP: *.range86-147.btcentralplus.com 26.06.07, 21:08
          Pracuje w b. duzym sklepie z butami. Przecietnie 5 razy musze leciec na
          pierwsze lub drugie pietro naszych magazynow, zeby znalezc rozmiar, model, inny
          model gdy nie ma tego, ktory spodobal sie klientowi. Czasem klient poprosi o
          rozmiar i bierze, czasem przymierzy z dziesiec par butow i wezmie a czasem
          przymierzy 15 i mowi, ze wroci pozniej. Schyl sie, pomoz zalozyc buty, pomoz
          zdjac, zmierz "pachnace" stopki szanownego klienta i z usmiechem na twarzy
          polataj sobie po schodach. To naprawde ciezka praca. Ja tez jestem caly dzien
          na nogach i naslucham sie fochow i narzekan. Tylko ze ja dostaje napiwki okolo
          5 razy do roku.
        • Gość: jacek226315 Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.proxy.aol.com 04.01.08, 02:46
          facet napisal: >skad sie wzial ten zwyczaj ?Z Amaeryki?
          Prawdopodobnie masz racje.,Kelnerzy raczej nie zarabiaja wiele /sa
          takie restauracje w ktorych kelner zyje li tylko z napiwku/.Przyjelo
          sie ze daje sie 15% procent wartosci rachunku ,a i tak kelner musi
          sie z tego rozliczac przy wypelnianiu taksu raz na rok
      • leech3 wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd 25.06.07, 11:52
        Wolałbyś mieć napiwki w cenie ?
        A tak oceniasz pracę kelnera i samemu uznajesz czy i ile napiwku mu sie należy.
        Ten system działa motywującą na kelnerów, bo po cześci zostajesz jego
        pracodawcą (oceniasz jego pracę i dajesz za to honorarium).
        • Gość: gosc Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.waw.cdp.pl 25.06.07, 15:00
          we Włoszech napiwki są wyszczególnione na rachunku. Przeważnie jest to 1 EUR
          • Gość: gosc Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.waw.cdp.pl 25.06.07, 15:01
            małe sprostowanie - 1 EUR od osoby
            • Gość: italian Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.cst.tpsa.pl 25.06.07, 15:05
              nie 1 euro, tylko % ceny. i jest to zwykle jednak więcej niż 1 euro, chyba ze
              kupujesz hamburgera w budce na plaży.
              • Gość: gosc Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.fastres.net 25.06.07, 17:36
                > nie 1 euro, tylko % ceny. i jest to zwykle jednak więcej niż 1 euro, chyba ze
                > kupujesz hamburgera w budce na plaży.

                Ty chyba nigdy we Wloszech nie byles. Zwykle jest 1 - 1.50 euro tzw. "coperto".
                Jak nie sie na czyms nie znasz, to sie nie wypowiadaj.
                • Gość: italian Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.chello.pl 25.06.07, 21:45
                  bylem owszem, nie raz. to ty nie wprowadzaj w błąd ludzi. ktoś ci jeszcze
                  uwierzy, przygotuje sobie 1 euro i będzie wstyd.
                • Gość: amoitalia Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.modem.umcs.lublin.pl 25.06.07, 22:06
                  We Włoszech nie ma zwyczaju dawania napiwków, przynajmniej w restauracjach
                  średniej klasy. 'Coperto' oznacza nakrycie - za wspomniane 1 euro wypiorą obrus
                  i serwetki (we Włoszech są materiałowe) po Twoim posiłku.;)
                • Gość: Tommy Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: 212.85.12.* 26.06.07, 14:24
                  Kelner biega jako twoj slugus,przynosi ci wszystko pod nos,dba zeby twoja dupa
                  mogla wkoncu odpoczac po ciezkiej pracy,i zebys dostal na czas co
                  chcesz,dostaje zawsze minimalna stawke placowa lub nawet ponizej tego.Wiec
                  napiwki wynagradzaja poczesci trudy pracy,a w takiej restautacji przewija sie
                  mnostwo dziwakow,musi to znosic,i psycha siada po czasie...
                  • Gość: judith79 Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.spray.net.pl 27.06.07, 16:40
                    a w takiej restautacji przewija sie
                    > mnostwo dziwakow,musi to znosic,i psycha siada po czasie...
                    to samo mozan powiedziec o pracy ekspedientek, dajesz napiwek kasjerce w
                    markecie?
                  • Gość: frizz Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków - błąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:04
                    ja tez mam ciezka prace i musze sie uzerac z freakami dla ktorych musze byc
                    mila i nikt mi za to napiwkow nie daje..napiwki to fajny zwyczaj ale nie
                    wpadajmy w paranoje, w koncu pensje dostaja i za darmo nie pracuja.. dla mnie
                    raczej to "nagroda" od klienta, za to ze zostal dobrze osluzony.. daje jak
                    uwazam ze sie nalezy
      • Gość: snow Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 13:07
        Ja też uważam to za zbędne. W końcu dostają pensje. Gdyby mnie było stać i
        obsługa byłaby wyjątkowo miła, to nie skąpił bym grosza. Na razie mnie nie
        stać, więc w dawanie napiwków się nie bawię. Natomiast jak obsługa jest
        nieprzyjemna, to z knajpy wychodzę. Knajp, kawiarni, itp. nie brakuje.
        • Gość: Ja Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: 62.140.211.* 25.06.07, 13:26
          W niektórych knajpach kelnerzy są zatrudnieni na umowach, owszem, ale po 3 zł
          za h, co w systemach zmianowych daje np. 400 zł na miesiąc. Nadal uważasz, że
          można za to wyżyć? Wiem, co mówię. Byłam w takiej knajpie managerką.

          • Gość: klient Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 15:25
            Jak się nie opłaca to niech się zwolnią.
            Ale pewnie się opłaca skoro pracuja za kilka oficjalnych stówek.
            • Gość: enskw Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 15:32
              pierwszych parę minut z filmu "reservoir dogs" polecam. chyba przejechano tam
              cały temat i wszystkie argumenty :) Jak to zwykle - tarantinowskie dialogi :)
              • Gość: acototak Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.chello.pl 25.06.07, 15:41
                racja :)
        • Gość: bohuslav a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: 193.164.157.* 25.06.07, 14:37
          na napiwki skąpisz, ale na zamawianie dań to już cię stać? nie stać cię na
          napiwki - kupuj żarcie w biedronce!
          • Gość: Anna Kraska Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 17:34
            Gość portalu: bohuslav napisał(a):

            > na napiwki skąpisz, ale na zamawianie dań to już cię stać? nie stać cię na
            > napiwki - kupuj żarcie w biedronce

            Gó.. ci do tego, dlaczego się nie daje napiwków, a żarcie w "biedronce" to
            sobie sam kupuj. Ja, owszem, od czasu do czasu jadam posiłki w restauracji, i
            chociaż stać mnie na napiwki uważam za niemoralne oczekiwanie ich w wysokości
            całodniowych zarobków np. pielęgniarki. Skoro za rodzinny obiad płacę ok. 300
            zł to te 15% jest zbyt wysoka kwotą dla kogoś, kto mi tylko to jedzenie podał.
            A jesli policzyć ile osób obsługuje - zarabia więcej ode mnie.
            • stasi1 Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? 25.06.07, 18:30
              co do tych pielęgniarek to z ich zarobkami to nie jest tak źle. Czasami moga
              sobie dorobić na prywatnych dyżurach. Stawka za noc wynosiła tak 5 lat temu
              200zł. Polegało to na tym że pielęgniarka przysuwała sobie fotel i spała obok
              pacjęntki. Przy odrobinie szczęścia mogła przespać całą noc i tylko rano umyć
              pacjęta(Pacjenta z prywatną pielęgniarką nie umyją już te z oddziału więc jak
              takiej pielęgniarce nie chce się go umyć to zostaje brudny)
              >
              > Gó.. ci do tego, dlaczego się nie daje napiwków, a żarcie w "biedronce" to
              > sobie sam kupuj. Ja, owszem, od czasu do czasu jadam posiłki w restauracji, i
              > chociaż stać mnie na napiwki uważam za niemoralne oczekiwanie ich w wysokości
              > całodniowych zarobków np. pielęgniarki. Skoro za rodzinny obiad płacę ok. 300
              > zł to te 15% jest zbyt wysoka kwotą dla kogoś, kto mi tylko to jedzenie
              podał.
              > A jesli policzyć ile osób obsługuje - zarabia więcej ode mnie.
            • Gość: Bohuslav typowa nowobogacka IP: *.chello.pl 25.06.07, 18:32
              A moralne jest twoim zdaniem zeżreć w jeden wieczór za równowartość TYGODNIOWYCH
              zarobków pielęgniarki? Tu jakoś nie masz wyrzutów sumienia, nie? Ale najłatwiej
              wyjmować z kieszeni biednym studentom dorabiającym w knajpach. Jesteś typowym
              przykładem pazernego, nowobogackiego Polaka, który sam sobie nie żałuje, ale
              innych chętnie poucza o moralności, oszczędności i stylu życia. Żal mi cię!
              • obrobka_skrawaniem Re: typowa nowobogacka 25.06.07, 18:40
                Gość portalu: Bohuslav napisał(a):
                > Ale najłatwiej
                > wyjmować z kieszeni biednym studentom dorabiającym w knajpach.

                No już nie przesadzaj! Ona nie wyjmuje nikomu nic z kieszeni, po prostu nie
                wkłada do tej kieszeni. A z tymi biednymi studentami, to już nas nie wzruszaj!
              • jolunia01 Re: typowa nowobogacka 25.06.07, 23:15
                Gość portalu: Bohuslav napisał(a):

                > A moralne jest twoim zdaniem zeżreć w jeden wieczór za
                > równowartość TYGODNIOWYCH zarobków pielęgniarki? Tu jakoś nie masz
                > wyrzutów sumienia, nie?

                Jak, baranie, piszesz to do Pani, która uważała oczekiwania co do napiwków za
                zbyt wysokie, to przeczytaj jeszcze raz - to był obiad dla całej rodziny: 4 czy
                5 osób. Może to akurat jakieś święto rodzinne było? Nie pisała, że jada tak co
                dzień. Powtórzę, tłumoku: jada, a nie żre.

                > Ale najłatwiej wyjmować z kieszeni biednym studentom dorabiającym
                > w knajpach. Jesteś typowym przykładem pazernego, nowobogackiego Polaka,
                > który sam sobie nie żałuje, ale innych chętnie poucza o moralności,
                > oszczędności i stylu życia. Żal mi cię!

                A mnie ciebie nie żal. Jesteś typowym przykładem agresywnego chama, który nie
                wiedząc niczego o rozmówcy od razu go wyzywa. Skąd wiesz, że dla tej Pani nie
                były to kilkudniowe dochody? Skąd wniosek, że jest pazerna - nie pisała,że
                zjadła 3 porcje. A czy nowobogacka - może to rodzinna tradycja, że od czasu do
                czasu jada się w restauracjach. Może ona po prostu woli wydać na obiad w
                restauracji niż "modnie" i "po amerykańsku" sterczeć w dymie palącego się
                mięcha i popijać piwo z butelki.
                A co do wyciagania z cudzej kieszeni - każdy sądzi według siebie.
                • Gość: jacek226315 Re: typowa nowobogacka IP: *.nwrknj.east.verizon.net 04.01.08, 20:17
                  jolunia01 sluchaj, przyjezdzaja potem tacy Polacy jak Ty do Stanow i
                  mamy potem taka opinie jaka mamy.Pamietam na wystepie V.Villas w NY
                  kiedy na przerwie przy barze barmani dziwili sie ,ze polacy nie daja
                  napiwkow. Nie wiem ile zarabiaja kelnerzy czy barmani w Polsce w
                  Stanach przewaznie zdani sa na napiwki bo z pensji by im nie
                  starczylo na funt fasoli.
              • Gość: martyna Re: typowa nowobogacka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 10:36
                ja nie jestem nowobogacka mam 23 lata zarabiam na siebie studiuje i jak chce
                jem obiad za 300pln i nie uwazam zeby napiwek w kwocie 15% byl zasadny, jak
                moge zostawiam koncowke do dziesietnych. bez przesady, jakby tak mialo byc
                bylabym kelnerką/ a nie jestem.
              • mister1 5 zlotych 28.06.07, 08:54
                zjedzenie w dobrej ( a przy okazji drogiej) restauracji nie ma nic wspolnego z
                moralnoscia - czy z uwagi na niskie zarobki sklepowej czy pielegniarki mam jesc
                w garkuchni Armii Zbawienia ? jesli jestem z jedzenia zadowolony, daje napiwek,
                przy niewielkim rachunku zazwyczaj 5 zlotych.
            • Gość: Justyna Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: 83.141.66.* 26.06.07, 16:56
              To zmien prace i zostan kelnerka jak cie tak drazni, ze zarabia wiecej od
              ciebie. Moze wtedy bedziesz dawala napiwki w restauracjach. Ps. nie, nie jestem
              kelnerka.
              • Gość: Justyna Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: 83.141.66.* 26.06.07, 16:58
                Sorry, moj poprzedni post byl do Anny, cos sie drzewko poprzestawialo.
              • obrobka_skrawaniem Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? 26.06.07, 17:53
                A mnie drażni, że ta część ich dochodów nie jest opodatkowana. Dlaczego ja muszę
                płacić podatki od każdej zarobionej złotówki (i nie tylko złotówki), a oni nie?
                Przecież to jest szara strefa!
          • Gość: frizz Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:07
            nie chodzi o "stac" czy "nie stac", daje napiwki jak uwazam ze sie naleza.. jak
            mi wredna baba podaje talerz z "Misiowym" "Prosze!", to moze zaplacic za obiad
            300 zł. a napiwku nie dam
          • Gość: aqwa0109 Re: a na żarcie w knajpie to cię stać? IP: *.leed.cable.ntl.com 06.01.08, 01:05
            tematem tego forum było"odzywki kelnerów"i nawet na początku był
            ciekawy ale wszystko idzie schrzanić,zanudzacie.przez takich jak wy
            większość forum jest spieprzona,zastanawiam się dlaczego,może i wy
            się zastanowicie??.....pozdrawiam
        • pronovia Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 17:53
          Jak cię stać na wejście do knajpy, to cię stać też na 10% napiwku. A jak
          żyłujesz, to może lepiej zjeśc hamburgera z budki
          • Gość: A. Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.acn.waw.pl 25.06.07, 21:27
            Ej, no błagam, co to za wypowiedź? Jak mam ochotę to idę do restauracji, jak ma
            ochotę, kupuję sobie g...wno w papierku, jak mam ochotę to daję napiwek. Nikomu
            nic do tego czy mnie stać na to.
            Skoro Cię stać na internet, to stać Cię też na to, żeby rozdawać ludziom na
            ulicy po 2 zł. Dlaczego tego nie robisz? Nie masz ochoty?
      • switonemsi Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 14:12
        Zależy od zwyczajów. W niektórych krajach to normalne. Jakbym miał dużo
        pieniedzy, tobym mógł dawać napiwki... ale jeśli ceny i tak powalają na kolana,
        to napiwków się nie daje...
        • Gość: dzida Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.t8.ds.pwr.wroc.pl 26.06.07, 13:20
          Pracuje w restauracji i nic tak nie irytuje jak ktos przychodzi, wydaje ciezka
          kase na posilek i nie zostawi napiwku(chyba ze faktycznie obsluga fatalna no to
          wtedy nie ma powodow zeby daqwac napiwki wysokie), wg. mnie swiadczy to o
          buractwie i nikt mnie nie przekona, bo niby jak kogos stac na wydanie 200-300,
          ale juz na napiwek 10 zl nie to inaczej jak buractwem tego nazwac nie mozna .
          Powiem tez ze nie chodzi o napiwki po 10 %, bo takich nikt nie daje ( i wg. mnie
          to juz przesada chyba ze ktos chce dac to ok;), ale wystarczy 3-4 zl. Stawki
          zazwyczaj sa od 5-6 zl/h. A zwyczaj napiwkow nie pochodzi z ameryki tylko z
          krajow arabskich, gdzie istnieje tzw. bakshish i jego wysokosc wynosi zazwyczaj
          okolo 10% rachunku.
          • maith Kiedyś przeczytałam artykuł 06.08.07, 23:20
            Kiedyś przeczytałam artykuł, w którym wypowiadała się studentka pracująca jako
            kelnerka. Powiedziała, że ona wie, jak to jest, dlatego jak sama trafia na 2
            stronę barykady, to zawsze daje choćby 2 zł napiwku. Że to nie musi być dużo,
            ale jak się nie dostanie nic, to to jest przykre.
            I ja to sobie zapamiętałam, dlatego jak nawet czasem płacimy kartą (i nie da się
            dać napiwku), to zawsze szukam jeszcze dodatkowo tych paru złotych w portfelu.
            • clooney_g Re: Kiedyś przeczytałam artykuł 03.01.08, 21:35
              Powiedzial, bym paznokci nie obgryzal.
              Cham.
      • przypadek Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 14:20
        Też tak myślałem dopóki nie pojechałem do Stanów. Tam jest normą, że kelner
        dostaje 10% (ma na tę okazję niższą stawkę, jak ktoś napisał) i rzeczywiście
        jest zmotywowany do lepszej pracy dla klientów od których dostaje napiwek. Odtąd
        zazwyczaj daję, oczywiście o ile jest pełna obsługa kelnerska. W zdumienie
        wprawiają mnie natomiast słoiczki przy kasach w niektórych barach/sklepach (i
        nie chodzi o te gdzie jest barman) z napisem "NAPIWKI", bo tam naprawde nie wiem
        za co mialbym zostawic napiwek.
        • Gość: kaatrin Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.statestreet.com 25.06.07, 15:33
          w Stanach daje sie minimum 15% (teraz).
          • Gość: Joanna Napiwki w Stanach (i w Kanadzie) IP: *.yamana.com 25.06.07, 21:56
            Wysokosc napiwkow w Stanach (i w Kanadzie) zalezy od podatku wyliczonego na
            rachunku; daje sie od 10% do 15%. W NY - podwojna wartosc podatku.
            • aiczka Re: Napiwki w Stanach (i w Kanadzie) 26.06.07, 22:27
              > Wysokosc napiwkow w Stanach (i w Kanadzie) zalezy od podatku wyliczonego na
              > rachunku; daje sie od 10% do 15%
              A tam gdzie bylam zwykle bylo napisane w karcie, ile należy sobie (minimalnie)
              do rachunku doliczyć.
              • Gość: hilly_billy Re: Napiwki w Stanach (i w Kanadzie) IP: *.dyn.optonline.net 27.06.07, 17:38
                aiczka napisała:

                > A tam gdzie bylam zwykle bylo napisane w karcie, ile należy sobie (minimalnie)
                > do rachunku doliczyć.

                to jakas mordownia musiala byc, albo fast food dla turystow z bloku wschodniego.
      • Gość: krzyzak Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków IP: *.jgora.dialog.net.pl 25.06.07, 15:24
        daję napiwki, ale tylko za granicą, gdzie obsługa jest porządna - bo niby z
        jakiej racji mam dawać napiwek w Polsce, gdzie po wejściu do knajpy to ja muszę
        podejść do baru, zamówić piwo, sam je sobie zanieść a kelner jedyne co to
        łaskawie czasem pusta szklankę zabierze; w takiej sytuacji nie widzę żadnego
        sensu w dawaniu mu dodatkowych pieniędzy
        • przypadek Re: wkurza mnie zwyczaj dawania napiwków 25.06.07, 20:38
          To nie jest żaden kelner, tylko chłopak co szkło zbiera.
      • Gość: xxx nie ma żadnego takiego zwyczaju IP: *.broker.com.pl 25.06.07, 15:29
        U nas jest o tyle dobrze, że to zależy tylko i wyłącznie od woli klienta.

        Inna sprawa, że są kraje gdzie ludzie wręcz dopominają się o napiwek.
        • Gość: Olcia Re: nie ma żadnego takiego zwyczaju IP: 194.146.120.* 25.06.07, 17:49
          przypominam że to wątek o ODZYWKACH a nie o dywagacjach na temat napiwków,
          załóżcie se inny wątek;-)
          • Gość: małami Re: nie ma żadnego takiego zwyczaju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.07, 11:06
            no właśnie , myślałam , że się trochę rozerwę a tu jakieś smutne
            wynurzenia ,ile , kto i za co.
            To może spróbujemy jeszcze raz:
            na przyjęciu weselnym mojej siostry: koleżanka nie je mięsa- kelner był
            poinformowany żeby nie wkładac do jej barszczu uszek z mięsem, oczywiście uszka
            pływały w zupie. na naszą uwagę z pełnym skupienie zajrzał do talerza i
            skwitował - to sobie pani wyjmie!
    • kiwi1910 Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 02:12
      gość do barmana w takiej sobie knajpie: - daj słomkę;
      barman: - z butów sobie wyciągnij...
      umarłam ze smiechu
      • malinova14 Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 10:16
        Jak kiedys dorabialam na kelnerowaniu to takie teksty mowilam sobie w duchu :-)
      • Gość: Jakub Barman Dobrze mu odpowiedział! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 22:53
        Co ten barman to jego kolega, żeby mu "na ty" walił? A jeśli kolega, to sobie
        po prostu zabawnie zażartowali.
        • z_mazur Re: Dobrze mu odpowiedział! 26.06.07, 23:42
          A klient to co jego kolega, że mu tak na Ty walił?

          To działa w obie strony.
          • z_mazur PS 26.06.07, 23:43
            Sorry nie doczytałem Twojego tematu.
            Zgadzam się z Twoim postem. :)))
    • Gość: Olcia Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 12:22
      Wczoraj bylam z kolezanka na piwie i pani kelnerka przychodzila raz na 15 min
      zobaczyc co sie dzieje w ogrodku wiec trzeba bylo isc do baru i samemu sobie
      cos kupic. wszedl pan i pyta ile kosztuje duzy zywiec a pani zamiast ze 6 zl to
      do pana 'na gorze wisi cennik i niech sie pan z nim zapozna'- pierwsze widze
      zeby taka odpowiedz wymagala mniej wysilku niz proste '6 zlotych' ;-) no ale
      kelnerzy sie teraz cenia hyhy
      • Gość: kamila19 Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 12:27
        gdziez to duży żywiec kosztuje 6 zł?:) u nas w żywcu kosztuje 3,50 a podczas imprez to chyba jeszcze mniej.
        • Gość: Wiedźmin Re: Odzywki kelnerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 12:29
          Np. na wrocławskim Rynku.
          • Gość: eter Re: Odzywki kelnerów IP: *.autocom.pl 25.06.07, 16:33
            np 8 w krakowie na rynku i min 5 w knajpie...
            • Gość: kk Re: Odzywki kelnerów IP: *.171.90.4.crowley.pl 27.06.07, 12:47
              a w warszawie to żywiec i 9 i 10 potrafi w knajpie kosztować :)
        • Gość: Olcia Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 12:30
          i to pewni pełnowartościowy bez dodatku wody;-) we Wrocławiu taką drożyznę
          serwują a zdarza się i piwo po 7 zł- i gdzie tu sprawiedliwość że żeby się upić
          trzeba płacić podwójnie;-p
          pozdrawiam fanów żywca z Żywca
          • Gość: eter Re: Odzywki kelnerów IP: *.autocom.pl 25.06.07, 16:34
            kocham wynalazcow,co twierdza że ktoś dolew aim wode do piwa....
            Nio chyba że z kranu do kufla :o..... Ale jak ktoś chodzi do żuulerni
            • Gość: Olcia Re: Odzywki kelnerów IP: 194.146.120.* 25.06.07, 17:53
              sugerjesz że chodze do żulerni? to by sie właściciele knajp w rynku wrocławskim
              obrazili...
          • Gość: daniel Re: Odzywki kelnerów IP: *.mofnet.gov.pl 26.06.07, 11:40
            7 zł to nie tak dużo, na Starówce w Wawie lokal z cenami jednocyfrowymi to
            rzadkość
        • Gość: Mrówka Re: Odzywki kelnerów IP: 194.42.116.* 25.06.07, 13:21
          w Łodzi też cieżko znaleźć za mniej niż 6 zł, a bywa i drożej
        • Gość: Marcin Re: Odzywki kelnerów IP: *.ztpnet.pl 25.06.07, 13:29
          Wiadomo ze drewno w lesie jest tanie. Zrob kiedys "wielką" wyprawę poza Żywiec
          (pewnie 30km+) i pojdz do jakiejs knajpy. Jak znajdziesz ponizej 5 zeta to
          znaczy, ze jestes albo w malutkiej miejscowości, albo spelunie, albo w
          studenckim lokalu pod opieką Zywca.
        • asiasl Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 13:34
          O szczęściarze! Ostatnio zaprosiłam gości na piwo w rynku krakowskim, gdzie z
          ostatnim wysiłkiem udało nam się znaleźć piwo za 7 złotych (w pozostałych
          ogródkach jest za 8-9zł oczywiście za lane z beczki) ;)
          A.
          • Gość: jacek226315 Re: Odzywki kelnerów IP: *.proxy.aol.com 05.01.08, 15:10
            asiasi napisal(a)
            >o szczesciarze!
            A to forum jest o piwie czy kelnerach bo sie pogubilem
          • Gość: jacek226315 Re: Odzywki kelnerów IP: *.proxy.aol.com 05.01.08, 16:09
            asiasi napisal(a)
            >o szczesciarze!
            A to forum jest o piwie czy kelnerach bo sie pogubilem
        • princessofbabylon Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 18:40
          w Poznaniu też, 7 albo 8 to normalka w większości lokali, w niektórych na Starym
          Rynku 11 zeta, ale to duży Heineken
          • Gość: umk Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 03:21
            jak dobrze że studiuje w toruniu, tam gdzie bywam 4 zety, 5 maksimum, choć w
            kwestii zywca nie pamiętam za szczególnie bo zwykle pije tańsze (warka,
            kasztelan , harnaś tego typu wynalzaki)- od 3 do 4 zetów
          • mister1 heineken 28.06.07, 09:06
            heineken ? wyjatkowe swinstwo
        • smoktasmanski Piwo w Żywcu 25.06.07, 18:46
          Off topic, ale nie mogę wytrzymać: w zeszłym roku w Zywcu i okolicach najwięcej było bannerów i pip Tyskiego. Zresztą dobrze, bo Żywiec na psy zszedł strasznie.
        • Gość: bla nla nla Re: Odzywki kelnerów IP: *.26.77.83.cust.bluewin.ch 25.06.07, 21:59
          12 za pol litra na nowym swiecie w Wawie :)
          • Gość: Ktoś. Sam tego chciałeś. IP: *.btk.net.pl 02.07.07, 00:31
            Mój kolega pracował kiedyś w barze. Klient zapytał czy dostanie hamburgera.
            Kolega na to, że owszem, ale nie poleca. Klient na to, że nalega. Chce i koniec.
            Kolega: ale ja nie polecam. Klient: ale ja chcę. Kolega: A masz, ku... (a
            śmierdziało nieświeżością na kilometr)
    • joanna-walencja Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 13:06
      "Tylko prosze nie pobrudzic obrusa" - powiedzial kelner podajac kawe mojej
      kolezance, porzadnie ubranej, doroslej kobiecie, nie zdradzajacej zadnych
      objawow niedorozwoju umyslowego, choroby Parkinsona czy upojenia alkoholowego.
    • kawier O zimnym jedzeniu. 25.06.07, 14:02
      Sytuacja: wchodzimy do lokalu i jesteśmy świadkami wymiany zdań: klienci przed
      nami dostali zimne porcje. Tzn. nie tyle zimne, co za mało ciepłe, takie letnie
      (dania obiadowego!). Kierownik ich przeprosił, udobruchał, ale i tak sobie
      poszli. Po nich kelner obsługuje nas i mówi (nie zaczepiany, sam mówi):
      - Widzą państwo, dostali zimne jedzenie. I do mnie mieli pretensje. A przeciez
      to nie moja wina, to kucharze takie dają. Takie podają zimne, a ja takie
      przynoszę. My, kelnerzy nie jestesmy tu niczemu winni.
      Pomyślałam sobie wtedy, że chyba zwolniłabym takiego kelnera. Po co opowiadać
      kolejnym gościom, że kucharze dają zimne jedzenie?
      • Gość: Klient Re: O zimnym jedzeniu. IP: *.thls.bbc.co.uk 25.06.07, 14:13
        Slowianska w Gorzowie Wlkp - koniec lat siedemdziesiatych. My do kelnera: "Co
        pan poleca?". Kelner: "Pojsc gdzie indziej."
        • Gość: komnen3 Re: O zimnym jedzeniu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 22:09
          dobre :)
      • dziabdzik Re: O zimnym jedzeniu. 26.06.07, 08:53
        Między kelnerami a kucharzami wszędzie chyba prowadzona jest zimna wojna. Idzie
        własnie o napiwki, którymi kelnerzy nie dzielą się z kucharzami, a jak juz, to
        oszukują.
    • switonemsi Re: Odzywki kelnerów 25.06.07, 14:12
      Humor branżowy ogólnie jest nieśmieszny.
    • Gość: X Re: Odzywki kelnerów IP: *.epsa.pl 25.06.07, 14:34
      No i po co tacka na napiwki dla pań czyszczących auta po wyjeździe z myjni Car
      Royal (Poznań - Rondo Rataje)? Mają zapłacone.
    • Gość: balt Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.chello.pl 25.06.07, 14:40
      jest takie powiedzenie w usa:
      "cant tip- don`t eat!
      jak Cię nie stać na napiwek za DOBRY serwis to jedz w domu!
      jak świat światem kelnera się tipuje. komuchy z tym walczyli ale miejmy nadzieję
      ten zwyczaj wróci.
      • Gość: gosc Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.cst.tpsa.pl 25.06.07, 14:55
        a jak mnie stac, ale serwis kiepski? to mi naplujesz do zupy? postaraj sie, to
        moze, MOZE, napiwek dostaniesz.
        • Gość: napiwek Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.chello.pl 25.06.07, 15:37
          z Krakowa jesteś?
          • Gość: krakus Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.chello.pl 25.06.07, 21:46
            a ty dajesz napiwki nawet jak jesteś niezadowolony z obsługi? kompleksy jakieś?
            • Gość: napiwek Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.chello.pl 26.06.07, 09:25
              jakoś trafiam na porządnych kelnerów :) może to kwestia doboru lokalu, a może
              "kompleks" uprzejmości. jak ja jestem uprzejmy, to i obsługa jest miła.
              • Gość: Kangur Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 16:48
                Ja jakoś też mam szczęście. Jeśli coś mi się nie spodoba i tak dam napiwek ale
                już nigdy nie przyjdę do tego miejsca. Nie zwracam zamówionych potraw dlatego,
                że są: zbyt gorące, zbyt zimne, zbyt nie w moim stylu. Nie narzekam, że szklanka
                zawiera sześć kostek lodu i dwie łyżki soku. Staram się chodzić po ziemi i
                wiedzieć w jakiej jestem restauracji i czego mogę oczekiwać. Nie wiem czy na
                rynku we Wrocławiu są choćby trzy lokale, do których warto byłoby pójść jeszcze
                raz. Tak samo na pl. Solnym.
                • Gość: croyance Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: 86.29.151.* 04.01.08, 14:04
                  Ja tez nie narzekam, ale te zbyt zimne jednak zwracam w celu
                  ponownego podgrzania. Takie niedogotowane jedzenie -albo
                  niedostatecznie podgrzane w mikrofali - moze niezle zaszkodzic.
      • Gość: melmire Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.fbx.proxad.net 25.06.07, 14:57
        Ja tam daje napiwek za nadzywczajnie dobra obsluge, zwyczajnei dobra jest chyba
        standardem? Tak samo jak za dobre wykonywanie mojej pracy nie dostaje specjalnej
        nagrody poza pensja, nagrody sa na specjalne okazje :) zeby nie bylo - pracuje
        za najnizsza krajowa.
        A kelnarzy powinni pomyslec ze jakby ci wszyscy co nie daja napiwkow mieli nie
        przychodzic, to i na pensje by im nie starczylo. taki lajf :)
      • Gość: gość portalu W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę siedzieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 15:06
        Nie widzę powodu, żebym miała go zatem dawać innym.
        • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 25.06.07, 15:36
          w wiekszosci przypadków pensje kelnerów sa symboliczne, poniewaz z gory zaklada
          sie, ze beda sie utrzymywac z napiwkow. mozna wprowadzic rozwiazanie stosowane w
          wielu innych krajach i po prostu doliczac do rachunku 10-15% za obsluge. co wolisz?
          • Gość: tajemnica Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: 125.129.244.* 25.06.07, 16:56
            a moze by tak skonczyc z idiotycznym zalozeniem ze kelner ma sie utrzymywac z napiwku i zaczac mu
            placic standradowa stawke?
            heh?
            przyjedz do azji, tu ludzie oddadza ci napiwek jak go zostawisz.
            w polsce tez nie daje i jak jestem w ameryce to staram sie unikac sytuacji w ktorych jest to oczekiwane.
            jakos wszystkie zawody maja placone normalnie i tak sie sklada ze portierzy na przyklad nie dostaja
            napiwku chocby wykonywali swoja prace bosko, czemu kelnerzy maja miec inaczej?
            • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 25.06.07, 17:27
              co kraj to obyczaj. jakbym chciał mieszkać w azji, to bym się przeprowadzil
              • Gość: tajemnica Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: 125.129.244.* 26.06.07, 13:15
                no widzisz a jak ja bym chcial dawac napiwek to bym dawal.
                zyj i pozwol zyc innym, nawet tym co napiwkow nie daja.
                • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 27.06.07, 00:03
                  a gdzie ja ci nie pozwalam być sknerą? nie chcesz nie dawaj
                  • Gość: taJemnica Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: 58.230.106.* 30.06.07, 20:05
                    no coz...i to raczej konczy rozmowe, bo jak widze zaczyna sie rzucanie "a bo ty to sknera".
                    do widzenia
                    • Gość: luli Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.08, 15:04
                      ale nuda, nie o tym jest ten wątek, marudy, znajdzcie jakies forum
                      dla nudziarzy
            • Gość: jacek226315 Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.proxy.aol.com 05.01.08, 15:23
              tajemnica napisal(a): i jak jestem w ameryce to staram sie unikac
              sytuacji w ktorych jest to oczekiwane.
              Penwie stolujesz sie w KFC lub McDonald .Nic dodac nic ujac
          • Gość: JolaS Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 17:44
            Gość portalu: acototak napisał(a):

            > w wiekszosci przypadków pensje kelnerów sa symboliczne, poniewaz z
            > gory zaklada sie, ze beda sie utrzymywac z napiwkow. mozna
            > wprowadzic rozwiazanie stosowane w wielu innych krajach i po prostu
            > doliczac do rachunku 10-15% za obsluge. co wolisz?

            No, ćwierć litra zupy - 12 zł, 2 naleśniki - 16 zł, ziemniaki, sałata, kawałek
            mięsa - 42 zł, lody (2 gałki i jakaś dekoracja) 14 zł, kawa - 10 zł. Uważam, że
            wysokie napiwki zostały wliczone w cenę. Nie płace dodatkowo.
          • Gość: ja Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.core.lanet.net.pl 26.06.07, 02:21
            W większości przypadków pensje reguluje rynek. Kelnerzy zgadzają
            się pracować za niskie stawki, bo odrobią z napiwków. Jak nie będą
            dostawać napiwków nie będą za takie stawki pracować i pensje wzrosną.
            Nikt kelnerem się nie rodzi, nikt nie jest nim z musu.


            PS: Skoro napiwek ma być częścią oficjalnej zapłaty, to dlaczego kelner
            nie płaci od niego podatków, zusu i ubezpieczenia zdrowotnego?

            Gość portalu: acototak napisał(a):

            > w wiekszosci przypadków pensje kelnerów sa symboliczne, poniewaz z gory zaklada
            > sie, ze beda sie utrzymywac z napiwkow. mozna wprowadzic rozwiazanie stosowane
            > w
            > wielu innych krajach i po prostu doliczac do rachunku 10-15% za obsluge. co wol
            > isz?
            • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 26.06.07, 12:39
              czyli należy doliczać obsługę do rachunku i wypłacać kelnerowi jako pensję.
            • aiczka Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied 26.06.07, 22:39
              Pamiętam, że zimą reklamowano Gazetę Prawną z tematem "jak rozliczyć nietypowe
              dochody" (chodzilo o podatki) - wymieniano m.in. napiwki.
              • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 27.06.07, 00:06
                i słusznie, więc doliczymy do rachunku 15% obsługi i 22 % VAt od tej obsługi i
                wtedy będziesz happy
            • Gość: jacek226315 Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.proxy.aol.com 05.01.08, 15:27
              gosc portalu ja napisal(a):
              PS:Skoro napiwek ma byc czescia oficjalnej zalaty ,to dlaczego
              kelner nieplaci od niej podatkow.
              No nie wiem w Stanach musi placic podatek od napiwku.Wujek Sam juz
              zadba o to
          • dziabdzik Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied 26.06.07, 09:00
            W wiekszosci przypadków pensje szpitalnych lekarzy w Polsce są symboliczne,
            poniewaz z gory zaklada się, ze beda sie utrzymywac z "napiwkow". Można
            wprowadzic rozwiazanie stosowane w wielu innych krajach i po prostu dopłacać do
            ubezpieczenia 10-15% za obsluge. Co wolisz?
            • Gość: acototak Re: W mojej pracy za wzięcie "napiwku" pójdę sied IP: *.chello.pl 26.06.07, 12:45
              Polityka rządowa właśnie tak wygląda - nie będziemy wam płacić, bo i tak sobie
              poradzicie.
              Wystarczy sprywatyzować ubezpieczenia zdrowotne i za te pieniądze, które płacę
              co miesiąc ZUSowi i opieka będzie w porządku i lekarz będzie zadowolony.
              W obecnej sytuacji wolę zapłacić za wizytę i dostać się do lekarza, niż czekać w
              kolejce z emerytami, którzy cotygodniowe wizyty u lekarza traktują jak swoistą
              rozrywkę.
      • Gość: maitre d' Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 22:43
        za "dobry" serwis, jak sam zauwazyles... czego w POLSCE nie uswiadczysz. Wiem
        co mowie, pracowalam jako maitre d' restaurant czyli gospodarz restauracji
        • Gość: acototak Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.chello.pl 26.06.07, 14:40
          cóż za samokrytyka :) jestem wzruszony
        • Gość: Monika Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: 86.69.202.* 04.01.08, 22:12
          A moze maître d'hôtel?
      • Gość: daniel Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.mofnet.gov.pl 26.06.07, 11:48
        Nie jak świat światem, bo są kraje gdzie takowych się nie daje. To tylko
        kwestia zwyczaju. U nas nie ma takich sztywnych zasad - i dobrze, niech każdy
        zdecyduje. Poza tym czasem się zdarza, że do rachunku już wliczona jest obsługa.
      • Gość: jacek226315 Re: Buraki od nie dawania napiwków! IP: *.proxy.aol.com 05.01.08, 15:18
        balt napisal(a)
        > jest takie powiedzenie w usa:"can'ttip-don't eat!
        Alez w USA mozna nie dac typu ale pod warunkiem ,ze drugi raz nie
        zjesz w tej samej restauracji
    • micra zachowanie kelnera 25.06.07, 14:41
      To co prawda nie odzywka, ale myślę, że da się podciągnąć:

      Pani Prezes - firmy dla której m.in. pracuję - była w grupie dyrektorów i
      prezesów na przyjęciu - w jakiejś eleganckiej restauracji pod Łodzią no i
      komórka zaczęła jej się rozładowywać. Spytała więc kelnera, czy nie pomógłby jej
      i nie podładował, bo to Nokia na standardową wtyczkę.

      Kelner komórkę wziął do ładowania.

      Komórki już nie oddał, bo stwierdził, że "przecież Pani dała mi komórkę, to ja
      wziąłem". Kierownik sali porozmawiał z kelnerem, ale to nic nie dało - kelner
      twardo obstawał, że to już jego komórka, a Kierownik sali bardzo przeprosił i
      powiedział, że nic nie może wskórać.

      Też nie chciało mi się wierzyć, ale słyszałem to z ust poszkodowanej...
      • Gość: xyz Re: zachowanie kelnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 15:14
        Dialog na deptaku w Chełmie, z wyglądu niezła restauracja/pizzeria
        Ja: Co pan poleca?
        Kelner: Nie wiem, ja tu nie jadam...
        • toop.toop Re: zachowanie kelnera 25.06.07, 20:09
          to mnie rozwaliło zupełnie............ hahaha
          niech tylko usłyszę, że ktoś z mojej obsługi tak sie wyraża to padnę trupem
      • dominikjandomin Re: zachowanie kelnera 25.06.07, 15:47
        micra napisał:

        > Kelner komórkę wziął do ładowania.
        >
        > Komórki już nie oddał, bo stwierdził, że "przecież Pani dała mi komórkę, to ja
        > wziąłem". Kierownik sali porozmawiał z kelnerem, ale to nic nie dało - kelner
        > twardo obstawał, że to już jego komórka, a Kierownik sali bardzo przeprosił i
        > powiedział, że nic nie może wskórać.
        >
        > Też nie chciało mi się wierzyć, ale słyszałem to z ust poszkodowanej...

        A powiedziała temu durniowi (kierownikowi), że zaraz zadzwoni na policję z
        oskarżeniem ich OBU o kradzież?
        • Gość: sofia Re: zachowanie kelnera IP: *.dyn.optonline.net 25.06.07, 16:26
          dziwna rzecz z ta komorka...hmmm cos tu jest nie tak
        • Gość: Fidel Re: zachowanie kelnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.07, 15:24
          Nie restauracyjne, ale sklepowe, zasłyszane. Grupa studentów w schronisku
          poczuła ochotę na wino, jeden z przedstawicieli udał się więc do pobliskiego
          sklepu (jedynego w okolicy) i poprosił o butelkę wytrawnego wina. Pani
          postawiła na ladzie wino marki, ehm...Wino. Na zadane z odrobiną nieśmiałości
          pytanie: "A jakiegoś innego Pani nie ma?" usłyszał "No tańszego już nie ma"
      • thorgal_aegirsson Re: zachowanie kelnera 25.06.07, 17:07
        Strasznie naciągana historia...
        • toop.toop Re: zachowanie kelnera 25.06.07, 20:11
          do doładowania....
          pewnie brzydka była to stwierdził, że jak się chce "podładowac" to
          przynajmniej komórke z tego bedzie miał

          ( w/w wypowiedź nalezy traktowac z przymrużeniem oka)
      • Gość: :P Re: zachowanie kelnera IP: *.timplus.net 26.06.07, 14:15
        > Komórki już nie oddał, bo stwierdził, że "przecież Pani dała mi komórkę, to ja
        > wziąłem". Kierownik sali porozmawiał z kelnerem, ale to nic nie dało - kelner
        > twardo obstawał, że to już jego komórka, a Kierownik sali bardzo przeprosił i
        > powiedział, że nic nie może wskórać

        to się w takiej sytuacji zamawia dania o równowartości komórki a po
        skonsumowaniu wstaje i wychodzi z knajpy. Gdy kelner lub kierownik zaczynają
        interweniować, mówi się: "ten pan dał mi ten posiłek, już go nie oddam" wtedy
        rachunek byłby na koszt kelnera. Skoro nie odzyskała komórki to przynajmniej
        tyle...
    • Gość: Ania Re: Odzywki kelnerów IP: 195.94.206.* 25.06.07, 16:36
      Bo problem polega na tym, że w Polsce cos takiego jak zawodowy kelner
      praktycznie nie istnieje. Większośc towarzystwa to zblazowane i naburmuszone
      towarzystwo studenckie, które tę pracę traktuje jak jakąś kolonię karną, a
      klientów jak intruzów. Zwrócili mi na to kiedyś uwagę również znajomi z
      Bałkanów, gdzie kelnerzy to ludzie z powołania, a nie z przypadku.
      • Gość: Porzeczka Re: Odzywki kelnerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 17:31
        Raz w życiu strułam się alkoholem, niewielką w sumie ilością..."Nie poszło mi na zdrowie", jak to mówią. :)
        Chorowałam już dwa dni, nie utrzymywałam w organizmie nieczego, nawet herbaty, jeść nie mogłam i mąż zabrał mnie do dobrej knajpy na coś pysznego, żeby "żołądek mi zaskoczył". Zamówił, to co lubię, jakaś zupa-krem, zjadłam łyżkę, mowy nie ma...Mdło. Przyszedł kelner, "Nie smakuje?", smakuje mniem, pyszności, ale nie dzisiaj, to może coś innego? Coś innego też nie wchodziło, czuję, że muszę wyjść, a ten stoi i ględzi, że mają pyszną gęś...Na samą myśl o gęsi, zabrakło mi tchu, oddaliłam się szybko...
        Jak wróciłam, podszedł kelner, miał szklankę wody i coś niósł...Aviomarin.
        "Ja przepraszam, że się narzucam, ale może to pomoże?" szkarłat mnie zalał, taki wstyd, widocznie było widać, że mnie mdli...Ale na aviomarin nie wpadliśmy i naprawdę pomógł w 15 minut. Nawet kolację tam zjadłam ze smakiem...
    • Gość: ktce Re: Odzywki kelnerów IP: *.kalisz.mm.pl 25.06.07, 17:36
      lata 80-te, okolice Karpacza, upał jak diabli, w nogach już po 20 km i swojskie
      piwne "akwarium":
      -Dzień dobry, dostaniemy zimne piwo ?
      -Tak.
      -to prosimy
      [...]
      -Mówiła Pani że macie zimne ?
      -No jak to, pół godziny temu wiadro zimnej wody wlałam...
      • jasmina_tdi Re: Odzywki kelnerów 26.06.07, 12:41
        Dawno juz temu, wraz z dwoma kumplami poszliśmy na gorącą czekoladę do jednej z
        kawiarni na Nowym Świecie. Jeden z kolegów, baaardzo słusznej jeszcze wtedy
        postury składał zamówienie:
        - Trzy czekolady na gorąco.
        A na to kelnerka odwracajac sie w nasza strone:
        - A dla państwa?

        :D

    • Gość: ZRW Francuski e esprit IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.06.07, 18:22
      Jestesmy w kawiarni w Paryzu przy Placu Trocadero. Stolik kiwa sie na wszystkie
      strony. Przesiadamy sie do sasiedniego ale tam jeszcze gorzej. Wolam kelnera i
      pytam, dlaczego u nich wszystkie stoliki sie kiwaja.
      A on na to: "Monsieur, to dlatego, ze tu obok jest Muzeum Marynarki".
      :)))
      • Gość: wies w stanach ameryka po polsku IP: *.gdrpwi.dsl-w.verizon.net 25.06.07, 19:10
        turystyczne zadu*ie w stanach, kelnerka z polski przy stoliku obok (obluguje pare amerykanow):
        Pan (zniecierpliwiony): we've been waitig for so long, could you check if our food is coming?
        Kelnerka: We are very busy today and have some new people in thekitchen, it'll be out soon
        Pan: I was here last year and it was the same
        Kelnerka (z troska): Well, next year you better go somewhere else :)
    • Gość: piotrek byłem kiedyś kelnerem w USA IP: *.eranet.pl 25.06.07, 19:59
      czasem zdarzało się, że na szklance była niedomyta szminka. Kiedy klient
      zauważał to, to mówiłem że to nie moja szminka..:) zazwyczaj się śmiali, raz
      tylko dziwnie nie mnie spojrzeli:)
    • Gość: ona Re: Odzywki kelnerów IP: *.dsl.ip.tiscali.nl 25.06.07, 22:13
      W zeszlym roku w Darlowie wchodzimy do dosc ladnie wygladajacej pizzerni.
      Przegladamy karte - wybor dosc ciekawy. Podchodzi kelnerka i pyta
      'Co panstwu podac?'. Wymieniam wiec pizze, a ona na to 'Pizzy nie mamy'.
      Wiec zdziwiona pytam "Nie ma pizzy w pizzerni?".
      A pani kelnerka na to 'Nie, dzis sa tylko zapiekanki i salatka z tunczykiem'.


      • Gość: loop Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 09:51
        Trzeba było pójść do pizzerii.
        • Gość: Olcia Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 11:50
          hehehehehe, w pizzerii na pewno by się znalazła pizza :-D
      • Gość: Taska Re: Odzywki kelnerów IP: *.acn.waw.pl 26.06.07, 21:31
        Hehe, moze to bylo w Piotrkowie?
        Ja kiedys zaszlam tam do knajpy, duza, fajna z wywalonym napisem Pizzeria.
        Wzielam menu, wybralam pizze sposrod jakichs dwudziestu i ide zamawiac.
        Mowie: poprosze duzą funghi.
        Kelnerka do mnie z wyrzutem: Nie ma - no przeciez dzisiaj sroda!

        Okzalo sie, ze w tej "pizzerii" pizze serwuja tylko we wtorki i soboty
    • Gość: Gość Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 09:31
      W karczmie "Baranowski" w Łomży Kelner, który dolewał mi wino do kieliszka, na
      moją uwagę, że chce mnie upić odpowiedział: ależ nie, ja chcę panią ugościć.
      Byłam zachwycona.
      • hobbitfrodo telepizza 26.06.07, 10:09
        sesja, uczymy się intensywnie,zamawiamy przez telefon telepizze. Idzie gładko
        jest promocja, druga pizza gratis (tyle samo lub mniej składników) .
        - to poprosimy pizze z szynką
        - szynki nie ma
        - nie ma?? no to salami
        - salami też nie ma
        - (koleżanka już wkurzona) tak a co jest?
        - ser :P
    • morgen_stern Re: Odzywki kelnerów 26.06.07, 10:21
      No to teraz moja wpadka z dawnych, kelnerskich czasów.

      Restauracja, ogromny ruch, biegam jak z pieprzem i ledwie się wyrabiam. Przy
      jednym ze stolików dość długo siedzi para, nic nie jedzą, za to piją sok za
      sokiem. Co jakiś czas się u nich zjawiam, zabieram szklanki i biorę zamówienie
      na nowy sok ;-) Regulują od razu.
      Podpływam umęczona do nich za którymś tam razem, zgarniam szklanki i zwyczajowo
      pytam: "Podać państwu coś jeszcze do picia?". Odpowiada mi facet lodowatym
      tonem: "Proszę pani, my dopiero przyszliśmy". Ups. Nie dość, że usiedli tak
      samo, jak tamci, to jeszcze podobni jak dwie krople wody! Niestety, państwo nie
      mieli poczucia humoru, śmiałam się sama ;-)

      Byłam miłą kelnerką, uśmiechniętą, klienci mnie lubili, ale nie dawałam sobie
      na głowę wejść. Mam za sobą hardkorową sytuację, której nikomu nie życzę (zanim
      ktoś mnie zacznie pochopnie oceniać). Pijany klient, niestety, znajomy szefa,
      nie do ruszenia. Chamski, durny, pcha się z łapami. Odganiam się od niego jak
      od muchy, ale muszę tam podchodzić i obsługiwać. Facet bez przerwy próbuje mnie
      obłapiać i nawija jakies świństwa. A ruch tego dnia był duży i ja juz byłam na
      skraju wytrzymałości nerwowej.
      Nie wytrzymałam, wyczaiłam dobry moment (nikt nie mógł mnie usłyszeć) i
      wycedziłam mu do ucha teatralnym szeptem taką wiązankę, że facet zaniemówił.
      Coś w rodzaju "jak się nie od.. to ja ci w końcu przyp... ty taki i owaki" i w
      ten deseń. Podziałało błyskawicznie, facet zostawił mnie w spokoju.
      Gdyby się poskarżył szefowi, nikt by mu nie uwierzył - pijany kontra młoda
      kelnereczka z niewinnym wyrazem twarzy.
      Smutne, ale wielokrotnie się przekonałam, że na pijanych klientów tylko takie
      zagrania działają. O "proszę mnie zostawić w spokoju" można zapomnieć ;-)
    • Gość: donna Re: Odzywki kelnerów IP: 89.243.69.* 26.06.07, 11:40
      Anglia, Londyn
      Pracuje jako kelnerka w coffe shopie , wchodzi czarnoskory klient i bacznie
      oglada wiszaca za mna tablice na ktorej wymienione sa wszelkie rodzaje kawy (
      chyba z 15- cie). Po paru minutach zwraca sie do mnie 'ktora polecasz?' a ja no
      to bez namyslu ' czarna'. to byla totalna wpadka. dodam, ze nie jestem
      rasistka, w zyciu!

      druga sytuacja. Pracuje jako kelnerka w pubie, czas swiat, cale rodzny
      przychodza na tzw christmas dinner. Wszyscy kelnerzy uwijaja sie jak szaleni,
      tlok i ogromne talerze suto polane gravy ( sosem) . podajac talerz starszej
      pani wystrojonej w bialy mocherowy sweter - wylewam sos na caly rekaw. Pani
      oniemiala ze zdenerwowania patrzy na mnie , a ja ze spokojem przecieram reka po
      sweterku ( dokonujac gorszych zmian i wcierajac sosik) i mowie, ' no przeciez
      nic sie nie stalo'. bez komentarza
      • Gość: gościówa Re: Odzywki kelnerów, znad morza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 12:02
        Wchodzimy z chłopakiem do ładnie wyglądającej restauracji, czekamy, czekamy
        kelner się zza baru do nas nie ruszył z kartą, więc podchodzimy do lady i
        przeglądamy kartę. Pytam się z czego jest karczek (nie byłam pewna a mój chłopak
        nie je wieprzowiny) na co kelner szyderczo do nas- co wy nie wiecie z czego
        jest karczek?? hehe
        Jako że właśnie oboje wróciliśmy z USA (gdzie musieliśmy do d..y klientom
        wchodzić)zawołałam właścicieli i zrobiłam aferę + wykład o lenistwie i
        bezczelności kelera.
        Chłopaka potem już nie widziłam w knajpie.
        • pinkie5 Re: Odzywki kelnerów, znad morza 26.06.07, 13:26
          W Cisnej(Bieszczady) weszliśmy (9 osób) na obiad do jednej ze swojskich
          restauracji, tzw chałupy, wybraliśmy sobie duży okrągły stół, usiedliśmy,
          przyszedł kelner/własciciel i bardzo nas przeprosił, ale 'dziewiątek nie
          obsługują' Trzy razy pytaliśmy, o co chodzi, odpowiedź była taka, ze nie
          obsługują grup dziewięcioosobowych. Wstaliśmy, wyszliśmy, zjedliśmy w knajpie
          obok. No i kto mi powie o co chodzi???
          • soczek_bez_gazu Re: Odzywki kelnerów, znad morza 30.06.07, 09:52
            Może talerzy tyle nie mieli :))
            • pinkie5 Re: Odzywki kelnerów, znad morza 05.07.07, 09:10
              Ale oprócz nas nikogo innego tam nie było...
          • Gość: zenek Re: Odzywki kelnerów, znad morza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 17:34
            moze poprostu nie dało się tam zmowic 9 obiadow na raz.., tylko
            naprzykład 5, a za 2 minuty następne, nie da sie zrobic 9 obiadow
            naraz bez zamowienia wczesniejszego albo cos, kapiszi
        • sigrun Odzywki kelnerów i nie tylko 26.06.07, 13:32
          Niestety miałam styczność nie tylko z głupimi odzywkami, ale i zachowaniem
          kelnerów tudzież bardzo nieprofesjonalną obsługą.
          Epizod, który pamiętamy z Mężem z niesmakiem do dziś, miał miejsce 10 lat temu w
          pewnej "trendnej" i bardzo, bardzo snobistycznej warszawskiej knajpce na Nowym
          Świecie. Razem z przyjaciółmi zamówiliśmy pizzę (koleżance, która nas zaprosiła
          zależało, abym po wieloletnim pobycie za granicą poczuła się jak u siebie). Po
          godzinie oczekiwania (nadmieniam, iż lokal był praktycznie pusty), kelnerka
          niewinnie stwierdziła, że bardzo nas przeprasza, ale zapomniała o naszym
          zamówieniu :-O Po następnej pół godzinie przyniosła pizze, jednak część z nich
          nie była taka, jakie zamawialiśmy :-((( Kelnerka przeprosiła, zabrała wszystko i
          po następnym kwadransie przyniosła właściwe pizze plus te, które wcześniej były
          zgodne z zamówieniem. Szkopuł w tym, że były one już kompletnie zimne :-(((
          Wreszcie, kiedy przyszedł czas na rachunek, panienka nie umiała obsłużyć ani
          kasy fiskalnej, ani terminala. Efekt - zniesmaczenie i wkurzenie totalne
          pokutujące po dziś dzień. Aż cud, że owa knajpa nadal widnieje na Trakcie ;-P
          Parafrazując nazwę w/w lokalu: STRAsssssznie!!!
          Epizod w innym warszawskim lokalu był nieco sympatyczniejszy. Otóż pan kelner
          był prawdopodobnie nowy w zawodzie i za wszelką cenę chciał się wykazać. Fakt,
          że w tym lokalu wyjątkowo dbają o klienta, jednak chłopina nie znał granicy
          spoufalenia klient/obsługa. Po każdym skończonym daniu pytał czy wszystko
          smakowało, a kiedy rozmawialiśmy o naszych sprawach, przechodząc obok stolika
          wtrącał swoje trzy grosze: "Ach, ja też tam byłem. Fajne miejsce!" lub "Też
          jeżdżę tą linią do domu", etc. Natręctwo jakich mało!
          Epizod trzy miał miejsce w barze we Włoszech. Dobrze wiedziałam, że w sezonie
          wiosenno-letnim nikt raczej nie pija ciepłych napojów - zwłaszcza herbaty.
          Jednak tego dnia wyjątkowo bolał mnie brzuch, gdy byłam na mieście, więc
          zajrzałam do baru i zamówiłam herbatę. Barmanka sięgnęła do lodówki po zimną
          Nestea. Ja na to: Nie chciałam zimnej, tylko ciepłą. Tamta spojrzała jak na
          wariatkę, więc zapewniłam, że zdecydowanie poproszę o ciepłą herbatę. Ciężko
          sapiąc pod nosem sięgnęła pod ladę, po czym wręczyła mi triumfalnie tą samą
          puszkę, tyle że w temperaturze pokojowej! :-O Zaniemówiłam i wyszłam z baru.
          • Gość: chili Re: Odzywki kelnerów i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 17:17
            Jestem w szoku czytając te wszystkie posty. To co oni są? Panowie na włościach
            czy co??? Nikt ich nie zmusza do tej roboty a jak im nie pasuje to niech
            szukają innej. Jakby każdy takie fochy walił w swojej pracy...
            • Gość: croyance Re: Odzywki kelnerów i nie tylko IP: 86.29.151.* 04.01.08, 14:29
              He, ja ostatnio jechalam z taksowkarzem, ktory nie znal trasy; mial
              okropne pretensje, ze nie mowie mu, gdzie jechac, zadal, zebym z
              komorki dzwonila do ojca i pytala o adres (nie zadzwonilam,
              sugerujac, zeby porozumial sie z centralka, albo spojrzal na mape) -
              a po pol godzinie bladzenia policzyl mnie za nie! Oczywiscie
              powiedzialam, ze nie zaplace za dodatkowe kilometry i nie moja wina,
              ze nie wiedzial, gdzie jechac. Byl przy tym skrajnie bezczelny i
              mowil 'co z pania nie tak? nie wie pani, gdzie pani chce jechac? to
              ja mam wiedziec?' Po prostu szczeka mi opadla :-O
    • Gość: ginter Re: Odzywki kelnerów IP: *.multimo.gtsenergis.pl 26.06.07, 20:51
      Dwóch moich kolegów będąc w wieku jeszcze nieletnim (ale już prawie) postanowiło
      poznać zakazanego smaku piwa. Na miejsce inicjacji obrali sobie lokalny bar, w
      którym okoliczni górnicy codziennie po robocie spłukiwali z gardeł pył węglowy.
      Asortyment baru nie był zbyt szeroki - zamówienia ograniczały się do podania
      liczby kufli. Gdy koledzy odstali swoje w kolejce, jeden z nich wydusił
      nieśmiało:
      - Poproszę małe piwo z sokiem...
      Na to barman spojrzał tylko i wycedził lodowatym głosem:
      - Spie***laj...
      Podobno nie było łatwo opuścić lokalu z godnością, gdy na twarzy płonął
      rumieniec, a wokół brzmiał rechot górniczej braci...
    • stormy1 Re: Odzywki kelnerów 26.06.07, 20:58
      podczas kolacji w restauracji wloskiej: kto by chcial bulic tyle kasy za
      muszelke z glucikiem, bez sensu... (o malzach zamowionych wlasnie)
    • Gość: olga Re: Odzywki kelnerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:56
      We Władku chcieliśmy z mężem zjeść coś super, knajpę wybieraliśmy z pół
      godziny. Jak wybraliśmy, okazało się, że frytek zabrakło, czegoś tam też, a
      wogóle to wyłączyli prąd. W końcu coś zamówiliśmy, zapłaciliśmy i czekamy...
      Znowu chyba z pół godziny, już wszystkie prawie "numerki" koło nas jedzą, aż
      podchodzi kelnerka, oddaje 12zł. za moje zamówienie i mówi: "Niestety, ale nie
      ma już <dewolaja>" - szok!!! Mąż miał więcej szczęścia i jego danie było
      obecne, jednak po takiej akcji zrezygnowaliśmy z tej knajpy. W życiu tak się
      nie zdziwiłam.
      • justyn.augustyn Re: Odzywki kelnerów 26.06.07, 23:41
        Eee... bo ja wiem czy frytki i dewolaj to "coś super"?:))
        • mister1 Re: Odzywki kelnerów 28.06.07, 09:47
          dewolaj wyjatkowa ohyda
      • quba Re: Odzywki kelnerów 27.06.07, 17:54
        We Władku chcieliśmy z mężem zjeść coś super, knajpę wybieraliśmy z pół
        > godziny. Jak wybraliśmy, okazało się, że frytek zabrakło, czegoś tam też, a
        > wogóle to wyłączyli prąd. W końcu coś zamówiliśmy, zapłaciliśmy i czekamy...
        > Znowu chyba z pół godziny, już wszystkie prawie "numerki" koło nas jedzą, aż
        > podchodzi kelnerka, oddaje 12zł. za moje zamówienie i mówi: "Niestety, ale
        nie
        > ma już <dewolaja>" - szok!!! Mąż miał więcej szczęścia i jego danie był
        > o


        TO JA MIALAM LEPIEJ -
    • wielki.brat.patrzy Re: Odzywki kelnerów 27.06.07, 09:12
      <a href=s7.gladiatus.pl/game/c.php?uid=17331> sprawdźcie tutaj<a>
      • Gość: Szok Re: Odzywki kelnerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.07, 14:41
        U nas kelnerka przyniosla o jedno danie za malo (mialy byc 4 takie same, bo
        bylism we 4), i po interwencji przyniosla danie zastepcze kwitujac 'ale ja i
        tak jestem pewna, ze panstwo to czwarte zescie zjedli wczesniej' hahaha
        Po raz pierwszy nam sie zdazylo, zeby ktos nas w knajpie (dodam drogiej)
        oskarzyl o wyniesienie jedzenia z kuchni. Dotad jak opowiadam wszyskim, nikt
        nie wierzy. Nie ma jak lunche biznesowe w pewnej trendy knajpie na Nowym
        Swiecie w Warszawie (plus jedna z knajp roku 2006 wedlug Gazety) hahaha

    • Gość: Asia alkohol od 18 lat - tak mi się przypomniało:) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.06.07, 20:38
      Wycieczka szkolna, klasa maturalna. Większość ma już 19 lat.

      Wchodzę z koleżanką do sklepu, prosimy o wino.

      Ekspedientka podaje z komentarzem: "Dziewczyny, chowajcie szybko do torby,
      chowajcie!"

      Koleżanka: Ale my mamy dowody, możemy pokazać.

      Ekspedientka: Taaak, taak...

      :] Od tamtej pory minęły już 3 lata, a ja często dalej jestem proszona o
      dowód, bo nikt nie wierzy, żem pełnoletnia:)
    • Gość: pannazwanny Re: Odzywki kelnerów IP: 62.121.144.* 28.06.07, 10:01
      Pracowalam prawie rok jako kelnerka, i musze przyznac, ze szlo mi to wyjatkowo
      nieporadnie ;) Wylewalam piwka, czasem zapominalam zamówien, ale w sumie to co
      sie dziwic, czesto po 13 godzinach pracy nerwy sa juz tak strzaskane ze sie nie
      ma na nic sil.

      Ale raz przeszlam sama siebie. Alergie na snobów mialam od zawsze, na szczescie
      za czesto w mojej knajpie sie oni nie pojawiali. Az raz zjawilo sie trzech
      panów w garniturkach.
      Pierwszy prosi: Woda gazowana z cytryna, ale bez lodu.
      Drugi: Woda niegazowana bez cytryny, ale z lodem.
      Trzeci: Sok pomidorowy, z sola i pieprzem.

      Ja ide po zamowienie probujac zapamietac to wszystko, wkurzona ze panowie nie
      mogli po prostu powiedziec "dwie wody i sok". Przynosze zamowienie, po czym po
      chwili, jeden z panów mówi do mnie kulturalnie "przepraszam pania bardzo, ale
      ta solniczka jest pusta. moglaby pani doniesc soli?".

      A ja, po wielu godzinach pracy w upale, zamiast jak normalny czlowiek doniesc
      mu soli, ryknelam:
      "Panie! Czego pan oczekuje! To jest knajpa!"

      Po tym incydencie doszlam do wniosku ze moze jednak powinnam sobie odpoczac od
      tego zawodu ;)
    • noel_la Re: Odzywki kelnerów 28.06.07, 11:04
      1) A ja organizujac wesele poszlam do restauracji wypytac o warunki. Kelner
      podszedl i powiedzial, ze poprosi innego, ktory jest od tych spraw. Podszedl
      ten inny i pyta:
      - O co chodzi z tym weselem?
      Pomyslalam, ze super obsluga bedzie na weselu ;)

      2) Sama tez bylam kelnerka, przez 2 tygodnie w osrodku wczasowym. Padalam na
      nos ze zmeczenia i mialam wpadke taka:
      Siedzi kobieta z dzieckiem przy stoliku i karmi je zupka z talerza i mowi do
      dziecka:
      - Jeszcze 6 lyzek
      A ja... polecialam i przynioslam jej 6 lyzek. Spytala po co jej i po chwili w
      smiech. Zalatana bylam ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka