beannshie
14.06.03, 10:54
chodzi mi o slowne puenty niektorych zdarzen...
na kolku teatralnym prowadzacy do najwyrazniej rozbawionej i rozgadanej
kumpeli:
- hania, jak nie przestaniesz, to wsadze ci palec do dupy i pokrece.
cisza na sali.... a tu nagle glos:
- no widzisz, hania, na przyjemnosc trzeba se zasluzyc.....:)
nastepny:
piekny, sloneczny, czerwcowy dzien roku 2003. zapieprzamy sobie od morskiego
oka nad czarny staw, a z drugiej strony schodzi sobie ekspedycja ratownicza.
nagle jeden z tzw pieskow lawinowych podbiega do kumpla i wsadza mu pysk
centralnie w krocze. psisko bylo wielkie, w koncu to owczarek niemiecki, wiec
kumple troche sie jakby zdziwil, troche wystraszyl....
-co on ode mnie chce....??
na to kumpela:
-widocznie wyczul cos martwego........
posrod ogolnego smiechu kumpel zdazyl spuentowac, ze przy takich dziewczynach
to sie nie dziwi, ze to jest martwe, ale chyba juz go nikt nie sluchal;)
czekam na wasze historyjki....
pzdr