Dodaj do ulubionych

Wesele na Warniji

18.03.06, 22:48
O weselu na Warmii opowie nam Jan Chłosta, rychtczny Warnijak, autor Słownika
Warmii. Tak sobie myślę, że może co nieco z tych tradycji przyda się
przypomnieć.

Wesele na Warmii poprzedzały ględy kościelne, czyli zapowiedzi, a skoro
został już ustalony termin słubu, dawniej w poniedziałki i wtorki, rzadko w
soboty lub niedziele, to przyjaciół (czyli krewnych) i znajomych na
uroczystość weselną zapraszał placmistrz. Wjeżdżał na białym koniu (przynosił
szczęście) do izby i wygłaszał wierszowaną orację. Placmistrz był ważną osobą
i podczas wesela.
Obserwuj wątek
    • tralala33 Re: Wesele na Warniji 18.03.06, 22:51
      W domu panny młodej rozpoczynały się przygotowania do ślubu. Bielono izby,
      sprzątano obejście, wynajęta kucharka przygotowywała specjalne potrawy.
      Zaproszeni goście przynosili rózne wiktuały. Jedni tłustą gęś, inni kosze jaj i
      masło.

      No proszę - składkowe wesele?
    • tralala33 Re: Wesele na Warniji 18.03.06, 22:56
      A teraz uwaga:
      Zapobiegliwa gospodyni przygotowywała swej córce wyprawę, często tyle bielizny,
      aby starczyło na całe życie, a więc: dwa tuziny powłok i tyle samo
      prześcieradeł, 60 ręczników, tuzin obrusów, 52 koszule, 12 spódnic i tyle samo
      gorsetów oraz faruchów, kilka luźnych kabatów, 2 chustki i koniecznie tawrdą
      myckę, rodzaj czepka, noszoną przez mężatki. Oprócz tego wydawaną za mąż córkę
      wyposażano w dwie skrzynie: jedną na bieliznę, drugą na odzież. Można się
      domyślać, ze taką wyprawę otrzymywały córki bardzo zamożnych gospodarzy.
      • tralala33 Re: Wesele na Warniji 18.03.06, 23:00
        A taka skrzynia posagowa to psiankna i szykowana była jek ta
        www.domwarminski.pl/content/view/377/518/
        • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 10:21
          To są słynne skrzynie i chyba nie tylko na Warniji one były, bo i w
          krakowaskich Sukienicach są w sprzedaży. Ale, że wesele było składkowe, tego
          wcześniej nie widziałam, teraz rozumię w jaki sposób Para Mlodych otrzymywała
          prezenty ślubne - w postaci jajek , mięsa, wosztów itd
          • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:16
            Pewnie tak, tyle że potem goście zjadali i wypijali wszystkie prezenty surprised
            Dzień wesela się zbliża - wklejam kolejne fragmenty opowieści Jana Chłosty -
            może i Olkowi się przydadzą, jak już się szczęśliwie zaręczy?

            Na kilka dni przed ślubem młodzież dekorowała dom weselny, stawiano bramy
            powitalne, wrota ozdabiano wieńcami. Chłopcy płatali różne figle, np. Tłukli
            szkło – na szczęście.
            Ostatniego dnia nowożeńcy wraz z rozdzicami obchodzili wszystkie izby i zakątki
            gospodarstwa.

            W dzień wesela panne młodą do ślubu ubierała siostra bądź pierwsza przydanka,
            czyli druchna. Mniej więcej sto lat temu Warmiaczki szły do ślubu w sukni
            czarnej lub niebieskiej. Welon wkładano na głowe panny młodej, kiedy przybywał
            pan młody, ona też witała go na progu rodzinnego domu. Orkiestra grała wtedy
            pierwszy bywat, czyli przywitalny tusz.

            Znany był zwyczaj, że panna młoda darowała przyszłemu mężowi przez siebie
            utkaną i uszytą koszulę, którą ten wdziewał. Za co otrzymywała talara. Przed
            pójściem do ołtarza wkładała ten pieniążek do bucika.
            • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:17
              Przed wyjściem do kościoła goście przybywający na wesele zasiadali do
              śniadania, a placmistrz wygłaszał zabawne oracje, na przykład:

              Prosza panów muzykantów,
              By wama trąby nie brzmiały!
              Panów przydanów i panny przydanki,
              By wama nóżki nie drgały!
              Tylko byśta moi mowy psilnie słuchali.
              Panno brutko pożegnaj już łojców progi
              I matczyne jizby, chlewy i stogi:
              Żegnajta też garki, łuszki i mniski,
              Już was ziancy myć nie będzie,
              Bo się dziś waju pozbędzie;
              Już przeminęly te chwile,
              Kiedyśmy pospołu latały,
              I w bziałym psiasku grzebały.
              A jekem trocha podrośli,
              Do karczemki pośli,
              Bok łobok na stołuszkach siadali,
              Rączki na szyje zakładali,
              Teraz się rozstać musiwa.
              Bywat ji!
            • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:19
              a ta koszulę może uszyć przyszła teściowa ? wink
              • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:24
                Pewnie i może, ale jak zdejmie wymiary wink
                • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:30
                  w dzisiejszych czasach moło która dziewczyna umie szyć smile
                  Może lepiej podrzeć koszule i kazać dziewczynie zaszyć ? wink
                  • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:33
                    A tym bardziej tkać, bo ta koszula musiała być własnorecznie utkana, jeszcze
                    lepiej jak z lnu posianego i zebranego przez dziewczynę. Nie da rady - trzeba
                    taką koszulę kupić i podarować panu młodemu.
                    • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:35
                      I dobry pomysł, niech dziewczyna w dzisiejszych czasach kupi koszulę z lnu na
                      szczęście. Nie przeszkadzam juz smile
                      • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:46
                        Na ślub i wesele zapraszam w poniedziałek (ewentualnie wtorek) bo to najlepszy
                        dzień na warnijskie wesele.
                        Tak się tylko zastanawiam, czy ten talar w buciku to nie uwierał? Chyba jednak
                        po wyjściu z kościoła brutka go wyjmowała, bo jakby mogła potem tańcować?
                        • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:50
                          A ja się zastanawiam jak to się stało że z czarnej sukni do ślubu ubiera się
                          teraz białą . Ciekawe czy jest na to wytłumaczenie ?
                          • tralala33 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 21:59
                            Ta moda pewnie przyszła z miasta. Na wsi Warmiaczki musiały być praktyczne.
                            taka czarna albo granatowa suknia mogła potem słuzyć długie lata na odświętne
                            okazje, a biała - wiadomo, raz się włoży, a potem albo zawiesić w szafie albo
                            odsprzedać.
                            • rita100 Re: Wesele na Warniji 19.03.06, 22:04
                              Tak , pamiętam Cyfus opisywał ten strój kobiecy czarny warmijski - jutro go
                              włożę , bo wspaniały opis wraz z jej ubieraniem. W tej czarnej sukni od ślubu
                              to nawet na starośc wkładano nieboszczkę do trumny.
                              • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 11:02
                                Mam , mam ten uryweczek, nawet zdjęcie sukni zrobiłam z fotografii smile
                                Na szczególne okazje ubiarała się w długą do kostek suknię i najczęściej w niej
                                zastaje pochowana.
                                Suknia z wysoką stójką pod szyją wyglądała przebogato, w dotyku przypominała
                                raczej pancerz. A to dlatego, że samą suknię można było postawić - tak bowiem
                                była sztywno uszyta. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że została
                                skonstruowana. Wchodzono w tą suknię od tyłu. Tu od długości całego tułowia
                                suknia była sznurowana, potem sznurowanie było zakrywane pewnymi klapami
                                zapinanymi bardzo pięknymi czarnymi guzikami. Suknie nakładało się na gorset, a
                                wszystko to sprawiało narzędzie tortur."

                                Jak te czasy się nam zmienają
                                • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 14:28
                                  Tak oto panna młoda z pomocą siostry lub przydanki (druchny) wbiła się w
                                  swoją 'pancerną' suknię. Inni też stroili się odświętnie. Narzeczony
                                  obowiązkowo wkładał czarne spodnie, długie buty, czarny lub brązowy surdut i
                                  obowiązkowo kapelusz. Podobnie ubrani byli pozostali weselnicy, a przydanom
                                  (drużbom) przypinano 'ruchelki' z mitru ze wstążeczkami. Przydanki na głowy
                                  zakładały wianki z kwiatów, a do sukni przypinały bukieciki. Panna młoda na
                                  głowie miała mirtowy wianek.
                                  Rito - może znajdziesz wpsomnienia Klyjmensa ze ślubu - o kozie, która zjadła
                                  bukiecik Matyldy?
                                  • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 19:42
                                    Tralala, znajdę , łuż sia robzi, eszcze mom łobrazki z ksiojżki Cyfusa.
                        • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 14:31
                          Ślub odbywał się podczas Mszy świętej, najczęściej w poniedziałek lub we
                          wtorek. W drodze powrotnej pierwsza na furmance podążała orkiestra, aby
                          wszystkich powitać. Konie pędziły galopem. Każdy speiszył się do domu
                          weselnego. A tam już placmitrz usadzał za stołem gości. centralne miejsce
                          zajmowała para młoda, obok nich księża, rodzice i co przedniejsi goście, a
                          następnie parami pozostali goście.
                          • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 14:35
                            Odtąd na stole w kolejności pojawiały się potrawy, m.in. dania z drobiu, zawsze
                            warmińska czernina, potem tłusta baranina i pieczona wieprzowna, zakrapiana
                            piwem, do kolacji podawano także lenkwar, czyli piwo jałowcowe zaprawiane
                            miodem, a także gorzałkę i wino.

                            Ach, czyli 'czarna polewka' na Warmii miała inne znaczenie? I ten lenkwar -
                            szkoda, że Browar Olsztyński nie robi takiego piwa jałowcowego, byłoby co
                            posmakować. Chyab zgłodniałam - czas na obiad.
                            • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 20:32
                              No jekoś Klyjmens nie wspomnina o czornej polewce
                              ale jek łóglóndali łobrazki tak wspomnina wesele

                              "Jek am w drugo niydziela z Bazylam i Werónikó łobrozki a wesela łoglóndali
                              Matylda wspomniała nasze wesele. Jenaczy buło, jekoś tak na ziosna. Deszcz
                              padoł, do kościoła buło bez trzy kilómytry. Wsiedlim na wóz ale szyrmów
                              (parasolek) ni mnielim. Kele kościoła mnyszkała tako staro kobziyta w jeny
                              jizbzie z kozó. Zawdy w kościele śwyże ksiotki łustoziała. Zajechalim do ni.
                              Foter kónie łuziójzoł i weślim do jizby sia trocha podszykować. Matylda
                              położuła buket na ława i w śpiglu (w lustrze) sia rychtowała a jom sia w nió
                              patrzuł jek w łobroz. Tako buła nadobno. Ale jek sia łuż łurychtowała i na ława
                              po buket siangła to koza łuż go prazie kónczuła. Rozbeczała sia mojo Matyldka,
                              jek jo tero do łutorza bez ksiotków puda, mózi. Nolepsi bym ty kozie skóra bez
                              łeb ścióngnół, tak am sia zjadoziuł. Ale com mnioł robzić, mózia tedy do
                              Matyldy: nie rycz tyle bo ci wszystko łoczami wyleci i szcz.. nie bandziesz
                              mniała czam. wink))))
                              A ksiandza cole nie dziwowało co brutka ksiotków ni mniała i ślub noma doł. I
                              do dzisioj sia tlo wspomnianie łostało."
                              Po naszamu - Edwar Cyfus
                              • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:05
                                www.weselisko.com.pl/tradycja4.htm
                                Tu musimy jeszcze spojrzeć
                                • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:09
                                  Niektórzy ,,placmistrzowie" często pisali własne "orracje"
    • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:12
      Niektórzy 'placmistrzowie' często pisali własne "orracje"
      • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:13
        He he - dubeltowo zaprosiłysmy na wesele!
        • rita100 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:45
          Łuśmiałam sia , fejn smile
          A bandó przyspiewki weselne ? Chyba mamy to we folklorze.
          Tralala, może jeszcze w tym watku pociagniemu i chrzest i komunie i pogrzeby ?
          Nie wiem , jak uważasz ?
          • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 21:57
            Tak zaraz po weselu chrzciny? pewnie bywało i tak, skoro Warmiacy mówili

            Ględy pod plotem
            wesele - potem!

            Zobaczymy, czy spleść to razem, czy porodzielać. A przyśpiewek weselnych mam
            całą książkę, ale mazurskich! I co teraz?
            • tralala33 Re: Wesele na Warniji 20.03.06, 22:00
              Do połnocy jeszcze daleko, ale już mi sia śpilsia klejo - zapraszam na
              oczepiny:
              'O północy zdejmowano pannie młodej wianek, a panu - ruchlę, czyli kształtny
              półkulisty kwiat z klapy surduta. jednocześnie pannie młodej nakładano twardą
              myckę z denkiem wyszywanym złotymi i jedwabnymi nićmi.' (Jan Chłosta)
              Czytałam gdzieś niedawno, że w Olsztynie jest krawcowa, która takie mycki na
              zamówienie szyje i wyszywa, ale bardzo są drogie. kiedyś też pewnie tanie nie
              były.
              • gajowy555 Re: Wesele na Warniji 21.03.06, 17:10
                No to do kompletu podrzucę Woju strój warmiński, cobyście sia w co łoblyc mógły ...
                www.perfekt.krakow.pl/gallery.php/pl/warmia
                • tralala33 Re: Wesele na Warniji 21.03.06, 19:02
                  O la la - warmińskie stroje prosto z samego Krakowa! A ta niebieska
                  marynareczka to jakby z Paryża?
                  • rita100 Re: Wesele na Warniji 21.03.06, 19:36
                    hehe, prosto z Krakowa dla Warmii te stroje jadą. To ja może przymiarkę zrobię
                    czy gdzie skazy nie ma wink))
                    Ale zaraz cos Wam pokażę. Idę zdjecie włożyć . Coś z samego Wymoju.

                    A tymczasem nie zapominajcie , że były też stawiane bramki i tam gorzałeczkę
                    rozdawano , a jakby nie dali to hohoho co by było smile

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38803908&a=38928276
                    Łobaczie jek u Bazylów buło ?
                    • rita100 Re: Wesele na Warniji 21.03.06, 19:48
                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=76&pos=32
                      Udalo się szybko wkleić zdjecie - oto suknia ślubna matki Halinki z ksiązki ...
                      a życie toczy sie dalej - Cyfusa
                      • rita100 Re: Wesele na Warniji 22.03.06, 12:31
                        Wprawdzie nie nasze przyśpiewki weselne, ale może by tak je prztłumaczyć ? hehe
                        po naszamu smile
                        szkola.interklasa.pl/f057/przyspiewki_na_rozne_okazje.htm
                        • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:16
                          Wesele warmińskie w podolsztyńskiej wsi Brąswałd wg wspomnień Marii Zientry-
                          Malweskiej
                          Do najważniejszych wydarzeń w Brąswałdzie należały zawsze wesela. Cieszyli się
                          na nie młodzi i starzy. Przygotowania do wesela trwały kilka tygodni. Trzeba
                          było przecież przygotować wyprawę, ułożyć ją w skrzyni, usypać nowe pierzyny,
                          zakupić to, co jeszcze było potrzebne, no i najważniejsze
                          • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:20
                            Gość: tralala 07.09.05, 21:37 zarchiwizowany


                            Nie było też obsypywania pary młodej drobnymi monetami czy ryżem po wyjściu z
                            kościoła. Pojawiają się nowe zwyczaje, a stare niestety czasem są zupełnie
                            wypaczane, tak jak bramy i wykup - kiedyś budowano je z dużym poświęceniem,
                            pięknie ozdabiano, a teraz wystarczy przeciągnąć kawałek sznurka i kolorowych
                            szmatek, żeby domagać się gorzałeczki.
                            Doczytałam też się opowieści o weselu w Olsztynie, na którym orkiestra grała
                            ludowe pieśni warmińskie jako podkład pod przyśpiewki, ale goście pochodzili z
                            Mazowsza, słów nie znali, coś tam próbowali ad hoc układać i okropnie
                            fałszowali sad
                            • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:21
                              Ostatnim dniem zabawy weselnej był dniem przenosin. Młodą męzatkę odwożono do
                              jej nowego domu. Zwyczaj ten miał formę obrzędu. Rano goście zjedli śniadanie i
                              potem wszyscy zbierali się przed domem. Tam sąsiedzi pozyczali wozy na który
                              ładowano cały posag dziewczyny. I zaczynała sie wesoła jazda do pana domu.
                              Prastarym zwyczajem młoda gospodyni była trzy razy oprawadzana wokół ogniska
                              domowego i znów odbywało się przyjęcie.
                              Tydzień po weselu urządzano poprawiny, dojadając pozostałe potrawy. W tym
                              czasie młodzi składali również pierwszą wizytę rodzicom żony.

                              • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:24
                                A zauważyłas , że w tradycji weselnej i innej nie wspominają nigdzie o tradycji
                                sprzataniu po weselu i na weselu i o najwazniejszej tradycji, to znaczy o
                                bójce. Tak było i na Warmii, pijani goście wszczynali awanture, wychodzili na
                                dwór i musieli sie bić na pięści, a goście starali się ich rozłączyć i
                                pogodzić. Ciekawe dlaczego o tym nie wspominają. Nie ma prawdziwego wesela bez
                                bójki smile
                                prawda ?
                                • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:25
                                  Gość: tralala 08.09.05, 21:27 zarchiwizowany


                                  Dobrze, że bili się na pięści a nie sztachetami! No cóz, pewne zwyczaje
                                  zwyczaje pozostają niezmienne (tak mi się przypomniało Wesele w Atomicach
                                  krakowskiego Pana Mrożka - tam to dopiero się pobili, aż się zamienili w
                                  chrabąszcze).
                                  A dorzuce jeszcze jedną ciekawostkę współczesną. Pozmieniały się dawne Prusy
                                  Wschodnie, zrobiły się takie wielkulturowe, bywają i wesela polsko-ukraińskie,
                                  na których można zaśpiewać tak:
                                  Bida Polku pidkusiła
                                  Oj da, ruda ja
                                  Wyszła Polka za Rusyna
                                  Oj da, ruda ja
                                  Rusyn każe żyto żaty*
                                  Oj da, ruda ja
                                  Polka chocze dowho spaty**
                                  Oj da, ruda ja
                                  Rusyn każe borszcz waryty***
                                  Oj da, ruda ja
                                  Polka cocze kawu pyty****
                                  Oj da, ruda ja.
                                  *żyto żąć; **długo spać, ***barszcz gotować, ****kawy się napić


                                  • tralala33 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:50
                                    Rito - a zauważyłaś, że nasza warmnijska brutka choć już parę tygodni po weselu
                                    ciągle w chałupsie łu łojczulka i matulki siedzi? Przenosin nie buło wink
                                    • rita100 Re: Wesele na Warniji 01.04.06, 21:56
                                      Tralala, eszcze musiwam ziedzieć , która to brutka ? wink Bo nie ziem czy łóna
                                      nie powinna wloź łoknem ? Pamniantosz, jek to kolejna brutka to musowo mus wleź
                                      łoknam wink)))
                                      • rita100 Re: Wesele na Warniji 03.04.06, 20:25
                                        No, patrzta, kto przyjechoł do Bani ?

                                        "Wenowejcie Bania przyjechalim do woju co byśta mojamu szurkoziu fejno, gbursko
                                        kobziyta łurajali. Robotno mo być i nie za paradno, co by cudze za nió za fest
                                        nie ślypsiali."

                                        A Bania to nojlepsi rajek na Warmii. Ło niam tyż trza popsisać, bo łón buł fest
                                        dobry warnijski rajek. Takygo to szukoć ze świckó.
                                        • rita100 Re: Wesele na Warniji 03.04.06, 20:30
                                          Dawno, dawno temu, choć nie tak dawno, bo są tacy co sięgają pamięcią wstecz i
                                          przypominają sobie opowiadania starszych. A więc wtedy kojarzeniem małżeństwa
                                          zajmował się rajek. Było to zajęcie dla czlowieka bardzo sprytnego, wygadanego
                                          i dobrze znającego całą okoicę i jeszcze dalej. Taki rajek musiał być zasze tam
                                          gdzie w okolicy sie coś działo i o wszystkim prawie musiał wiedzieć. Miał swoje
                                          grono informatorów, którzy mu donosili gdzie, w jakiej wsi znajdije sie panna
                                          na wydaniu lub jakiś młodzieniec. Był to dla takiego rajka złoty interes, bo
                                          nigdy nie robił za darmo. Sprytny rajek kojarząc parę potrafił zainkasować od
                                          zleceniodawcy i zleceniobiorcy równocześnie.
                                          Takim najlepszym rajkiem w całej okolicy na południe od Olsztyna był stary
                                          Bania z Szófalda czy Sząbruka.
                                          Dobry rajek musiał być dobrym dyplomatą, żeby doprowadzić do skojarzenia pary
                                          ku zadowoleniu obu stron, a szczytem jego starań i zabiegów było już to , gdy
                                          młodzi się pokochali. Wola rodziców była święta.
                                          Czasami jego zabiegi w swataniu, nie trwały długo. W takim przypadku sztucznie
                                          przeciągał pertraktacje dla osiągnięcia większych własnych korzyści.
                                          Ale bywało i tak, że młodzi się nieakceptowali, i wtenczas młodzi nieszczęśnicy
                                          szukali potajemnie dojścia do do Bani upraszając go , oczywiście nie za darmo,
                                          o ratunek dla ich złamanch serc. Stary Bania zdając sobie z tego sprawę, że ich
                                          los spoczywa w jego rękach i pomniejszając swoje zyski wysilał swój rajkowski
                                          kunszt doprowadzając do sytuacji zadawalających wszystkich.
                                          Za usługi płacono mu róznie. Mąką, mięsem, zbożem i wieloma innymi dobrami
                                          natury.

                                          Taki był oto stary Bania rajek z podolszyńkich okolic.
                                          Nie tak jak dziś, gdzie rajkiem jest internet. I też musimy mu płacić
                                          comiesieczny abonament.
                                          Bo jak pisze Cyfus..... a życie toczy się dalej, wprawdzie już inne ale się
                                          toczy.
                                          • rita100 Re: Wesele na Warniji 03.04.06, 20:31
                                            tralala33 06.03.06, 21:08 + odpowiedz


                                            Jakby ktoś chciał otworzyć w Olsztynie biuro matrymonialne i nazwy szukał, to
                                            może 'Rajek' by się nadał? Byle nie 'Bania', choć Bania z Szófalda był
                                            najlepszym rajkiem.
                                            • rita100 Re: Wesele na Warniji 05.04.06, 21:56
                                              "Zaględna" dziewczyna to taka, która zerwała zaręczyny; pozostała ona
                                              najczęściej starą panną. Nikt jej już nie wierzył, czy czasmi nie zerwie
                                              kolejny raz danego słowa.
                                              M Zientara- Malewska
                                              • rita100 Re: Wesele na Warniji 05.04.06, 21:57
                                                Życzenia dla mlodych

                                                " Mlodzi ludzie, najlepsi sia majó, tam dzie sia z milościo psieniandze
                                                złoncajo."
                                                K. Małlek
                                          • gietpe Re: Wesele na Warniji 06.04.06, 21:25
                                            Rajki
                                            Szumi bór sosnowy Wiatr roznosi echa, Dziewczę nucąc piosnkę Mile się uśmiecha.
                                            Uśmiecha się mile, Pieści sznur korali,
                                            — Do ciebie, dziewczyno, Rajki przyjechali.
                                            Przyjechali rajki Więc podług zwyczaju, Byś im była rada Koniki skakają! —
                                            Skakają koniki Otwórz dziewczę wrota! Dostaniesz za wianek Myceczkę ze złota.
                                            — Ze złota myceczkę Za wianek zielony Z mirtowych gałązek Nadobnie spleciony! —

                                            Maria Ziętara Malewska
                                            • rita100 Re: Wesele na Warniji 06.04.06, 21:28
                                              Psiankne mowam wesele warnijskie i gwołt gości smile
                                              Tera ja dom slownik weselny w gwarze.

                                              Weselny słownik warmiński

                                              białka - żona, kobieta
                                              biwat - gra orkiestry na powitanie gości
                                              brutka - panna młoda
                                              brutkan - pan młody
                                              ględy - zaręczyny
                                              mękolija - męka, podniecenie płciowe
                                              oddaw - ślub kościelny
                                              przydan - drużba weselny
                                              przydanka - druhna
                                              sneszka - synowa
                                              świergolić - grać na skrzypeczkach
                                              zaględać sia - zaręczyć się
                                              • rita100 Re: Wesele na Warniji 07.04.06, 20:49
                                                Eszcze bandzie ło weselu - gawędy weselne smile
    • gietpe Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 12:43
      RYMY WESELNE
      Dziwny rzeczy zbieg I da szczęścia brzeg, Przyjechała panna młoda Zza gór,
      lasów i rzek. Przyjechała do swej cioci I mówiła, że wnet wróci. Tu poznała
      kawalera, Co jej w serce wległ.
      Któżby przeczyć mógł,
      2e tak zrządził Bóg.
      Raz się ujrzeli, a miłość weszła w serca próg.
      Nikt ich nie namawiał wzajem,
      Jak to ludzkim jest zwyczajem,
      Nie cofnęła ich dalekość z raz obranych dróg.
      Przyjechał pan Tym Warmijacy z nim
      Na Górny Śląsk, gdzie się z hutów kopci czarny[dym.
      Stąd on wybrał ulubioną
      Chcąc ją mieć sobie za żoną, Rodzice na to przystali, błogosławiąc im.
      Już masz żonę, już Mężu żonie służ,
      I bądź jej zawsze uległym, pokornym jak stróż.
      Gdy się żona uprze nieco
      I może powie lada co,
      To ją głaskaj i przepraszaj, przy tym ręce złóż.
      Czym was związał ślub,
      Weźmijcie aż w grób,
      Choć przyjdzie wiele doświadczeń, rozmaitych
      A do Warmii ze Śląska [prób.
      • gietpe Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 12:53
        Zawiedzie was droga wąska,
        A nareszcie do Gietrzwałdu wskaże drogę słup.

        Pan Maruszczyk dbał
        Dziś wesele dał
        I stara się,aby każdy pełny kielich miał.
        Więc się dzisiaj pobratamy
        Warmijacy z Ślązakami,
        Aby związek tej przyjażni już na zawsze trwał.

        A.Samulowski
        • rita100 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:03
          A jednak Samulowski pisał i radosne wiersze, ten jest nadzwyczaj przyjazny smile

          wesele
          To panna i kiawaler to 'u nas mówhilim brutka i brutkan, a potem pchiersy swat
          i druhna. To tyz casem sie zeznali na muz'ice, casem tak gdzie, a casem
          narajili - to takzez. To znajomy z młodem prz'ijechał - będzie mózieć tak
          jek 'obcy - co tó dziewcyne znał i co go znał, wziuł narajuł i pojechał. Nó to
          tam prz'ijadó i wprzod nastaziajo - wprzod obziad cy tam wodke postazio, potem
          podhiecórek, kafy popchijo, a przy wódce to jinsa mowa. To tedy gadajo tam o
          cenściach to o gospodarkie rajili, ten niał dobry posag, to tegy gadali: ten
          isty da to, ten da to, dam córke. Juz to przed tem wszistko jest ugadano. 'Una
          tylo tyle nisła do pohiedzynia, cy sie jej udał, jak sie nie udał to moze nie
          mohiła zaraz, to odpchisali.
          I tez tak sie chizo nie zenili, jak teraz w cternastu dniach, tylo poł roku, za
          rok. To nie jest tak lo jek tutaj. Przyjedzie rajek to tydzień i za dwa wesela,
          a potem to juz sie rozbzijajo, rozganiajo, to 'u nas tak cegój nie było.
          U nas w pchiuntek było wesele, potem sobota i niedziela to poprahiny. Goście
          sie pozjezdzajo tak z daleca, to sie gościum na obhiad.

          Maria Zaraza, zam.Skajboty, pow.Olsztyn 1951-56
          • tralala33 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:22
            Maria Zaraza ze wsi Skajboty - no proszę, jak pięknie pół wieku temu godali na
            warmnijskiej wsi. I tak to zapisane, że jak czytam to tak jakbym słyszała panią
            Marię - słowo w słowo.
        • tralala33 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:20
          'Więc się dzisiaj pobratamy
          Warmijacy z Ślązakami,
          Aby związek tej przyjażni już na zawsze trwał.'

          A to nama dotrsiuł pon Andrzej Samulowski tym zierszem smile
          • rita100 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:27
            Ciekawe skąd u Samulowskiego takie bratanie się wzieło ? Miał jakies kontakty
            ze Śląskiem ?
            • tralala33 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:31
              Może ten wiersz napisał o swoim weselu? Szkoda, że w biogramach nie piszą
              więcej o życiu prywatnym, tylko 'działał', 'pisał', 'wydał' - trzeba by
              poszukać gdzieś dokładniejszych informacji.
              • rita100 Re: Wesele na Warniji 09.04.06, 21:38
                Właśnie , inne byłoby spojrzenie na autora tak jak na ludową poetke z nad
                jeziora Dadaj, objaśniła swój tekst swoimi slowami co lepiej można ją zrozumieć.
                • rita100 Re: Wesele na Warniji 10.04.06, 21:47
                  wesele
                  W rajby to jek chto naraji. Jak sie umówili na posagi, to zrobzili ględy. Wtedy
                  ksiądz ględał i zrobzili zapoziedzie. Trzy razy ksiądz musi zapoziedać, a potem
                  wesele.
                  Kedyś było corne, a teroz zrobzili bziołe ubranie, a było i modre. Psierwuj
                  nikt nie mniał bziałej sukni, tlo corna suknia i bziały ślejer (welon).
                  Młod nioł sukniok i bziałe rękawziczki, fejny wóz, fejne kónie, zianek z
                  borowin dokoła brycki, dom wystrojony z jeglijów i kchiatami z papierów. Brama
                  to były take dwa tycki cienkie, obhite zielono. Co przyjechał jeden gość na
                  bryckie, to mu wbiwat zagrali a i nabozno pchieśń na trąbach grali. Pan mlody
                  jak buł młody to mnioł zianek z merty.

                  Maria Zaraza zam. Skajboty, pow. Olsztyn

                  Tralala, włąsnie opowiada Pani Maria o strojach weselnych i konikach i bramach
                  i o tym , że przy bramkach na trąbce grano smile
                  • tralala33 Re: Wesele na Warniji 10.04.06, 21:55
                    'Psierwuj nikt nie mniał bziałej sukni, tlo corna suknia i bziały ślejer' -
                    teraz to by się goście wystraszyli takiej 'czarnej' panny młodej smile

                    'Pan mlody jak buł młody to mnioł zianek z merty' - ciekawe, do jakiego wieku
                    buł młody? A może chodziło o kawalera, nie wdowca?
                    • rita100 Re: Wesele na Warniji 10.04.06, 21:58
                      Ale jaki to jest ten zianek z merty' ?
                      Może potej ozdobie się domyślimy o co tu chodzi ? Też sie zastanawiałam jak
                      mierzą wiek do ślubu ? wink
                      • tralala33 Re: Wesele na Warniji 10.04.06, 22:02
                        Wianek z mirtu - kiedyś młode dziewczyny hodowały w doniczce mirt, żeby z niego
                        upleść sobie wianek weselny. Biada, jak któraś nie zadbała o roślinkę i
                        pozwoliła jej uschnąć. Ale nie wyobrażam sobie pana młodego w wianku mirtowym
                        na głowie smile Może przypinał sobie gałazkę mirtu do ubrania?
                        • rita100 Re: Wesele na Warniji 11.04.06, 20:02
                          To łowiadasz Tralala ło lecie, a zimą ?
                          Poczytaj to smile

                          Kedy na wesele zaprasali, to 'oblekli take cerwone sate i na kónia wsiedli. A
                          progi to nie były takie wysokie, tylo niskie i wjesiali takiem koniem do jizby
                          ji zaprasali na wesele. Wszyscy tedy przyśli i 'ubrali sie fejn w saty i posli
                          na wesele.
                          Panny młode - brutki w bziałe klejdy sie 'ubzierali i szlejer i zianek z
                          merty. Kedy ksiatusków nie buło, to juz taki zianusek od gartnera z niasta.
                          Choc juz 'usech to buł 'obramowany, tlo ten zianuszek, fotograchie byli
                          brutkiem i brutka.
                          Przod kiedyś to wołu dali, to śwynie, to 'owce to psienjędzy. Ryby na wesele
                          były warzune. Naziencej gorzołki psili, co sobzie zrobzili. Masła nie znali
                          (nie jedli) choć krowów nieli. Pchiekli kołac i chlib. W zime to nieli psennó
                          kase tak z pszenicy, to 'oni tak sobie na zarnach niłli sani kase. Tak
                          gościnowali sie.

                          Henryka Jasieniak, lat 73 , zam. Rostoki, pow. Pisz

                          Zauważcie, że tu wspomniano wreszcie co robiono z wiankami i bukietami po
                          weselu. Zwyczajem było ususzyć wiązankę. Tu wspomina Henryka Jasieniak , że
                          nawet suszono i oprawiano w obraz.
                          • rita100 Re: Wesele na Warniji 26.04.06, 21:03
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=40425533&v=2&s=0
                            Tralala, Ciupazka z Zakopanego miała już wesele - tu swietny watek , podobny
                            zorganizuje na Warniji w odpowiednim okresie. Tralala, zrobimy prawdziwe wesele
                            na naszym forum. Będziemy spiewać i przyspiewywać przy gorzałeczce.
                            Zorganizujemy ja na nute warnijską i inne regiony, może nam się uda takie
                            wesele regionów zrobić. To szykujmy swoje przyspiewki bysmy nie wypadli źle.
                            • rita100 Re: Ględy 01.05.06, 20:45
                              Jutro jide do kościoła zaględować ślub.
                              Trzy razy będzie ogłoszenie.
                              Jak się dowiedziałam to dlatego, żeby jak ktoś bedzie przeciw temu to powinien
                              sie zgłosić.
                              • rita100 Re: Ględy 01.05.06, 20:51
                                Tralala - pzidz ma, jek jest z tym bukietem ślubnym. Według tradycji bukiet
                                trzeba ususzyć , a jak go ususzyć kiedy brudka będzie rzucać nim do tyłu.
                                Złapie jekaś dzieweczka i co łodebrać jyj tan bukiet ?
                                • tralala33 Re: Ględy 01.05.06, 20:55
                                  Trza mnieć drugi do ususzenia, bo łodbierać nie godzi sia.
                                  • rita100 Re: Ględy 01.05.06, 20:57
                                    Ksiotków bandzie pewno gwołt, to jydyn sia łususzy. Rychtyczno , tak zrobzie.
                                    • rita100 Re: Ględy 02.05.06, 20:49
                                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=75&pos=44
                                      To łod dzisioj kolejne niydziele bandó zapoziedzi ględ.
                                      Trzy niydzielew tam kościele. Dopiero go budują .
                                      Ale wcale mi sie ten styl kościoła nie podoba.
                                      • rita100 Re: Ględy 02.05.06, 20:56
                                        Tralala - jeszcze jeden problem. Wiemy , że do ołtarza córkę zaprowadza ojciec.
                                        A kto zaprowadza jeśli ojca nie będzie na ślubie ? Nie wiesz jak to ma
                                        wyglądać ?
                                        Niestety ojca na ślubie córki nie będzie. Są ku temu powody wyższej rangi. Ja
                                        mam prowadzić ? Chyba nie jestem do tego zdolna. A gdyby nie ja to kto może to
                                        zrobić zgodnie z tradycją ?
                                        • tralala33 Re: Ględy 02.05.06, 21:50
                                          W Polsce jednak to brutkan prowadzi brutkę do ołtarza. Byłam na slubie
                                          przyjaciółki, która zaczytywała się Jane Austen i naoglądała filmów na
                                          podstawie jej powieści, no i wymarzyła sobie taki ślub w stylu angielskim - pan
                                          młody czeka przy ołtarzu a ojciec ją prowadzi przez kościół. No i muszę Ci
                                          powiedzieć Rito, że większość gości była skonsternowana? A kim jest ten starszy
                                          pan? A gdzie jest pan młody? Czy to ten ślub czy nie ten? Dobrze, że to był
                                          mały kościół, szybko doszli to ołtarza i wszystko się wyjaśniło, zanim goście
                                          pana młodego nie uciekli w poszukiwaniu 'właściwego ślubu'.
                                          • rita100 Re: Ględy 02.05.06, 21:57
                                            Faktycznie , konsternacja, bo czasmi przyszłego małzonak goście dopiero poznaja
                                            na ślubie i wyszło u Twojej przyjaciółki faktycznie niezręcznie.
                                            Nie widze siebie prowadzacej córkę do ślubu. Ja taka drobniutka, ona tak wysoka
                                            panna , bedzie wystrojona - głupio to bedzie wyglądać.
                                            A jeżeli jej przyszły mąż ma brata - to czy mogę poprosić by ją poprowadził do
                                            ołtarza. No nie wiem , nie wiem jak z tego wyjśc. Po za tym ja będę ryczeć jak
                                            mops - jeszcze zaczną mnie uspakajać w tym kościele.
                                            Oj, Tralala jak ja się boję tej roli.
                                            I jeszcze na dodatek, w rodzinie mam wszystkie wdówki - to bedzie babskie
                                            wesele. Łoj, Tralala..... tylko się nie śmiej choc smiech sam się wciska na
                                            twarz smile

                                            Oj, Tralala, żebyś wiedziała.....
                                            • tralala33 Re: Ględy 02.05.06, 22:10
                                              Nolepsi co by brutkan brutke do łotarza prowadził. Abo niech młodzi zdecydujó -
                                              to jich śwanto. Bandzie dobrze.
                                      • tralala33 Re: Ględy 02.05.06, 20:58
                                        Rzeczywiście jakby UFO wylądowało - ale to nie tam będzie ślub?
                                        • rita100 Re: Ględy 02.05.06, 21:03
                                          Nie , na szczajcie nie tamuj. Ślub bandzie w Kolobrzegu w klasztorze
                                          OO.Franciszkanów.
                                          • rita100 Re: Bandzie wesele 24.05.06, 21:40
                                            No łuż trzy niydziele mineły łod zapowiedzi. Już wszystko je i co eszcze
                                            bandzie to patrz Tralala
                                            "Załatwiam też grajka na czas wesela do tej sali.Jeszcze załatwiłam do kościoła
                                            ze szkoły muzycznej jako skrzypka i bedzie rowniez organista,grają w duecie.."
                                            Oj , bandzie, bandzie.....
                                            • rita100 Re: Bandzie wesele 28.05.06, 21:59
                                              Popatrzcie jaka fajna stronke z przyśpiewkami weselnym znalazłam.
                                              Ciekawe z jakiego to regionu ?
                                              www.ipe.pl/archiwum/+/html/prace/najda/wesele_w_dawnej_wsi.htm
                                              • tralala33 Re: Bandzie wesele 30.05.06, 11:02
                                                Stronę opracowała pani Ilona Najda, nauczycielka z Zespołu Szkół w
                                                Dobieszowicach. A te Dobieszowice znalazłam w powiecie będzińskim, województwo
                                                śląskie. Tyle, że województwo śląskie to nie to samo co Śląsk. No i mogą
                                                istnieć jeszcze inne Dobieszowice?
                                                • rita100 Re: Bandzie wesele 30.05.06, 21:57
                                                  Na ślójskie wesele to to nie wyglónda. No ale teroz to i tam sia mniesza
                                                  wszystko.
                                                  • rita100 Re: Zapowiedź ślubu: 13.06.06, 22:06
                                                    Zapowiedź ślubu:
                                                    "Słwaetny Jan Krusche mieszczanin i farbarz wdowiec ztąd, z słwetną Wilhelminą
                                                    Penquittowną panną sławetnego Piotra Penquitt młynarza z Stolzhagen
                                                    (Kochanówka, pow. lidzbarski), córką"

                                                    Z zapisów kanonika Walenty Blockhagen z 1840r
                                                  • tralala33 Wesele w Lidzbarku 19.06.06, 22:49
                                                    Warmińskie wesele
                                                    GO Wioletta Przybylska [14.06.2006] Imprezę kultywującą tradycję i obyczaje
                                                    warmińskie przygotowali podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy. Za ich
                                                    sprawą w czwartek, na deskach Lidzbarskiego Domu Kultury odbywało się "Wesele
                                                    warmińskie".
                                                    Artyści z ŚDS przebrani w stroje ludowe przedstawili weselne zwyczaje
                                                    Warmiaków, tańczyli i wspólnie z publicznością śpiewali piosenki.

                                                    Po części artystycznej, jak na prawdziwe wesele przystało, nie zabrakło
                                                    poczęstunku. Weselny obiad, składający się wyłącznie z regionalnych potraw,
                                                    przewidziany na 150 osób przygotowały panie: Zofia Dobosz i Irena Konarska. Na
                                                    stole znalazły się m.in. gołąbki warmińskie z kaszą gryczaną i ziemniakami,
                                                    szczodraki, żur warmiński, kwas chlebowy, szneki z glancem. Do stołu podawały
                                                    uczennice z Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego. Imprezie
                                                    towarzyszyła wystawa ilustracji z dawnej Warmii i publikacji na temat tradycji
                                                    warmińskich. O tradycjach warmińskich opowiadała także zebranym gościom
                                                    Krystyna Tarnacka-Jurgielewicz. Na imprezie wystąpił Zespół Pieśni i
                                                    Tańca "Spręcowia" ze Szkoły Podstawowej w Spręcowie.

                                                    www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=867452
                                                    No jo, tlo coby szneka z glancem robziła za warmińską cołte abo kuch to jakem
                                                    pyra wielkopolska nie łuzierze.
                                                  • rita100 Re: Wesele w Lidzbarku 19.06.06, 23:37
                                                    Tralala, a oglądałaś cała galerię , jek sia ludzie fejn bawzili, jek łorchestra
                                                    groła i tańce i kuchty buły i łodświantnie łobleczeni. Jek i mlodzi i storzy
                                                    sia bawzió - fejn, fejn to wyglónda.
                                                    No zabozieli ło gorzałeczce, bezt tygo nima wesela wink
    • tralala33 Re: Wesele na Warniji 08.08.06, 21:27
      Coby nie zaboczyć!
      • rita100 Re: Wesele na Warniji 08.08.06, 21:41
        Nie zabocza. Łuż kreacje szykuje wink))
        • rita100 Re: Wesele na Warniji 11.08.06, 20:18
          Tralala, szykuję kreację i ziesz co, ja tak myśle , co fejn by buło, keby by
          tak matki dziecoków mnioły nakaz ubzierania sia w strój regionalny na
          uroczystości. Jak fejn by buło. Ja by buła w Warnijskim stroju, a z tamtyj
          strony matka by buła w wileńkim stroju. Taka fotka by sia łostała na pamniantke
          wnuków. Ja by sia łubrała tak. Tak bym chcioła, coby wnuki ziedzioły dzie majó
          szukać korzeni, kedy nas łuż ni bandzie.
          No ale wszyscy by sia śnioli ze mnie.
          Nic to, jek bandzie dzieciuk maleńkij to rychtyczno musze kupić - maleńkij
          strój warnijski - tlo dzie go kupsić ? Może do tego ciasu chto pomyśli o takim
          handlu. Moze na Allegro kupsie ?
    • tralala33 Zaproszka na mazurskie wesele 14.08.06, 21:27
      Starszy drużba ze starszą drużbą zapraszają na wesele:

      Niechaj będzie Jezus Chrystus pochwalony,
      Przychodzimy tutaj z prośbą, a niesiem pokłony,
      Jak bóg rozesłał na ucte po śnierci narody,
      Tak tez wysłali nas prosić na weselne Gody.

      Proso przez nas rodzice młodego i młodej,
      a najprzód prosi pan ojciec, potem pani matka,
      a potem i młody, i młodziuchna gładka.
      A potem krewni obojga – to cało rodzine
      na dzisiaj, na psiątek na sósto godzine,
      do aktu weselnego
      do koscioła Bozego (kłaniają się)
      gdzie sie chrzco ludzie, przy chcie mnianujo,
      i sakramenta święte przyjmujo, (kłaniają się),
      a zaś z kościoła Bozego
      proso do domu swojego,
      a proso przez nas ucciwie
      wsystko, co zyw je (kłaniają się)
      na wódki baryłke i jedno, i drugo,
      na stós kołacy, na jeden i drugi,
      na becułke i jedno i drugo,
      i sera gomólkę, i jedno, i drugo.
      na te cietrzezie,
      co siedzo na drzezie,
      i na te łabędzie,
      co siedzo na grzędzie,
      i na te kuropatwy,
      co połów ich łatwy,
      i na te to dziki,
      co ryjo trawniki,
      i na tego kura
      co z niego rura,
      i na te główecki,
      co tulo listecki,
      na barana bziałego,
      na psiejaka cubatego,
      na skrzypka wesołego,
      na becke zina starego,
      na psiecywo chleba z nieba (kłaniają się)
      i na niskie kasy nasy, (kłaniają się)
      toć i pare tych zajęcy,
      przytem moze na co zięcy,
      co Bóg daje, (kłaniają się)
      a będziemy jedli, psili
      i pospołu do niedzieli,
      jak w niebzie anieli,
      Amen (kłaniają się i odchodzą).
      (Karol Małłek, Wesele mazurskie)
      • tralala33 Re: Zaproszka na mazurskie wesele 14.08.06, 21:29
        Zaprasza placmistrz:

        Prose, zebyśta tak dobrymi buli,
        a wasych synecków w swaty wyrządzili,
        jak jednego, tak drugiego,
        jak zielgego, tak małego,
        zebyśta takze talarków nie załowali,
        a jak najpiękniej kóniki ubrali,
        azeby sie wam psięknie jechało,
        a pannóm druhnom sie podobało.
        Zaprasam tez i wase córecki w druhny,
        zeby sie ktemu wyrządziły wneciuchny,
        klejdziki swoje psięknie wypłukały,
        strefelko zeby plotuskami podziozały.
        a zeby nam sie psięknie jechało,
        a wsystkim panom swatom podobało,
        nie tylko przeciez panóm swatóm,
        lecz wsystkim weselnym siorstóm i bratóm.

        Zaprasam pana gospodarza i panio gospodynio,
        ziem, ze brutce i brutkaju to łasko ucynio.
        Zaprasam dali tych co za stołem i tych co rpzed stołem,
        tych co przed psiecem i tych co za psiecem,
        i tego domu całego,
        az do dziecka malutkiego,
        tam dziatki wam sie nie będo sprzeciziały,
        poniewaz sie będo dobrze zabaziały.
        • tralala33 Re: Zaproszka na mazurskie wesele 14.08.06, 21:29
          Będo one tam nakarmione i napojóne,
          potem za psiecem drabko zastazióne.
          Wy będzieta na izbie tańcować,
          a dzieci będo bez psiec wam się przypatrywać.

          Przed wase kóniki só stajnie nowe,
          w nich malowane krypy dębowe,
          tam będzie dla nich ozies i siano,
          i psięknie będzie im podesłano,
          będo óni tam rzały, parskały,
          a owsa zreć ni będo chciały.
          a dla was będo stoły usłane,
          a na nich szklanki ruto oplatane,
          węgierskim zinem i niesiem psiecónem
          będzie tam kazdy stół obłozónem.
          Tam będo skrzypki i basy brzniały,
          a pod wami będo nózki drgały.
          Przyjadziem z kościoła do panny młody
          albo do pana ojca nasego.
          Tam będo tocki psiwa tocyli,
          wy będziecie tańcowali, psili,
          kucharki będo jedzenie warzyli,
          placmistrze będo jedzenie nosili,
          będziemy smacnie jeść i tańcować,
          a to nie będzie wcale nic kostować.

          • tralala33 Re: Zaproszka na mazurskie wesele 14.08.06, 21:30
            Najemy się, napsijemy,
            po brzuchu sie pogładzimy.
            So tam dla was i psierzynki puchowe,
            i podusecki so atłasowe,
            a kómu nie stanie psierzynki,
            dobre będo i grochozinki.
            A chtoby mnie chciał z mego konia zsadzić,
            musi przed nim ziertel owsa postazić.
            a chtoby mnie chciał posanować,
            musi mi węgierskiego zina, to francuski gorzałki,
            a do tego kiełbasy dwie strzałki,
            a nie francuski gorzałki, to szklanke wody.
            a nie wody, to młodo panne pocałować do wygody.
            Prose was, moi nili przyjaciele,
            zebyśta mi ni podziwowali ziele,
            gdybym sie w cemkolziek pomyluł,
            a wam nie dosyć sławy uczynił,
            tak drugo razo chce sie poprazić
            i będę sie u was dłuzy bazić,
            boć mój kónik ma śtery kopyta,
            a jednak sie casem tez mocno potyka,
            jać eno jeden w gębzie ozór mam,
            a juz tak wziele z wami rozmaziam,
            Jji ... daj Boze dobry dzień. (odjeżdża)
        • rita100 Re: Zaproszka na mazurskie wesele 14.08.06, 21:48
          Najemy się, napsijemy,
          po brzuchu sie pogładzimy

          tak, tak , cytołam co w zwyczaju warnijskim i mazurskim trza przed weselem
          popsić coby sia mlodym dobrze zidło w żuciu - tak ło tó tradycyje dbom.

      • tralala33 Przyśpiewka weselna 15.08.06, 21:21
        mazurska, a jakże:

        Nie chcę starygo,
        choć mo wór psieniendzy,
        wolo jo młodygo,
        choć użyję nędzy.
        Bo ten stary leży potem
        śmierdzi jako pies pod płotem,
        młody jest psiórecko,
        grzeje jak słonecko.
        • rita100 Re: Przyśpiewka weselna 15.08.06, 21:36
          A czy nie jest w zwyczaju przed ślubem płakać ?
          Coś w rodzaju:
          Łoj , jenu , jenu, łoj jenu, jenu cera ma wychodzi za móż. łoj , jenu, jenu i
          płacz i szlochanie . Coś tak wyczytałam wink
          • rita100 Re: Przyśpiewka weselna 22.08.06, 20:51
            Skuli tego bandzie bal i przerwa smile
            Popraziny bandó za tydziań smile
            • rita100 Re: Wesele Warnijskie 06.09.06, 21:41
              Autor: gajowy555
              Czy buły take łobrzędy jek kedajś na Warniji ?
              A tak ło nich psisze Cyfus w drugiej części swojej ksiójżki ...A życie toczy się
              dalej.

              ...Wesela na Warmii zawsze były huczne. Nawet w tych trudnych, powojennych
              latach. Kucharka miała przez co najmniej dwa dni przed weselem moc pracy.
              Mięsa, sosy, surówki, sałatki no i oczywiście ciasta i torty, czyli mówiąc po
              warmińsku „kuchy”. Wszystkie te smakowite wiktuały przygotowywane były zawsze w
              domu weselnym, czyli w gospodarstwie rodziców panny młodej. Anna do tych prac
              potrzebowała jedną, a przy większych weseliskach – dwie pomocnice. Czasem były
              to młode kobiety z rodziny panny młodej, nierzadko jednak stałe i wypróbowane
              koleżanki Any. Sprawdzony i zgrany zespół.
              Weselisko musiało być udane, jeśli kucharką na nim była Ana Kwitek, a do tańca i
              nie tylko,
              przygrywała orkiestra, jak to się wtedy mawiało - Banta ze Stawigudy.
              Zamówień na wesela przybywało. Dzięki nim Ana mogła utrzymywać całą rodzinę,
              teściów również...

              Jeżeli ciekawość dalszych obrzędów zwycięży to cdn...


              • rita100 Re: Weselny łobiad 06.09.06, 21:43
                ...Po powrocie z kościoła na wszystkich czekał już wyborny, specjalny,
                uroczysty, warmiński obiad. Zawsze musiał zaczynać się od rosołu z makaronem,
                obowiązkowo własnej, czyli owej weselnej kucharki roboty. W rosole dużo było
                rozdrobnionego mięsa z kury. Potem podawano tzw. międzydanie. Kucharki wnosiły
                na stoły na płytkich raczej półmiskach pyszną marchewkę z groszkiem, wokół
                której poukładane były małe smażone mielone kotleciki. Dopiero potem podawane
                było danie główne. W salaterkach gotowane ziemniaki, a na półmiskach różnego
                rodzaju mięsiwa, od wieprzowiny i wołowiny smażonej, duszonej, pieczonej, po
                różne rodzaje drobiu. Nie miało prawa na weselnym stole zabraknąć duszonej
                specjalnie po warmińsku gęsi, czy pieczonej kaczki. A jeśli gęś, to obowiązkowo
                tzw. szmurkoull, czyli duszona czerwona kapusta przyprawiona na słodko- kwaśno
                tak wspaniale, że kto raz jej sprobował, choćby nie był smakoszem kapusty, nie
                zapomni tego smaku i zapachu do końca życia.
                W śląskiej kuchni występuje coś podobnego, ale to naprawdę nie to samo.
                Podawano również całą gamę różnych innych surówek z grzybami w occie włącznie.
                cdn

                To tero dalszó czańść Gajowy napsisze.
                Ciekowe co bandzie ? Tańce tero ? wink
                • gajowy555 Re: Deser i alkohol 07.09.06, 10:35
                  Na deser rożnego rodzaju budynie, kisiele i galaretki z owocami i obowiązkowo
                  kompot.
                  Najsmaczniejszy był ten z suszonych, podwędzanych małych gruszek – ulęgałek, lub
                  ze śliwek. Alkoholu na warmińskich weselach na stół nie stawiano. Nie znaczy
                  to, że go na nich nie było. Do obiadu podawano „zino z jonków”, czyli własnej
                  produkcji wino z porzeczek. Mocniejsze alkohole przygotowywane były już co
                  najmniej tydzień przed weseliskiem . Był to najczęściej obowiązek ojca panny
                  młodej. Zawsze był to spirytus rozcieńczany przegotowaną wodą i zaprawiany kawą,
                  miodem albo owocowymi sokami. Ten alkohol raczej nigdy nie był tak mocny, jak
                  wódka ze sklepu.
                  Po obiedzie, gdy goście wychodzili na zewnątrz zapalić papierosa, cygaro czy
                  starym, warmińskim zwyczajem zażyć tabaki, specjalnie do tego wynajęci mężczyźni
                  spełniali rolę kelnerów. Chodzili między gośćmi z tacami pełnymi poustawianych
                  dnem do góry kieliszków i butelkami domowej roboty nalewek na spirytusie.
                  Kelnerzy podchodzili do stojących i rozmawiających w grupach gości, proponując
                  kieliszeczek. Po wypiciu goście stawiali kieliszki z powrotem na tacy, już w
                  normalnej pozycji.
                  • gajowy555 Re: Tańce 07.09.06, 10:38
                    W czasie między obiadem a początkiem tańców, uroczystość weselna musiała zostać
                    uwieńczona. Na tę okoliczność zamawiany był profesjonalny fotograf.
                    Ponieważ wesela wyprawiano zawsze w domu rodzinnym panny młodej , często
                    zdarzało się, że brakowało w domu miejsca do tańca. Budowano więc na tę
                    okoliczność specjalną wiatę, przylegającą do zewnętrznej ściany budynku. Wiata
                    miała drewnianą, równiutką podłogę. Zadaszenie i boczne ściany takiej
                    prowizorycznej sali tańca stanowiły plandeki brezentowe.

                    Orkiestra również po zjedzeniu obiadu, takiego samego jak wszyscy goście,
                    zapraszała do pierwszych, weselnych tańców. Obowiązkowo rozpoczynała je para
                    młoda. Do drugiego tańca pan młody prosił teściową, a panna młoda teścia.
                    Trzecią parę tworzyli teściowie pary młodej, a a czwartą drużbanci, czyli
                    świadkowie. Dopiero po tych dwóch obowiązkowych tańcach, mogli tańczyć wszyscy
                    goście.
                    Obowiązkowo na weselny obiad był proszony ksiądz asystujący przy ślubie. Nieraz
                    duchowny dawał się pannie młodej zaprosić do tańca.
                    • gajowy555 Re: Gra w skata 07.09.06, 10:39
                      W powojennych latach raczej nie używano na wsiach warmińskich strojów ludowych.
                      Około godziny 18-tej podawano na weselach kuchy , torty i kawę . Po kawie zaś
                      panie, jakżeby inaczej, siadały w grupkach oddając się ploteczkom i sącząc winko
                      z porzeczek. Panowie, niekoniecznie tylko starsi, zasiadali po trzech, czterech
                      do stołów i grali w bardzo popularną i lubianą na Warmii gre w karty – skata.
                      Potrafili grać przez długie, długie godziny. Gra wciągała tak bardzo, że czasami
                      dochodziło do sprzeczek między małżonkami . Żony chciały potańczyć, a
                      mężowie... No cóż. Grano oczywiście na pieniądze, ale były to raczej symboliczne
                      sumy. Na stołach karciarzy, ale tylko na tych stołach,stała butelka z alkoholem
                      i kieliszki na specjalnej tacce. Niektóre zagrania były premiowane kolejką ...
                      • rita100 Re: Polterabend 02.12.06, 20:51
                        Polterabend
                        Tak wyglóndał na Ślójsku, zabawnie - prawda ?
                        Taki zwyczaj był również na Warmii.

                        schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=300
                        • rita100 Re: Warmińskie wesele 03.12.06, 21:05
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=53275413
                          To jest wesele Inki i Beinga - pierwsi , którzy zarazili mnie folklorem Warmii
                          i Mazur, przywieźli do Krakowa książke o folklorze.
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=20
                          I tak to się zaczełosmile
                          A jak sie skończyło, mamy wesele i mamy Warnije
                          Młodej Parze ziele szczajścia na tyj nowyj drodze żucia.
                          • rita100 Re: Warmińskie wesele 11.02.07, 18:11
                            To na zdrozie wszystkim weselnikom smile
                            i seteczka
                            smile
                            • rita100 Re: "Walc weselny" 12.09.07, 21:58
                              "Walc weselny"
                              napisał Andrzej Samulowski

                              Dziś w noju ziośce je zielgi ruch,
                              Gości sia zbziero jekby jych sioł,
                              Wszistkich łożywia weselny duch,
                              Bo pon Z. swyj cerze wesele doł.
                              Ref.
                              Bo ziedzó manższczyżni na wszistkie strony,
                              Że w noju ziostce só dobre bziołki:
                              Nadobne, uczciwe - a to nie żort,
                              Jeżli manższczyzna takowej wort.

                              Gdy sia doziedzioł tan młody pon,
                              Że pon Z. psianknó cere mo,
                              Przybuł jó pojónć w małżeński ston,
                              Dziś mu pon łojciec z posagiem do.
                              Ref.
                              Bo ziedzó manższczyżni na wszistkie strony,
                              Że w noju ziostce só dobre bziołki:
                              Nadobne, uczciwe - a to nie żort,
                              Jeżli manższczyzna takowej wort.
                              cdn
                              • rita100 Re: "Walc weselny" 12.09.07, 22:00
                                Łojcze i matko ! - łuż przyszed cias,
                                Chocioż cujecie w sym syrcu żol,
                                Że dobra cera łopuści wos,
                                Łodjedzie z swym manżam, łodjedzie w dol.
                                Ref
                                Niych zidzó manżczyżni na wszistkie strony,
                                Chtórzi chcó dostać cnotliwe bziołki,
                                Nojdó ji w noju wsi - a to nie żart
                                Jeśli sia nie wdadzó w grywanie kart.

                                Chto sia chce żenić - to z młodych lot,
                                Nie gdy łuż starość poczyna gióńć.
                                Psiankny w bukiecie je świeży ksiot,
                                Starego, zflaczałego niych nie chce wziójść.
                                Ref.
                                Bo to łuż ziadomo na wszistkie strony,
                                Z łucziwych panien só dobre żony.
                                Mnieć bziołke łucziwó - to nie je żort:
                                Jekó chto dostanie, takej jest wort.

                                Muzika walczika do łucha rznie
                                Na pomyślność tym, co wzieli ślub,
                                Niych jich nie może rozłónczyć - nie -
                                Jek tlo som Ban Bog bez śnierci grób.
                                Ref.
                                Zianc dzisioj wesoło tyj młodej parze,
                                Tak jek weselny łobyczoj każe,
                                Winszujónc jam łotwarcia do szczyńścia bram:
                                Niych żujó ! Niych żujó ! Niych żujó nam !

                                1895 rok
                                • rita100 Re: "Walc weselny" 12.09.07, 22:03
                                  popraweczka > Niych jich nie może rozłónczyć
                                  mo być - nikt czyli nicht

                                  Muzika walczika do łucha rznie
                                  Na pomyślność tym, co wzieli ślub,
                                  Nicht jich nie może rozłónczyć - nie -
                                  Jek tlo som Ban Bog bez śnierci grób.
                                  Ref.
                                  Zianc dzisioj wesoło tyj młodej parze,
                                  Tak jek weselny łobyczoj każe,
                                  Winszujónc jam łotwarcia do szczyńścia bram:
                                  Niych żujó ! Niych żujó ! Niych żujó nam !
                                  • rita100 Re:"Śpiewka weselna" 14.09.07, 21:33
                                    Śpiewka weselna
                                    na nutę "Nie pójdę ja za dziedzica" napisana przez Andrzeja Samulowskiego.

                                    Cóż sia dzieje w Stękinach,
                                    Że dzisioj tutaj nicht nie 'stęka'?
                                    Kożdy droga jek na spranżynach,
                                    Wszistko gładkie, jek bez sęka.

                                    Coła zioska w żwawym ruchu,
                                    Stónd i zowónd bryczki jadó,
                                    Wszistko wygodne jek w puchu,
                                    Wszistko z szykiem i paradó.

                                    A kożdy sia wprost wprowodza
                                    Do jenego tilo domu,
                                    Nicht nikomu nie zawodza,
                                    Nicht nie sztyruje nikomu.

                                    Acz z jekegóż to powodu
                                    Take dziś liczne zebranie ?
                                    Pan J...W... bziołka młodó
                                    Pojół i przyzióz kochanie.

                                    Na wesele przenosiny
                                    Sprosiuł kamratów, sójsiady
                                    I wszistkich zidać z jich mniny,
                                    Jek kontenci z tyj bziesiady.

                                    Stołi suto zastazione
                                    Różniste przekónski, mniajsiwa,
                                    Zina, floszki omszone
                                    I w dzbankach szumnónce psiwa.

                                    A muzika różne walce
                                    Rzempoli, polki, mazuri
                                    Aż zgniłki i ospalce
                                    Rozpandzajó w tańcu chmuri.

                                    Z brutkó noju pon młody
                                    Sadzó gości poza stołi,
                                    Bo z wszistkimi dziś swe gody
                                    Jest szczajśliwy i wesołi.

                                    Dawni buł smutny, jek struty,
                                    Raz czyrwony, raz wyblodły,
                                    Aż gdy łodziedziuł Dźwierzuty,
                                    Smutki mu z syrca łopadły.

                                    Nolazł tam, choć ni szedł piechto,
                                    Bziołka psianknó - Bogu dzianka,
                                    Aż sia z tygo wsziści cieszo.
                                    Dzisioj w Stękinach nicht nie 'stęka'.

                                    A na kóncu eszcze - to noma wznieść sia godzi,
                                    Niych żujó szczajślizie - noju państwo młodzi.

                                    1896r
                                    • rita100 Re:Wesele w Gietrzwołdzie 17.09.07, 21:36
                                      Na dzień weselny u p. Sznarbacha w Gietrzwałdzie
                                      25 stycznia 1910 napisoł Andrzej Samulowski

                                      Wyszedł w podwórze i rękami macha....
                                      - Jedzie pan młody do pana Sznarbacha,
                                      A za nim liczne powozy z paradą
                                      I goście strojni, napuszeni jadą.

                                      Muzyka hucznie gra na powitanie,
                                      Z wozów zsiadają panowie i panie,
                                      I dziarska młodzież wesoło i żwawo,
                                      Wyskaka z wozów na lewo, na prawo.

                                      Państwo Sznarbachy w polskiej uprzejmości
                                      Witają wszystkich zgromadzonych gości,
                                      Bo dziś sprawili swej córce wesele,
                                      Dlatego gości sprosili tak wiele.

                                      Wyszła i córka w ślubnej sukni strojna,
                                      Róże na liczkach - nadobna, przystojna,
                                      Na głowie wianek mirtowy, zielony -
                                      Od wszystkich gosci odbiera ukłony.

                                      Żegnają ojca i matkę ze łzami,
                                      Pozegnała się z braćmi i siostrami -
                                      I oblubieńcy w wewnętrznym spokoju
                                      Wyszli do ślubu w poważnym nastroju.

                                      W kościele związał ksiądz stułą małżeństwo
                                      Polecił Bogu - dał błogosławieństwo.
                                      Aby wzajemnie sobie tu służyli,
                                      Boga kochali, zgodnie z sobą żyli.

                                      Teraz są wszyscy we wesołym domu:
                                      Chęci do jadła nie brakuje nikomu,
                                      Przy tym muzyka raźnie nam przygrywa,
                                      To też z kielichów wino w gardło spływa.

                                      Zabito wołu, dwa wieprze, trzy skopy,
                                      A kur i kaczek - to z półtorej kopy,
                                      Piwa i wina są pełne piwnice,
                                      A ciast i 'babów' - aż się gną police !

                                      I stoły się gną pod wielkim ciężarem
                                      Pieczeni, kiełbas i węgrzynem starym,
                                      I jeszcze różne przysmaki przynoszą -
                                      Gospodarz z żoną, by jeść, gości proszą.

                                      Oj, takie sute i polskie wesele
                                      Chcieliby często wyżyć przyjaciele.
                                      Pan Sznarbach z rzędu wyprawia już trzecie,
                                      A za dwa lata czwarte mieć będzie.

                                      Mniejsza, co na to on nam dzisiaj powie,
                                      Lecz jemu wszyscy wykrzykniem na zdrowie,
                                      A każdy puchar swój niech do dna pije:
                                      "Pan Sznarbach długo niech z rodziną żuje!!!.
                                      • rita100 Re:Bandzie ło weselu 06.08.08, 23:46
                                        musza kóntek podnieśc coby nie pofurał w archiwum
                                        • rita100 Re:Obrzęd weselny 17.09.08, 20:52
                                          z ksiojżki "Warmia i Mazury" - piesni doroczne i weselne

                                          "Jeszcze w II połowie XIX wieku spotykali się na weselu wszyscy, obojętnie czy
                                          ktoś był bogaty czy biedny. Gbur posiadający wielkie gospodarstwo zapraszał na
                                          wesele swojej córki krewnych, sąsiadów, nawet parobków.

                                          "Dawni, to kazdy mniał swó dume i pospołu zyli z sobó."
                                          Ale stopniowo sytuacja się zmieniała.

                                          "Potym nastali takie panki i to gospodarskie juz sie odłuncali łod tych
                                          bziydniejszych, łod tych tam parobków. I musiały na niego 'wy' mówzić, choć
                                          razym do skoły chodzili. Tak sie poodłuncali potym. To taka pycha powstała
                                          (Skarzyn - Mazury).
                                          • rita100 Re:Obrzęd weselny 17.09.08, 20:53
                                            Wesele warmińskie i mazurskie przetrwały w pełniejszej formie obrzędowej mniej
                                            więcej do lat 1870-80. Po tym okresie stopniowo zanikała. Silny nacisk
                                            germanizacyjny, wypieranie języka polskiego odcisneło się piętnem.
                                            W II polowie XIX wieku zaczęto nazywać panną młodą - brutka, pana mlodego -
                                            brutkan, zaś starostę weselnego, starszego drużbana - placmistrz.
                                            Wtenczas również zamiast tradycyjnej oracji 'proszka' przez placmistrza, który
                                            konno objeżdzał zapraszając na wesele zastosowano wysyłanie 'biletów' czyli
                                            zaproszeń.

                                            Ważną rolę na weselu odbywała muzyka. Pod koniec XIX wieku orkiestry dęte,
                                            wojskowe wyparły rodzime regionalne instrumenty. Zresztą tak Warmia i Mazury nie
                                            miały ich za wiele.
                                            • rita100 Re:Obrzęd weselny 18.09.08, 20:52
                                              Zebrane materiały obrzędu weselnego w/g mnie są bardzo bogate, choć narzekają
                                              autorzy tych zbiorów, ze nie udało im się nagrać tradycyjne oczepinowej pieśni o
                                              chmielu.
                                              "A żebyś ty chmielu na te tyczki nie lazł".

                                              Wesele warmińskie opisał Karol Sieniawski, wesele mazurskie Max Toeppen i Jan
                                              Karol Sembrzyńcki.
                                              Oprócz tego Mazurzy posiadali rekopisy Gustawa Gizewiusza, Wojciecha
                                              Kętrzyńskiego, Jana Karola Sembrzyńckiego z których korzystał Oskar Kolberg.
                                              Ale Warmia nie była pokrzywdzona dzięki Augustynowi Steffenowi, który w okresie
                                              międzywojennym zebrał i wydał trzytomowy zbiór piesni ludowych, jednak weselnych
                                              pieśni było mało. Niestety, cała tragedia w tym, że nie zdążono wydać do tych
                                              pieśni melodi, uniemożliwiła to II wojna światowa, a po wojnie - melodie te
                                              przepadły.

                                              Wesele mazurskie dzieki Karolowi Małłkowi, który pozbierał i wydał w 1934 r w
                                              ksiązkę 'Wesele mazurskie' przetrwały wojnę również, ale bez linii melodycznej.

                                              Do tych publikacji wracała orędowniczka Mazurów Emilia Sukertowa-Biedrawina,
                                              Warmianka Maria Zientara-Malewska.
                                              Wymienić przy tym należy: Władysława Gębika, Stefana Sulima (W. Ogrodziński),
                                              Anna Szyfer, Ryszard Kukiera, Aleksander Pawlak (próbował odtworzyć muzykę)

                                              Nie możemy zapomnieć też o Marynie Okęckiej-Bromkowej, ktora to w latach
                                              1950-1980 z sercem nagrywała i zapisywała na żywo zapamiętane wśród autochtonów
                                              pieśni obrzędowe.
                                              • rita100 Re:Obrzęd weselny 18.09.08, 20:53
                                                Tylo wstampem, tero prosza do obrzandu weselnego, a bandzie sia działo, bo swoje
                                                wesele łopisze tyz Mazurka znana noma juz Charlotta Ludorf. Jij wesele buło w
                                                1888 roku w Kamionce.

                                                Szadaj nie gadaj ślicne kosianie,
                                                juz koniki stojó w wozie
                                                płakanie nic nie pomoze,
                                                szadaj nie gadaj.
                                                • rita100 Re:Rajby - swaty 19.09.08, 20:53
                                                  czyli swaty
                                                  "W karczmie wypsili wódki, tam kazdy z pół litra i mnieli dość, sie wyspali i
                                                  było po weselu. A w domu nie zitali chlebem i nie błogosławili te rodzice.
                                                  Łojciec to sobzie myśloł, co jena gamba mnij do mniski."
                                                  (Skarzyn - Mazury)

                                                  Posag dziewczyna sama sobie wysłużyła u gbura. Ciajżko muział siła lat pracować.
                                                  August Gromadzis ze wsi Szczepanki
                                                  "To my tam dwa lata pospołu bylim. Wesele sam wyprawił w domu gospodarza. Do
                                                  ślubu jechalim na furmankach:
                                                  Mi pospołu na końcu. Jo. A z kościoła to jechalim prszodkiym. Na weselu to tam
                                                  jedyn buł, co na harmoniji groł."
                                                  W takiej sytuacji nie był potrzebny rajek.
                                                  Najczęściej z rajków korzystali gburzy.
                                                  • rita100 Re:Rajby - swaty 19.09.08, 20:54
                                                    Rajek był człowiekiem dyskretnym, zaufanym i orientującym się w stanie
                                                    majątkowym obu stron. O małżeństwie decydowali rodzice:
                                                    "Ne pytali sia, czy sia miłujeta, czy sia kochota, czy sia chceta... No, to
                                                    starży tak mówili: nogorżyj sia łożenisz, to sia przyzwyczajisz do kobziyty.
                                                    Choć może nieszykowno, ale ci sia włozy łóno, co byńdzie wszystko dobrże potym."
                                                    wink))))))))))
                                                    (Biskupiec - Warmia)
                                                  • rita100 Re:Rajby - swaty 21.09.08, 19:03
                                                    Michał Flakowski (ur 1891) z Biskupca, zamieszkały w Bartołtach był również
                                                    rajkiem i tak opowiada:
                                                    "Jo tak jestym troche taki godałek, no nie, i też-ym dwadzieścia siytym por
                                                    zrajił. Pospołu żym zraił, to w stan małżeński wleźli. Dwadzieścia sześć byli
                                                    szczajśliwe, a siódmo było niejszczenśliwo. Łón mi groziuł krosym, a łóna tym
                                                    partyzanym, nie, parasolym mi groziuła, no nie ? Łod tygo cziasu dołym sia pokój.

                                                    Buł tyż jedyn młodziok bardzo bogaty, na, ale duży chłop, mierzuł ło dwa metry
                                                    psiańć centymetrów. Okropny brżuch mnioł, łón móg i pół metra zjeść. Łón nie
                                                    ziedzioł nigdy, kedy mo dość. No, z tym bułym psiyńć razy, wej, tyz w miejscach
                                                    panie tu i tamój.
                                                    Psiyrszy roz, no chtórno dziewczyna bydzie chciała takiygo łobżartucha ? To sia
                                                    go boji, sie go bojała.
                                                    No tero buło raz Panskie Przemienienie w Biskupcu, to moja ciotka przyjechała
                                                    łod Reszla, ta ciotka sia nazywała Kabzion. A łón do mnie przyszed. No, a łóna
                                                    to słuchała. Jo mówie: "Julian, jo z tobom w rejby juz nigdy nie pojode, bo ty -
                                                    jo mózie - niy mosz żodnyj mniary, to ty nie dostoniesz bziołki".
                                                    A moja ciotka to słuchała, to mówzi: "A co tam, ón chce sia żenić ? Jo. Mój
                                                    sójsiad mo styrysta morgów - mówi - mo trzy córki. Przedtym chcieli dochtorów,
                                                    to profesorów, to oficerów, sia nicht nie trasiuł, to - mówi - przyjedź z nim".

                                                    (T 52/2 PR-Olsztyn, Michał Flakowski)
                                                  • rita100 Re:Rajby - swaty 24.09.08, 23:18
                                                    O rajbach łopoziadała tyż Charlotta Ludorf

                                                    "No jek sia zeszli tam sójsiady i co, to mówzio: "A jako dziewc'ine tam ? Oj -
                                                    mówzi rajek - mam, wiym jo dziewc'ine, toć by jo narajuł synoziu twojymu, abo i
                                                    jek te dziewc'ine."
                                                    Jet do buło przemóziono, to tedy dali badać sia. To tedy tyn, co rajił to
                                                    dziewc'ine, to pojechał tedy z tym s'inem od tego sójsiada. Ji rajby.
                                                    No, to jek tam w te rajby przyjechali, no to wyszła druhna, jich przywzitała,
                                                    sia ukłoniuła, rada buła. Kej sie zaraz sobzie udali, to łagodne buli do sie. A
                                                    kiej sia nie udali, to sia z rajbów zart łodszed.
                                                    Ale jek sie w sobzie udali, to tedy zaprosiuł te rodzice ty dziwc'iny do sie,
                                                    coby obaczyli jygo majyntność, tedziewc'ine i rodzice. To tegy przyjechali - ta
                                                    brutka z rodzicami, ale i tyn rajek, co jó narajił to dla tygo dobrygo tam
                                                    słowika (tzn, że był bardzo wymowny).
                                                    "No, jek woma tu udało u nas ?" - "No, coz, nizgorzyj, moze i co byndzie z tygo"
                                                    - No, to byndzie."
                                                    Poszli, łobacyli tam pola, chlywy, bidło, co ji wsio.
                                                    To przystrojili tako psieśnió...
                                                    "A siła Jaśku chleba mos?"
                                                    (niestety tyj psieśniczki ni mowam)
                                                  • rita100 Re:Rajby - swaty 25.09.08, 21:46
                                                    Kiedy bandziesz w rajby jechoł,
                                                    byś cygary nie zaniechoł,
                                                    cobyś sia tam pannie zdobiuł,
                                                    siebzie psiankny obroz zrobziuł.
                                                  • rita100 Re:Przyjechoł rajek 26.09.08, 21:01
                                                    Na Mazurach buło ziele zabawnych psieśniczek ło rajbach. Jeno takó zaśpsiewo
                                                    Charlotta Ludorf z Kałęczyna

                                                    Przyjechoł rajek na bzioły szkapsie,
                                                    przyjechoł rajek na biały szkapsie,
                                                    śnyptuch mo w dybzaku, a ślina mu kapsie
                                                    śnyptuch mo w dybzaku, a ślina mu kapsie

                                                    Szabliczka przy boku, ślybrym okruncano
                                                    koszula na niym pół roku nie prano.
                                                    Szabliczka przy boku, ślybrym okruncano
                                                    koszula na niym pół roku nie prano.
                                                  • rita100 Re:Przyjechali rajki z cudzy 27.09.08, 20:04
                                                    Na Warmii łostrzegano przed łobcymi rajkami. Jeno tako historyje zaśpsiewoła
                                                    Marta Pliszka z Mokin:

                                                    Przyjechali rajki z cudzy krajiny
                                                    namowziać dziywczine do swoji rodziny - bis

                                                    Dziywcze głupsie buło, namówzić sia dało
                                                    swe śtyry koniki zaprzungać kozało - bis

                                                    Jek jich zaprżungali, łóne sie targały
                                                    bo ło dziywczyninem nieszczajściu wziedziały - bis

                                                    Juz co ujechali mnil dwadzieścia sztery
                                                    zodne do zodnego słówka nie mozili - bis

                                                    Przemoziuła Kasia słoweczko do Jasia
                                                    czy jeszcze daleczko rodzineczka nasza ? - bis

                                                    Oj, cóż ty sie pytosz ło naszej rodzinie,
                                                    będziesz ty pływała w dunaju, we trzcinie - bis

                                                    I wzioł ci jo, wzioł ci,......
                                                    i postyjmoł ci ji i złote pszieszczenice - bis

                                                    I wzioł ci jo, wzioł ci za te cienkie boki
                                                    i wrzuciuł jo, wrzuciuł w tyn dunaj głęboki

                                                    Dziewcze w dunaju pływa i brzegów sia fita
                                                    a Jasie poganin ręce ji odpycho

                                                    oj, bisu może lepiej nie śpsiewać
                                                  • rita100 Re:Jek po rajbie jydzie... 28.09.08, 11:16
                                                    Julia Gutowska z pod Orzysz w Mazurach, tako lołne wyśpsiewuja ło rajbach:

                                                    Jek po rajbie jydzie, talarkami ciska,
                                                    a jek w swojym domu, fynyk w garści ściska.
                                                    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

                                                    Jek po rajbie jydzie, śnyptusek wisyty
                                                    a jek w swojym domu, gnidami wybzity.
                                                    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

                                                    Jek po rajbie jydzie, kosulka wysyta,
                                                    jek we swoim domu, gnidami wybzita.
                                                    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

                                                    Jek po rajbie jydzie, skórzenkami tupa,
                                                    a je w swojym domu, trzi dni kurpsiów suko.
                                                    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
                                                    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda.

                                                    "Esce woma pośpsiewać, esce ło buksach moga, to wsio po kolei, wsio, nie moge,
                                                    nie moge.."
                                                  • rita100 Re:Ględy - zamówiny 30.09.08, 21:31
                                                    W tydzień po rajbach odbywały się oględy. Czasami mówiono - zmówiny lub zaręczyny.
                                                    Obie rodziny wielką wagę do tego przywiązywali, ponieważ trudno już z tego było
                                                    się wycofać.
                                                    Ględy odbywały sie w domu rodziców dziewczyny.

                                                    "No, jek juz sia zgodzili, to sia tam umówzili, kiej daje jaki grunt abo co. No,
                                                    to musieli tyn ojciec, od tej brutki mówzić: jo moji córce dom tyle i tyle
                                                    psieniandzy z sobo, bo tam na gruncie to były ji spłatne drugim dzieciom. To sia
                                                    uwożyli, siła łóna psianinadzy przyniesie. No, jek było wsystko, bo to tedy na
                                                    zopowiedzie dali ji na te wesele sia uwożyli."
                                                    (Kałęczyn - Mazury)

                                                    Na zkończenie spotkania obu stron zapraszano bliskich krewnych jak i
                                                    najbliższych znajomych, którzy później na weselu pełnili funkcję przydanki przydana.
                                                  • rita100 Re:Ględy - zamówiny 30.09.08, 21:33
                                                    Uzgadniano wtenczas listę gosci, termin wesela. Na Warmii wesele odbywało się
                                                    zazwyczaj we wtorek (nigdy w niedzielę), na Mazurach najczęsciej w piątek.
                                                    Wesele trwalo trzy dni, niekiedy cały tydzień.
                                                    Charlotta Ludorf mówiła: "Ja na takich weselach nie była, coby tylo jeden dziyń
                                                    było wesele."

                                                    "To tedy jek juz po zapowiedziach, to tedy zaroz sia uwożyli placmistrze.
                                                    Placmistrze byli na kożdym weselu zwicajnie dwa: ze stróny brutkana jedyn i ze
                                                    stróny brutki jedyn. Co tedy tam znali juz te głoskie ji tego zaprosania."
                                                    (Kałęczyn - Mazury)
                                                  • rita100 Re:Ględy - zamówiny 01.10.08, 20:22
                                                    Do obowiązku placmistrza należało spraszanie gosci weselnych, pilnowanie
                                                    porządku na weselu, zabawianie gosci, częstowanie przy stole, wygłaszanie oracji
                                                    i biwatów. Musiał być wygadany, dowcipny i lubiany.

                                                    Dobierano również dziewczęta na druhny - przydanki i młodziaków na przydanów lub
                                                    drużbanów.
                                                    Na dużym weselu było niekiedy 12-15 młodych par przydanów z przydankami.
                                                  • rita100 Re:Ględy - zamówiny 01.10.08, 22:29
                                                    Z ględami-zmówinami związanych jest dużo pieśni, śpiewanych podczas poczęstunku.
                                                    Obecna była starsza kobieta, zazwyczaj krewna, która na weselu pełniła rolę
                                                    swaszki, oraz kilkoro młodych ludzi. Nie towrzyszyła wtenczas muzyka, bo na
                                                    ględy jej nie proszono.

                                                    Matuleńku, tatuleńku,
                                                    jadó do nas goście
                                                    carne ławki, carne stołi,
                                                    omywać je każcie.

                                                    Córeńku, córusieńku
                                                    omyj-że je sama
                                                    byndo mówzić kawalyrzy
                                                    żeś je grzeczna dama.

                                                    Matuleńku, tatuleńku
                                                    po co przyjechali ?
                                                    Córeńku, córusieńku
                                                    żebyśmy cie dali.

                                                    Matuleńku, tatuleńku
                                                    nie dajcie me jeszcze.
                                                    Niech wama sia pokłaniajó
                                                    wy sia z tygo cieszcie.

                                                    A jo pójde do kómory
                                                    bande niby płakać,
                                                    a jo bande po komorze
                                                    od radości skakać.

                                                    (Anastazja Szmich - Mazury)
                                                  • rita100 Re:Ojculecku, matulecku 02.10.08, 21:29
                                                    I ta sama psieśniczka tlo śpsiewa jó Maria Skrocka - Mazury

                                                    Ojculecku, matulecku
                                                    jado do nas goście.
                                                    Stoły, ławy, zedelecki
                                                    łobsorwować kazcie.

                                                    Obsoruje, łobsoruje
                                                    córecka sama
                                                    bando mówzić ci rajkowzie
                                                    coś buła korano.

                                                    A cegoście przyjechali
                                                    moje mniłe goście,
                                                    jeślim sia wom spodobała
                                                    ojca, matki proście.

                                                    A jo póde do komory
                                                    w rzecy płakać bande
                                                    a wy ojca, matki proście
                                                    to jo rada bande.

                                                    A ta matkia, a ta matkia
                                                    ani słuchać nie chce.
                                                    Esce moja córka młodo
                                                    progów nie przydepce.

                                                    Esce moja córko młodo
                                                    kitla nie usyje.
                                                    Esce moja córko młodo
                                                    dośc bziedy uzyje.

                                                    A tan ojciec, a tan ojciec
                                                    syrca ochotnego
                                                    oddaje-ć on zenciu córke
                                                    odrazu psiersiego.

                                                    Nie poziem ci, zenculecku
                                                    czyli krosna moze
                                                    ale sie z nio nie zawdstydzis
                                                    jeśli wleziesz w łoze.
                                                  • nereus1 Re:Wesela Warmińskie 02.10.08, 22:50
                                                    Tradycyjne wesele warmińskie, praktykowane w latach 1950 - 1967 i
                                                    przed wojną, opisałem w moje książsce "Historia Parafii Klebark
                                                    Wielki jej wiosek i okolic" na stronach 342 do 346.
                                                  • rita100 Re:Wesela Warmińskie 03.10.08, 19:53
                                                    Wziem Nereusie i nawet moga Ci powziedzieć , ze potam je łopisany zwyczaj
                                                    pogrzebowy. Ale na wsystko przyjdzie cias.
                                                    Gwołt napsisałes ło weselu warnijskim , no i ło odzianiu weselnym.
                                                  • rita100 Re:Panie łojcze, pani matko 03.10.08, 20:41
                                                    I esce ta sama piesniczka w jinszym wykonaniu. Spsiewa jo Maria Luiza Okunek -
                                                    Mazury

                                                    Panie łojcze, pani matko
                                                    jadó do was goście
                                                    stołi, ławi, zedelecki,
                                                    ozorgować kazcie.

                                                    Córuleczko, zycie moje
                                                    obsorujze sama
                                                    byndo mówzić i rajkowie
                                                    gospodarno dama.

                                                    Cego żeście przyjechali
                                                    moje mniłe goście
                                                    jeżlim wam sie spodobała
                                                    ojca, matki proście.

                                                    Pani matkia pozwoliła
                                                    a pan łojciec nie chce.
                                                    Usiade se na róg stoła
                                                    bande prosiuł jesce.

                                                    A ty dziewce ścil nam łoze
                                                    w tyj ciemnej komorze,
                                                    pódżymy my spać oboje
                                                    nic nam nie pomoze.

                                                    Posłanio sia nie wymawiom
                                                    z wami spać nie póde
                                                    co sia łonień nie przerzuci
                                                    w tó trzeció noge.
                                                  • rita100 Re:Wejcie, matulu, to goście 04.10.08, 21:07
                                                    Na Warniji takó psieśniczke śpsiewano bez Marta Pilszka z Mokiny.

                                                    Wejcie, matulu, to goście do naju,
                                                    a co za wózek, jak konie skakajo.

                                                    Sprzuntnij ze stołu, chuciuchno, córeczko,
                                                    trzunśnij co ducha zgmatwane łóżeczko.

                                                    Z szafy łobrusek chyndogi tyż siengnij
                                                    a ty, mój Józefku, jidź konie wyprzengnij.

                                                    Niechaj Pan Jezus bandzie pochwalony,
                                                    od wszyćkich ludzi zawsze i wielbziony.

                                                    A gdzie je łojczul, czy go nima w doma,
                                                    pogwarzułby tyż tu pospołu z noma.

                                                    Łón zaro przyjdzie, poszed no na pole,
                                                    bodaj robaki za bagnem tam w dole.

                                                    Z-ito pożerły dziś, wieć sam zobaczy,
                                                    jutro zasieje lub pośle łoraczy.
                                                  • rita100 Re:Moja pani matko, rajki 04.10.08, 21:09
                                                    A tero psiankno psieśn zaśpsiewa Wilhelmina Kropp z Mazur, czytojta co za
                                                    fajniste słowa:

                                                    Moja pani matko, rajki do nas jado.
                                                    Obac-ze, córecko, w jakiej tam paradzie.
                                                    Murawiec czapke zdjoł, jygo brat dure zgioł,
                                                    a mój najmilejsy do mnie sia ukłónił.

                                                    Moja pani matko, a gdziesz ich posadziwam?
                                                    Murawziec na stołek, jygo brat pod stołek,
                                                    a twój nomnilejsy z tobo na krzesełecku.

                                                    Moja pani matko, a cóż im jeść damy?
                                                    Murawziec gosiora, jygo brat kacora
                                                    a twój namnijejsy z tobo gorzałecke.

                                                    Moja pani matko, a gdzież ich położyć?
                                                    Murawziec na łoże, jygo brat pod łoże,
                                                    a twój najmnilesy, z tobo w rejsbetecek.

                                                    Moja pani matko, rajki odjeżdzajo.
                                                    Obocz-ze, córecko, jak sia sprawowali.
                                                    Murawziec zesroł sia, jygo brat zescoł sie
                                                    a mój najmnilesy dobrze sie sprawowoł. !
                                                  • rita100 Re:Łolszynowe kołko 05.10.08, 21:10
                                                    Esce je taka wesoła psieśniczka, Paweł Turowski jó śpsiewoł z Tomaszkowa na Warniji.

                                                    Łolszynowe kołko
                                                    dambowo rozwórka
                                                    spodobała mi sia
                                                    Turoskiygo córka

                                                    Tra la la, la la la, la la la

                                                    Kaczór nas oddawoł
                                                    kaczka nas glandała
                                                    a ta dużo świnia
                                                    na łorganach grała.

                                                    Tra la la, la la la, la la la

                                                    A na weselisku
                                                    tany na klepisku
                                                    piesek hopsa z kózką
                                                    kiwa tylnią nóżką.

                                                    Tra la la, la la la, la la la

                                                    Piwo i też wódka
                                                    nikt nie lał pod bródka
                                                    goście sia popsili
                                                    potam sia pobili.

                                                    Tra la la, la la la, la la la
                                                  • rita100 Re:Kołodzieju bracie 06.10.08, 20:45
                                                    Gottlib Kiliman z Kipar na Mazurach też noma zaśpsiewa rajbowsko smile

                                                    Kołodzieju bracie
                                                    psiankno córke macie,
                                                    to mi jedó docie!
                                                    Bynde chodziuł pod łoknami
                                                    bande dropał pazurami
                                                    Kołodzieju bracie, psianknó córke mocie.
                                                    to mi jenó docie!

                                                    Kołodzieju bracie
                                                    psiankno córke macie,
                                                    to mi jedó docie!
                                                    Usiójde se kole proga
                                                    bande prosiuł Pana Boga.
                                                    Kołodzieju bracie
                                                    psiankno córke macie,
                                                    to mi jedó docie!
                                                  • rita100 Re:U nas wedle młyna 07.10.08, 21:57
                                                    Tero wstaje Warmniok z Gryźlin Hubert Bauchrowicz i tak łodpoziada:

                                                    U nas wedle młyna wysoko dembzina,
                                                    trza by jó wyrómbać, wyrómbać.
                                                    Spodobała mi sia u sójsiada córka,
                                                    ale mi jij nie chco dać, nie chco dać.
                                                    Dadzo mi ją dadzo, do dom łodprowadzo
                                                    ale musza poczkać !

                                                    Na psiersze zaloty, straciuł am ja złoty,
                                                    eszcze mi ją nie chco dać, nie chco dać.
                                                    Straciuł am i talar, ledwóm nie oszalał,
                                                    eszcze mi ją nie chco dać, nie chco dać.
                                                    Dadzo mi ją dadzo, do dom łodprowadzo
                                                    ale musza poczkać !

                                                    hehe
                                                    Stónd je taka psieśniczka
                                                    Poczkaj, poczkaj poziam mamie, poziam mamie, coś sznoptuszek poder na mnie ,
                                                    poder na mnie benc!
                                                  • rita100 Re:Pojechoł Jasiek na glendy 08.10.08, 22:21
                                                    Poczkaj Warmiaku, a to znosz ?

                                                    Pojechoł Jasiek na glendy
                                                    zesmarkoł lepy i zamby.
                                                    Pod nosem wygniuło
                                                    az mu chrzunstke wzidać buło.
                                                    Marysiu, daj mi gamby!

                                                    Adolf Margowski z Giławy tak śpsiewoł.
                                                  • rita100 Re: 09.10.08, 20:18
                                                    Te, Warmiaku, to nie tak buło, to maziurska psieśń - ryczy Charlotta Ludorf z
                                                    Kałęnczyna, to je tak i pod boczki sia wzieła i zaśpsiewoła:

                                                    Jek przyjechoł w oglyndy
                                                    usmorkoł nos i zymby,
                                                    chcioł gymby.

                                                    A łóna tako nie była
                                                    i tak do niygo mówziła:
                                                    idź do watra, idź do watra,
                                                    idź do watra, niech ci nasra.
                                                    wink))

                                                    Charlotto !...... wink))))
                                                  • rita100 Re:Rajali mnie ogrodnika 11.10.08, 20:40
                                                    Nu, Charlotta, mówzi Gottliba Cibora tyz z Mazur, a tam nie zabocz:

                                                    Rajali mnie ogrodnika
                                                    ni mo wołu, ni kónika - banc !

                                                    Abi kokosz na oborze
                                                    ji ta krakorać ni może - banc !

                                                    Byndzie-ć łóna krakorała
                                                    kiedi byńdzie jajko mniała - banc !
                                                  • rita100 Re:Oj, rajó mi jó, 11.10.08, 20:41
                                                    A dyć baby krakorata, a jo woma tak zaśpsiewom, tako warnijsko - Augustyn Hohman
                                                    z Unieszewa sia zjadoziuł smile

                                                    Oj, rajó mi jó,
                                                    co mi za nió dajó ?
                                                    Wór suchi rzepi,
                                                    łolszynowe cepi,
                                                    psiyrzyna durawo,
                                                    kobyła kulawo,
                                                    krowa przebodzóna,
                                                    świnia upolóna.

                                                    Ham ty dra, ham ta dra
                                                    ham ta dram ta dram ta ta.

                                                    Żuł ci jo z łutrapsiencem
                                                    tylko dwa niedziele,
                                                    mioł ci łón łeb łod ślydzia,
                                                    dupa łod niedźwiydzia,
                                                    pazuri jek grabzie,
                                                    pysk podobny żabzie.

                                                    Him ti dri him ti dra
                                                    him ti dram ti dram ta ta.
                                                  • rita100 Re:Ględy - zamówiny 12.10.08, 19:39
                                                    Po zapowiedziach w kościele wyznaczony już był termin ślubu. Goscie musieli być
                                                    zaproszeni na 10-14 dni przedtem. Wtenczac placmistrz przygotowywał sie do
                                                    spraszania gosci weselnych. Tak o tym opowiada Charlotta Ludorf z Kałęczyna.
                                                    "Łone sie sami nie strojili, tedy było zaroz umózióno, chtórne dziywczoki
                                                    przyjdó, druhny chtórne przyjdó, tym placmistrzp mice (czapki) ustrojó. Słuszne,
                                                    musiała jena staro doskonało być, co juz łóna wziedziała jek. To tedy ustrojili
                                                    te mice. Ustroili jym. Tako mica biła, ze w przedku jek liderek jest długi, to
                                                    takie krzaki były (zieleń), na tym liderku do tego. A w tyle tedy tak jek to,
                                                    snury (wstążki). Serokie snury były ji tam całe do pasa, długie te snury. Pejcz
                                                    mnioł w rynce na kónia, a chto mu przysed w droge, to do szpasu dostoł w plecy.
                                                    No i tedy uwożyli sie chtornym, jak ustrojóne były te mice. To tedy placmistrze
                                                    tam zawołali pore dziywcaków i co majó jich ta obacyć. To tedy ji zaprosili
                                                    troske i potancowali i pośpsiywali. A nazjutrz pojechali placmistrze.
                                                  • rita100 Re:Muzyka na weselu 14.10.08, 19:55
                                                    Była prawie najważniejszym elementem. Zamówienie muzyki należało do placmistrza.
                                                    Muzykant, ktory miał swój zespół, nie pytał ile dostanie, tylko ile będzie miał
                                                    przydanów. Wtedy orientował się jak wielkie będzie wesele, a od tego zależał
                                                    zarobek.
                                                    Pod koniec XIX zapanowała moda na dętą orkiestr przeniesioną na wieś z wojska,
                                                    która wypierała ludowych muzyków.
                                                    Wiejski muzykant Otto Buks z Szymanowa grał na weselach przez 30 lat.
                                                    W Grywałdzie znana była trzyosobowa kapela Santowskiego: na skrzypcach grał
                                                    Żnijarski, na klarnecie Zaborowski, na basie Santowski.
                                                    Każda okolica miała swoją muzykę.
                                                    W Kromerowie: skrzypce, klarnet, flet, bas nazywany "Marysia" i "żelazko", czyli
                                                    perkusja. "Było to długie na 30 cm, ciensze niż palec żelazko, które wisiało na
                                                    powrozku, a drugim żelazkiem uderzano do taktu.
                                                    W Najdymowie "Te duże skrzypce nazywali Marysia, o tak zorgował. Tedi siedzioł,
                                                    a tak zorgował, psiłowoł tam na ty Marysi."
                                                    W Brąswałdzie tylko biwaty grano na trąbkach. Do tańca zmieniano skład na
                                                    'krowę' czyli skrzypce, klarnet, trąbka i bas.
                                                    Na bardzo skromnym weselu wystarczyła harmonia, czasem harmonijka ustna.
                                                    Dopiero w czasach hitlerowskich, w obawie przed represjami i zwolnieniami z
                                                    pracy członków kapeli, zaniechano tego zwyczaju.
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 16.10.08, 20:18
                                                    Było bardzo ważnym wydarzeniem dla mieszkańców wsi, przez które przejeźdzali
                                                    dwaj przydani na pieknych przystrojonych zielenią i kolorowymi wstęgami białych
                                                    koniach (one to miały przynosić szczęście, dlatego konie musiały być białe).

                                                    Przydani byli odświętnie ubrani, na głowie mieli mice przybrane zielenią, a z
                                                    tyłu 'furały' wstążki białe, czerwone i zielone; przez ramię do pasa przełożony
                                                    biały recznik spięty był 'ruchelką', czyli bukietem kwiatów.
                                                    Przejeżdzając przez wieś, głośno 'pękali batami', by podkreślić ważnośc swej misji.
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 17.10.08, 20:14
                                                    Rodzimy proszek, drużba weselny lub starszy przydan, pod wpływem niemieckim od
                                                    połowy XIX wieku przybiera nazwę placmistrza, a państwo młodych zaczęto nazywać:
                                                    brutka, brutkan, brutkaństwo.
                                                    Obrzęd ten jednak przestał funkcjonować w latach 1880-90
                                                    Na Warmii zwyczaj ten zanikał jeszcze wcześniej, bowiem nie zachował się ani
                                                    jeden tekst przemów placmistrza.
                                                    Jak Charlotta Ludorf mówi zapraszanie przez placmistrza wyparły 'bilety'.
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 18.10.08, 20:09
                                                    Zapraszający na wesele musiał wypowiadać swoją orację płynnie i nic go nie mogło
                                                    wyprowadzic z równowagi" "gdy przypadkiem koń nagnoił, a ktoś zawołał: 'koń
                                                    nagnoił', to nie zbiło to proska z trybu lecz zawołał:

                                                    Cicho, dziatki, nie plećcie,
                                                    weźcie, drapacką wymiećcie!
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 19.10.08, 20:15
                                                    Zdarzyły się podobne uwagi, by zmylić placmistrza i o tym opowiada Wilhelmina
                                                    Badurek z Wawroch. Jej wesele było juz bez zapraszania przez 'proska'.

                                                    "To juz potym jek jo sia zyniła to ni, to ni biło. To esce ja to słisała, co
                                                    kedyś jek powziadali, to sia tak śniali. A ja to esce pamniyntam. O, to takie
                                                    głupoty! Prosek na kóniu przyjechoł, kóniym wjechoł do izby i tak móziuł:

                                                    Prose, prose na wesele,
                                                    od soboty do niedziele.
                                                    Dziewcynka ma modre łocki
                                                    tak podskocy, jak kónik w nocy.

                                                    A ta kobiyta tak móziuła:
                                                    - A kóń sro!
                                                    A łón tak mówziuł:
                                                    - Bo dupe mo! - lepsi byś nie plotła, wziuła niotłe i zaniotła, i dali prosi"
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 20.10.08, 21:54
                                                    Jan Szwarc z Kromerowa tak wspomina:
                                                    "Takiygo widziałym placmistrza, który wjechał na koniu do pokoju i tyn kóń
                                                    dokoła obchodził. A łón przepraszał (zapraszał), tylko nie pamiyntam, jakie te
                                                    łón przeproszenie robił. Podali mu kieliszek wódki, wypił i rzucił ło ziemnie.
                                                    Bo to było mówione, ze kiej sie nic przy weselu nie stłucze, to niy ma
                                                    szczyścia. No i wjechał na łónym kóniu, a ów pokój był bardzo niski, to sie aż
                                                    układ na tygo kónia i tak po leżoncku na nim wjechał."
                                                  • rita100 Re:Spraszanie gosci weselnych 21.10.08, 20:31
                                                    Zuzanna Pernok ze wsi Zabrodzie tak poziedzioła:
                                                    Jo juz gwołt pozaboczała, Tylo ziym, co nie buło listków posłanych,
                                                    zaproszónych, co tak zaprosić tak jak dzisioj. Tylo buł jedyn łod tych
                                                    prszydonów, co miał być na weselu, to łónymu tedy te przydonki, co miały być na
                                                    weselu, to mu wziyli czopke, łobstrojili takimi snurkuma ji zielóne, ji
                                                    czerwóne, ji bziołe, rozmajite. Tak przyszyli. To jek łon wyszed na dwór, to tak
                                                    furały mu kele nad głowo. I tedy łón łón pojechoł. To buł placmistrz sie
                                                    nazywoł. To tedy sie krzywdzili daleko jechać, bo tedy kosztowało. Wyjechać
                                                    trzeba z ryna, kiedy gdzie z mile drogi abo dwa mile. A tedy jechać, jechać.
                                                    To tedy tam pojechoł i zaprosiuł. Kiedy buło mnisko w jizbzie, to łón nie
                                                    wjechoł, tylo przed sienio. To ludzie wyszli, łón zaprosiuł jych. To tedy łónych
                                                    zaprosiuł, tak sia wyłuczuł takó prośbe. A tedy jeszcze co móg wjechać, to
                                                    wjechoł do jizby. I tedy w jizbzie zaprosiuł jych.
                                                    To tedy móziuł co:

                                                    "Przede mnie samygo
                                                    to kurka psieczónego"

                                                    A tedy tam powiedoł, jek tam byndó wszystkiygo mnieli do jedła:

                                                    "A kedy nie byndzie co dosyć
                                                    to mnie słówko łogłosić"
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 22.10.08, 21:57
                                                    Sproszek Charlotty Ludorff
                                                    "We dwóch jeździli. Jek przyjechali przed dóm, no, casym sie esce nie
                                                    spodziywali tam przyjaciele daleko, to mówzili: Placmistrze przyjechali, aby wam
                                                    zwziastowali.
                                                    A potam:

                                                    Teraz zebyście nam takie dobre byli
                                                    i jizbe syroko łotworzyli.
                                                    Ale noprandzy musim iśc obocyć,
                                                    cy sie wmiejscyć do ji podskocyć
                                                    (z kóniykiem )
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 23.10.08, 22:08
                                                    Ja. No, to tedy śloz z konia ji oboczuł, choć mówzili co jo, ale łón nie
                                                    wierzoł. To zeskoczuł z kónia jedyn ji łobocuł. Jek sia dało, co durch wysoki
                                                    był run, co ji na kóniu mógł wjechać, to wjechoł. A kej nie na kóniu, to tlo
                                                    piechto.

                                                    Ale bym waju poprosiuł uniznie,
                                                    abyśta mi tu do trzymanio chłopoka przydali,
                                                    zeby sie nom tu kónie nie popluntali.
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 29.10.08, 21:02
                                                    No, to przysed chłopak ji trzymoł tedy te kónie. Ale tyn, tyn drugi (placmistrz)
                                                    to stojoł na kóniu cicho, a tyn jedyn tlo w ty jizbzie chodziuł. To teroz jek
                                                    posed do ty izby, pojechoł kłóniym, to tero zaprosiuł.
                                                    To tero zaproso:

                                                    Placmistrze przyjechali,
                                                    aby wam zwziastowali.
                                                    U pana wasygo brata
                                                    wesele byndzie,
                                                    bo łón swojó córke zynić bydzie.
                                                    O, byndzie duze wesele,
                                                    a gości byndzie bardzo wziele!
                                                    Byndzie gości,
                                                    ze casym sie az niektóry złosci.
                                                    Bo tam było kryncynio
                                                    myncynio i pluntanio,
                                                    i różnygo casym zawołanio.
                                                    Ale dla tygo wsystkiygo
                                                    i dzieci zaprosóne byndó!
                                                    Ale byndó napasióne
                                                    i za psiec wstawzióne,
                                                    i drobzió zastawióne
                                                    aby sie nie truncali
                                                    i nie zawołali!
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 30.10.08, 22:16
                                                    To mota druhne, tak a tak sie nazywo.
                                                    Jek sia nazywo? Marjanna!
                                                    Bodaj ji Anna!
                                                    To bandó zaprosóne
                                                    i druzbanóm byndó przedstazióne.
                                                    jek jich bandó te druzbany prosili,
                                                    toco bi uniznie byli,
                                                    a sie nie odymali
                                                    i siebzie duzo co ło sobzie dumali.
                                                    (...)
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 31.10.08, 21:03
                                                    Wesele sie zjawi i tygo (data, dzień)
                                                    mniesionca drugiygo (abo jakego tam buło)
                                                    ło ty i ło ty godzinie.
                                                    Żebyśta sie w cas wstawzili,
                                                    abi ty wszystki łuciechy nie zapóźnili.
                                                    Bo tam byndzie siła do łobacynio,
                                                    a do usłysynio!
                                                    A do śmiychu jesce wziyncy,
                                                    jek sia do brutkanów napałynci!

                                                    (brak zakończenia, zaboczuła Charlotta)
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 01.11.08, 22:52
                                                    Jinsza psieśń Charlotty
                                                    Wawrochym przyjechali
                                                    bo byńdzie pan Bork
                                                    zyniuł córke swoje.
                                                    A ta beńdzie niała stroje!
                                                    Trzy scyworki (szwaczki) siedzo a s-ijo
                                                    a rzeźniki szlachtujo
                                                    i kiełbasy gotujo.
                                                    A psiwa tak dużo byndzie,
                                                    byńdzie stojało wszandzie.
                                                    Ale nie tylo starych prosimy
                                                    tylo i dzieci byndo zaproszóne
                                                    ale te, to byndó za psiec wsadzóne
                                                    i drabzió zastawióne!
                                                    Bo te młode pany - (bo tam byli braty moje)
                                                    tyz byndó prosóne.
                                                    Kazdy brutkie dostanie.
                                                    O panie, o panie,
                                                    takó ładno brutke dostanie!
                                                    Chto beńdzie czego chcioł,
                                                    komu co feluje,
                                                    to niech sie tylo do nas melduje!
                                                  • rita100 Re:Sproszek Charlotty Ludorff 03.11.08, 22:00
                                                    Bo tedy tylo te druzbany rozdajali

                                                    Bo jo mom, jo dom,
                                                    To-ć mnie to nic nie kostuje!

                                                    Pewnie byńdziym na trzy noce tam nocowali,
                                                    ale wzieta co? Na sianie bendó wsziscy spali.
                                                    No, a jak przyjedziecie,
                                                    to dajcie bacynie na kónie,
                                                    bo bi sie potopsili
                                                    jekby sie rozdzicyli.
                                                    Bo tam bendó muzikanty tak grali,
                                                    ze wsi schodzili!
                                                  • rita100 Re:A tero Gottlieba Cibora 08.11.08, 21:08
                                                    A tero Gottlieba Cibora
                                                    z Mazur nam zaśpsiewa.

                                                    Wielkie, uczciwe, świadecne panstwo!
                                                    Uprasam was panstwa,
                                                    abyśta nie nieli za podziwiynie,
                                                    zem tak śniele z kónika zstumpsiuł,
                                                    do was panstwa próg przestumpsiuł.
                                                    Bo ja jestym tu sługa ubrany,
                                                    do was panstwa przisyłany,
                                                    od panny brutki i łod pana brutkana
                                                    Gajowej i Gajowego Brutana wink

                                                    Przed kónika mojygo wziertelek owsu gołygo,
                                                    bo mój kónik carno przebija,
                                                    a na miym młody drużba wywzija!
                                                    Słise, panywka nie skrzeczy,
                                                    do karczmy nicht nie leci.
                                                    Kiej bi biła gorzałeczka,
                                                    przetoknyłaby sie gardziółeczka,
                                                    bo wiele dróg wyrobziuła,
                                                    to sie psiasuszkiym zakurzyła!

                                                    Kieby biło psiwo, psiłbi sie żiwo.
                                                    A kiedy ni ma ni psiwa, ni zina,
                                                    niech byndzie przed pana deuzbana
                                                    grzecna dziewcina.

                                                    Do szkoły mie wysiłali,
                                                    nic dobrygo nałucali:
                                                    do karcmi chodzić,
                                                    dziywczacki po kuntach zwodzić.

                                                    A w komorze na ścianie,
                                                    wisi miynso owcze i baranie.
                                                    Chto przyniesie wilka,
                                                    bandzie dni kilka.
                                                    A chto przyniesie zajónca
                                                    bandzie do samygo kóńca.
                                                    A chto prziniesie gyńś,
                                                    bydzie tyz.
                                                    A chto przyniesie kokoszke,
                                                    byndzie ino troske.
                                                  • rita100 Re:Jakub Ben z Warmii 10.11.08, 21:10
                                                    Tero Jakub Ben z Warmii

                                                    Oj, nie przyjechoł ci jo z umysłu swego
                                                    tylko od panny narzeczonej i rozkazu pańskiego.
                                                    Żebyście sie na rzeczy znali
                                                    a na ten i na ten dzień........
                                                    do narzeczonej na ślub przyjechali.
                                                  • rita100 Re:I eszcze jeden ziersz 13.11.08, 20:04
                                                    I eszcze jeden ziersz z Warmii Zuzanny Pernok

                                                    Kiedy było wyżyj w jizbie, to tedy wjechoł kóniym. I tedy w jizbie zaprosiuł
                                                    jych. A tedy mówziuł:

                                                    Prszede mnie samygo
                                                    to kurka psieczónygo
                                                    a prszed kónika mojygo
                                                    to macke łowsu gołygo.

                                                    A tedy tam powiedoł, jek tam byńdzie wszystkiygo, byndó tam wszystkiygo mnieli
                                                    do jedła:

                                                    A kiedy nie byńdzie co dosyć,
                                                    to mnie słówko łogłosić
                                                    to jo bynde donosić.
                                                    Byndó tam tańcowali
                                                    ji psili, ji jedli, ji wsio!
                                                  • rita100 Re:Zielone wesele 13.11.08, 20:07
                                                    Zielone wesele - wieczór przed ślubem.
                                                    Łostatni zieczór przed ślubem dziywczyna spandzała wśród swoich rówieśników. Na
                                                    Mazurach nazywano tan zieczór - zielonym weselem.
                                                  • rita100 Re:Zielone wesele Charlotty 15.11.08, 16:14
                                                    Zielone wesele Charlotty

                                                    "To ta łopowieść o tym zielónym weselu, to, to jest dziyń przed ślubym w tyn
                                                    ostani wiecór. To my sie tedy schodzili dziewczoki na zionki. To sie nazywało
                                                    "kunt strojić przed brutkie". No, to tedy, jek jym tyn kunt pletli,
                                                    łobstrojili, to przyśli młodzioki i dziewczoki. Chłopcy musieli jeglijine tam
                                                    donosić i równać, a my dziewczoki pletli. A casym chto buł ochotny, to ji
                                                    śpsiewali i biło wesoło. A ji butelka wyndrowała jo ochoty dodajała. No, to buła
                                                    zabawa. Jo."
                                                  • rita100 Re:Zielone wesele Charlotty 15.11.08, 18:18
                                                    (...) Jakiym sie tak sch'łodzili, co nas było juz wziancy, a przysło jesce
                                                    wziancy, to śpsiwali te późnioki. To tedy musielim śpsiewać:

                                                    "Dobry wiecór wom, cyście redzi nom.
                                                    Cyście redzi, cy nie redzi, dobry wiecór wom."

                                                    I dalij robota jidzie, dalij pleciynie, i tak az biło ustrojóne, poplecióne. Ale
                                                    biło a nó jo do północki roboti, bo tam biło naplecione takie brami. Jo moge
                                                    panu to mówzić, to takie jegliny do fury przywieźli. Obstrojóno, co ani las
                                                    przed siynio bilo bardzo. Ze dziś tygo nie mogó sobie radzić młode, noprowde.
                                                    Nie mogó sobie radzić, przedstawić, ze to możliwe to biło."
                                                  • rita100 Re:Zielone wesele Charlotty 15.11.08, 18:19
                                                    (...) A potam, to my tak powylatowali, co nie wiedzieli jek gdzie. To chto juz
                                                    przyniósł z sobó skorupów, potym jek juz napletli, to jek wziyli tłuz! Tom potym
                                                    nie mogli do izby wlyźć, do pokoja wlyźć.
                                                    To chto zaś ze wsi, a tyz ich lubziuł, chto tego tam, co te wesele widawoł
                                                    (szanował), tyn najwięcej, choćby fure to natłukli.
                                                    Ryno musieli az koniami wywozić. To sie nolezało. Te brutkaństwo niało to
                                                    sprzuntnuńć. No, naklodali, musieli nakłodać i wszyscy. To juz niz my to
                                                    porumowali, to dziyń wnet buł, juz sie rozwiodniowało. To takie buło.
                                                    Czym chto natynzyj lubziuł tych, to nowziyncy tłuk."
                                                  • rita100 Re:Polterabend 16.11.08, 19:07
                                                    Polterabend
                                                    czyli tłuczenie szkła i skorup pod oknem panny młodej w wieczór przed ślubem, by
                                                    miała szczęście (Mazury, na Slonsku do dziś jest to tradycja)
                                                    Prz tym tłuczeniu a wicowano, śpsiewano:

                                                    M'oje dziywcocki, moje kwiotuski,
                                                    ześliśta sie wić moje wionuski,
                                                    ześlista sie wić moje wionuski
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    Jakiym sie ześli, tak sie rozejdziym,
                                                    a z tobó, dziywce, siodać nie byndziym
                                                    a z tobó, dziywce, siodać nie byndziym
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Polterabend 16.11.08, 19:08
                                                    O, moj wzionusku z ty suchy rzepy,
                                                    biore jo chlopa, co na wpół ślepy
                                                    biore jo chłopa, co na wpół ślypy
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    O, mój wzionuski z tyn suchy bruksi,
                                                    biore jo chłopa, co na wpół głupsi
                                                    biore jo chłopa, co na wpół głupsi
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    O, mój wzionusku z ty zielony merty,
                                                    biore jo chłopa, ale łobderty
                                                    biore jo chłopa, ale łobderty
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    O, mój wzianusku z ty suchy trzciny,
                                                    latoś wesele, a za rok chrzciny
                                                    latoś wesele, a za rok chrzciny
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    O, mój wzianusku, mój luwendrowy
                                                    nie opodojze ty z moji głowy
                                                    nie opodojze ty z moji głowy
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Polterabend 16.11.08, 19:09
                                                    Oj, spod ci, spod ci z głowy na remnie,
                                                    z remnienia na klejd, z klejda na ziemnie
                                                    z remnienia na klejd, z klejda na ziemnie
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    Oj, spod ci, spod ci i pokrusył sie
                                                    a mój nojmnilsy nie łopuściuł me
                                                    a mój nojmnilsy nie łopuściuł me
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.

                                                    Oj, nie łopuscoj-ze ty łojca i matki,
                                                    a nie łopusco cie twoje dziatki
                                                    a nie łopusco cie twoje dziatki.
                                                    lala la lala la ramta rala rala la,
                                                    ramta rala rala la rala lala.
                                                  • rita100 Re:Śpiewy przy tym 17.11.08, 20:30
                                                    Na Warniji tak spsiewano:

                                                    Rozciungajtaż my stolik czerwóny,
                                                    a na stoliku obrus bielóny
                                                    a na stoliku obrus bielóny

                                                    A na obrusie talyrz tłoczóny
                                                    a na talyrzu kaczór pieczóny

                                                    A wy, dziewczoki, modre kwiatuszki
                                                    zeszłyśta sie wzić do mnie zianuszki

                                                    Jakem sie ześli, tak sie rozstaniem
                                                    niedługo-ć my ci tu jych wzić bandziem

                                                    A mój wianuszku z tej drobnej rutki
                                                    nie bando mnie juz chłopaki gniotli

                                                    Ach, mój zionuszku z drobnego kulu
                                                    dzisiaj wesele, a za rok lulu.

                                                    Józefina Kowalewska
                                                  • rita100 Re:Śpiewy przy tym 17.11.08, 20:30
                                                    I z Kałęczyna Charlotta Ludorf:

                                                    Wijemy ci zionek ślicny
                                                    z mirty bardzo zielóny
                                                    bo teroz ty, brutkanie cny,
                                                    byndziesz wnet ozyniony.
                                                    Wzijemy ci, wijemy zianek ślicny.

                                                    A teroz ty, brutkanie, nie bundź smyntny
                                                    nie byndziesz ty bez swygo.
                                                    Dostanies tyz bukiet ślicny od brutki zianka tygo.
                                                    Zijemy ci wzionek bardzo ślicny.
                                                  • rita100 Re:Śpiewy przy tym 17.11.08, 20:31
                                                    I znowój Warnija sia kłania i Emilia Berger z Gryźlin.

                                                    Jużci goście poprzyjyżdżali, juz teroz moja.
                                                    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
                                                    nadobnó, nadobnó.

                                                    Jużci kuchy popsieczone, juz tero moja.
                                                    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
                                                    nadobnó, nadobnó.

                                                    Jużci do koscioła odjeżdzamy, juz teroz moja.
                                                    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
                                                    nadobnó, nadobnó.

                                                    Jużci pod chorem klęczymy, juz teroz moja.
                                                    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
                                                    nadobnó, nadobnó.

                                                    Jużci do ołtarza jidziem, juz tero moja.
                                                    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
                                                    nadobnó, nadobnó.

                                                    Jużci psiuszczónki mnijajó, juz teroz moja.
                                                    Już-am tero twoja, już-am szelma
                                                    nadonbó, nadobnó.
                                                  • rita100 Re:Śpiewy przy tym 17.11.08, 20:32
                                                    Zitomy na weselu Marie Zientare-Malewsko z Brąswałdu:

                                                    Świyć, miesionczku, świć
                                                    przez tan ciemny las,
                                                    bo jo jida do nomnilszy
                                                    juz łostatni roz.

                                                    Jutro serce mi i te ronczka dosz,
                                                    i zionuszek z drobnej miry
                                                    co na główce mosz.

                                                    Będo nom grali,
                                                    będo śpiewali,
                                                    my oboje przez ółtarzem
                                                    będziem ślub brali.
                                                  • rita100 Re:Dziań wesela - witanie gości 18.11.08, 20:57
                                                    Dziań wesela - witanie gości
                                                    Dom weselny psianknie zieleniom przybrany, a na bramie wielki napis:

                                                    "Wszyscy, co byli sercecnie zaprosóne,
                                                    to bendó bardzo dobrze ugoscóne."

                                                    Pierwsi pojawiali sie muzykanci, juz o ósmej rano. Najpierw grali pieśń nabożną
                                                    "na dziyń dobry" potam melodyje tanecznó. Obserwowano drogę i każdego
                                                    przyjeżdzającego gościa witano 'wiwatami' za co goscie musieli ekstra zapłacić
                                                    muzykantom za co najstarszy z muzykontów za dobry datek wykrzykiwali "psiankny
                                                    wiwat"

                                                    "Za tygo pana Grabosza,
                                                    co taki dobry buł,
                                                    a tak sie dobrze wykupsiuł!"

                                                    A jek mało dał to wołali:
                                                    "pó tolera to je mało,
                                                    i dwa marki by sie zdało.
                                                    Biwat!"
                                                  • rita100 Re:Dziań wesela - witanie gości 18.11.08, 20:58
                                                    'Młodzioki' na weselu wypatrywali dziywczoki i tyż śpsiewali: Charlotta zapodaje:

                                                    "Gdy zjeżdżali sie goście weselni, to młodzioki dalij na przećko, bo tam druhny
                                                    jechali. To tedy jek spotkali, a dziewcyna biła, abo dziwc-inów wiyncej biło, to:

                                                    Gburze, gburze, psiynkne córki mocie,
                                                    bynde prosiuł, az mi jednó docie.

                                                    Tedy gbur ustał ji mówzuł:

                                                    Synie, synie, tocież nodobny,
                                                    byndziesz mi za ziyńcia ozdobny.
                                                    Wybierż sobzie chtórno chces
                                                    i weź, idź z nió, kyni chces.

                                                    Tak. No i tedy juz ta panna źlazła, juz ta tedy była jygo.
                                                  • rita100 Re:Dziań wesela - witanie gości 18.11.08, 20:59
                                                    Wiadomą rzeczą było, ze konie przynoszą szczęście, wiec zabierano się do ich
                                                    czyszczenia, karmienia by w orszaku weselnym dobrze się prezentowaly.

                                                    Jado, jado nasi weselnicy,
                                                    jeden na kostorze, drugi na prześnicy.

                                                    Alem śpiesznie jechali, dwa mile,
                                                    łón tu na tym siwku, a jo na kobyle.
                                                  • rita100 Re:Placmistrz wita wszystkich 18.11.08, 21:00
                                                    Placmistrz wita wszystkich
                                                    przedstawia gości, bawi, dowcipkuje.
                                                    Od samego początku uroczystości weselnej ogłaszał jak zapodaje niezmordowana
                                                    Ludorffa Charlot:

                                                    Komu co feluje,
                                                    kozdy niech sie do mnie melduje!
                                                    Jo pon, jo mom,
                                                    jo nie załuje,
                                                    bo mnie nic nie kostuje!
                                                  • rita100 Re:Znów Charlotta Ludorf 19.11.08, 21:08
                                                    Charlotta Ludorf z Kałęczyna tak to łopisuje:
                                                    "Przychodzili muzykanci na wesele ryno, ach, może dziewiunta, to juz byli
                                                    muzykanci. To grali psiynkno psiyśnio na dziyndobry i na scynście ty pory.
                                                    Muzykontów było psiyńciu, trymbace, na trumbach grali. Nopryndzy zagrali
                                                    psieśnio nabozno, a potym wesołe; moze i ze trzy tance grali.
                                                    Na, przyśli tedy na dóm weselny, tam byli ucestowane ji. Teroz sie uz, ale jedyn
                                                    stojoł, na bacność dwaoł, cy goście jadó. To jek goście jechali, juz skund
                                                    goście, to muzykanty cy jedli, cy nie jedli, to wsio cisnyli i na dwór. I wiwaty
                                                    grali tym gościom.
                                                    A mlodzioki dalij na przećko, bo tam druhny jechali, to tedy jek spotkali, a
                                                    dziywczyna biła, abo dziwcinów wiyncy było, to:

                                                    "Gburze, gburze, psiynkne córki mocie..."
                                                    Tedy gbur ustał i mówziuł:
                                                    "Synie, synie tociez nadobny,
                                                    byndzies mi za ziyncia ozdobny..."
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Znów Charlotta Ludorf 19.11.08, 21:14
                                                    Tak. No i tedy juz ta panna zlazła, juz ta tedy była jygo.
                                                    No, jek przyjyzdzali całe tam jesce blizyj do wesela, juz w łoborze, to juz
                                                    kónie były takie dzikie. Bo konie były do wesela na urzund ekstra po...., suto
                                                    dali kóniom. To uz zawsze byli chłopi łobstalowane, co kónie trzymali. To tedy
                                                    ci goście poszli tam do jizby, do pokoja, gdzie... Ale tero tyn, co przyjechoł,
                                                    to muzykantowiu tymu nojstarszemu - no, co mu sie - to juz mój ojciec to zawsze
                                                    toler. Wprzód to był duzy psienióndz. To tedy nie tam dziewcoki, ni syny dajali,
                                                    tylo ojciec wyjuł toler z keszeni i doł muzikantoziu. To tyn schowoł, podziynkowoł:
                                                    "Psiynkny wiwat! Za tygo pana Grabosza...."
                                                    To tedy zaś zagrali, to wszyscy, gdzie chto buł, to podskakował i uciecha biła tako.
                                                  • rita100 Re:Wyjazd do ślubu 21.11.08, 20:31
                                                    Wyjazd do ślubu
                                                    Po poczęstunku gości szykowano się do wyjazdu do kościoła. Zaprzęgano konie do
                                                    bryczek i wozów przybranych zielenią. Przy tym szykowaniu śpiewano pieśni:

                                                    U matuli w komorze
                                                    czorna kura szenkorze 2x

                                                    I czerwony kur, kur, kur
                                                    szykuj mamo, pósog mój 2x

                                                    Mama pósog szykuje
                                                    tata wróble rachuje 2x

                                                    Narachował pełen stoł
                                                    córko, zbieraj pósog swój 2x

                                                    Córka pósog zbierała
                                                    mama za nió płakała 2x

                                                    Czamu mamo płaczecie
                                                    co mie za mąż dajecie? 2x

                                                    Sztyry konie do cugu
                                                    i Maryle do ślubu 2x
                                                  • rita100 Re:Wyjazd do ślubu 21.11.08, 20:41
                                                    Anna Białuszecka tak zapodała , co na Warmii tak śpsiewali:
                                                    Przylecioł bawrón przed tan nowi dwór
                                                    łusiod w łogródecku, w prześlicznem domecku
                                                    rozszerzuł ogón.

                                                    Stoł wykrzikiwać, nomnilszy wziwać
                                                    bi nie biła pyszno, do gawróna wyszła
                                                    sama jedina.

                                                    Sama nie wiszła, posłała posła
                                                    ach, mój mniły p'ośle, orędujże głośnie
                                                    tak jek jo sama.

                                                    A wy woźnicy, szykujcie bicze
                                                    w'oz i wypichajcie, wi, panny, stojcie,
                                                    z tygo domu prycz

                                                    Wszistkie posiadły, zaraz pobladły
                                                    tilko Kasiulecka rumniennygo licka
                                                    mniyndzy wszystkami.

                                                    Wszystko cie to moje, te brónne kónie
                                                    tilikom zaboczuła u swyj pani matki
                                                    zionka na stole.

                                                    Czyli sie wrócić, czyli sie wrócić
                                                    czyli łojcu, matce, czyli bratu, siostrze
                                                    syrca nie smucić ?
                                                  • rita100 Re:Wyjazd do ślubu 21.11.08, 20:46
                                                    Eszcze noma Wilhelmina Badurek pośpsiewa z Mazur:
                                                    Lecział łón gawrón bez tyn nowi dwór,
                                                    łusiod w łogródecek, przeslicny sadecek,
                                                    rozpsirzuł ogón 2x

                                                    Druhni sziadajo, ludzie godajo
                                                    cóz to za dziywecka, co ni mo wzionecka,
                                                    sziada z druhnami,
                                                    cóz to za dziewc-ina, co ni mo psiszczyna,
                                                    sziada z panami

                                                    No dal macie ?
                                                  • rita100 Re:Przedmowy weselne 22.11.08, 20:17
                                                    Przedmowy weselne

                                                    A tedy Placmistrz oracyje wygłoszo, czyli takie przedmowy weselne przed wyjazdem
                                                    do ślubu.
                                                    Jakub Bem z Warmii tak pamięta:

                                                    Ej, dziękuję , dziękuję,
                                                    a jak mi się godzi,
                                                    żem mnioł tyle śmialości i tyle mowy,
                                                    bom przyjechoł tak dalekie drogi.
                                                    Kónikam swygo sturbowoł,
                                                    ponieważ-em we świecie biwał.
                                                    Ej, widzioł-że jo ta dwa przesliczne kompanije.
                                                    Czyliż łóna sama ta kompanija pozbawiała,
                                                    czyliż służka swygo miała ?
                                                    I miała-ć łóna służka swygo,
                                                    ma konika łokropnygo,
                                                    bo i som jest ubrany do tygo.
                                                    Ej, prosze was, wszistkie przidani, przidanki,
                                                    wyprowadzajcie kónie ze stajni,
                                                    szabraki na nich zakładajcie,
                                                    ło stóp do nog przykrywojcie
                                                    i do kościoła gryźlińskiego wyjyżdzajcie !
                                                    Tam bydzie dwoje ludzi ślub brało,
                                                    przed obliczem świętym na kolanach klęczało.
                                                    Hej! Prosze was jeszcze w domu pozostałych,
                                                    wszystkie łużki i mniski,
                                                    i was, wszistkie towarzyszki,
                                                    żebyście sia dobrze sprawowali,
                                                    a jak przyjedziam z koscioła,
                                                    a nom dobre śniodanie zgodowali.
                                                    Muz-ika , wiwat!
                                                    Jadziam do Gryźlin do kościoła !
                                                  • rita100 Re:Przedmowy weselne 24.11.08, 22:07
                                                    Tyż tako oracje godoł Paweł Teszner z Trękuś na Warniji:
                                                    Wi, młodzi panstwo brutkanstwo,
                                                    stojicie jek gołumbeczki w parze,
                                                    a chto was rozłunczy,
                                                    Pan Jezus go skarze.
                                                    Ale-ć was nicht nie rozłunczy
                                                    ani rozłunczyć ni może,
                                                    jeźli nie Ty z nieba,
                                                    Wszechmoguncy Boze.

                                                    Co ześ sobie rozmyśliła,
                                                    ty młoda pani z tam młodym panam,
                                                    i teraz podziankujta tam waszym rodzicom,
                                                    ze was tak pianknie wychowali
                                                    i do stanu małżyńskiygo was doprowadzili.
                                                    Podziankujta jeszcze roz tam waszam rodzicom,
                                                    ze nie pójdziecie ani na kulosach,
                                                    ani na krikach,
                                                    tylko pojedziecie w pojaździe,
                                                    w para koni na wozach.

                                                    Ji potam:

                                                    Prosza teroz pana muzikanta
                                                    zagrać: "Chto sia w opieke podda..."

                                                    Ji tak do koscioła
                                                  • rita100 Re:Przedmowy weselne 25.11.08, 20:50
                                                    No, teraz czas bedzie
                                                    zabierać się do koscioła.
                                                    Cobyście się na rzeczy znali,
                                                    i z rodzicami pożegnali.
                                                    (Maria Hambruch - Jaroty)

                                                    Zebyście się na rzeczy znali,
                                                    przydonki i przydony,
                                                    na wozy powsiadali!

                                                    A wi, panni druhni,
                                                    powiym wam fersik króciuchni.
                                                    Abyśta sia w dómu nie bawzili,
                                                    jyno do domu weselnygo sie stawzili.
                                                    Z dómu Bozygo nazod do dómu weselnygo!
                                                    (Gottliba Cibora z Mazur)
                                                  • rita100 Re:Przedmowy weselne 25.11.08, 20:51
                                                    Nastampnie grano melodyje na wyjazd, ktorą wspólnie wszyscy śpiewali:
                                                    Siadaj, siadaj, śliczne kosianie,
                                                    juz koniki stojó w wozie,
                                                    płakanie nic nie pomoze,
                                                    szadaj nie gadaj.

                                                    Siodoj, siodoj, tile ne godoj,
                                                    siodoj, siodoj, tile ne godoj,
                                                    Płakanie nic nie pomoze
                                                    sztyry konie stojó w wozie,
                                                    a ty siodać mosz .
                                                  • rita100 Re:Siadaj, siadaj, ślicne kochanie 27.11.08, 20:13
                                                    Siadaj, siadaj, ślicne kochanie
                                                    nic nie pomoże twoje płakanie.
                                                    Płakianie nic nie pomoze,
                                                    sztyry kónie stojó w wozie
                                                    piynknie przybrane.

                                                    Nie bynde jo na nie siodała,
                                                    jescem pani matce nie dziynkowała.
                                                    Dziynkuje wom, pani matko,
                                                    coscie mnie chowali tak gładko,
                                                    ziyncej nie byndziecie,
                                                    gdys me juz pozbyndziecie.

                                                    Siodoj, siodoj, slicne kochianie,
                                                    nic nie pomoze twoje płakianie.
                                                    Płakianie nic nie pomoze
                                                    sztyry konie stojó w wozie
                                                    ślicnie przybrane.

                                                    Nie bynde jo na nie siodała,
                                                    jescem panu ojcu nie dziynkowała.
                                                    Dziynkuje wom, panie ojce,
                                                    coscie mnie chowali w cnocie,
                                                    ziyncej nie byndziecie,
                                                    gdys me juz pozbyndziecie.

                                                    Siodoj, siodoj, slicne kochianie,
                                                    nic nie pomoze twoje płakianie.
                                                    Płakianie nic nie pomoze
                                                    sztyry konie stojó w wozie
                                                    ślicnie przybrane.

                                                    Nie bynde jo na nie siodała,
                                                    jescem towarzysom nie dziynkowała.
                                                    Dziynkuje wom, łyzki, miski
                                                    i wy moje towarzyski,
                                                    ziyncej nie byndziecie,
                                                    gdys me juz pozbyndziecie.

                                                    (Wilhelmina Kropp - Mazury)
                                                  • rita100 Re:Przedmowy weselne 28.11.08, 21:06
                                                    I potam muzikanty noczynali groć i jychoł orszok weselny do kościoła. Na wsiach
                                                    warnijskich i mazurskich buł zwyczoj wstympowania do karczmy, dzie muzykańci
                                                    tamoj pozostawali na cias ślubu.

                                                    Michał Flakowski z Biskupca łopoziadał ło takej sytuacji. Gdy jecholi do kościoła:

                                                    "to naprzód byli tony w jakiś tamój knejpsie zrobzióne. Casym musioł ich ksiundz
                                                    odyjuńć z ty knejpy, bo byli juz napite wszystkie. Buło tam pełno beczki psiwa
                                                    postawzióne i pili. No i ksiundz czasym prziszed, mówi:

                                                    "Chceta przyjść, czy nie chceta przyjść ?"
                                                    No, mówo: "Zaro przyjdziymy".

                                                    Gdy ceremonia ślubno sia kónczuła muzikanty stali i marszem witali wychodzących.
                                                  • rita100 Re:Powrót do domu weselnego 28.11.08, 21:07
                                                    Powrót do domu weselnego
                                                    Po ślubie w kościele, przy muzycce wszyscy znów pojechali do karczmy, tam
                                                    potańczyli i o uzgodnionej porze placmistrz dawał hasło wrócenia do domu
                                                    weselnego. Orszak weselny prowadziła już para młodych.

                                                    Na szuwołdzkim polu łogród malowani
                                                    a chtóż go zmalowoł, nojmilsy kochani.

                                                    A w tym łogródecku zakwitłi noliki
                                                    zakłodaj, zaprzengoj te brónne kóniki.

                                                    Jak jo mam zaprzungać, kiedy sie targajó
                                                    ciynżki żol dziywczynie, kiedy ji ślub dajó.

                                                    Oj, dajó ci, dajó mniendzy ołtarzami,
                                                    co spojrzi na sziostri, zaleje sie łzami.

                                                    Wyszła z kosciółecka, juz nie panieniecka
                                                    ze złota, ze ślebra na głowie chustecka.
                                                  • rita100 Re:Powrót do domu weselnego 29.11.08, 15:41
                                                    Po drodze było jeszcze 'wypraszanie'. Na granicy wsi orszak się zatrzymywał:
                                                    "To tam kapa kucier z głowy zdjył i tam musiało sia włożyć, tam dzisieńć groszy,
                                                    ziancej i to buło no kuciera."
                                                    Kiedyś się zdarzyło, co zamiast placka dostali kawałek deski zapakowanej i
                                                    zawiązanek wstążeczką - ale to było dla żartów.
                                                    Przed domem weselnym wszyscy sie zbierali i wypatrywali parę i krzyczeli i
                                                    wiwatowali:
                                                    "Jek u nas dawnij no krzyczeli:
                                                    juz jado, juz jado! Ale uz teroz i u nas ua nie, jek jado, to uz tam krsziczo"
                                                    Śpiewano tedy:

                                                    Juz jadó, juz jado, ni mo wyjśc komu.
                                                    Juz wiozo, wiozo, lygata do domu.
                                                  • rita100 Re:Powrót do domu weselnego 01.12.08, 21:23
                                                    Rodzice witali młodą parę, życząc szczęscia i dostatku. Placmistrz podawał
                                                    brutce chleb i sól na pięknym ręczniku utkanym.
                                                    Placmistrz siydzonc na koniu mówziuł:

                                                    Cobyście sia na rzeczy znali,
                                                    i z wozów pozsiadali.
                                                    Abyście sie na rzeczy znali
                                                    i mlodo poro sie pobawili.

                                                    W inne wsi:
                                                    jek przyjechali do domu, to teroz łon musioł tyn psiyrszy przydon z koniem
                                                    wjechać do jizby i trzi razy łobjechać. I tyn kóń musioł trzi razy przez stołki
                                                    skokać. Kiedy dobrze skok, no to łón wygroł, a kedy nie, to musioł beczke psiwa
                                                    postawić" (Bartołty-Warmia)

                                                    A tero kolejno sobzie mniejsca zajmajcie
                                                    i za stoły posiadajcie!
                                                  • rita100 Re:Powrót do domu weselnego 02.12.08, 20:11
                                                    Następnie wzywał gości do powstania:

                                                    Ażeby sie na rzeczy znali
                                                    i do paciorka powstali!

                                                    Odmówiono krótką modlitwę i siadano do poczestunku, a placmistrz woła:

                                                    Tera psijta i poziwajta
                                                    jyno w torbi nie chowajta!
                                                    Bo byńdzie taki,
                                                    ze podszuka dybziaki!

                                                    A we wsi Babi śpisewano tak:

                                                    Moje mnili przijaciele,
                                                    coście prziśli na wesele,
                                                    jedzcie , psijcie, pozywajcie
                                                    lo w dybziaki nie chowojcie.
                                                    Bo tu bandzie taki
                                                    co wytrzuńśnie i dybziaki.
                                                  • rita100 Re:Biwaty 03.12.08, 21:50
                                                    Warnijskie biwaty adresowane były do wszystkich obecnych na weselu i dla
                                                    kucharek i dla gości i dla pary młodej. Były to krórkie rymowanki mówione
                                                    rytmicznie. Placmistrz obchodził wokół stołu trzymając głęboczki talerz i
                                                    zbierał datki od gości. Musiało prządnie brzdęknąć w talerzu, by wszyscy goście
                                                    słyszeli chto je jaki pan wink

                                                    A wi, kucharki,
                                                    dajcie bacynie na garki.
                                                    Abi wam nie wykipiało
                                                    i do kościoła nie poleciało.
                                                    Bo byndzie kucharków sześć,
                                                    a nie byndzie co jeść.
                                                    A ji liche skoki
                                                    kiedy ścisłe boki.

                                                    Dla tych kuchareczek
                                                    co nagotowały i nasmażyły,
                                                    co nha stoły zanosiły!
                                                    Biwat im !
                                                  • rita100 Re:Biwaty 04.12.08, 21:57
                                                    Oj, przepraszam ja was, państwo
                                                    że jo wos, państwo, tak śmiele przystempuje.
                                                    Wiycie państwo dobrze o tym,
                                                    że-ć to nie jest dla pana brutkana
                                                    ani dla pani brutki,
                                                    ani dla mnie samygo,
                                                    tylko dla muz-ikanta tygo,
                                                    który rozwesela każdygo!
                                                    Wiwat!

                                                    Oj, nie wiym, do kogo ja sie obrócić mom.
                                                    Oj, bodaj ja sie łobróce do pani brutki,
                                                    abi nie buła łod tygo
                                                    a ruciła półpiynta złotygo.
                                                    Wiwat!

                                                    A teroz sie obróce do pana brutkana,
                                                    abi tyż nie buł łod tygo,
                                                    a rzuciuł półpiynta złotygo.
                                                    A jak nie tak za niygo
                                                    jak za sław jygo.
                                                    Wiwat!

                                                    A teroz do druhnów:

                                                    Oj, łóna-ć na mnie łockiym spoglunda,
                                                    bo łóna jeszcze jeden wiwacik żunda.
                                                    Wiwat!

                                                    Oj, ona dała dość,
                                                    ale ma jeszcze pełną gorść.
                                                    Wiwat!

                                                    Oj, to królewskie oblicze podskakuje,
                                                    bo łóne jeszcze wiyncej od niej czuje.
                                                    Wiwat!
                                                    Nie tak za niej, jak ze sławy jej.
                                                    Wiwat!

                                                    Oj, tedi do wszistkich, tedi do wszistkich to samo. I cały stół dokoła obszed i
                                                    psieniandzy zebroł i to dla muz-ikontów.
                                                    (Jan Szwarc Kromerowo-Warmia)
                                                  • rita100 Re:Biwaty 07.12.08, 19:24
                                                    Wypraszanie dla muzikontów
                                                    Ej, nie przez kogoś inszego,
                                                    jak przez pana Fornalskiego,
                                                    azeby sie na rzeczy znał
                                                    i na talerz taler dał.
                                                    Biwat mu!
                                                    (Muzyko gro)

                                                    Oj, dał ci on dwa grosze,
                                                    nie ma kura, ni na kokosze.
                                                    Biwat mu!
                                                    (Muzyko gro)

                                                    Dał ci on talara, dał,
                                                    jeszcze wziancej obiecał.
                                                    Biwat mu!
                                                    (Muzyko gro)

                                                    (Brunon Boehm - Olsztyn)
                                                  • rita100 Re:Biwaty 10.12.08, 21:53
                                                    Ażeby sie na rzeczy znała
                                                    i tolorek dała.
                                                    Biwat jej!

                                                    Oj, dała-ć, ona dała,
                                                    a jeszczy ziancy łobziecała.
                                                    Biwat jej!

                                                    Oj, dała łona gudok
                                                    to je wielki cudok.
                                                    Biwat jej!

                                                    Dała łona złotygo
                                                    to nikomu nic do tygo.
                                                    Biwat jej!

                                                    Oj, dała-ć łona, by dała,
                                                    ale na kolebeczke łostaziała.
                                                    Biwat jej!

                                                    Nie przed kogo inszego
                                                    ale przed muzykanty,
                                                    coby sie na rzeczy znali
                                                    i do zrenku nam grali.
                                                    Biwat im !
                                                  • rita100 Re:Biwaty 11.12.08, 22:01
                                                    Oracja placmistrza przed wypraszaniem dla muzykantów.
                                                    Zapodaje Jan Palmowski z Wygody:

                                                    Placmistrz, no, to tam mnioł swoje dwa talyrze i tam talara położuł na talyrz i
                                                    tedy brzunknuł i wyproszoł. Noprzód, jek przyszed do weselny jizby, tam gdzie
                                                    jedli goście i pili, to:

                                                    Niech byńdzie pochwalóny,
                                                    na wieki wieków uczczóny!
                                                    Nie przyszed jo tu z umysłu swygo,
                                                    ale z rozkazu paniyńskiygo.
                                                    Od pana brutkana,
                                                    łod pani brutki jestam przysłani,
                                                    żebyśta jedli, psili i używali,
                                                    a wesele weselem długo naz-iwali!
                                                  • rita100 Re:Biwaty 12.12.08, 20:34
                                                    Jek przyszed do pana brutkana, to:
                                                    Przepraszam, żebyście sia na rzeczy
                                                    panie brutkanie znali,
                                                    a tyż aby z talyrka na talyrz dali.
                                                    Biwat mu!

                                                    No, to muzika grała. No, ta jek wigrała biwat to jeniu drugo:

                                                    Oj, dał ci łón, doł
                                                    ale eszcze wiyncyj łobziecoł.
                                                    Biwat mu!

                                                    No, jek znów wygrali, to jo eszcze roz:

                                                    Krolewskie oblicze podskakuje,
                                                    bo w jego keszónce talarki czuje.
                                                    Biwat mu!

                                                    Nó. Teroz odchodze i do pani brutki:

                                                    Od niygo odstępuja
                                                    i do pani brutki przystępuja.
                                                    Żeby ji łóna sia na rzeczy znała
                                                    jak męża pobiyra,
                                                    tyż cóś na talyrz dała mi.

                                                    To tyż dała. Bums! Nó, tak długo do trzych raz, do sztyrech raz.

                                                    Serdecznie dziankuje,
                                                    i znów odstympuja.
                                                    I do drugich gości przystempuja!

                                                    I tak po koleju, po koleju, po koleju. A łóni jedli i psili dokoła stoła. A jo
                                                    dokoła łobchodziuł, ażem wszystkich przepraszał, tam wszystkiem podziankował:

                                                    Oj, dała-ć łóna pół grosza,
                                                    ni na kura, ni na kokosza.
                                                  • rita100 Re:Biwaty 13.12.08, 22:54
                                                    Biwaty przy zbieraniu brutce na buty.
                                                    Zapodaje Paweł Teszner z Trękus.

                                                    Łod jenyj pani łodstampuja,
                                                    do drugij przystampuja.
                                                    Żeby sia na rzeczy znała
                                                    i tutaj na talyrz dawała!

                                                    To jek tam cisnuła grosz:

                                                    Oj, dał-ć łóna dała
                                                    jeszcze ziancej łobziecała!

                                                    Ni, i potam znów eszcze co rzuciła.

                                                    Prosze tan biwat podłużyć,
                                                    bo łóna nie może porfelu wynurzyć!

                                                    I to tak dalij:

                                                    Oj, dała-ć łóna pół grosza,
                                                    razu ni ma na tobaka do nosa!

                                                    Dała-ć łóna pół trojaka,
                                                    ni na kura, ni na cielaka!

                                                    Od tych przydanów tyż tam tak wypraszał tamój.
                                                  • rita100 Re:Biwaty 14.12.08, 18:38
                                                    Biwaty przed oczepinami.
                                                    Wypraszanie dla młodej pary.

                                                    Do przydonki:
                                                    Nie przed kogo innego,
                                                    ale przed Marychna Gajowego.
                                                    Ażeby sia na rzeczy znała
                                                    i trojaczek na talyrz dała!

                                                    Gdy otrzymał trojaczek, zawołał:
                                                    Muzyka na trąbach zagrała krótkiego biwata, i znów do tej samej przydonki:

                                                    Ona dwa dała,
                                                    ale jeszcze więcej obiecała!

                                                    Przydanka dorzuciła na talerz, wtedy:

                                                    Biwat ji!
                                                    I dali prosi:

                                                    Te królewskie łoblicza podskakujó
                                                    bo łóni eszcze ziancej psieniandzy czujó!
                                                    Biwat ji!

                                                    I tak czasem aż dziesiec razy wypraszał i jednej osoby. Zebrane pieniądze
                                                    stawiał z talerzem przed młodą parą.

                                                    (Zapodała Otylia Kuklińska z Butryn)
                                                  • rita100 Re:Przejście młodych do dworu 29.12.08, 21:40
                                                    było bardzo uroczste. Praktykowano to dawniej przy ślubie pracowników
                                                    folwarcznych, ludzi zależnych od dworu. Placmistrz dosiadał konika i prowadził
                                                    cały orszak do dworu. Za nim szła muzyka grając polonezja. Szli do majentkarza,
                                                    a gdy staneli przed dworem, na ganek wychodzili państwo i składali młodym
                                                    życzenia, wręczajac podarunek. Pani wyprowadzała z domu wózeczek z małą świnką
                                                    przystrojoną na szczęście. (Jaroty-Warmia)
                                                  • rita100 Re:Tańce 29.12.08, 21:47
                                                    Bywało i tak, ze posiłki podawano w jednym domu a w sąsiednim tańczono.
                                                    Wynoszono meble i inne rzeczy tak by izba taneczna była wolna.
                                                    Tańczyli przede wszystkim młodzi, a i starsi nie siedzieli, pokazując młodym
                                                    polki,, podcinacze, szoty, reinlendry, polonejzy.
                                                    Prowadząca para obchodziła całą izbę, przechodziła pod ławą lub stołem,
                                                    wychodząc z domu na drogę, a korowód par musiał robic to samo. (Ten taniec
                                                    zachował sie do dzisiejszych czasów i dalej jest najbardziej zabawnym tańcem.
                                                    Jeśli wesele odbywa się w centrum miasta, wchodzi sie korowodem do czynnych
                                                    sklepów i między ladami sie smyka ostro.)
                                                  • rita100 Re:Wieczerza 29.12.08, 21:48
                                                    Na stołach ustawiano kuchy i napoje i wódka. Jednak wielkiego pijaństwa nie
                                                    było, bo gdy ktoś się łożar to zaprowadzano go do stosoły, by odpoczął.
                                                    Około dziewiątej była ziecirza i placmistrz prosił roztańczonych gości na jydło
                                                    do sąsiedniego domu. Podawano wówczas rózne mięsiwa i wszystko na ciepło.
                                                    Nie zanotowano żadnych oracji do potraw, może z tego względu, ze jedzono całó
                                                    gambó i nie było miejsca już na słowa. Po ziecierzy placmistrz znowu zapraszał
                                                    do tańców i biwatów.

                                                    A kedy podawano obiad ? Tu bedzie zaskoczenie
                                                  • rita100 Re:Obiad weselny o północy 04.01.09, 20:24
                                                    Obiad weselny był o północy.
                                                    Na bogatym mazurskim weselu obiad weselny był wspaniałą ucztą. Podawano mięsa
                                                    gotowane i pieczone, gęsinę, ryby, kaszy lub ryż. Potem jeszcze na tacach
                                                    wnoszono pokrojone kawałki gęsi aby goście mogli po części wziąść do swoich
                                                    domów. (Kałęczyn-Mazury)

                                                    Na Warmii podawano kapustę ze sloniną, kluski pszenne ze śmietaną, mięso
                                                    gotowane z kartoflami, a na ostatnie danie ryż polany zrumienionym masłem i
                                                    posypany cukrem. (Kromerowo-Warmia)

                                                    Tutaj śpiew i muzyka brzmiały ostro do tych wspaniałych potraw, a swaszka często
                                                    solo odśpiewywała pieśni.
                                                  • rita100 Re:Przyśpiewki do kucharek 04.01.09, 20:25
                                                    Przyśpiewki do kucharek
                                                    Przy obiedzie weselnym.

                                                    Ta kucharka, ta psiojuchna
                                                    zumej di, zumej da
                                                    co pod garce licho dmucha
                                                    zumej di, zumej da
                                                    zumej di, zumej da
                                                    zumej di, zumej da

                                                    ach ta dilajla.... Wilchelmina Badurek z Mazur
                                                  • rita100 Re:A nasa kucharka 04.01.09, 20:26
                                                    A nasa kucharka corno kowe wazy
                                                    ludzie głodym mozy
                                                    ludzie głodym mozy
                                                    sama ledwie łazi

                                                    Nasa kucharecka siedzi w carnej jupsie
                                                    zacioruski gniecie
                                                    zacioruski gniecie
                                                    ale w nosie dłubie

                                                    a chto, a chto, a chto.....Maria Karpińska z Mazur
                                                  • rita100 Re:Przyśpiewki no gości 04.01.09, 20:27
                                                    Przyśpiewki no gości
                                                    Zaprosili na wesele
                                                    jek na jekie dziwy
                                                    pani młoda jek jagoda,
                                                    a pan młody siwy.
                                                    Tra ra la la la tra la la la la la

                                                    Zaprosili na wesele
                                                    nawarzyli rzepy
                                                    pani mloda jek jegoda
                                                    a pan młody ślepy.
                                                    Tra ra la la la tra la la la la la

                                                    Jezioro sie wypaliło
                                                    ryby sie popiekli
                                                    pani młoda jek jegoda
                                                    a pan młody ciepły
                                                    Tra ra la la la tra la la la la la...Julia Danowska z Mazur
                                                  • rita100 Re:Na weselu była 04.01.09, 20:28
                                                    Na weselu była
                                                    świata nie uzyła
                                                    bucikim poderła
                                                    głodum sie namerła

                                                    Cóż to za wesele
                                                    kedy było dwa dni
                                                    keby bilo cały tydzień
                                                    tobi było ładnij

                                                    A ty, panie mlody
                                                    dajże nam ochłody
                                                    kedy nie dosz gorzałeczki
                                                    dajże abi wody

                                                    hej siup tralala....Luiza Żabka z Mazur

                                                    I jeszcze roz biwaty
                                                  • rita100 Re:Oczepiny 09.01.09, 22:49
                                                    Oczepiny
                                                    To był bardzo poważny ceremoniał. W kulminacyjnej fazie - oczepinach - nie
                                                    śpiewano piesni znanej w całym kraju o chmieli "Żebyś ty chmielu na te tyczki
                                                    nie laz" i nie wiadomo dlaczego.
                                                    W najstarszej fazie oczepin zakładano pannie młodej mycke, micecke przy
                                                    obrzędowych pieśniach np.
                                                    "Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła", którą zanotował Gizewiusz w 1873 roku, potem
                                                    Kętrzyński i Gąsiorowski.
                                                    Udało się ją nagrać w całości w 1955 roku jeszcze.
                                                  • rita100 Re:Oj scyrzem jo Panu Bogu 10.01.09, 19:55
                                                    Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła
                                                    Zaśpiewała ją Mazurecka Luiza Marcińczyk z Jeglin.

                                                    Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła,
                                                    kiedym jo tó jebłónecke sadziła,
                                                    trala lala la, sadziła.

                                                    Sadziłam jo łu swyj matki w łogrodzie,
                                                    już ci moja jebłónecka psiynknie kście,
                                                    trala lala la, kście.

                                                    I zkaściała ślicnym ksiotkiym cyrwónym,
                                                    i przikriła listuleckiym zielónym,
                                                    trala lala la, zielónym.

                                                    I urwała pani matka dwanaście,
                                                    i posłała jygom'ości starości,
                                                    trala lala la, starości.

                                                    Nie tylem jo jebłonecków sadziła,
                                                    cobim pana jebłuskani darzyła,
                                                    trala lala la, darzyła.
                                                  • rita100 Re:Ocepiny 10.01.09, 19:56
                                                    Kulanie wianka przez panną młodą do ojca, matki, brata, sióstr i w końcu do
                                                    pana młodego, z towarzyszącą pieśnią "Ach mój wianku, wianku luwyndrowy"
                                                    śpiewała Otylia Kuklińska z Butryn, dodając komentarz " wianek przyjął dopiero
                                                    pan mlody i on nałożył pannie młodej na głowę czepek - myckę. Przydonki i
                                                    przydony wnieśli w tym czasie ustrojoną obręcz i przenieśli przez nią pannę
                                                    mlodą, a następnie pana młodego. Obręcz symbolizowała ograniczenie wolności i
                                                    swobody.
                                                    O obręczy wspominał również Jakub Ben (1866) ze wsi Pluski - " panna młoda
                                                    siedziała w środku łobręczy z kwiatami, ktorą położono na podłodze : łóna sia
                                                    usiadła tam i tam postaziono talyrz, to składali tam psieniundze."
                                                  • rita100 Re:Ach, mój wianku 11.01.09, 21:54
                                                    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
                                                    kulne ja cie po stole.
                                                    Kulne ja cie mojej miłej matce,
                                                    kulne ja cie po łonie.
                                                    Ach, ma matko, matko najmilejszo,
                                                    przyjnij-że go do siebie.
                                                    Nie przyjmuje, moja miła córko,
                                                    już mie je nic do ciebie.

                                                    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
                                                    kulne ja cie po stole.
                                                    Kulne ja cie mojymu miłymu ojcu,
                                                    kulne ja cie po łonie.
                                                    Ach, mój ojcze, ojcze najmilejszy,
                                                    przyjnij-że go do siebie.
                                                    Nie przyjmuje, moja miła córko,
                                                    już mie je nic do ciebie.

                                                    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
                                                    kulne ja cie po stole.
                                                    Kulne ja cie mojej miłej siostrze,
                                                    kulne ja cie po łonie.
                                                    Ach, ma matko, matko najmilejszo,
                                                    przyjnij-że go do siebie.
                                                    Nie przyjmuje, moja miła siostro,
                                                    już mie je nic do ciebie.

                                                    itd

                                                    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
                                                    kulne ja cie po stole.
                                                    Kulne ja cie memu najmilszemu,
                                                    kulne ja cie po łonie.
                                                    Ach, moj miły, miły najmileszy,
                                                    przyjnij-że go do siebie.
                                                    Ja przyjmuje mojim całym sercem
                                                    i przyciskam do siebie.
                                                  • rita100 Re:O mój wianuśku, ty lywyndrowy 13.01.09, 21:02
                                                    O mój wianuśku, ty lywyndrowy,
                                                    co ni styjmajó dziś z moji głowy.
                                                    Wśyćkie dziywcacki siedzó w wianuskach,
                                                    tylo Loteczka siedzi w śnyptuśkach.

                                                    (Lota Pollit - Rutkowo)
                                                  • rita100 Re:O mój wianuśku, ty lywyndrowy 13.01.09, 21:03
                                                    O mój wzianuszku, oj, lewandowy,
                                                    nie opadaj-że z ty mojej głowy,
                                                    nie opadaj-że z ty mojej głowy.

                                                    Bom prawo ręką gom zawsze wziła,
                                                    póki wej esce ja pannó była,
                                                    pokim wej jesce panno była.

                                                    Teraz cie wzięcy juz zić nie będe,
                                                    bo już ci dzisiaj ja za mąż idę
                                                    bo już ci dzisiaj ja za mąż idę

                                                    O mój wzianuszku z suchy drapacki,
                                                    juz cie nie bydo gnietli chłopacki
                                                    juz cie nie bydo gnietli chłopacki.

                                                    O mój wzianuszku z drobnego kulu
                                                    dzisiaj ho caca, a jutro lulu,
                                                    dzisiaj ho caca, a jutro lulu.

                                                    (Alfreda Włocka - Krokowo)
                                                  • rita100 Re:Wionek mi styjmojta 13.01.09, 21:04
                                                    Wionek mi styjmojta
                                                    haube mi wsodzajta
                                                    Tero staro babo bende
                                                    jo jo jo jo
                                                    teroz staro babo bende.
                                                    (Augustyn Borkowski - Kajkowo Mazury)

                                                    Wiszła z komóreczki
                                                    i uciyra łoczki
                                                    ze złota ze ślebra
                                                    na głowie chusteczka.

                                                    Ach moje panianki
                                                    ach, moje rodzunce
                                                    juz nie banda pannó
                                                    póki śwat i słónce.
                                                    (Anna Białuszewska - Nowa Kaletka Warmia)
                                                  • rita100 Re:Nakrycie głowy - mycka 13.01.09, 21:05
                                                    Nakrycie głowy zamężnych kobiet warmińskich zwane mycką lub micecką było pięknym
                                                    elementem stroju ludowego. Augustyn Steffen pisał w 1931 roku:

                                                    "Myceczka, chodzi tu o nakrycie głowy kobiet warnijskich, zwane twardą mycką.
                                                    Cała była haftowana złotem. Twarde mycki wyszły z użycia pod koniec zeszłego
                                                    stulecia. Dzięki staraniom niektórych kobiet zachowało się do dziś kilka okazów
                                                    twardych mycek. Reszta na apel ksieży wydana była zakładom paramentów kościelnych."

                                                    Stefan Sulima (Ogrodziński) o nakryciu głowy mężatek pisał: "Myceczka, to czepek
                                                    kobiet warmińskich, chyba jedno z najbogatszych odświętnych nakryć głowy na
                                                    ziemiach polskich. Istotnie, była ona haftowana srebrem i zlotem i taką
                                                    przechowują ją do dzisiaj, niestety już tylko muzea. Czy jednak czepiono nią
                                                    panną młodą w czasie wesela, sprawa jest niepewna."
                                                    Wątpliwośći te wyjaśnia Maria Zientara-Malewska.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Nakrycie głowy - mycka 13.01.09, 21:08
                                                    Józefina Mateblowska z Brąswałdu licząca 80 lat opowiadała, że jej matce ur.
                                                    1842r przy oczepinach włożono na głowę twardą mickę, którą jej kupił ojciec za
                                                    10 talarów. Wyszyta była z złote kłosy i jedwabne zielone liście. Denko twardej
                                                    myski zwane gelonkiem wyszywane było prawdziwym złotem i jedwabiem. Nadczółek
                                                    był suto zmarszczony. Boczne atłasowe lub jedwabne szerokie wstążki wiązane pod
                                                    brodą w sutą kiśc (kokardę). Dwie jeszcze szersze wstęgi, nieraz na końcach
                                                    wyszywane, zwieszały się na plecach.
                                                    Denko tej twardej micki dała do prnatu w Brąswałdzie.
                                                    Ornat ten do dziś się zachował."
                                                    (Maria Zientara-Malewska)
                                                  • rita100 Re:Nakrycie głowy - mycka 13.01.09, 21:14
                                                    O twardych myckach mówili też starsi ludzie, zaznaczając, ze były bardzo drogie,
                                                    od 12 do 18 a nawet 30 talarów. Kobiety nosiły micki do kościoła i przy wielkich
                                                    uroczystych okazjach (Barczewko, Jaroty, Podlejki, Węgój - Warmia)

                                                    Piękne haftowane złotą nicią mycki wyszły z użycia ze względu na wysoką cenę i
                                                    nieopłacalność ich produkowania. W drugiej połowie XIX wieku w czasie oczepin
                                                    zakładano już pannie młodej chusteczkę.
                                                  • rita100 Re:Nakrycie głowy - mycka 13.01.09, 21:15
                                                    W niektórych wsiach był zwyczaj, ze młodej parze siedzącej w kręgu zawiązywano
                                                    oczy i dopiero wtedy panna mloda rzucała wianek lub welon na druhnę, a pan młody
                                                    swój wianuszek na drużbana.

                                                    Brutce nałozono chusteczkę na głowę, brutkanowi 'jako staró czapke'.

                                                    Im relacje bliże XX wieku, tym więcej uwag, ze przy zdejmowaniu wianka śpiewano
                                                    po niemiecku:
                                                    Wir finden dir den Jungfernkranz (Podlejki-Warmia)
                                                  • rita100 Re:Po oczepinach 15.01.09, 20:12
                                                    Po oczepinach
                                                    wszyscy byli już zmęczeni. Muzykanci przestali grać i też odpoczywali. Miejscowi
                                                    gospodarze szykowali nocleg. Wnoszono snopy słomy na spoczynek.
                                                    Potem gdzieś o trzeciej nad ranem grodze grajó na dobrydzyń i po uporządkowaniu
                                                    izby znów nazod było granie aż do zrynku.
                                                    Placmistrz obchodził z muzyką wieś i zwoływał gości na ranny poczęstunek.
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 15.01.09, 20:13
                                                    Przenosiny
                                                    Przenosiny, przewodziny, czyli wyjazd panny młodej do domu męża nie był zbyt
                                                    radosną chwilą dla panny młodej. Żegnała się ona bowiem z najbliższymi. Często
                                                    płakała do czego często jeszcze przyczyniały się rzewne pieśni.

                                                    "To taka młoda dziywcyna z domu być od ojca, od matki wziynta, to ciynżko jyj.
                                                    To płakała. A groce: Siadaj, nie gadaj i pojechała."
                                                    Na dużym weselu przenosiny odbywały się na trzeci dzień.
                                                    Na wozy wnosili posag panny młodej: pościel, ubranie, sprzęty domowe i skrzynię
                                                    posagową, do której wkładano wianek ślubny, książkę do nabożeństwa i świecę.
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 15.01.09, 20:17
                                                    W czasie tych przygotowań do odjazdu śpiewano pieśń:

                                                    Juz wyjyzdzam, pani matko, z dómu wasygo
                                                    i wylywam łzy gorónce z syrca całygo
                                                    Łzy gorónce wylywała, łojcu, matce dziynkowała
                                                    za wychowanie.

                                                    Dzainkuje wam, pani matko, za wychowanie
                                                    i woma tyz, panie ojce, za złe koranie.
                                                    Koraliście bez przycyny
                                                    jaz mnie łobjuł mój munż miły,
                                                    łopsiekun prawy.

                                                    I zagrali muzykanty psianknego marsa
                                                    zostańcie sie, kamratecki, juz jo nie wasa.
                                                    Dotąd-em sie kamracili
                                                    a teraz juz nie bandziemy
                                                    kamratki moje.
                                                    (Rozalia Dolewska - Mazury)
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 15.01.09, 20:18
                                                    Ona siydzi na stołecku i zewnie płace
                                                    a on chodzi po izdebce i tylko skace.
                                                    Wsadź cepecek na swe uski
                                                    wsyj zalotki w róg poduski
                                                    najmilsa moja.

                                                    Strumień wody z gór na doły płynie daleko
                                                    byłaś dotąd między nami, młodo dziewecko.
                                                    Juz teraz nie bandziesz z nami
                                                    lecz bandziesz z gospodyniami
                                                    siedzieć za stołem.

                                                    Komu ja dziś ślubowałam i róncke dałam,
                                                    posłuszeństwo w tym małżeństwie przyjobziecałam.
                                                    Przyjobziecałam do śmierci
                                                    pomóżcie mi, wszyscy świeńci,
                                                    sam Panie Boze.
                                                    Przyjobziecałam do śmierci
                                                    pomóżcie mi, wszyscy świeńci,
                                                    w mojej jedności.

                                                    Dziankuje wam, miło matko, za wychowanie,
                                                    miejcież esce aby rocek o mnie staranie.
                                                    Już mie , córko, nic do ciebie
                                                    staraj ty sie o swym chlebie
                                                    abyś go miała.
                                                    (Magdalena Słowikow - Mazury)
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 23.01.09, 20:06
                                                    A Luiza Marcińczyk z Jeglinz Mazur tak śpsiewo:

                                                    Za pryndkoś mnie, pani matko, za munz wydała,
                                                    gdy jo jeszcze robotecki nie zrozumiałam.
                                                    Ni jo uprzuńść, ni jo łutkać, o, bodoj sie muse łucyć,
                                                    matecko moja.

                                                    Juz wyjizdzam, pani matko, z dworu wasego,
                                                    i wyliwam łzy gorunce z serca mojigo.
                                                    Łzy gorunce wyliwała, pani matce dziankowała
                                                    za wychowanie.

                                                    Dziankuje-ć wam, pani matko, za wychowanie,
                                                    a i wam tez panie ojce za złe karanie.
                                                    Karaliscie bez psycyny, az mnie pojuł mój monz mniły,
                                                    łopiekun prawy.

                                                    I zagrali muzykanci ślicnygo walca,
                                                    żyjta z Bogiym, kamrotecki, juz jo nie wasa.
                                                    Do telom sie kamracili, a uz teroz nie byńdziymy
                                                    z kamroteckami.
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 23.01.09, 20:07
                                                    A na Warniji tak śpsiewoła Monika Olk z Leszna:

                                                    Jak jo byłam i matuli, ładniem chodziła
                                                    i niydziele, i w świunteczko, to mnie stroiła.
                                                    Teraz musza ciajżko robzić
                                                    i w niydziele brzidko chodzić,
                                                    matulu moja.
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 23.01.09, 20:07
                                                    Gottlieba Cibora z Mazur:

                                                    Janie, Janie, zaprzungaj konie,
                                                    a jadź po pósag ti mlodej zónie

                                                    A cóż za pósag ti młodyj żóni,
                                                    sztyri rogozi, psiunty snop słómy

                                                    Badzie kaczor kwakał, a gunska gęgała
                                                    Badzie moja żonka w paradzie jechała.
                                                  • rita100 Re:Przenosiny 23.01.09, 20:08
                                                    A Warniji Barbara Flam z Woryt:

                                                    Jonie, Jonie, zaprzungnij konie
                                                    i jedź po posóg tyj młody żónie

                                                    Cóż tam za pósog, dwa pęki siana
                                                    a w trm trzeciem łóna sama

                                                    Dwa durki w nosie, skóńczuło sie !
                                                  • rita100 Re:Poprawiny - wygryzki 23.01.09, 20:09
                                                    Poprawiny - wygryzki
                                                    W tydziań po weselu do domu weselnego znowój przybywali goście " aby zakopać
                                                    chodoki, które pozostały po brutce". Znów jedzono i pito, bawiono się do późnej
                                                    nocy. Pito do końca weselną wódkę. Młoda para też zjawiała sie w domu weselnym
                                                    na poprawinach.

                                                    W Kabornie poprawiny nazywano 'wygryzki'
                                                  • rita100 Re:Wesele Charlotty Ludorf 25.01.09, 20:29
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=90268077&v=2&s=0
                                                  • rita100 Re:Sia zaglandali a łoddow bandzie w 29.01.09, 20:16
                                                    oddaw - ślub kościelny
                                                    Przed dwóma nieydzielami sia zaglandali a łoddow bandó mnieli na Zielgónoc.
                                                    Łoddawoł juch ksiónc z Bartanga, bo łon jest przijacielam brutkona.
                                                  • rita100 Re: Winaczara, łostatni z rajków 31.03.09, 20:18
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=92947538
                                                  • rita100 Re: Winaczara, łostatni z rajków 25.03.10, 22:20
                                                    Bandó eszcze przyspiewki na wesele z Kolberga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka