Dodaj do ulubionych

Wielki Post i Zielgónoc

28.03.06, 19:45
"Popielec na Warmii nazywano suchą środą, a na Mazurach - popielnikiem. Po
powrocie z kościoła popiołem drzewnym szorowano garnki i patelnie na znak ,
że zaczyna się czterdziestodniowy post (dotyczyło to oczywiście tylko
katolików). Nie jedzono mięsa nawet w niedziele. Czas wielkiego postu był nie
tylko czasem pokuty, ale także wzmożonego miłosierdzia. Chorym i biednym
noszono masło, jajka i ryby oraz bochenki białego chleba. Chętnie niż
zazwyczaj obdarowywano żebraków."

Jak widać piękny to był zwyczaj szczegolnie ten okres wzmożonego
miłosierdzia. Czy jeszcze gdzieś ten zwyczaj się uchował ? Śmię twierdzić ,
że o tym już się zapomina, nowoczesny styl życia wyparł te zwyczaje.

Powolutku zbliżamy sie do Niedzieli Palmowej, do Wielkiego Piątku i do
Wielkanocy.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Wielki Post 28.03.06, 19:46
      A tak buło kedajś, tak Klyjmens łopoziedzioł:

      Ło pónocy na sucho środa buł kóniec z tancami. Bez cołan post łod tygo
      popsielnika aż do Zieganócy żodny muzyki w chałupsie słuchać nie buło. Jesć tyż
      tlo postne jydzanie. Łu noju w kożdo środa, psióntek i sobota jedlim tlo
      śledzie abo warzóne ryby abo jojka. Moja muterka świniny na stół nie dała aż do
      Zielganócy. Mniajso łod truziów jedlim abo kokoszy. Gajsiygo mniajsa tyż niy,
      bo za tłuste. Naszo óma bez cołan zielgi post nie tlo mniajsa, ale razu mlyka
      do gamby nie wzióła. Jek Pon Jezus sztyrdzieści dniów pościuł to i jo moga -
      móziuła. Tero sia tan noród taki porobziuł co ledwo jedan psióntek bez tydziań
      bez mniajsa nazryć potraszó. To i nie dziwota co Pon Bog nieszczajście na tan
      noród ześle. Czekalim tedy zawdy na ta Zielgónoc jek na boske zmniłowanie. W
      Zielgo Sobota sia móziło: "eszcze nocka i Zielgónocka i mnajsko ham, ham."
      • tralala33 Na Wielkanoc 01.04.06, 13:53
        'Już znowu ożyło wszystko zmartwione,
        Co pod tem było w śnie pogrzebione.
        A obudzone ze snu swojego
        Chwali wzniesione Zmartwychwstałego.

        Gdy błyśnie zorza, słońce zaświeci,
        Ziemia i morze dziękę swą zwnieci.
        Wdzięczne są śpiewy ptaków wokoło,
        Wiatru powiewy szumią wesoło.

        I kwiaty one, co w łonie ziemi
        Były uśpione - jak są wdzięcznemi!
        Już w nowej sile się wytykają
        K' Jezusie mile się uśmiechają.

        Wsio się odnawia już czasu tego
        I też pozdrawia Zmartwychwstałego.'

        (Michał Kajka)
        • rita100 Re: Na Wielkanoc 01.04.06, 19:34
          Kajka, nie zastapiony poeta.
          A za tydziań niydziela palmowa. Czy masz Tralala tą palmę zakupsioną
          na 'Kaziukach' ? Pamnientasz , tam chyba najbardziej to palmami handlowano.
          • rita100 Re: Na Wielkanoc 03.04.06, 20:12
            No tak , nadchodzó Śwanta i cias cóś niecóś popsisać. Wysznupałam bardzo
            ciekowy tekst. Niestety nie znam autora tego tekstu, ale wspaniale może nas
            zapoznać z ogólną przyjętą tradycją.
            Potam poziemy sobzie co takygo typowego jest w tradycji śwantecznej
            warnijskiej.
            Zapraszam do dyskusji smile
            Zaczynamy od Niedzieli Palmowej.
            Acha , bandzie tyż i ło Wielkiej Środzie, Wielkim Czwortku, Wieklim Psiontku ,
            Wielkiej Sobocie i o Zielgónocy.
            • rita100 Re: Wedle porządku – palmy 03.04.06, 20:13
              "Tradycja mówi, że Niedziela Palmowa rozpoczyna okres Wielkiego Tygodnia,
              bezpośrednio poprzedzającego Wielkanoc. Poza dniem niejakiej „radości” jest
              również zapowiedzią zdrady Żydów, męki, śmierci i Zmartwychwstania Jezusa.
              Według Ewangelii w tym dniu Jezus wkroczył do Jerozolimy, witany przez Żydów
              jako ich wyzwoliciel i król. Dzieci machały do Niego gałązkami, dorośli kładli
              swoje szaty pod kopyta osła, na którym jechał.
              Zwyczaj sporządzania na ten dzień palm pojawił się na Zachodzie w VII wieku,
              kiedy to zaczęto już urządzać z nimi uroczyste procesje. Jednak samo święto,
              jeszcze bez palm, obchodzone było już w III wieku n.e..
              Powszechnie wiadomo, że zielona gałąź od zawsze towarzyszyła ludziom, nawet (a
              może zwłaszcza) czarodziejom, jako symbol życia i radości. Kiedy dodatkowo do
              gałązek przyczepiło się kwiatki i inne rośliny „wiecznie zielone”, palma taka
              spełniała funkcję ochronną przed złymi siłami, gdyż moc w niej zawarta była
              zdwojona."
              • rita100 Re: Wedle porządku – palmy 03.04.06, 20:14
                A tero bandziewam robzić Palmy. Cóż jo moge godać o warnijskich palmach. Eszcze
                takiej rychtycznej nie zidzioła. Znom palmy góralskie i noju południowe. Może
                byśta cóś łopoziadzieli ło swojich palmach. Jek ji robzicie i z czam
                łustoracie. Jek duże só woju palmy.
                Zrobzie am łobrazek palmy krakowskiej z pod samniutkich Sukienic woma pokaże.
                • tralala33 Re: Wedle porządku – palmy 05.04.06, 21:24
                  Palmę zrobimy z bazi, ale może i taką wileńską kupimy bo są piękne.
        • tralala33 Strój warmiński na Wielkanoc 05.04.06, 21:25
          www.wm.pl/Index.php?ct=kultura&id=589309
          Dawniej święta Wielkiej Nocy była okazją do zaprezentowania dzięki strojom i
          statusu materialnego, i wdzięków. Panny na wydaniu mogły pozwolić sobie na
          sukienki do pół łydki, co już z godnością mężatki licowało.
          - Ubiór na wsi mówił wszystko o pozycji społecznej, stanie majątkowym i
          cywilnym, ale też o wieku swojego właściciela - opowiada Elżbieta Karczmarek,
          etnograf z Muzeum Warmii i Mazur. - Inaczej ubierano dzieci, inaczej panny na
          wydaniu, mężatki oraz panie w podeszłym wieku. Nastolatki musiały się dobrze
          zaprezentować i skusić przyszłych amantów. Im bliżej dwudziestu lat, tym
          bardziej rodzice martwili się, czy znajdzie się mąż dla tak starej panny.
          Kuszenie kuszeniem, ale nawiązanie bliższych kontaktów utrudniały jednak
          warstwy ubrań: od halki (co najmniej jednej), przez sukienkę bez rękawów (do
          pół łydki), suto marszczoną spódnice, ozdobny fartuszek (najczęściej biały,
          uszyty z batystu, muślinu, wyszywany białą nitką, w dziurkowane wzroki tzw.
          haft angielski), po gorsecik (zwykle zapinany z przodu). Jak było ciepło, to
          panny smażyły się w takim przyodziewku: warstw dużo, do tego z wełny, czasem z
          lnu. Ale każda porządna panna musiała tradycji i społecznym wymaganiom sprostać
          z godnością.
          Do tego obowiązkowo musiały być skórzane, sznurowane buciki, na niewysokim
          obcasiku, bo w chodakach noszonych na co dzień, wyjść nie wypadało. Panienki
          miały białe buty lub czarne, z czerwonymi sznurowadłami. Zaś mężatki i starsze
          kobiety, nosiły buty czarne z czarnymi sznurówkami, bo im nie wypadało hołdować
          ekstrawagancji.
          • tralala33 Re: Strój warmiński na Wielkanoc 05.04.06, 21:25
            Typowo wielkanocnym szczegółem była wkładana na rezurekcje biała, jedwabna
            chusta, wykańczana koronka. Mogły też włożyć miękkie mycki (czepce z nie
            usztywnionym denkiem, z różowego lub jasno niebieskiego atłasu). Jeszcze w XVI
            i XVII zakazywano pannom chodzenia w czepcach, żeby je od mężatek odróżniać.
            Jednak biskupi tego przepisu rygorystycznie nie pilnowali. Co bogatsze
            dziewczyny nosiły więc czepce identyczne jak mężatki – z twardym denkiem. Panny
            na wydaniu też nie miały łatwo: co najmniej jedna halka, lniana koszula z
            rękawem trzy czwarte (wykończonym falbanką i koronkami), spódnica i dopasowany
            gorsecik (ozdobionymi aksamitkami, guziczkami, koralikami). Za to
            kolorystycznie odróżniały się od starszych: barwy strojów miały weselsze,
            jaskrawsze. Mężatka musiała mieć przecież strój dostojny, poważny. Poza tym
            panny nosiły kamizelki, a mężatki jupki - kamizelki podobne w kroju, ale z
            rękawami bufiastymi i zamiast dekoltu, z kołnierzykiem stójkowym, zapinane pod
            szyją. Pod szyją była często jeszcze broszka i korale.
            Mężatka od święta wyjmowała czepiec - twardą myckę złotem wyszywaną prze
            siostry katarzynki z Braniewa. Od święta, bo kosztowną. Kosiarz na takie
            nakrycie głowy musiał od świtu do nocy przez trzy miesiące pracować. Czepki
            więc dziedziczono linii żeńskiej, stanowiły wiano. Leżały, w skrzyniach,
            czekając na wielki dzień swych pań. Dziewczyny przynosiły je pod kościół w
            koszykach wyłożonych watą i wkładały dopiero przed wyjście do kościoła. Po mszy
            z powrotem czepiec trafiał do skrzyni.
            • tralala33 Re: Strój warmiński na Wielkanoc 05.04.06, 21:26
              Wdowy ubierały się tak, ja mężatki, ale w stroje o ciemniejszych barwach.
              Ówczesne zwyczaje pełną żałobę nakazywały nosić przez rok. Do jasnych kolorów
              wdowa nawet po powtórnym małżeństwie wrócić nie mogła, chyba, że chciała siać
              zgorszenie.
              Dziewczynki od święta nosiły sukienki szyte specjalnie na uroczystości z
              dobrego gatunkowo materiału (najlepiej z wełny). Ich stroje ozdabiały szerokie
              wstążki, z żakardowym wzorem, wiązane w kokardy, z długimi końcami (które
              spływały aż do kolan). Gwarowo nazywano je szlipsami. Poetka i pisarka, Maria
              Zientara-Malewska, wspominała, że szlipsy wiązano dziewczynkom także prowadząc
              je do szkoły.

              Wzory materiałów nie były tak strojne jak w innych regionach: przeważały pasy i
              kratki. Na cieplejsze dni od święta wkładano sukienki z lnu pokrytego
              drukowanym wzorem (geometrycznym lub kwiatowym). A kolory? Bez ekstrawagancji.
              Na Warmii stroje były w kolorze czerwieni i ciemnego niebieskiego, a na
              Mazurach w odcieniu ciemniej zieleni, szarości, brązach. To wynikało m.in. z
              różnic religijnych. Protestantyzm, dominujący na Mazurach postulował prostotę i
              skromność w stroju, zaś katolicyzm warmiński nie był tak surowy.
              • rita100 Re: Strój warmiński na Wielkanoc 05.04.06, 21:45
                Tak , w Święta Wiekanocne bardzo zwracano uwagę na strój. Musiał to być
                reginalny. Ja pamiętam jak moje dziewczynki byłu zawsze w ten dzień ubrane w
                stroje krakowskie i do tej poty je mam. Bardzo kolrowe też ze wstązkami. To był
                taki fajny dzień , gdzie można bylo w stroju regionalnym iśc do święcenia
                jajek. Teraz u nas nie widzać , by tak chodzili. Tradycyjne stroje na taki
                dzień to obowiązek był dawniej. A teraz ?
                • tralala33 Re: Strój warmiński na Wielkanoc 06.04.06, 20:18
                  W Olsztynie nie widziałam dzieci w strojach warmińskich, może w Gietrzwałdzie
                  tak bywa? Albo w jakiejś innej warmińskiej wsi? Krakowskie stroje są znane,
                  łatwo można je kupić, choć pewnie nie są tanie. A taki warmiński - nie ma skąd.
          • tralala33 Przysłowie na Wielki Post 06.04.06, 20:20
            A właściwie na konie Postu
            'jeszcze jedna nocka - Wielkanocka, mięsko ham, ham (mówi ten, kto sobie życzy
            końca Wielkiego Postu)
            • rita100 Re: stroje warmińskie 06.04.06, 20:33
              Właśnie nie ma w Łolstynie takiej Cepelii ze strojami ludowymi i wyrobani
              tkackimi i inne regionalne rzeczy. Za to sa Tralala na Tragu Rybnym kramy
              góralskie i tam można kupić ciupagi, kierpce, swerty z wełny owczej - strasznie
              się zdziwiłam, że z Olsztyna mogę przywiźć kierpce i powiedziec , że była w
              górach , a nie nad jeziorami smile
              • rita100 Re: Obrzędy wielkanocne 07.04.06, 21:39
                Obrzędy wielkanocne
                I to cyba mazurskie, bo gwara jeka jinsza.

                W Wielgunoc to juz chodzili kole 'okna i śpchiewali po ctery takiech, to
                przyśpchiewali:

                Cy zwoló, cy zwoló
                Ten dumecek rozweseló.

                Prześpchiewali pchieśnió:

                A cy dacie , cy nie dacie,
                Cy kianienne serce macie ?
                Mróz srogi, zimno w nogi,
                Jeden nagi, drugi bosy,
                Trszeci skace pod niebhiosy,
                A ten cwarty co rękiszic ni ma
                Ten z nami nie wytrsz'ima.

                Poziedała mi wasza pstra kokoska,
                ze wam tyle jajek naniosła.
                Tam lezó na polcy w dónicy,
                Tam je m'iska lic'i.

                Poziedała nóm wasa pstra śwynia,
                Coście zarzneli 'od niej syna.
                Tam zisi w kómorze
                Kiełbasy na paklepnem prowozie.

                A cy dacie, cy nie dacie
                Cy kianienne serce macie ?
                --
                To tedy dali jajków, to podziękowali:

                Dziękujemy wam, miła pani,
                Za ten wykup coście dali.

                Kiedy nie zwolili:

                Pozal się tej mojej drogi
                Do tej carnej baby, śwyniej nogi.
                Dajze Boze , z nieba rosy,
                Cob'i wam przepadli kokosy.
                Dajże Boze z nieba chmury,
                Coby wam przepadli kury.
                • rita100 Re: Niedziela Palmowa 08.04.06, 22:23
                  schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=102
                  To już jutro, ale jestem przygotowana smile Zakupy na Rynku Krakowskim u straganek.
                  • gietpe Re: Niedziela Palmowa 08.04.06, 22:38
                    Psiankne , kolorowe..
                    • rita100 Re: Niedziela Palmowa 08.04.06, 23:00
                      A jutro święcenie Palm smile
                      • rita100 Re: Niedziela Palmowa 09.04.06, 21:07
                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=102&pos=15
                        Taka miałam Palmę , zakupioną w Sukienicach. A tam mnóstwo było palm, ale o
                        taka tradycyjną jak dawniej jednak nie bylo, zresztą sami zobaczcie.

                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=102&pos=14
                        W moim kosciele rano był konkurs palmy.
                        • rita100 Re: Zapis "Święta Wielkanocne" 10.04.06, 22:20
                          Z okazji świąt Wielkanocy albo świąt wielkiejnocy, albo Świąt Wielkiej Nocy,
                          albo świąt wielkanocnych, albo Świat Wielkanocnych - wszystkie zapisy są
                          prawidłowe.

                          Skąd się wzieła, dlaczego występuje dziś w polszczyźnie jako jedno słowo ?
                          Wyjaśnia Maciej Malinowski w artykule 'Angory'.

                          Otóz nazwe tą przyjelismy wraz z chrześcijaństwem od Czech, u których
                          funkcjonuje określenie Velkonoce.
                          Jednak w niektórych językach słowiańskich najważniejszego święta w religi
                          rzymskokatolickiej nie nazywa się Wielkanocą , tylko Wielkim Dniem. W
                          bułgarskim jest to Wiekiden. W języku rosyjskim mówi się Pesach, podobnie i w
                          jezyku francuskim i hiszpańskim i włoskim.
                          Natomiast po niemiecku Wielkanoc to Ostern, a po angielsku Easter, co trzeba
                          podobno łączyć ze słowem Wschód, czyli Wschód Słońca, wzejście nowego dnia po
                          nocy, zmartwychwstanie Jezusa po nocy jego śmierci.
                          Niektórzy jednak zestawiają Ostern z Ostarą, pragermańską boginią wiosny,
                          będącą opiekunką brzasku, wiosny i płodności.
                          Ale popatrzcie jak Węgry nazywają naszą Wielkanoc. Oni nazywają ją Husvet,
                          czyli 'jedzenie mięsa', bo przecież skończył się post.
                          Wielkanoc puka do drzwi
                          Otwórzmy serca
                          pachnące , rześkie powietrze
                          gładzi chłód świątecznego poranka
                          promieniami słońca
                          • rita100 Re: Paschalne Triduum 11.04.06, 20:03
                            Paschalne Triduum lub Triduum Paschalne
                            Jutro Wielka Środa – jako taka nie należy jeszcze do obrządku Triduum
                            Paschalnego, jest do niego jakby przygotowaniem. Z dawnej tradycji, do dziś
                            przetrwały tylko ciemne jutrznie, czyli recytacje brewiarza. Warto wspomnieć,
                            że dawniej jutrznie odbywały się przy trójkątnych świecznikach z piętnastoma
                            świecami. Wierni śpiewali psalmy, a po każdym z nich gasili jedną świecę.
                            Przypisywano temu znaczenie symboliczne: 12 świec miało symbolizować dwunastu
                            apostołów, 2 – dwóch uczniów, którzy zwątpili i wreszcie 1 świeca, która
                            płonęła do końca, symbolizowała samego Jezusa. Ciemne jutrznie odprawiane są
                            również w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, rankiem.
                            • tralala33 Re: Paschalne Triduum 11.04.06, 20:34
                              Rito - pwiedz, a to była tradycja warmińska, czy mazurska. Bo jakoś recytacje
                              brewiarza, śpeiwanie psalmów i jutrznie kojarzą mi się z kościołem
                              protestanckim. Ale tradycja piękna, bardzo poruszająca.
                              • rita100 Re: Paschalne Triduum 11.04.06, 20:37
                                To jest tradycja ogólna, ale tak szczegółowo to nie mogę sie wyznać.
                                Może poznamy po opisie Wielkiego Czwartku, jutro zamieszcę.
                                • rita100 Re: Wielki Czwartek 12.04.06, 21:23
                                  Wielki Czwartek – jest to pierwszy dzień „Triduum Sacrum”, w którym to kościół
                                  katolicki obchodzi ustanowienie Eucharystii oraz sakramentu Kapłaństwa. Dlatego
                                  też Wielki Czwartek jest świętem kapłanów. W każdym kościele katedralnym w
                                  Polsce przed południem odprawiana jest msza zwana „krzyżmą”, w czasie której
                                  dochodzi do poświęcenia olejów (łac. Chrisma), których używa się w czasie
                                  chrztu, bierzmowania czy namaszczenia chorych. Ponadto, podczas liturgii
                                  wieczornej, kapłani obmywają nogi dwunastu starcom, co jest symbolem służebnego
                                  charakteru kapłaństwa oraz nawiązuje do umycia nóg apostołom przez Jezusa, co
                                  działo się w Wieczerniku, w czasie Ostatniej Wieczerzy. Po zakończeniu liturgii
                                  Najświętszy Sakrament przenoszony jest do Ciemnicy, gdzie jest adorowany a z
                                  ołtarzy zabiera się „dzwonki” i zastępuje je kołatkami.

                                  Tralala, jutro zaczynam obrzędy typowo mazurskie i warmińskie , zobaczycie
                                  jakie interesujące , to nie tylko smkaganie ale wiele innych nieznanych nam
                                  tradycji.
                                  Znalazła tylko o Warmii i Mazurach.
                                  • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:45
                                    Na czas świat wielkanocnych na Warmii i na Mazurach składały się elementy
                                    chrześcijańskie, kościelne. Tak jak w całym Kościele katolickim, w ostatnią
                                    niedzielę przed Wielkanocą na Warmii święciło się palmy. Gdzienigdzie
                                    praktykowano zwyczaj połykania 'kotek' z palm, aby gardło nie bolało. W Wielki
                                    Piatek święcono wodę o ogień, a fantazja ludowa dodawała do tego spalenie
                                    najstarszego krzyża we wsi, bo jego popiół miał przez cały rok zapobiegać
                                    gólowi gardła,

                                    Na Mazurach nie było zwyczaju świecenia palm.
                                    Palmy warmińskie były skromne, robiono je z kitek kończących źdzbła trzciny, z
                                    gałązek jałowca, zielonych gałązek brzozy i bazi. Poświecone palmu zatykano w
                                    domu za święte obrazy.
                                    • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:45
                                      Na Warmii i Mazurach aż do 1945 roku nie znano zwyczaju święcenia potraw, ale
                                      przygotowywano ich bardzo duzo, aby starczyło na trzy dni świąt (tyle trwała
                                      Wielkanoc). W Wielką Sobotę po południu chłopcy chodzili z kołatkami "po
                                      kołaczach". W sieni zdejmowano czapki, kołatali i śpiewali: " Któryś za nas
                                      cierpiał rany..." Gospodyni częstowała ich "kuchem", jajkami lub "trojakami".
                                      Pierwszego dnia świąt chodzono o świcie do płynącej na wschód wody, aby się w
                                      niej obmyć. Miało to leczyć wszelkie choroby i zapewnić zdrowie na cały rok.
                                      Warunkiem skuteczności tego obrzędu było zachowanie milczenia i nieoglądanie
                                      się za siebie.
                                      • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:46
                                        O wschodzie słońca ludzie gromadzili się w kościele na mszy rezurekcyjnej.
                                        Niekiedy przed rezurekcją, na jakimś wzgórzu za wsią zbierała sie kapela
                                        ludowa, ktora następnie zmierzała do kościoła, grając prastarą pieśń
                                        wielkanocną. 'Chtystus zmartwychwstan jest'. Do idącej kapeli przyłączyli się,
                                        ci którzy zdążyli wstać i w takim uroczystym orszaku udawano się na mszę. Po
                                        jej skończeniu wszycy szli do domów, aby spożyć śniadanie. W nielicznych tylko
                                        rodzinach na Warmii podawano wtedy mięso. Przeważnie częstowano się masłem,
                                        twarogiem, nie szczędząc jaj i kucha. Na obiad tego dnia zwykle podawano gęsty
                                        ryż, podlany obficie gorącym masłem, jaja na twardo i suszone śliwki gotowane w
                                        cukrze. W pierwsze święto dopiero na kolację jedzono potrawy mięsne.
                                        • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:47
                                          Niedzielę wielkanocną spędzano z najbliższą rodziną. Unikano sąsiedzkich
                                          spotkań, a czas urozmaicano sobie różnymi zabawami. Młodzi bawili się
                                          w 'zakłady" (kto zje więcej jajek). Zdarzalo się, że taki zakład przyprawił
                                          niektórych o śmierć. Jajka służyły też jako 'wykup" dla chodzących 'po smaganiu'
                                          • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:48
                                            Niekiedy w pierwszy dzień świąt wieczorem, a już zawsze skoro świt następnego
                                            dnia zaczynało się powszechne smaganie gałązkami wierzbowymi (niekiedy
                                            brzozowymi). Gałazki takie zrywano trzy tygodnie przed świętami i wstawiano do
                                            wody, aby się zazieleniły. Często też na Warmii i Mazurach do smagania był
                                            używany "kadyk", czyli jałowiec. Kadykiem smagały grupy starszej młodzieży.
                                            Grupy takie śpiewały wiele specjalnych pieśni i zbierały wykup w postaci jaj,
                                            ciasta , kiełbasy, rzadziej pieniędzy. W tekstach piosenek, oprócz kościelnych
                                            wątków, pełno było elementów ludowej humorystyki, a także "oracji" o "wykupek".
                                            Gdzienigdzie tylko na terenach graniczących z Mazowszem występował śmingus-
                                            dyngus, czyli zwyczaj oblewania się wodą.
                                            • rita100 Re: Śwanta na Warniji 13.04.06, 19:50
                                              Z Wielkanocą wiązało się wiele wróżb i przesądów. Powszechny był zakaz
                                              chodzenia boso, aby się wrzodów nie dostalo. Kurom należalo dawać groch, żeby
                                              się dobrze niosły. W tym celu też gospodyni powinna była usiąść gołym tyłkiem
                                              na męskiej czapce. Na wschodnich Mazurach popularna była wróżba mówiąca o
                                              powodzeniu oraz płci przyszłych cieląt na podstawie tego kto pierwszy wejdzie
                                              do izby - kobieta czy mężczyzna.
                                              • rita100 Re: Pieśń wielkanocna 13.04.06, 20:22
                                                Pieśń wielkanocna

                                                Chrystus Pan zmartwychwstał,
                                                Zwycięstwo otrzymał;
                                                Bo zburzył śmierć srogą,
                                                Swoją śmiercią drogą.
                                                Halleluja, halleluja !

                                                O Chryste, nasz Panie !
                                                Przez twe zmartwychwstanie,
                                                Daj nam z grzechów powstać,
                                                Łaski twojej dostać.
                                                Halleluja, halleluja !

                                                Z mazurskiego kancjonału

                                                Cały tekst zaczerpniety z książki 'Warmiacy i Mazurzy'
                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=20
                                                • rita100 Re: Wielki Piątek - zwyczaje 13.04.06, 20:22
                                                  Wielki Piątek - zwyczaje
                                                  W Wielki Piętek chłopcy biegali po wsi z drewnianymi klekotkami i oznajmniali w
                                                  ten sposób, że jest dzień żałoby.

                                                  W Wielką Sobotę chodzono do kościoła, by świecić wodę i ogień. Zwyczaj
                                                  święcenia potraw nie był znany na Warmii i Mazurach.

                                                  W Wielki Piątek palono najstrszy na wsi krzyż, a popiół z niego miał zapobiegać
                                                  różnym chorobom.

                                                  W Wielki Piątek smagano gałązkami tarniny po łydkach. Był to tzw. "boże rany"
                                                  na pamiątkę męki Chrystusa.

                                                  M. Zientara-Malewska
                                                  • rita100 Re: Pisanki 13.04.06, 20:23
                                                    Wierzono, że mają magiczną moc, szczególnie malowane w różne ornamenty. Pisanki
                                                    wieszano na drzewach, aby dobrze rosły, lub zakopywano u progu domu, chcąx
                                                    uchronić go przed złymi mocami.
                                                    Do zdobienia jaj używano naturalnych barwiników: łupiny cebuli (brąz), szyszki
                                                    olchy (czarny), świeże źdźbła żyta (zielony).
                                                    cdnnj
                                                    czytoj:
                                                    ciąg dalszy nastąpi jutro smile
            • tralala33 Bajrowanie 13.04.06, 20:38
              Z zielganócnych łobyczajów buło eszcze na Warmniji bajrowanie.
              Tam gdzie były kapliczki z dzwonkami, ‘po południu w Wielką Sobotę po wsiach
              uderzano o brzeg dzwonu sercem szybko i regularnie, co dawało specyficzny
              efekt – huczącego nieprzerwanie głosu. W ten sposób ogłaszano zbliżające się
              Zmartwychwstanie Pańskie.’ (Janusz Hochleitner, Kapliczki Warmii południowej).
              • tralala33 Zielganóc Wilniuków 13.04.06, 20:38
                Po wojnie na Warmię trafiło wielu przesiedleńców z Wileńszczyzny. Przywieźli ze
                sobą tradycyjne palmy wileńskie, z barwionych suszonych kwiatków, i co najmniej
                dwie zabawy świąteczne z pisankami. Pierwsza to ‘zbijanie’ jajek. Uczestniczący
                w zabawie uderzają kolejno swoje pisanki – raz górą, raz dołem. Czyja pisanka
                jest najtwardsza, ten wygrywa – i jest to dobra wróżba, niosąca dużo zdrowia i
                sił witalnych na cały rok. Druga zabawa to ‘kaczanie’ – do tego potrzebna jest
                ukośnie ustawiona rynienka. Każdy toczy swoją pisankę, a która najdalej poleci,
                ta wygrywa. Dawniej na Wileńszczyźnie ta zabawa jednoczyła całą wieś, i
                wyzwalała niemal hazardowe uczucia.
                • tralala33 Re: Zielganóc Mazurów 13.04.06, 20:39
                  Śpiewem wielkanocnym młodzież w wielu okolicach głosiła zmartwychwstanie
                  Chrystusa. W Płowcach (Plowczen) w powiecie ełckim śpiewała : ‘A w niedzielę po
                  obiedzie chodził Pan Bóg po tym świecie, chodził Pan Bóg po tym świecie.
                  Halleluja!’ (Andreas Kossert, Mazury)
                  • tralala33 Re: Zielganóc Mazurów 13.04.06, 20:41
                    Sordach (Sordachen) też w powiecie ełckim: ‘W niedzielę wielkanocną o wschodzie
                    słońca ojciec zaczerpywał ze strumienia, który koniecznie musiał płynąć na
                    wschód, wodę wielkanocną. Po cichu zakradał się do domu i nam wszystkim
                    skrapiał nią stopy. Na koniec kropił wodą wilekanocną bydło, by się dobrze
                    chowało. Od babki nauczyliśmy się pieśni wielkanocnej i wiersza proszalnego w
                    języku mazurskim i ćwiczyliśmy razem z chłopakami i dziewczynami od sąsiada. W
                    niedzielę wielkanocną wkładaliśmy najstarsze odzienie, porządnie się
                    przebieraliśmy i chodziliśmy ze śpiewem od gospodarstwa do gospodarstwa, gdzie
                    dawano nam w podzięce jaja i ciasto, a czasem i gorzałkę na rozgrzewkę. Ale też
                    musieliśmy się nieraz pilnować, żeby nas wodą nie oblali’. (A. Kossert, Mazury)
                    Zidzicie co babka buła nolepsia do trzymania tradycji!
                    • rita100 Re: Zielganóc Mazurów 13.04.06, 20:53
                      Mnia sia nojbardziej podoba jek baba , co by kury sia dobrze nisły siadywała na
                      czopce gospodarza wink))) Ło tam zwyczaju am nie słuszała.

                      • rita100 Re: Zielganóc link- pamiatki Olsztyna 13.04.06, 22:38
                        olsztyn-pamiatki.pl/index.php?m=page&s=y094q0pf4x9vz33tsoe72p2u5if04lcf&id=7591

                        Wielkanocne tradycje na Warmii nie były zasadniczo różne od tradycji
                        Mazurskich. Różniły się tylko uroczystościami kościelnymi, co zrozumiałe, gdyż
                        Warmia była katolicka, zaś Mazury ewangelickie. Sama Wielkanoc zwana była
                        Wielganoc. Już na tydzień przed nią święcono w kościele palmy (najczęściej z
                        gałązek wierzbowych lub rzadziej brzozowych), które służyły do pogańskiego
                        zwyczaju chodzenia po smaganiu zwanego inaczej chodzeniem po wykupku. Warto
                        dodać, że nie był tu znany zwyczaj święcenia potraw, ani dyngusa.

                        Chodzenie po smaganiu rozpoczynało się pierwszego dnia świąt wieczorem i trwało
                        przez cały dzień drugi. Anna Szyfer, w swej książce zatytułowanej „Zwyczaje,
                        obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków”, przytacza opis tej tradycji: W
                        pierwsze święto chłopcy po allelujach, po smaganiu też móźili, chodzo. Zawdi to
                        nieli tak koło dwudziestu lat, teraz to młodsi […]. Smagali rózgami brzozowymi,
                        śpiewali i wypraszali. Dostawali za to jajka. Po smaganiu chodziło się całymi
                        grupami zbierając wykup, lub wykupek. Aby nie zostać wysmaganym trzeba było
                        obdarować napastników jajami, ciastem, kiełbasą lub pieniędzmi. Zbierając ów
                        wykup śpiewano specjalne pieśni takie jak np. ta ze wsi Upałty Duże:

                        Po wykupku chodze, Suczke z sobo wodze. A wy Pani wstajcie, Mojo suczke
                        oglądajcie. Proszę po jajuszku I kiełbasy do tego, To pójde do drugiego.

                        lub taka jak ze wsi Kokocie:

                        Cy państwo pozwolicie ten domek rozweselić? Zacek skocył na krzacek, Z krzacka
                        na wodę i potłukł sobie brodę. A ja mały zacek, a jak to robaczek, Niewiele
                        wiem, niewiele powiem, Az na drugą wiosnę, az wianksy urosnę. A wy, pani,
                        ostańcie i klucykami zabrząkajcie I mnie dobry wykup dajcie, I jajeczko do
                        tego – pójdę do drugiego. Trzymam się patki, dajcie kawał fladki.

                        Obok smagania rózgami z wierzby i brzozy praktykowano także użycie rózg z
                        kadyka, czyli jałowca, co wskazywałoby, na pruskie pochodzenie tego obyczaju.
                        cdn
                        • rita100 Re: Zielganóc link- pamiatki Olsztyna 13.04.06, 22:38
                          Choć nieznany był przed 1945 rokiem zwyczaj lanego poniedziałku, to kultywowano
                          na Warmii i Mazurach inny obyczaj związany z wodą. Praktykowano go pierwszego
                          dnia świąt o świcie i polegał on na chodzeniu do potoku lub rzeki płynącej we
                          wschodnim kierunku, po to by się w niej wykapać. Miało to leczyć wszelkie
                          choroby i zapewnić zdrowie na cały rok. Anna Szyfer w przytaczanej wyżej
                          książce podaje opis tego obrzędu: Przed słonka wschodem idzie się do wody,
                          chtórna leci na wprost słonka i obmywa się nio. Tilko nie wolno nic mówić i
                          oglądać się. To kto umyje sie to wodo, to będzie cały rok zdrowy. A jak kto w
                          domu chory, to mu sie przynosi wode. Ważnym jest by nad wodę iść nago, co miało
                          zapewnić całkowitą skuteczność obrzędu, mającego korzenie w tradycjach
                          magicznych. Do płynącej wody wygłaszano także oracje jak ta np. wodo
                          kryształowa, obmywasz wszelkie korzenie obmyj i mnie. Wodą tego dnia polewano
                          też zwierzęta domowe, by lepiej się chowały i ziemię, by lepiej rodziła.

                          Rankiem pierwszego dnia świąt Wielkanocnych należy także obserwować słońce.
                          Istniało niegdyś przekonanie, że w tego poranka słońce skacze i można zobaczyć
                          w nim baranka.


                          Marcin Wakar
                          • rita100 Re: Zielganóc tuż tuż 14.04.06, 21:42
                            No jo , mniała przygotowany fejn łopowiadanie o tradycyjnej przedwojennej
                            Ziegónocy, no mi sia kajś podziało i skuczno mi. Ale może jutro znojde to
                            napsisze. Jo ŁUŻ jojka ługotowała, szpek łupsiekła, woszta w lodówce i chata
                            łusprzatnienta. Cias składać życzenia.
                            Szczajśc Woma Boże
                            • rita100 Re: Wielka Sobota 15.04.06, 17:18
                              Wielka Sobota
                              Z kościoła przynoszono węgielki i wodę święconą. Tą wodą ojciec kropił
                              wieczorem wszystkie izby, dom od zewnątrz, stodołę i chlew od wewnątrz i na
                              zewnątrz.

                              W Wielką Sobotę po południu chodzili chłopcy z kołatkami po kołaczach.

                              Ustawiwszy się w sieni, zdejmowali czapki, kołatali kilka razy, a potem
                              śpiewali. Gospodyni częstowała ich kuchem, jajkiem lub trojakiem.

                              M. Zientara-Malewska
                              • rita100 Re: Legenda 15.04.06, 17:18
                                Legenda
                                Święta Magdalena bardzo rozpaczała po śmierci Jezusa. Kiedy dowiedziała się, że
                                Chrystus Zmartwychwstał, pobiegła uradowana do domu i zastała tam pomalowane na
                                czerwono jajka. Wzieła je do koszyka i, głosząc dobrą nowinę rozdawała kolorowe
                                jajka w prezencie wszystkim napotkanym ludziom.
                                • rita100 Re: Pierwsze Święto 15.04.06, 17:19
                                  Pierwsze Święto
                                  Raniutko dziewczęta biegły po wodę do rzeki lub jeziora. Myły sie w tej wodzie,
                                  wierząc, że zachowają zdrowie i urodę.

                                  M. Zientara-Malewska
                                  • rita100 Re: Smaganie 15.04.06, 17:19
                                    Smaganie
                                    W drugie święto chodziły dzieci, a czasem starsi i dziady po "smaganiu": wołali
                                    przy tym "smagam jajka i kołacze". Zaledwie świt - zaczynało się smaganie.
                                    Dzieci smagały rodziców, starszych, chłopcy - dziewczęta, młodziankowie smagali
                                    się wzajemnie. Dzieci dostawały za smaganie kawały kucha, cukierki , jajka lub
                                    groszaki.

                                    M. Zientara-Malewska
                                    • rita100 Re: Zwyczaje Wiekanocne 15.04.06, 17:20
                                      Zwyczaje Wiekanocne
                                      Śniadanie wielkanocne na Warmii i Mazurach było skromne. Jadano twarożek,
                                      masło. cheb, kilka gatunków ciast. Bardziej wystawna była kolacja, wówczas
                                      podawano wędliny, szynki, boczki i pieczony drób.

                                      W niedzielę wielkanocną chowano w róznych miejscach podarki od zajączka. Dzieci
                                      szukały tych podarków, a jak znalazły, to miały wielką radość.

                                      Po niedzielnym wiekanocnym obiedzie wszyscy szli do lasu po kadyki na lany
                                      poniedziałek.
                                      W lany poniedziałek chłopcy biegali z jałowcowymi rózgami i smagali nimi
                                      napotkane osoby lub przychodzili do chałupy i robili to samo. Dostawali za to
                                      jajka lub inne smakołyki.
                                      • rita100 Re: Obrzędy wielkanocne 15.04.06, 17:21
                                        Obrzędy wielkanocne
                                        To byli śwentem ten ziecór. To prszyśl'i chłopaki i pare dziewczynów i
                                        śpchiewali. Naprszód sie pytali, cy pozwoló, cy nie pozwoló.
                                        Naprszód pesześpchiewali takó pchieśnió co Pon zmartwechwstał, to tedy prośbe
                                        takó robbili:

                                        O pare jajek pchieńć,
                                        Prszyjedzie do wasej córki pchiękny zieńć.
                                        Bendzie niał jedwabne sz'nury
                                        'Od zieni aż' do góry,
                                        Na sziodełku cerwónym,
                                        Na koniku na wrónym,
                                        Mój panie, moja pani,
                                        Nie żałujcie wasej własnej córy,
                                        Macie tam wąklice,
                                        Co aż ziertelkami jajka nierzycie.
                                        Prosiem o wykup i o kawałek śwyńskiego ciała.
                                        Ale rz'nijcie daleko 'od ręki,
                                        Abyście nie nieli na te śwenta męki.

                                        A potem podziękowali:

                                        Dziękujem wam nasza pani
                                        Za ten wykup' coście dali.
                                        I wam panie gospodarzu,
                                        Tego dómu safarzu,
                                        Potem przestępujemy wase progi,
                                        'Ostańcie sie z Panem Bogiem.

                                        Informator lat około 85, Pianki, pow. Pisz
                                        Dąbrowski , lat 74 , zam. Orzysz, pow. Pisz
                                        • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:26
                                          -Eszcze nocka i Zielgónocka i mniójsko ham, ham - z uśmiechem powiedziała
                                          Lyjnka do Agnes, wskakując pod pierzynę i przytulając sie do siostry.
                                          - Jo sia łuż doczkać ni moga - odpowiedziała Agnes.
                                          Wykrochmalona, pachnąca wiatrem, świeżo powleczona gruba pierzyna otulała
                                          szczelnie obie dziewczynki. Ten pracowity , nawet bardzo pracowity dzień
                                          kończył się zawsze takim samym 'rytuałem'. Nic szczegolnego, ale było w tym
                                          wieczorze coś doniosłego....
                                          Gdy już wszystkie roboty w chlewach i na łoborze skończone, wszystko zostało
                                          dokładnie zagrabione i zamiecione, siadano do ostatniej postnej zieczerzy całą
                                          rodziną. Nie dziwne więc, że dzieci końca postu doczekać się nie mogły.
                                          Na Warmii poszczono od Środy Popielcowej do samej Wielkanocy. Jakichkolwiek
                                          mięs i zwierzęcych tłuszczów przez cały Wielki Post próżno było szukać na
                                          warmińskim stole.
                                          Dokładnie nikt nie wiedział, w jakiej intencji, ale napewno zdrowia, mama
                                          złożyła śluby, których dochowywała. Przez cały Wielki Post nawet mleka do ust
                                          nie wzieła.

                                          ---------
                                          Edward Cyfus
                                          • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:27
                                            Po ziecierzy wnoszono do izby przylegającej do ciemnej kuchni dużą wannę i
                                            ustawiano na środku. Już zawczasu nagrzana była wystarczająca ilość wody w
                                            dwóch wielkich keslach na kocherze w kuchni. Rodzinną kąpiel rozpoczynały
                                            najmłodsze dzieci. Paulek nie mógł sie doczekać, kiedy wskoczy do tynki. Jemu
                                            mama pozwalała taplać się w wodzie najdłużej. W tym samym czasie swoim
                                            spokojnym głosem z powagą szczegółowo opowiadała dzieciom historię złożenia
                                            ciała Chrystusa do grobu i opowieść kończyła się na Zmartwychwstaniu. Panował
                                            nastrój smutku i powagi.
                                            Dziewczynki po wyjściu z wody siadały przy nagrzanym kaflowym piecu,
                                            rozczesywały i suszyły swoje długie włosy, a potem kładły sie do łóżek.

                                            ---------
                                            Edward Cyfus
                                            • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:28
                                              Poulek spał w komodzie. Nie dlatego, żeby nie było w domu innego łoża. Bardzo
                                              lubił to miejsce, bo komoda stała niedaleko pieca. Mebel , w którym spał
                                              Poulek, w ciągu dnia wyglądał jak zwykła komoda, którą można było spotkać w
                                              każdej chacie warmińskiej. Przykrywano ją białą haftowaną serwetką, na której
                                              stał jakiś obrazek albo wazonik z kwiatami. Na noc zdejmowano serwetkę i
                                              odchylano połowę górnej pokrywy komody. Przednia ściana z imitacją szuflad i
                                              uchwytami była wyciągana tak, ze tworzyła po rozłożeniu tylny szczyt łoża. W
                                              środku był albo niezbyt gruby siennik wypchany słomą, albo słoma luzem, którą
                                              równomiernie rozkładano. Na to kładziono dekę i lniane, utkane własnoręcznie
                                              przez mamę prześcieradło. Łoże, w którym spały Lyjnka i Agnes, też było meblem
                                              uniwersalnym, wygodnym dla jednej osoby, wyciągana była jego boczna ściana.
                                              Podobnym w swej funkcji, też uniwersalnym meblem służącym do wypoczynku było
                                              ulubione miejsce popołudniowych drzemek papy, ślómbank, twarda , dość szeroka
                                              drewniana ława z naogół ozdobnymi oparciami z trzech stron. Mebel ten zawsze
                                              stał obok stołu, przy którym rodzina spożywała posiłki. Było to stałe miejsce
                                              głowy domu.
                                              Kiedy przyjeżdzało więcej gości, np. na Kermas, i nie było ich gdzie położyć
                                              spać, podnoszono zamocowane na zawiasach siedzenie ślómbanku, opierając je o
                                              ścianę, po czym wysuwano boczną ściankę spodu.

                                              ---------
                                              Edward Cyfus
                                              • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:29
                                                Po zakączeniu kąpieli mama z Anną szorowały dyle szrubrem (szczotka ryżowa),
                                                używając do tego wody po kąpieli. Potem chłopy wynosili tynkę na dwór, wylewali
                                                wodę, a tynkę pozostawali odwróconą dnem do góry, opartą o chałupę. I udawano
                                                się na zasłużony odpoczynek.
                                                Gdzieś słychać wesołe szczebiotanie dziwczynek po kapieli z sąsiedniej jizby, a
                                                papa uspokaja:
                                                - Jek wezma klopejcz, to zaro z woma ormung zrobzia ! Na rane zapóznieta ! -
                                                krzyknął z uśmiechając się pod wąsem
                                                - Gute Nacht Papa ! - odpowiedziały dziewczynki
                                                - Na! a pociyż yśta choc zmózili ?
                                                Ciiicho, dziwczynki łuż zasneły.

                                                ---------
                                                Edward Cyfus
                                                • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:30
                                                  Na rezurekcję cała rodzina chodziła bardzo chętnie. To nic , że wczas trzeba
                                                  było bardzo wcześnie i ponad siedem kilometrów na piechotę świtem iśc do
                                                  Gryźlin. Ale za to było się świadkiem otwarcia Grobu Pańkiego ! A poza tym szło
                                                  się po nabożeństwie do dobrych znajomych rodziców na umówione śniadanie.
                                                  Nareszcie nie postne !
                                                  A Frau Helga lubiła dogadzać podniebieniom dziewczynek.
                                                  Na duże (na sumę) bryczką przyjeżdzała do kościoła cała rodzina, potem wszyscy
                                                  wracali już razem do Wymoja. A w domu nareszcie prawdziwy świąteczny objad.

                                                  Rosół z nudlami, a przede wszystkim pieczona , chrupiąca gęś, kartofle i chyba
                                                  przez wszystkich ulubiony szmórkółl (duszona czerwona kapusta) Takiej duszonej
                                                  czerwonej kapusty, tak smakowicie przyprawionej, lekko słodkiej, odrobinę
                                                  kwaśnej, chyba nigdzie na świecie oprócz Warmii zjeść nie można było.

                                                  ---------
                                                  Edward Cyfus
                                                  • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:30
                                                    Pan Bóg nakazał dzień święty święcić.
                                                    I świętowano. Oprócz niezbędnych prac, takich jak karmienie zwierząt, dojenie
                                                    krów i przygotowanie posiłków, nikomu niczego innego robić nie było wolno. Dla
                                                    dzieci i młodzieży najważniejszy był jednak drugi dzień Wielkanocy.
                                                    Stary warmiński zwyczaj nakazywał chodzić po smaganiu. Ileż to było śmiechu,
                                                    pisku radości. Wiejskie szurki, a właściwie już mlodzieńcy, przydóny , stawiali
                                                    sobie za cel wysmagać w ten Poniedziałek Wielkanocny jak najwięcej dziewczyn,
                                                    Zawszacu już mieli chlopcy przygotowane do tego celu kadyki. Zwyczajem było
                                                    wysmagać po nogach czy udach każdą niewiastę. Nie ze względu na to , że gałązka
                                                    jałowca mogła podrapać nogi czy sprawić ból. Żadnej złosliwości w tym obyczaju
                                                    też nie było. Z powodu dość wysokich cen pończoch , czasmi brzozowe witki
                                                    zastępowały kadyk.
                                                    Bladym świtem po cichutku chłopcy przez niedomknięte okno dostawali się do
                                                    izby, żeby znienacka zerwać dziewczyn pierzynę i wysmagać obydwie nieszczęsne w
                                                    łózku. Dziewczyny zdawały się spać (uprzedzone wcześniej przez pape) w
                                                    najlepsze i rzeczywiście tak było. Chłopcy pewni siebie już się radowali, ze za
                                                    chwilę pisk i krzyki dziewdzyn postawią cały dom na nogi. Jakże jednak się
                                                    zawiedli ! Marta z Anną zniweczyły ten misterny plan. Podejrzewając co sie
                                                    święci, owineły sobie wieczorem nogi od kostek do ud starymi gazetami, a na
                                                    dodatek obydwie wcisneły się między wsypę i poszwę pierzyny. Piski i krzyki
                                                    oczywiście były i dom został postawiony na nogi, tylko że szurki z chaty nie
                                                    wychodzili rozradowani, a ojciec na dodatek nazwał ich nimkami.

                                                    ---------
                                                    Edward Cyfus
                                                  • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:32
                                                    Poniedziałek zaczął się zatem wesoło i za niedługo cała rodzina jadła w
                                                    najlepsze frysztyk świąteczny. Do wyboru dziś było kakao albo kawa zbożowa z
                                                    mlekiem i faryną (cukrem). Pachniały woszty, szpeki i zilce (kiełbasy, boczki,
                                                    galaretki, zimne nózki) Na środku stołu stał śliczny biały baranek z cukru z
                                                    małą czerwoną chorągiewką na cienkim długim patyku oraz duża micha łumalowanych
                                                    w saradeli, cebuli i burokach jojków. Żeby sie błyszczały, pocierano je skórką
                                                    słoniny. Poulek na brak apetytu nigdy nie narzekał, ale dziś zadziwił
                                                    wszystkich przy stole. Pałaszował jojka jedno po drugim, co wzbudziło ogólną
                                                    wesołość, jednak gdy sięgał po czternaste jajko, mama zareagowała.

                                                    - Toc weź mu te jojka, bo sia łocieli abo fersztopfungu dostanie - powiedziała
                                                    do ojca.

                                                    Nic mu po tym nie było, a do objadu zdążył już porządnie wygłodnieć.

                                                    ---------
                                                    Edward Cyfus
                                                  • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 17:32
                                                    Potam znowój zabzawa smile
                                                    - A weźta no szurka i lećta, dzieciuki , do lasa łobaczyć, czy aby zajónce w
                                                    kandykach woma gniozdków nie porobzili - niby od niechcenia odezwał się ojciec.
                                                    Tego dwa razy powtarzać nie było trzeba. W następnej minucie już biegły do
                                                    lasu, trzymając Paulka między sobą za ręce. Ten zwyczaj w rodzinie pielęgnował
                                                    ojciec.
                                                    Nie mineło pół godziny, jak przekrzykująca się trojka wpadła z powrotem co
                                                    chałupy chwaląc się co w gniazdku znalazły. A zajączek w gniazdku zostawił dużo
                                                    słodkości i nowet pierścioneczki w jojku dla dziewaczynek.
                                                    Na zieczór na kowka i kuchy przyszła tanta z ónklem. Naturalną kawę na Warmii
                                                    pito tylko na święta. Mama gotowała kawe w garnku na kuchni, a na stół
                                                    przynosiła w porcelanowym dzbanku, przecedzoną przez zibek. Pito ją tylko z
                                                    filiżanek, z zachowaniem swoistego ceremoniału i delektując się jej smakiem.
                                                    Nie była to tania używka.
                                                    Póżniej starsi grali w szkota na psieniandze i przy sznapsiku.
                                                    Tak wyglądała ostatnia Ziegónoc prze II wojną światową we wsi Wymój na Warniji
                                                    w gburstwie Porbadników.

                                                    ---------
                                                    Edward Cyfus
                                                  • tralala33 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 20:01
                                                    'Takiej duszonej czerwonej kapusty, tak smakowicie przyprawionej, lekko
                                                    słodkiej, odrobinę kwaśnej, chyba nigdzie na świecie oprócz Warmii zjeść nie
                                                    można było.'
                                                    Można - w Wielkopolsce. Tam się to zowie 'modra kapusta', bo po ugotowaniu jest
                                                    koloru wygotowanego buraczka, a jak się ją skropi octem robi się modra. Gotuje
                                                    się nieco na słodko - z jabłuszkiem i rodzynkami, a potem doprawia octem i jest
                                                    słodko-kwaśna. Do tego pyzy drożdżowe, takie puchate, i pieczona gęś - na
                                                    świętego Marcina.
                                              • tralala33 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 19:57
                                                Taką komodę z miejscem do spania można w olsztyneckim skansenie zobaczyć.
                                                faktycznie - w kuchni stoi. Jest i szlombank, i łózka rozsuwane - takie, które
                                                można rozsunąć na dwa miejsca do spania, i takie dla dzieci, które 'rosły' wraz
                                                z właścicielem, bo rozciągano je wzdłuż.
                                                • rita100 Re: Wielkanoc na Warmii przed II wojną światową 15.04.06, 20:15
                                                  Bardzo dokladnie Cyfus opisał te zwyczaje , razem z meblami, opierunkiem ,
                                                  kuchnią i zabawą. Te meble napewno dawniej były w wielu domach.
                                                  I modra kapusta, we wszystkich regionach modra i modna.
                                                  • rita100 Re: Świętujemy już 16.04.06, 10:26
                                                    republika.pl/organy_slupsk_hospicjum4/021.mp3
                                                  • rita100 Re: I mowam nastympny rok :) 11.03.07, 22:14
                                                    Trza sia podszkolić i powspominać.
                                                  • rita100 Re: I mowam nastympny rok :) 29.03.07, 22:17
                                                    Palmowa niydziela sia zbliża. Palma ustrojona czka, aby do nydzieli.
                                                  • rita100 Re: Pełnia księzyca 02.04.07, 22:07
                                                    W tym roku, pomimo różnic w rachubie czasu, katolicy, ewangielicy i wyznawcy
                                                    prawosławia obchodza święto zmartwychwstania Jezusa w tym samym dniu: 8 kwietnia.
                                                    Bardzo rzadko się to zdarza, taka zbieżność terminu. Kościół katolicki obchodzi
                                                    święta wielkanocne zawsze w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca.

                                                    Trzeba przyznać , że pełnia ksiezyca w palmowa niedzielę była widoczna w całym
                                                    kraju.
                                                  • rita100 Re:I doczkalim 04.03.08, 21:51
                                                    nastempnego roku w zdroziu i szczajściu.
                                                  • warnija Re:I doczkalim 12.04.17, 20:03
                                                    rita100 napsiała kedajś:
                                                    I doczkalim nastempnego roku w zdroziu i szczajściu.

                                                    No jó, tak doczkaliśwa smile
                                                  • warnija Zielgi Post 16.02.18, 12:44
                                                    Jó, tak mowam Zielgi Post. Czy łón je sprowdy taki zielgi, to je pytanie. A ło tam, jek kedajś buło tak psisoł som Edward Cyfus. Poczytojta.

                                                    Cytat
                                                    "Ło pónocy na sucho środa buł kóniec z tańcami. Bez cołan post łod tygo
                                                    popsielnika aż do Zielgónocy żodny muzyki w chałupsie słuchać nie buło. Jeść tyż
                                                    tlo postne jydzanie. Łu noju w kożdo środa, psióntek i sobota jedlim tlo
                                                    śledzie abo warzóne ryby abo jojka. Moja muterka świniny na stół nie dała aż do
                                                    Zielgónocy. Mniajso łod truziów jedlim abo kokoszy. Gajsiygo mniajsa tyż niy,
                                                    bo za tłuste. Naszo óma bez cołan zielgi post nie tlo mniajsa, ale razu mlyka
                                                    do gamby nie wzióła. Jek Pon Jezus sztyrdzieści dniów pościuł to i jo moga -
                                                    móziuła. Tero sia tan noród taki porobziuł co ledwo jedan psióntek bez tydziań
                                                    bez mniajsa nazryć potraszó. To i nie dziwota co Pon Bóg nieszczajście na tan
                                                    noród ześle. Czekalim tedy zawdy na ta Zielgónoc jek na boskie zmniłowanie. W
                                                    Zielgó Sobota sia móziło: "eszcze nocka i Zielgónocka i mnajsko ham, ham."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka