Dodaj do ulubionych

Pokochać Kętrzyńskiego

07.03.07, 20:52
i nie tylko za prace naukowe, za odkrywanie Mazur , ale za poezje.
O poezji bandzie tó kóntek.
Sami oceńcie , czy nie wspaniałe.
Prawie nieznane, prawie niedoceniane, prawie zapomniane ....ale tak puchną jek
ksiotki na ziosne.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Lenz und Liebe 07.03.07, 20:54
      Lenz und Liebe

      Wenn der Fruhling kusst die Erde,
      Schmilzt des Schnees weisse Hulle,
      Sprengt der Strom des Winters Bande,
      Dass den Jugendmut er stille.

      Wenn der Fruhling kusst die Erde,
      Strahlt die Sonne wonnig milde,
      Lacht ein wolkenloser Himmel
      Uber bluhendem Gefilde.

      Wenn der Fruhling kusst die Erde,
      Bluhen duftig alle Baume,
      Sprossen prangend farb'ge Blumen,
      Wie phantastisch schone Traume.

      Wenn die Liebe kusst die Seele,
      Taut des Herzens eis'ge Rinde,
      Weichen Gram und bittre Schmerzen,
      Flieht erschreckt die Lust der Sunde.

      Wenn die Liebe kusst die Seele,
      Weihet Freude unser Leben,
      Und es lacht der Reiz der Jugend
      Und es kraftigt sich das Streben.
      • rita100 Re: Wiosna i Miłość tłum. 07.03.07, 20:55
        Wiosna i Miłość

        Kiedy wiosna całuje ziemię,
        Roztapia śniegu powłokę białą,
        Strumień rozbija ścianę zimy
        I ucisza młodośc zuchwałą.

        Kiedy wiosna całuje ziemię,
        Łagodnie liśni rozkoszne słońce,
        Śmieje się bezchmurne niebo
        Ponad łanami kwitnące.

        Kiedy wiosna całuje ziemię,
        Kwitną i pachną wszystkie drzewa,
        Rosną kielichy kolorowych kwiatów
        Niczym fantastyczne marzenia.

        Kiedy miłość całuje duszę,
        Taje w sercu lodowata kora,
        Pierzcha zmartwienie i ból gorzki,
        Ucieka z lękiem grzechu powab.

        Kiedy miłośc całuje duszę,
        Radosć uświęca nasze życie
        I młodości śmieje się uroda:
        Pragnienia nasze rosną w siłę.
        • rita100 Re: Abendlandschaft 08.03.07, 20:53
          Abendlandschaft

          Den Abendhimmel umduster
          Der Wolken duftiger Flor,
          Und Lachelnd schaut aus denselben
          Der bleiche Mond hervor.
          (...)
          Und von den Garten der Guber
          Tont nieder lustiger Sang,
          Der Freude jauchzendes Rufen
          Und lauter Becherklang

          Dort jubeln brave Gesellen
          Vom lust'gen Burschenverein,
          Die froh ihr Leben geniessen
          Bei Becherklang und Wein !
          • rita100 Re: Krajobraz wieczorny - tłum. 08.03.07, 20:54
            Krajobraz wieczorny - tłum.

            Wieczorne niebo osnuły
            Zwoje chmur pachnące
            Wygląda zza nich z uśmiechem
            Blada twarz miesiąca.

            Z ogrodów nad brzegiem rzeki
            Wesoły śpiew rozbrzmiewa
            Dzwonią wesołe okrzyki
            Kielichy dzwonią wśród śpiewu.

            Tam bawią się towarzysze
            Ochocza młoda brać
            Co umie życie uzywać
            I wino w gardło lać !
            • rita100 Re: Anakreon - Anakreontyk 09.03.07, 22:40
              Anakreon - Anakreontyk

              Frommer Wandrer, der an leichtem Stabe
              Durch diese Fluren eilt
              Bleibe stehn und giess den Trank der Labe,
              Der alle Schmerzen heilt

              Pobożny wędrowcze, który o lekkiej lasce
              Przez tę oto sień spieszysz,
              Pozostań tu i nalej trunku rozkoszy,
              Co wszystkie bóle uleczy.

              (...)

              Nippe noch den sussen Trank der Labe,
              Den sussen Feuertrank,
              Den als Jungling ich, als Greis am Stabe
              In meinen Liedern sang.

              Zakosztuje jeszcze nieco napoju rozkoszy,
              Tego słodkiego trunku ognia,
              O którym - jako młodzian i jako starzec z laską -
              Wciąż śpiewam w moich piosenkach.

              przetłumaczył Erwin Kruk
              • rita100 Re: Macht der Liebe 11.03.07, 21:22
                Macht der Liebe

                Ich bin so stolz, wie's kein Kaiser ist,
                Der weite Gebiete regieret;
                Mein Sinn ist gross und mein Trachten hat
                Das Hochste hier sich erkuret.

                Doch wenn ich stehe vor Dir, die mild
                Mich anschaut mit freundlichen Blicken,
                Dann fasst mich kuhn, dann durchbraust mich wild
                Ein namenloses Entzucken.

                Dann mocht'ich beugen mein stolzes Knie,
                Mit gluhendem Arm Dich umstricken,
                Nur immer Dir in Dein Auge hell,
                Das liebegluhende, blicken.

                An meine Lippen mocht' pressen ich
                Die lieblichen Handchen die kleinen,
                Und tief gebeuget vir Dir das Knie,
                In sel'ger Trunkenheit weinen !
                • rita100 Re: Potęga miłości 11.03.07, 21:23
                  Potęga miłości

                  Dumnym jest, jako żaden z tej ziemi cesarzy
                  Co w wielkich włosciach panują potężnie;
                  Jest we mnie duch zuchwały i dalekosiężny
                  Który na wszystko najwyższe się waży.

                  Lecz kiedy stoję jeno przed Tobą, co oczu
                  Łagodnych rzucasz mi spojrzenie miłe
                  Wtedy mnie nagle wichrem porwie i otoczy
                  Zachwyt nieopisany, co skruszy mą siłę.

                  Wtedy chciałbym jedynie zgiąć dumnie kolano
                  I ogarnąć Cię zaraz gorącym ramieniem
                  I tylko tonąć w Twym jasnym spojrzeniu
                  Które się żarzy ogromnym kochaniem.

                  I do ust moich pragnąłbym przycisnąć
                  Twoje urocze, maleńkie rączęta
                  I na kolanach przed Tobą ugiętych
                  Szczęsciem pijany, łzami szczęścia błysnąć.

                  przełożył Andrzej Kamień
                  • rita100 Re: Das Glockchen 14.03.07, 20:24
                    Das Glockchen

                    Hell prangt am Himmel die Sonne,
                    Leis flustert die Fohre im Hain,
                    Und Zephyr mit rauschenden Schwingen
                    Schwatzt mit dem Wandrer allein.

                    Rings tiefe Stille und Schweigen
                    Wie weithin mein Auge auch sieht,
                    Und nur in den Luften ertonet
                    Der Lerche trillerndes Lied.

                    Ich aber stehe und sinne,
                    Gelehnt an den bluhenden Baum,
                    Und schau' mit zerrissener Seele
                    Den weiten endlosen Raum.

                    Da tont vom Dorfchen ein Glockchen
                    Mit wundersam lockendem Klang.
                    Da klingt's aus der Ferne, wie Beten,
                    Wie frommer Menge Gesang.

                    Ich hor' das Glockchen erklingen;
                    Es fullt sich mit Tranen mein Blick;
                    Wie ruft es den irrenden Spotter
                    Zum Glauben der Vater zuruck!

                    Wojciech Ketrzyński
                    • rita100 Re: Dzwonek 14.03.07, 20:25
                      Dzwonek

                      Jarzy się słońce na niebie:
                      W gaiku ciche szepty sosen
                      I zefir szumiącymi powiewami
                      Gawędzi samotnie z wędrowcem.

                      Wokół milczenie i cisza głęboka,
                      Gdziekolwiek sięgnąć wzrokiem.
                      I tylko rozbrzmiewa w przestworzach
                      Trelująca pieśń skowronka.

                      A ja wciąż stoję i rozmyślam,
                      Wsparty o kwitnące drzewo.
                      I spoglądam z rozdartą duszą
                      W dal - na przestrzeń bezkresną.

                      Wtedy dzwonek dolatuje z wioski
                      Dziwnie wabiącym głosem.
                      A dźwięczy z oddali, jak modły
                      I wielki śpiew bogobojnych.

                      Słyszę dzwonek łkający:
                      Mój wzrok napełnia się łzami.
                      Bo wzywa on zabłąkanego szydercę
                      Na powrót do ojców wiary !

                      przet. Erwin Kruk.
                      • rita100 Re: Dziewczę z lasu cz.I 15.03.07, 20:30
                        Dziewczę z lasu cz.I

                        Nie opodal w lesie stoi
                        Mała, cicha chata
                        Tam co dnia kochanie moje
                        Wychodzi i wraca.

                        W całym lesie ona jest
                        Najpiękniejszym kwieciem
                        I jak gwiazdy na niebiosach
                        Tak jej oczy świecą.

                        Dźwięczy tak jej słodki głos
                        Jakby harfa brzmiała
                        Jak wyniosła jodła jest
                        Tak smukłe jej ciało.

                        Jak całuje ciepły wiatr
                        Pączek róży barwnej
                        Tak ponętne, pełne kras
                        Purpurowe wargi.

                        Ten najśliczniejszy kwiat
                        W całym rozległym gaju
                        Należy do mnie już
                        I moim pozostaje.

                        Wieczorem, kiedy sierp
                        Miesiąca światło zsyła
                        Idziemy razem w las
                        Wśród szeptów cichych, miłych.

                        Pieszczoty, żart i śmiechy
                        Owiane duchem nocy
                        Aż się rozjarzy świt
                        I rannego zamigoce.
                        • rita100 Re: Dziewczę z lasu cz.II 15.03.07, 20:30
                          Trzaskanie z bicza, trąbka pocztowa
                          Jak wiatr śmigają konie
                          Tętent rozlega się dookoła
                          W dalekiej leśnej stronie.

                          Stąd mnie unoszą chyżym turkotem
                          Gdzie tak by dobrze mi było
                          Gdzie mnie przykuwa wielka tęsknota
                          I sercem władnąca miłość.

                          Patrzę stroskany ciągle przez okno
                          A łzy mi oczy przesłonią
                          Gdzie w lesie stoi jej dom samotny
                          Nad którym jodły się kłonią

                          I pocałunki przesyłam ku niej
                          I moje westchnienie trwożne
                          Bywaj, bądź zdrowa, znów mnie do Ciebie
                          Przywiedzie miłość przemożna.

                          Trzaskanie z bicza, trąbka pocztowa
                          Jak wiatr śmigają konie
                          Ze łzami widzę jak las mi chowa
                          Mej miłej rodzinne strony.

                          przetł. Adam Kamień
                          • rita100 Re: Am Seeufer - Nad jeziorem 16.03.07, 21:06
                            Am Seeufer - Nad jeziorem

                            Leise wehen Abendlufte
                            Und die Sterne gluhn, die hellen,
                            Und es taucht der Mond sein Antlitz
                            In die blaue Flut der Wellen.

                            Rings ist's still; und tiefer Friede
                            Senkte sich zur Erde nieder,
                            Und nur aus den Fliederbuschen
                            Schallen Nachtigallenlieder.

                            Und wir sitzen noch am Ufer -
                            Und die Wellen rauschen leise,
                            Und sie flustern und sie tonen
                            Eine wundersame Weise.

                            Und Du horst die Wellen rauschen -
                            Doch Du weisst nicht, was sie sagen,
                            Weisst nicht, dass sie Dir mien Lieben
                            Und mein heisses Sehnen klagen.
                            • rita100 Re: Nad jeziorem 16.03.07, 21:07
                              Nad jeziorem

                              Czule wieją wiatry wieczoru.
                              Już widać jasny żar gwiazd,
                              I księżyc zanurza swój okrąg
                              W niebieski przypływ fal.

                              Wokół cicho: głęboki spokój
                              Roztacza sie nisko ku ziemi
                              I tylko wśród krzewów bzu
                              Dźwięczą słowicze pieśni.

                              I my siedzimy na brzegu,
                              Gdzie fale wciąż szumią czule.
                              A one szepczą i dźwięczą
                              Melodię o brzmieniu cudnym.

                              I słyszysz ty, lecz nie wiesz,
                              O czym mówią szumiące fale.
                              Nie wiesz, ze mówią o miłości,
                              O moich tęsknotach i żalach.

                              przet. Erwin Kruk
                              • rita100 Re: Rozkosz miłości 17.03.07, 20:53
                                Rozkosz miłości

                                Ach, co za rozkosz, jaką błogość
                                Co za upajająca radość
                                Gdy obejmuję kibić drogą
                                A ty na moją pierś upadasz;
                                Kiedy się wargi nasz złączą
                                I nasze się spojrzenia splotą
                                I twoje słowa cudnie brzmiące
                                Tak słodkie są jak nektar złoty.

                                Po trzykroć rajskie Twoje objęcia!
                                Już nie wiem co się ze mną dzieje
                                Nienawiść uszła z mej pamięci
                                Do zemsty serce się śmieje.
                                Patrzcie śmiertelni, jak w bezmiarze
                                Szczęścia się pławię i słodyczy
                                Ni wam, Bogowie, już nie zajrzę
                                Że wam nektaru czas nie liczy.

                                Miłością słodką odurzony
                                Płonę w rozkoszy rozkiełzanej
                                I do mej piersi Ciebie tulę
                                Uściskiem mych gorących ramion.
                                Kto tej błogosci zakosztował
                                Kto ten od losu zyskał dar
                                Ten poznał już największą rozkosz
                                Na szyty szczęścia juz się wdarł.

                                smile
                                cdn
                                • rita100 Re: Rozkosz miłości 17.03.07, 20:54
                                  O, nie opuszczaj lubych ramion
                                  Bo tak spoczywam, jak na kwiatach;
                                  O, trzymaj mocno mnie w objęciu
                                  Wtedym szczęśliwy i bogaty.
                                  Błogosławiony ponad wszystkich
                                  Kto takie dziewczę ma ramionach
                                  I do jej bujnych, smukłych kształtów
                                  Przytula się, uszczęśliwiony.

                                  Choćby runęła w gruzy ziemia
                                  I choćby się przybliżał Sąd
                                  Choćby kometa świat paliła
                                  Nie puszczę Cię, nie pójdę stąd !
                                  Choćby świat cały się zwalił
                                  W ruinę, grozę, proch i pył
                                  Ja do ostatniej złotej kropli
                                  Miłośći puchar będę pił !

                                  Gdy się w ramiona Twe wtulony
                                  Do snu na piersi Twej układam
                                  I gdy mi każdy oddech niesie
                                  Miłością wielką, słodką radość -
                                  Niech by tak oto opadł na mnie
                                  Cichy, łagodny śmierci całun,
                                  Powitam go okrzykiem triumfu:
                                  Bo żyłem oto, gdy kochałem !

                                  przet. Adam Kamień
                                  • rita100 Re: Wiosna 26.03.07, 20:27
                                    Wiosna
                                    Przeminęły nawałnice
                                    Stopniał śnieg, spłynęły lody
                                    Łąki się zazieleniły
                                    Pruje łódź jeziora wody;
                                    Tysiąc kwiatów kwitnie wkoło
                                    Kwieciem wśród wiosennej krasy
                                    Blask słoneczny się rozlewa.

                                    Pocałunek słońca wiosny
                                    Przerwał sen ziemi uśpionej
                                    Słońce jak królewicz z bajki
                                    Słodko się uśmiecha do niej;
                                    Wyciągnęło złote dłonie
                                    Nad doliny i nad wzgórza
                                    Dając ludziom szczescie, spokój
                                    Po minionej zimy burzach.

                                    I śpiewają już słowiki
                                    Chór ptaszęcy się rozlega
                                    A wśród lasu pachnącego
                                    Szybkonogi zwierz przebiega;
                                    Wieśniak śpiewa pełną piersią
                                    Dziewczyna o szczęsciu roi
                                    Gdy jej włosy narzeczony
                                    Pachnącymi fiołki stroi.
                                    cdn
                                    • rita100 Re: Wiosna 26.03.07, 20:44
                                      Ja jedynie skłaniam głowę
                                      Na piersi, płacząc boleśnie
                                      Otom jako dąb, odarty
                                      Przez burze z lisci przedwcześnie.
                                      Wszyscy wiosną się radują
                                      Wszystkie serca idą w tany
                                      Tylko moja pierś wypełnia
                                      Ból tajemny, nienazwany.

                                      Opuszczony i samotny
                                      Bez Boga i ojczyzny stoję
                                      Bez radości i spoczynku
                                      Nigdym nie zaznał spokoju.
                                      Mój zły demon wciąż mnie goni
                                      Nie dając wytchnąć ni spocząć
                                      Życia łódź porwały wiry
                                      Groźne fale wciąz się toczą.

                                      Tak śmiertelniem już znudzony
                                      Wyczerpany i omdlały
                                      Wszystkie ścięgna zdarłem w walce
                                      Wszystkie siły postradałem.
                                      I boleśnie płacząc, głowę
                                      Na piersi już pochyliłem -
                                      Oby mnie najrychlej wreszcie
                                      Ogarnął spokój mogiły !

                                      Adam Kamień
                                      • rita100 Re: Pożegnanie 27.03.07, 21:20
                                        Pożegnanie
                                        I znów obudziła się wiosna;
                                        I kwitną pachnące kwiaty,
                                        I w okazałości wieczoru łagodnie
                                        Jarzą się na niebie gwiazdy.

                                        To kusi i przyzywa wonna dąbrowa,
                                        Zachód z lekką pieszczotą,
                                        I potężnie pieni się w dolinie
                                        Z dzikim huczeniem potok.

                                        Obudził się także skowronek;
                                        Pieśń swą dźwięczną zostawił.
                                        A w lasach mrocznej nocy
                                        Słowiki żalą się głośno.

                                        Jednakże z wiosny weselem
                                        Nie współbrzmią moje dźwięki;
                                        Czas, który pełen żądań, mówi:
                                        Chcę czynów, a nie pieśni.

                                        On dzikim sprzyja odgłosem broni,
                                        Nagłych błyskawic - siostrom.
                                        I zamiast dźwięków słodkich
                                        Wzbierają armat grzmoty.

                                        (....)
                                        Erwin Kruk
                                        • gajowy555 Re: Pożegnanie 28.03.07, 14:22
                                          A cóż to za smutny nastrój z tych wierszy wyziera?
                                          Przecie ziosna do noju nadeszła. Radować sia trza.
                                          A nie psisali tam jekich radośniejszych zierszy?
                                          Mym sia ziosno lejdujem...

                                          • rita100 Re: Pożegnanie 28.03.07, 19:46
                                            Ano tak je, co Kętrzyński tlo takie ziersze psisoł, bo łón mocka tajsknił za
                                            Mazurami. I kedy buła ziosna na Mazurach , łón buł dalyko za Mazurami , hen, hen
                                            we Lwowie.
                                            • rita100 Re: Znad Bałtyku I 28.03.07, 19:48
                                              Tera bandzie sia Gajowemu lejdować smile

                                              Zima mrożna i znużenie
                                              Panowały w sercu moim
                                              Zgasła we mnie i tęsknota
                                              I mych słodkich pieśni zdroje.

                                              Przygnębionym był i smutny
                                              Choćby wiosna kwitła wokół
                                              Choćby niebo mi się śmiało
                                              I cieszyły róże oko.

                                              Ale oto cichym krokiem
                                              W serce mi się wkradła miłość
                                              Bezszelestna, wszechpotężna
                                              Życiem darząc mnie i siłą.

                                              Oto nagle znów jest wiosna
                                              Słońce znowu się uśmiecha
                                              Lód mi serce stopniał, spłynął
                                              Pieśni nurt rozbrzmiewa echem.

                                              Serce cieszy się, raduje
                                              Całe pełne śmiałych marzeń
                                              Bo nim włada niepodzielnie
                                              Obraz mazurskiej cudnej twarzy.
                                              cdn
                                              • rita100 Re: Znad Bałtyku II 29.03.07, 20:36
                                                Niech się pienią i szaleją
                                                Niechaj szumią nurty życia
                                                Niechaj człowiek byt swój nędzny
                                                Uciechą słodzi obficie.

                                                Niechaj się kielichem bawi
                                                Niech i wdzięczny tan zawodzi
                                                Lub w burzliwym czasów biegu
                                                Pociechę sobie znachodzi.

                                                Nie pożądam tych radości
                                                Niczego nie pragnę więcej
                                                Jak u Twoich siedząc kolan
                                                Pieścić tkliwie Twoje ręce.

                                                W cudny głos Twój zasłychany
                                                Twoje ręce chcę całować
                                                Chcę się poić jego dźwiękiem
                                                I zamieniać czułe słowa.
                                                cdn
                                                • rita100 Re: Znad Bałtyku III 31.03.07, 19:54
                                                  Księżyc się uśmiecha z góry
                                                  Na pachnącym nieboskłonie
                                                  Jak w zwierciadle, gwiazdy złote
                                                  Patrzą w ciche morskie tonie.

                                                  Cały wielki świat spoczywa
                                                  Noc zalega wokół cicha
                                                  Tylko wiatr zachodni szepcze
                                                  Do róży wonnej kielicha.

                                                  A Ty pytasz, ukochana
                                                  Na mej piersi kryjąc głowę
                                                  Czemu jestem taki smutny
                                                  I nie mówię ani słowa ?

                                                  Lecz zrozumieć moich cierpień
                                                  Miła, Ty nie jesteś w stanie
                                                  Bo w rodzinnych mieszkasz stronach
                                                  I ojczyznę masz, kochanie.

                                                  (...)
                                                  cdn
                                                  • rita100 Re: Znad Bałtyku IV 01.04.07, 19:51
                                                    IV
                                                    Chmury po niebie ciągną
                                                    Płochliwy śmiga wiatr
                                                    Ciemny jak owe chmury
                                                    Smutek na serce padł.

                                                    Samotne jest moje serce
                                                    Jak pustka zżętych pól
                                                    I jak w przyrodzie jesiennej
                                                    Rośnie w nim tylko ból.

                                                    Bo miła, jak jaskółka
                                                    wróciła w rodzinne strony
                                                    zasmuca mnie, że na zawsze
                                                    z nią jestem rozłączony.

                                                    Dlaczego smutek jest we mnie
                                                    I ból, co nie chce ustąpić
                                                    Choć niebo znowu jasne
                                                    W słonecznym świetle się kąpie.
                                                  • rita100 Re: Znad Bałtyku V 02.04.07, 20:11
                                                    V
                                                    Chociaż Cię nie ma, chociaż daleko
                                                    Daleko jesteś ode mnie
                                                    To moje serce, me wierne serce
                                                    Ciągle do Ciebie biegnie.

                                                    I miłość, którą czuję do Ciebie,
                                                    Zwycięża rozległą przestrzeń
                                                    I znów Twój obraz jasny, anielski
                                                    Przede mną jawi się we śnie.

                                                    Spogląda na mnie z słodkim uśmiechem
                                                    Jak niegdyś w czasach szczęśliwych
                                                    Kiedy obficie kwiaty pachnące
                                                    Wiosna sypała na niwy.

                                                    Wtedy skowronka pieśń rozbrzmiewała
                                                    I morza szum wtórował
                                                    I złote hufce gwiazd przyświecały
                                                    Mojej najmilszej nad głową.

                                                    Chociaż Cię nie ma, chociaż daleko
                                                    Daleko jesteś ode mnie
                                                    To moje serce, mu wierne serce
                                                    Ciągle do Ciebie biegnie.
                                                    Choć najgroźniejsza jest nawałnica
                                                    Rozsrożny nad moją głową
                                                    To pozostanę zawsze szczęśliwy
                                                    Gdy Ty mi wiary dochowasz.

                                                    1860
                                                    A.K.
                                                    ---
                                                    Wspaniały tekst na piosenkę
                                                  • rita100 Re: W przystani 03.04.07, 20:17
                                                    W przystani
                                                    Gdym przez burzliwe fale
                                                    Płynął w lekkiej łodzi
                                                    Walcząc tam, gdzie w złym szale
                                                    Zły człowiek chciał szkodzić.

                                                    Jakże bardzo pragnęło
                                                    Ciszy serce moje
                                                    I spokojnej przystani
                                                    Gdzie sie ból ukoi.

                                                    Dziś spoczywam w przystani
                                                    Łódź ma zatonęła
                                                    I już poza mną młodość
                                                    Co się rwie do dzieła.

                                                    W głęboki, cichy spokój
                                                    Ma dusza się zanurza
                                                    Którego tak pragnąłem
                                                    Gdy w niej szalała burza.

                                                    Gdzież młodość ma spieniona
                                                    Burzliwy morski szlak
                                                    Dziś gdy mnie opuściła
                                                    Jak bardzo mi jej brak !

                                                    A.K.
                                                  • rita100 Re: Bywaj 04.04.07, 21:31
                                                    Bywaj zdrowe, dumne me dziewczę.
                                                    Rankiem już w siną odjadę dal,
                                                    Gdy jeszcze na wysokim niebie
                                                    Będą jaśniały miliony gwiazd.

                                                    Bez pożegnania chcę się rozstać,
                                                    Z twoich wyzwolić się okowów,
                                                    Ponieważ wiem, ze twoje oczy -
                                                    Możne, i mnie zniewolić mogą.

                                                    Wprawdzie ciężko będzie, lecz przecie
                                                    Na to ryzyko się poważę,
                                                    I choćby mi pękło serce,
                                                    Nie bedę wcale się uskarżał.

                                                    Wędrować, wędrować , wędrować
                                                    Chcę tylko - w mglistą i szarą dal,
                                                    Aby nareszcie o mojej miłości
                                                    I także o tobie zapomnieć tam.

                                                    E.K.
                                                  • rita100 Re: Ułamki 05.04.07, 20:51
                                                    Ułamki

                                                    Bogato ulistniony, zielony pagórek,
                                                    Jodłowy gaik, lasek świerkowy -
                                                    W piękności swojej się przeglądają,
                                                    W przypływach wód
                                                    I w wodach wielkich jezior,
                                                    Które ciągną się mazurskim krajem.....

                                                    Z rzewnością w sercu,
                                                    Z załzawionym wzrokiem
                                                    Wspominam mego dzieciństwa
                                                    Szczęśliwy czas na nowo,
                                                    kiedy swobodną myślą
                                                    I jak natura szczęśliwy
                                                    Prześlizgiwałem się łąkami i lasem,
                                                    I biegłem przez okwiecone niwy.

                                                    E.K.
                                                  • rita100 Re: Modlitwa dziewczyny 06.04.07, 21:10
                                                    Modlitwa dziewczyny

                                                    Uroczyste, mroczne, ciche
                                                    Są Bożego domu wnętrza
                                                    Dokąd zmierza po pociechę
                                                    Ten, nad kim się troski spiętrzą.

                                                    Na Ołtarza stopniach klęczy
                                                    Dziewczę, żarliwie sie modli;
                                                    Choć jest piękne i urocze
                                                    Lecz wybladłe ma jagody.

                                                    Ku Madonnie wznosi w górę
                                                    Swoje oczy załzawione
                                                    Znać, ze spokój już nie mieszka
                                                    W falującym młodym łonie.

                                                    Wargi drgają juj kurczowo
                                                    Słodki głos się łamie, zmienia
                                                    Gdy Dziewicy Świętej zwierza
                                                    swoje troski i cierpienia.

                                                    Pomodliwszy się gorąco
                                                    Wstaje z kolan - z jakim echem ?
                                                    Czy Madonna wysłuchała ?
                                                    Czy znalazła tu pociechę ?

                                                    A.K.
                                                  • rita100 Re: Szymki 07.04.07, 20:36
                                                    Szymki
                                                    Tak nazywają w Królewcu polskich żeglarzy i flisaków z Litwy. Nazwa pochodzi
                                                    zapewne od imienia Szymek.

                                                    Ponad miastem wstaje noc
                                                    Cicha i kojąca.
                                                    Gwiazd na niebie lśni się moc,
                                                    Błyszczy krąg miesiąca.

                                                    Lekki sen w ulice zszedł,
                                                    Zwiewny niby tchnienie.
                                                    Skinie berłem - pierzchnie wnet
                                                    Troska, ból, strapienie.

                                                    Fala wody ledwo drgnie,
                                                    Spokoj zapadł wkoło.
                                                    Czasem tylko niesie się
                                                    Wioseł plusk Pregołą.

                                                    Wśród szemrzących cicho fal
                                                    Wicina spoczywa
                                                    Lekkim nurtem z szumem w dal
                                                    Wartko woda spływa.

                                                    Ale jakoś bożek snu
                                                    Szymków nie nadchodzi.
                                                    Gwarne życie huczy tu
                                                    Na niewielkiej łodzi.

                                                    Wraz zanuci ten i ów
                                                    Piosnkę o dziewczynie,
                                                    Posród śmiechu, ciętych słów,
                                                    Wesoło czas płynie.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re: Szymki 07.04.07, 20:37
                                                    Lecz gdy wodę w gęsty mrok
                                                    Otuli noc głucha,
                                                    Gdy nie patrzy zdradny wzrok,
                                                    Ni szpieg nie podsłucha.

                                                    Padają w nabożnej czci
                                                    Wszyscy na kolana,
                                                    A w ich ustach cicho brzmi
                                                    Pieśń niezapomniana.

                                                    "Jeszcze - płynie z piersi wraz -
                                                    Polska nie zginęła".
                                                    Nieraz pieśń ta nową w nas
                                                    Nadzieję poczęła.

                                                    Nucili ją niegdyś nam
                                                    Ojce nad kołyską.
                                                    W niej pociechy szukać mam
                                                    Gdy śmierć będzie blisko.

                                                    A gdy plecy carski knut
                                                    Siecze, a krew nasza
                                                    Kiedyś tam, gdzie słońca wschów
                                                    Pola wrogów zrasza.

                                                    Gdy z rozpaczy serca w nas
                                                    Omal , ze nie pęka,
                                                    Wymyka się taki czas
                                                    z naszych ust piosenka.

                                                    I nadzieja pełna drżeń
                                                    Znów się budzi w łonie,
                                                    Że wolności jasny dzień
                                                    Rychło nam zapłonie.

                                                    A nad nami mieszka Bóg
                                                    - Ksiądz krzepi w nas ducha -
                                                    On zna nędzę swych sług
                                                    I on nas wysłucha.

                                                    J.P.
                                                  • rita100 Re: W ojczyźnie 10.04.07, 20:30
                                                    W ojczyźnie
                                                    Znowu stoję na tej świętej ziemi,
                                                    Najukochańszej ziemi moich ojców.
                                                    Znowu patrzę na jej siwe niebo,
                                                    Na jej wzgórza z zielonymi lasami
                                                    I na jezior oblicza lustrzane.
                                                    I znów słyszę tamte słodkie dźwięki,
                                                    Owo brzmienie lat najwcześniejszych,
                                                    Które już tak dawno zmilkło
                                                    I tylko niekiedy, jakby głos aniołów
                                                    Łagodnie pobrzmiewa poprzez sny,
                                                    Kiedym jest z dala od ojczystych łanów.
                                                    O, to sprawił barbarzyński los,
                                                    Który wygnał mnie tak wcześnie
                                                    W obcy świat, do obcych ludzi,
                                                    Gdzie nigdy nie mogłem czuć się swojsko,
                                                    Gdzie mi zawsze brakowało mej ojczyzny.
                                                    A oni szydzili z biednego chłopca,
                                                    Owi ludzie o przyziemnych sercach,
                                                    Kiedy łzami napełniały mu się oczy
                                                    A jego serce tęskniło do ojczyzny,
                                                    Do ojczyzny, którą był utracił,
                                                    Tak jak ludzkość utraciła raj.
                                                    I żeby zapomniał całkiem o swym kraju,
                                                    O tym kraju, w którym sie urodził,
                                                    Wydarto mu ojców jego mowę,
                                                    Wyrwano mu ojców jego wiarę,
                                                    Nauczono go przeklinać ojczyznę !
                                                    Wiarę, mowę zabrać mi mogliście,
                                                    Jednak serce zawsze polskie pozostanie !
                                                    Bo ja zawsze głęboko odczuwałem
                                                    Każdy ból, co ciąży również nad Polską,
                                                    Który oni, ludzie o obcych zwyczajach,
                                                    Na nasz kraj rzucili przed stu laty.
                                                    Dzisiaj ten ból czuję o wiele głębiej,
                                                    Skorom obcy w dalekiej obczyźnie
                                                    I obcy także na ojczystej ziemi.

                                                    przet. Erwin Kruk
                                                  • rita100 Re: Ślypsia Kętrzyńskiego :) 10.04.07, 20:33
                                                    Bandziem kóńczyć tan psiankny kóntek zierszy Kętrzyńskiego. Tero ziycie co łón
                                                    ni tlo naukowiec, ale tyż czloziek z ciała, krzi i duszy. Ziersze ło tajsknocie,
                                                    przecudne, ziersze ło mniłosci śliczniuchne, ziersze ło słóneczku i mniesiónczku
                                                    - soma pocytajta.
                                                    Czyśmy pokochali Kętrzyńskiego ? Nie ziam, ale jó, kedy łobacze takie łobrazecki
                                                    z galeryji łolstyńskiej to mom ślypsia Kętrzyńskiego. To znoczy tajskniójce.
                                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,708,59944513,59944513,0,2.html?v=2
                                                  • rita100 Re: Żeglarz 12.04.07, 22:02
                                                    Żeglarz
                                                    W płynącej łodzi siedzi młodzieniec
                                                    Steruje poprzez tonie
                                                    I zadumane jego spojrzenie
                                                    Za cichą falą goni.

                                                    Błękitne niebo i złote gwiazdy
                                                    I srebny blask miesiąca
                                                    Swoim tajemnym, magicznym czarem
                                                    Urzekły toń mieniącą.

                                                    Westchnienie wargi jego porusza
                                                    Serce niechęć porywa
                                                    I łza mu gorzka, jak perła lśniąca,
                                                    Z ciemnego oka spływa.

                                                    "Jakżeś jest ciche, jakie spokojne
                                                    O morze ty bezkresne
                                                    Przyjaźnie patrzą w twoje zwierciadło
                                                    Zastępy gwiazd niebieskich".

                                                    "Jakże przywabia twój szum, dźwięczący
                                                    jak czarodziejska pieśń,
                                                    Która mi smutkiem rzewnym
                                                    Głęboko przenika pierś".

                                                    "Jakże wesoły, dobry twój uśmiech
                                                    Niczym spojrzenie miłej
                                                    Owo spojrzenie słodkie, łagodne
                                                    I pełne szczęsnej siły".

                                                    "O tak głęboko w tym morskim łonie
                                                    W dna mroku purpurowym
                                                    - Tam mieszka spokoj i wielka błogość
                                                    Gdzie serce się uzdrowi".

                                                    "Tak bardzo chciałbym zniknąć w odmętach,
                                                    W morską opaść głębinie,
                                                    Na całą wieczność grób znaleźć w falach
                                                    W mogile swojej płynąć".

                                                    (....)

                                                    Niebo ponure zasnuły chmury.
                                                    Łódź miota się bezradnie.
                                                    A sternik skryty w głębokiej toni
                                                    Spoczywa martwy na dnie.
                                                  • rita100 Re: Pokochać Kętrzyńskiego 14.04.07, 21:27
                                                    "Tomik swoich pisanych po niemiecku poezji Wojciech Kętrzyński ogłosił drukiem
                                                    1883 roku. Wydał go nakładem własnym, a na kracie tytułowej podał jako miejsce
                                                    wydania Królewiec, zamiast Lwowa, prawdopodobnie dla wprowadzenia w bład władz
                                                    pruskich. Manewr ten jednak i tak nie powiódł się, bo policja austriacka,
                                                    spełniając życzenia rządu pruskiego, skonfiskowała, a raczej wykupiła cały
                                                    nakład dzieła i zaraz go zniszczyła."
                                                  • rita100 Re: Pokochać Kętrzyńskiego 15.04.07, 20:52
                                                    "W setną rocznicę urodzin autora, w 1938 roku ukazało się nakładem Zakładu
                                                    Narodowego imienia Ossolińskich drugie wydanie "Z dziejów mojej młodości",
                                                    pisany nie na długo przed śmiercią autora, a od owej pory nigdzie nie
                                                    publikowany. Niestety, tylko nieznaczną cześć nakładu tego wydania udało się
                                                    rozprowadzić przed wybuchem drugiej wojny światowej. Reszta pozostała w
                                                    magazynach Ossolineum i tam uległa zniszczeniu.
                                                    W wydaniu z 1938 roku Kętrzyński umieścił 42 wiersze w tym wiersz 'Śmierć
                                                    Władziunia' napisany po smierci syna.
                                                  • rita100 Re: Śmierć Władziunia 15.04.07, 20:53
                                                    Śmierć Władziunia

                                                    Tam, dokąd odszedłeś Synku
                                                    Słońce już nie świeci Tobie
                                                    Rozstałeś się z naszym światem
                                                    Zostawiając nas w żałobie.

                                                    I oczęta Twoje zgasły
                                                    Ogarnęła bladość czoło
                                                    Żadna prośba już uśmiechu
                                                    Na Twe ustka nie przywoła.

                                                    Twoje wargi już są nieme
                                                    Głosu Twego nie usłyszę
                                                    Już nie spłoszy śpiew wesoły
                                                    W naszym domu martwej ciszy.

                                                    Nie wyciągną się rączyny
                                                    Aby tatusia przyzywać
                                                    Fiołków nigdy dla mamusi
                                                    Na bukiecik nie nazrywasz.

                                                    Nigdy już Twoje usteczka
                                                    Ojca, matki nie upieszczą
                                                    Jak ich całowałeś dawniej
                                                    Kiedy byłeś zdrowy jeszcze.

                                                    Szczęscie ojca, szczęście matki
                                                    Teraz już spoczywasz w grobie
                                                    I już żadna nowa wiosna
                                                    Nie przywróci życia Tobie.

                                                    Żeś nas też opuścić musiał
                                                    Ty kochanie, dobre dziecię!
                                                    Teraz cóż nam płacz pomoże
                                                    Kiedy łzy daremnie cieką.

                                                    Kochane, miłę dziecię
                                                    Rodzice Twoi płaczą
                                                    Nie zapomnimy Ciebie
                                                    Lecz cóż łzy nasze znaczą....

                                                    A.K.
                                                  • rita100 Re:Kiedy wiosna całuje ziemię 06.04.08, 17:26
                                                    Wiosna i Miłość

                                                    Kiedy wiosna całuje ziemię,
                                                    Roztapia śniegu powłokę białą,
                                                    Strumień rozbija ścianę zimy
                                                    I ucisza młodośc zuchwałą.

                                                    Kiedy wiosna całuje ziemię,
                                                    Łagodnie liśni rozkoszne słońce,
                                                    Śmieje się bezchmurne niebo
                                                    Ponad łanami kwitnące.

                                                    Kiedy wiosna całuje ziemię,
                                                    Kwitną i pachną wszystkie drzewa,
                                                    Rosną kielichy kolorowych kwiatów
                                                    Niczym fantastyczne marzenia.

                                                    Kiedy miłość całuje duszę,
                                                    Taje w sercu lodowata kora,
                                                    Pierzcha zmartwienie i ból gorzki,
                                                    Ucieka z lękiem grzechu powab.

                                                    Kiedy miłośc całuje duszę,
                                                    Radosć uświęca nasze życie
                                                    I młodości śmieje się uroda:
                                                    Pragnienia nasze rosną w siłę.
                                                  • rita100 Re:Kiedy jesień całuje ziemię 05.11.08, 22:06
                                                    bo tyż całuje swoimi liśćmi
                                                  • rita100 Re:Kiedy wiosna całuje ziemię 14.04.09, 22:27
                                                    Kiedy wiosna całuje ziemię
                                                    Łagodnie lśni rozkoszne słońce
                                                    Śmieje się bezchmurne niebo
                                                    Ponad łanami kwitnące

                                                    Kiedy wiosna całuje ziemię
                                                    kwitną i pachną wszystkie drzewa
                                                    Rosna kielichy kolorowych kwatów
                                                    Niczym fantastyczne marzenia


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka