Dodaj do ulubionych

Mazury Andreasa Kosserta

05.09.07, 21:24
Andreas Kossert
"Mazury - Zapomniane Południe Prus Wschodnich"

Z kanienia na kanien
Skowronecek skace ?
Tak i moje serce, tak i moje serce
Zawsze we mnie płace
Ojculek z matecko
Pod ziemie sie skryli
A mnie Sierotecke, a mnie Sierotecke,
W świecie zostazili.

"Dedykuję tą ksiązkę dawnym mieszkańcom Mazur, których na jej mapie etnicznej
już nie ma."

Zamnieszcze nociekawsze fragmenty tyj ksiójżki coby woju zachęcić do pocitania
tak móndrej pozycji ło Mazurach
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Mazury Andreasa Kosserta 05.09.07, 21:28
      "Nazwa Mazury pochodzi od osadników przybyłych z księstwa mazowieckiego. To
      dlatego historyk Wojciech Kętrzyński określił Mazury jako "Mazowsze pruskie".
      Polscy Mazowszanie osiedlili się na południowych i południowo wschodnich
      terenach państwa krzyżackiego, czyli późniejszych Prus Książęcych, już w XIV wieku.
      Nader trafna była zatem definicja Friedricha Krosty z 1875 roku:
      "A więc Mazury są wszędzie tam, gdzie ludność ewangielicka posługuje się
      dialektem mazurskim."
      • rita100 Re: Mazury Andreasa Kosserta 05.09.07, 21:34
        "Chociaż geograficzne granice Mazur trudno ustalić, badacze niemieccy i polscy
        zgodnie zaliczają dziś do tego regionu dawne powiaty niborski (obecnie
        nidzicki), szczycieński, ządzborski (od 1946 mrągowski), jańsborski (od 1946
        piski), lecki (od 1946 giżycki), ełcki, część powiatu ostródzkiego oraz
        południową część powiatu rastemborskiego (obecnie kętrzyńskiego) w utworzonej w
        1905 roku rejencji olsztyńskiej, a ponadto powiat olecki oraz częsci powiatów
        wiejskich: węgoborskiego (obecnie węgorzewski) i gołdapskiego w rejencji
        gąbińskiej".
        • rita100 Re: Mazury Andreasa Kosserta 05.09.07, 21:35
          "Dotychczas zarówno niemiecka, jak i polska historiografia postrzegały Mazury
          niemal wyłącznie jako obiekt swojej narodowej pożądliwości. Ludzie tej ziemi
          albo 'germanizowano', albo 'polonizowano' - specjalnej ich roli miedzy Niemcami
          a Polską, mazurskiej tożsamości regionalnej, żadna ze stron sobie nie życzyła i
          obie zwalczały ją na wszelkie sposoby."

          Autor tej książki jest młodym historykiem niemieckim (ur.1970) pracujący w
          Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie.
          I tym wstampem noczynowam miszkować po ksiójżce, barzo, barzo ciykowej.
          • rita100 Re: Sasina, Galindia i Sudowia 06.09.07, 21:01
            Rozdział ten omawia czasy przedkrzyżackie na Mazurach.
            O historycznych krainach Sasinii, Galindii i Sudowii zwanych też Jaćwieżą.
            Pierwsza pisemna wzmianka pochodzi od żydowskiego podróżnika Ibrahima ibn
            Jakuba, który wymienił tą krainę jako "Brus". Pierwszym misjonarzem
            chrystanizacji terenu był św. Wojciech. Po św.Wojciechu udał się w podróż
            misyjną Bruno z Kwerfurtu i on jest uważany za pierwszego chrześcijanina,
            którego noga stanęła na obszarze Mazur i on zginął z rąk pogańskich Sudowów
            zwanych także Jaćwingami na pograniczu litewsko-ruskim.
            Prusowie aż do przybycia Zakonu Niemieckiego pozostali poganami.
            • rita100 Re: Sasina, Galindia i Sudowia 06.09.07, 21:02
              "Tuż przed podbojem Prus przez Zakon region ten dzielił się na jedenaście
              historycznych krain, opisanych przez Piotra z Dusburga w czternastowiecznej
              kronice kraju Prusów -'Cgronicon terrae Prussiae: Pomezanię, Warmię, Natangię,
              Sambię, ziemię chełmińską, lubawską, Pogezanię, Nadrowię, Skalowię, Galindię i
              Barcię.
              Plemiona pruskie osiadłe w Sasinii, Galindii i Sudowii - późniejszych Mazurach -
              mieszały się przez granicę na południowym wschodzie z ludami słowiańskimi i
              bałtyjskimi."

              Taki malutki uryweczek, ale rozdział jest o wiele, wiele szerszy.
              • rita100 Re: Zakon Niemiecki w Prusach 06.09.07, 21:04
                "Gdy Zakon Niemiecki przybył na wschód, wcale nie zastał 'wielkiej puszczy',
                lecz kulturę pruską, o której dziś jeszcze świadczą tak zwane baby - kamienne
                figury staropruskie, których znaczenia do dziś nie znamy."

                Ten rozdział mówi o powstaniu Zakonu i jego perypetiach na ziemi węgierskiej, o
                sprowadzeniu go na te ziemie i wielu kłopotach z tym związanych.

                "Rok po podboju Pomorza Gdańskiego 1308 Zakon przeniósł swoją siedzibę wielkiego
                mistrza z Wenecji do Malborka (Marienburg) i w ten sposób upieczętował swoją
                nieograniczoną władzę. Szczyt swojej potęgi Zakon osiągnął za rządów wielkiego
                mistrza Wintycha von Kniprodego (1351-1382)"
                • rita100 Re: Zakon Niemiecki w Prusach 06.09.07, 21:06
                  Miedzy Polską a Zakonem dochodziło często do zatargów. Z chwilą przyjęcia chrztu
                  przez wielkiego księcia litewskiego Jogajłę (Jagiełłę) w 1386 roku Zakon uznał
                  swoje zadanie chrystanizacji za zakończone, ponieważ w Europie
                  Środkowowschodniej nie było już pogańskich terenów. I aby przetrwać na tych
                  ziemiach Zakon przekształcił się we władzę świecką.

                  W 1511 roku kapituła Zakonu wybrała ostatniego wielkiego mistrza - margrabiego
                  branderburskiego Albrechta z linii Hohenzollern-Ansbach. Za czasów Alberchta
                  przekształcono państwo zakonne w ksiestwo świeckie i podporządkowane Koronie
                  polskiej.

                  10 kwietnia 1525 roku Albrecht uroczyście złozył hołd swojemu wujowi, królowi
                  polskiemu Zygmuntowi I Staremu i oficjalnie otrzymał ksiestwo Prus w lenno.
                  • rita100 Re: Prusowie, Polacy i Niemcy 07.09.07, 22:18
                    To jest bardzo obszerny rozdział i dużo w nim wyjaśnień, opisów i tłumaczeń
                    dzięki czemu bardziej można zrozumieć te stosunki. Tak więc tylko dla laików
                    takich jak ja kilka cytatów przekaże.

                    Zakon, objąwszy te rejony w posiadanie, wprowadził system komturstw. Ośrodek
                    każdego komturstwa stanowił większy zamek - siedziba komtura i konwentu
                    zakonnego. Komturstwa były podzielone na komornictwa. Na czele komornictw stali
                    prokuratorzy, wójtowie, komturzy domowi oraz nadleśni i rybiccy.

                    Największy opór Krzyżaków stawili Sudowie. Sudowowie ciągle najeżdzali państwo
                    zakonne i Polskę. Dopiero w walkach, które w latach 1277-1283 toczyli pod wodzą
                    ksiecia Skomanda, jako ostatnie pogańskie plemię Prus poddali się Krzyżakom. Z
                    tą chwilą cały obszar późniejszych Mazur znalazł sie pod panowaniem rycerzy
                    zakonnych.
                    Jako pierwsza baza krzyżacka na Mazurach wzmiankowane jest w latach 1314-1316
                    Dąbrówno (Gilgenburg).
                    Od tej pory w celu zapewnienia sobie ochrony ważnych miejsc strategicznych
                    budowano strażnice zamieniane potem na zamki, ktore stanowiły łańcuch graniczny.
                    Wokół umocnionych siedzib prokuratorów i wójtów rozwijały się osady, dając
                    początek pierwszym mazurskim miastom. (Dąbrówno, Ostróda, Działdowo, Olsztynek,
                    Nibork).
                    Bardzo ciekawy rozdział mówiący o lokacjach miast, miasteczek, wsi i osad i ich
                    prawach. Rozdział tak obszerny, że ciekawskich odsyłam do książki, a można ją
                    jeszcze kupić w Mazurskiej Bibliotece w Dąbrównie.
                    www.mojabibliotekamazurska.pl
                    • rita100 Re: Fotki Fedara z tyj krainy 07.09.07, 22:29
                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,708,68129963,68139996,0,2.html?v=2
                      Psianke łobrazeczki, łobaczie i puście wodze czasów historii krziżackiej
                      • rita100 Re:Ciekawostka o Nidzicy 07.09.07, 22:31
                        Na początku XIV wieku Zakon Niemiecki dotarł do zachodniej części Mazur.
                        Zbudował tam zamek, ktory nazwał Neidenburg - grodem nad Nidą. U jego słów
                        powstało miasto o tej samej nazwie, po polsku Niborkiem, później Nidzicą. Na
                        początku XIX wieku dorastał tu Ferdynand Gregorovius. W 1865 roku przesłał on do
                        Florencji swojej złożonej chorobą wschodniopruskiej przyjaciółce Paulinie
                        Hillmann wiersz o jedenastu zwrotkach, zatytułowany Zamek nad Nidą:
                        Mamy w książce podane tylko cztery zwrotki, które sobie pozwolę przytoczyć z
                        nadzieją, że może gdzieś całość znajdziemy smile
                        • rita100 Re:Zamek nad Nidą 07.09.07, 22:32
                          Zamek nad Nidą

                          Stary zamek nad Nidą,
                          Ojczyzny dumę i radość,
                          Opiewać pragnę.
                          Jam z jego wieży
                          Sokół, ktorego w czas burzy
                          Poniosło w dalekie kraje.

                          Wieże, co się tam wznoszą,
                          Z dawnych rycerskich dni
                          Mocarnie tak i hardo.
                          One mi były mistrzami,
                          Niemieckich herosów duchy:
                          Co mnie niegdyś chowały.

                          Przeczucia świata -
                          Oto, co z owych blanków
                          W duszę mi spłynęło:
                          Wszystko, czom rzekł, wyśpiewał,
                          Wszystko to wyszło
                          Od ciebie - zamku ojców.

                          Nigdy cię już nie zobaczę,
                          Na górze zielonej nie stanę
                          Pod ciemnym dębem;
                          Nie ujżę obłoków ciągnących,
                          Jaskółek dookoła krążących
                          Jak we śnie o dzieciństwie.

                          1865 Ferdynand Gregorovius
                          • rita100 Re:A co się stało z Prusami ? 07.09.07, 22:35
                            "Z tą rdzenną ludnością ? Strona polska ubolewała nad ich brutalną trzebierzą
                            przez Zakon, strona niemiecka natomiast mówiła o ich asymilacji i pokojowej
                            integracji. Zapewnie jedno i drugie jest do pewnego stopnia prawdziwe. Wielu
                            Prusów straciło życie w czasie krzyżackich wypraw zdobywczych czy krwawego
                            tłumienia powstań pruskich w XIII wieku. Mimo to stanowili oni jeszcze długo
                            większość ludności państwa zakonnego. Według szacunku Boockmanna, okolo 1400
                            roku żyło tam 140 tysięcy Prusów, 103 tysiące Niemców i 27 tysięcy Polaków."
                            Zapraszam do przeczytania odpowiedzi na pytanie - A komu się należy
                            podziękowanie że znikły święta gaje i jakimi metodami to czyniono, jak lokowano
                            miasta i skąd byli osadnicy ?
    • freemason Oj, brok ta ksiojżka przeczytoć, bo baro ciekawa.. 07.09.07, 23:50
      I tek łobziektywnie napsisana, uwzglyndnia sposób patrzynia tek
      Polaków, jek i Mniemców, no i przedy wciórkiem Mazurów/Warnijoków.
      A to nie je tekie ejnfachowe, ani w przypadku Ślojska, ani Prusów
      Wschodnich czy Zachodnich...
      • rita100 Re: Oj, brok ta ksiojżka przeczytoć, bo baro ciek 08.09.07, 20:11
        Zgodza sia Freemasonie, tó pozycje pozinien mnieć kożdan człoziek mnieszkajóncy
        na Mazurach, jest w niaj wszistko łod zierszy, legend, ciykawostek, łobrazecków
        i historie. To jek encyklopedia mazurska. Trzymając tó ksiójżke w rankach to tak
        jek trzymosz coluskó chate mazurskó ze strychem, a na tam strychu wciórności. To
        je nolepsza pozycja ksiójżkowa ło Mazurach i polecam tyż politykierom, a przede
        wszistkim pedagogom i nauczicielom. To je prowdziwa historija taj ziamniczki.
        • rita100 Re: Prusy Książęce 08.09.07, 21:48
          "Po wprowadzeniu reformacji, a w jej następstwie również sekulatyzacji państwa
          zakonnego, były wieki mistrz już jako książe dziedziczny zawarł w 1526 roku
          związek małżeński. Biografia Albrechta Hohenzollerna do dziś wprawia w
          zdumienie: dzierżył on w dłoni los Prus przez 57 lat - 14 lat jako wielki mistrz
          zakonu i 43 lata jako książe świecki. Ta ciągłość władzy znacznie się
          przyczyniła do udanego przekształcenia państwa zakonnego w księstwo świeckie."
          • rita100 Re: Prusy Książęce 08.09.07, 21:49
            Nieliczni rycerze, jacy jeszcze pozostali Zakonowi w 1526 roku, niemal zwartym
            szykiem przeszli wraz z byłym wielkim mistrzem na nowe wyzwanie luteranizm. W
            miejsca komturstw powstały starostwa, a urzędnicy zakonni zostali urzędnikami
            książęcymi. Książę opłacił im za tą lojalność nadaniem dziedzicznych posiadłości
            szlacheckich. Od tej pory na Mazurach po raz pierwszy możemy mówić o rodzinach
            szlacheckich.
            Albrecht w 1544 roku założył luterański uniwersytet - Albertyna - w Królewcu, a
            sam Królewiec był drugim największym miastem po Marburgu.
            Prusy Książęce wreszcie osiągnęły pewną stabilność i kolejni dziedzice jak
            Albrecht Fryderyk, Fryderyk Wilhelm i Fryderyk III, który jako Fryderyk I "król
            Prusiech, przypieczętował związek Brandenburgii z Prusami i konsekwentnie
            zmierzał do władzy absolutnej.
            • rita100 Re: Prusy Książęce 09.09.07, 18:51
              "Prusy Książęce od 1525 roku przez ponad wiek trwały w zależności lennej od
              Polski, o czym niemieckie podręczniki historii wspominają raczej mimochodem. A
              przecież był to jeden z najszczęśliwszych okresów w historii tego kraju, gdyż
              wszelkie starania prusko-polskie miały na celu jego rozwój wewnętrzny. Po
              drugiej wojnie polsko-szewdzkiej Prusy oderwały się od Polski. Zaledwie kilka
              lat wcześniej, bo w 1641 roku, Krzysztof Kaldenbach, późniejszy profesor poetyki
              w Tybindze, na polecenie Fryderyka Wilhelma, Wielkiego Elektora zredagował po
              polsku utwór Hołdowania Klio, dedykowany jego panu lennemu, Władysławowi IV
              Wazie, królowi Polski."

              I tu mamy w ksiójżce ksero oryginału utworu "Hołdowania Klio". I tero bandziewam
              ziancej psisać ło somych Mazurach, a poziam co barzo, barzo ciykawie, bo Kossert
              pokusił sia ło wszistko co je maziurskie nowet legendy.
              • rita100 Re: Napis na tym kamnienny obelisku 10.09.07, 22:05
                "O akcie pokojowego zakończenia sporu przypomina kamienny obelisk na dawnej
                granicy miedzy Prusami Książęcymi a Królestwem Polskim, wzniesiony nieopodal
                przygranicznej miejscowości Prostki.
                Obelisk graniczny nieopodal Prostek przy danej granicy prusko-polskiej daje od
                1545 roku świadectwo pokojowego rozwiązania pewnego konfliktu. To właśnie wtedy
                książe Albrecht i król Zygmunt II August położył kres toczącemu się od czasów
                zakonnych sporowi o mazurską granicę południowo-wschodnią.

                Napis na tym kamnienny obelisku głosi:

                (Kiedy Zygmunt August na ziemiach ojcowskich
                i margrabia Albrecht stanowili prawa
                tamten, dwojga imion potomek Jagiełły starodawnymi miastami
                a ten potęgą Prus pokojowo władał
                została wzniesiona ta budowla, która w punkcie granicznym wyznacza krańce
                i rozdziela ziemie obu władców.
                W roku 1545 w miesiącu sierpniu).
                • rita100 Re: Napis na tym kamniennym obelisku 10.09.07, 22:06
                  "Wolny wreszcie od konfliktów zewnętrznych, Albrecht skupił uwagę na zasiedlenie
                  kraju. Rozległe obszary Wielkiej Puszczy były jeszcze niezamieszkane. Tam gdzie
                  Zakon nie zdołał doprowadzić dzieła kolonizacji do końca , książe jako
                  budowniczy kraju kontynułował osadnictwo. Do zasiedlenia wschodniomazurskich
                  starostw udało sie pozyskać osadników z Polski, a także polskojęzycznych
                  kolonistów z innych części Prus".

                  "Życie na Mazurach nie było wówczas nazbyt kuszące. Ubóstwo i nędza, brak
                  kultury miejskiej ograniczyły atrakcyjność Mazur. Rodziny szlacheckie
                  pochodzenia niemieckiego należały na Mazurach do wyjątków."
                  • rita100 Re:Od 1525 roku Prusy były krajem ewangielickim 10.09.07, 22:14
                    "Od 1525 roku Prusy były krajem ewangielickim. Aby jednak duch reformacji mógł
                    dotrzeć do wszystkich jego zakątków, należało głosić ewangelię w języku
                    ojczystym, dlatego też przetłumaczono najważniejsze dzieła Lutra na język
                    polski, litewski, a nawet pruski.
                    W 1545 roku wydrukowano na zlecenie Albrechta katechizm po prusku - i jest to
                    jeden z niewielu dokumentów w tym jezyku, wymarłym pod koniec XVII wieku.
                    W 1559 roku wydano pierwszy polski kancjonał. W 1562 roku ukazało sie w Krolewcu
                    polskie wydanie 'Małego katechizmu'.

                    A jutro ło Tatarach bandzie i z lygendami.
                • gajowy555 Re: Napis na tym kamnienny obelisku 11.09.07, 08:24
                  rita100 napisała:

                  > "O akcie pokojowego zakończenia sporu przypomina kamienny obelisk na dawnej
                  > granicy miedzy Prusami Książęcymi a Królestwem Polskim, wzniesiony nieopodal
                  > przygranicznej miejscowości Prostki.
                  To właśnie wtedy książe Albrecht i król Zygmunt II August położył kres
                  toczącemu się od czasów zakonnych sporowi o mazurską granicę południowo-wschodnią.

                  > Napis na tym kamnienny obelisku głosi:
                  >
                  > (Kiedy Zygmunt August na ziemiach ojcowskich
                  > i margrabia Albrecht stanowili prawa
                  > tamten, dwojga imion potomek Jagiełły starodawnymi miastami
                  > a ten potęgą Prus pokojowo władał
                  > została wzniesiona ta budowla, która w punkcie granicznym wyznacza krańce i
                  rozdziela ziemie obu władców.
                  > W roku 1545 w miesiącu sierpniu).

                  I mym tyż mowam tan pomnik we naszych zbziorach...

                  schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=98&pos=3
                  • rita100 Re: Napis na tym kamnienny obelisku 11.09.07, 19:56
                    łoj, Gajowy, taki łobrazecej je te w tyj ksiójżce, a Ty noma przybanczasz. Reda
                    am z tygo barzo. Może napsiszesz tam tan napsis, bo je na łobrazecku nieczytelny
                    a Kossert noma napisoł. Wsziści bandó ziedzieć co tamój psisze na tym pomniku smile
                    • gajowy555 Re: Napis na tym kamnienny obelisku 11.09.07, 20:05
                      Jo, mowasz recht, tak już żem popraziuł...

                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=98&pos=3
                      • rita100 Re: Napis na tym kamnienny obelisku 11.09.07, 21:05
                        Fejn to zrobziuł Gajowy. Fejn tyż coś czujny i nolazł te stare łobrazeczki
                        zapomnianej Atlantydy. Nie ziam czy eszcze tan pomnik stoji do dzisiejszego dnia ?
                        • rita100 Re:Tatarzy i jołta polsko-szwedzka 11.09.07, 21:06
                          "Okrutnie obszedł się los z Mazurami w czasie drugiej wojny szwedzko-polskiej w
                          latach 1656-1660, która całkowicie wyniszczyła kraj. Niemal wszystkie miasta
                          mazurskie padły pastwą płomieni - Ełk, Jańsbork, Olecko, Lec, Ryn, Ządzbork,
                          Szczytno, Wielbark, Pasym i Działdowo ogień strawił do cna.

                          Naocznym świadkiem tych wydarzeń był Krzysztof Hartknoch (1644-1687). Jego
                          ojciec Andrzej sprawował w Pasymiu urząd kaznodziei miejskiego. Dwunastoletni
                          Krzysztof zdołał uciec przez okno szkoły i po zamarzniętym jeziorze dobiegł do
                          pobliskiego lasu, gdzie przez wiele dni się ukrywał. Hartknoch , urodzony w
                          Jabłonce (Jablonken), został później jednym z najwybitniejszych historyków
                          dziejów Prus Wschodnich i Zachodnich. Studiował w Królewcu, a w 1677 roku został
                          profesorem w gimnazjum toruńskim. Przedwczsna śmierć zniweczyła wiele jego
                          zamierzeń. Należał on do klasyków staropruskiej historiografii i jeszcze
                          dzisiaj cieszy się szacunkiem zarówno w Niemczech, jak i w Polsce."
                          • rita100 Re:Tatarzy i jołta polsko-szwedzka 11.09.07, 21:10
                            "Po raz trzeci Tatarzy najechali Mazury w lutym 1657 roku. W Sterławkach
                            Wielkich Tatarzy zarąbali na kamieniu barona Jerzego Fryderyka Schenka von
                            Tautenburga, dziedzica na Kamionkach (Steinhof), Dejgunach, Fuledzie i Sterławkach.
                            Wielkie szkody i morderstwa dokonali Tatarzy i tu na szczegóły odsyłam do
                            rodziału książki.
                            Ledwo odeszli Tatarzy, rozszalała na Mazurach zaraza. W parafii Kalinowo, gdzie
                            podczas najazdu tatarskiego w 1656 roku straciło życie 800 mieszkańców, rok
                            póżniej epidemia zabrała 635 osób (...)
                            Po epidemii przyszła klęska głodu, a do tego pomór bydła i koni. W całej parafii
                            jańsborskiej nie było w 1657 roku już ani jednego konia."

                            Czkacie na legendy, bandó, bandó...
                            • rita100 Re:Tatarzy i jołta polsko-szwedzka 12.09.07, 21:53
                              "Kto uszedł z życiem, a do tego jeszcze powrócił z niewoli, ten należał do
                              nielicznych szczęśliwców, którzy w wyniszczonym kraju, gnębionym biedą i
                              niedostatkiem, mieli powód by w podzięce za ocalenie składać dary kościołowi. W
                              Okartowie wójtowie wsi Dziubiele, Tuchlin i Chmielewo ufundowali w latach 1656 i
                              1659 dwa cynowe świeczniki ołtarzowe, opatrzone inskrypcją w języku polskim:
                              " Te liche darowane do kościoła okortowskiego".

                              Tu Kossert zwraca uwagę, że w wieku XIX i XX Polacy, z biegiem czasu utożsamieni
                              z Tatarami, stali się symbolem 'niebezpieczeństwa ze wschodu'. Reinhold Weber
                              jeszcze w 1983 roku pisze:
                              "Niczym drapieżne zwierzęta łaknące krwi ciągnęli Tatarzy przez ubogie Mazury.
                              Morderstwa, pożogi i pustoszenie znaczyły ich drogę. Kto nie zdołał uciec, ten
                              został zabity albo powleczony w jasyr".
                              • rita100 Re:Tatarzy 12.09.07, 21:54
                                "Pod Gorczycami w powiecie ełckim, podobnie jak w lesie między Jedwabnem a
                                Dłużkiem w powiecie niborskim przetrwało określenie Tatarskie wały. Tatarski
                                Kamień pod Niborkiem i Tatarski Gościniec pod Pasymiem przypominały o
                                prawdziwych wydarzeniach albo o podaniach w tamtych strasznych czasów. Miedzy
                                Ełkiem a Nową Wsią Ełcką leży Jezioro Tatarskie. Wg legendy, ełczanie ukryli się
                                tu w lesie, ale ktoś ich zdradził. Tatarzy wywlekli ich na brzeg jeziora, wysiekli,
                                a ciała wrzucili do wody. Podobno jezioro zabarwiło się od krwi na czerwono,
                                dlatego też nazywano je odtąd "krwawym jeziorem" lub "jeziorem tatarskim, a
                                wzgórze nad jeziorem - Górą Tatarską. Legendę o Jeziorze Tatarskim przytacza
                                także Siegfried Lenz w powieści "Muzeum ziemi ojczystej"
                                Jest też inna legenda wokół Góry Tatarskiej cdn
                                • rita100 Re:Tatarzy 13.09.07, 21:36
                                  Wokół Góry Tatarskiej pod Ełkiem osnuta jest jeszcze jedna legenda (Tatarska
                                  góra pod Łekiem), zamieszczona przez Maxa Toppena w zbiorze z 1867 roku:
                                  "Kiedy Tatarzy napadli na Prusy (1656, 1657) i zapuścili się w głąb kraju,
                                  niszcząc, mordując i paląc po drodze, oszczędzali wszakże najsilniejszych ludzi,
                                  którzy im wpadli w rece, ażeby ich uprowadzić za sobą w niewolę. Po zdobyciu
                                  Ełku, zaprowadzono gromadę pojmanych i powiązanych meżów do pobliskiego lasu,
                                  gdzie Tatarzy mieli zamiar wypocząć i przenocować. Nasamprzód wprawdzie
                                  urządzili pijatykę, gorliwie oddając się zrabowanym napojom, aż pijani i
                                  wyczerpani pokładli się na ziemi i pogrążyli w śnie głębokim. Z tej okoliczności
                                  skorzystały wierne żony jeńców, przekradli się przez zarośla, poprzecinały łyka
                                  krępujące mężow i tym sposobem ich uwolniły. Uwolnieni tedy mężowie porąbali
                                  pijanych Tatarów ich własnymi mieczami i wrócili z Tatarskiej góry do Łeka."

                                  Weno takó legande zapodał Andreas Kossert z ksiójżki Maxa Toeppena.
                                  • rita100 Re:Tatarzy 14.09.07, 21:35
                                    "W rzeczywistości Mazurzy rzadko byli zwycięzczami. Dwana pieśń kościelna
                                    opiewała straszną tragedię tej wojny. Jej autor pastor Tomasz Molitor, w
                                    bogatych metaforach opisywał to, co przeżył w swojej parafii Różyńsk Wielki w
                                    powiecie jańsborskim. Molitor sprawował urząd w gminie w latach 1656-1682,
                                    przetrwał więc na Mazurach także złe czasy powojenne."

                                    Ojczyzno tęskliwa, zalewaj się łzami, wspomnijcie Prusacy!
                                    co działo sie z wami, w roku tysiąc sześćset pięćdziesiątym szóstym, kiedy rózne
                                    wojska leżały, jak mostem.
                                    2. Naród nieznajomy, jak orzeł przyleciał, z pogańskich krainów, wszystko
                                    poźrzeć zechciał: W niewinne granice niespodzianie wkroczył, bystrym koniem na
                                    nie gromnie przeskoczył.
                                    3. Tam wsie, domy, zboże, i gumna palili, poniekąd kościoły, w popiół obrócili:
                                    Szaty, koni sobie i pieniądze zbiwszy, tylko szczerą nędzę w Prusiech
                                    zostawili...(...)
                                    6. Tatar lud mizerny, jak szalony, gonił, że przed okrutnikiem rzadko kto się
                                    schronił: Wszytkie pola, chrosty, lasy szpiegowali, kryjących sie wszędzie, w
                                    jadzie swym szukali.
                                    7. Niektórych dobiegłszy, szablami ścinali, niemowlątka matkom z ręku
                                    wydzierali: Na co patrząc, płaczą, za dziadkami proszą, do nieba w tęskności
                                    swej oczy swe podnoszą.
                                    8. Lecz poganin żadnej litości nie mając, ale strasznym fukiem sprośny odpór
                                    dając: Przywiązawszy matkę do konia, precz bieży, biedne niemowlątko porzucone leży.
                                    --
                                    Tych strof jest 14, ale Kossert przytacza tylko te psiańć.
                                    • rita100 Re:Stare Prusy przed 1815 rokiem 17.09.07, 21:38
                                      "U schyłku XVII wieku ogarnął Rzeszę pracowity wyścig: każdy niemiecki książe
                                      chciał dorównać francuskiemu królowi Słońce. Stołeczny Królewiec otrzymał status
                                      pruskiego miasta koronacyjnego i w 1701 stał się świadkiem autokoronacji
                                      Fryderyka III, który jako Fryderyk I mianował się "królem w Prusiech". Gdy
                                      państwo zostało już królestwem, dalszy rozwój zapewnił mu Fryderyk Wilhelm I
                                      (1713-1740) umacniając go wewnętrznie.
                                      I odsyłam do książki aby dowiedzieć się szczegółów w historii i władzy kolejnych
                                      królów pruskich"
                                      • rita100 Re:Epidemia dżumy 17.09.07, 21:40
                                        "Druga połowa XVII wieku była dla Mazurów czasem wielkiej niedoli. Skutki wojny
                                        1656-1657 ściągnęło na Prusy wielką katastrofę. Na znękaną ludność mazurską
                                        spadła epidemia dżumy.
                                        W Lecu zaraza zabrała 800 mieszkańców. Miasto było niemal wyludnione. W roku
                                        1711 proboszcz Corsepius z Drygał rozpoczął nową księgę chrztów od
                                        następujących słów:
                                        "Napełnij ziemię lecką nowym ludem, Wszechmogący,
                                        Bo spustoszył ją śmiertelny oddech trującej zarazy.
                                        Sam, o Panie, śpisz na tych kartach nazwiska,
                                        Które Święta Kąpiel królestwu Twojemu poświęciła.
                                        Daj nam, Panie, chleba powszedniego, daj nową siłę i pomyślność,
                                        Bądź dla nas łaskaw, o Boże, Wybawicielu nasz i pociecho."
                                        A o Jańsborku tak napisano:
                                        "Ale na nowo w 1710 roku wybuchła zaraza z całą gwałtownością, wpędzając do
                                        grobu przeważającą część pozostałej ludności. Miasto było tak wyludnione, ze
                                        rynek cały porósł trawą i w ogóle tylko czternastu mieszczan pozostało przy życiu."

                                        Wyobrażacie sobie teraz jaki ogrom nieszczęścia spadły na Mazury. Straszna
                                        tragedia, bieda i niedostatek zapanował na tych ziemiach.
                                        • rita100 Re:Epidemia dżumy 18.09.07, 21:23
                                          "Po najeździe tatarskim nawiedziła Mazury w latach 1709-1711 wielka zaraza.
                                          Rydzewski proboszcz Johann Sartrius, któremu zabrała wszystkie siedmioro dzieci,
                                          wystawił im epitafium w miejscowym kościele. Inskrypcja w jezykach niemieckim,
                                          polskim i łacińskim upamiętnia jego bolesne doświadczenie:

                                          O zwiędnełyście moje miłe Dziadki !
                                          Jak lecie zwiędną wyśmienite kwiatki !
                                          Lec zakwitniecie z weselem z radoscią,
                                          Gdy was Bóg wzbudzy swoją Wszechmocnością."
                                          • rita100 Re:Epidemia dżumy 18.09.07, 21:24
                                            Wojna, zaraza i zbiegostwo chłopów wykrwawiły w końcu starostwa mazurskie.
                                            Opustoszały całe wsie, gospodarstwa chłopskie leżały odłogiem.

                                            W XVIII wieku panował po obu stronach granicy ożywiony ruch migracyjny. Chłopi
                                            mazurscy uciekali do Polski, a na Mazury, w toku akcji ponownego zasiedlania
                                            opuszczonych pruskich gospodarstw, przybywali Polacy. Po jednej i drugiej
                                            stronie granicy głód i bieda wypędzały ludzi z ojczyzny."
                                            Kossert daje przykład
                                            cdn
                                            • rita100 Re:Epidemia dżumy 20.09.07, 22:41
                                              "Na przykład w księdze meldunkowej starostwa jańsborskiego zanotowano pod datą
                                              15 kwiecień 1719 roku co następuje:
                                              "Scepan Susky, kuśnierz, mieszka w chałupie Kozanki w Białej przybywszy przed
                                              dwu laty z żoną i dzieckiem z miasta Zabłudów". Natomiast Krzysztof Sokołowski
                                              "chłop królewski, z powodu wielkiej biedy odszedł z żoną i dwojgiem dzieci z
                                              Nowej Wsi Ełckiej do Polski", a "Maciek Wisniewski z powodu nieurodzaju i pomoru
                                              bydła opuścił 1 marca 1719 roku 1 łan i 15 morgów ojcowizny w Długoniedzieli i
                                              poszedł do Polski."

                                              Tak więc Fryderyk Wilhelm I oddał sie z zapałem ponownemu zasiedleniu regionów
                                              wschodniopruskich, wyludnionych wojną, zarazą i złym gospodarowaniem. Tak też
                                              się zabrano do reform przede wszystkim administracyjnych i gospodarczych.
                                              • rita100 Re: Wielka rewolucja agralna 21.09.07, 21:36
                                                W sposobie uprawiania roli nic się na Mazurach nie zmieniło od czasów
                                                krzyżackich. Mimo, że już Fryderyk Wilhelm I zarządził wprowadzenie żelaznego
                                                'niemieckiego pługa'. Mazurzy jeszcze długo w wieku XIX trwali uparcie przy tak
                                                zwanej sosze, a to ze względu na swoją lekkość i nadawał się znakomicie do
                                                uprawy piaszczytych gleb mazurskich. Wielką rewolucję agralną zrobił ziemniak.
                                                Do 1775 roku wogóle jeszcze nie buł znany.
                                                Jadłospis mazurski był iście prosty - zimowe zapasy uzupełniano ziemniakami -
                                                kapusta brązowa (jarmuż). suszona marchew, brukwia, buraki pastewne, pasternaku,
                                                kiszonej białej kapusty oraz czerwonych buraków.
                                                Podstawy bytu wielu rodzin na tych ubogich terenach niszczyło wojsko nawet w
                                                czasach pokoju. W odległych mazurskich miastach stacjonowały jednostki, którym
                                                okoliczna ludność musiała zapewnić wyżywienie.
                                                Stacjonowanie wojsk na Mazurach pociągało za sobą także upowszechnienie kultury
                                                niemieckiej.
                                                • rita100 Re:Mazurskie szkolnictwo 22.09.07, 21:50
                                                  "Mazurskie szkolnictwo za czasów Królestwa Pruskiego znajdowało się w opłakanym
                                                  stanie.
                                                  Na Mazurach nie udało się przeforsować obowiązku szkolnego - nie pomogły nawet
                                                  kary nakładane na rodziców za nieposyłanie dzieci do szkoły. A przecież Mazurzy
                                                  chętnie pozwoliłyby im uczyć się więcej, byli jednak tak biedni, ze nie mogli
                                                  zrezygnować z ani jednej pary rąk do pracy w gospodarstwie. Latem dzieci nie
                                                  chodziły do szkoły, lecz z bydłem na pastwisko."

                                                  "Mazurskie rody pastorskie (jak Jana Chrystiana Surminskiego z drugiej połowy
                                                  XVIIIw) stanowiły umyslową elitę regionu. Blisko ze sobą spokrewnione, tworzyły
                                                  zwartą grupę społeczną. Pastorzy często pochodzili ze środowisk
                                                  polskojęzycznych, ale dzięki studiom na królewieckiej Albertynie reprezentowali
                                                  język niemiecki i kulturę niemiecką. Opiekę duszpasterską w mazurskich gminach
                                                  kościelnych przez całe życie sprawowali jednak po polsku. Z ich szeregów
                                                  wywodzili się najznakomitsi przedstawiciele regionu."
                                                  • rita100 Re:O biada ci, biada, gmino szczycieńska 24.09.07, 22:15
                                                    "Biografie duchownych pokazują jak interesujące było życie społeczne na Mazurach
                                                    w XVIII wieku, Jednym najbardziej znanych - i pośmiertnie karykaturowanych - był
                                                    Michał Pogorzelski. Potomek mazurskiej rodziny chłopskiej. Swemu
                                                    polsko-mazurskiemu pochodzeniu zawdzieczał pewną ludowość, która później
                                                    zaowocowała pewną anegdotką. Ku czci zmarłego kolegi po urzędzie Pogorzelski
                                                    miał jakoby wygłosić następującą mowę:

                                                    "O biada ci, biada, gmino szczycieńska !
                                                    Patrona swego straciłaś nieszczęsna !
                                                    Gęba zamknięta, co Boga głosiła,
                                                    zamknięte oko, śmierć je przesłoniła."

                                                    Do dalszych ciekawych opisów o mazurskich plebaniach i ludziach zapraszam do
                                                    książki smile
                                                  • rita100 Re:Pola już białe... 25.09.07, 21:36
                                                    Aby podnieś poziom kulturalny Mazur i uwolnić je od dotychczasowych wypaczeń
                                                    (pijaństwo) trzeba było przetłumaczyć kancjonały czyli zbioru kazań na język
                                                    polski. Przekładami Kancjonałów Pruskich zajmowali się pastorzy. Polski przekład
                                                    kancjonału Staropruskiego Kościoła Krajowego przez wieki towarzyszył mazurskim
                                                    wiernym. W literaturze polskiej znany także jako Kancjonał Mazurski lub
                                                    Kancjonał Wasiańskiego, od nazwiska jednego z tłumaczy.
                                                    Tradycja śpiewania w jezyku polskim w Staropruskim Kosciele Krajowym przetrwała
                                                    tylko w jednej pieśni. Kalinowski proboszcz Bernard Rostkowski ułożył w 1738
                                                    roku mazurską pieśń kościelną i gminną "Pola już białe". Jako pieśń dożynkowa.

                                                    Pole już białe, kłosy się kłaniają,
                                                    Stworzycielowi cześć i chwałę dają.
                                                    Zwą oraz: pójdźcie, sierpy zapuszczajcie,
                                                    A Pana wielbić nie zapominajcie !

                                                    Ach czekaliśmy długo, dobry Boże,
                                                    Pókiś gotował to na pokarm zboże:
                                                    Teraz je dajesz, ochotnie zbieramy:
                                                    Z twej tylko ręki szczodrej żywność mamy.

                                                    Kiedy wysyłasz ducha żywiącego,
                                                    Pełna jest ziemia dobrodziejstwa twego:
                                                    Lecz gdy ukrywasz obliczę przed nami,
                                                    Trwożym się, giniem, w proch się obracamy.

                                                    Niechajże chwała twoja trwa na wieki!
                                                    Żyw nas niegodnych, niepuść z swej opieki!
                                                    Rozgrzej i zimne serca do wdziecznosci,
                                                    A patrz na rozkosz dziatek z wysokości.

                                                    My twa czeladka, według słowa twego
                                                    Chętnie pracujemy w pocie czoła swego;
                                                    Ty zaś błogosław pracom naszym, Panie,
                                                    Pomóż przy zdrowiu zebrać twe nadanie!

                                                    W bojaźni Pańskiej przd obliczem jego
                                                    Chodźmy i róbmy, chwaląc Pana swego;
                                                    Onci obecny jest pomiędzy nami:
                                                    Nie zasmucajmyż Świętego grzechami!

                                                    Przy zgonie przyjmij, Jezu, z nas każdego,
                                                    Zaprowadź duszę do gumna swojego.
                                                    Tu z płaczem drogie sialiśmy nasienie,
                                                    Tam żąć będziemy wieczne pocieszenie!
                                                • wiesia641 Re: Wielka rewolucja agralna 24.10.07, 10:34
                                                  Co do buraka cukrowego to rolnicy dostaną dodatkową płatność smile

                                                  rolnicy.com/index.php?option=com_content&task=view&id=4013&Itemid=72
                                                  • rita100 Re: Wielka rewolucja agralna 24.10.07, 13:17
                                                    hohoho, to łuż rychtycznie rewolta agralna smile
                                                  • gajowy555 Re: Wielka rewolucja agralna 25.10.07, 12:58
                                                    No jó, mowam świgerka Wiesia, tlo chyba ni łóna burokami sia zajmuje.
                                                    Tak spsieszta sia chłopy, bo cias łucieko...

                                                    Rozpatrywane będą wnioski złożone od godz. 00.00 dnia 30 października br.
                                                    (przewidywany dzień wejścia w życie rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie
                                                    (WE) nr 320/2006) do godz. 24.00 dnia 30 listopada 2007 roku.

                                                    Wnioski otrzymane przez ARR przed 30 października 2007 r. lub po 30 listopada
                                                    2007 r. nie będą rozpatrywane.
                                                  • rita100 Re: Wielka rewolucja agralna 25.10.07, 15:38
                                                    A po burzy zawdy je słoneczko, tak po rewolucji pokój i czas pracy w
                                                    godzinach urzędowania w ściśle zaznaczonym terminie smile
                                                  • rita100 Re: "Heil dem Befreier Europens , Alexander dem Gr 26.10.07, 21:45
                                                    "Mieszczanie niemieckojęzyczni, których miejscem urodzenia rzadko bywały Mazury,
                                                    prawie zawsze pełnili wyższe urzędy w administracji, Kosciele i gospodarce. Kto
                                                    chciał lepsze wykształcenie i wspiąć sie wyżej, musiał opanować język niemiecki."
                                                    (...)
                                                    "W marcu 1807 roku mieszkańcy Mazur złożyli w Ostródzie hołd zwycięskiemu
                                                    cesarzowi Francuzów. Miesiąc wcześniej Napoleon pokonał pod Pruską Iławą wojska
                                                    Fryderyka Wilhelma III. Prusy staneły na krawędzi upadku. Ciągłe rekwizycje i
                                                    przywleczone zarazy sprowadziły wielką biedę na ludność Prus Wschodnich."
                                                    (...)
                                                    "23 strycznia 1813 roku Aleksander I wkroczył do Jańskorka, gdzie zgotowano mu
                                                    wielkie przyjęcie. Na rynku mieszkańcy miasta odsłonili obelisk z napisem:
                                                    "Heil dem Befreier Europens, Alexander dem GroBen"
                                                    (Niech żyje oswobodziciel Europy, Aleksander Wielki).
                                                    Car na czele armii rosyjsiej udał się w dalszą drogę przez Rozogi do Wielbarka,
                                                    gdzie 27 stycznia 1813 roku przenocował na plebanii."

                                                    Wtenczas też wszystkie stany wschodniopruskie jednogłośnie podjęły uchwałę aby
                                                    wszystkie siły zmobilizować przeciwko Francji.
                                                    "Wszyscy muszą muszą chwycić za broń, stary i młody, kobieta i dziecko, tego w
                                                    potrzebie żąda ojczyzna, tego żąda król !"
                                                    I rzeczywiscie wszyscy chwycili za broń. Mazurskie kompanie landwery
                                                    uczestniczyły w latach 1813-1815 we wszystkich walkach wojny wyzwoleńczej.
                                                    Za zasługi położone w okresie wiekiego niedostatku i wojny wyzwoleńczej lud
                                                    nadał niborskiemu landratowi von Bergowi honorowy tytuł "króla mazurskiego".

                                                    To chyba pierwszy taki tytuł nadany przez samych Mazurów.
                                                    Ciykawe tyż co sia dzieje z tam obeliskiem ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka