Dodaj do ulubionych

ilu partnerów?

07.10.02, 12:52
Witanko!
Ciekawi mnie kwestia następująca - ilu mieliście partnerów seksualnych?
Wasza płeć i wiek też nie bez znaczenia.
Ja mam 25 lat i za sobą mniej więcej 40 facetów.
Dużo... Chyba. Nie mam absolutnie porównania.
Obserwuj wątek
    • mateomat Re: ilu partnerów? 07.10.02, 13:10
      kahula napisała:

      > Witanko!
      > Ciekawi mnie kwestia następująca - ilu mieliście partnerów seksualnych?
      > Wasza płeć i wiek też nie bez znaczenia.
      > Ja mam 25 lat i za sobą mniej więcej 40 facetów.
      > Dużo... Chyba. Nie mam absolutnie porównania.

      Hm.... a nie myślałaś o tym by był to mniej wiecej 41 facetów :-)
      PS. Mój adres znasz :-)
    • sewer_ Podaje liczbe.... 07.10.02, 17:02
      Widze, ze chlopaki nie bardzo moga Ci podskoczyc, wiec zartuja...
      Nie uzywaj tez prosze slowa "rozwiazla", bo ono mnie smieszy...
      "Rozwiazly" moze byc (ewentualnie) but...

      A tak powaznie, ja mialem 30 panienek,
      ale... przez 20 lat dzialalnosci na tym polu...
      Pytalem tez zaufanych kumpli (w moim wieku).
      Podawali do od 5-ciu do 20-tu.
      Tylko jeden doliczyl sie 50 dziewczyn, ale ten to niezly artysta...
      • kahula Re: Podaje liczbe.... 08.10.02, 10:19
        wreszcie konkretna odpowiedź! I to jeszcze poparta małym sondażem wśród
        znajomych :))
        Dzięki!
        Zanałam kiedyś gościa - też "artysta", który idąc na podryw miał zawsze w
        portfelu kilka różnych wizytówek i w zależności od kobiety i przebiegu rozmowy
        częstował ją albo tą z napisem artysta plastyk, adwokat albo np. chirurg
        plastyczny :)))
        To niebywałe ale dziewczyny się na to niesamowicie łapały.
        • mateomat Re: Podaje liczbe.... 08.10.02, 10:40
          zaraz się nabierały.... Po prostu miały ochotę na swój wymarzony seks z
          chirurgiem plastycznym, albo fotografem..... A facet był po prostu sprzedawcą
          marzeń.... :-)
          • kahula Re: Podaje liczbe.... 08.10.02, 11:15
            Jasne, ze tak. Dlatego właśnie napisałam, ze się "łapały".
            Ale musisz przyznać, że to oszustwo. Niegroźne ale zawsze. Nie mam nic przeciw
            podobnym technikom jeśli chodzi o seks na jedną noc. Tylko ważne aby obie
            strony miały świadomość, że tylko o to chodzi.
            W jego przypadku było inaczej. Naiwne dziewczątka szły z nim do łóżka licząc na
            kontynuacje znajomości ze "sprzedawcą marzeń" jak to ładnie ująłeś. Często i
            gęsto słał się trup złamanych serc. Czuły się wykorzystane. Tymczasem on
            następnego dnia znów tasował wizytówki.
            Zawsze mu powtarzałam, ze nie mogę się doczekać kiedy trafi swój na swego i
            spotka jakąś wyrachowaną panienkę która potraktuje go podobnie.
            • sewer_ Naturalnie, ze... 08.10.02, 13:45
              ... moralnosc obowiazuje i w erotyce...

              Policzylem tez sobie (ze gdybym chcial klamac),
              to mialbym w lozku jeszcze dodatkowo ze 20 kobiet...
              Z ktorymi sie calowalem (niektore z nich byly wspaniale),
              ale do finalu nie doszlo...
              Czulem po prostu, ze oczekuja czegos wiecej...
              (nie mam na mysli uczuc, bo to normalne...).
              Czulem, ze nie interesuje ich ja, jako ja,
              tylko kandydat na meza, ojca dzieciom.
              Taki, ktory jest "porzadny", czyli grzeczny, nie pali, pije niewiele
              i jakies tam szkoly skonczyl...

              Nie oszukalem zadnej z nich
              (w fomie obietnicy czegos tam, czy chocby sugestii w tym kierunku...)
              I dzisiaj moge sobie spokojnie spojrzec w twarz przy goleniu...
              Ale... za kilkoma z nich jednak czasem wzdycham...
      • kahula Re: ilu partnerów? 08.10.02, 14:04
        Nie szczycę się ale też się nie wstydzę.
        Zadałam pytanie, parę osób odpowiedziało a teraz sobie rozmawiam z ludźmi na
        poziomie, którzy nie wyzywają mnie od szmaty, co jest tu dość powszechne.
        • iwusia Re: ilu partnerów? 08.10.02, 14:14
          Kahula w żaden sposób cie nie potepiam ale wybacz w wieku 25 lat mieć 40
          facetów to poprostu zwykłe zaliczanie, ale może ty tak lubisz, twoje prawo.
          • kahula Re: ilu partnerów? 08.10.02, 14:41
            Jasne, że można to nazwać zaliczaniem. Ale ja nie lubię tego słowa bo jest
            bezosobowe.
            Po prostu bardzo lubię facetów, seks i wszystko co się wokół tego dzieje.
            Pozdrawiam!
          • mateomat Re: ilu partnerów? 08.10.02, 14:52
            No nie IWUSIA - gdyby to było zaliczanie to faktycznie było by 40 (ale
            rocznie)! Jak na 7-9 lat aktywności seksualnej to całkiem normalny wynik. A (to
            do KAHULA) z tymi naiwnymi panienkami to jest trochę tak, że trudno jest
            potępiać facetów, że stosują różne sztuczki by pójść z panienką do łóżka - taka
            jest natura co niektórych facetów...... :-)

    • Gość: endo Re: ilu partnerów? IP: *.id.pl 08.10.02, 15:01
      wg. mnie to głupia dziwka z Ciebie

      ponieważ można przypuszczać, że nie zaczęłaś przed 15 rokiem życia więc
      wychodzi 1 facet na 3 miesiące a to pewnie "prawie" każdy którego choć troche
      poznałaś :), więc skoro bzykasz się z "prawie" każdym spotkanym to chyba dziwka
      nie wydaje się przesadzonym określeniem

      a głupia .... no cóż, pewnie od żadnego nie brałaś kasy :)


      oczywiście tak sobie żartuję, bez takich osóbek życie czasami było by nudne

      miłego pobijania rekordu

      pozdrawiam

      endo
        • mateomat Re: Mały rozgardiasz sie tu zrobił... 10.10.02, 15:28
          Gość portalu: Kolt napisał(a):

          > Dla mnie Kahula jest jedną z tch panienek, które widuję na bankietach i
          > imprezach i po znajomosci 15 min. robią loda. I nie wiem czy znalazł by się
          > facet, który szczyciłby się posiadaniem kobiety, którą zna z każdej strony
          pół miasta. Wątpię - paradoksalnie dla wielu facetów wyuzdanie nie jest in plus.

          No tak, nienaświetlone błony są w cenie..... Najlepiej, żeby miała łóżkowe
          doświadczenie 40-letniej kurtyzany, ciało 18-letniej Brazylijki, umysł
          Einstaina i jeszcze by była dziwicą - wtedy z pewnością byłbyś z niej dumny! W
          jakim ty świecie żyjesz!? Jeżeli panience sprawia przyjemność pójście do łóżka
          z gościem - to jej sprawa! I nie patrzę na takie dziewczyny z mniejszym czy
          większym szacunkiem..... po prostu realizują swoje potrzeby, są sobą i nie
          zachowują się obłudnie (jak znaczna część owych wstrzemięźliwych) ..... A co do
          wyuzdanych panieniek - u mnie mają plusa :-)
    • Gość: Dziadek Re: ilu partnerów? IP: 212.69.73.* 10.10.02, 22:19
      Zaraz widać, że tutejsi Forumowicze są ludźmi młodymi, z epoki AIDSu i
      zdecydowanej przewagi ortodoksji katolickiej w mediach, kulturze itd.
      Ja mógłbym być Wam tatą, gdybym miał mniej szczęscia (wtedy środki
      antykoncepcyjne były nie tak skuteczne i stosunkowo trudno dostępne (jak
      wszystko w PRL-u).
      W latach '70 Twój wynik, Kahula, nie byłby niczym nadzwyczajnym dla 18-latki z
      dobrego domu. Były w Warszawie licea (i to uważane za "elitarne"), gdzie do
      dobrego tonu należało "zaliczenie" wszystkich uczniów płci przeciwnej ze swojej
      klasy w ciągu roku, a klasy były wtedy dość liczne, z rguły ponad 30 osób. Nie
      dotyczyło to oczywiście liceum SS Szarytek w Szymanowie, ale to osobna historia.
      Na studiującej dla dziewczyny "przejście przez akademik" też nie było niczym
      nadzwyczajnym, a juz napewno nie stanowiło jakiejś ujmy na honorze. Zwracam
      uwagę, że akademik był domem dla ponad setki studentów... Ujmą na honorze było
      pozostawać dziewicą.
      Ciekawe, że w tej atmosferze wolnej miłości jakoś funkcjonowały pary w stałych
      związkach wynikających z rzeczywistego uczucia i były akceptowane (oczywiście
      warunkiem było akceptowanie też tego, co się działo wokół, ale jak ktoś z tego
      wyszedł, to trudno mu było nie kaceptować).
      O piciu alkoholu w najrózniejszych postaciach nie będę się rozpisywał, bo to
      nie jest forum "pokątna produkcja i spożycie produktów fermentacji alkoholowej".
      Na koniec taka konkluzja - dziś ja i moi koledzy i koleżanki mamy blisko pół
      wieku. W zdecydowanej większości (chyba z 95%) nikt się z powodu "grzechów
      młodości" nie wykoleił, mamy rodziny (i nikt się nie entuzjazmuje przeszłością
      partnera, a raczej docenia to, czego się partner nauczył), porobiliśmy coś na
      kształt karier, niektórzy nawet prawdziwe kariery, sporo wyjechało za granicę
      (ale to już inna bajka) i też tam sobie radę dali.
      Wniosek - nie ma co sobie żałować, żeby nie żałować potem, że się sobie
      żałowało.
      Kończąc, zacytuję Boya, wówczas "dziadka" dla mnie, gdy byłem w Waszym wieku -
      "dziewictwo jest argumentem kobiet, które w walce o partnera nie dysponują
      urodą, inteligencją, talentem, wiedzą ani posagiem"

      Życzę sucesów,

      Dziadek
      • mateomat Re: ilu partnerów? 11.10.02, 10:20
        Oj prawda to, prawda.... mój dziadek też mi o tym opowiadał..... Jedno tylko
        bardzo ważne sprostowanie.... otóż dziewczyny z Szymanowa, które faktycznie
        były wyjątkowo "nieaktywne" w czasie swojej intensywnej edukacji licealnej,
        bardzo szybko nadrabiały zaległości podczas studiów i w tej materii stawały się
        wręcz prymuskami...... Oj chyba poproszę mojego dziadka by mi jeszcze raz o tym
        wszystkim poopowiadał........ . Pozdrawiam :-)
        • Gość: Dziadek Re: ilu partnerów? IP: *.k.mcnet.pl 11.10.02, 11:25
          Jeśli chodzi o panienki z Szymanowa, to z reguły bywało tak:
          - były doskonale przygotowane do egzaminów, więc z reguły 100% z nich zdawało
          na wybrane kierunki studiów,
          - nasycone wiedzą KK o "czystości" i "sexie po ślubie", co gorsza nie posiadając
          niemal wcale wiedzy o antykoncepcji lądowały na uczelniach, gdzie sex aż
          kipiał.
          - większość bezzwłocznie zapominała o naukach KK i z radością grzeszyła
          nadrabiając zaległości. Jeżeli trafiły od razu na dobrego nauczyciela, to
          nic się złego nie działo, a rzeczy, które robiły zgorszyłyby Czarną_26
          na pewno...
          - część, tych bardziej zaangażowanych duchowo, chciała jakoś połączyć uprawianie
          sexu ze stałym związkiem, z reguły nie zabezpieczajć się nijak przed ciążą.
          Kończyło się to z reguły dziecięciem (nie chciały usunąć) i związkiem z
          kompletnie do tego nie przygotowanym duchowo facetem, który chciał tylko
          wolnej miłości.
          - w efekcie powyższego było sporo młodych matek wśród Szymanowianek. Wychowanie
          dzieci (często-gęsto samotnie, bo rozwody się mnożyły - trudno trafić
          włąsciwego partnera przy pierwszej próbie) powodowało, że dziewczyny nie
          miały szans wyżyć się towarzysko i seksualnie jako studentki...
          - teraz (albo niedawno temu) to one mają po lat 40 i odchowane dzieci. I wierz
          mi, że niektóre z nich obecnie usiłują nadrobić zaległości. Sporo takich
          bywa w "Lochu" na męskich strip-teasach itp. A inne żałują, że kiedyś tego
          nie robiły, teraz wydaje im się, że nie wypada i robią się coraz gorszymi
          zołzami, tworząc publikę Radia Maryja.

          Ot i całe story...

          Dziadek
    • kahula Re: ilu partnerów? 11.10.02, 11:40
      "Wniosek - nie ma co sobie żałować, żeby nie żałować potem, że się sobie
      żałowało. "

      I to jest moje życiowe motto!

      Pozdrawiam Cię Dziadku i Ciebie mateomat - masz bardzo zdrowe podejście do
      życia!!
      Buziaki!


      • mateomat Re: ilu partnerów? 11.10.02, 12:10
        kahula napisała:

        > "Wniosek - nie ma co sobie żałować, żeby nie żałować potem, że się sobie
        > żałowało. "
        >
        > I to jest moje życiowe motto!
        >
        > Pozdrawiam Cię Dziadku i Ciebie mateomat - masz bardzo zdrowe podejście do
        > życia!!
        > Buziaki!
        >
        :-) Pozdrawiam M.
      • Gość: Dziadek Re: ilu partnerów? IP: *.k.mcnet.pl 11.10.02, 12:11
        I ja Cię pozdrawiam.
        Mateomat też się pewno dopisze do tych pozdrowień.

        Życzę sukcesów na polu erotycznych podbojów i nie tylko. Dobrze, że duch w
        narodzie nie ginie, pomimo AIDSu (na to baardzo uważaj!) i propagowanego modelu
        przyzwoitości, seksualnej wstrzemięźliwości, jednego partnera na życie itp (na
        to nie zważaj).
        Jak przyjdzie czas i prawdziwe uczucie, sama Twoja osobowość przestawi się bez
        wezwania na monogamię.

        Dziadek
    • bajerful Krew mnie zalewa!!!!!! 11.10.02, 14:11
      kahula, może zaliczysz meteomata, bo na moj gust chlopak jest prawiczkiem i
      chetnie nabral by doswiadczenia z taka flanelka jak ty
      A co do Dziadka, to ty chyba k.... z kosmosu spadles. Tak sie sklada ze ja tez
      troche pamietam te czasy i takiej degrengolady nie widzialem. Musiales zyc w
      jakims zadupiu gdzie po kazdej zabawie w remizie wszyscy pieprzyli
      wszystko co sie rusza i na drzewo nie ucieka. Pewnie sam zes nie raz z owcą w
      łóżku obudził......
      Blehehehehehehe
      • Gość: Dziadek Re: Krew mnie zalewa!!!!!! IP: *.k.mcnet.pl 11.10.02, 14:54
        W Warszawie żyłem i zyję. Jak dla Ciebie to zadupie, to uważaj, jak chcesz.
        To "zadupie" w latach '70 było centrum kultury młodzieży i nie tylko
        porównywalnym z stolicami Zachodniej Europy. Starczy przypomnieć sobie
        Warszawskie Spotkania Teatralne i to, co wtedy wystawiano w teartach
        warszawskich, Konfrontacje itp. I zapewniam Cię, że tą kulturę "łykali" głównie
        ludzie żyjący pełnią życia, a nie zakompleksione cnotki płci obojga. Ci ostatni
        wyżywali się często-gęsto w działalności tzw. opozycyjnej i dziś są przy władzy.
        No i mamy to, co mamy. Ale to nie jest Forum o Polityce.
        Co do liceów w Warszawie, to nie zaprzeczam, były i takie, gdzie zamiast sexu
        byli gitowcy i ciągnięcie jabola po lekcjach, a ci co z nimi nie pili mieli za
        opcję kóła różańcowe KIKu. Z Twojego zdziwienia widzę, że właśnie w takiej
        szkółce pobierałeś nauki - nich zgadnę XX LO? A może jakaś zawodówka lub
        technikum?
        Tak-czy inaczej, kto szukał, mógł znaleźć w klubach, dyskotekach i kawiarniach.
        Najwyraźniej nie szukałeś.

        Dziadek
        • bajerful ZMP-owiec 11.10.02, 15:30
          Gość portalu: Dziadek napisał(a):

          > W Warszawie żyłem i zyję. Jak dla Ciebie to zadupie, to uważaj, jak chcesz.
          > To "zadupie" w latach '70 było centrum kultury młodzieży i nie tylko
          > porównywalnym z stolicami Zachodniej Europy. Starczy przypomnieć sobie
          > Warszawskie Spotkania Teatralne i to, co wtedy wystawiano w teartach
          > warszawskich, Konfrontacje itp. I zapewniam Cię, że tą kulturę "łykali"
          głównie
          >
          > ludzie żyjący pełnią życia, a nie zakompleksione cnotki płci obojga. Ci
          ostatni
          >
          > wyżywali się często-gęsto w działalności tzw. opozycyjnej i dziś są przy
          władzy
          > .
          > No i mamy to, co mamy. Ale to nie jest Forum o Polityce.
          > Co do liceów w Warszawie, to nie zaprzeczam, były i takie, gdzie zamiast sexu
          > byli gitowcy i ciągnięcie jabola po lekcjach, a ci co z nimi nie pili mieli
          za
          > opcję kóła różańcowe KIKu. Z Twojego zdziwienia widzę, że właśnie w takiej
          > szkółce pobierałeś nauki - nich zgadnę XX LO? A może jakaś zawodówka lub
          > technikum?
          > Tak-czy inaczej, kto szukał, mógł znaleźć w klubach, dyskotekach i
          kawiarniach.
          >
          > Najwyraźniej nie szukałeś.
          >
          > Dziadek
          #############
          widzę że Dziadek jesteś typu: "kultura i sztuka"......jak się ma do czynienia z
          taką sztuką to ciężko o kulturę, he he

          no jeszcze trochę to mi powiesz ze ty reprezentujesz tą kulturę Europy. W
          przeciwienstwie do mnie szukałeś jej w "klubach, dyskotekach i kawiarniach", a
          teraz szerzysz tą kulturę powszechnie na forum ucząc młodych ze zaliczenie 40
          facetów to nic zlego, bo za twoich czasow bylo tak samo, albo jeszcze lepiej. A
          ja ci powiem ze za moich czasow takie panienki nazywano dziwkami i to bez
          wzgledu na to w ktorej szkole sie bylo. Owszem faceci zawsze chcieli podymac,
          ale jak juz przelecieli to nie chcieli jej znac, bo byla latwa. No ale ty moze
          jestes wyjatkiem i za zone masz wlasnie takiego rozklekotanego kopciucha, co
          ciagnela jak odkurzacz wszystkim w liceum, a na studiach łączyła nogi tylko w
          niedziele. Jesli tak to gratulacje, he he.
          • mateomat Re: ZMP-owiec 11.10.02, 16:19
            bajerful napisał:

            > widzę że Dziadek jesteś typu: "kultura i sztuka"......jak się ma do czynienia
            z
            >
            > taką sztuką to ciężko o kulturę, he he
            >
            > no jeszcze trochę to mi powiesz ze ty reprezentujesz tą kulturę Europy. W
            > przeciwienstwie do mnie szukałeś jej w "klubach, dyskotekach i kawiarniach",
            a
            > teraz szerzysz tą kulturę powszechnie na forum ucząc młodych ze zaliczenie 40
            > facetów to nic zlego, bo za twoich czasow bylo tak samo, albo jeszcze lepiej.
            A
            >
            > ja ci powiem ze za moich czasow takie panienki nazywano dziwkami i to bez
            > wzgledu na to w ktorej szkole sie bylo. Owszem faceci zawsze chcieli podymac,
            > ale jak juz przelecieli to nie chcieli jej znac, bo byla latwa. No ale ty
            moze
            > jestes wyjatkiem i za zone masz wlasnie takiego rozklekotanego kopciucha, co
            > ciagnela jak odkurzacz wszystkim w liceum, a na studiach łączyła nogi tylko w
            > niedziele. Jesli tak to gratulacje, he he.
            >
            • Gość: siteczko Re: ZMP-owiec IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 11.10.02, 16:35
              A ja się ten jeden raz z Bajerfulem częściowo zgadzam i nawet mogę podać moje
              bardzo proste kryterium. Podstawowym pojęciem mojej etyki seksualnej jest
              miłość. I skoro uznaję ją za wartość samą w sobie, to seks bez miłości
              potępiam. Nie godzę się na wizję seksualności jako czegoś "poza dobrem i złem".
              • mateomat Re: ZMP-owiec 11.10.02, 16:59
                Gość portalu: siteczko napisał(a):

                > A ja się ten jeden raz z Bajerfulem częściowo zgadzam i nawet mogę podać moje
                > bardzo proste kryterium. Podstawowym pojęciem mojej etyki seksualnej jest
                > miłość. I skoro uznaję ją za wartość samą w sobie, to seks bez miłości
                > potępiam. Nie godzę się na wizję seksualności jako czegoś "poza dobrem i
                złem".

                Siteczko, drogie! A bzykaj sie z miłości i miej z tego frajdę, ale zrozum też
                tych którzy mogą sie bykać dla przyjemności, bez miłości, ale z gumką!!!
                Pozdrawiam
                • Gość: siteczko Re: ZMP-owiec IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 11.10.02, 17:33
                  1) Nie BZYKAM się, tylko - mam nadzieję - kiedyś z kimś się będę KOCHAĆ.
                  2) Lubię na złość podrzucić poglądy przedziwne z punktu widzenia
                  współdyskutantów - oczywiście, jeśli to istotnie moje poglądy. A tu mam
                  satysfakcję z Inności wobec reszty forum.
                  3) Staram się rozumieć, ale mam prawo do własnej oceny moralnej. Pozdrawiam.
      • mateomat Re: Krew mnie zalewa!!!!!! 11.10.02, 15:33
        bajerful napisał:

        > kahula, może zaliczysz meteomata, bo na moj gust chlopak jest prawiczkiem i
        > chetnie nabral by doswiadczenia z taka flanelka jak ty
        > bajerful®

        Bajerful - nie przejmuj się tak bardzo, jesteś normalnym, zdrowym gejem i na
        twój gust wszyscy hetero są prawiczkami! Potencjalne moje intymne spotkania z
        Kahulą, niestety, będą aranżowane bez Ciebie (choć wiem, że Ciebie to bardzo
        kręci), sorry Winetou!
        • iwusia Re: do Dziadka 11.10.02, 17:19
          wiele osób dokładnie tak postępuje jak mówisz, jestem młodą(chyba) jeszcze
          osobą i tak jak piszesz z doby aids i takich tam, ale wierz mi nie to akurat
          sprawia że jestem bardziej zachowawcza jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie,
          chociaż do świętych nie należe. Niestety lata 70-te to troszeczke inne czasy ,
          ja sie wtedy urodziłam i nie bardzo pamiętam te czasy, ale wydaje mi się że
          wtedy panowała taka nazwijmy to moda poniewaz tak naprawde sex był tematem
          tabu, zakazany, wszystko co z nim zwiazane było ukryte głęboko gdzies w
          czeluściach ciasnym umysłów. Dzisiaj gdzie nie spojrzysz masz okazje spróbowac
          wszystkiego zwiazanego z seksem, więc moze dlatego tęsknimi za czyms więcej niz
          zwykłym zaliczaniem jednego po drugim. Jeśli ktos tak luvbi prosze bardzo jego
          sprawa, chciałam pokazac tylko swój poglad generalnie na sprawe, nie odnosząc
          sie personalnie do nikogo. Moge sie mylić, ale tak to widze, pzdr:)))))
          • Gość: Dziadek Re: do Iwusi IP: 212.69.73.* 11.10.02, 21:59
            Widzisz, Iwusiu, te czasy były bardzo inne:
            Po pierwsze, to było ledwo parę lat po roku 1968, który u nas kojarzy się dziś
            z Praską Wiosną, zajściami na Uniwersytetach w Polsce i deportacją Żydów, ale w
            Europie to była rewolta przeciw starym porządkom w kulturze i mentalności na
            miarę Rewolucji Francuskiej.
            Do nas zaczęło to docierać nieco później, zwłaszcza gdy moralizatora "Wiesława"
            zastąpił stosunkowo liberalny Towarzysz Gierek. Wiele osób całkiem mocno
            zachłysnęło sie wolnością.
            Spotkałem kiedyś na plaży Francuzkę, osobę w moim wieku, wciąż bardzo piękną
            kobietę, która pokazując na swoją córkę (topless i w strigach) stwierdziła "ona
            nigdy nie przeżyje tego, co ja, gdy latem 1969 pierwszy raz szłam topless po
            plaży - gapiący się faceci, pragnienie natychmiastowego zasłonięcia piersi, a
            jednocześnie rodzaj dumy - a dla tej małej nagość na plaży jest czymś tak
            oczywistym, jak oddychanie".
            Po drugie, już pisałem, że w tej powodzi wolnej miłości tworzyły się trwałe
            związki i takie pary doskonale w tym środowisku egzystowały na zasadzie
            wzajemnej akceptacji i szacunku dla uczuć wyższego rzędu, co wtedy było dużo
            powszechniejsze niż dziś. Ideologia hippie w pierwotnym wydaniu była nie tylko
            ideologią wolnej miłości, ale i szacunku dla miłości prawdziwej.
            Po trzecie, pewne sposoby samorealizacji i cele osiągalne dziś były wtedy poza
            zasięgiem, więc podświadomie moje pokolenie kierowało swój nadmiar energii
            gdzie indziej - jeżeli zarobki były niemal niezależne od wiedzy i wysiłku
            wkładanego w pracę, a cokolwiek się nie zarobiło, to i tak trudno było coś
            sensownego za to kupić, mieszkania były "z przydziału", toż samo samochody, to
            można było kontestować (część tak czynia) albo skupić się na czymś innym.
            Dobrze, jak to był sex, a nie alkohol.
            To se ne vrati, a szkoda!


            Dziadek
            • edward401 do Dziadka 16.10.02, 11:14
              Drogi dziadku, pewnie jestem nieco młodszy od ciebie (w 68 to ja się
              urodziłem), ale swoje zdążyłem juz przeżyć. I z całym szacunkiem : doceniam
              tamte czasy, czasy naszej młodości i dojrzewania, ale oby nie wróciły (te
              zarobki, samochody na talony, mieszkania z przydziału itp).
              • Gość: Dziadek Polityka a erotyka IP: *.k.mcnet.pl 16.10.02, 12:02
                I ja tego nie pragnę.
                Najchętniej to bym zapomniał, ale jak to zrobić?
                Przy okazji trzeba by zapomnieć o wszytkich przyjemnościach ze swoich młodych
                lat (bynajmniej nie zawdzięczam jakiejkolwiek przyjemności, jaką kiedykolwiek w
                życiu miałem Przewodniej Sile Narodu, żeby ktoś tego opacznie nie zrozumiał).
                Tak się niestety składa, że w czasie, gdy na świecie panowała ideologia
                hippiesowska i wolna miłość, u nas była komuna. Myślę jednak, że praktykując tą
                wolną miłość nikt nie myślał o polityce. Od tego w takich momentach się
                uciekało.
                A swoją drogą, lepiej polityki nie mieszać z sexem, jakkolwiek pisząc o
                wydarzeniach z przeszłości należy napisać, kiedy to się działo i w jakich
                okolicznościach, bo inaczej trudno będzie je zrozumieć.
                Pokaż mi na przykład dziś, w epoce AIDS-u, kogoś chętnego do zabawy w Totalną
                Randkę w Ciemno...
                A trzydzieści lat temu bawiliśmy się w to ochoczo.

                Dziadek
    • Gość: nesser Re: ilu partnerów? IP: *.acn.waw.pl 20.10.02, 21:45
      Pisalas, ze jestes w stanie wymienic wszystkich swoich facetow z imienia...a
      wiesz o nich cos wiecej? jaki jest ich ulubiony film, co lubia pic, czego nie
      znosza i czemu czasem sie zloszcza...nie wiesz, bo nigdy nikogo nie
      kochalas...jesli bys kogos pokochala to nie szlabys lekkomyslnie do lozka z
      kazdym kto sie nawinie...Dodam, ze na zajeciach z psychologii uslyszalem ze
      nimfomania( czy tesh "zaliczanie" kolejnych partnerow) jest sposobem na walke z
      wlasnymi kompleksami...nie jest problemem przepac sie z byle kim...zwlaszcza
      dla ladnej dziewczyny...a pewnie jestes atrakcyjna...jesli daje Cie to
      satysfkcje to zal mi Ciebie!!!
      • mateomat Re: ilu partnerów? 21.10.02, 10:49
        Gość portalu: nesser napisał(a):

        > Pisalas, ze jestes w stanie wymienic wszystkich swoich facetow z imienia...a
        > wiesz o nich cos wiecej? jaki jest ich ulubiony film, co lubia pic, czego nie
        > znosza i czemu czasem sie zloszcza...nie wiesz, bo nigdy nikogo nie
        > kochalas...jesli bys kogos pokochala to nie szlabys lekkomyslnie do lozka z
        > kazdym kto sie nawinie...Dodam, ze na zajeciach z psychologii uslyszalem ze
        > nimfomania( czy tesh "zaliczanie" kolejnych partnerow) jest sposobem na walke
        z
        >
        > wlasnymi kompleksami...nie jest problemem przepac sie z byle kim...zwlaszcza
        > dla ladnej dziewczyny...a pewnie jestes atrakcyjna...jesli daje Cie to
        > satysfkcje to zal mi Ciebie!!!

        nesser, tadek stil - chłopaki w górę ptaki! Nie ma co żałować tej okropnej
        KAHULI :-)! W tym czasie kiedy ona oddaje się kolejnym partnerom celem
        odbywania tych okropnych praktyk seksualnych, wy w pełnym skupieniu, w
        samotności i przy wygaszonych światłach, w pełnej zgodności duchowej,
        spełniacie swoje najskrytsze miłosne zachcianki. I tak trzymać chłopaki!

        • _grucha Re: ilu partnerów? 21.10.02, 10:55
          mateomat napisał:

          > Gość portalu: nesser napisał(a):
          >
          > > Pisalas, ze jestes w stanie wymienic wszystkich swoich facetow z imienia..
          > .a
          > > wiesz o nich cos wiecej? jaki jest ich ulubiony film, co lubia pic, czego
          > nie
          > > znosza i czemu czasem sie zloszcza...nie wiesz, bo nigdy nikogo nie
          > > kochalas...jesli bys kogos pokochala to nie szlabys lekkomyslnie do lozka
          > z
          > > kazdym kto sie nawinie...Dodam, ze na zajeciach z psychologii uslyszalem z
          > e
          > > nimfomania( czy tesh "zaliczanie" kolejnych partnerow) jest sposobem na wa
          > lke
          > z
          > >
          > > wlasnymi kompleksami...nie jest problemem przepac sie z byle kim...zwlaszc
          > za
          > > dla ladnej dziewczyny...a pewnie jestes atrakcyjna...jesli daje Cie to
          > > satysfkcje to zal mi Ciebie!!!
          >
          > nesser, tadek stil - chłopaki w górę ptaki! Nie ma co żałować tej okropnej
          > KAHULI :-)! W tym czasie kiedy ona oddaje się kolejnym partnerom celem
          > odbywania tych okropnych praktyk seksualnych, wy w pełnym skupieniu, w
          > samotności i przy wygaszonych światłach, w pełnej zgodności duchowej,
          > spełniacie swoje najskrytsze miłosne zachcianki. I tak trzymać chłopaki!
          >

          Nie powinienes sie tak z nich smiac. Jeden z moich ulubionych cytatow (W.
          Allen): "Onanizm? Co w tym zlego, przeciez to seks z osoba, ktora najbardziej
          kocham" ;)))
          • mateomat Re: ilu partnerów? 21.10.02, 12:59
            _grucha napisał:

            > Nie powinienes sie tak z nich smiac. Jeden z moich ulubionych cytatow (W.
            > Allen): "Onanizm? Co w tym zlego, przeciez to seks z osoba, ktora najbardziej
            > kocham" ;)))

            No tak, tu masz rację..... nie zapomina się imienia tej "osoby", wie co lubi
            pić i czego nie znosi, czemu czasem się złości. Kocha się tę osobę (m.in. za to
            że nie chodzi ona z kim popadnie do łóżka), ta osoba nie ma żadnych ukrytych
            kompleksów ujawniających się bzykaniem na prawo i lewo (czyli tak dla
            przyjemności)........ Coż chodzący ideał! KAHULA - czy ty to słyszysz?! Porzuć
            ten "nieczysty" tryb życia i zacznij poznawać przyjemności "bycia ze sobą sam
            na sam"!!! :-) ;-)
          • Gość: nesser Re: ilu partnerów? IP: *.acn.waw.pl 21.10.02, 21:42
            > Nie powinienes sie tak z nich smiac. Jeden z moich ulubionych cytatow (W.
            > Allen): "Onanizm? Co w tym zlego, przeciez to seks z osoba, ktora najbardziej
            > kocham" ;)))

            Stary dobry Allen...o ile dobrze pamietam to jego pomyslem bylo tesh stworzenia
            orgazmotronu...Wiec proponuje wam zamknac sie w podobnej kabinie i czerpac
            rozkosz...nic wiecej przeciez nie jest wam do szczescia potrzebne...

            pozdrawiam
            nesser
            • mateomat Re: ilu partnerów? 22.10.02, 15:17
              Gość portalu: nesser napisał(a):

              > > Nie powinienes sie tak z nich smiac. Jeden z moich ulubionych cytatow (W.
              > > Allen): "Onanizm? Co w tym zlego, przeciez to seks z osoba, ktora najbardz
              > iej
              > > kocham" ;)))
              >
              > Stary dobry Allen...o ile dobrze pamietam to jego pomyslem bylo tesh
              stworzenia
              >
              > orgazmotronu...Wiec proponuje wam zamknac sie w podobnej kabinie i czerpac
              > rozkosz...nic wiecej przeciez nie jest wam do szczescia potrzebne...
              >
              > pozdrawiam
              > nesser

              Nesser, widzisz - odwracasz kota ogonem! My, bezwzględni hedoniści delektujemy
              się życiem w jego wszystkich rozkosznych wymiarach. Czerpiemy przyjemność z
              poznawania nowych partnerów, uwodzenia ich, zaspakajania seksualnego pożądania,
              rozkoszowania się przygodami seksualnymi - ale z tym wiąże się coś więcej -
              chwytanie życia takim jakie ono jest. Nie doszukujemy się filozoficznych
              przesłanek w naszym bycie, działamy instynktownie prawie jak zwierzęta i równie
              jak one jesteśmy szczęśliwi, bo obdarci z hipokryzji, zakłamania, pozbawieni
              sztucznych reguł i zasad. I co najważniejsze - jest nam z tym dobrze, jesteśmy
              happy, a ty?
              • Gość: nesser Re: ilu partnerów? IP: *.acn.waw.pl 22.10.02, 17:32
                Nie narzekam...jestem szczeliwym czlowiekiem...zyje sobie w stalym zwiazku z
                piekna i madra dziewczyna ktora kocham i ktora mnie kocha ... jest nam swietnie
                w lozku...a kochamy sie wlascwie codziennie i to czesto nie raz...nie brakuje
                nam nowych pomyslow na scenerie czy pieszczoty...
                A tak sobie wlasnie rozmyslam, ze pewnie Kahula jest szczeliwa, bo mezczyzni
                sie nia interesuja...jej ego jest zaspokojone bo czuje sie doceniona i czuje
                wladze nad mezczynzami skoro sa jej tak ulegli ...Ci jej faeci mysla, ze udalo
                im sie poderwac nowa glupia cizie i latwo ja "zaliczyc" ...i Ty mi mowisz o
                pozbyciu sie hipokryzji? Toz to jest klasyczny przyklad...
      • Gość: zFabryki Re: ilu partnerów? IP: *.digest.com.pl 21.10.02, 10:14
        Ludzi dajcie Kahuli spokoj! I co z tego, ze 40 to nie malo. Co z tego? Sex to
        naprawde niezly fun! Lepiej siedec w lozku niz rozkrecac zadymy na
        stadionie :)))
        W tym tmacie polecam sympatyczny film: "W pogoni za Amy (Chasing Amy)" - ta
        cala dyskusja przypomina mi dialogi z tego filmu :)

      • mateomat Re: ilu partnerów? 21.10.02, 13:11
        Gość portalu: tadek stil napisał(a):

        > kahula, masz bez sensu życie, staczasz się...
        >
        > pozdrawiam Cię współczująco i serdecznie.

        Tadek! Zaproś miłą, seksowną panienkę na uroczą kolację przy świecach, przez
        cały wieczór praw jej komplementy, mów to co będzie jej sprawiać przyjemność,
        następnie zabierz ją do domu i bzykajcie się do późnych godzin porannych, tak
        do utraty sił! Wtedy poczujesz to co KAHULA już doznała (i to bardzo wiele
        razy). Inaczej będę musiał stwierdzić, że się zatracasz i pozdrawiać Ciebie
        choć serdecznie to jednak współczująco!
            • jo-ke Re: ilu partnerów? 21.10.02, 17:47
              40 - piękna liczba, w tym wieku, tyle przyjemności. Ale zakonnicą to Ciebie
              chyba nie nazywają. A musisz być znana. Takich amatorek seksu jest niewiele i
              są zazwyczaj dobrze znane nawet w dużych miastach. Fakt, że mówi się iż
              znajdują dobrych mężów. Ale myślę, że jednak niewiele z nich ma takie
              szczęście. Oczywiście nie każdej dziewczynie na tym zależy. Życzę powodzenia.
    • Gość: Drwal Szn Do KAHULI:) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 10:08
      widze ze watek rozwinal sie i zmienil:)
      na dyskusje za i przeciw wszyscy rzucili sie do ocen moralnych
      a ja mam pytanie najdluzszy twoj zwiazek ile trwal i jak myslisz czy w
      przyszlosci bedziesz w stanie tzn czy bedziesz chciala zwiazac sie z 1 facetem
      rozumiem ze teraz korzystasz z ycia i ci sie to podoba ale czy myslisz czasami
      o przyszlosci i nie masz czasami jakiegos kaca moralnego :)
      pozdrawiam i zycze milego dnia wszystkim
      • niuniek6 kaca to bedzie mial ten 1 ... 22.10.02, 19:04
        jak sie dowie oczywiscie bo wcale dowiedziec sie nie musi - ale to bedzie
        musial byc gosciu z innego miasta- moze nawet wojewodztwa zeby fama do niego
        nie dotarla?
        O kurde ... ja mam zone z innego wojewodztwa .. wiec wcale nie wiadomo co ona
        tam ... eeee - lepiej nie wnikac- czego oczy nie widza...
        :)
    • Gość: Anka Re: ilu partnerów? IP: *.met.pl 22.10.02, 14:59
      Dwa lata temu poznałam mężczyznę mojego życia, więc od tej pory tylko ten
      jeden. Natomiast on był numerem 20, a gdy poznałam miałam 26 lat. O połowę
      mniej niż ty, ale nie wiem czy to dobrze czy źle?

      W każdym razie chciałaś statystykę - dopisuję się.
      • _grucha Re: ilu partnerów? 22.10.02, 15:49
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        > Dwa lata temu poznałam mężczyznę mojego życia, więc od tej pory tylko ten
        > jeden. Natomiast on był numerem 20, a gdy poznałam miałam 26 lat. O połowę
        > mniej niż ty, ale nie wiem czy to dobrze czy źle?


        Eee tam, z takim wynikiem to lapiesz sie co nawyzje na zakonnice:))
        pozdrawiam:)
    • Gość: Kalina Re: ilu partnerów? IP: 212.160.182.* 22.10.02, 20:34
      Nie wydaje mi się, żebym była pruderyjna, czy staroświecka. Może ciut
      romantyczna. Seks to dobra zabawa, jeśli cos sie czuje do tej drugiej osoby.
      Taka jestem i raczej się nie zmienię. Koszmarnie bym się czuła, mając np. 3
      facetów w tygodniu. Dla mnie to zaliczanie, a jeśli nie, to przynajmniej
      nimfomania. Seks jest naturalną fizjologiczną czynnością, ale nie może być
      sposobem na życie. Nie dla mnie. A odpowiadając na pytanie... mam 23 lata i
      obecnie drugiego faceta w moim życiu.
      • mateomat Re: ilu partnerów? 23.10.02, 12:31
        Gość portalu: Kalina napisał(a):

        > Nie wydaje mi się, żebym była pruderyjna, czy staroświecka. Może ciut
        > romantyczna. Seks to dobra zabawa, jeśli cos sie czuje do tej drugiej osoby.
        > Taka jestem i raczej się nie zmienię. Koszmarnie bym się czuła, mając np. 3
        > facetów w tygodniu. Dla mnie to zaliczanie, a jeśli nie, to przynajmniej
        > nimfomania. Seks jest naturalną fizjologiczną czynnością, ale nie może być
        > sposobem na życie. Nie dla mnie. A odpowiadając na pytanie... mam 23 lata i
        > obecnie drugiego faceta w moim życiu.

        Seks może, ale nie musi być z domieszką uczuć (wtedy smakuje jeszcze inaczej),
        a liczba partnerów zależy od potrzeb każdego z nas... (ty czujesz się
        koszmarnie mając 3 facetów tygodniowo, ktoś inny ich nie mając).....
        Pozdrawiam...... :-)
    • vamosala Lubię takie głupie zagadnienia 22.10.02, 21:25
      Mam 33 lata, od kilku lat kopuluję z jedną kobietą. To, że się tak świetnie
      znamy pozwala na seks bez żadnych hamulców.
      Wcześniej jako student i "wolny człowiek" miałem wiele okazji - nie problem
      poderwać babkę.
      Jak młoda, dorastająca - poleci na pieniądze, którymi trzeba umiejętnie
      błyskać, na poważanie w towarzystwie znajomych. Jak nastoletnia - lubi żeby się
      nią chwalić, trzeba ją wysuwać naprzód, dawać prezenty, zakręcić w tańcu, nie
      pchać się z łapami. Jak mam ochotę na starszą - trzeba jej słuchać, znajdywać i
      chwalić zalety, które uważa za niezauważane. Każda kobieta ma swój słaby punkt,
      który zdradzi, kiedy z nią rozmawiam. Przyjemnie w łóżku jest dopiero wtedy,
      gdy oboje mamy do siebie zaufanie jak tam idziemy - a najprzyjemniej jeśli ta
      druga osoba szaleje z rozkoszy, podczas gdy ja znajduję kolejny sposób aby ona
      jeszcze bardziej się wyzwoliła.
      "Zaliczyć" kobietę to nie problem - trudno zdobyć jej duszę. Dopiero, gdy
      kobieta widzi w nas mężczyzn - możemy się czymś poszczycić. Bo Kahula widzi
      tylko fiuta. Raczej nie chciałbym być jej facetem.
      Nie ma nic ohydniejszego niż panienka spod dyskoteki do wyruchania - podpita,
      bez ambicji, nie umiejąca nic dać prócz dupy.
      Pewnie z facetami jest podobnie.
      Przynudzam, cześć.
      • mateomat Re: Lubię takie głupie zagadnienia 23.10.02, 12:44
        vamosala napisał:

        > Mam 33 lata, od kilku lat kopuluję z jedną kobietą. To, że się tak świetnie
        > znamy pozwala na seks bez żadnych hamulców.
        > Wcześniej jako student i "wolny człowiek" miałem wiele okazji - nie problem
        > poderwać babkę.
        > Jak młoda, dorastająca - poleci na pieniądze, którymi trzeba umiejętnie
        > błyskać, na poważanie w towarzystwie znajomych. Jak nastoletnia - lubi żeby
        się
        >
        > nią chwalić, trzeba ją wysuwać naprzód, dawać prezenty, zakręcić w tańcu, nie
        > pchać się z łapami. Jak mam ochotę na starszą - trzeba jej słuchać, znajdywać
        i
        >
        > chwalić zalety, które uważa za niezauważane. Każda kobieta ma swój słaby
        punkt,
        >
        > który zdradzi, kiedy z nią rozmawiam. Przyjemnie w łóżku jest dopiero wtedy,
        > gdy oboje mamy do siebie zaufanie jak tam idziemy - a najprzyjemniej jeśli ta
        > druga osoba szaleje z rozkoszy, podczas gdy ja znajduję kolejny sposób aby
        ona
        > jeszcze bardziej się wyzwoliła.
        > "Zaliczyć" kobietę to nie problem - trudno zdobyć jej duszę. Dopiero, gdy
        > kobieta widzi w nas mężczyzn - możemy się czymś poszczycić. Bo Kahula widzi
        > tylko fiuta. Raczej nie chciałbym być jej facetem.
        > Nie ma nic ohydniejszego niż panienka spod dyskoteki do wyruchania - podpita,
        > bez ambicji, nie umiejąca nic dać prócz dupy.
        > Pewnie z facetami jest podobnie.
        > Przynudzam, cześć.

        Oj przynudzasz, przynudzasz "zdobywco dusz"....... Z góry zakładasz, że
        panienka to taka twierdza, którą trzeba zdobyć, taki kolejny egzamin, który
        trzeba zaliczyć. Nie przyjmujesz do wiadomości, że dziewczyny podobnie jak i
        faceci mają ochotę bzykać się dla przyjemności, bez zobowiązań, że sex tak samo
        je kręci jak każdego nadymanego faceta-koguta. Że idąc do łóżka z faceta, chcą
        rozkoszować się jego ciałem, jego zewnętrzną powłoką. A jak mają ochotę na
        bardziej uduchowione relacje, znajdują sobie stałego partnera (lub on je
        znajduje). Pozdrawiam :-)


    • olivvka Re: Włożę kij w mrowisko 23.10.02, 13:39
      Witajcie,
      No to i ja dołożę się do statystyki, choć wiem ze zaraz wywołam falę
      oburzenia :-)))
      Z uwagi na fakt, iż różnie można interpretować słowo "partner" seksualny, bo
      można je odnieść zarówno do płci jednej jak i drugiej, ja pozwolcie ze odniose
      je rownoczesnie do obu plci (gdyz jestem biseksualna).
      W moim zyciu mialam............... nie wiem ilu parterow, ale z pewnością było
      ich ponad 100. Proporcje powinny rozkladac sie mniej wiecej rowno, moze z
      niewielką przewagą mężczyzn.
      Mój wiek: między 25 a 30 lat.
      I to zapewne jeszcze nie koniec :-)))
      Na zaczepki moralistów pozostaję niewzruszona.

      pozdrawiam wszystkich, także tych którzy przenieśli się z Forum Seksuologia
      olivvka
      • Gość: Szalony kucharz Re: Włożę kij w mrowisko IP: 213.77.27.* 02.11.02, 20:46
        Boska olivvka napisała:

        > Witajcie,
        > No to i ja dołożę się do statystyki, choć wiem ze zaraz wywołam falę
        > oburzenia :-)))
        > Z uwagi na fakt, iż różnie można interpretować słowo "partner" seksualny, bo
        > można je odnieść zarówno do płci jednej jak i drugiej, ja pozwolcie ze
        odniose
        > je rownoczesnie do obu plci (gdyz jestem biseksualna).
        > W moim zyciu mialam............... nie wiem ilu parterow, ale z pewnością
        było
        > ich ponad 100. Proporcje powinny rozkladac sie mniej wiecej rowno, moze z
        > niewielką przewagą mężczyzn.
        > Mój wiek: między 25 a 30 lat.
        > I to zapewne jeszcze nie koniec :-)))

        Życzę powodzenia - szczerze!

        > Na zaczepki moralistów pozostaję niewzruszona.

        I tak trzymać!

        > pozdrawiam wszystkich, także tych którzy przenieśli się z Forum Seksuologia
        > olivvka

        A już myślałem, że zniknęła Pani na zawsze...
    • _grucha Re: ilu partnerów? 23.10.02, 13:52
      Witam wszystkich. Jako ze watek cieszy sie duzym powodzeniem, postanowilem
      stworzyc "tabele cnotliwosci", ktora pozwoli nam dopasowac sie do odpowiedniej
      grupy. Oto ona (dotyczy na razie plci pieknej co sie zowie)

      0 partnerow - umarla za mlodu
      1 - 10 - zakonnica
      11 - 20 - studentka/wstrzemiezliwa
      20 - 50 - szara codziennosc
      51 - 100 - fanatyczka
      > 100 - zawodowa...

      p.s. 1
      Stworzono na podstawie fantazji autora

      p.s. 2
      Autor zastrzega sobie prawo modyfikacji zawartych w tym poscie tresci

      p.s. 3
      wszelkie podobienstwa z osobami z forum sa czysto zamierzone i nie maja w
      sobie nic przypadkowego

      p.s. 4 (do burakow)
      nie traktujcie tego powaznie :)
      • Gość: Mila Re: ilu partnerów? IP: *.zedat.fu 23.10.02, 14:20
        No Oliwka, jesli to prawda to niezla jestes. Ja przy
        moich 10 partnerach to wysiadam. Ale wlasciwie co masz na
        mysli piszac partner seksualny ? To osoba z ktora
        uprawialo sie seks w klasycznym znaczeniu tego slowa, czy
        takze np. jacys kolesie z dyskotyki z ktorymi sie troche
        potanczylo podotykalo i pocalowalo ?
        Pozdrawiam
        • olivvka Re: Do Milej 24.10.02, 12:28
          Gość portalu: Mila napisał(a):

          > No Oliwka, jesli to prawda to niezla jestes. Ja przy
          > moich 10 partnerach to wysiadam. Ale wlasciwie co masz na
          > mysli piszac partner seksualny ? To osoba z ktora
          > uprawialo sie seks w klasycznym znaczeniu tego slowa, czy
          > takze np. jacys kolesie z dyskotyki z ktorymi sie troche
          > potanczylo podotykalo i pocalowalo ?
          > Pozdrawiam

          Witaj,
          To prawda. Mówiąc o partnerze seksualnym mam na mysli osobę, z którą
          utrzymywałam kontakt genitalny (w przypadku mężczyzny stosunek waginalny lub
          analny - w przypadku kobiety oralny, analny lub waginalny).

          Z dyskoteki nikogo nie wyrywam :-))), i nigdy nie wyrywałam. W dobie
          dzisiejszej rewolucji medialnej są łatwiejsze sposoby na znajdowanie sobie
          parterów, i to spełniających nasze oczekiwania :-)))

          pozdrawiam serdecznie (i pamietaj, ze ilość wcale się nie liczy)
          olivvka
        • _grucha Re: ilu partnerów? 23.10.02, 14:26
          szarywilk napisał:

          > eee grucha!!! ku..wa do mnie pijesz z tym 4 peesem???:)))))))))))))))))

          To ty szary czy czerwony jestes?:) Jak szary, to pewnie cukrowy :))
          • szarywilk Re: ilu partnerów? 23.10.02, 14:32
            jak siem zezłoszczę to czerwony jestem:)))) a cukrowy tylko dla znajomych:)))
            To co do mnie to było ???? A w ryj chcesz??? co ty sobie myślisz??? Ze ja bede
            tak spokojnie słuchał???? masz przeje...ne:-)))))))))))))
            • _grucha Re: ilu partnerów? 23.10.02, 14:35
              szarywilk napisał:

              > jak siem zezłoszczę to czerwony jestem:)))) a cukrowy tylko dla znajomych:)))
              > To co do mnie to było ???? A w ryj chcesz??? co ty sobie myślisz??? Ze ja
              bede
              > tak spokojnie słuchał???? masz przeje...ne:-)))))))))))))

              mam miekkie serce i twarda morde - mozesz lac :-))
              Kiedys sie wyzywales na zajaczku, co to z tego bajke nam dzieciom zrobili, a
              tera forumowiczow straszysz, agresorze jeden :)))
      • verka.w Re: ilu partnerów? 23.10.02, 14:23
        No ladnie, to ja podpadam pod zakonnice, tylko ze jak to sie ma do faktu, ze
        jestem na trzecim roku studiów?
        W zwiazku z powyzszym prosze o modyfikacje tabeli, gdyz podaje wartosci zbyt
        ogolne ;)))
        Proponuje jeszcze tabele uzupelnic o przedzialy wiekowe.
        • _grucha re: tabela 23.10.02, 14:32
          verka.w napisała:

          > No ladnie, to ja podpadam pod zakonnice, tylko ze jak to sie ma do faktu, ze
          > jestem na trzecim roku studiów?
          > W zwiazku z powyzszym prosze o modyfikacje tabeli, gdyz podaje wartosci zbyt
          > ogolne ;)))
          > Proponuje jeszcze tabele uzupelnic o przedzialy wiekowe.

          Nie chcialem w to mieszac wyzszej matematyki:) Dopiero by sie zaczelo z
          obliczaniem ilu partnerow na rok itd. Poza tym zakonnice tez maja swoje
          seminaria:)))
          Wobec tego tabela pozostaje bez zmian (na razie) :).

          p.s.
          Cieszymy siem wszyscy, ze kolezanka nie umarla za mlodu - takie, co tu pisuja
          zza swiatow (czy z zaswiatow - jak chcecie:) ), wiecznie maja jakies
          zastrzezenia, ze my tu niby nieintelektualni som:))
          • verka.w Re: re: tabela 23.10.02, 14:55
            _grucha napisał:

            > ... wiecznie maja jakies
            > zastrzezenia, ze my tu niby nieintelektualni som:))

            Intelektualni jestescie (poza niektorymi chwilami) musze przyznac. Ale zeby
            tabelka byla tak subiektywnie ulozona to juz przesada. Traktuje niektore osoby
            jakby sie z ksiezyca urwaly czy cos takiego. Niezgadzam sie na to, bo sie z
            ksiezyca nie urawlam i nie wygladam jak pingwin ;)))
            • _grucha Re: re: tabela 23.10.02, 14:59
              verka.w napisała:

              > _grucha napisał:
              >
              > > ... wiecznie maja jakies
              > > zastrzezenia, ze my tu niby nieintelektualni som:))
              >
              > Intelektualni jestescie (poza niektorymi chwilami) musze przyznac. Ale zeby
              > tabelka byla tak subiektywnie ulozona to juz przesada. Traktuje niektore
              osoby
              > jakby sie z ksiezyca urwaly czy cos takiego. Niezgadzam sie na to, bo sie z
              > ksiezyca nie urawlam i nie wygladam jak pingwin ;)))


              No to czas na zmiane, ksiezycowa dziewczyno ;-))).
              Wlasnie powolalem komisje nadzwyczajan do zbadania Twojego wniosku :))
              • verka.w Re: re: tabela 23.10.02, 15:25
                _grucha napisał:

                > Wlasnie powolalem komisje nadzwyczajan do zbadania Twojego wniosku :))

                I w tym wypadku bede popierac zwolanie takowej komisji.
                Powiem wiecej! Moge nawet nieco sluzyc rada w problemach ciezkich do
                rozwiazania.
                • _grucha Re: re: tabela 23.10.02, 15:34
                  verka.w napisała:

                  > _grucha napisał:
                  >
                  > > Wlasnie powolalem komisje nadzwyczajan do zbadania Twojego wniosku :))
                  >
                  > I w tym wypadku bede popierac zwolanie takowej komisji.
                  > Powiem wiecej! Moge nawet nieco sluzyc rada w problemach ciezkich do
                  > rozwiazania.

                  Problem ciezki tez mam - chociaz prosty jak drut ;-))).
                  Rad chetnie slucham, choc niechetnie je stosuje :)))
        • fredekzfabryki Re: ilu partnerów? 24.10.02, 09:29
          verka.w napisała:

          > No ladnie, to ja podpadam pod zakonnice, tylko ze jak to sie ma do faktu, ze
          > jestem na trzecim roku studiów?
          > W zwiazku z powyzszym prosze o modyfikacje tabeli, gdyz podaje wartosci zbyt
          > ogolne ;)))
          > Proponuje jeszcze tabele uzupelnic o przedzialy wiekowe.

          Verka nie przejmuj sie!!! Mozesz to nadrobic nawet w tydzien. Po prostu podejdz
          do jakiegos przystojniaka na uczelni, ulicy czy dyskotece/klubie i zapytaj czy
          chcialby poogladac Twoja kolekcje znaczkow :)))) Wtedy wsoczysz na nastepny
          przedzial.

          Industrialny Fredek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka