Wczoraj zasypiając czule myslałam o tym, że nazajutrz wstawać nie muszę, bo
sobota. Dzieci rano pośpią dłużej, a nawet jak wstaną to się ubiorą i zalegną
przed bajkami, a ja jeszcze dośpię z pół godzinki.
Niestety realia okazały się całkowicie inne.
5:30-pobudka-Kacper wyje w pokoju obok, bo coś mu się przyśniło.
Zanim go uspokoiłam i wróciłam do sypialni troche minęło, gdy juz odpływałam w
sen wrócił mąż z pracy. I choć bardzo się starał, to jednak znów się
rozbudziłam. Kiedy już on zasnął i ja oko przymknęłam na dworze zaczął
skowyczeć jakiś mały pies. Strasznie mnie to wkurzyło (tu raczej mało psów i
odzwyczaiłam się od ich ujadania). No, ale co tam... poduszka na ucho i próba
zignorowania pisków opuszczonego szczeniaka. Ledwo się udało, to już dzieci
się obudziły i zaczęły po kolei po coś do mamy przychodzić. A to jakie
ubranie, a to co na śniadanie, a mogą bajki włączyć, a mamo boli mnie gardło itp.
no i po spaniu...
Może się rozpisałam, ale wyjątkowo mi dokopał ten poranek

Może jutro się wyśpie???
Pocieszam się, że moje chłopaki mają teraz dwa tygodnie wolnego i odpada mi
wstawanie rano i szykowanie ich do szkoły! Witaj słodkie nieróbstwo

Jak tam Wam mija sobota??
Jakie macie plany?
Ja nieciekawe. Sprzątanie i zakupy. Gdy pogoda się poprawi to może jakis
spacer i po sobocie