sweet.joan
29.06.07, 21:11
Odebrałam dziś Młodego z przedszkola w opłakanym stanie - dosłownie. Cały
czerwony, zapuchnięty. Ganiał się z koleżanką i się twarzą przejechał po
jakiejś ponoć szorstkiej wykładzinie. Czoło zdarte, warga rozwalona, guz,
siniaki... Che, che... no, to witajcie, wakacje!