zaholec
30.01.10, 18:23
Podczas zakupów głód zaglądnął nam w oczy. Weszliśmy do pierwszego z
brzegu lokalu. Dobre duchy, Bóg, Allach, Jehowa, Sziwa i bogini Kali
skierowali nasze kroki w stronę Nova Resto Bar.
Chcieliśmy po prostu coś zjeść. Co na pewno będzie szybko? Danie
dnia. No to zamówiliśmy krem pomidorowy i pennę ze szpinakiem.
To było dobre posunięcie.
Zupa była boska! Wiem, że zabrzmi to idiotycznie infantylnie ale
smak zupy przypomniał mi przewspaniałe wakacje w Toskanii. Mocny
aromat, podkreślony gęstą śmietaną...... Jak tylko odzyskałem
przytomność zacząłem nierówny pojedynek z makaronem.
Pojedynek był nierówny bo ja byłem sam, a makaron był w towarzystwie
szpinaku. Trzeba dodać ,ze szpinak był cholernie smaczny, pachnący,
taki, taki, taki... liściasty. Nie była to banalna papka ale jego
wysokość Szpinak.
Całość podbita śmietanowym sosem. Kucharz to świnia, żeby klienta
sprowadzać do parteru... to niewybaczalne ale tak było. Cała potrawa
wspaniale wyważona. Porcja duża ale nie odpuściłem. Po tym posiłku
czułem się jak wieloryb ale, uwierzcie mi, szczęśliwy wieloryb :)
Kucharz jest, najwyraźniej, przygotowany na mocnych gości przy
stołach i chyba tylko to tłumaczy posypanie penny orzechami,
włoskimi oczywiście. Ten Ktoś to Geniusz prostej, smacznej kuchni.
Obsługa bardzo miła, dyskretna, uśmiechnięta. Lokal czysty,
urządzony miło, bez krzyku, wygodnie.
Bardzo dziękuję za pyszny obiad. Wrócę do Was na pewno.
pozdrawiam
Żaholec