somepoint210
31.07.06, 19:51
gu.us.edu.pl/index.php?op=artykul&rok=2006&miesiac=6&id=3712&type=norm
16 maja 2006 roku Europejskie Forum Studentów AEGEE Katowice zorganizowało na
Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego konferencję naukową Śląska
dzieje nieznane. Gośćmi konferencji byli dr Kazimierz Miroszewski - Prodziekan
ds. Studiów Zaocznych Wydziału Nauk Społecznych, Dariusz Waleriański - członek
Żydowskiego Instytutu Historycznego w Zabrzu, dr Urszula Burzywoda ekspert w
dziedzinie językoznawstwa historycznego i polonistycznego oraz Dietmar Brehmer
z niemieckiej wspólnoty Pojednanie i Przyszłość.
Komunistyczne nie znaczy radzieckie
Wyraźną różnicę istniejącą między tymi dwoma, często utożsamianymi
określeniami, stosowanymi w odniesieniu do obozów pracy, wykazał na samym
początku swojego wystąpienia dr Kazimierz Miroszewski. Początki
komunistycznych obozów pracy na ziemiach śląskich sięgają lat wojennych. Wtedy
były to rzeczywiście obozy zakładane przez Sowietów, lecz trudno było nazywać
je obozami pracy. Były to raczej obozy koncentracyjne dla ludności "uznanej za
niemiecką". Dr Miroszewski skłonny był zaryzykować tezę, iż w tamtych czasach
obozy tego typu powstały w każdym większym mieście na Śląsku. Obozy te,
zakładane przez NKWD bądź komendantów wojskowych, podlegały komendanturze w
Bytomiu, Berlinie lub Moskwie.
Obozy zajmowały się głównie selekcją ludności przed wywózką do pracy na
terenie ZSRR. Szacuje się, iż z terenów ówczesnego województwa
śląsko-dąbrowskiego wywieziono w głąb ZSRR ok. 25 tys. ludzi (dla porównania z
całych "ziem odzyskanych" ok. 100 tys.) Jednocześnie polskie władze
administracyjne bądź struktury związane z ministerstwem bezpieczeństwa
wewnętrznego organizowały na ziemiach śląskich tzw. "obozy przejściowe"
zajmujące się gromadzeniem ludności "uznanej za niemiecką" w celu
wykorzystania jej jako siły roboczej, a w późniejszym czasie odesłania do
odpowiedniej strefy okupacyjnej w Niemczech. Obie formy obozów istniały do
roku 1946, kiedy to zlikwidowano je powołując w ich miejsce obozy pracy
podlegające Centralnemu Obozowi Pracy w Jaworznie. Najczarniejszą sławą
cieszył się obóz pracy w Świętochłowicach. Największa ilość zgonów (ok. 1800)
i najbardziej sadystyczny komendant to "osiągnięcia" nie do pozazdroszczenia.
Ważnym momentem w historii komunistycznych obozów pracy na ziemiach śląskich
był nakaz utworzenia obozów pracy przy kopalniach z 1945 roku. Obozy te miały
zapewnić siłę roboczą dla śląskich kopalń. Ilość ludzi, którzy przewinęli się
przez owe obozy liczona jest w dziesiątkach tysięcy. Do obozów trafiali
wszyscy, których tylko można było do nich zesłać. Reichsdeutsche i
Volksdeutsche, członkowie AK-owskiego podziemia, później także więźniowie
kryminalni. To wszystko były jednak krople w morzu potrzeb. Władze wystosowały
więc szereg próśb do władz radzieckich i tak za zgodą samego Stalina do obozów
pracy na Śląsku trafiło ponad 50 tys. jeńców wojennych. Z biegiem lat
zmieniało się nazewnictwo obozów pracy. Centralny Obóz Pracy Jaworzno zmienił
się w Więzienie Progresywne dla Młodocianych. Idea jednak pozostawała ta sama.
Wykorzystywanie jako darmowej siły roboczej wszystkich, którzy mogli choćby
pomyśleć o sprzeciwie wobec władz. Ten czarny okres historii ziem śląskich
trwał praktycznie do roku 1957, kiedy to rozwiązano ostatni tzw. "ośrodek
pracy więźniów".